Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

  • The rainbow symbolizes the Covenant with God, not sodomy Tęcza to symbol Przymierza z Bogiem, a nie sodomii


    Prócz wstrętu budzi jeszcze we mnie gniew fałszywy i nikczemny stosunek Żydów do zagadnień narodowych. Naród ten, narzekający na szowinizm innych ludów, jest sam najbardziej szowinistycznym narodem świata. Żydzi, którzy skarżą się na brak tolerancji u innych, są najmniej tolerancyjni. Naród, który krzyczy o nienawiści, jaką budzi, sam potrafi najsilniej nienawidzić.
    Antoni Słonimski, poeta żydowski

    Dla Polaków [śmierć] to była po prostu kwestia biologiczna, naturalna... śmierć, jak śmierć... A dla Żydów to była tragedia, to było dramatyczne doświadczenie, to była metafizyka, to było spotkanie z Najwyższym
    Prof. Barbara Engelking-Boni, kierownik Centrum Badań nad Zagładą Żydów, TVN 24 "Kropka nad i " 09.02.2011

    Państwo Polskie jest opanowane od wewnątrz przez groźną, obcą strukturę, która toczy go, niczym rak, niczym demon który opętał duszę człowieka. I choć na zewnatrz jest to z pozoru ten sam człowiek, po jego czynach widzimy, że kieruje nim jakaś ukryta siła.
    Z każdym dniem rośnie liczba tych, których musisz całować w dupę, aby nie być skazanym za zbrodnię nienawiści.
    Pod tą żółto-błękitną flagą maszerowali żołnierze UPA. To są kolory naszej wolności i niezależności.
    Petro Poroszenko, wpis na Twiterze z okazji Dnia Zwycięstwa, 22 sierpnia 2014
  • Kategorie

  • Archiwum artykułów

  • Kanały RSS na FeedBucket

    Artykuły
    Komentarze
    Po wejściu na żądaną stronę dobrze jest ją odświeżyć

  • Wyszukiwarka artykułów

  • Najnowsze komentarze

    Carlos o Wolne tematy (39 – …
    Greg o Wolne tematy (39 – …
    Boydar o Wolne tematy (39 – …
    Boydar o Wolne tematy (39 – …
    Yagiel o Wolne tematy (39 – …
    Yagiel o Wolne tematy (39 – …
    Liwiusz o Pod wieżami Włodzimierza
    Boydar o Wolne tematy (39 – …
    Boydar o Wolne tematy (39 – …
    revers o Wolne tematy (39 – …
    Krzysztof M o Wolne tematy (39 – …
    Greg o Wolne tematy (39 – …
    Lily o Wolne tematy (39 – …
    Zbigi o Zmierzch kolosa na glinianych…
    Lily o Wolne tematy (39 – …
  • Najnowsze artykuły

  • Najpopularniejsze wpisy

  • Wprowadź swój adres email

Kościół, który został postawiony na głowie – wywiad z ks. Dawidem Pagliaranim FSSPX

Posted by Marucha w dniu 2019-09-28 (Sobota)

Ks. Dawid Pagliarani FSSPX, przełożony generalny Bractwa Kapłańskiego Św. Piusa X

Czcigodny Księże, przed końcem bieżącego roku będzie miało miejsce wiele ważnych wydarzeń, takich jak synod nt. Amazonii czy reforma Kurii Rzymskiej. Przyniosą one doniosłe konsekwencje dla życia Kościoła. Jak, zdaniem Księdza, sytuują się one na tle pontyfikatu papieża Franciszek?

– Coraz więcej katolików odnosi wrażenie, że Kościół stanął na progu nowej katastrofy. Jeśli cofniemy się nieco w czasie, [dostrzeżemy, że] II Sobór Watykański mógł się odbyć, ponieważ był rezultatem rozkładu, jaki dotknął Kościół w latach przed jego zwołaniem: w krytycznym momencie tama pękła pod naporem sił, które działały już od pewnego czasu.
Właśnie w ten sposób zwyciężają wielkie rewolucje, gdyż legislatorzy tylko aprobują i sankcjonują to, co już wcześniej, przynajmniej częściowo, stało się faktem.

I tak reforma liturgiczna była tylko rezultatem eksperymentów działającego w okresie międzywojennym ruchu liturgicznego, który zdołał pozyskać dla swych postulatów część duchowieństwa. Współcześnie, podczas tego pontyfikatu, dokument Amoris lætitia usankcjonował praktykę, która niestety już wcześniej była obecna w Kościele, szczególnie jeśli chodzi o możliwość przyjmowania Komunii przez osoby żyjące w stanie jawnego grzechu. Jak się wydaje, sytuacja dojrzała dziś do przeprowadzenia kolejnych reform o dalekosiężnych skutkach.

Czy mógłby Ksiądz sprecyzować swój pogląd na temat ekshortacji apostolskiej Amoris lætitia trzy lata po jej publikacji?

– Amoris lætitia jest w historii Kościoła ostatnich lat tym, czym są Hiroszima czy Nagasaki w historii współczesnej Japonii. Patrząc po ludzku, spustoszenia spowodowane tym dokumentem są niemożliwe do naprawienia. Jego wydanie było bez wątpienia najbardziej rewolucyjnym z dotychczasowych czynów papieża Franciszka, a zarazem wzbudzającym największe kontrowersje – także poza środowiskiem Tradycji – ponieważ bezpośrednio dotyka kwestii moralności małżeńskiej, co umożliwiło wielu duchownym oraz świeckim dostrzeżenie poważnych błędów, jakie zawiera.

Ten fatalny dokument został mylnie uznany za dzieło kogoś ekscentrycznego i lubiącego prowokować, a tak niektórzy postrzegają obecnego papieża. Nie jest to właściwy obraz rzeczy i jest czymś niewłaściwym stosowanie tak daleko idących uproszczeń.

Zdaje się Ksiądz sugerować, że Amoris lætitia jest nieuniknionym skutkiem czegoś daleko wykraczającego poza osobowość obecnego papieża. Dlaczego stroni Ksiądz od określenia go jako człowieka oryginalnego?

– Amoris laetitia to jeden z tych skutków, które prędzej czy później musiały zaistnieć jako rezultat zasad, przyjętych przez sobór. Kardynał Walter Kasper przyznał i podkreślił, że nowa eklezjologia koresponduje z nowym pojmowaniem rodziny chrześcijańskiej [1].

W rzeczy samej sobór był przede wszystkim eklezjologiczny, tzn. w swoich dokumentach przedstawił nową koncepcję Kościoła. Kościół założony przez Pana Jezusa już nie ma być po prostu Kościołem katolickim, ale czymś szerszym: ma zawierać inne wyznania chrześcijańskie. W tym ujęciu wspólnoty prawosławne czy protestanckie posiadają „eklezjalność” na mocy sakramentu chrztu.

