Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

Pandemia hiszpanki. Grypa, która przeszła do historii i zabrała ze sobą miliony ofiar.

Posted by Marucha w dniu 2019-10-16 (Środa)

Zarażeni grypą amerykańscy żołnierze, Aix-les-Bains, Francja, 1918 r.

Pandemia grypy z 1918 r. przeszła do historii. Tak jak niegdyś dżuma, tak wówczas hiszpanka, zbierała ogromne żniwo. Lekarze byli bezradni, nie wiedząc nawet z jakim przeciwnikiem mają do czynienia. Dodatkowo ruchy wojsk, przepełnione kamienice i bazy wojskowe, sprzyjały przenoszeniu i rozwojowi choroby po całym świecie.

Była to zarazem ostatnia tak spektakularna pandemia na kuli ziemskiej.

Grypa hiszpanka

Wbrew swojej nazwie hiszpanka nie była grypą, która pochodziła z Hiszpanii. Wyjaśnienie tej nazwy jest proste. Po prostu Hiszpania była jednym z nielicznych krajów, które nie cenzurowały informacji prasowych o zachorowaniach na grypę. Dlatego zrodziło się przekonanie, że wirus zaatakował właśnie na Półwyspie Iberyjskim. Prawda była zupełnie inna.

Jednak przed przedstawieniem historii tego wirusa, warto poznać o nim kilka faktów. Grypa jest chorobą zakaźną wywołaną wirusem grypy. Rozprzestrzenia się przede wszystkim drogą kropelkową. Powoduje wysoką gorączkę, dreszcze, bóle mięśniowe, uczucie wyczerpania i brak apetytu. Co do zasady ustępuje po kilku dniach.

Najskuteczniejszą metodą zapobiegania jest szczepienie ochronne. Na wirusy nie działają bowiem żadne antybiotyki. Najgroźniejsze są powikłania pogrypowe, które mogą wywołać zapalenie płuc, zapalenie ucha, zapalenie oskrzeli i wiele innych.

Wyróżniamy trzy typy wirusa grypy: A – najbardziej niebezpieczny, który wywołał pandemię z roku 1918, może być przenoszony m.in. przez świnie, konie i ptaki, B – występuje wyłącznie u ludzi oraz C – występuje u ludzi i świń i powoduje jedynie lekkie infekcje.

Metody leczenia z grypy

Ówcześni lekarze tak naprawdę nie mieli pojęcia z jakim przeciwnikiem się mierzą. Próbowali wielu znanych im metod, ale żadna z nich nie była skuteczna. Zalecano popuszczanie krwi, lewatywę, rtęć czy korę drzew. Wszystkie one prędzej przyspieszały zgon pacjenta, niż przybliżały go do zdrowia.

Geneza pandemii grypy: Stany Zjednoczone

Chorzy na grypę w Camp Funston, 1918 r.

Pierwsza hipoteza, jako strefę zero grypy, wskazuje na hrabstwo Haskell, znajdujące się w amerykańskim Kansas. Na przełomie lutego i marca 1918 r., tamtejszy lekarz Loring Miner zaobserwował, iż na obszarze jego praktyki, w krótkim czasie 18 osób zachorowało na grypę. Wkrótce 3 z nich zmarło. Miner o tym fakcie postanowił poinformować władze federalne. Jego raport uznaje się za pierwsze oficjalne ostrzeżenie o pojawieniu się grypy.

Jak grypa trafiła do tego niewielkiego hrabstwa? Prawdopodobnie z bazy wojskowej w Camp Funston, z której żołnierze w lutym 1918 r. odwiedzali rodziny w Haskell. Następnie powrócili do bazy, na której terenie 4 marca 1918 r. zanotowano pierwszy przypadek grypy. Do Europy wirus miał się przedostać także za pomocą żołnierzy z Funston, którzy zostali przerzuceni do francuskiego portu Brest. Stamtąd epidemia miała się szerzyć dalej.

Geneza pandemii grypy: Francja

Inna hipoteza jako miejsce, od którego wszystko się zaczęło, wskazuje na Francję. W 1916 r. w brytyjskiej bazie w Etaples we Francji, doszło do wybuchu epidemii grypy. Dwa miesiące później podobna epidemia wybuchła także na terenie bazy położonej w brytyjskim Aldershot. Zmarła tam 1/4 chorych.

