Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

  • The rainbow symbolizes the Covenant with God, not sodomy Tęcza to symbol Przymierza z Bogiem, a nie sodomii


    Prócz wstrętu budzi jeszcze we mnie gniew fałszywy i nikczemny stosunek Żydów do zagadnień narodowych. Naród ten, narzekający na szowinizm innych ludów, jest sam najbardziej szowinistycznym narodem świata. Żydzi, którzy skarżą się na brak tolerancji u innych, są najmniej tolerancyjni. Naród, który krzyczy o nienawiści, jaką budzi, sam potrafi najsilniej nienawidzić.
    Antoni Słonimski, poeta żydowski

    Dla Polaków [śmierć] to była po prostu kwestia biologiczna, naturalna... śmierć, jak śmierć... A dla Żydów to była tragedia, to było dramatyczne doświadczenie, to była metafizyka, to było spotkanie z Najwyższym
    Prof. Barbara Engelking-Boni, kierownik Centrum Badań nad Zagładą Żydów, TVN 24 "Kropka nad i " 09.02.2011

    Państwo Polskie jest opanowane od wewnątrz przez groźną, obcą strukturę, która toczy go, niczym rak, niczym demon który opętał duszę człowieka. I choć na zewnatrz jest to z pozoru ten sam człowiek, po jego czynach widzimy, że kieruje nim jakaś ukryta siła.
    Z każdym dniem rośnie liczba tych, których musisz całować w dupę, aby nie być skazanym za zbrodnię nienawiści.
    Pod tą żółto-błękitną flagą maszerowali żołnierze UPA. To są kolory naszej wolności i niezależności.
    Petro Poroszenko, wpis na Twiterze z okazji Dnia Zwycięstwa, 22 sierpnia 2014
  • Kategorie

  • Archiwum artykułów

  • Kanały RSS na FeedBucket

    Artykuły
    Komentarze
    Po wejściu na żądaną stronę dobrze jest ją odświeżyć

  • Wyszukiwarka artykułów

  • Najnowsze komentarze

    Dziadzius o Step we krwi?
    Rokitnik o Step we krwi?
    Alina@Warszawa o Step we krwi?
    revers o List otwarty do łajdaka
    osoba prywatna o Wolne tematy (60 – …
    Maverick o Eksperci ONZ: „Aborcja podstaw…
    osoba prywatna o Wolne tematy (60 – …
    osoba prywatna o Wolne tematy (60 – …
    osoba prywatna o Wolne tematy (60 – …
    Maverick o List otwarty do łajdaka
    osoba prywatna o Wolne tematy (60 – …
    Siekiera_Motyka o Wolne tematy (60 – …
    Wandaluzja.pl o Wolne tematy (60 – …
    Maverick o List otwarty do łajdaka
    osoba prywatna o Wolne tematy (60 – …
  • Najnowsze artykuły

  • Najpopularniejsze wpisy

  • Wprowadź swój adres email

    Dołącz do 497 obserwujących.

„Jesteśmy blisko znalezienia dowodów życia na Marsie, ale ludzkość nie jest na to gotowa”

Posted by Marucha w dniu 2019-10-09 (Środa)

Misja na Marsa w 2020 roku będzie próbą znalezienia odpowiedzi na kilka pytań dotyczących Czerwonej Planety. Jedną z najbardziej nurtujących kwestii jest poszukiwanie życia.

Choć dziś Mars jest suchy i jałowy, kiedyś sprawy wyglądały inaczej. Miliardy lat temu Czerwona Planeta mogła być miejscem, gdzie istniało życie. Potwierdza to wiele zgromadzonych do tej pory danych za pomocą łazików i lądowników.

Co jeśli w końcu uda nam się znaleźć dowody na to, że na Marsie istniało, a być może nawet nadal istnieje życie? Jak zareaguje na to ludzkość? Główny naukowiec NASA, Jim Green, powiedział, że nie jesteśmy gotowi na takie rewelacje.

Misja na Marsa ma na celu zebranie i sprowadzenie na Ziemię materiału zebranego na Czerwonej Planecie. Próbki mogą zawierać wiele wskazówek, których poszukują naukowcy. Być może uda się odkryć formę życia, która kiedyś nazywała planetę swoim domem.

Green uważa, że znalezienie nawet najmniejszych śladów życia na Marsie, przeszłych lub obecnych, rozpocznie falę pytań, na które obecnie nie jesteśmy gotowi odpowiedzieć.

[O czym on pieprzy? – admin]

Rozpocznie się nowy sposób myślenia. Nie sądzę, że jesteśmy przygotowani na wyniki. Martwię się tym, ponieważ myślę, że jesteśmy bliscy znalezienia dowodów i opublikowania kilku informacji. – powiedział Green

Co na to ludzie?

Oczywiście pojawiają się inne kwestie. Początki życia na Ziemi z religijnego punktu widzenia są przedmiotem debaty, z którym nauka musi konkurować od dawna. Niektórzy z kolei nadal wierzą, że Ziemia jest płaska.

Green może mieć więc rację, że ludzkość rzeczywiście nie jest gotowa, by poradzić sobie z dowodami na to, że na innej planecie istniało życie. Z drugiej strony, nauka nie będzie czekać na nikogo.

