Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

  • The rainbow symbolizes the Covenant with God, not sodomy Tęcza to symbol Przymierza z Bogiem, a nie sodomii


    Prócz wstrętu budzi jeszcze we mnie gniew fałszywy i nikczemny stosunek Żydów do zagadnień narodowych. Naród ten, narzekający na szowinizm innych ludów, jest sam najbardziej szowinistycznym narodem świata. Żydzi, którzy skarżą się na brak tolerancji u innych, są najmniej tolerancyjni. Naród, który krzyczy o nienawiści, jaką budzi, sam potrafi najsilniej nienawidzić.
    Antoni Słonimski, poeta żydowski

    Dla Polaków [śmierć] to była po prostu kwestia biologiczna, naturalna... śmierć, jak śmierć... A dla Żydów to była tragedia, to było dramatyczne doświadczenie, to była metafizyka, to było spotkanie z Najwyższym
    Prof. Barbara Engelking-Boni, kierownik Centrum Badań nad Zagładą Żydów, TVN 24 "Kropka nad i " 09.02.2011

    Państwo Polskie jest opanowane od wewnątrz przez groźną, obcą strukturę, która toczy go, niczym rak, niczym demon który opętał duszę człowieka. I choć na zewnatrz jest to z pozoru ten sam człowiek, po jego czynach widzimy, że kieruje nim jakaś ukryta siła.
    Z każdym dniem rośnie liczba tych, których musisz całować w dupę, aby nie być skazanym za zbrodnię nienawiści.
    Pod tą żółto-błękitną flagą maszerowali żołnierze UPA. To są kolory naszej wolności i niezależności.
    Petro Poroszenko, wpis na Twiterze z okazji Dnia Zwycięstwa, 22 sierpnia 2014
  • Kategorie

  • Archiwum artykułów

  • Kanały RSS na FeedBucket

    Artykuły
    Komentarze
    Po wejściu na żądaną stronę dobrze jest ją odświeżyć

  • Wyszukiwarka artykułów

  • Najnowsze komentarze

    Dziadzius o Step we krwi?
    Rokitnik o Step we krwi?
    Alina@Warszawa o Step we krwi?
    revers o List otwarty do łajdaka
    osoba prywatna o Wolne tematy (60 – …
    Maverick o Eksperci ONZ: „Aborcja podstaw…
    osoba prywatna o Wolne tematy (60 – …
    osoba prywatna o Wolne tematy (60 – …
    osoba prywatna o Wolne tematy (60 – …
    Maverick o List otwarty do łajdaka
    osoba prywatna o Wolne tematy (60 – …
    Siekiera_Motyka o Wolne tematy (60 – …
    Wandaluzja.pl o Wolne tematy (60 – …
    Maverick o List otwarty do łajdaka
    osoba prywatna o Wolne tematy (60 – …
  • Najnowsze artykuły

  • Najpopularniejsze wpisy

  • Wprowadź swój adres email

    Dołącz do 497 obserwujących.

Ignacy Matuszewski. Oficer, który uratował przed Niemcami polskie rezerwy złota warte miliardy.

Posted by Marucha w dniu 2019-10-18 (Piątek)

Ignacy Matuszewski, 1927 r.

Ignacy Matuszewski we wrześniu 1939 r. kierował ewakuacją polskiego złota. To dzięki jego determinacji, 70 ton drogocennego kruszcu, dotarło bezpiecznie, z pogrążonej w wojnie Polski, do Francji.

Matuszewski zapisał się w historii także jako szef polskiego wywiadu, który podczas wojny polsko-bolszewickiej walnie przyczynił się do zwycięstwa. Wreszcie jako publicysta przewidział nie tylko wojnę, wrześniową klęskę, ale także skutki prosowieckiej polityki prowadzonej przez Aliantów i rząd gen. Sikorskiego.

Żołnierz I wojny światowej

Ignacy Matuszewski urodził się w Warszawie, 10 września 1891 r. Pochodził z zamożnej rodziny. Pozwoliło mu to, po zakończeniu gimnazjum, podjąć studia w Krakowie (filozofia), Mediolanie (architektura), Dorpacie (prawo) oraz w Warszawie (nauki rolnicze). Jego studia przerwał wybuch I wojny światowej.

Już w lipcu 1914 r. został zmobilizowany do armii rosyjskiej. Jako podoficer został skierowany na front niemiecko-austriacki. W październiku 1915 r. został ranny, przeszedł operację twarzy. Po rekonwalescencji w czerwcu 1916 r. powrócił na front. Dosłużył tam stopnia kapitana. Pełnił także funkcję komisarza do spraw wojskowych Polaków.

Piłsudczyk

Politycznie był zwolennikiem koncepcji Józefa Piłsudskiego. Dlatego w czerwcu 1917 r. był jednym z organizatorów I Ogólnego Zjazdu Wojskowych Polaków w Piotrogrodzie. Podczas zjazdu spotkał się z uznaniem jego uczestników, co spowodowało, że gdy powstał Naczelny Polski Komitet Wojskowy, stał się jego współorganizatorem oraz pełnomocnikiem na front zachodni.

