Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

  • The rainbow symbolizes the Covenant with God, not sodomy Tęcza to symbol Przymierza z Bogiem, a nie sodomii


    Prócz wstrętu budzi jeszcze we mnie gniew fałszywy i nikczemny stosunek Żydów do zagadnień narodowych. Naród ten, narzekający na szowinizm innych ludów, jest sam najbardziej szowinistycznym narodem świata. Żydzi, którzy skarżą się na brak tolerancji u innych, są najmniej tolerancyjni. Naród, który krzyczy o nienawiści, jaką budzi, sam potrafi najsilniej nienawidzić.
    Antoni Słonimski, poeta żydowski

    Dla Polaków [śmierć] to była po prostu kwestia biologiczna, naturalna... śmierć, jak śmierć... A dla Żydów to była tragedia, to było dramatyczne doświadczenie, to była metafizyka, to było spotkanie z Najwyższym
    Prof. Barbara Engelking-Boni, kierownik Centrum Badań nad Zagładą Żydów, TVN 24 "Kropka nad i " 09.02.2011

    Państwo Polskie jest opanowane od wewnątrz przez groźną, obcą strukturę, która toczy go, niczym rak, niczym demon który opętał duszę człowieka. I choć na zewnatrz jest to z pozoru ten sam człowiek, po jego czynach widzimy, że kieruje nim jakaś ukryta siła.
    Z każdym dniem rośnie liczba tych, których musisz całować w dupę, aby nie być skazanym za zbrodnię nienawiści.
    Pod tą żółto-błękitną flagą maszerowali żołnierze UPA. To są kolory naszej wolności i niezależności.
    Petro Poroszenko, wpis na Twiterze z okazji Dnia Zwycięstwa, 22 sierpnia 2014
  • Kategorie

  • Archiwum artykułów

  • Kanały RSS na FeedBucket

    Artykuły
    Komentarze
    Po wejściu na żądaną stronę dobrze jest ją odświeżyć

  • Wyszukiwarka artykułów

  • Najnowsze komentarze

    Lily o Wolne tematy (67 – …
    Jack Ravenno o Wolne tematy (67 – …
    Boydar o Wolne tematy (67 – …
    Boydar o Katolicyzm, kapitalizm i …
    Adrian o Wolne tematy (67 – …
    Adrian o Wolne tematy (67 – …
    Mg-42 o Katolicyzm, kapitalizm i …
    Marek Rogalski o Operacja na Ukrainie a globaln…
    revers o Operacja na Ukrainie a globaln…
    revers o Operacja na Ukrainie a globaln…
    NICK o Wolne tematy (67 – …
    NICK o Wolne tematy (67 – …
    NICK o Wolne tematy (67 – …
    NICK o Operacja na Ukrainie a globaln…
    Kura domowa o Wolne tematy (67 – …
  • Najnowsze artykuły

  • Najpopularniejsze wpisy

  • Wprowadź swój adres email

    Dołącz do 621 obserwujących.

Jak zakony budowały system finansowy Europy

Posted by Marucha w dniu 2019-10-08 (Wtorek)

Zbawienny dla Europy wpływ istnienia i działalności zakonów katolickich przedstawiałem już pośrednio w kilku wpisach i pokazywałem, jaką tragedią dla objętych ich opieką ludzi była kasata tych instytucji przez protestanckie władze.

Na działalności czysto charytatywnej jednak się nie kończy, bo zakonnicy będący intelektualną elitą pracowali nad udoskonaleniem każdej dziedziny życia. Nie inaczej było z finansami i gospodarką, o czym w tym właśnie tekście opowiem.

Moją uwagę zwrócił na to Jakub Wozinski, autor “Dziejów kapitalizmu” Wydawnictwa Prohibita, które zakupiłem właściwie z czystej ciekawości odnośnie kapitalizmu wieków XVII-XXI, a pozytywnie zdziwiłem się widząc, że konkretnie opisał także gospodarcze początki cywilizowanej Europy od XI wieku.

Po chrystianizacji większości terenów Europy Kościół był bez wątpienia najważniejszą instytucją międzynarodową, ale nie tylko z powodów religijnych. O tym, jak w skrócie wyglądał kościelny import cywilizacyjnego know-how opisywałem w tym artykule o konsekwencjach chrztu Polski (link). Wiedza ekonomiczna była jednym z “dóbr importowanych”, a zakonnicy przybywający na nowe ziemie stanowili pewnego rodzaju bankierów.