Innymi słowy, wielką nowością eklezjologii soboru jest możliwość przynależności do Kościoła założonego przez Pana Jezusa na różne sposoby i w różnym stopniu. Stąd też współczesne pojęcie „pełnej” lub „niepełnej” jedności, [jedności] ze „zmienną geometrią”, jak można by rzec. Kościół stał się strukturalnie otwarty i elastyczny. Nowy sposób przynależności do Kościoła, elastyczny i różnorodny, według którego wszyscy chrześcijanie są zjednoczeni w Kościele Chrystusowym, leży u podstaw ekumenicznego chaosu.

Nie sądźmy jednak, że te teologiczne nowinki są czymś czysto abstrakcyjnym – mają one wpływ na codzienne życie wiernych. Wszystkie błędy dogmatyczne, które oddziałują na Kościół, prędzej czy później wywrą wpływ również na rodzinę chrześcijańską, albowiem jedność małżonków chrześcijańskich jest odbiciem jedności Chrystusa i Jego Kościoła.

Kościołowi ekumenicznemu, elastycznemu i panchrześcijańskiemu odpowiada pojęcie rodziny, w której zobowiązania małżeńskie utraciły swoje dawne znaczenie, w której więzy między małżonkami, między kobietą a mężczyzną, nie są już postrzegane ani definiowane w ten sam sposób: one również stają się elastyczne.

Papież postępujący według zasad II Soboru Watykańskiego

Czy mógłby Ksiądz sprecyzować swoją myśl?

– Konkretnie rzecz ujmując: tak jak „panchrześcijański” Kościół Chrystusowy, choć poza jednością katolicką, miałby zawierać dobre i pozytywne elementy, tak samo miałyby istnieć dla wiernych dobre i pozytywne elementy poza małżeństwem sakramentalnym, np. w małżeństwie cywilnym, a także w jakimkolwiek innym związku. Tak jak nie ma już rozróżnienia między „prawdziwym” Kościołem a „fałszywymi” kościołami – gdyż kościoły niekatolickie są dobre, tyle że mniej doskonałe – tak samo wszystkie związki stają się dobre, albowiem zawsze jest w nich coś dobrego, choćby sama miłość.

Oznacza to, że w „dobrym” małżeństwie cywilnym – szczególnie jeśli zostało ono zawarte między osobami wierzącymi – można znaleźć niektóre elementy chrześcijańskiego małżeństwa sakramentalnego. Nie chodzi wcale o to, aby traktować małżeństwa sakramentalne i cywilne jako sobie równe; jednak związek cywilny nie jest zły sam w sobie, a jedynie mniej dobry!

Dotychczas mówiliśmy o uczynkach dobrych i złych, o życiu w łasce lub w grzechu śmiertelnym; obecnie są jedynie uczynki dobre i mniej dobre. Podsumowując, Kościołowi ekumenicznemu odpowiada ekumeniczna rodzina, tzn. rodzina zrekonstruowana (w Polsce używa się także określenia „rodzina patchworkowa” – przyp. red. WTK) lub podlegająca rekonstrukcji, według potrzeb i wrażliwości.

Przed II Soborem Watykańskim Kościół nauczał, że niekatolickie wyznania chrześcijańskie nie należą do prawdziwego Kościoła, a więc nie są częścią Kościoła Jezusa Chrystusa. Doktryna zawarta w Konstytucji dogmatycznej o Kościele Lumen gentium (nr 8) otwiera drogę do uznania ich za częściowe realizacje Kościoła Chrystusowego. Konsekwencje tych błędów są nieobliczalne i z czasem tylko się potęgują.

Amoris lætitia jest więc nieuniknionym rezultatem nowej eklezjologii głoszonej przez Lumen gentium, a także niemądrego otwarcia się na świat, zalecanego przez Konstytucję duszpasterską o Kościele w świecie współczesnym Gaudium et spes2. I istotnie, wraz z Amoris lætitia małżeństwo chrześcijańskie staje się coraz bardziej takim, jakim go rodzi i profanuje współczesność.

Dlatego nauczanie papieża Franciszka – obiektywnie rzecz biorąc wprowadzające zamieszanie – nie jest jakąś dziwaczną aberracją, ale logiczną konsekwencją zasad proklamowanych przez sobór. Papież po prostu wyciąga z nich ostateczne – na obecnym etapie – konsekwencje…
[Czyli jest ŚWIADOMYM destruktorem – admin]

Czy ta nowa doktryna o Kościele znalazła wyraz w jakiejś konkretnej koncepcji teologicznej?

– Po soborze pojęcie „Ludu Bożego” zastąpiło pojęcie „Mistycznego Ciała Chrystusa”. Jest ono obecne w wielu miejscach nowego Kodeksu prawa kanonicznego, opublikowanego w 1983 r. Jednak w 1985 r. nastąpiło pewne przesunięcie. Okazało się, że termin „Lud Boży” jest niewygodny, ponieważ umożliwiał skręt w kierunku teologii wyzwolenia i marksizmu. Został on zastąpiony innym pojęciem, również wywodzącym się z soboru – eklezjologią wspólnoty. Pozwala ono [na forsowanie tezy o] elastycznej przynależności do Kościoła, [głoszącej] że wszyscy chrześcijanie są zjednoczeni w tym samym Kościele Chrystusowym, ale w różnią się stopniem tego zjednoczenia.

Znaczy to, że dialog ekumeniczny stał się niczym konwersacja w wieży Babel, jak to miało miejsce w Asyżu w 1986 r. Jest jak ukochany przez papieża Franciszka wielościan: „Bryła geometryczna, która ma wiele różnych ścian. Wielościan odzwierciedla zbieg wszystkich różności, które zachowują w nim swoją oryginalność. Nic się nie rozpuszcza, nic nie zostaje zniszczone, żadna z części nie dominuje nad innymi” [3].

Czy widzi Ksiądz ten sam eklezjologiczny fundament w reformach zapowiedzianych przez instrumentum laboris najbliższego synodu nt. Amazonii bądź w projekcie reformy Kurii Rzymskiej?

Wszystko sprowadza się, bezpośrednio lub pośrednio, do fałszywego pojęcia Kościoła. Zauważmy raz jeszcze, że papież Franciszek jedynie wyciąga ostateczne konkluzje z zasad głoszonych przez sobór. Mówiąc konkretnie, reformy forsowane przez papieża zakładają istnienie Kościoła wsłuchującego się, Kościoła synodalnego, Kościoła uwrażliwionego na kulturę ludów, na ich oczekiwania i wymagania, zwłaszcza dotyczące spraw ludzkich i naturalnych, właściwych dla naszych czasów i wciąż zmieniających się. Wiara, liturgia i rządy Kościoła muszą się do tego wszystkiego dostosować i być tego rezultatem.