W połowie 1917 r. został przydzielony do I Korpusu Polskiego, a następnie podjął konspiracyjną działalność w Polskiej Organizacji Wojskowej w Mińsku. Tam poznał swoją pierwszą żonę Stanisławę Kuszelewską (w 1927 r. ślub został unieważniony).

Gen. Józef Dowbor-Muśnicki (w środku) i sztab I Korpusu Polskiego w Rosji 1918

Politycznie poróżnił się z dowódcą I Korpusu Polskiego, gen. Józefem Dowbor-Muśnickim. Matuszewski uważał, że ze względu na sytuację panującą w Rosji, prawdziwym przeciwnikiem Polaków stały się Niemcy. Tymczasem Dowbor-Muśnicki był zwolennikiem porozumienia z Niemcami, z którymi prowadził negocjacje.

Wobec narastających różnic, Matuszewski wraz z kpt. Leopoldem Lisem-Kulą i ppłk. Przemysławem Barthel de Weydenthalem, dokonał nieudanego zamachu politycznego na generała dowódcę, który mimo wcześniejszych obietnic chciał się poddać Niemcom.

Matuszewski nie został jednak aresztowany. Udał się do Kijowa, gdzie zorganizował doskonałą siatkę szpiegowską. Jego agenci dostarczyli bardzo dużo cennych informacji na temat sytuacji wojskowej i politycznej na Ukrainie.

Kierownik polskiego wywiadu

Do Polski powrócił w listopadzie 1918 r. W zamian za swoją postawę nie tylko został przyjęty w szeregi Wojska Polskiego, ale także awansował na stopień majora. Pod koniec 1918 r. został kierownikiem Biura Wywiadowczego przy Oddziale VI Naczelnego Dowództwa. W kwietniu 1920 r. objął stanowisko Szefa Oddziału II Naczelnego Dowództwa Wojska Polskiego.

Polski wywiad w trakcie wojny z bolszewikami okazał się jednym z kluczy do zwycięstwa. Dzięki agentom oraz złamaniu szyfrów wroga, polskie dowództwo znało niemal każdy z planów przeciwnika. Piłsudski pracę Matuszewskiego i jednocześnie całego wywiadu podsumował: Była to pierwsza wojna, którą Polska prowadziła od wielu stuleci, w czasie której mieliśmy więcej informacji o nieprzyjacielu niż on o nas.

Po wojnie piłsudczycy zaczęli tracić wpływy w wojsku. Nowe porządki nie ominęły Matuszewskiego, który w listopadzie 1923 r. utracił szefostwo Oddziału II. Z dniem 1 grudnia 1924 r. po wcześniejszym odbyciu stosownego kursu, został awansowany do stopnia pułkownika. Dwa tygodnie później skierowano go na placówkę dyplomatyczną do Rzymu, co w sposób oczywisty było poniżej zdolności Matuszewskiego.

Minister Skarbu

Minister skarbu Ignacy Matuszewski z żoną Haliną Konopacką w drodze do lokalu komisji wyborczej przy ulicy Nowowiejskiej.

Gdy Józef Piłsudski zbrojnie odzyskał władzę na skutek zamachu w maju 1926 r. ściągnął Matuszewskiego do kraju. Ten objął stanowisko dyrektora Departamentu Administracyjnego Ministerstwa Spraw Zagranicznych w Warszawie. Od 1928 r. pełnił funkcje posła i ministra pełnomocnego w Budapeszcie.

Gdy unieważnił małżeństwo z Kuszelewską, ożenił się z Haliną Konopacką – pierwszą polską złotą medalistką olimpijską.

W latach 1929-1931 r. pełnił urząd kierownika Ministerstwa Skarbu. Był zwolennikiem powiększania polskich rezerw złota, by w ten sposób zabezpieczać polską walutę. Prezentował stanowisko liberalne, krytykował etatyzm. Za pomysł obniżenia uposażeń oficerów, w ramach polityki ograniczenia wydatków w 1931 r. został usunięty z funkcji. Niezadowolony miał być sam Piłsudski.

II rząd Walerego Sławka, pułkownik Matuszewski stoi trzeci od prawej, 1930 r.

Krytyk sanacji

Po odejściu od polityki w latach 1932-1936 był redaktorem naczelnym poczytnej „Gazety Polskiej”. Po śmierci Piłsudskiego, do którego Matuszewski miał ogromny szacunek, stał się jednym z większych krytyków sanacji.

W swoich artykułach przewidywał nieuchronność wojny oraz nawoływał do reform polskiej gospodarki. Wbrew propagandzie zdawał sobie sprawę, że przewaga Niemiec jest miażdżąca i Polska nie wytrzyma więcej niż trzech miesięcy walk. Stąd postulował m.in. utworzenie dywizji pancernych i rezygnację z budowy Centralnego Okręgu Przemysłowego, by zaoszczędzone miliardy wydać na zwiększenie potencjału armii.