Było to możliwe i wygodne z dwóch powodów, o których rzadko słyszymy.

Pierwszy powód był czysto fizyczny. Klasztory stanowiły niemalże fortece, które ze względu na odseparowanie od wielkich ośrodków miejskich, potężne mury i znajdujące się wewnątrz magazyny mogły się bronić, przyjmować zagrożoną okoliczną ludność i oczywiście przechowywać bogactwa. Dzięki temu klasztory stanowiły więc pierwsze banki depozytowe.

Drugim powodem, dla którego nadawały się do zarządzania pieniędzmi był wymóg ubóstwa i posłuszeństwa obowiązujący w zakonach. Dzięki tej powszechnej zasadzie, zakonnicy zajmowali się dużymi pieniędzmi, jednak ze względu na brak możliwości posiadania czegokolwiek na własność, działali w interesie samego klasztoru i okolicznej ludności, nie matacząc finansowo dla własnego zysku.

Szczególnie widoczne będzie to w historii templariuszy, którzy mieli możliwość stworzenia systemu patologicznej bankowości opartej o lichwę, jednak nie mogli tego zrobić ze względu na własne śluby i kościelne prawo.

Całkowita podległość i zależność od przełożonych natomiast uniemożliwiała pozostawanie szemranych interesów niezauważonymi, bez kontroli z góry. O geniuszu ślubów zakonnych jeszcze napiszę, bo jest to temat na osobny tekst, jeśli nie całą książkę.

Jak klasztory pomnażały zdeponowane pieniądze

Zakonnicy kluniaccy i cystersi otrzymywali od władców niemałe połacie ziem, na których stawały klasztory, oraz tereny okoliczne, które za niewielkie pieniądze dzierżawić mogli prostej ludności. W klasztorach-fortecach władcy chętnie deponowali też znaczne majątki, a zakonnicy mieli prawo inwestowania ich celem dalszego pomnażania i rozwijania gospodarki okolicznych terenów.

Nie były to oczywiście inwestycje giełdowe, jakie znamy dziś, a te “banki” nie kierowały się regułami obrzydliwych rezerw cząstkowych. Zamiast tego, pieniądze zdeponowane w klasztorach przeznaczali na rozwój natury gospodarczej. Budowali drogi, młyny, mosty, karczowali lasy, wspomagali budowę okolicznych gospodarstw, sami także zajmowali się przetwarzaniem surowców, hodowali zwierzęta, uprawiali rolę.

Samo przechowywanie i inwestowanie pieniędzy nie było jedynym, co zakonnicy oferowali władcom, ponieważ majątki klasztorne nie pochodziły tylko i wyłącznie od królów. Jednym z głównych źródeł bogactwa Kościoła zawsze były po prostu darowizny i zapisy testamentowe, za pośrednictwem których otrzymywał on prawa własności posiadłości i dóbr od umierających bezdzietnie bogaczy.

Z powodu majętności klasztorów, niejeden król pożyczał od nich spore sumy, co pokazuje, jak “obrotni” byli wtedy zakonnicy i jak potężne wsparcie dla królestwa mogli stanowić. Pożyczki w klasztorach zaciągali nawet cesarze, jak Henryk III (1017-1056), i Henryk IV (1050-1106).

Depozyty bankowe wdrożone właśnie przez zakonników są jedną z podstaw późniejszego systemu finansowego całej Europy.

Wzrost cywilizacyjny i gospodarczy ziem wokół klasztorów

Jednym z popularnych mitów na temat średniowiecznego Kościoła jest to, jakoby współpracował on wyłącznie z możnymi i elitą władzy generując pieniądze kosztem niższych stanów. Ten absolutny nonsens omówił dr Jan Przybył w artykule, który opublikował na moim blogu (link).

Wzrost cywilizacyjny okolicznych ziem zapewniały klasztory na wiele sposobów. Poza czysto fizyczną pracą, jakiej obowiązkowo musieli oddawać się zakonnicy, także finansowe wsparcie nie pozostawało bez znaczenia. Ludność mogła liczyć na darmowe lub niemal darmowe pożyczki na cele gospodarcze, bowiem kościelny zakaz lichwy w średniowieczu potępiał zarabianie samym kapitałem, bez wykonywanej pracy.