Wiecznie wsłuchujący się Kościół synodalny stanowi najnowszy etap ewolucji Kościoła kolegialnego, promowanego przez II Sobór Watykański. Oto konkretny przykład: wedle instrumentum laboris Kościół winien przyjąć i uznać za własne takie elementy, jak lokalne tradycje związane z kultem duchów oraz tradycyjną medycynę amazońską, które przypominają tzw. egzorcyzmy. Ponieważ te tubylcze zwyczaje są zakorzenione w terytorium, które ma swoją historię, zatem owo „terytorium jest miejscem teologicznym, szczególnym źródłem Bożego objawienia”. Oto dlaczego należy uznać bogactwo tych rodzimych kultur, albowiem „nieszczere otwarcie się na bliźniego, a także postawa korporacyjna, ograniczająca zbawienie jedynie do własnej wiary, niszczą tę właśnie wiarę”.

Odnosi się wrażenie, że zamiast walczyć z pogaństwem obecna hierarchia chce przyjąć i wcielić jego wartości. Organizatorzy przyszłego synodu nazywają je „znakami czasu” – to wyrażenie tak drogie Janowi XXIII – które należy traktować jako znaki dane przez Ducha Świętego.

Kościół Chrystusowy nie jest forum

A jeśli chodzi o Kurię?

– Projekt reformy Kurii zakłada z kolei taki Kościół, który o wiele bardziej przypomina dzieło ludzkie niż społeczność Bożą, hierarchiczną, będącą depozytariuszem nadprzyrodzonego Objawienia, korzystającą z nieomylnego charyzmatu zachowania i głoszenia ludziom odwiecznej prawdy aż do końca czasów. Jak wprost wskazuje tekst projektu, chodzi o „uwspółcześnienie (aggiornamento) Kurii […] w oparciu o eklezjologię II Soboru Watykańskiego”.

Dlatego nie budzą zaskoczenia słowa autorstwa grupy kardynałów zajmujących się tą reformą: „Kuria działa jako pewnego rodzaju platforma i forum komunikacji między Kościołami partykularnymi i konferencjami biskupów. Kuria zbiera doświadczenia Kościoła powszechnego i w oparciu o nie dodaje zachęty Kościołom partykularnym i konferencjom biskupów […] To życie jedności udzielone Kościołowi jest obliczem synodalności […] Lud wiernych, kolegium biskupie, biskup Rzymu słuchają się wzajemnie, wsłuchując się także w Ducha Świętego […] Ta reforma jest ustanowiona w duchu «zdrowej decentralizacji» […] Kościół synodalny to «Lud Boży, który wspólnie kroczy» […] Ta posługa Kurii względem misji biskupów i communio [‘jedności’] nie polega na czujności czy kontroli ani na podejmowaniu decyzji przez wyższy autorytet […]” [4].

Platforma, forum, synodalność, decentralizacja… wszystko to jedynie potwierdza eklezjologiczny rodowód wszystkich współczesnych błędów. W tym bezkształtnym zlepku nie ma już żadnego autorytetu. To niszczenie Kościoła takiego, jakim go założył Pan Jezus. Zakładając swój Kościół Chrystus nie otworzył forum komunikacji ani platformy wymiany; powierzył On Piotrowi i swoim apostołom zadanie pasania Jego trzody oraz powołał ich do tego, żeby byli kolumnami prawdy i świętości, prowadzącymi dusze do nieba.

Jak można scharakteryzować ten błąd eklezjologiczny odnośnie do boskiego ustroju Kościoła, założonego przez Jezusa Chrystusa?

– To pytanie dotyczy obszernej kwestii, ale abp Lefebvre udzielił nam na nie częściowej odpowiedzi. Mówił, że struktura nowej Mszy odpowiadała Kościołowi demokratycznemu, który nie jest już hierarchiczny ani monarchiczny. Kościół synodalny, o którym marzy papież Franciszek, ma zdecydowanie demokratyczny charakter. On sam powiedział, jak go sobie wyobraża: jako odwróconą piramidę. Czyż można było jaśniej pokazać, jak rozumie synodalność? Synodalność to Kościół, który został postawiony na głowie. Jednakże podkreślmy raz jeszcze: to tylko naturalny wzrost nasion, zasadzonych na soborze.

Czy nie uważa Ksiądz, że próbuje się na siłę sprowadzić obecną rzeczywistość do zasad II Soboru Watykańskiego, który miał miejsce ponad pół wieku temu?

Niech odpowiedzi na to pytanie udzieli jeden z najbliższych współpracowników papieża Franciszka – kardynał [Oskar Rodríguez] Maradiaga, arcybiskup Tegucigalpy (stolicy Hondurasu – przyp. red. WTK) i koordynator C6 – doradczej grupy kardynałów. Powiedział on: „Po II Soborze Watykańskim następuje zmiana metod i treści ewangelizacji oraz edukacji chrześcijańskiej. Zmienia się liturgia […] Zmienia się perspektywa misjonarska: misjonarz powinien ustanowić dialog ewangelizacyjny […] Zmienia się działanie społeczne; nie chodzi już tylko o miłość i rozwój różnych form pomocy, ale także o walkę na rzecz sprawiedliwości, prawa ludzkie i wyzwolenie […] Wszystko zmienia się w Kościele wedle odnowionego modelu duszpasterskiego”.

Aby ukazać, w jakim duchu są dokonywane te zmiany, dodał: „Papież chce doprowadzić odnowę Kościoła do punktu, w którym stanie się ona nieodwracalna. Wiatrem, który popycha żagle Kościoła na pełne morze jego głębokiej i zupełnej odnowy, jest miłosierdzie” [5].

Jednak podniosło się przeciw planowanym reformom wiele głosów i można się spodziewać, że nie ucichną również w najbliższych miesiącach. Jak ocenia Ksiądz te reakcje?

– Można się tylko cieszyć z podobnych reakcji i stopniowego uświadamiania sobie przez wielu wiernych i kilku purpuratów, że Kościół zbliża się do nowej katastrofy. Reakcje te są cenne, bowiem świadczą o tym, że głos, który promuje wspomniane błędy, nie może być głosem Chrystusa ani Magisterium Kościoła. Jest to bardzo ważne i, pomimo tragicznego kontekstu, pokrzepiające. Nasze Bractwo ma obowiązek uważnie śledzić te reakcje, a równocześnie starać się unikać mylnych postaw, które nie mogą przynieść żadnego efektu.

Soborowy pluralizm obezwładnia opozycję

Co Ksiądz przez to rozumie?

– Po pierwsze należy zauważyć, że te reakcje przypominają rzucanie grochem o ścianę i trzeba mieć odwagę, żeby spytać, dlaczego tak się dzieje. Przykładowo czterech kardynałów wyraziło swoje dubia odnośnie do Amoris lætitia. Ich czyn został przez wielu zauważony i powitany jako początek akcji, która przyniesie trwałe skutki – a jednak milczenie Watykanu pozostawiło tę krytykę bez odpowiedzi.