Jedną z poszlak wskazujących na francuskie korzenie hiszpanki są zdjęcia żołnierzy ze świniami, kurami i gęsiami, poprzez które wirus mógł zmutować. I dlatego stał się tak zabójczy.

Geneza pandemii grypy: Chiny

Trzecia hipoteza mówi o Chinach, gdzie w czerwcu 1918 r. wybuchła epidemia. Poprzedzała ona o kilka miesięcy wybuch choroby w Europie i Ameryce Północnej. Grypa mogła przywędrować do Europy wraz z 140 tys. chińskich robotników, których zatrudniono do pracy we Francji. Wielu z nich mieszkało w okolicy Etaples.

Wojna nośnikiem wirusa

Wirus hiszpanki do historii nie przeszedł przypadkowo. Jego rozwojowi służyło wiele czynników, które wystąpiły kumulatywnie. Po pierwsze wirus zmutował. Był wirusem odzwierzęcym. Za pomocą najprawdopodobniej ptactwa (być może także poprzez świnie), wirus zmienił swój kod, przez co organizm człowieka nie miał wypracowanych do walki z nim żadnych mechanizmów obronnych. Wirus ponadto od razu atakował płuca, by tam się namnażać i następnie drogą kropelkową szukać kolejnych nosicieli.

Hiszpanka trafiła na odpowiedni moment w dziejach. Trwała I wojna światowa, a co za tym idzie trwała wielka wędrówka armii i cywilów. Ludzie pokonywali duże odległości, co powodowało, iż wirus rozprzestrzeniał się po całej kuli ziemskiej. Za przykład można podać amerykańskich żołnierzy, którzy kursowali na trasach z Europą, czy wspomnianych chińskich pracowników.

Pandemii sprzyjały także warunki w jakich przebywali ludzie. W miastach mieszkano w przepełnionych kamienicach czynszowych. Natomiast na froncie żołnierze stacjonowali w przepełnionych obozach.

W warunkach pokojowych chorzy zostawali w domu, w ten sposób ograniczając zarażanie innych. Podczas I wojny światowej chorzy i zdrowi mieszali się w okopach, zwiększając zaraźliwość wirusa. Następnie chorzy byli wysyłani pociągami do innych jednostek lub do domów, co z kolei powodowało zarażanie cywilów. Bliskość i częstość kontaktu stanowiła wprost wymarzone środowisko do rozwoju grypy.

Pierwszy atak wirusa

Wirus hiszpanki zaatakował dwoma falami, z których druga zebrała znacznie większe żniwo.

Pierwsza fala, która uderzyła wiosną 1918 r. była łagodna. Co do zasady większość zarażonych zdrowiała po 2-3 dniach. Umierały osoby, u których grypa przerodziła się w zapalenie płuc. W bardzie Camp Funston ok. 200 osób przechodziło ciężkie powikłania pogrypowe, z których 60 zmarło. Jednak na lekarzach garnizonu liczącego 40 tys. taka zachorowalność nie mogła zrobić wrażenia.

W Europie liczba zarażonych była większa, ale wciąż daleka od tego, co dopiero miało nastąpić. Gorzej było w Sierra Leone, do którego przypłynął parowiec, gdzie niemal wszyscy chorowali. Po kilku dniach grypę miało już 2/3 mieszkańców tego państwa, z czego 3% zmarło. Niemniej w czerwcu 1918 r. wydawało się, że jest już po wszystkim. Liczba chorych spadła, nie pojawiały się nowe zakażenia.

Drugi atak wirusa

Demonstracja postępowania z pacjentami zarażonymi grypą

W tym okresie wirus najprawdopodobniej przeszedł mutację i zaatakował ponownie. Tym razem w znacznie groźniejszej formie. Swoją siłę pokazał w bazie Camp Devens położonej niedaleko Bostonu. W tej bazie amerykańskiej armii stacjonowało ok. 45 tys. żołnierzy. Pierwszy przypadek drugiego rzutu grypy odnotowano 9 września 1918 r. W ciągu pierwszego dnia do szpitala polowego zgłosiło się 90 chorych, by po kilkunastu dniach osiągnąć liczbę 6 000, a po miesiącu 14 000 chorych.

