Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

Blaga i dekadencja

Posted by Marucha w dniu 2019-10-13 (Niedziela)

My tu w dniach ostatnich rajcowaliśmy się wyborami do parlamentu naszego bantustanu, chociaż, tak entre nous, nie są one aż tak ważne. Przede wszystkim dlatego, że ponad 80 procent obowiązującego u nas prawa, to są dyrektywy Komisji Europejskiej, które nasi Umiłowani Przywódcy redagują następnie własnymi słowami, żeby suwerenowie nie nabrali podejrzeń, że z tą suwerennością jest coś nie tak.

Złośliwi powiadają, że zamiast 460 posłów można by zatrudnić jednego tłumacza i nikt by nie zauważył różnicy, a skoro nie ma różnicy, to po co przepłacać?

Obawiam się jednak, że jeden tłumacz by nie wystarczył, bo Komisja Europejska bombarduje członkowskie bantustany dyrektywami w ilości więcej, niż jedna dziennie, więc pojedynczy tłumacz umarłby z przepracowania. Ale ekipa 20 tłumaczy z powodzeniem by już sobie poradziła.

No tak – ale jak by wtedy wytłumaczyć suwerenom, że z tą suwerennością wszystko jest w jak najlepszym porządku? Byłoby to bardzo trudne, być może nawet niemożliwe, a gdyby się wydało, że traktat lizboński amputował Polsce ogromny kawał suwerenności, to podważyłoby to też podstawy kultu prezydenta Lecha Kaczyńskiego, który traktat ten – za błogosławieństwem brata Jarosława – bo Jarosław Kaczyński pierwszego kwietnia 2008 roku, wraz z innymi posłami PiS oraz Platformy Obywatelskiej, głosował za upoważnieniem prezydenta do ratyfikacji – ratyfikował.

Niedawno jeden z wyznawców prezydenta Lecha Kaczyńskiego napisał mi, że owszem – ratyfikował, ale dlatego, że musiał, bo jakby nie ratyfikował, to by go… – no właśnie – co by mu zrobili? Czy ktoś (kto?) przełożyłby go sobie przez kolano i wlepił serię bolesnych klapsów? Na takie zuchwalstwo mógłby porwać się co najwyżej brat Jarosław, ale nie słychać, by prezydent Kaczyński został przez ratyfikacją traktatu lizbońskiego przez swego brata tak boleśnie skarcony, więc te rzewne, hagiograficzne blagi o tym, że się „poświęcił”, że „musiał”, możemy śmiało włożyć między bajki.

Ta ratyfikacja ma oczywiście swoje konsekwencje, podobnie jak blagierskie zapewnienia Pulardy, która wtedy była ministrem spraw zagranicznych, że na korytarzu w Brukseli, między schodami, a toaletą, otrzymała ustne gwarancje, że polskiej suwerenności nic nie zagraża.

Ale gwarancje, zwłaszcza takie – gwarancjami – a życie – życiem. Bardzo ładnie to wygląda zwłaszcza na przykładzie sodomitów. Naczelnik Państwa przez ostatnie cztery lata, za pośrednictwem swoich pretorian, dysponował zasobami całego państwa, a proszę – ani katastrofa smoleńska nie została wyjaśniona i jedyny pożytek z niej odniósł pan red. Tomasz Sakiewicz, w którego spółki Skarbu Państwa, a zwłaszcza – Polska Grupa Zbrojeniowa – pompowały szmalec w zamian za rozgłaszanie różnych fantasmagorii, ani nie została storpedowana ofensywa sodomitów, chociaż poszczególni mężykowie stanu twierdzili, że z nią „walczą”, jednak policja raczej ich demonstracje ochraniała ani nawet z panią Ludmiłą Kozłowską i jej małżonkiem, panem Kramkiem, którzy teraz zaciągają swoich krytyków przed niezawisłe sądy i prawdopodobnie tam wygrają.