Ratunek polskiego złota

Gdy wybuchła II wojna światowa, Matuszewski nie otrzymał żadnego przydziału wojskowego. Po tym jak Warszawa została zaatakowana przez niemieckie lotnictwo udał się wraz z żoną na wschód. W okolicach Łucka spotkał prezesa Banku Polskiego, płk. Adama Koca, który odpowiadał za ewakuację rezerw polskiego złota do Rumunii.

Wówczas Koc, który otrzymał rozkaz udania się na Zachód, w celu negocjacji pomocy wojskowej, powierzył Matuszewskiemu oraz mjr. Henrykowi Floyara-Rajchmanowi kierowanie dalszą akcją ochrony cennego ładunku. Musieli od razu przystąpić do realizacji zadania, gdyż niemieckie dowództwo zaczęło interesować się losami polskiego złota.

Henryk Floyar-Rajchman

Obaj oficerowie rozdzielili między siebie zadania. Od Łucka do Śniatynia kolumną kierował Rajchman, a od Śniatynia do Francji Matuszewski. Zdając sobie sprawę z ryzyka dekonspiracji lub z groźby zbombardowania pojazdów przez Luftwaffe, zmniejszyli ilość pojazdów i personelu.

Ładunku strzegli pracownicy i strażnicy Banku Polskiego. W nocy z 9 na 10 września ruszyli w stronę Dubna. Do Śniatynia dotarli 12 września. Następnego dnia dotarły także inne transporty, w których znajdowało się 70 skrzyń złota przeznaczonego na cele Wojska Polskiego. Jego ochroną zajął się Floyara-Rajchman.

W dniu 13 września 70 ton złota załadowano na wagony kolejowe, które zabezpieczono i pilnie strzeżono. W nocy zgodnie z umową dowództwo przejął Matuszewski. Wraz z kilkunastoma pracownikami Banku Polskiego transport wyruszył do rumuńskiego portu Konstanca.

Złoto do Konstancy dotarło 15 września. Skarb został załadowany do zorganizowanego przez Brytyjczyków statku-tankowca „Eocene”. Niemcy jednak zaczęli wywierać presję na Rumunach, grozili zniszczeniem statku. Z obawy o swoje życie kilku członków załogi uciekło. W obawie przed internowaniem Matuszewski zdecydował się na wypłynięcie okrętu bez zgody Rumunów.

Mimo to transport dotarł bezpiecznie do Stambułu. Jednak tam pojawiły się problemy. Brytyjczycy oznajmili, że ich statki nie mogą wypływać bez eskorty. Na pomoc Matuszewskiemu pospieszył ambasador Polski w Ankarze, Michał Sokolnicki. Udało mu się uzyskać zgodę Turków na transport kolejowy. Następnie złoto miało trafić przez Syrię do Libanu, a stamtąd do Francji. Turcy zażądali jednak 30 tys. dolarów opłaty, takich pieniędzy Matuszewski nie miał.

Polskę poratował amerykański przedstawiciel Vacuum Oil Company, Archibal Walker, który wyłożył tę sumę. Dzięki temu pociąg ze złotem mógł wyruszyć w trasę, którą zakończył w libańskim mieście Rayak, skąd ładunek trafił do Bejrutu.

W stolicy Libanu skarb został przeładowany na pokład trzech francuskich okrętów: krążownika „Emil Berin” oraz kontrtorpedowców „Vauban” i „Epervier”. Dzięki nim, całe polskie złoto dotarło do portu w Tulonie. W dniu 5 października 1939 r. akcja ewakuacji cennego kruszcu zakończyła się. Złoto przewieziono do Nevers nad Loarą, gdzie spoczęło w podziemnym skarbcu oddziału Banku Francji.

Matuszewskiego we Francji zastała nowa sytuacja polityczna. Szefem rządu został Władysław Sikorski, który postanowił rozliczyć sanację za wrześniową klęskę. Objawiało się to m.in. pomijaniem piłsudczyków przy obsadzaniu ważnych funkcji. Jednak Koc zyskał uznanie u Sikorskiego, za co otrzymał tekę ministra skarbu. Matuszewski zamiast podziękowań i nagród, został oskarżony za nadużycia podczas transportu złota. Wszystkie oskarżenia były niesprawiedliwe.

Skarbiec Banku Polskiego przy ulicy Bielańskiej 10 w Warszawie / fot. nac.gov.pl

Rząd Sikorskiego niestety nie uchronił polskiego złota. Skarb nie został wywieziony do Wielkiej Brytanii zanim skapitulował Paryż. Złoto trafiło pod zarząd Francji Vichy.

Ostatecznie dopiero w 1944 r. wróciło do polskiego rządu. Ten postanowił go podzielić, wysyłając złoto do Londynu, Ottawy i Nowego Jorku.