„Jesteśmy blisko znalezienia dowodów życia na Marsie, ale ludzkość nie jest na to gotowa”

https://nauka.rocks

Komentarzy 56 to “„Jesteśmy blisko znalezienia dowodów życia na Marsie, ale ludzkość nie jest na to gotowa””

  1. Kwal said

    Jaki świat jest pop…lony. Na Marsie szukamy życia a mamy je na ziemi. Na Marsie szukamy zżycia a na ziemi wprowadzamy aborcje i eutanazje…gdzie My żyjemy ?

  2. Marcin said

    Co na to ludzie?
    A gówno!
    Do roboty siódma pięć.

  3. jazmig said

    On uważa siebie za proroka. Niech najpierw znajdzie ślady życia na Marsie, a potem może spekulować, co z tego wynika.

  4. Marucha said

    Re 3:
    Właśnie.

  5. Zerohero said

    Czytałem to

    http://lubimyczytac.pl/ksiazka/61448/czas-marsa-dlaczego-i-w-jaki-sposob-musimy-skolonizowac-czerwona-planeteOdkrycie życia na Marsie będzie miało takie same znaczenie filozoficzne jak odkrycie nowych gatunków przez podróżników w XIX wieku.

  6. Zerohero said

    Coś mi poszło za szybko. Pewnie jakaś „przydatna” kombinacja klawiszy wysyła komentarz. No to jeszcze raz

    Czytałem to

    http://lubimyczytac.pl/ksiazka/61448/czas-marsa-dlaczego-i-w-jaki-sposob-musimy-skolonizowac-czerwona-planete

    i byłem pod wrażeniem. Facet proponuje misję w cenie 100 mld$, przy czym wyciąga wnioski z tragedii Scotta i wygranej Amundsena na Antarktydzie. On chce działać jak Amundsen, tzn. nie „siłowo” ale adoptować się do warunków, np. paliwo na powrót produkowane na miejscu. Ale na Marsa brak pieniędzy. Za to na przykład Unia Europejska chce takie 100mld$ wydawać na walkę z globciem. ROCZNIE.

    Odkrycie życia na Marsie będzie miało takie same znaczenie filozoficzne jak odkrycie nowych gatunków przez podróżników w XIX wieku. Po prostu nowy „kontynent”. Wątpię jednak by coś zostało odkryte. Zamiast spekulować o życio na Marsie, niech ten gościu z NASA zakręci się nad promocją misji. Autor tej książki o której pisałem prowadził długą walkę o sfinansowanie misji, ale Ameryka miała wtedy lepsze rzeczy do finansowania, np. topienie we krwi wrogów Izraela.

  7. AlexSailor said

    „Miliardy lat temu Czerwona Planeta mogła być miejscem, gdzie istniało życie. ”
    Znaczy, dawno, dawno temu, za górami, za lasami … .

    Co za brednie.
    Sypie się teoria wielkiego BUM z niczego i miliardy lat Ziemi, posypała się całkowicie religia ewolucji nauczana w szkołach, nie da się dalej tych bredni utrzymywać, to trzeba jakąś inną, absolutnie niesprawdzalną bzdurę wymyślić.
    Na dodatek tak głupi są, że na pierwszy rzut oka widać, że mają już założenie i tylko zastanawiają się jak kłamstwo w życie wprowadzić.

    I tylko pomyśleć, że rzesze darmozjadów na rządowych posadach (granty rządowe na prywatnych) pasie brzuchy i ogłupia narody.

  8. Easy Rider said

    A jak daleko jesteśmy do lądowania na Księżycu, tym razem rzeczywistego? Przecież nie powinno to być trudne, skoro można sadzić się na Marsa.

  9. Ale dlaczego? said

    Zapewne chodzi mu o to, że znalezienie śladów życia POZA Ziemią implikuje powszechność życia we Wszechświecie. A to zaś powszechność życia rozumnego i kosmitów 😉

    Co nie jest przecież w sprzeczności z wiarą w Stwórcę Wszechświata. I życia.
    Bo niby dlaczego?

    Tak na marginesie spytam się naukowców z NASA, dlaczego nie badają przypadków UFO??? Tak z naukowego obowiązku wyjaßniania zjawisk niewyjaśnionych…

  10. Puknij się w głowę said

    „Co nie jest przecież w sprzeczności z wiarą w Stwórcę Wszechświata. I życia.
    Bo niby dlaczego?”

    Ale istnienie kosmitów przeczyłoby sensowi męki Jezusa na krzyżu i jego Zmartwychwstania.
    Niby Pan Jezus miałby na każdej planecie po kolei dać się ukrzyżować?
    Został posłany do ludzi.

    A po drugie to według Objawienia św. Jana antychryst zapanuje nad całą ziemią. Bóg go pokona i wtedy będzie koniec, a po nim nowe niebo i nowa ziemia. Nie ma mowy o panowaniu antychrysta w kosmosie i jakichś gwiezdnych wojnach. Tego nie Pismo Święte nie przewiduje.

    „Ale dlaczego” nasłuchał się masońskich bajek Danikena i pieprzy bzdury.