A dlaczego wygrają? A dlatego, że polski rząd, podobnie jak Naczelnik Państwa, mogą tylko się nadymać i to nie wszędzie, tylko w rządowej telewizji. Wyjaśniła to już wiele lat temu pani sędzia Małgorzata Jungnikiel, stwierdzając podczas dyskusji na Uniwersytecie Warszawskim, poświęconej ewentualnemu wejściu Polski do unii walutowej, że sądy w Polsce będą stosowały prawo Unii Europejskiej nawet w sytuacji jego sprzeczności z konstytucją naszego bantustanu.

Toteż jeśli niezawisłe sądy w naszym bantustanie się dowiedzą, że parasol ochronny nad panią Kozłowską i panem Kramkiem wcale nie został zwinięty, tylko odwrotnie – nadal trzyma go Mocna Ręka – to ani chybi posypią się piękne wyroki – bo w przeciwnym razie całą tę „niezawisłość” można by potłuc o wiadomy kant.

Ale kiedy my tu rajcowaliśmy się wyborami , to w Ameryce Południowej rozpoczął się tak zwany „synod amazoński” Kościoła katolickiego, o którym przewielebny ksiądz Tadeusz Isakowicz-Zaleski powiada, że może być początkiem „schizmy”, czyli rozpadu rzymskiego Kościoła.

Przewielebny ksiądz ma oczywiście rację, chociaż niekoniecznie, bo ten rozpad rozpoczął się już ponad pół wieku temu, podczas II Soboru Watykańskiego. Jak pisze Roberto di Mattei w swojej książce „Sobór Watykański II – historia dotąd nieopowiedziana”, jeszcze przed jego rozpoczęciem popełniony został grzech pierworodny w postaci umowy z Metzu, gdzie francuski kardynał Eugeniusz Tisserant zobowiązał się wobec prawosławnego metropolity lenigradzkiego Nikodema, „w świecie” funkcjonariusza KGB – że II Sobór Watykański nie potępi komunizmu, w zamian za co delegacja rosyjskiej Cerkwi zgodzi się zaszczycić Sobór swoją obecnością.

I tak się stało; ani jeden z „ojców soborowych” nie ośmielił się na temat komunizmu zająknąć. Grzech pierworodny zdarza się raz, ale jego skutki są trwałe – i tak właśnie stało się w tym przypadku.

Roberto di Mattei opowiada, jak to w trakcie Soboru powstało coś w rodzaju konspiracji „ojców” nader postępowych.

Nie byłoby może w tym nic osobliwego, bo „ojcowie” konserwatywni też mogli konspirować w drugą stronę i nawet próbowali to robić – ale konspiracja postępowa przetrwała również po Soborze – i to był właśnie, a właściwie – to jest właśnie tak zwany „duch Soboru”. Ten „duch” sprawił, iż na przykład, wbrew postanowieniom konstytucji soborowych, język łaciński został praktycznie wyrugowany z liturgii katolickiej na rzecz języków narodowych – że rozpoczął się „dialog z judaizmem”, który doprowadził do wydania watykańskiego dokumentu, iż „w przeszłości” zdarzały się „niewłaściwe interpretacje” Ewangelii, krzywdzące dla Żydów.

Skoro takie „niewłaściwe interpretacje” zdarzały się „w przeszłości”, to skąd możemy mieć pewność, że te dzisiejsze są aby na pewno „właściwe”?

W taki oto sposób „duch Soboru” prowadził do stopniowego rozwadniania religii katolickiej, a Kościół – jak to zauważył Mikołaj Davila – „straciwszy nadzieję, że ludzie będą postępowali zgodnie z jego nauczaniem, zaczął nauczać tego, co ludzie robią”. Ale jakże ludzie mieliby postępować zgodnie z nauczaniem Kościoła, skoro „w przeszłości” zdarzały się „niewłaściwe interpretacje” Ewangelii?

Toteż kościół hierarchiczny machnął ręką na „nauczanie”, koncentrując się na administrowaniu zaświatami, no i oczywiście – miliardem ludzi deklarujących swoją do niego przynależność.

Ale czy te deklaracje o przynależności są aż tak ważne, skoro papież Franciszek w Abu Dhabi expressis verbis zauważył, że „Bóg chce”, to znaczy – życzy sobie za chować „różnorodność religii”?

Jeśli by to była prawda, to o tym, jaką religię sobie wybrać, decydowałaby wygoda; jeśli wszystkie drogi prowadzą na szczyt, który uwiarygadnia każdą z nich, to dlaczego ktokolwiek miałby mozolnie wspinać się po skałach, ryzykując w każdej chwili złamanie karku, kiedy tuż obok klimatyzowane autokary dowożą turystów na szczyt bez żadnego ryzyka?

No a teraz ten cały „synod amazoński”, który debatuje, czy nie wyświęcać aby żonatych mężczyzn. A dlaczegóż by nie, skoro przecież sam „Bóg chce”, by panowała „różnorodność religii”, a w innych religiach żadnego celibaty nie ma? A skoro już będą wyświęcani „żonaci mężczyźni”, to tylko patrzeć, jak zaczną być wyświęcane zamężne kobiety. Wtedy każdą plebanię będzie zamieszkiwało kilka świętych, to znaczy – wyświęconych rodzin i pewnie w tym celu niedawno zostało zmienione jedno z przykazań kościelnych – zamiast „w czasach zakazanych wesel i zabaw hucznych nie urządzać” wstawiono „troszczyć się o potrzeby wspólnoty Kościoła”.

Wygląda na to, że „duch Soboru” musiał w latach ostatnich zostać zdominowany przez osobników w rodzaju feldkurata Ottona Katza z „Przygód dobrego wojaka Szwejka”, którzy patronują dekadencji religii katolickiej. Może nie byłby w tym nic tragicznego, gdyby nie okoliczność, że chrześcijaństwo, a ściślej – etyka chrześcijańska, jako podstawa systemu prawnego, jest, a w każdym razie – była jednym z trzech filarów cywilizacji łacińskiej, która na naszych oczach też chyli się ku upadkowi pod naporem żydokomuny.

Stanisław Michalkiewicz
https://www.magnapolonia.org

Komentarzy 6 to “Blaga i dekadencja”

  1. Marek said

    I tak się stało; ani jeden z „ojców soborowych” nie ośmielił się na temat komunizmu zająknąć. Grzech pierworodny zdarza się raz, ale jego skutki są trwałe – i tak właśnie stało się w tym przypadku.
    ===
    Masz babo placek.
    Może być, że ani sergianizm, ani posoborowie nie jest w centrum, ale gdzieś na marginesie tzw kościoła.
    Gdzieś tam trwa i dogorywa. Może wreszcie zdechnie [obumrze ziarenko] i coś z tego urośnie.

  2. Birton said

    Co się tyczy suwerenności to należy bystro usunąć z Konstytucji RP Art 90:
    Przekazanie uprawnień organizacji międzynarodowej
    1. Rzeczpospolita Polska może na podstawie umowy międzynarodowej przekazać organizacji międzynarodowej lub organowi międzynarodowemu kompetencje organów władzy państwowej w niektórych sprawach.
    2. Ustawa wyrażająca zgodę na ratyfikację umowy międzynarodowej, o której mowa w ust. 1, jest uchwalana przez Sejm większością 2/3 głosów w obecności co najmniej połowy ustawowej liczby posłów oraz przez Senat większością 2/3 głosów w obecności co najmniej połowy ustawowej liczby senatorów.
    3. Wyrażenie zgody na ratyfikację takiej umowy może być uchwalone w referendum ogólnokrajowym zgodnie z przepisem art. 125 referendum ogólnokrajowe.
    4. Uchwałę w sprawie wyboru trybu wyrażenia zgody na ratyfikację podejmuje Sejm bezwzględną większością głosów w obecności co najmniej połowy ustawowej liczby posłów.