Nie wiadomo, co się stało ze złotem po wojnie. Jedna z teorii mówi, że przejęli je komuniści. Natomiast 11 ton zabrała Wielka Brytania, jako pokrycie wydatków, jakie poczyniła na cywilne potrzeby polskie. [Angolskie kurwy… – admin]

Ile było warte złoto bezpiecznie sprowadzone do Francji przez Matuszewskiego? Obecnie cena złota wynosi ok. 5 900 zł za uncję (31,1 gram). Zatem 70 ton (1 tona = 1 000 000 gram) warta byłaby ok. 13 miliardów złotych.

Oficer bez przydziału

Matuszewski pozostawał bez przydziału. Nie mając jakiejkolwiek przewidzianej roli, postanowił wyjechać. Udał się do Hiszpanii, gdzie został zatrzymany. Po pięciu miesiącach aresztu przedostał się do Portugalii. Tam z polskiej ambasady, w dniu 31 maja 1941 r., napisał list do Sikorskiego, ponownie prosząc o przydział. Sikorski odpowiedział, powierzając mu rolę tajnego reprezentanta Naczelnego Wodza w Maroku.

Jednak wkrótce minister Stanisław Kot wydał, sprzeczny z listem Sikorskiego, rozkaz. W jego myśl pułkownik miał stworzyć ośrodek wywiadowczy w obrębie francuskiej Afryki. Matuszewski jednak odmówił. Ostatecznie do porozumienia między Sikorskim, a Matuszewskim nie doszło. Co więcej, nadal toczono wobec niego postępowanie dotyczące rzekomej defraudacji środków publicznych.

Podpisanie układu Sikorski-Majski, Londyn 30 lipca 1941 r. Od lewej: Sikorski, Eden, Churchill i Majski

Matuszewski nadal słał jednak listy do Sikorskiego. W nich m.in. akcentował konieczność prowadzenia polityki antysowieckiej. Jednak Naczelny Wódz 30 lipca 1941 r. podpisał porozumienie z Sowietami, które przeszło do historii jako układ Sikorski-Majski. Brak przydziału oraz polityka Sikorskiego, ostatecznie skłoniły pułkownika do wyjazdu do Stanów Zjednoczonych, do których wyruszył w sierpniu 1941 r.

Matuszewski w Stanach Zjednoczonych

W USA Matuszewski spotkał wielu starych druhów, w tym Floyara-Rajchmana, z którym wspólnie ratowali polskie złoto. Pułkownik od razu po przybyciu rozpoczął swoją działalność publicystyczną. W swoich artykułach domagał się podmiotowego, a nie przedmiotowego traktowania Polski przez sojuszników.

Jego publicystyka nie spodobała się Sikorskiemu. Przeciwko Maruszewskiemu wszczęto postępowanie na okoliczność dezercji z wojska i samowolnego udania się do Stanów Zjednoczonych. Sikorski odbierał mu prawo do krytykowania polskiego rządu, a ambasada upubliczniła kwestię dezercji, by zdyskredytować pułkownika. Matuszewski z kolei zarzucał Sikorskiemu podpisanie układu z Sowietami, w którym pominięta została kwestia granicy polsko-sowieckiej.

Wraz z gronem zaufanych Matuszewski powołał w 1942 r. Komitet Narodowy Amerykanów Polskiego Pochodzenia. Poprzez tę organizację chcieli w USA bronić polskich interesów. Wbrew polityce wielkich mocarstw, postulowali pełną niezależność powojennej Polski.

Tego typu odezwy nie znalazły posłuchu w amerykańskich elitach. Do ataku na Komitet przystąpili także komuniści, którzy przedstawiali Matuszewskiego jako osobę, która chce przeszkodzić w wygraniu przez Aliantów wojny. Komuniści, którzy w USA mieli doskonałą agenturę i zyskiwali wpływy u szczytu władzy ‚zażądali od prezydenta Franklina Roosevelta aresztowania członków Komitetu. Udało im się skłonić Departament Sprawiedliwości USA do inwigilacji środowiska KNAPP.

Mimo to Matuszewski pozostawał nieugiętym krytykiem polityki Aliantów wobec Sowietów. Do końca nie pogodził się z polityką rządu londyńskiego i amerykańskiej administracji. Zmarł nagle, 3 sierpnia 1946 r., gdy podczas lektury gazety doznał zawału serca. W jednym ze swoich ostatnich tekstów pisał: Rząd angielski i amerykański są sygnatariuszami rozbiorów Polski.

Ciało Matuszewskiego spoczęło na cmentarzu „Calvary” na Queensie w Nowym Jorku.

Upamiętnienie

W 2016 r. szczątki Matuszewskiego i majora Floyar-Rajchmana zostały ekshumowane i przewiezione ze Stanów Zjednoczonych do Polski. Obaj oficerowie spoczęli na Cmentarzu Wojskowym na Powązkach. W 2017 Instytut Pamięci Narodowej wraz z Wojskowym Biurem Historycznym wydali publikację Pułkownik Ignacy Matuszewski 1891-1946 autorstwa Sławomira Cenckiewicza. Z kolei w tym roku IPN, WBH i Wydawnictwo LTW wydadzą dwie publikacje dotyczące pułkownika: Ignacy Matuszewski, Nie ma wolności bez wielkości. Pisma wybrane. Tom 1: Nadzieja (1912–1942) oraz Ignacy Matuszewski O Polskę całą, wielką i wolną Pisma wybrane. Tom 2: Katastrofa (1943–1946).