  11. Zbyszko said

    A czy to poszukiwanie życia na Marsie nie jest znowu realizowane gdzieś w tajnym studio w Hoollywood? Znamy już te różne amerykańskie bajania o lądowaniu i powrocie na Ziemię z jakiejś planyty bliźniaczej do Ziemi we wszechświecie oddalonym od Drogi mlecznej o miliardy lat świetlnych.

    Czy NaSSa to kolejna agenda (po/przed Hollywood itd, itp) pracująca na niszczenie nam ludziom Wiary?

  12. Piotr Podgórni said

    Czy isnieją kosmici?
    Ziemia jest częścią kosmosu, znajduje się w kosmosie. Jeśli założymy, że na Ziemi żyją Ziemianie to żyja oni również w kosmosie a więc są kosmitami. Jednakże to załozenie jest błędne bo na Ziemi nie żyją Ziemianie więc nie istnieją kosmici z tego samego powodu – błąd nazwy. Nasza planeta jest zamieszkała przez jej mieszkańców: ludzi, zwierzęta, ptaki itd. Mieszkańcy Ziemi są jednocześnie mieszkańcami kosmosu. Jeśli zapytamy „czy kosmos jest zamieszkały”, to odpowiedź będzie brzmiała „tak” gdyż na pewno istnieją mieszkańcy Ziemi. Kiedy zapytamy „czy w kosmosie istnieją różne cywilizacje” to odpowiemy „tak”, bo na Ziemi istnieją przynajmniej cztery cywilizacje, z których trzy tj. turańska, żydowska, bizantyjska walczy z cywilacją łacińską. Walkę z cywilizacją łacińską prowadzą cywilizacje wobec niej obce i wrogie, mamy zatem do czynienia z atakiem obcych cywilizacji. Kiedy zapytamy „czy kosmos zmieszkują inne żywe istoty niż ludzie” to znowu odpowiemy „tak” bo kosmos zamieszkują również kury, kaczki, świnie. Zatem za każdym razem, kiedy zadajemy pytanie o istnienie czegoś poza Ziemią to pytamy o istnienie tego co jest na Ziemi. Pytanie o istnienie czegoś, gdzieś tam w oddali jeśli to coś ma się pod nosem jest nielogiczne. Pozostaje rozstrzygnąć ostatnie pytanie, „czy w kosmosie istnieją obcy, czli byty podobne do ludzi”. Tu też odpowiedź będzie brzmiała „tak”, bo obok Homo Sapiens czyli człowieka rozumnego istnieją ludzie nierozumni np. homo seksualiści, banderowcy, islamiści, talmudyści, masoni, globaliści itd. Tak więc, mimo że nie istnieją kosmici to ataki obcych się zdarzają i są poważnym zagrożeniem życia na Ziemi bo to właśnie obcy rządzą na Ziemi.
    „To co na niebie chcecie zrozumieć a tego co na Ziemi nie rozumiecie” powiedział Jezus Chrystus.

  13. Easy Rider said

    Ad 11 – Zbyszko.
    Eksploracja „Marsa” odbywa się na wyspie Devon, w Archipelagu Arktycznym (Kanada). Proszę wpisać w wyszukiwarce „wyspa devon nasa”.

  14. ibrahim ibn jakub said

    zgadzam się z P. Maruchą . O czym on pieprzy….

  15. Marucha said

    Re 13:
    Nie wpadajmy w paranoję!

    Na wyspie Devon, znaleziono warunki, które przypominają warunki panujące na Marsie – i tam odbywają się np. testy sprzętu jeżdżącego.
    Przecież nikt z tego nie robi tajemnicy! To NORMALNA symulacja.
    Polskie wojsko ćwiczyło warunki pustynne na Pustyni Błędowskiej.

    Czy jak Pan się dowie, że alpiniści trenują często na skałkach Jury Krakowsko-Częstochowskiej, albo na ruinach starych bunkrów – to wysnuje Pan wniosek, że nigdy nie byli na Mont Blanc?

  16. Boydar said

    „do ustalenia pozostaje” czym jest życie. Życie to np. Drosophila melanogaster, znana i lubiana, no oprócz Pani AniK.

    Niech zrobią taka drosofilię, celowo, nie przypadkiem jak teoretycznie na jakimś Marsie. Maja laboratoria, siły, środki, wiedzę. Niech zrobią jedną nóżkę od tej muchi, albo nawet tylko jajko.

    Nie zrobią. I samosię też nie zrobi i nie zrobiło.

    A znalezienie gdzieś tam aminokwasów czy podobnych związków nie świadczy o życiu. Tak jak człowiekopodobny wygląd nie świadczy że parapet jest człowiekiem.

  17. Easy Rider said

    Ad 15 – Marucha.
    Spodziewałem się tego rodzaju riposty.

    Pod jakim względem teren wyspy Devon odpowiada warunkom na Marsie? Grawitacji, temperatury, ciśnienia, składu atmosfery, oświetlenia, promieniowania jonizującego, a nawet struktury powierzchni? Czy ktoś tam był, żeby te warunki dokładnie określić? Analogia do porównania Jury Krakowsko-Częstochowskiej z Alpami jest zwyczajnie nietrafna, gdyż w obu przypadkach mamy do czynienia z warunkami ziemskimi, jedynie wchodzą w rachubę niewielkie różnice w ciśnieniu atmosferycznym.