Grypa rozwijała się w wielu przypadkach w zapalenie płuc. Sprzyjały temu warunki panujące w lazarecie, gdzie tysiące chorych leżało obok siebie, materac przy materacu. Wirus krążył między chorymi, nie oszczędzając również personelu. Grypa odpuściła po ok. 6 tygodniach, zabierając ze sobą 750 żołnierzy i cywilnych członków bazy. Szacuje się, że na skutek hiszpanki w Stanach Zjednoczonych zmarło ok. 675 tys. osób, tj. kilkukrotnie więcej, niż liczba poległych Amerykanów na frontach I wojny światowej.

Jednak wirus nie tylko grasował w bazach wojskowych. Równie niebezpieczny był w miastach. Szczególnie okrutnie obszedł się z Filadelfią, gdzie mieszkało 1,7 miliona osób. We wrześniu 1918 r. zanotowano pierwsze przypadki zachorowania. Najprawdopodobniej do miasta przedostał się z Filadelfijskiej Stoczni Marynarki Wojennej. Grypę do stoczni przeniosło najpewniej kilku żołnierzy oddelegowanych z Bostonu. Tydzień od ich przybycia już 900 osób zameldowało się w szpitalach.

Mimo to władze miasta początkowo zbagatelizowały zachorowania, sądząc, że to kolejna sezonowa grypa. Dlatego nie porzucili zamiarów zorganizowania 28 września wielkiej parady, mającej na celu zachęcenie obywateli do zakupu amerykańskich obligacji. Zatem mamy kumulację: wirus w stoczni, prawie 2 miliony mieszkańców w zatłoczonych mieszkaniach oraz paradę, w której wzięło udział 100 tys. ludzi.

Jak to się mogło skończyć? Niestety w oczywisty sposób. Już dwa dni po paradzie na skutek grypy zmarło 100 osób, w ciągu następnych kilku dni osiągając pułap 600 zgonów. Dopiero wtedy władze Filadelfii zdecydowały się na radykalne kroki. Zamknięto szkoły, kościoły i instytucje kulturalne oraz publiczne. Sytuacja doprowadziła do hiperinflacji usług pogrzebowych, których ceny wzrosły w czasie epidemii o 600 procent.

Szczyt zachorowań nastąpił w październiku, po czym grypa ustąpiła. Był to najbardziej śmiercionośny miesiąc całej pandemii. Amerykanie mówili, że ich kraj toczy dwie wojny. Jedną z Niemcami (Germans) drugą z zarazkami (germs).

Wykres przedstawiający śmiertelność grypy w wybranych miastach

Szczególnie dotknięte zostały niektóre terytoria wysp na Pacyfiku. Pandemia dotarła do nich z Nowej Zelandii, która zbyt wolno wdrożyła odpowiednie środki zapobiegawcze. Natomiast z Nowej Zelandii grypa dotarła do Tonga (zabijając 8% populacji), Nauru (16%) i Fidżi (5%).

Podobnie było w wielu innych miejscach na świecie. Wirus tak szybko jak się pojawiał, i tak samo szybko znikał. Nawet jeśli śmiertelność w pewnych państwach była stosunkowo niewysoka, to jednak wirus skutecznie utrudniał normalne funkcjonowanie. Zamykano szkoły, kawiarnie, sklepy i inne obiekty użyteczności publicznej. W wielu miejscach służba zdrowia była w rozsypce. Personel medycznych chorował i umierał, dodatkowo wielu lekarzy przebywało na froncie. Chorym pozostawało tylko czekać i wierzyć, że grypa nie rozwinie się w zapalenie płuc lub inną śmiertelną chorobę.

Koniec epidemii

Pod koniec 1918 r. co do zasady pandemia ustąpiła. Co prawda gdzieniegdzie krążyła do 1919, a nawet do 1920 r., ale największa fala zachorowań przypada na jesień ostatniego roku Wielkiej Wojny. W regionach, gdzie kulminację choroby przypisano na październik, miesiąc później nie było już zachorowań.