Dzięki temu pieniądze klasztorne nie pozostawały w bezruchu, a zastrzyk gotówki spłacanej po osiągnięciu większego zysku pozwalał na rozwinięcie własnego poletka zwykłym poddanym.

Józef Kuliszer w swojej “Powszechnej historii gospodarczej średniowiecza i czasów nowożytnych” twierdzi, że chłopi byli głównym klientem i beneficjentem tego typu pożyczek, co pokazuje, jak mylne jest twierdzenie o współpracy wyłącznie z władcami.

Pożyczki udzielane tak władcom jak i chłopom nie zawsze były też spłacane w takiej formie, w jakiej ich udzielono. W zamian za pieniądze klasztory mogły też otrzymywać jakąś część zysków z przedsięwzięcia, które pomagały sfinansować, dzięki czemu pożyczkobiorca nie musiał zbierać całej sumy do zwrotu na konkretny termin. W ten sposób w Europie narodził się właściwie kredyt hipoteczny.

Jakakolwiek nieuczciwa działalność “bankowa” klasztorów była ograniczona do minimum ze względu na to, że w tamtych czasach ilość pieniądza kruszcowego była bardzo mała. Używano go w wymianie handlowej ze Wschodem, ale wewnątrz Europy nie był to najpopularniejszy sposób wymiany.

Woznicki w “Dziejach kapitalizmu” twierdzi nawet, że brak pieniądza kruszcowego był bardziej błogosławieństwem, niż utrudnieniem, ponieważ nie wytwarzał dużego zapotrzebowania na usługi depozytowe, które od zawsze w warunkach ingerencji państwa w sferę finansową stanowiły bodziec do tworzenia pustego pieniądza.

Do powstania i wzrostu systemu finansowego Europy w średniowieczu niebywale przyczyniły się Krucjaty – prawdopodobnie największe masowe przedsięwzięcie katolickiego świata. Wbrew jednak obiegowym opiniom, związek ten nie opierał się na “masowej grabieży”, jak chcieliby tego antykatoliccy propagandziści. Zakony rycerskie stawały się ważnymi “bankami” za pieniądze papiestwa i europejskich władców, a samych bogactw sprowadzonych z krajów islamskich było niewiele, o czym pisałem w tym artykule na temat Krucjat.

Zakony rycerzy-bankierów

Pod koniec XI wieku wojny z islamem trwały nieprzerwanie, Bizancjum broniło się jak mogło, mimo że mahometanie postępowali w stronę Europy, a papież nawoływał do wspólnego wysiłku celem oswobodzenia Ziemi Świętej i chrześcijan pod okupacją.

Europejczycy pielgrzymowali jednak do Ziemi Świętej nieprzerwanie, choć było to bardzo niebezpieczne. Celem ich ochrony w 1048 roku w Jerozolimie powołano zakon Joannitów (dziś znani są jako kawalerowie maltańscy), którzy wyrośli z bractwa zawiązanego przez kupców z Amalfi przy szpitalu św. Jana Chrzciciela. Mimo oficjalnego uznania ich za zakon dopiero w 1113 roku, działali już od połowy XI wieku.

Różnica pomiędzy nimi a zakonami benedyktynów, czy cystersów polegała na tym, że byli rycerzami. Ich zadania różniły się więc od innych zakonów, mimo że przestrzegali też reguł ubóstwa i względnej ascezy – mieli bronić Ziemi Świętej i pielgrzymów. Później templariusze i krzyżacy także poszli tą drogą, choć ci ostatni niestety tylko w teorii.

Joannici bez wątpienia potrafili zajmować się interesami i wznosili potężne twierdze, które naturalnie stanowiły schronienie dla kosztowności. Później pojawiła się nawet joannicka flota wykorzystywana do celów handlowych. Zakon ten, tak jak całe zamieszanie wokół Krucjat przyczynił się do wzbogacenia wielu, głównie włoskich biznesów na niewyobrażalną skalę. Pieniądze wygenerowane na samym transporcie krzyżowców kilkukrotnie przekraczały nawet dochód angielskiego króla.

Templariusze – znani z bitew, nieznani z bankowości

W 1119 roku, także w Jerozolimie, pojawił się Zakon Ubogich Rycerzy Chrystusa, później zwany potocznie zakonem templariuszy. Szybko stali się najpotężniejszą instytucją finansową ówczesnej Europy, a sens swojego istnienia oparli na konieczności obrony Ziemi Świętej przed islamem, co niestety miało się później na nich zemścić.