    Oczywiście, zawsze można powiedzieć, że gdzieś trzeba to wszystko przećwiczyć. Jednak mając na uwadze całą historię Apollo Hoax, nie można dać wiary, że warunki ćwiczebne nie staną się wkrótce dowodami „lądowania na Marsie”. Zresztą, tak już się dzieje w odniesieniu do zdjęć wykonanych jakoby przez pojazdy bezzałogowe, które to zdjęcia jakoś dziwnie przypominają plenery z wyspy Devon, z dodaniem czerwonej dominanty (wiadomo – Czerwona Planeta!). Przy okazji, nasuwa się pytanie: jak były wykonane ujęcia całych łazików Curiosity i Opportunity jakoby na Marsie? Przez drugi łazik?

  18. Anucha said

    Po zniszczeniu zielonej planety i zamienieniu w czerwoną pustynię , Elohim dał jeszcze jedną szansę. Część przeniósł na pobliską planetę Ziemia , aby gromadzili złoto , a 12 plemię na Nibiru, w celu założenia Paradisus Judeorum. Był tylko jeden problem na Nubiru, atmosfera .Rzekomo jedynym sposobem przeciwdziałania temu było wprowadzenie do atmosfery jonów złota. Bardzo przypomina to postulowaną obecnie metodę przeciwdziałania globalnemu ociepleniu zwaną SRM – Solar Radiation Management. Jedyna różnica polega na tym, że SRM zakłada schładzanie Ziemi poprzez rozpylanie cząsteczek siarki, które mają odbijać promieniowanie słoneczne. Nie wiadomo jaki skutek miałoby miec rozpylanie na Nibiru cząsteczek złota.
    Oddajmy im wszystkie złoto i będziemy mieli
    problem z głowy .
    Hagadę stworzyłem z połączenia kilku bajek z Wikipedii

  19. AlexSailor said

    @Easy …

    Dobra robota – dziękuję.

    .https://www.urania.edu.pl/wiadomosci/wyspa-devon-ostatni-przystanek-przed-marsem-2520.html

    .https://zbigniew1108.neon24.pl/post/141669,zdjecia-nasa-z-marsa-sa-zdjeciami-z-wyspy-devon

  20. Marucha said

    Re 17:
    Mogę powiedzieć, że i ja spodziewałem się tego, co Pan napisał.

    Robi Pan aferę z faktu, że naukowcy ćwiczą w warunkach, które możliwie jak najbardziej przypominają te na Marsie (chodzi głównie o ukształtowanie terenu, być może i jego strukturę).
    Nie ma Pan ŻADNYCH konkretnych podstaw do takich przypuszczeń, z wyjątkiem niechęci do osiągnięć nauki USA (którą i ja żywię, ale bez popadania w paranoję).

    Ale wy, płaskoziemcy, już tak macie.
    Na zdjęciach z kosmosu widać krzywiznę Ziemi? – To tylko złudzenie optyczne, albo fałsz.
    Nie można dotrzeć do krańców Ziemi? Bo tam są oddziały CIA i nie dopuszczają nikogo.

    Wycofuję się z dyskusji.

  21. Easy Rider said

    Ad 20 – Marucha.
    Ponieważ wycofuje się Pan z dyskusji, więc tylko tytułem sprostowania:

    Nie jestem płaskoziemcą (PZ), lecz zwolennikiem NIEBOCENTRYZMU (Skycentrism), w skrócie NC. To, że oba poglądy są mieszane do jednego wora, to sukces globalnych kontrolerów umysłów, którzy nagłośnili w ostatnich latach płaskoziemstwo, aby ośmieszyć NC, który jest niebezpieczny dla całego szeregu kłamstw związanych z heliocentryzmem (HC) i lotami kosmicznymi. Podejrzewam, że te całe programy kosmiczne są jedynie po to, aby utwierdzić w ludziach wiarę w HC.

    Tak, jak nie było w rzeczywistości lotów na Księżyc, tak nie będzie lotów na Marsa czy inne planety, które są tylko obrazami (hologramami?) wyświetlanymi na obrotowej sferze centralnej. A wyżej niż 100 km i tak wylecieć się nie da, gdyż uniemożliwia to tzw. linia Karmana (szkło nieba). Tak, żyjemy pod osłoną, jak w gigantycznej szklarni – jakbyśmy byli czyjąś hodowlą.

    ————

    Admin

  22. Ale dlaczego? said

    😀

    Zaprzeczanie badaniom, czyli mechanizm wyparcia jest dobrze opisany w psychologii.
    Wszechświat jest. Jaki jest. Nie wiemy o nim wielu rzeczy.
    Ale pewne jest jedno.
    Jest OGROMNY.
    Miliardy galaktyk a w każdej miliardy gwiazd. Wokół praktycznie każdej gwiazdy krążą jakieś planety…
    A to tylko ta część Wszechświata, którą możemy dostrzec. Może być o wiele większy.