Tak naprawdę nie wiemy dlaczego grypa ustąpiła, nie mamy także nie budzącej wątpliwości wiedzy o tym, gdzie i w jaki sposób powstała hiszpanka. Możemy posługiwać się jedynie hipotezami. Jedna z nich mówi, iż wirus w trakcie drugiej fali zmutował do mniej śmiercionośnej odmiany, gdyż najbardziej śmiercionośny szczep zabił swoje ofiary.

Śmiertelność wirusa z 1918 r. daje mu poczesne miejsce na czarnych kartach historii ludzkości. Później żaden wirus grypy nie zebrał takiego żniwa. Kres pandemiom w stylu hiszpanki przyniósł oczywiście rozwój medycyny oraz świadomości społecznej.

Wirus grypy został po raz pierwszy wyizolowany w 1933 r. przez Wilsona Smitha, Christophera Andrewesa i Patricka Laidlawa. Cztery lata później Jonas Salk opracował pierwszą skuteczną szczepionkę przeciw grypie, która zapobiegała lub znacznie ograniczała skutki choroby. Obecnie na grypę i jej powikłania nadal umiera nawet milion ludzi rocznie, jednak wielokrotnie mniej niż na słynną hiszpankę.

Więcej informacji o historii walki z grypą, które zainspirowały nas do napisania tego artykułu znajduje się w książce Jeremy’iego Brawna Grypa. Sto lat walki, która ukazała się nakładem Wydawnictwa Uniwersytetu Jagiellońskiego.

Bibliografia:
J. Brown, Grypa. Sto lat walki, Kraków 2019.

https://historia.org.pl/

Komentarzy 16 to “Pandemia hiszpanki. Grypa, która przeszła do historii i zabrała ze sobą miliony ofiar.”

  1. „O obniżeniu poziomu oświaty medycznej w Polsce, świadczą liczne wpisy na internetowych forach, podpierające się hiszpańska grypą z 1918 roku. Ciągłe przypominanie, rzekomej epidemii grypy, wynikłej faktycznie z powodu masowego szczepienia, jest potwierdzeniem opinii dr (żydziaka) Goebbelsa: kłamstwo powtórzone tysiąc razy staje się prawdą!”

    Od wielu lat wmawia się społeczeństwu, że w 1918-19 roku była epidemia grypy, która pochłonęła około 20 milionów istnień ludzkich.

    Obecnie trolle szczepionkowe dochodzą już do 100 milionów ofiar. Im dalej od 1918 roku, tym więcej trupów.

    Tymczasem raporty z tamtych lat i biuletyny medyczne, są jednoznaczne. To wszystko były powikłania po bezmyślnie stosowanych szczepieniach w wojsku. Biuro Generalnego Lekarza USA Armii podaje dokładne dane.

    Po szczepieniu na ospę i tyfus w armii w 1917 roku, wystąpił gwałtowny wzrost zgonów na zapalenie płuc i zapalnie mózgu.
    W 1917 roku liczba zgonów wynosiła 15.54 na każde 1.000 zaszczepionych z powodu tyfusu. Taką rzeź przygotował przemysł farmaceutyczny. Nikt kary nie poniósł. USA w czasie I Wojny Światowej zmobilizowała ok. 5 milinów ludzi. Łatwo obliczyć, ile tysięcy młodych ludzi chorowało i zmarło.

    Z raportu Głównego Lekarza Armii we Francji:

    Po szczepieniu przeciwko tyfusowi występują dolegliwości doprowadzające do zgonu z powodu paraliżu, niewydolności serca oraz zapalenia płuc.
    Generalnie opisywano dwie główne przyczyny zgonów: zapalenia płuc i ewidentny paraliż – zapalenie mózgu.

    Zgony te były wielokrotnie częstsze, aniżeli zgony w grupie cywilów nieszczepionych. Zapalenia płuc stanowiły aż 32 % liczby zgonów.

    Mówimy tu o młodych mężczyznach, zakwalifikowanych do służby wojskowej, czyli kategoria zdrowia A. Zgony z powodu odry, stanowiły kolejne 30 % zgonów. Zapalenia opon mózgowych stanowiło 10 % zgonów.