W międzyczasie dwóch ze wspomnianych kardynałów zmarło, zaś papież Franciszek przeszedł do kolejnych projektów reformy, o których przed chwilą rozmawialiśmy. W ten sposób uwaga [zainteresowanych] została skierowana na nowe tematy, siłą rzeczy pozostawiając bitwę o Amoris lætitia na drugim planie, jakby zapomnianą, a treść tej ekshortacji najwyraźniej została de facto przyjęta.

Aby zrozumieć milczenie papieża nie możemy zapominać, że Kościół wywodzący się z soboru jest pluralistyczny. To Kościół, który nie opiera się już na wiecznej i objawionej prawdzie, nauczanej odgórnie przez autorytet. Mamy do czynienia z Kościołem, który „wsłuchuje się”, a zatem słucha głosów, które mogą się od siebie różnić.

Dla porównania: w ustroju demokratycznym zawsze jest miejsce, przynajmniej pozornie, dla opozycji. Należy ona w pewnym sensie do systemu, ponieważ pokazuje, że można dyskutować, posiadać odmienną opinię, że jest miejsce dla wszystkich. Coś takiego może oczywiście wspierać dialog demokratyczny, ale nie przywróci panowania absolutnej i powszechnej prawdy oraz odwiecznego prawa moralnego. Zatem błąd może być swobodnie głoszony obok rzeczywistej, ale strukturalnie nieskutecznej opozycji, niezdolnej do zastąpienia błędu prawdą. Należy więc w ogóle zerwać z systemem pluralistycznym, a źródłem tego systemu jest II Sobór Watykański.

Co zdaniem Księdza powinni uczynić ci duchowni oraz wierni świeccy, którym zależy na przyszłości Kościoła?

– Po pierwsze, powinni mieć świadomość [problemu] oraz odwagę, by uznać, że istnieje ciągłość między nauką soboru i papieży epoki posoborowej a obecnym pontyfikatem. Cytowanie na przykład magisterium „świętego” Jana Pawła II w celu przeciwstawienia go nowinkom papieża Franciszka jest bardzo złym pomysłem, z góry skazanym na porażkę. Dobry lekarz nie może się zadowolić nałożeniem na ranę kilku szwów, zanim jej gruntownie nie oczyści. Nie gardzimy tymi wysiłkami, ale sama miłość bliźniego zobowiązuje nas do jasnego wskazania, gdzie leży źródło problemów.

Podając konkretny przykład tej wewnętrznej sprzeczności wystarczy przywołać osobę kardynała Müllera. Jest on obecnie, spośród różnych innych postaci, najbardziej zaciekłym krytykiem Amoris lætitia, instrumentum laboris i projektu reformy Kurii. Używa bardzo mocnych określeń; mówi nawet o „zerwaniu z Tradycją”.

A przecież ten kardynał, który znajduje obecnie dość siły, aby publicznie piętnować owe błędy, jest tym samym, który chciał zmusić Bractwo Kapłańskie Św. Piusa X – w jedności ze swymi poprzednikami i następcami w Kongregacji Nauki Wiary – do zaakceptowania całego soboru i posoborowego Magisterium! Abstrahując od sprawy Bractwa i jego stanowiska, krytyka wyrażana przez kard. Müllera, która skupia się na objawach nie doszukując się ich przyczyn, jest wysoce szkodliwa i nielogiczna.

Miłosierdzie „przekazywania tego, co się otrzymało”

Często zarzuca się Bractwu, że potrafi jedynie krytykować. Co proponuje ono pozytywnego?

– Bractwo nie krytykuje w sposób systematyczny czy a priori. Nie jest ono zawodowym mizantropem. Cieszy się ono swobodą wypowiedzi, która pozwala mu mówić otwarcie, bez obawy, że straci korzyści, których nie posiada… Wolność ta jest w obecnych czasach niezbędna.

Przede wszystkim Bractwo żywi miłość do Kościoła i do dusz. Obecny kryzys nie jest tylko kryzysem doktrynalnym. Kolejne seminaria są zamykane, kościoły pustoszeją, dramatycznie spada uczestnictwo w życiu sakramentalnym. Nie możemy wobec tego stać z założonymi rękoma i mówić sobie: „Wszystko to dowodzi, że Tradycja ma rację!”. Tradycja ma obowiązek przychodzenia z pomocą duszom przy pomocy środków, których jej udziela Boża Opatrzność.

Nie jesteśmy motywowani pyszną dumą, lecz ponaglani miłością, która pragnie „przekazać to, cośmy otrzymali” (por. 1 Kor 15, 3). Oto, co pragniemy pokornie czynić poprzez nasz codzienny apostolat – jednak jest on nieodłączny od piętnowania zła, które trapi Kościół. Tylko w ten sposób możemy choćby częściowo uchronić trzodę porzuconą i rozproszoną przez złych pasterzy.

Czego Bractwo oczekuje od duchownych i świeckich, którzy zaczynają jasno postrzegać obecną sytuację? Co robić, aby ich postawa zaowocowała pozytywnie i skutecznie?

– Muszą oni mieć odwagę uznać, że nawet odpowiednie stanowisko doktrynalne nie wystarczy, jeśli nie będzie mu towarzyszyć życie duszpasterskie, duchowe i liturgiczne spójne z zasadami, których chce się bronić, ponieważ sobór zapoczątkował nowy nurt życia chrześcijańskiego, spójny z jego nową doktryną.

Jeśli już się przyzna wszystkie prawa prawdziwej nauce katolickiej, trzeba podjąć autentyczne życie katolickie spójne z tym, co się wyznaje. Bez tego taka czy inna deklaracja pozostanie jedynie wydarzeniem medialnym, pamiętanym przez kilka miesięcy, a może tylko parę tygodni… Mówiąc konkretnie, trzeba przylgnąć wyłącznie do Mszy św. trydenckiej i przyjąć wszystko to, co się z tym krokiem wiąże; trzeba przylgnąć do Mszy katolickiej i wyciągnąć z tego wszystkie konsekwencje; trzeba przylgnąć do Mszy nieekumenicznej, Mszy wszech czasów i z tej Mszy czerpać łaski potrzebne do odnowienia życia świeckich wiernych, zakonów, seminariów, a zwłaszcza do odrodzenia się ideału kapłaństwa katolickiego.

Nie chodzi o przywrócenie Mszy trydenckiej dlatego, że jest ona teoretycznie najlepszą opcją. Chodzi o jej powszechne przywrócenie, życie nią i obronę jej aż do męczeństwa, ponieważ jedynie Krzyż Pana Jezusa może wyprowadzić Kościół z katastrofalnej sytuacji, w której się znalazł.

Portæ inferi non prævalebunt adversus eam!