    Niepojęty jest Bóg dla człowieka.
    Więc też i Jego Stworzenie.
    Ale mali ludzie wolą sobie wyobrażać starca z brodą i Ziemię z kopułą nad nią.
    Cóż, nie zamierzam nikomu zakazywać w to wierzyć. 🙂

  23. Boydar said

    @ Pan Easy

    Muszę przyznać, że jest Pan dość przekonujący.

    Trudno się zatem dziwić, że przeróżne fiu bździu publikowane w prasie czy szczególnie w w tiwi znajduje taki posłuch i uznanie.

  24. Easy Rider said

    Ad 22 – Ale Dlaczego?
    Zaprzeczanie badaniom, czyli mechanizm wyparcia … – czy istnieją jakieś dowody GEODEZYJNE na wypukłość Ziemi, bo ja o takich nie słyszałem? Natomiast słyszałem o dowodzie – naukowym jak najbardziej, tylko usuniętym w niebyt – na wklęsłość powierzchni Ziemi. Doświadczeniu Teed’a – Morrow’a z 1897 r., którego do dzisiaj nikt nie zakwestionował. Dzisiaj nie trzeba budować belki ciągłej o długości 5 km, bo można posłużyć się laserem i takie doświadczenia też są wykonywane na dużych akwenach.

    W myśl zasady, że prawda się sama obroni – o wklęsłości powierzchni Ziemi można przekonać się w prosty sposób, bez żadnych przyrządów. Stajemy na brzegu morza i widzimy horyzont na wysokości oczu (jakoś tak dziwnie wysoko, prawda?). Wchodzimy na wysoki brzeg – horyzont nadal jest na wysokości oczu. Znajdujemy się w samolocie – nadal to samo, horyzont na wysokości oczu. Czy w przypadku wypukłej powierzchni Ziemi byłoby możliwe takie zjawisko, że w miarę wznoszenia się, horyzont wznosi się wraz z nami? Bo przy wypukłej Ziemi, musiałby zapewne opadać. Dowodem wklęsłości Ziemi są również przypadki odległych widoków na odległości rzędu 200 km, które powinna przysłaniać rzekoma wypukłość Ziemi.

    P.S. Nie boi się Pan, że mieszka na planecie poruszającej się z prędkością liniową 108 000 km/s – 3 razy szybciej, niż asteroida?

  25. Marucha said

    Re 24:
    czy istnieją jakieś dowody GEODEZYJNE na wypukłość Ziemi, bo ja o takich nie słyszałem?

    I jak tu z takim na poważnie rozmawiać… chyba tak, jak z tymi,co twierdzą, że w „małżeństwach” pedalskich rodzi się więcej dzieci, niż w heteroseksualnych.

  26. Boydar said

    Horyzont to pozorna linia styku ziemi/morza i nieboskłonu. To prawda. Ale przedstawione przykłady (poziom, góry, samolot) to nawet uwzględniając umowność są RÓŻNYMI horyzontami. Przede wszystkim co do zasięgu.

    Stojąc z radiem ręcznym na Kasprowym odbierałem stacje nawet z trzystu kilometrów. Normalnie, z ziemi, do kilku kilometrów. Właśnie poszerzony horyzont to umożliwiał.

    I jeszcze o radiu; nawet satelita geostacjonarny (36000 km) nie umożliwia nawiązania łączności z niewidzialną przez niego stroną KULI ziemskiej. Dla niego horyzont pokrywa się bowiem z obwodem ziemi. Mówię o falach ukf, czyli w przybliżeniu zachowujących się jak światło widzialne.

  27. NICK said

    ER.
    Gratuluję wysokości Pana oczu.

    Przestańcie się nabijać.
    To takie łatwe.
    Jechać po… .

  28. Easy Rider said

    Ad 26 – Boydar.
    Wejście na wysoką górę powoduje poszerzenie horyzontu zarówno przy przyjęciu wypukłej, jak i wklęsłej Ziemi, jednak przykład z radioodbiornikiem nie jest jednoznaczny, bo fale radiowe kierują się swoimi prawami. Ale dobrze, że wywołał Pan kwestię radiokomunikacji, bo to jest też temat do rozważenia na gruncie kształtu Ziemi.

    Jak bowiem wytłumaczyć (w warunkach wypukłej Ziemi) przypadki nawiązywania przez krótkofalowców z Polski połączeń z innymi kontynentami, czyli na odległości rzędu kilkunastu tysięcy km? Czy odbicia od jonosfery są tutaj dostatecznym wyjaśnieniem?

    Mówiąc o odbiciu fal, mamy na myśli wyraźną granicę między dwoma ośrodkami, różniącymi się stanem skupienia (powietrze – woda, woda – ciało stałe) lub przynajmniej w sposób skokowy gęstością (masą właściwą). W górnych warstwach atmosfery, rozrzedzanie powietrza następuje w sposób płynny, stąd też trudno znaleźć przyczynę, dla której miałoby następować odbicie fal od jonosfery przy odpowiednio wysokim współczynniku odbicia, tym bardziej, że chodzi o przypadki kilkunastokrotnego tego rodzaju odbicia, niezbędnego dla nawiązania łączności między kontynentami. Czynnikiem sprzyjającym zapewne nie jest jonizacja tego ośrodka, która raczej przeszkadza, niż sprzyja rozchodzeniu się fal radiowych, powoduje bowiem zakłócenia w ich przebiegu.