Templariusze już niedługo po powstaniu zakonu zasłynęli odwagą w boju i wzbudzali podziw samych władców. Realizowali swoją misję wzorowo, a poza samą walką o Ziemię Świętą pracowali (jak każdy zakon) także czysto gospodarczo. Zakres ich działań był szeroki: hodowali owce, sprzedawali wełnę, utrzymywali młyny, prowadzili handel i dawali w dzierżawę ziemię rolną.

Co ciekawe, świadczyli usługi także muzułmanom, co burzy kolejne mity o rasizmie, czy powszechnej nienawiści Europejczyków i krzyżowców do innowierców. Tak jak w przypadku innych zakonów, główne źródło dochodów stanowiły jednak darowizny od europejskich możnych i były naprawdę ogromne.

Przykładowo, w 1131 roku król Aragonii Alfons zapisał im 6 fortec, 10% wszystkich królewskich dochodów, 20% wszystkich ziem odebranych Maurom oraz zwolnienia podatkowe. Dzięki temu templariusze zaczęli działać międzynarodowo posiadając tereny na Półwyspie Iberyjskim. Większość darowizn otrzymywali na cele obrony Ziemi Świętej, ale ich działalność obejmowała cały chrześcijański świat. Nawet król Francji powierzał im swój majątek, mieli fortece w Normandii, a w samym Paryżu było ich aż 4000. Templariuszom udało się osiągnąć aż 1000 oddziałów i 7000 członków.

Całe to “przedsiębiorstwo” udzielało też pożyczek. Wbrew kościelnemu zakazowi lichwy oprocentowanie dochodziło do 10%, co pozwalało błyskawicznie (jak na tamte czasy) się bogacić. Oprocentowanie to jednak nie budziło sprzeciwu Kościoła, ponieważ klientami byli możni i władcy, których dochody pozwalały bez problemu spłacać takie zobowiązania. Przy tych ogromnych operacjach finansowych ciekawe jest, że templariusze zachowywali zasady ubóstwa i ascezy nie mogąc posiadać niczego na własność.

Weksle zawdzięczamy właśnie zakonnikom

Dzięki rozległej sieci placówek w całej Europie i w Ziemi Świętej, templariusze umożliwiali błyskawiczny transfer pieniędzy pomiędzy krajami. Ich działalność stanowiła element, bez którego Krucjaty być może nie mogłyby się odbyć. Możliwość wpłacenia dużych pieniędzy “na miejscu” i odebrania ich w okolicach Jerozolimy nieopisanie ułatwiała władcom i rycerstwu udział w Krucjatach.

Między innymi dzięki działalności templariuszy było możliwe też wdrożenie systemu weksli, z których nauczyli się korzystać prawdopodobnie dzięki kontaktom z żydami zajmującymi się finansami w krajach wschodnich. Dzięki wekslom osoby chcące przesyłać pieniądze na duże odległości nie musieli zabierać ich w podróż, ale zlecali transfer templariuszom. Ze względu na niebezpieczeństwo podróży z dużymi pieniędzmi nawet dla templariuszy, uznano że najlepiej będzie po prostu utworzyć dokument uprawniający do wypłacenia danej sumy danej osobie.

Jak staram się to wykazywać przy okazji opisywania różnorakiej działalności Kościoła, także i w przypadku templariuszy fascynujące jest, jak efektywne i korzystne są katolickie zasady życia społecznego nawet dla niewierzących.

Gdyby templariusze nie byli zobowiązani ślubami ubóstwa i gdyby nie respektowali kościelnego zakazu lichwy, mogliby stać się nieopisanym wręcz gigantem dyktującym warunki w Europie. Mogliby udzielać pożyczek zwykłym ludziom i zarabiać na nich, dzięki czemu prawdopodobnie urośliby do poziomu “za wielkich, by upaść”, jak mówi się o dzisiejszych bankach. Na szczęście, kościelne zasady hamowały tego typu praktyki i Europa jeszcze przez wieki wolna była od smyczy finansistów.