„Bramy piekielne nie przemogą go!”

Menzingen, 12 września 2019 r., w święto Najświętszego Imienia Maryi

Przypisy

[1] Walter Kasper, wywiad z 7 maja 2014 r., commonwealmagazine.org: „Pierwsze małżeństwo jest nierozerwalne (…). Drugie małżeństwo nie jest małżeństwem w znaczeniu chrześcijańskim i byłbym przeciwny jego zawieraniu w kościele. Jednakże zachodzą w nim elementy małżeństwa. Porównałbym to do sposobu, w jaki Kościół katolicki postrzega inne kościoły. Kościół katolicki jest prawdziwym Kościołem Chrystusa, ale istnieją inne kościoły, które mają elementy prawdziwego Kościoła, i my uznajemy te elementy. W ten sam sposób możemy powiedzieć, że prawdziwym małżeństwem jest małżeństwo sakramentalne. A drugie nie jest małżeństwem w tym samym znaczeniu, ale zachodzą elementy małżeństwa: partnerzy troszczą się o siebie, są powiązani ze sobą w sposób wykluczający innych, zachodzi intencja trwałości. Powinniśmy szanować takie sytuacje, tak jak czynimy to z protestantami” – wszystkie przypisy red. serwisu fsspx.news.
[2] Ta konstytucja jest przesiąknięta prymatem sumienia, zaleca personalizm i insynuuje zamianę celów małżeństwa.
[3] Przemówienie do uczestników Światowego Spotkania Ruchów Ludowych, 28 października 2014 r.
[4] Le contenu du projet de réforme de la Curie: une ecclésiologie revisitée (Projekt reformy Kurii – zrewidowana eklezjologia), „L’Homme nouveau”, 23 maja 2019 r. ↵
[5] L’Eglise de la miséricorde avec le pape François (Kościół miłosierdzia z papieżem Franciszkiem), 20 stycznia 2015 r., http://www.scu.edu.

Źródło
Une Eglise qui marche sur la tête

Za: Wiadomości Tradycji Katolickiej (19 września 2019)
http://www.bibula.com

Komentarzy 28 do “Kościół, który został postawiony na głowie – wywiad z ks. Dawidem Pagliaranim FSSPX”

  1. Boydar said

    „… Coraz więcej katolików odnosi wrażenie, że Kościół stanął na progu nowej katastrofy. Jeśli cofniemy się nieco w czasie, [dostrzeżemy, że] II Sobór Watykański mógł się odbyć, ponieważ był rezultatem rozkładu, jaki dotknął Kościół w latach przed jego zwołaniem: w krytycznym momencie tama pękła pod naporem sił, które działały już od pewnego czasu …”

    Nic innego nie uważam. „Do ustalenia pozostaje” jaki okres czasu należy wziąć pod rozwagę, przynajmniej w Polsce. Czy od czasów Bolesława Śmiałego czy raczej już od Mieszka.

  2. Bogdan Leks said

    Miekkie te wypowiedzi.
    Nalezy powiedziec krotko, ze Franciszek Bergolio jest heretykiem, dziala na Kosciol jak taran, w celu zniszczenia go w sposob bezpardonowy. Kardynalowie, ktorzy maja prawo wybrac papieza, powinni natychmiast i z hukiem wyrzucic apostate poza Swiety Kosciol Katolicki.
    Ksiadz Pagliarani zajmuje sie wielka polityka, zamiast przyblizac nauki Jezusa Chrystusa, koncentrowac sie na wierze i przyciagac wiernych do prawdziwego Kosciola w Bractwie.

  3. MatkaPolka said

    x. Piotr Natanek dał ognia! Najmocniejsze kazanie! Ciągle aktualne!
    SŁUCHAĆ CODZIENNIE

    Ks. Natanek Dyrektywy masonerii wprowadzane są w kościele katolickim

  4. MatkaPolka said

    Masoneria w Kościele Katolickim

    HIERARCHOWIE ŻYDOWSCY POLSKIEGO EPISKOPATU

    https://forumemjot.wordpress.com/2013/10/06/hierarchowie-zydowscy-polskiego-episkopatu/

    DLA NICH JEZUS JAK I DLA FARYZEUSZÓW NIE BYŁ ANI NIE JEST BOGIEM A TYLKO CZŁOWIEKIEM!