    Czy w związku z powyższym barierą, która powoduje odbicie fal radiowych nie jest aby LINIA KARMANA, znajdująca się w granicach drugiej warstwy jonosfery, tj. 90-120 km?

  29. Boydar said

    Są wystarczającym wyjaśnieniem. Tak mniej więcej od ponad stu lat.

    Obserwowane opóźnienia wskazują, jaką mniej więcej trasą fala „biegła”.

    Nie wiem jakie ma Pan pojecie o radiokomunikacji, ale nie można wrzucać do jednego worka łączności na falach o zasadniczo różnych częstotliwościach (długościach), zachowują się bowiem inaczej a nawet bardzo inaczej.

    W tych kwestiach może się Pan ode mnie czegoś dowiedzieć, ale nie podyskutować.

  30. Marucha said

    Easy Rider znowu zabiera głos w sprawach, których ABSOLUTNIE nie zna. Zamiast ogólnie dostępnej wiedzy, tysiące razy weryfikowanej, ma w głowie sieczkę (łagodnie mówiąc).

    Z tym się nie da dyskutować. To jest, kurwa, poniżej wszelkiego poziomu umysłowego.

  31. Bogusz said

    Panowie naukowcy powinni wszelkie badania dokonywać za swoje pieniadze wtedy bardzo szybko zrozumieliby jak bładzą . Nie wiedzą co jest parę km. w dół naszego płaszcza ziemi a rozwazaja o istniejacym zyciu na marsie i innych galaktykach odległych o miliardy lat świetlnych. wszystkie te pseudo badania pochłaniaja niewyobrazalne ilości pieniędzy a na ziemi ludzie umieraja z głodu, giną od kul i bomb. Czy można ich zakwalifikowac do normalnych ? Badania naukowe muszą byc prowadzone z pożytkiem dla ludzi, nie widzą absolutnie .żadnego z badania błysków w odległościach niewyobrażalnych, milionów lat świetlnych

  32. Marucha said

    Re 31:
    Panie Bogusz,
    Gdyby naukowcy musieli sami finansować swoje badania, to byśmy do dziś w jaskiniach mieszkali. Finansowali je królowie, magnaci, rządy państw…

    Nigdy nie wiemy, czy jakieś pozornie bezużyteczne badania, nie przydadzą się w przyszłości. A nawet jeśli się do niczego nie przydadzą, to zaspokajają naturalną dla rodzaju ludzkiego ciekawość i poszerzają nasze horyzonty myślowe.
    Ile razy można to powtarzać…

  33. Voodoosch said

    Ja bym chcial tylko wiedziec jedno od plasko/niebo/kartofloziemcach. Kto i co zyskal na klamstwie (waszym zdaniem), ze ziemia jest kulista??? Mowimy tu o pieciuset latach klamstw. Co to komu dalo? Jakby Ziemia byla plaska to nie daloby sie robic niby-wypraw w glab ziemi, albo na jej druga strone i trzepac z tego kase?

    Pomijajac wszelkie naukowe dowody i po prostu fizyke, ta teoria jest tak k***a durna, ze szkoda gadac.
    Czekam na kolejna mode … no nie wiem moze o tym, ze tak naprawde wszyscy ludzie sa wywinieci na lewa strone, a nie na prawa…

  34. Easy Rider said

    Ad 33 – Voodoosch.
    Kłamstwo nie polega na tym, że Ziemia jest okrągła, tylko że mieszkamy na zewnątrz niej i trwa to dłużej niż 500 lat. Wcześniej obowiązywał model geocentryczny, który też był kłamstwem. Natomiast zachowane wizerunki z różnych starych kultur świata (od Słowian również) o nazwie „mandala” świadczą o tym, że świadomość zamieszkiwania wewnątrz Ziemi była kiedyś powszechna. Podawałem już przy innym temacie, że budowę niebocentryczną Ziemi potwierdza kształt placu św. Piotra oraz taka metaloplastyczna konstrukcja, znajdująca się również na terenie Watykanu.

    To dobre pytanie – co to dało rządzącym światem? Miliony lat świetlnych, miliardy galaktyk, planet i gwiazd – nie wiadomo, czy ktoś tym kieruje, a jeżeli tak, to gdzie ewentualnie może się znajdować? Myśl ludzka nie jest w stanie tego ogarnąć, gdyż przez wieki indoktrynacji, jest przymuszona do ucieczki w nieskończoną otchłań kosmosu. A gdyby ludzie mieli świadomość budowy niebocentrycznej – no to wtedy zaczęliby zadawać pytania, kto jest tam w tej sferze centralnej, która przecież jest tylko te kilka tys. km od powierzchni Ziemi? Czy jesteśmy czyjąś hodowlą i jakie są cele tych, którzy tym kierują? To stałoby się dla nich niewygodne, a z czasem może niebezpieczne, stąd też lepiej utrzymywać fikcję budowy heliocentrycznej, z Ziemią wypełnioną jakoby płynnym jądrem – żeby nikt za daleko nie szukał, bo jeszcze mógłby się przekopać na zewnątrz skorupy ziemskiej, liczącej średnio 2048 km.

  35. Marucha said

    Re 34:
    Kto odrzuca Boga, odrzuca rozum i rozsądek…

    PS. Pan skądś czerpie te smutne fantazje, czy sam je wymyśla?

  36. Easy Rider said

    Ad 35 – Marucha.
    Przepraszam, ale ja w poprzedniej wypowiedzi nigdzie nie pisałem o Bogu. Ponadto uważam, że niebocentryzm w najmniejszym stopniu nie obraża Boga, wręcz przeciwnie. To właśnie heliocentryzm, jako system luceferiański, miał za zadanie odsunąć Boga od człowieka gdzieś w nieskończoność. Może więcej wyjaśnią te filmy, w których mowa jest o astrologicznych i okultystycznych korzeniach dzisiejszej astronomii.

    .https://vimeo.com/108143612
    .https://youtu.be/LgG9sYVJpjg
    .https://youtu.be/QiHgL6GTMGY

    Co do grubości skorupy ziemskiej – z pocz. lat 80. KGB zwróciło się do Sowieckiej wówczas Akademii Nauk ze zleceniem badań grubości skorupy ziemskiej. Po co to potrzebowali – trudno powiedzieć, w każdym razie badania takie zostały przeprowadzone, dokumenty w tej sprawie zachowały się do dzisiaj (chyba są dostępne w sieci) i wynik mówił o grubości 2048 km.

    Więcej informacji na temat Niebocentryzmu i nie tylko

    https://redoctobermsz.wordpress.com/

    Tutaj model niebocentrycznej budowy Ziemi.

  37. Masewarasa said

    Loty na Marsa, loty na Księżyc? W jaki niby sposób? Proszę wyjaśnić jak podczas jakiegokolwiek lotu w kosmosie ustrzec się kolizji z meteoroidami, nawet takimi wielkości ziarnka? Szacuje się, że w Ziemię trafia około 300 milionów meteoroid na dobę z prędkościami od 12 km/sek do 80 km/sek (kula karabinowa -1 km/sek, a niech nawet 2 km/sek). Proszę policzyć energię kinetyczną ziarenka wielkości śrutu i o jego masie. Ile takich ziarenek lata w kosmosie z takimi prędkościami i w różnych kierunkach? Takie ziarenko przeleci przez sondę czy stateczek apollo jak przez masło. Kto chętny na wycieczkę na Księżyc?

  38. Easy Rider said

    Ad 37.
    Jest wiele problemów technicznych, które wyszły przy okazji analizowania materiałów z „lądowania na Księżycu”, ale podstawową przeszkodą w „lotach na Marsa” jest to, że nie istnieje astrologiczno-okultystyczny Układ Słoneczny (patrz filmy pod 36).

  39. Masewarasa said

    @Easy Rider
    Oj istnieje istnieje. Wystarczy popatrzeć przez teleskop i widać planetki. Jowisz, Saturn jak na dłoni. Marsa i Wenus też widziałem. Mam mak180. Księżyc w powiększeniu około 700x to można kratery pojedyńcze przeczesać. Nie róbmy sobie wody z mózgu. Ziemia jest okrągła i żyjemy na jej powierzchni. Zdjęcia galaktyk wykonane przez amatorów kamerkami to nic nadzwyczajnego. A Słońce to nie ledy. Są amatorskie filmy Słońca, jego powierzchni, wybuchy na niej pięknie pokazane. Zastanawia mnie co innego. Czy odległości między gwiazdami, galaktykami są rzeczywiście tak ogromne? A może znacznie mniejsze? Czy metody wyznaczania odległości są miarodajne? Czy życie w kosmosie nie jest wszechobecne jak na.Ziemi? Może jest wszędzie w przeróżnych formach tak jak na Ziemi?

  40. Masewarasa said

    Skorupa Ziemi jaką ma grubość?
    https://www.wnp.pl/energetyka/najglebszy-odwiert-geotermalny-w-polsce-bedzie-mial-7-km,352610.html

  41. Masewarasa said

    O skorupie ziemskiej to znowusz ja pojechałem. Niedopatrzenie z mojej strony.

  42. lewarek.pl said

    Jakby Ziemia była okrągła, to by się cała woda z niej wylała, a ludzie z Australii pospadaliby razem ze swoimi samochodami w przepaść.
    Spróbujcie nalać wody na piłkę i niech się na niej utrzyma…
    Takie to proste, i po co się nadymać?

    Brawo!
    Admin

  43. Easy Rider said

    Ad 3 – Masewarasa.
    Jest Pan pewien, co oglądał i w jakiej odległości? Dlaczego Mars na prezentowanych w sieci zdjęciach zawsze jest W PEŁNI (pomijając obróbki graficzne)? Coś nie tak z tą optyką – a może z budową kosmosu?

    ——
    Istotnie, z budową kosmosu jest coś nie tak. Pan Bóg ją schrzanił…
    Admin

  44. Re: 43 Easy Rider…
    Juz zydzi na Marsie „dzialki budowlane” wyznaczaja i przyjmuja wplaty na „zagospodarowanie” terenu…
    ========================
    jasiek z toronto

    http://polskawalczaca.com

    P.S. „Prywatyzacja” ksiezyca juz przez zydow jest dokonana…

  45. NICK said

    Kogo
    Stajni e.