Bibliografia:

  1. S. Cenckiewicz, Pułkownik Ignacy Matuszewski 1891-1946, Warszawa 2017 r.
  2. A. Kunert, Pułkownik Matuszewski. Jedna rodzina – trzy Virtuti, „Przegląd Bezpieczeństwa Wewnętrznego” nr 7 (4) 2012.
  3. M. Olkuśniak, Wojenna odyseja złota Banku Polskiego, „dzieje.pl” z 4 grudnia 2019 r., https://dzieje.pl/aktualnosci/wojenna-odyseja-zlota-banku-polskiego (dostęp 6 października 2019 r.).
  4. W. Suleja, Ignacy Matuszewski, „Przegląd Bezpieczeństwa Wewnętrznego” Nr 4 (3) 2011.
  5. W. Surmacz, Porwane złoto II RP, „Forbes”, z 17 grudnia 2012 r., https://www.forbes.pl/wiadomosci/porwane-zloto-ii-rp-co-sie-stalo-z-polskim-zlotem (dostęp 6 października 2019 r.).

https://historia.org.pl

Komentarzy 20 to “Ignacy Matuszewski. Oficer, który uratował przed Niemcami polskie rezerwy złota warte miliardy.”

  1. Zerohero said

    Stąd postulował m.in. utworzenie dywizji pancernych i rezygnację z budowy Centralnego Okręgu Przemysłowego, by zaoszczędzone miliardy wydać na zwiększenie potencjału armii.

    Ten pan chciał budować dywizje pancerne bez przemysłu. Pamiętajmy, że w grę wchodzą gigantyczne ilości uzbrojenia, tzn. czołgi liczone w tysiącach. Głupio jest budować dywizje pancerne które zniszczy lotnictwo wroga. Czyli samolotów też trzeba kupić tysiące. ROCZNIE – bo do takiej skali rozbrykał się świat. Oczywiscie za granicą, bo krajowy przemysł budował nieloty i tankietki bez perspektyw na poprawę. To było poza zasięgiem II RP – państwa zacofanego, biednego, skorumpwanego, przeżartego idiotyzmem. To państwo praktycznie nic nie produkowało na eksport, więc skąd miało wziąć pieniądze?
    A nie przyszło do głowy rozwiązanie najbardziej oczywiste: nie udawajmy silniejszych niż jesteśmy? Po prostu trzeba było się poddać albo wybrać jednego z sąsiadów za starszego brata zamiast łudzić się, że wytrzymamy walkę na 2 fronty.

    Po śmierci Piłsudskiego, do którego Matuszewski miał ogromny szacunek

    ha ha. No to wiele mówi o klasie tego człowieka. Szanować bydlaka Piłsudskiego. Rosjanie mają nierozliczonego Lenina, Ukraińcy Banderę, a Polacy Piłsudskiego. Wychodzi na to, że najmądrzejsze są Chachły, bo przynajmniej czczą gościa który postulował mordowanie obcych a nie swoich.

  2. Boydar said

    Banderowcy równie sumiennie rżnęli obcych jak swoich, wystarczyło podejrzenie.

    O „klasie tego człowieka” nie świadczy. Bo nie wiemy co On naprawdę uważał, wiemy tylko co stoi w artykule.

    Można natomiast domniemać, że nie był Ziukowi rodzonym bratem. Zapewne z innej matki.

  3. Archer said

    Szkoda, że Rumunia nie skonfiskowała tego polskiego złota. Wtedy polscy „panowie” w (nie)rządzie londyńskim na uchodźstwie nie mieliby tam za co żreć i pić. Nie wybuchło by też samobójcze powstanie w Warszawie. Ani po II wojnie angole nie skonfiskowaliby dużej części polskiego złota za sprzęt wojskowy, jaki wyposażył nasz „sojusznik” polskich żołnierzy broniących…. Wielką Brytanię przed Niemcami.

  4. Zerohero said

    Słaby argument. Gdzie drwa rąbią, tam wióry lecą. Wiele potężnych narodów, państw, imperiów wymagało upuszczenia krwi swoim. Pretendentom do władzy, obcym agentom, zdrajcom. Gdyby ostatni car Rosji zajął się wieszaniem swoich „opozycjonistów demokratycznych” nie byłoby rewolucji bolszewickiej i Rosja byłaby dziś wielka. Gdyby Serbowie srogo potraktowali Albańczyków, dziś Albańczycy nie łapaliby w Kosowie Serbów z przeznaczeniem na handel narządami.

    Nie w tym rzecz. Ukraińcy rżnęli swoich oskarżonych o propolskie odchylenia a także ukrywanie Polaków. Była to inwestycja w poszerzanie przestrzeni życiowej. Jak to krzyczał mały ży****ski sk***syn z Magdalenki na Majdanie: chwała Ukrainie!