     Arcybiskup Metropolita Warszawski, Prymas Polski Kardynał Józef Glemp pochodzenie żydowskie, jego brat nazywa się Glemb, komunista, partyjny pułkownik LWP (w 1989 r. kandydował z listy PZPR);
     Arcybiskup Warszawski Bronisław Dąbrowski pochodzenie żydowskie;
     Arcybiskup Tadeusz Gocłowski pochodzenie żydowskie;
     Arcybiskup Józef Kowalczyk pochodzenie żydowskie;
     Arcybiskup Kardynał Franciszek Macharski Finkelstein pochodzenie żydowskie;
     Arcybiskup Józef Michalik pochodzenie żydowskie;
     Arcybiskup Henryk Muszyński Jaks pochodzenie żydowskie;
    Arcybiskup Edmund Piszcz pochodzenie żydowskie;
    Arcybiskup Marian Przykucki pochodzenie żydowskie;
    Arcybiskup Bolesław Pylak pochodzenie żydowskie;
    Arcybiskup Jerzy Stroba pochodzenie żydowskie;
    Arcybiskup Ignacy Tokarczuk pochodzenie żydowskie;
    Arcybiskup Wojciech Zięba pochodzenie żydowskie;
    Arcybiskup Damian Zimon pochodzenie żydowskie;
    Arcybiskup Władysław Ziółek pochodzenie żydowskie;
    Biskup Roman Andrzejewski pochodzenie żydowskie;
    Biskup Bohdan Bejze pochodzenie żydowskie;
    Biskup Jan Chrapek Kohn pochodzenie żydowskie;
    Biskup Bronisław Dembowski Winkiel pochodzenie żydowskie;
    Biskup Czesław Domin pochodzenie żydowskie;
    Biskup Edward Frankowski narodowość polska;
    Biskup Stanisław Gądecki Hartmann pochodzenie żydowskie;
    Biskup Sławoj Leszek Głódź Izaak Nowin pochodzenie żydowskie;
    Biskup Kazimierz Górny pochodzenie żydowskie;
    Biskup Władysław Jędruszów pochodzenie ukraińskie;
    Biskup Zygmunt Kamiński narodowość polska;
    Biskup Piotr Libera pochodzenie żydowskie;
    Biskup Edward Malerski pochodzenie żydowskie;
    Biskup Jan Mazur narodowość polska;
    Biskup Wiesław Mering pochodzenie żydowskie, Tajny Współpracownik SB Lucjan;
    Biskup Stanisław Napierała narodowość polska;
    Biskup Alfon Nossol pochodzenie niemieckie;
    Biskup Stanisław Nowak pochodzenie żydowskie;
    Biskup Alojzy Orszulik pochodzenie żydowskie;
    Biskup Juliusz Paetz pochodzenie żydowskie;
    Biskup Tadeusz Pieronek Mosze Michlis pochodzenie żydowskie (członek antypolskiej,
    powiązany z masonerią i światową finansjerą żydowską Fundacji Stefana Batorego);
    Biskup Tadeusz Rakoczy pochodzenie żydowskie;
    Biskup Kazimierz Rakoczy pochodzenie żydowskie;
    Biskup – Kazimierz Romaniuk pochodzenie żydowskie;
    Biskup Tadeusz Rybak pochodzenie żydowskie;
    Biskup Edward Samsel pochodzenie żydowskie;
    Biskup Andrzej Suski pochodzenie żydowskie;
    Biskup Jan Szlaga pochodzenie niemieckie;
    Biskup Stanisław Szymecki narodowość polska;
    Biskup Andrzej Śliwiński pochodzenie żydowskie;
    Biskup Adam Śmigielski narodowość polska;
    Biskup Jan Drutwa pochodzenie ukraińskie;
    Biskup Marian Świerzawski narodowość polska;
    Biskup Szczepan Wesoły pochodzenie żydowskie;
    Biskup Jan Wieczorek pochodzenie żydowskie;
    Biskup Wojciech Zięba pochodzenie żydowskie;
    Biskup Józef Życiński Reitfstein pochodzenie żydowskie;
    ks. Franciszek Cybula pochodzenie żydowskie (ks. kapelan i spowiednik w Kancelarii
    byłego Prezydenta (Wałęsy), agent SB, TW pseudonim Franko;
    ks. prof. Romuald Weksler-Waszkinel Jakub Weksler pochodzenie żydowskie;
    ks. prof. Józef Tischner Blumstein pochodzenie żydowskie
    ks. Adam Bijak Klotzer pochodzenie żydowskie (polonofob);
    ks. Adam Boniecki Aaron Ajngold pochodzenie żydowskie (polonofob);
    ks. Michał Czajkowski pochodzenie żydowskie (, wieloletni agent UB/SB Tajny Współpracownik pseudonim Jankowski
    o. Jan Góra (ten od Lednicy) Griemschpann pochodzenie żydowskie;
    ks. Roman Indrzejczyk pochodzenie żydowskie;
    ks. Zbigniew Kamiński pochodzenie żydowskie (członek KOR);
    ks. Leon Kantorski pochodzenie żydowskie (proboszcz z Podkowy Leśnej,
    ks. Wiesław Lauer pochodzenie żydowskie, wikariusz generalny kurii gdańskiej, Tajny Współpracownik pseudonim Szwejk:
    ks. Stanisław Musiał pochodzenie żydowskie, (członek rady Fundacji Judaica, członek redakcji „żydokomunistycznego”(oryginalna pisownia) Tygodnika Powszechnego,

  5. MatkaPolka said

    Co prymas Polski robił na multireligijnej konferencji organizowanej w Polin?

    https://prawy.pl/104221-co-prymas-polski-robil-na-multireligijnej-konferenc

    Prymas abp Wojciech Polak był gościem w Muzeum Polin na konferencji „Tworzymy pokój. Wiara w demokrację – czas wyzwań”, której partnerem była Fundacja Stefana Batorego – należąca do Georga Sorosa.

    W pierwszym panelu „Kościół (religia) a demokracja – marzenia i rzeczywistość. Czyli jak powinno być, a jak jest” wystąpili następujący goście: Magdalena Środa, Dominika Kozłowska (zaangażowana w Fundacji im. Stefana Batorego, Aleksander Smolar, prezes zarządu Fundacji Sorosa w Polsce, Jerzy Sojka, wykładowca protestanckiej Chrześcijańskiej Akademii Teologicznej w Warszawie, Piotr Kładoczny, z zarządu Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka. Imprezę prowadził Adam Szostkiewicz, lewicowy publicysta. Wśród podejmowanych postulatów była liberalizacja prawa aborcyjnego i łatwiejsze dokonanie apostazji.

    W drugim panelu „Wolność – dar czy przekleństwo wierzących ludzi?” wystąpili natomiast:

    • bp Jerzy Samiec (Kościół Ewangelicko-Augsburski)
    • prymas Wojciech Polak (Kościół Rzymskokatolicki)
    • bp Karin Johannesson (Kościół Szwecji)
    • rabin Małgorzata Kordowicz (Gmina Żydowska)
    • mufti Tomasz Miśkiewicz (Muzułmański Związek Religijny)
    • dr Kishan Manocha (OSCE/ODIHR)

    Wśród tematów był m.in. kryzys migracyjny czy LGBT. Prymas Polski pytany o tę drugą kwestię nie powołał się nawet na Ewangelię, ewidentnie starając się nie udzielić bezpośredniej odpowiedzi.
    O jakości imprezy świadczyć może fakt, że współorganizatorem był Rzecznik Praw Obywatelskich. Ciekawi byli również partnerzy:

    Partnerzy:

    • Ambasada Niemiec w Polsce
    • Fundacja Współpracy Polsko-Niemieckiej
    • Fundacja Konrada Adenauera
    • Fundacja im. Stefana Batorego
    • Helsińska Fundacja Praw Człowieka
    • Kościół Ewangelicki w Niemczech
    • Parafia Ewangelicko-Augsburska Świętej Trójcy w Warszawie
    • Chrześcijańska Akademia Teologiczna w Warszawie
    • Polska Rada Ekumeniczna
    • Klub Inteligencji Katolickiej

  6. Mieczysław Sylwester Kazimierzak said

    Josef Ratzinger,kiedy jeszcze nie był kardynałem oceniał,że kryzys wiary w KK jest zaniedbywaniem nauki o stworzeniu.

  7. Inkwizytor said

    Wszystko to bardzo ładnie zostało powiedziane ale skoro FSSPX uznaje Franciszka za prawowitego papieża to…. płaczcie owieczki boże ale macie obowiązek być temu „papieżowi” posłuszni

    ——
    Nie musimy. Już o tym mówiliśmy.
    Admin

  8. Birton said

    w takim Kościele Anglikańskim można pójść do spowiedzi wielkanocnej do samej Elżbiety II, jako głowy tego Kościoła, a poza tym w samej świątyni anglikańskiej, Katedrze Westminster na przykład, można się wyknocić ( jakby powiedział Szwejk) na samym środku bez obawy o świętokradztwo , bo anglikanizm to i kocia wiara i nieświęta; podobnie protestantyzm, kalwinizm, a i inne dziwactwa

    ———-
    To nie do końca tak.
    Nawet w prywatnym mieszkaniu nie może się Pan wyknocić. Nie ze względu na „świętość miejsca”, ale na tzw. dobre wychowanie.
    Admin

  9. Głos z Kociewia said

    Fotografie się nie zgadzają dwóch dawnych biskupów dawnej diecezji chełmińskiej ( Pelplin) : na fotografiach to nie bp. Marian Przykucki , ani bp. Edmund Piszcz. .- Po prostu znałem ich jako biskupów diecezji, do której należę. Proszę ustalić nazwiska tych osób na fotografiach, bo inaczej to jest prymitywne, nic nie warte oszczerstwo.