    Nie lubię większości.

  46. Easy Rider said

    Ad 43 – uwaga Admina.
    Układ Słoneczny nie jest dziełem Pana Boga, lecz satanistów i okultystów, gdyż jest to jakby ilustracja kultu Słońca. Słońce, oświetlające jednocześnie cały Układ jest też pierwowzorem masońskiego „wszystkowidzącego oka”.

    Czyż nie obraża Pana Boga twierdzenie, że Słońce, ogrzewające i oświetlające Ziemię umieścił w odległości 150 mln km?

    ———
    A jaka odległość nie byłaby obraźliwe i dlaczego?
    Admin

  47. Greg said

    Nie byłaby obraźliwa odległość 151 mln km.
    Dlaczego ?
    Bo tak !
    Mnie się tak wydajem.
    Jak Bolkowi.

  48. Easy Rider said

    Ad 46 – uwaga Admina.
    Nie byłaby obraźliwa odległość taka, jaka jest w rzeczywistości odległość promiennika Słońca od powierzchni Ziemi, tj. ok. 1500 km. Słońce, które widzimy, to tylko obraz wyświetlany na szkle nieba. Niekiedy widać również promiennik, co daje efekt „dwóch słońc”. Poniżej film obrazujący to zjawisko (rozmyślnie nie dałem kropki, bo to ważny dokument).

  49. masawarasa said

    ad 43 – Easy Rider
    O fazach planet link
    https://astropolis.pl/topic/10562-fazy-planet-dlaczego/

  50. Easy Rider said

    Ad 49.
    Księżyc nie świeci światłem odbitym, gdyż inaczej nie można wytłumaczyć zdjęć, na których obok zachodzącego lub wschodzącego Słońca widać Księżyc w pełni.

    .https://redoctobermsz.files.wordpress.com/2014/04/6vi7muhwatu-1.jpg
    .https://redoctobermsz.files.wordpress.com/2014/04/sun-rising-moon-setting-captiva-nice-photo-21.jpg

    Ponadto, sam obserwowałem przypadki pokazujące, że Księżyc jest oświetlony z innej strony, niż świeci wschodzące lub zachodzące Słońce. Jeżeli z fikcją fazowości (opartej jakoby na odbiciu światła słonecznego) mamy do czynienia w przypadku Księżyca, to w odniesieniu do planet również można z dużym prawdopodobieństwem założyć podobną fikcję.

  51. Marucha said

    Re 50:
    Pomyśleć, że przez stulecia (a nawet tysiąclecia) ciągnie się tajny spisek, którego celem jest ukrywanie prawdziwej natury kosmosu i ciał niebieskich przed ludzkością…

  52. NICK said

    Natura to Pan Bóg.
    Choćby GO nawet nie było… .

  53. masawarasa said

    ad 50
    Ale na drugiej fotografii to nie jest Księżyc, a może Mars lub Wenus. Czy Księżyc może być doświetlany światłem odbitym od Ziemi?

  54. lewarek.pl said

    Wklęsłoziemca Easy Rider robi sobie jaja. Prowokuje nas, a potem się chichra, gdy po jego wpisach parę nosem puszczamy i uszami.

    Chyba tak.
    Admin

  55. Easy Rider said

    Ad 54 + Admin.
    Nie robię sobie jaj, chociaż zdaję sobie sprawę z tego, że to może wyglądać na prowokacje. Czy to jest spisek od tysiącleci – zapewne tak. To pozwalało i pozwala rządzącym światem straszyć ludzkość – złowróżbnymi kometami, asteroidami, kolizjami z Nubiru czy innymi bzdurami typu „koniec świata”. W końcu – fałszywymi atakami kosmitów, aby był pretekst do utworzenia jednego rządu światowego (projekt BlueBeam). Te wszystkie programy kosmiczne tak naprawdę mają za cel podtrzymywać świadomość heliocentryczną.

    Natomiast świadomość niebocentryczna pozwala na poczucie bezpieczeństwa i obśmianie tych bzdurnych zagrożeń, ale w chwili obecnej jest zbyt marginalna. Kiedyś ta wiedza niebocentryczna może zostać powszechnie ujawniona, ale w okolicznościach, których raczej wolelibyśmy nie dożyć.

  56. masawarasa said

    ad 55
    Tylko nie mów, że nie wierzysz w asteroidy i komety. Ja mając kilkanaście lat widziałem, jakby to nazwać, olbrzymi meteoryt, asteroidę. Leciała ponad chmurami, ale wydawało się, że w ziemskiej atmosferze. Była ogromna, jakby cztery czy pięć powierzchni Księżyca połączonych. Wyglądała jak rozpalona, rozgrzana skała o nieregularnym kształcie. Leciała z północy na południe (to wiem na pewno). Trwało to około 5-8 sekund. Poleciała dalej, nie za horyzont, ale około połowę horyzontu i zniknęła za chmurami. Widok niesamowity. Było wieczorem, więc było doskonale widać żar tej skały. Gdyby wtedy były kamerki i bym to nagrał, ehh.

Sorry, the comment form is closed at this time.