    Zgony spowodowane przez służby medyczne w Armii USA, w okresie I wojny światowej stanowiły aż 72 % wszystkich zgonów. Odliczając wypadki, to działania wojenne stanowiły tylko kilkanaście procent zgonów. To była rzeź z chęci zysku przedstawicieli Armii, którzy dali się namówić, na stosowanie takich procedur.
    Jak w owych czasach przygotowywano szczepionki?
    Brano łajno końskie i rozsmarowywano na brzuchu cielaka. Następnie nacinano ten brzuch ok. 100 – 200 razy. Po tygodniu zeskrobywano ropę i suszono, a następnie wcierano lub wstrzykiwano w skórę przedramienia.

    Były takie kliniki, które reklamowały się, że szczepią świeżą ropą prosto od zwierzęcia. W łajnie końskim znajdowały się bakterie tężca, kiły i wiele innych.

    Te procedury testowania szczepionek istnieją w wojsku nadal. Przykładem jest epidemia sepsy w Armii Polskiej w 2007 roku. Zmarło 16 młodych ludzi szczepionych przed wyjazdem na Misje, zwane Pokojowymi.
    Na stronie 236 ww. raportu, pokazano różnice w częstotliwości zgonów pomiędzy zaszczepionymi żołnierzami a cywilami nieszczepionymi.

    Zachorowania z powodu odry wśród szczepionych żołnierzy, były 200 razy częstsze, aniżeli wśród nieszczepionych cywilów. Zachorowania na zapalenie opon mózgowych, były 15 razy częstsze.

    Zachorowania na zapalenia płuc, były 12 razy częstsze. Na szkarlatynę 10 razy częściej chorowali szczepieni żołnierze, aniżeli nieszczepieni cywile. A dzisiaj nadal namawia się do szczepień przeciwko odrze.

    Żołnierze to okazy zdrowia, a cywile to te osoby, które wojsko zdyskwalifikowało z powodu ogólnego stanu zdrowia. Dwie główne choroby, na które chorowali żołnierze, to zapalenie płuc i zapalenie mózgu.

    Czyli to, co w 20 lat później w Instytucie Rockefellera nazwano hiszpańską grypą. Jednym z głównych producentów szczepionki przeciwko grypie był właśnie Instytut Rockefellera.

    Podobnie bardzo wzrastało u żołnierzy zachorowanie na gruźlicę i kiłę. W tamtych czasach szczepionki były mocno zanieczyszczone. Mikroskop elektronowy odkryto dopiero po 30 latach, co i tak nie zlikwidowało zanieczyszczeń. Przez następne pół wieku, szczepiono dzieci szczepionką przeciwko polio, skażoną rakotwórczym wirusem SV-40.

    W USA zaszczepiono w ten sposób ok. 100 milionów dzieci. W Polsce szczepiono do lat 80 tą szczepionką, pomimo posiadanej wiedzy od 1960 roku, o obecności tego rakotwórczego wirusa.

    dr n. med. Jerzy Jaśkowski

    Ku Prawdzie: Dr Jerzy Jaśkowski powyższym tekstem udowadnia, że hiszpańska grypa to mit, który funkcjonuje w społeczeństwie na zasadzie, że kłamstwo powtórzone tysiąc razy staje się prawdą. Szczepionkowe trolle reprezentujące przemysł farmaceutyczny, straszą obywateli hiszpanką i 100 milionami jej ofiar, a faktycznie w tamtym okresie zmarło ok. 20 milionów ludzi – przede wszystkim – ze względu na zastosowane w wojsku, masowe szczepienia przeciwko ospie i tyfusowi.

    Artykuł jest tu:

    http://www.kuprawdzie.pl/hiszpanska-grypa-mit/

    Zapalenie płuc i zapalenie mózgu razem wzięte, 20 lat później w Instytucie Rockefellera nazwano „hiszpańską grypą”, do tego czasu zwano te objawy chorobowe potocznie „rockefellerówką”. Jednym z głównych producentów szczepionki przeciwko tej „grypie” był właśnie Instytut [żyda] Rockefellera. Najwięcej osób zmarło wskutek powikłań poszczepiennych. Osoby nieszczepione nie umierały tak masowo i pospolicie.

    http://alexjones.pl/aj/aj-nwo/aj-kartel-farmaceutyczny/item/99402-oszustwo-hiszpanskiej-grypy-1918-r

  2. Bogdan Leks said

    cytat „Wbrew swojej nazwie hiszpanka nie była grypą” – no wiec czym byla ta choroba i jaki wirus ja powodowal.
    Jak sie nie wie, to sie nie pisze o tym, czego sie nie wie. Takie cos wprowadza balagan w mysleniu.
    A moze to byl wirus wyprodukowany przez zbrodniarzy armii amerykanskiej i wypuszczony w teren?