  10. Boydar said

    Jest prawowity, i ważny. Tyle że mało godny. I to jest nasza wina nie jego, on się taki już urodził. To my przez zaniedbanie dopuściliśmy do jego wyniesienia na tron piotrowy. Nie tylko na tron i nie tylko jego.

    A z tym posłuszeństwem to Pan Inkwizytor chyba słabo zorientowany. Albo zawścieknięty na klimat. No ale zawsze łatwiej pretensję mieć do kogoś jak do siebie.

  11. Barbara Chojnacka said

    Ad.Inkwizytor
    pan to zdaje się wyznawca pustego sedesu

  12. Marek said

    Ad.Inkwizytor
    pan to zdaje się wyznawca pustego sedesu
    ===
    hehe, przepraszam, że się wciskam.
    Lepszy pusty, niż obesrany.

  13. Barbara Chojnacka said

    Ad.Marek
    Jaki by niebył, mamy obowiązek się modlić za tego co tam siedzi

  14. MatkaPolka said

    B>Jeśli papież jest heretykiem – wierni mogą się przeciwstawić lub nie podporządkować

    http://ultramontes.pl/cum_ex_apostolatus_pl.htm

    ŹRÓDŁA KODEKSU PRAWA KANONICZNEGO

    Konstytucja Cum ex apostolatus

    (z 15 lutego 1559 r.) (*) PAPIEŻ PAWEŁ IV

    PAWEŁ BISKUP,

    Sługa Sług Bożych. Na wieczną rzeczy pamiątkę.

    Na mocy powierzonej Nam przez Boga (pomimo braku zasług z naszej strony) władzy apostolskiej, spoczywa na Nas obowiązek troski o całą trzodę Pańską. Z tego powodu mamy wiernie troszczyć się o tę trzodę i owocnie nią kierować. Winniśmy, więc obyczajem dbałego pasterza pilnie czuwać i uważnie zadbać o to, aby nauczycielami błędu nie stali się ci, którzy gardzą tym, że są uczniami prawdy, oraz o to, aby wygnać z owczarni Chrystusowej, tych, którzy w tych czasach pełnych grzechu, na własnej polegając roztropności, świadomie i zgubnie występują przeciwko porządkowi prawdziwej wiary, a przez przesądy i fałszywe wymysły odwracają sposób rozumienia Pisma świętego i usiłują rozbić jedność Kościoła katolickiego, jednorodną zaś tunikę Pańską starają się rozedrzeć.

    Kodeks Świętego Katolickiego Kościoła Rzymskiego

    KS. DR HENRYK MARIA PEZZANI

    Kanon 26.

    Zakazany jest wybór na Papieża tego, kto odstąpił od wiary katolickiej, heretyka, lub schizmatyka; jeśli ktoś taki zostanie wybrany, wybór jest nieważny

    Papież Paweł IV w Konstytucji Cum ex apostolatus z 15 lutego 1559 r. odnośnie heretyków stanowi co następuje:

    „Zdajemy sobie sprawę, że sytuacja jest do tego stopnia poważna i niebezpieczna, iż w razie odstępstwa od wiary można się sprzeciwić nawet papieżowi, który pełni władzę Boga i Pana naszego Jezusa Chrystusa na ziemi, a nad narodami i królestwami posiada pełnię mocy i wszystko podpada pod jego osąd, on sam zaś na tym świecie przez nikogo nie może być osądzony. (…) mocą pełni naszej władzy apostolskiej ustalamy, postanawiamy, stwierdzamy i określamy, (…) Dodajemy również, że gdyby kiedykolwiek się okazało, że jakiś biskup, a nawet pełniący obowiązki arcybiskupa, patriarchy, albo prymasa, czy też kardynał Świętego Kościoła Rzymskiego, albo jak to zostało wyżej powiedziane legat, czy też papież rzymski przed dokonaniem jego wyboru do godności kardynała, albo przed wyniesieniem go do godności papieskiej odpadł od wiary katolickiej, albo popadł w jakąkolwiek herezję, wówczas wybór albo wyniesienie tej osoby, nawet dokonane w zgodzie i jednomyślnie przez wszystkich kardynałów będzie żadne, nieważne i próżne.

    Wybór ten bądź wyniesienie nie może być także uznane, ani nie uzyska ważności czy to na drodze przyjęcia obowiązków, ani przez konsekrację, ani przez objęcie władzy i zarządu wynikających z urzędu, ani przez rzekomą koronację papieską, ani przez uroczyste oddanie czci, ani przez wyrażenie powszechnej obediencji, w żadnym czasie, ani w żadnym razie nie może być uznane za zgodne z prawem.

    Ponadto taka osoba, awansowana do godności biskupa, arcybiskupa, patriarchy albo prymasa, czy też wybrana do godności kardynała, albo obrana na papieża nie uzyska żadnej zdolności do sprawowania władzy czy też w sprawach duchownych, czy też świeckich, nie może być traktowana, że władzę tę posiada, ale wszystkie razem i każda z osobna z wszelkich wypowiedzi, czynów, działań i decyzji dokonanych przez tę osobę, oraz następstwa tych aktów będą pozbawione wszelkiej mocy, nie będą mieć żadnego znaczenia, ani nie będą dla nikogo normą prawa. Prócz tego wszystkie razem i każda z osobna z osób wyniesionych i awansowanych w taki sposób do swych godności, mocą samego faktu, bez żadnego dokonanego w tej kwestii ogłoszenia będą pozbawione wszelkich godności, miejsc, zaszczytów, tytułów, władzy, urzędów i mocy, nawet gdyby wcześniej nie odpadły od wiary, bądź nie wpadły w herezję, czy też nie popadły w stan schizmy, ani jej nie wzbudziły, czy też nie zostały pochwycone na takim uczynku.

    Osoby podporządkowane zarówno duchownym diecezjalnym, jak również zakonnym, a także osobom świeckim, jak również kardynałom, a nawet tym, którzy brali udział w wyborze na papieża, tego, kto wcześniej odpadł od wiary, albo był heretykiem, czy też schizmatykiem, czy też tym, którzy w inny sposób zgodzili się z tym wyborem i wyrazili swe posłuszeństwo wobec niego, oddali mu cześć, a także kasztelanom, prefektom, dowódcom i urzędnikom, również naszego umiłowanego miasta Rzymu i całego Państwa Kościelnego, oraz osobom wyniesionym bądź awansowanych do godności w przedstawiony sposób są zgoła zwolnione od wszelkiego posłuszeństwa, czci i ponoszenia winy, nawet gdyby było to utwierdzone przysięgą bądź ślubowaniem, czy też gwarancją.