Niestety, templariusze zostali pomówieni na niewyobrażalną wręcz skalę i zniszczeni przez króla Filipa Pięknego, który w swej tendencji do niespłacania zobowiązań postanowił “unieważnić pożyczki” poprzez destrukcję całego zakonu. Templariusze w większości zostali aresztowani niemal jednocześnie pod absurdalnymi oskarżeniami o kult szatana i praktyki okultystyczne, a torturami zmuszono ich do przyznania się do winy przed sądami, które bez tych konfesji nie byłyby w stanie niczego udowodnić, ale nie śmiały sprzeciwić się władcy. Nie protestował nawet papież, który niedługo potem sam stał się niewolnikiem.

Podsumowanie

Jak widać, zniekształcony obraz średniowiecznego Kościoła i zakonów, jaki wiele osób wynosi m.in. z filmu Imię Róży jest całkowicie nieprawdziwy i krzywdzący. Na szczęście, sam Umberto Eco przyznaje, że jego dzieło należy raczej do literatury fantasy, niż historii i pora, by jego czytelnicy również to zrozumieli.

Finanse to oczywiście nie jedyne, do czego przyłożyli się zakonnicy i daleki jestem od sugerowania, że sens istnienia klasztorów to zbieranie bogactwa, czy praca na roli. Uważam jednak, że czysto namacalne korzyści cywilizacyjne z istnienia tych wspaniałych instytucji trzeba pokazywać i uświadamiać ofiarom postluterańskiej propagandy antyzakonnej.

http://sredniowieczny.pl

Komentarzy 25 do “Jak zakony budowały system finansowy Europy”

  1. Adrem said

    Bardzo pasuje jako komentarz.

    ————-
    Do czego pasuje i dlaczego?
    No?
    Admin

  2. Zenon K. said

    Templariusze osiągnęli finansowo bardzo wiele- póki trzymali się w Ziemi Świętej, 1/3 zakonników znajdowała się na Bliskim Wschodzie w gotowości bojowej, statystycznych dwóch pozostałych zarządzało gospodarką, finansami i logistyką. To była nieosiągalna w żadnej europejskiej monarchii wydolność systemu.
    Dość spojrzeć na gospodarkę Krzyżaków w Prusiech. Kilka mądrych posunięć nie wystarczyłoby na taki rozkwit. Na Warmii i Mazurach do dnia dzisiejszego przetrwała-kompletna chyba- sieć miast przez nich założonych 600-700 lat temu. Ilość stawianych przez nich zamków także była imponująca. Masa osadników z ziem niemieckich, która wzmocniła państwo należące do kilkuset zakonników mówi sama za siebie. Nic dziwnego, albowiem zakony rycerskie w wielu kwestiach wzorowały się na cystersach. A cysterskie opactwa to nie tylko wzorowo prowadzone gospodarstwa, to także doskonała administracja, miejsca rozwoju nauki i kultury, poligony nowych technologii. Temat-rzeka.

  3. Kwal said

    Panie Gajowy ! ten obrazek powyżej to aluzja do żyda lichwiarza…a rybka to My, Chrzescijanie…

  4. PISKORZ said

    re 2 Templariusze ” W Polsce też byli…np. miejscowość Templewo na Z. Lubuskiej, sama nazwa mówi za siebie. Byli mistrzami w chowaniu swoich skarbów”…i zastawianiu pułapek na gości nie proszonych. Byli też w innych rejonach kraju..

  5. Easy Rider said

    Zakony i system finansowy… to coś nowego, ale to by potwierdzało moje przypuszczenie, że całe chrześcijaństwo zachodnie zostało opanowane w pewnym okresie przez Chazarów (nie Żydów semickich!). Chazarów, którzy ok. 850 r. utworzyli „naród niemiecki”. Na przykładzie Krzyżaków można wysnuć wniosek, że zakony rycerskie tak naprawdę były chazarskimi bojówkami, które miały posłużyć do opanowania świata pod pozorem „ewangelizacji”, podczas gdy inne zakony (też opanowane przez Chazarów) dokonywały ekspansji ekonomicznej.

    ——-
    Czy Pan oszalał?
    Admin

  6. Listwa said

    @ 5 Easy Rider

    Zajmij się ciemna maso innymi tematami. Masz przypuszczenia jak byczy smród.

  7. Easy Rider said

    Ad 6.
    Świętoyebliwe „nożyce” się odezwały. Czyżby też Chazar?

  8. Listwa said

    @ 7 Easy Rider

    Jak chcesz to możemy podyskutować. Debilowatych pytań tylko nie zadawaj.