  3. revers said

    najprawopobnie to byla pierwsza proba wykorzystania broni biologicznej obok broni chemicznej juz wielkich wtedy i prezynch koncernow chemicznych i faramceutycznych.

    A wirusy hiszapnki do dzisiaj przetrzymuje sie w tajnych laboratoriach na zachodzie czy w stanach, holandii, anglii, jako podstawe do tworzenie kolejnych mutacji virusa ukierunkowana na zwierzeta i ludzi, tj. ptasiej grypy, swinskije grypy, czy narzadowej pluc, w czym pomga ogromny postep w inzynierii genetycznej.

  4. Tak trudny temat. Moja żona z Rosji jest aptekarką. Doskonale zna problem. Jest zmuszana do zaszczepienia się. Ale to na zasadzie: określone grupy osób muszą. Te, które mają kontakt z dużą ilości ludzi. Sama, mówi, że raczej nie zaszczepiłaby się całkiem dobrowolnie. Podzielamy ten pogląd wspólnie: szczepienia mają obniżyć ryzyko dla całej populacji. Jest w tym sens. Gorzej, gdy wchodzi w to biznes.

    Żona w wieku 17 lat zachorowała na grypę. Po 2-3 dniach wystąpiły komplikacje. Lekarze nie rozpoznali problemu prawidłowo i na czas. W rezultacie 3 lata spędziła w łóżku, najpierw szpitalnym, potem domowym. Z powodu problemów z funkcjonowaniem systemu nerwowego. Nadal nie na 100 procent może chodzić jak wy, a przeszło ze 40 lat. Gdyby jej mama nie pomogła niewyobrażalnie (a ojciec umarł nieco wcześniej), to by jej nie było. Nie skończyłaby studiów, nie została aptekarką. Nie mogłaby teraz mówić, że nie zawsze powszechne szczepienia są potrzebne.

  5. Jacek said

    Żydowski potwór w pełnej krasie:
    .https://m.youtube.com/watch?v=T22mLmpH38E
    Nos jakże charakterystyczny…

  6. revers said

    lub znana z lat 60 tych, 1968 grozna grypa Hong Hondzka, jako odmiana hiszpanki na 100%,w ypuszona w eter ponownie.

  7. Jacek said

    Re 4
    Panie Zbigniewie, jakoś Niemcy ze swoimi milionami „gości” nie widzą sensu. U nas przymus, u nich dobrowolność. Powiem więcej: u nas przymus bycia wypatroszonym, u nich też dobrowolność. Póki co ichnie doktory starają się tylko zachęcić Niemców do zgody na wypatroszenie, przymusu, jak w Polsce, do dziś u nich nie ma.

  8. Peryskop said

    Re 1

    …To wszystko były powikłania po bezmyślnie stosowanych szczepieniach w wojsku…

    Bezmyślnie ?

    Tu dr Jaśkowski nie doszacował szatańskiej, perwersyjnej i całkowicie ŚWIADOMEJ determinacji gangu EUgeników sprzed wieku.

    Ich następcy wciąż w akcji.

  9. Jacek said

    Urzędnik najwyższego szczebla, poprzednik Pinkasa:
    .https://m.youtube.com/watch?v=fPrJjweI38c

  10. Re 8

    Tak.

    Bezmyślność jest zmyślnie stosowana.

  11. Jacek said

    Re 8
    Kilka lat temu było głośno na temat włoskich żołnierzy, masowo szczepionych i masowo chorujących na raka. Człowiek który skojarzył fakty został wywalony z włoskiej armii. Całkiem niedawno był też problem ze zgonami włoskich emerytów zaszczepionych przeciwko grypie. Z naszego podwórka: kto pamięta bezdomnych z Grudziądza?

  12. bryś said

    Panie Kozioł – szczepienia mają obniżyć ryzyko dla całej populacji – niech się Pan dowie jak długo szczepienia „działają” i wtedy pokombinuje jak to zrobić żeby CAŁA populacja była zaszczepiona w jednym momencie. Jak na razie szczepimy głównie dzieci – ile to procent populacji?

    Dr Humphries – „Odporność Stada” i Odra Poszczepienna.

    Jak rozmawiałem z bardzo pro szczepionkowym doktorem, poruszyłem też problem nie szczepionych przybyszy za zachodnią granicą – jego odpowiedź :”Nie interesuje mnie to co się dzieje poza Polską”. Takie to ichnie argumenty.

  13. bryś said

    Co do wojskowych – 2003 rok – „Syndrom Zatoki Perskiej”, czyli odszkodowanie za szczepionkę

    33-letni brytyjski żołnierz Alex Izett wygrał sądowy spór o przyznanie mu odszkodowania z tytułu choroby uznanej za efekt „syndromu Zatoki Perskiej”

    https://wiadomosci.wp.pl/syndrom-zatoki-perskiej-czyli-odszkodowanie-za-szczepionke-6031714451678337a

    I doktor Majewska, podobno była z zespołem nominowana do medycznego Nobla:

    Drugi składnik groźny dla ludzkiego zdrowia, obecny w szczepionce przeciw wirusowi grypy A/H1N1 to skwalen. Jest to naturalny związek tłuszczowy występujący we wszystkich komórkach kręgowców, ale dodanie go do szczepionek powoduje wytworzenie się przeciwciał antyskwalenowych, w rezultacie czego organizm zaczyna atakować własne komórki. Powoduje to szereg chorób autoimmunologicznych takich jak schorzenia reumatyczne, endokrynologiczne, neurologiczne. Są na to dowody wynikające zarówno z doświadczeń na zwierzętach, jak i kliniczne. W 1991 r. setkom tysięcy amerykańskich żołnierzy podawano szczepionki ze skwalenem, który wywołał chorobę autoimmunologiczną, tzw. syndrom choroby Zatoki Perskiej. Przeciwciała przeciw skwalenowi znaleziono u wszystkich żołnierzy, cierpiących na tę okaleczającą, degeneracyjną i nieodwracalną chorobę. Co więcej, nawet dzieci tych żołnierzy rodziły się z ciężkimi wadami. W 1976 r. szczepionkę przeciw „świńskiej” grypie podano ponad 40 mln Amerykanów. Akcję szybko przerwano, ponieważ potwierdzono 500 wypadków syndromu Guilliana-Barre’a, neurologicznej choroby prowadzącej do paraliżu. Po szczepieniach zmarło co najmniej kilkadziesiąt osób, a do pandemii nigdy nie doszło.

    http://www.vitanatural.pl/wywiad-z-prof-maria-dorota-majewska-neurobiologiem-ekspertem-ds-szczepien

  14. bryś said

    Oj przepraszam, pani Majewska ma tytuł profesora.

  15. gnago said

    Spotkałem się z inna przyczyną tej śmierci z powodu tej grypy. To były lata masowego użycia aspiryny i to ona była przyczyną tych śmiertelnych komplikacji. Analizowano i kondycję ofiar. Standardowa zaraza zabiera najsłabszych czyli małe dzieci i starców a Hiszpanka zabierała właśnie tych w pełni sił co pracowali i zabezpieczali się zażywając aspirynę

  16. NICK said

    Zbigniew/Jacek.
    (4/7)

    Hm.
    No właśnie.
    Od wielu lat, w dawnej Polsce, lekarze NIE są zmuszani do zaszczepiania się.

    No bo chirurg narażony na tamto owamto; zakaźnik i inni też.
    Było to obowiązkowe; czasu swego.

    Czyżby bali się reakcji na przymus?
    Znaczy „nasi” rządzący?

    Nawiasem.
    Lekarze są grupą zawodową najbardziej narażoną.
    Dlaczego się nie szczepią?

    Może nie są aż tak głupi?

    A, może, narażenie uodparnia?

    P.s.
    Trochu są.
    Ale to inny temat.

    P.S. II.
    Nowotwory!
    Kasa!
    Chorych?

    Też biznes.
    Towarzyszący.
    Eliminacji.
    Nacji.

Sorry, the comment form is closed at this time.