    Powinni natomiast ich unikać, jako czarowników, pogan, celników i herezjarchów (pozostają natomiast winni zachowania wierności i posłuszeństwa wobec przyszłych biskupów, arcybiskupów, patriarchów, prymasów, kardynałów i rzymskiego papieża wybranych zgodnie z zasadami prawa).

    Dla utrudnienia zaś działalności wspomnianych osób wyniesionych i awansowanych we wspomniany sposób, gdyby tamci usiłowali nadal pełnić swą władzę i rządzić, zobowiązani są wezwać przeciwko nim pomocy ramienia świeckiego. Z powodu zaś uzasadnionego powyższymi okolicznościami wypowiedzenia posłuszeństwa i wierności tym osobom, (które rozdzierają jednorodną tunikę Pańską) nie będą oni podpadać pod żadne cenzury ani kary„.

  15. MatkaPolka said

    Jakoś nikt nie komentuje wypowiedzi ks. Natanka

  16. Boydar said

    I JPT rzadko

  17. Igor Niefiedow said

    Przeczytałem artykuł.. przeczytałem komentarze, i moje różowe okulary pomysłów na temat współczesnego katolicyzmu stają się coraz bardziej popękane. Czytałem o Soborze Watykańskim II, jego znaczeniu i konsekwencjach. Ale nie mogłem sobie wyobrazić, że te konsekwencje są tak katastrofalne!

  18. Marucha said

    Re 17:
    Niestety, po II Soborze Watykańskim, Kościół Katolicki już niewiele różni się od sekt protestanckich – a wierni nawet nie zdają sobie z tego sprawy.
    Nie wiem, czy w Polsce jeszcze istnieje 5% katolików wiernych Tradycji.

  19. Igor Niefiedow said

    Re 18:
    A w Polsce byli ludzie tacy jak arcybiskup Marcel Lefebvre? Według mojej wyobraźni Polska jest ostoją tradycyjnego katolicyzmu w Europie Wschodniej. I trudno mi uwierzyć, że polscy ojcowie poddali się bez walki..

  20. Marucha said

    Re 19:
    Mówiąc skrótowo było tak, że dopóki żył ks. prymas Wyszyński, wprowadzanie nowinek II Soboru szło z oporami. Opóźnił on falę herezji o jakieś 20 lat.

    Poza tym Kościół Polski poddał się właściwie bez walki. No bo któż by śmiał podawać w wątpliwość nauki Największego z Rodu Polaków, Jana Pawła II? On zaczadził Polaków – amputował im mózgi.

  21. Igor Niefiedow said

    Re 21:
    Hmm .. jakoś smutno.

    ——
    Mnie też. Giniemy jako naród. Nie w walce, ale w smrodzie zdrady, głupoty i obojętności.
    Admin

  22. […] https://marucha.wordpress.com/2019/09/28/kosciol-ktory-zostal-postawiony-na-glowie-wywiad-z-ks-dawid… […]

  23. Listwa said

    @ 2 Bogdan Leks

    Według pana to należałoby powtarzac w kółko „Nalezy powiedziec krotko, ze Franciszek Bergolio jest heretykiem, dziala na Kosciol jak taran, w celu zniszczenia go w sposob bezpardonowy”
    – ale wcale mądre takie powtarzanie nie jest. Trzeba rozumieć skąd i dlaczego, a nie tylko jechac sloganami. . .

    „Ksiadz Pagliarani zajmuje sie wielka polityka, zamiast przyblizac nauki Jezusa Chrystusa, koncentrowac sie na wierze i przyciagac wiernych do prawdziwego Kosciola w Bractwie”

    – zajmuje się tym co potrzeba. To są sprawy Kościoła własnie, czego dotyka wywiad.

  24. Listwa said

    @ 19 Igor Niefiedow

    „A w Polsce byli ludzie tacy jak arcybiskup Marcel Lefebvre?”

    – generalnie nie. Bp Lefebvre to człowiek możnaby rzec sprzed epoki modernizmu. Wtedy był kształcony, choć już za jego życia i czasu nauki modernizm zaczął dawac o sobie znać. On był biskupem wyjątkowym , przenikliwym i odważnym.
    Ale są teraz kapłani Bractwa i wielu mających tego samego ducha będąc poza Bractwem, czesto tez kończyli seminarium Bractwa. Tego wszystkiego co nazywane jest Tradycjnalizmem katolickim nie udało się ludziom posoborowia (w sutannach) zniszczyć. To trwa i rozwija się, chociaż nadal wpływ i siła nie jest dostatecznie wpływowa.

    „Według mojej wyobraźni Polska jest ostoją tradycyjnego katolicyzmu w Europie Wschodniej. I trudno mi uwierzyć, że polscy ojcowie poddali się bez walki”

    – jest nadal ostoją, zasady i wartości zdołały sie głęboko usadowić. Ale ta ostoja kurczy się i jest coraz słabsza, głównie jest to efektem słabości pasterzy zarażonych fałszywymi teoriami.

    Ojcowie poddali sie bez walki, poza dosłownie kilkoma wyjątkami. Niestety.
    Za sprawą bp Lefebvre do Polski powrócił Tradycjonalizm katolicki i ponownie przyniósł to co zostało z Polski wymiecione.

  25. NICK said

    MatkaPolka.

    Bez Ciebie TU?
    Dużo mniej by istniało.
    Znasz mnie a i nie pisz wprost.
    Rób swoje.

  26. Boydar said

    @ Pan Igor

    Niewykluczone że był, ostatniemi czasy. Nazywał się Adam Stefan Sapieha.

    Choć pewności niestety nie ma. Mógł zostać oszukany sytuacyjnie. A mógł też dostać polecenie służbowe. Bóg wie.

  27. NICK said

    Można dostąpić Łask.
    Bez wojtyły/katza.
    Bez glempa, wyszyńskiego, hlonda… .
    A Sapieha?

    Hm.

    Jak tosię dzieje.

    Gdzie zatrzymamy się.
    W końcu.

    Drążymy przeszłość.
    Coraz brzydliwiej przeszłość wygląda.
    Okazują się sprawy złe.

    Kto?

    W końcu wyjaśni?
    Kto powie PRAWDĘ.
    Bez ograniczeń.
    Ja?
    Boję się.
    Pozostając WIERNYM.
    Kościołowi PanaChrystusowemu.

    Kto?

  28. Boydar said

    A tu nie ma co mówić; owszem, ważni, ale niegodni. Dlaczego niegodni to oddzielne menu, brak godności niejedno ma imię.

Sorry, the comment form is closed at this time.

 
%d blogerów lubi to: