Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

Ustawą znieść ubóstwo, czyli rzecz o płacy minimalnej

Posted by Marucha w dniu 2019-10-15 (Wtorek)

Wiara w magię i zabobon ma się w naszym kraju wyjątkowo dobrze. Tak jak a starożytnym Egipcie kapłani byli w stanie przewidzieć zaćmienie Słońca i użyć tego do swoich celów, tak i dziś demokratyczni szamani z Wiejskiej przekonują, że przygotowany przez nich papier, za pomocą magicznej różdżki zwanej prezydenckim długopisem, będzie w stanie wykreować kompletnie nowe realia ekonomiczne, ludzie będą żyli dostatniej, a Polska będzie rosła w siłę.

Polityka społeczno-ekonomiczna Prawa i Sprawiedliwości uderza bezpośrednio w sens stosowania terminu „rzeczpospolita” w stosunku do obecnej formy państwa polskiego.

Choć demoliberałom jest to rzecz kompletnie obca i niezrozumiała, określenie to z powodzeniem stosuje się tak do rządu republikańskiego jak i monarchicznego, z całym jednak przekonaniem jestem w stanie stwierdzić, że nie można go odnieść do państwa, w którym populiści w myśl utrzymania władzy za wszelką cenę rozgrywają partykularne interesy swojego elektoratu, zamiast myśleć o dobru wspólnym całego narodu.

Świetnie problem ten obrazuje niedawna wypowiedź Jarosława Kaczyńskiego, który w swojej bezczelności raczył stwierdzić, że „jeśli ktoś nie jest w stanie prowadzić działalności gospodarczej w takich warunkach to znaczy, że się do niej nie nadaje”.

Nie wiem czy można dać lepszy dowód niekompetencji w tej dziedzinie, niż zrobił to wódz naczelny neosanacji – zapowiadanie powszechnego dobrobytu przy jednoczesnym uderzaniu w podstawowe źródło finansowania swojej socjalistycznej utopii spycha nas w najgłębsze odmęty ustroju słusznie minionego.

Ojciec Święty Leon XIII w encyklice „Rerum novarum” słusznie pisze, że „do dobrobytu państw przyczyniają się przede wszystkim najbardziej: czystość obyczajów, porządek i prawidłowość w stosunkach rodzinnych, poszanowanie religii i sprawiedliwości, umiarkowane nakładanie i słuszny rozdział ciężarów i podatków, wzrost przemysłu i handlu, rozkwit gospodarstwa rolnego i inne rzeczy podobne.”

Tymczasem obóz socjalistyczny dąży do polepszenia sytuacji materialnej pracowników kosztem pracodawców, nakładając na nich nadmierne ciężary, odczuwalne najbardziej przez tych najmniejszych, którzy procentowo największą część swego przychodu będą musieli złożyć w ofierze bożkowi etatyzmu.

Tymczasem z tradycyjnego punktu widzenia to właśnie te małe, często rodzinne przedsiębiorstwa należy uznać za podstawę zdrowego społeczeństwa i jego gospodarki. To one dają zatrudnienie nie tylko ojcu rodziny, ale często i innym jej członkom (również w szerokim znaczeniu terminu rodzina), dają pewną dozę suwerenności rodzinie, która nie jest skazana na utrzymanie z pracy najemnej, ale zostaje wyposażona we własność, którą może rozsądnie gospodarować dla własnego dobra, jak też dobra wspólnego całej rzeczpospolitej.

Nie należy zatem dążyć do przygniecenia tychże przedsiębiorstw ciężarami nie do udźwignięcia, ale wręcz umożliwić skuteczne konkurowanie z wielkim kapitałem realizującym swoje neokolonialne ambicje, dając szansę zrzeszania się we wszelkiego rodzaju spółdzielnie czy korporacje zawodowe w celu łatwiejszej walki o zachowanie swojej pozycji na rynku.

Polska gospodarka podwykonawstwem stoi – zamiast dążyć do stworzenia jak najlepszych warunków umożliwiających rozwój rodzimej przedsiębiorczości, przede wszystkim własnego, nowoczesnego przemysłu, kolejne rządy wolą się szczycić ściąganiem do kraju coraz to nowych „plantatorów bawełny”, którzy łaskawie dają autochtonom zatrudnienie na swoich plantacjach.

Zamiast sprawić, by obywatele mogli uczciwą pracą samodzielnie wytworzyć swój i całego narodu dobrobyt, bezmyślnie utrzymują nasz pozbawiony perspektyw status wytwórców półproduktów, składanych w całość w państwach inwestorów.

W efekcie naszej polityki ekonomicznej kwitnie kult kombinatorstwa, bo najlepiej radzi sobie ten, kto potrafi slalomem omijać kolejne przeszkody stawiane na jego drodze przez państwo, a żeby ta droga nie była zbyt łatwa do pokonania, należy dodatkowo sukcesywnie zwiększać koszty funkcjonowania przedsiębiorstw, nie licząc się z tym, że to nie tych największych dotknie najbardziej, lecz tych najmniejszych, którzy i tak wiele ryzykują prowadzeniem własnej działalności, gdy w o wiele bezpieczniejszy sposób mogliby stanowić jedno z wielu ogniw łańcucha produkcji jakichś grzałek do czajników, składanych w całość zapewne gdzieś w Niemczech lub Francji.

Jakaż szkoda, że polski polityk nie jest w stanie zrozumieć o ile lepiej by było, gdyby składać ten czajnik przez polskich pracowników pod nadzorem polskiego pracodawcy!
[Ależ on to rozumie, rozumie! I wie, dla kogo ma być lepiej – admin]

Sztuczne kreowanie rzeczywistości przez państwo z tego chociażby powodu skazane będzie zawsze na porażkę, że robi to rękoma siedzących za zamkniętymi drzwiami polityków, w których głowach nie mieszczą się żadne dalekosiężne plany, a zatem nie są w pełni zdolni przewidywać konsekwencji, które często występują ze znacznym opóźnieniem w stosunku do doraźnych korzyści. Brak im często również praktyki i doświadczenia niezbędnego do rozwiązywania problemów społeczno-gospodarczych, co powinno skłonić do zastanowienia nad rolą, jaką w strukturach parlamentarnych mogłaby pełnić reprezentacja korporacyjna, której ład demokratyczno-liberalny w swoim modelu parlamentarnym nie uwzględnia.

Zadaniem państwa jest stworzenie takich warunków, by przedsiębiorczość mogła rozwijać się w sposób możliwie nieskrępowany, a pracodawcy i pracownicy działali razem, nie przeciw sobie, współpracując w autonomicznych wobec państwa ciałach pośrednich, które będą zdolne wypracowywać akceptowalne dla wszystkich stron rozwiązania – w tym również odnośnie płacy minimalnej, jeśli taka będzie wola stron.

Państwo, które może co najwyżej pełnić rolę mediatora i moderatora debaty, dbającego o zachowanie równości między debatującymi, regulując płacę minimalną na poziomie ustawowym deklaruje swoje poparcie jednej ze stron, ogłaszając się przyjacielem wyzyskiwanego ludu pracującego i ignorując wszelkie możliwe czynniki inne niż czysta chciwość przedsiębiorców, jakie mogą stać za takim, a nie innym poziomem płac w kraju. Co więcej, jak słusznie podnoszą zgodnym chórem liberałowie i konserwatyści, staje się tu niejako sędzią we własnej sprawie, podnosząc ukryte w wynagrodzeniu pracownika daniny, które trafiają do budżetu.

Projekt ustanowienia płacy minimalnej na poziomie 4000zł (czy też jakikolwiek inny ostatecznie w głowach rządzących się ukształtuje), jak i sama idea ustawowo gwarantowanej płacy minimalnej jest żywym przykładem tego, jak doktryny socjalizmu, ale także i liberalizmu, gdy spojrzymy na to szerzej, prowadzą w ślepy zaułek podziałów społecznych.

Każda z tych ideologii faworyzuje jedną z grup: zatrudnianych lub zatrudniających. Tymczasem pod terminem „rzeczpospolita” powinno się kryć pojęcie wspólnego dobra, a więc takiego, które zdolne będzie do zawierania konsensusów, bez popadania w skrajności. Niestety, do tego modelu jest nam daleko i będziemy ten dystans zachowywać tak długo, jak w miejsce państwa-rzeczpospolitej będziemy mieli państwo-tort, którego jak największy kawałek należy wyrwać dla siebie, nim zrobią to inni.

[Niezadługa likwidacja Polski problem ten rozwiąże. – admin]

Sebastian Bachmura
https://myslkonserwatywna.pl

Komentarze 24 to “Ustawą znieść ubóstwo, czyli rzecz o płacy minimalnej”

  1. Easy Rider said

    Odbieram ten artykuł jako żydo-liberalny bełkot. Gdyby nie było określenia płacy minimalnej, to szybko realna płaca zaczęłaby zbliżać się do przysłowiowej „miski zupy”. To jest też jeden z przykładów do dyskusji: po co jest państwo?

    Ponadto, w tym podejściu liberałów widać fałsz „moralności Kalego”: jak państwo obniżać podatki od działalności gospodarczej, to dobre państwo, ale jak państwo podwyższać płacę minimalną – to złe państwo.

    Zadaniem państwa jest stworzenie takich warunków, by przedsiębiorczość mogła rozwijać się w sposób możliwie nieskrępowany, a pracodawcy i pracownicy działali razem, nie przeciw sobie, współpracując w autonomicznych wobec państwa ciałach pośrednich, które będą zdolne wypracowywać akceptowalne dla wszystkich stron rozwiązania – w tym również odnośnie płacy minimalnej, jeśli taka będzie wola stron.

    Czyli co – „sojusz tyłka z batem”?

  2. matołek said

    Wzrost płacy minimalnej daje tylko ułudę wzrostu dochodu pracownika .Faktycznie powoduje jego zbiednienie, poprzez wzrost bezrobocia i wzrost krwiopijcy zwanej inflacją.

  3. Bogdan Leks said

    Capo de tutti capi, Kaczynski, mowi – placa minimalna 4000zl. Ile to ma wynosic.
    Czemu ten czempion intrygi nie powie, ze to ma byc na poziomie obecnych 1000€.
    W przyszlosci sie okaze, ze placa minimalna jest 4000zl, ale odpowiada to 200€ – ze wzgledu na inflacje, zla ekonomie, kontynuowanie zlodziejstwa itd.
    Kiedys zarabialem 10 000 000 zl – ale to nie znaczylo, ze bylem multimilionerem. A takich milionerow bylo cale spoleczenstwo pod batem Bolka, Alka i Balcerka.

  4. Antymon said

    ad 1 Easy Rider said
    2019-10-15 (Wtorek) @ 15:16:53

    „Gdyby nie było określenia płacy minimalnej, to szybko realna płaca zaczęłaby zbliżać się do przysłowiowej „miski zupy”.

    Tylko w warunkach dużego bezrobocia. Nawet gdy w Polsce bezrobocie sięgało 20%, istniały zawody i umiejętności, które zapewniały nawet młodym ludziom duże zarobki, ponieważ popyt na pracownika znacznie przewyższał podaż. A po paru latach te zarobki czasem spadały, bo młodzież kształciła się w tych kierunkach i wykwalifikowanych pracowników było więcej.

    Kilka lat temu z przyczyn demograficznych (emigracja i spadek urodzeń w latach 90) bezrobocie wreszcie zaczęło spadać i Polacy po raz pierwszy od 1989 roku mieli szanse na REALNE podniesienie płac. Ale wtedy pojawił się Morawiecki, który sprowadził do Polski 3 mln imigrantów, a głupiemu narodowi zaczął rozdawać pieniądze z helikoptera, co spowodowało dwucyfrową inflację (mówię o kosztach życia, nie cyferkach zamawianych przez rząd). A gdy ta inflacja na początku tego roku zeżarła pozorny wzrost dochodów z tytułu pińcet, to Morawiecki pożyczył kolejne 40 mld i rozdał przed samymi wyborami, żeby kupić głosy, co jeszcze bardziej nakręci inflację, itd.

    Według mnie sztuczne podnoszenie płacy minimalnej nie musi spowodować bankructw i bezrobocia, ale po prostu wzrost cen do takiego poziomu, że ta nowa płaca będzie realnie warta tyle samo. Kto pamięta PRL, to wie, jak to wygląda.

  5. Easy Rider said

    Ad 4.
    Urzędowe podwyższenie płacy minimalnej może być jakimś impulsem inflacyjnym, ale to nie to samo, jak w PRL-u. Z uwagi na dominację zakładów państwowych, wtedy wszystko zamykało się jakby w kręgu budżetu. Jeżeli państwo dało, to przez podwyżki cen musiało sobie to odebrać.

    Nie wiem, w jakim stopniu dzisiaj działa ta „niewidzialna ręka rynku”, ale nie ma takiego automatyzmu w przypadku firm prywatnych. Bo jakaś tam konkurencja istnieje i nie każdemu przedsiębiorcy opłaci się automatycznie podwyższyć ceny z powodu wzrostu płacy minimalnej, gdyż straty z powodu zmniejszenia sprzedaży mogą być większe, niż z powodu podwyższenia płacy minimalnej.

    Ponadto, nie bardzo rozumiem powody tego liberalnego lamentu, bo to wygląda tak, jakby wszyscy czy zdecydowana większość zatrudnionych otrzymywała wynagrodzenie minimalne. Kto by za takie pieniądze pracował, zwłaszcza w sytuacji rynku pracownika? Stąd też może okazać się, że skutki finansowe tej podwyżki dla pracodawców mogą okazać się minimalne lub żadne.

  6. Zerohero said

    @Easy Rider

    1. Wymóg płacy minimalnej można obchodzić różnymi sztuczkami. Te wszystkie umowy o dzieło, śmieciówki, jednoosobowe firmy – to z tego. Ponadto sam PiS jest mistrzem w pozornym dawaniu. np. dają ulgi za ZUS dla mikroprzedsiębiorców, ale…do przychodów 10 000 zł. PRZYCHODÓW a nie zysku czyli ta ulga obejmie bardzo wąskie grono – praktycznie głodujących.
    Inny przykład. W zeszłym roku poseł Skutecki walczył o prawo dla darmowego pobytu dla rodziców w szpitalu. PiS się zgodził, ale drobnym maczkiem dopisał opłaty za pościel, łóżko i pranie. 🙂 Po protestach pisowskie żydki wycofały się z tej „darmowości”.
    No więc z tą płacą minimalną też będą jaja. Zakład?

    2. ściągają masy Ukraińców aby tworzyli presję płacową na Polaków. Gdyby nie ci Ukraińcy, pracodawcy musieliby w sposób naturalny licytować się o pracownika. Tak rosną płace. Tak, a nie dekretem władcy.

    3. PiS ściąga wysoki PIT (bez kwot wolnych), wysoki VAT. PIS doi ludzi pracujących, a daje dotacje takim firmom jak Goldman Sachs. Nie prościej byłoby ulżyć podatkowo ludziom? Dla PiS nie. Oni chcą ludziom zrobić dobrze dekretem który rządu nic nie kosztuje.

    4. Pomysły z „minimalną ceną chleba” kończą się tym, że piekarze rzucają zajęcie i chleba po prostu nie ma. Nie tak się steruje gospodarką! Państwo powinno tworzyć mechanizmy, a nie dekretować ogólne szczęście i bogactwo. Płaca minimalna to jest to samo co minimalna cena chleba czyli rozwiązywanie problemu od zadniej strony.

  7. zły wieszcz said

    Nie ubliżając nikomu na tym forum, uważam że dyskusja jest o leczeniu syfa pudrem. Wszyscy którzy sprzedali nasz kapitał wypracowany za złej komuny, i obcy kapitaliści, pilnują aby w Polsce nie było przemysłu. Tylko przemysł ciężki jest kołem zamachowym gospodarki. Czy od 1989 roku powstała jakaś polska fabryka? Czy Polska stoi tylko usługami i montownią? A może plan przywódców jest taki że za mało jest niewolników u zagranicznych panów? Jak podniosą płacę to upadną ostatnie polskie firmy i wszyscy pójdziemy pracować u przyjezdnych panów!. Popatrzcie na fałsz i obłudę. Jeśli zostanie wprowadzona kwota minimalna na poziomie 4 tys to Polska będzie ewenementem w świecie gdzie jedna pensja będzie większa od kwoty wolnej od podatku.
    Reasumując: Polak ma zap…ć w zachodniej firmie za miskę ryżu, jak powiedział Mateuszek kłamczuszek i płacić podatki aby posłom i partiom żyło się dobrze.
    Proszę przestańcie żuć gówno które Wam podtykają. Docierajcie do sedna problemu. O to Was proszę.

  8. Archer said

    Jak czytam wypociny tej prawackiej polskojęzycznej menażerii, to zaczynam żałować że łagry i inne obozy koncentracyjne tak pochopnie polikwidowano. Ich poglądy są niestrawne dla większej części społeczeństwa polskiego i nigdy nie będą oni odgrywać dużej siły politycznej.

    Płaca minimalna w Polsce jest bardzo niska i rośnie w tempie umiarkowanym na tle innych krajów Europy zachodniej. Jak będą dalej utrzymywali niską płacę minimalną, to jeszcze więcej Polaków wyjedzie na zachód, a na ich miejsce będą przyjeżdżać ukraińcy. Już nawet na portalach finansowych to przyznają.
    Prawacka menażeria patrzy tylko z jednej strony. A czy nie jest tak, że jak ludzie będą mieli więcej pieniędzy w portfelach, to będą częściej robić remonty domów i mieszkań, kupować używane samochody, meble, farby, częściej jeść na mieście w restauracjach itd. I firemki budowlane Januszy „byznesu”, warsztaty samochodowe, gastronomie, też będą miały większe zyski.
    Gdzieś widziałem na jakimś portalu ekonomicznym tabelę pokazaną jak rosły płace w Polsce i wydajność na przestrzeni lat. To za komuny było tak, że płaca rosła podobnie jak wydajność. W latach 1989-2015 wydajność pracy w Polsce rosła dużo szybciej niż płace w gospodarce.

    https://www.money.pl/gospodarka/place-minimalne-rosna-u-nas-najwolniej-w-europie-za-to-hiszpania-zaszalala-6344803154851457a.html

    https://www.pulshr.pl/zarzadzanie/wydajnosc-polskich-pracownikow-rosnie-najszybciej-na-swiecie-a-place-wcale-nie,59688.html

  9. Niewidzialna ręka rynku działa tak: przedsiębiorcy, którzy wypatrują pretekstu do podniesienia cen czytają w gazecie o płacy minimalnej. I to jest ten pretekst! Solidarnie podnoszą ceny.

  10. Niemcy:1.557,00 Euro
    Francja.1.520,00 Euro
    Turcja: 422 Euro
    USA: $13 za godzinę czyli 2018 dolarów
    Węgry:464,20 Euro
    Czechy:518 Euro
    Dodam,że to są dane statystyczne i brutto.

  11. Easy Rider said

    Ad 8 – Archer.
    Z tą wydajnością pracy to jest swego rodzaju błędne koło, bo na Zachodzie czy w ogóle w światowych statystykach, wydajność pracy ocenia się według … płacy. Czyli – niskie płace, to niska wydajność, a jak niska wydajność – to brak podstaw do podwyżki płac.

    To taka sama logika, jak w tym powiedzeniu: czemuś biedny – boś głupi, czemuś głupi – boś biedny.

  12. Zerohero said

    @Archer

    Prawacka menażeria patrzy tylko z jednej strony. A czy nie jest tak, że jak ludzie będą mieli więcej pieniędzy w portfelach, to będą częściej robić remonty domów i mieszkań, kupować używane samochody, meble, farby, częściej jeść

    No to czemu nie ustalić minimalnej na 10 tys złotych albo….milion? To dopiero gospodarka się rozkręci. A ja Tobie dobry człowieku jeszcze raz mówię. Od urzędowej ceny maksymalnej chleba, nie przybędzie chleba. Chleba ubędzie, po piekarze nie będą chcieli robić poniżej kosztów produkcji. Kapujesz?
    Państwo ma dać dobrą politykę gospodarczą i nie sprowadzać taniej siły roboczej pod hasłem „bo brakuje rąk do pracy” i płace same urosną. Ewentualnie można wprowadzić płacę minimalną, ale cudów bym nie oczekiwał. Tam gdzie jest rynek pracownika, płace są wysokie. Dobry programista zarabia ponad 10tys złotych, bo dobrych brakuje. Jeśli na jedną posadę będzie 10 chętnych, to co pomoże płaca minimalna? Będzie miał Pan po prostu wielkie bezrobocie, a ci z wysoką płacą minimalną będą bać się o stołek i w ramach obowiązków służbowych dawać się poniżać, pracować po godzinach bez oficjalnych nadgodzin itd. Bo „drzwi są tam”. G warta jest płaca minimalna.

  13. Re: 12 Zerohero…
    Prosze wiec dac przyklad dobrej polityki panstwa wykonywanej przez rzadzacych oczywiscie panskim zdaniem…
    Co konkretnie niezwlocznie powinno byc zmienione, aby nic nie pozostalo po „staremu”…

    Wracajac do ubostwa i placy minimalnej, to zaraz mi sie skojarzylo z „edukacja minimalna”, ktora od zawsze nie byla w stanie „dogonic” rzeczywistosci a o historii nie bede nawet wspominal…
    ====================
    jasiek z toronto

    http://polskawalczaca.com

    P.S. Jesli podstawowe artykuly jak rowniez i te „luksusowe” nie ulegna zmianie „cyfr” (czyt. cen), to podwyzka plac mialaby sens i bylaby motywacja do pracy wprost proporcjonalnie do tej podwyzki, ale jesli „cyfry” (czyt. „ceny”) ulegaja dwu-krotnej zmianie przy pol-krotnej podwyzce, to sila rzeczy nie moze byc mowy o zadnym wzroscie czy o jakiejkolwiek motywacji…

  14. Zerohero said

    Co do wydajności pracy, to Fiat miał wiekszą wydajność pracowników w Polsce niż we Włoszech, ale zwolnił polaczków (z małej), bo Włosi (z Wielkiej) dla Fiata to swoi, a polaczki to jakieś Boraty. Jeśli Polacy zgodzili się zostać polaczkami, to niech zap…ją za miskę ryżu. Sami wybrali sobie premiera który im to obiecał. Szkoda, że ciągną za sobą na dno Polaków.

    PS. niektórzy fajnie czują się wywołani do tablicy gdy mowa o „polaczkach”. Gryguć regularnie z goryczą tak mówi o polskiej głupocie, np. w 1939, a w komentarzach zawsze się znajdzie jakiś nieogarnięty piszący „co? Polaków obrażasz?!” Ha ha, dumny naruuuud polski witający radośnie jankeskiego okupanta. Te wojska zapewnią w przyszłości polaczkom taką płacę minimalną że szok. Zapytajcie Palestyńczyków którym łaskawcy żydowscy pozwalają pracować w folwarkach.

  15. Zerohero said

    @Jasiek z Toronto

    Obecnie III RP przedkłada zagraniczne korporacje nad polski kapitał. Korpo dostaje dotacje „bo tworzy miejsca pracy” a w tym czasie polski przedsiębiorca zastanawia się czy zakrzywiając pręt trafi do stawki VAT 8% czy 23%. Nie ma z tym żartów. „polska” skarbówka potrafi zaorać firmę pod byle pretekstem. Warto przywrócić normalność.

    Druga rzecz to PLAN gospodarczy – dyskretne popchnięcie gospodarki do przodu tam gdzie samoistnie tego nie zrobi. Czyli głośno przytakujemy żydowskim bajeczkom o wolnym rynku, a po cichu wspieramy np. przemysł lotniczy – jeśli znajdzie się w strategii. Wszyscy tak robią. Chcesz rozwinąć przemysł motoryzacyjny, to twoja policja kupuje krajowe radiowozy. Czyli ustawiasz przetargi pod swój kapitał. Gdy firma samochodowa wzmocni się – ty już nie musisz jej chronić. To inni się jej boją.

  16. Easy Rider said

    Ad 12 – Zerohero.
    Analogia między ceną urzędową chleba a ceną urzędową pracy (bo tak można określić płacę minimalną) jest dość odległa. O ile można sobie wyobrazić hipotetyczny spadek produkcji chleba z powodu jego zbyt niskiej urzędowej ceny, o tyle trudno sobie wyobrazić znaczny spadek zatrudnienia z powodu urzędowej wysokości płacy minimalnej, bo nie jest to element, który mógłby zachwiać kalkulacją ekonomiczną przedsiębiorców. Zwłaszcza w sytuacji, gdy płacę minimalną w Polsce otrzymuje 14% zatrudnionych (dane z czerwca tego roku).

  17. Leo said

    Polecam poczytać przez chwilę tekst, który może wnieść nieco świeżości do dyskusji -> Thomas Sowell o płacy minimalnej .https://www.creators.com/read/thomas-sowell/09/13/minimum-wage-madness

  18. revers said

    ustawkaa to skoczy inflacja, a ubustwo jest juz wpisane w unijny dobrobyt

    rozwoj biedy w BRD GmbH, widac ze skokowo powiazany jest z wejsciem wschodniej europy do uni i celowo wywolany przez estabishment najazdem „uchodzcow” w stylu Sorosa.

    to z czym wszyscy wolnosciowcy walcza na codzien i w osrodkach decyzyjnych po bruksele to zezzra biurokracja na kazdym poziomie admistracyjnym, to o czym pisal tez guru Korwina Friedmann,Mieles jest przez politykow rozumiane inaczej, lacznie z Korwinem, ktory ma problem z ulozeniem rozkladu jazdy , a wymaga zrozumienia rozkladu jazdy bez czestych zmian, uszkodzen taboru, czy w korkach miejskich.

  19. Listwa said

    @ 11 Easy Rider

    Co to znowu za głupoty.
    Do ustalenia wydajności niezbędny jest zawsze stosunek dwóch kryteriów. W ekonomii także. Na podstawie samej płacy nie da się ustalić wydajności. Płaca może być tylko wskaźnikiem zastępczym do jakiś pobieżnych szacunków.

  20. revers said

    Malo tego w Austarlii juz kwitnie partia „zielonoswiatkowcow” religi, ktora opierajac sie na bibli przywlaszczasz sobie racje bytu i czczenia siebie jak bogow tylko bogatym ludziom, i to jest ta religia blisko globalnej, o czym pisal tez Huxley, nadmienial Orwell, a ktora religia partii nabiera wymiaru rzeczywistego, nawet to widac po ostanich wyborach w takim PL, jedna parrtia i nowe dystrybucja PKB.

    Co to zanczy? ze Sshmitt w Australii no bedzie zarabial rocznie te 80 tys baksow australijskich, jak Kowalski te 48 tys zetow, ale jest zmuszony wydawac rocznie dwa razy wiecej na utrzymanuie siebie, ewentualnie rodziny z wspolpartnerka, partenrem.

    Czyli australijski Shmit rocznie wydaje 160 tys australijskich baksow, a Kowalski po nowych regulacjach 96 tys rocznie, zaciaagajac co raz to nowe kredyty, rolujac stare kredyty.

    I na tym polega ten myk lichwiarski z placami, a wydjnosciaa pracy zalezy tez w nietorych branzach od automatyzacji i robotyzacji.

    Oby taka wdajnosc istniala w slubie zdrowia z rocznymi kolejkami po 8 lat na operacje biodra, czy na roli, poradach prawnych innych klasycznych zawodach.

  21. Birton said

    „Nakazuję znieść ubóstwo i pod tym pozorem pożyczyć u lichwiarzy ile się da, ale po cichu, po czym zwrócić z tego Żydom na początek 30% żądań , ale bez rozgłosu” – Jarosław Kalkstein-Żoliborski

  22. Boydar said

    @ Pan Archer (8)

    „… zaczynam żałować że …”

    Proszę powstrzymać łzy; Mój Ulubiony a dobrze zorientowany twierdzi że nieczynne tylko chwilowo. Mamy ukrów i banderowców na pokładzie, for a few dollars more obsłużą z pocałowaniem w rękę.

  23. revers said

    w dodatku mowiacy i czytajacy po hebrajsku od wieku szkolnego, czyli wyjdzie antyczny chazarski odporny na milosc boskaa, i jezu chryste nie zabijaj z wolynia.

  24. NICK said

    Polecam rozwikływać opinię Reversa. (23).
    Zwłaszcza „antyczny chazarski”.

Sorry, the comment form is closed at this time.