    Co się tyczy obronności to należy w Art 85 Konstytucji RP dodać pkt 4:
    Obrona RP jako obowiązek obywatela
    1. Obowiązkiem obywatela polskiego jest obrona Ojczyzny.
    2. Zakres obowiązku służby wojskowej określa ustawa.
    3. Obywatel, któremu przekonania religijne lub wyznawane zasady moralne nie pozwalają na odbywanie służby wojskowej, może być obowiązany do służby zastępczej na zasadach określonych w ustawie.
    4. Celem realizacji pkt.1. każdy obywatel jest obowiązany posiadać broń ostrą i regularnie ćwiczyć zdolności strzeleckie

    Co się tyczy referendum to należy w Art 125 Konstytucji RP zmienić pkt 1
    Referendum ogólnokrajowe
    1.W sprawach o szczególnym znaczeniu dla państwa może być przeprowadzone referendum ogólnokrajowe zwoływane na wniosek 10% obywateli uprawnionych do głosowania niezależnie od woli Sejmu, Senatu albo Prezydenta

    Inaczej żydostwo z warszawki, obecnie pod Morawerem, będzie bezwzględnie szalało jak dawniej

  3. Igor Niefiedow said

    „wszystkie drogi prowadzą na szczyt, który uwiarygadnia każdą z nich”.

    Znajome wyrażenie. Jest tak kochany przez naszych zwolenników „wielokulturowości” i „równości”.. jak również sekciarze. Zwolennicy Świadków Jehowy, Scjentologii i Ruchu Charyzmatycznego, wabiąc ludzi w ich szeregi, lubili mówić o że Bóg jest szczytem i co różne drogi prowadzą na ten szczyt. Dzięki Bogu, niedawno rosyjskie władze poważnie zajęły te sekty i wiele z nich zostało rozproszonych przez policję.

  4. Yah said

    Ad 1

    Dokładnie tak Panie Marku

    „I wy zatem nie pytajcie, co będziecie jedli i co będziecie pili, i nie bądźcie o to niespokojni! O to wszystko bowiem zabiegają narody świata, lecz Ojciec wasz wie, że tego potrzebujecie. Starajcie się raczej o Jego królestwo, a te rzeczy będą wam dodane.
    Nie bój się, mała trzódko, gdyż spodobało się Ojcu waszemu dać wam królestwo”

    Najpierw należy zadbać o swoje zbawienie, a Pan Bóg resztę zapewni. Mało to rosyjskich żołnierzy przeszło od Stalingradu do Berlina, mało to Polaków przeżyło obozy koncentracyjne, mało to Polaków przeżyło okupacje w Reichu nie podpisując volkslisty ?

    Starali się o Jego królestwo, a reszta była im dodana ….

  5. Boydar said

    „… obowiązkiem obywatela polskiego jest obrona Ojczyzny …”

    Kompletnie od czapy. Jakby tak miało być to każdy jeden Polak byłby już nieżywy; ich jest zwyczajnie więcej a ojczyznę mają podobno gdzieś na terenie Palestyny. Obywatelstwo polskie kupują jak ja zeszyt w dwie linie. A istotna większość nawet tego nie musi bo w Polsce (niestety) nie obowiązują ustawy norymberskie. A były naprawdę niekiepskie.

    I właśnie przy takich okazjach wychodzi skala problemu.

  6. Piotr B. said

    Prosze Panstwa,ta cala UNIA to nie jest nic innego tylko przez obrzynow zmalpowane Stany Zjednoczone Europy,a co jest jeszcze gorsze to POmieszane z doswiadczeniem ZSRR,bo juz takie maja .I co Narody maja POczac???Rence same opadajom…

Sorry, the comment form is closed at this time.