    Piłsudski natomiast krótko przed I Wojną na polecenie Austrii organizował powstanie w zaborze rosyjskim. Chodziło o to by wykorzystać Polaków w roli poświęconego pionka ku chwale Austrii i Prus. Mamy więc zupełnie odwrotne zwroty wektorów. Bandera miał program jawnie proukraiński a Piłsudski budował jakieś międzymorza bez preferencji dla Polaków. On chyba Polaków nawet niespecjalnie lubił. Bandera Ukraińców wielbił. Chciał Ukrainy tylko dla nich.
    Nie ta klasa. Rzecz jasna mój komentarz jest dużym uproszczeniem, pewną prowokacją intelektualną. Banderyzm okazał się ideologią ograniczoną w zasadzie do czystki etnicznej i nic dobrego Ukraińcom nie przeniósł. Tak jak arabom nic dobrego przyniosło ISIS. Co jakiś czas w gabinetach strategów tworzy się taką ideologię aby na przykład probrytyjscy Apacze wybili profrancuskich Komanczów (strzelam, nie znam się na historii Indian, ale klimat czuję). W tym sensie Bandera był antyukraiński, ponieważ nie zbudował kompleksowej wizji ukraińskiego nacjonalizmu. Czystki etniczne, okrucieństwo – OK. np. demokracja ateńska wyżynała całe miasta i (jak widzę) nikt jej tego nie ma za złe. Zbudowali fajny Akropol, mieli filozofów i rzeźbiarzy.
    A co mają Ukraińcy? Po ZSRR mieli potężny przemysł lotniczy i kosmiczny. Dzięki filozofii Bandery wracają do stanu pierwotnego zdziczenia, bo poza zabawą w Hutu i Tutsi banderowcy nic nie potrafią. Poziom maczety. Pardon. Wideł. Tyle tylko, że antypolskość Piłsudskiego jest jawna, a antyukraińskość Bandery wymaga subtelnej analizy skutków.

  5. osoba prywatna said

    Re 3 Archer
    B. dobry komentarz.

  6. Boydar said

    „… antyukraińskość Bandery …” – Pan Zerohero

    Ciekawe, że po praz pierwszy napotykam takie stwierdzenie. Tak jest bowiem w istocie i inaczej być nie może. Ukry to tłusta tłuszcza i dzika dzicz. Jest wysoce nieprawdopodobne, aby animatorzy i sponsorzy tej tragifarsy chcieli dla marginesu cywilizacji dobrze. I potencjalny argument, że stworzono mięso armatnie przeciw Polsce i Rosji nie wytrzymuje próby czasu, jak widać, to już padlina.

    Można się, dobrze napić a potem zastanowić, czy to Bóg rzeźbi koleiny historii czy jednak człowiek. Jakąż by zatem musiał mieć wiedzę, wyobraźnię i perspektywę. Aż zapytam Łyżki.

  7. Marek said

    Nie wiadomo, co się stało ze złotem po wojnie. Jedna z teorii mówi, że przejęli je komuniści.
    ===
    Lepsza teoria mówi, że złoto przejęli, tj ukradli, żydzi.
    A ponieważ do dzisiaj nie wiadomo, kto ukradł, więc na 99% byli to żydzi. Skąd wiadomo? Bo w świecie agentur wzajemnie przenikających politykę i finanse, nie ma tajemnic i 70 tys ton złota nie znika tak po prostu.
    Polaczki sanacyjne i neosanacyjne mogą się cieszyć, że przynajmniej 11 ton poszło na obronę zżydziałych angoli, naszych oddanych sojuszników i przyjaciół.

  8. Boydar said

    O tysiącach to zazwyczaj JPT; ale żeby Pan ?

  9. NICK said

    Tysiące ton.
    Złota.
    P. Wandaluzjo.
    Objaw-śnij.
    Na początek Modlin.

  10. Birton said

    no i gdzie to polskie złoto? rozeszło się po obcych kościach

    Chyba po kieszeniach.
    Admin

  11. Joanna Troikowicz said

    Szanowny Panie Marucha jak moge sie z Panem skontaktowac, poza publicznym wpisem? Dzieki za informacje i pozdrawiam serdecznie. Prosze do mnie napisac, z gory dziekuje.

    ——
    Jestem beznadziejny, jeśli chodzi o mejlowanie. Mój adres jest w gajówce tu:
    >https://marucha.wordpress.com/about/
    Admin

  12. Marek said

    Zauważyłem. 70 ton miało być.
    Już niżej było poprawnie 11 ton.