  9. Easy Rider said

    Ad 8.
    Niestety, dla mnie utraciłeś zdolność honorową do pojedynku słownego.

  10. Listwa said

    @ 9 Easy Rider

    Tak sie poczuciem nie zastawiaj i nie wypisuj bzdur jak chazar. .

  11. Listwa said

    @ 9 Easy Rider

    Komentarz 20 i 21 :

    https://marucha.wordpress.com/2019/10/07/w-warszawie-coraz-mniej-uczniow-uczeszcza-na-lekcje-religii/#comment-859139

    Tego waszego bełkotu już przesyt jest.

  12. Yah said

    Słuszna koncepcja Panie Easy Rider. Życie w zakonie pierwotnie miało służyć zupełnie czemu innemu. Ale spokojnie na naszych oczach spełnia się – „po owocach poznacie ich”.

  13. Yah said

    32% górali posiada mitochondrialną odmatczyną haplogrupę K. Pięknie to widać na mapie na Zachodnim Brzegu Jordanu – obozie dla semickich Palestyńczyków.

    .https://cache.eupedia.com/images/content/mtDNA-K-map.png

  14. Marucha said

    Easy Rider,
    To Pan stopniowo traci zdolność bycia w gajówce. Pańskie brednie o zakonach zasługują jedynie na parsknięcie odwrotną częścią ciała.

    Yah,
    Pan, wydawałoby się, stoi po stronie prawdy. A co Pan pieprzy o zakonach? Dlaczego Pan obciąża powstałe w średniowieczu zakony tym, co zaszło wieleset lat później na skutek żydowskich knowań? Ładnie to tak?

  15. Yah said

    Panie Gajowy żydowskim knowaniem było doprowadzenie do rozpadu chrześcijaństwa, a dalej poszło jak z płatka …. reformacja etc.
    Jak wytłumaczyć, że w naszym ulubionym muzeum wszystko zaczyna się od „Pierwszego spotkania” ?

    .https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/a/ac/Museum_of_the_History_of_Polish_Jews_in_Warsaw_Main_exhibition_First_ecounters_01.jpg

    Przepraszam, już poza tym w tych kwestiach nie będę się wypowiadał. Prawdziwy Kościół sam się obroni przed mocami zła i knowaniami ….

  16. Yah said

    Skoro trudno ustalić jak było naprawdę w okresie międzywojennym, jeszcze trudniej w czasie Sejmu Wielkiego, to czy nie równie trudno ustalić prawdę z czasów jeszcze dawniejszych ? Oficjalna wersja historii robi z nas Polaków dzikusów , których zakony ucywilizowały niosąc wiedzę. Czyż nie wszędzie taka wersja jest rozpowszechniana ? Czyż na piedestał nie są wynoszeni ci rządzący Polska, , którzy byli prozachodni, a przemilczani lub potępiani są ci, którzy zdobywali się nie niezależność ? Najpierw niszczyć później „cywilizować”. Czy nie przypomina to czasów dzisiejszych ? Najpierw zniszczyć polską gospodarkę, by później ją odbudowywać rekami zachodnich „inwestorów”.

    Czy przedmurze chrześcijaństwa u schyłku potęgi I Rzeczypospolitej nie przypomina koncepcji Międzymorza jako strefy buforowej i w jednym i drugim przypadku wymyślonej celem wykrwawienia Polski i fizycznej eliminacji polskich elit ?
    Każdy Polak powinien pamiętać o Warnie. Bitwie przegranej bo zachodnioeuropejscy Wenecjanie za pieniądze przewieźli wojska tureckie na drugi brzeg.

    Ja osobiście nie uwierzę już nigdy w jakiekolwiek czyste intencje Zachodu wobec Polski i teraz i w przeszłości. Wszystko było robione w celu albo wykorzystania dla swoich celów, albo eliminacji Polski. Czyż nie prawie wszyscy wybitni, XVIII wieczni polscy absolwenci szkół zakonnych nie byli masonami ?

    Nie oceniam ale …. zadaje pytania. Zachód dal nam , jak to Pan Boydar ujął, dziurawy ponton, a wrodzona duma Polaków , utrudnia przyznanie się do tego, że daliśmy się nabrać.

  17. Marucha said

    Re 16:
    Trzymajmy się tematu – a jest nim rola zakonów w historii, nie tylko Polski, ale całej Europy i choćby Ameryki Południowej.