  13. Leons said

    ad1 Zerohero – ale to akurat prawda, budowa COPu gdy dotychczasowo posiadane fabryki zbrojeniowe nie pracowaly na 100% byla typowym sanacyjnym przejawem megalomanskiego idiotyzmu

    W ciągu 2,5 roku, do wybuchu wojny, na sam przemysł zbrojeniowy wydano 450 mln zł. W efekcie o ile w 1935 roku zdolności produkcyjne naszych fabryk wynosiły 200 dział i 300 moździerzy rocznie, to przed wybuchem wojny już 2440 dział i 600 moździerzy (w o wiele szerszym asortymencie). Jednocześnie w okresie kiedy pod naszą granicę podchodziły już pierwsze koncentrujące się niemieckie jednostki w tym przemyśle złożono zamówienia tylko na 1600 sztuk. Zamówienia niezrealizowane, bo w całej historii II RP wyprodukowano wg Kostankiewicza tylko 44 haubice 155 mm, 40-48 armat 105 mm i ok. 400 haubic 100 mm. Dział 75 mm, chociaż zakupiono licencję, nie produkowano w ogóle.

    Jednocześnie inwestowano w rozbudowę kolejnych fabryk. Inwestowano, kiedy roczne możliwości wytwarzania moździerzy w kraju wynosiły tyle, ile moździerzy posiadały na wyposażeniu wszystkie czynne dywizje piechoty polskiej armii! Budowano w sytuacji, gdy istniejące fabryki nie otrzymywały zamówień z wojska. Budowano wielomilionowym kosztem dajmy na to kolejną fabrykę wytwarzającą działa (np. Zakłady Południowe w Stalowej Woli – przekraczając znacznie założony budżet – gdzie do września 1939r. wydano ok. 100 mln zł), a już istniejący zakład produkował 30 proc. tego co mógł, bo brakowało pieniędzy na zakupy armat dla wojska.

    Konkretnie. Tylko w samym 1939 roku do końca sierpnia, można było kupić w samej PWU przy pracy na dwie zmiany: 84 tys. kb/kbk, 4800 rkm, 2000 ckm, 800 lotniczych km. W 1938r. dyrekcja fabryki otrzymała natomiast zamówienie jedynie na 900 sztuk rkm. W 1939r. wyprodukowała ich na potrzeby naszego wojska jeszcze mniej, bo tylko 315 sztuk. Łącznie do 1939r. FK dostarczyła wojsku 10 700 egzemplarzy rkm i 7861 ckm, mogła parę razy więcej. Zakłady w Starachowicach w 1935 roku wykorzystywały tylko 45 proc. możliwości produkcyjnych, Fabryka Broni w Radomiu w 1937r. zaledwie 52 proc., a wytwórnia amunicji w Skarżysku w dziale artyleryjskim jeszcze mniej bo np.w 1929 roku zaledwie 18 proc. Całe PWU w 1935 roku otrzymały od MSWojsk. zamówienia na sumę 26 mln zł, co pozwoliło na wykorzystanie jedynie 27,4 proc. zdolności produkcyjnych fabryk. Przemysł lotniczy wykorzystywał 50-60 proc. swoich możliwości. A nowe fabryki powstawały jak grzyby po deszczu. I nie były wykorzystywane. Nie tylko z braku pieniędzy na zamówienia. Również z braku fachowców, wykwalifikowanych pracowników. Dochodziło więc do paranoicznych działań. Budowana na terenie COP Fabryka Amunicji nr 2 zaczęła szczątkową produkcję w 1939 roku. Zatrudniała 221 pracowników fizycznych, a niezbędnych 220 robotników wykwalifikowanych miano sprowadzić z … Fabryki Amunicji w Skarżysku i Fabryki Broni w Radomiu! Tymczasem Fabryka Amunicji w Skarżysku została rozbudowana w latach 1936-39. Aby osiągnąć pełną możliwą produkcję musiałaby zatrudniać 13.000 pracowników. W styczniu 1939 roku pracowało tam 470 pracowników umysłowych i jedynie 4121 pracowników fizycznych, a zdolności produkcyjne zakładu wykorzystywane były w 30 proc. Dobitnie ten problem zanalizował jeden ze współczesnych wojskowych – gen. bryg. Józef Kordjan Zamorski: Z myślą o tej gdzieś w najdalszej przyszłości czekającej nas wojnie budowano COP waląc weń srogie miljony, nie myśląc, o tem, że naprzód należy mieć siłę, która obroni ten COP, a nie odwrotnie. https://historykon.pl/ii-rzeczpospolita/daleko-od-racjonalnosci-wydatki-wojskowe-ii-rp

  14. Antares said

    #Leons
    „…budowa COPu gdy dotychczasowo posiadane fabryki zbrojeniowe nie pracowaly na 100% byla typowym sanacyjnym przejawem megalomanskiego idiotyzmu”

    Kurwa, ciężko dogodzić temu narodowi. Wybudują źle, nie wybudują źle.
    Panie Leons, Centralny Okręg Przemysłowy to nie tylko zakłady zbrojeniowe ale przede wszystkim cywilne. W zaledwie 2,5 roku doprowadził do stworzenia ponad 100 tys. miejsc pracy, w tym 55 tys. w wielkim przemyśle, 33 tys. w średnich i drobnych zakładach, 10 tys. w handlu i 6 tys. w rzemiośle, między innymi: fabryka obrabiarek, elektrownia w Rożnowie, huta stalowa Wola i inne które stoją do dziś. Kolejną istotną rzeczą jest fakt, iż ówczesne państwo nie dysponowało zbyt dużym kapitałem. Nie to co Niemcy, którzy rozkręcili potężna machinę zbrojeniową za kapitał z wall street i city od London. Najłatwiej kurwa krytykować.

  15. Zerohero said

    @4

    Odpidywałem panu Boydarowi, a w międzyczasie skomentował pan Archer.

  16. brys said

    [Angolskie kurwy… – admin] – a internauci jeszcze sobie angielskie pseudonimy dobierają. Marynarze, jeźdźcy, itp. Co jest nie tak z tymi wyrazami po Polsku?

  17. bryś (Gabriel B.) said

    [Angolskie k…y… – admin] – a my sobie jeszcze angielskie pseudonimy internetowe nadajemy. To chyba syndrom ofiary, muszą klęczeć i lizać. Swobodni ludzie, żeglarze – co złego w tych słowach po Polsku, muszą oddawać cześć anglosaskim bajkom, czy maja anglików za przyjaciół?

  18. Leons said

    ad 14 Antares

    W 1935 rok (wypowiedzenie Traktatu Wersalskiego dynamiczna rozbudowa niemieckiej armii) nasz rząd zamiast kupować broń i uzbrojenie za granica to kupuje licencje i dokumentacje, urządzenia i sprzęt do produkcji broni oraz buduje fabryki, „Kurwa, ciężko dogodzić temu narodowi. Wybudują źle, nie wybudują źle.” – niestety wyszło to wszystko tak ze z COP bardziej skorzystała III Rzesza niż II RP.

  19. Pieniądz realny i fikcyjny

    czy jak ktoś chce fiducyjarny.

    Przed 6-ciu laty zamieszczono taką definicję tzw. fiat money, tego, który każdy z nas musi używać, z reguły pod groźbą kary.

    tzn. zawodowi fałszerze pieniędzy tworzą fiat money dokładnie w taki sam sposób, ale w przeciwieństwie do fiat money ustalonego przez organ przemocy jakim jest państwo, nikogo nie zmuszają do używania ich „pieniędzy”. fiat money jest emitowane nie tylko przez państwo, jak wielu sobie marzy, dolar jest przykładem fiat money emitowanego przez konsorcjum banków prywatnych, banki te każą sobie za takie wymyślone czy sfałszowane pieniądze lichwę, nazywaną oficjalnie procentem.

    Z prezentowanego wyciągu na temat fiat mony w Wikipedia powstał taki mało istotny opis, który istotę tego pieniądza całkiem wymazał, takie jest boweim zadanie organu propagandy, jakim jest Wikipedia.

    http://pl.wikipedia.org/wiki/Fiat_money

    Przecie nie ucronili się propagandziści Wikipedia przed wyznaniem, że pieniądz fiudcjarny zawdzięcza swą wartość jedynie użytkownikom, kótrzy w jego wartość wierzą.

    Zadanie dla lepszych analityków, kto jest gwarantem wartości naszego pieniądza ?

    Ignacy Matuszewski zadbał o przesłanie złota z Polski do W.Brytanii, które wg. niektórych opisów zarekwirowali Brytyjczycy na pokrycie kosztów utrzymywania tzw. rządu londyńskiego. A co stało się z ze złotem W.Brytanii ?

    Ah, to złoto zostało przewiezione na polskim statku „Sobieski” do Kanady, aby nie wpadło w ręce Niemców na wypadek, gdyby dokonali desantu na wyspy brytyjskie. Jak widać Polacy oddali Brytyjczykom wiele przysług, za co mogli liczyć na ich pomoc na wypadek niemieckiej agresji, ale to są znane fakty

    https://pppolsku.wordpress.com/2016/08/07/kiedy-prze/#Drole

    i historia się powtarza, następcy Brytyjczyków w służbie globalnego imperium będą nie tylko nam pomagać w razie ataku jądrowego ale co gorsza nas bronić. Należy rozważyć, na ile jest Polska bezpiecznym krajem na wypadek takiej obrony i czy warto będzie tu wracać po takiej obronie ?

  20. Lepiej czytelny

    tekst z Wikipedia.

    bałoby nie dość czytelne, to
    „Fiat money – to określenie dla pieniądza fiducyjnego, czyli pieniądza wiary, jest mieszaniną łaciny i angielskigo i oznacza „fiat” – łac. „niech się stanie” i „money” – ang. „pieniądz” i parodiuje fiat lux („Niech stanie się światłość“) z biblijnej „Genesis”, oznacza więc: Niech stanie się pieniądz!

    Termin Fiat money podkreśla, że taki pieniądz jest czerpany z niczego, tzn. nie odpowiada żadnej realnej wartości, w gruncie rzeczy podobnie jak pieniądz fałszywy.”

Sorry, the comment form is closed at this time.