    Rola ta jest NIEPODWAŻALNA i nie wiem, po co Pan chrzani o Polakach, jako „dzikusach, których zakony ucywilizowały niosąc wiedzę”. Co w tym złego, że jedni czerpią wiedzę od drugich?

    Nie wiem, po co Pan robi wtręty o „prozachodnich władcach”, niszczeniu gospodarki, zachodnich inwestorach, Miedzymorzu, wykrwawianiu Polski, bitwie pod Warną itp. itd. Niech Pan jeszcze doda „zamach” smoleński, aferę FOZZ i esbecką przeszłość Wałęsy.

  18. Easy Rider said

    Ad 17 – Marucha.
    Ma się rozumieć, że powinniśmy się wstydzić, iż walczyliśmy z bandyckimi „zakonnikami” z krzyżami na płaszczach, popieranymi przez papiestwo, zawsze nastawione proniemiecko i antypolsko? Czy w tej sytuacji można było być jednocześnie dobrym katolikiem (tzn. posłusznym papieżowi) i polskim patriotą? Ta sprzeczność nie została właściwie rozstrzygnięta do dzisiaj.

    ——
    Mieliśmy pewnie walczyć z benedyktynami, cystersami, dominikanami, franciszkanami…

    JA PIERDOLĘ. To jest totalny upadek rozumu. To jest gnój umysłowy.

    Admin

  19. Aleksis said

    Hmm. kto mi odpowie dlaczego pod fotografią przedstawiającą jedna i tą sama osobę.-w wikipadii. W jednym miejscu jest podpis, ze zdjęcie to przedstawia Alberta Picka (pod artykułem o nim) a w innym, dotyczacym karola Marksa, to samo zdjęcie i podpis Karol Mars. Czy ten mason, grał dwie osoby? Coś jak protoplasta Rockeffelerów. Raz był Rockefellerem a za chwile Livingstonem. A to feler, jęknął seler.

  20. Aleksis said

    Wiem, ze moje pytanie nie dotyczy zakonów, ale za to wyraźnie pokazuje, że nic nie jest tym na co wygląda. I tak naprawde wszystkie dywagacje to taka czcza gadanina, psu na budę. Bo prawda jest głęboko ukryta.

  21. Listwa said

    @ 18 Easy Rider

    „Czy w tej sytuacji można było być jednocześnie dobrym katolikiem (tzn. posłusznym papieżowi) i polskim patriotą? Ta sprzeczność nie została właściwie rozstrzygnięta do dzisiaj”

    – sprzeczność to mają tacy jak ty.

    Katolicka Polska pokonała zbrojnie Krzyżaków pod Grunwaldem, były jeszcze dwie duże bitwy towarzyszące, potem wygrała proces z Krzyżakami pod kierunkiem Pawła Włodkowica z Brudzewa. W ten sposób Krzyżacy rękami polskich katolików przegrali militarnie i dyplomatycznie. Proces odbył się w Rzymie pod auspicjami papieża i jego aprobatą.

    Katolicy nie mają tu żadnych problemów, za to antykatolickie umysły nie moga sobie poradzić zwłaszcza z posłuszeństwem papięzowi. I w zwiąku z tym krytykują katolicyzm i katolików. Odwalcie sie może wam ulży.

  22. Joannus said

    Ad 21 Listwa

    Poniechaj Pan dyskusji z powodu wyartykułowanego w powyższym komentarzu Pana Gajowego
    ”To jest totalny upadek rozumu. To jest gnój umysłowy.
    Admin”

  23. Marucha said

    Re 22:
    Czy ma Pan problemy z moim sformułowaniem?

  24. Boydar said

    Nie przepadam za Panem Janem, jednak wydaje się, że (biorąc literalnie treść 22) Pańskie sformułowanie uznaje On za wysoce zasadne. I wskazujące bezsens polemiki, pod czym podpisuje się (Pan Jan) wszystkimi czterema łapkami.

    No ale mogę być w błędzie.

  25. Listwa said

    @ 22 Joannus

    Ano tak.
    To niech jeszcze wiedzą , że proces trwał 3 lata. Żaden poganin od swarożyca turbolechita tego nie zrobił.
    Nikt problemów nie miał, po 600 latach próbują coś wysmażyć skrupulanci z koziej wólki. .

Sorry, the comment form is closed at this time.

 
%d blogerów lubi to: