Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

Polski intelektualista o Rosji rzetelnie

Posted by Marucha w dniu 2019-10-18 (Piątek)

Prof. Andrzej Walicki

Jest w Polsce garstka uczonych, którzy nie poddają się konsekwentnie kanonom politycznej poprawności narzucanym przez elity polityczne po 1989 roku.

Jednym z tych kanonów, odstępstwo od którego bywa karane śmiercią przynajmniej społeczną, jest rusofobia. W obliczu groźby politycznego, naukowego i środowiskowego ostracyzmu uczciwość intelektualną są w stanie zachować wyjątkowo nieliczni.

To prawdziwi intelektualiści, ginący niestety gatunek we współczesnych realiach, gdzie konformizm uznano za cnotę. Głoszą oni rozmaite poglądy, bliscy są różnym doktrynom, ale łączy ich rzetelność i dążenie do prawdy, nawet bolesnej, czyli coś, co powinno być dla inteligencji zjawiskiem naturalnym, wręcz jej przyrodzoną cechą.

W sprawach relacji polsko-rosyjskich kilku polskich profesorów potrafi zabrać głos nie płynąc z głównym nurtem, a właściwie ściekiem. Wśród starszego pokolenia są to prof. Andrzej Walicki i prof. Bronisław Łagowski. Wśród nieco młodszych – prof. Stanisław Bieleń, a ostatnio również prawnik prof. Witold Modzelewski.

W tym roku nakładem Wydawnictwa Fundacji Oratio Recta ukazała się książka prof. Walickiego pod znamiennym tytułem „O Rosji inaczej”.

Jest to zbiór znakomitych tekstów naukowych i publicystycznych urodzonego w 1930 roku filozofa i historyka idei, jednego z twórców tzw. warszawskiej szkoły historii idei, do której swego czasu zaliczano prof. Leszka Kołakowskiego i prof. Bronisława Baczko.

Andrzej Walicki nie utożsamia się ze środowiskami politycznymi tradycyjnie otwartymi na dialog z Rosją (narodową demokracją, realistycznym konserwatyzmem czy częścią patriotycznej lewicy); bliższy jest identyfikacji socjalliberalnej, choć rozumie ją nieco inaczej od tych, którzy dziś werbalnie zgłaszają doń akces.

Przede wszystkim prof. Walicki jest jednak uczonym, znawcą Rosji i jej historii intelektualnej, niestrudzonym badaczem zakamarków tego, co niektórzy nazywają ideą rosyjską w jej różnych, często przeciwstawnych wydaniach.

„O Rosji inaczej” to zbiór tekstów znanych i mniej znanych, które ukazywały się w ostatnich latach w różnych miejscach. Łączy je jednak tytułowy wspólny mianownik: każdy z nich traktuje o jakimś aspekcie myśli rosyjskiej, choć nie brak też odniesień do kardynalnych błędów polskiej polityki wschodniej po 1989 roku.

O predylekcje do rusofilii trudno autora oskarżać. W latach stalinowskich jego ojciec, znany krytyk sztuki był represjonowany i więziony, a on sam również napotykał liczne trudności w karierze naukowej, którą sobie wymarzył. Przełomowy był jednak dla niego rok 1956; jest jednym z tych polskich naukowców, którzy twierdzą jednoznacznie, że wraz z tą właśnie cezurą skończyła się próba implementacji w Polsce modelu totalitarnego. Rozpoczął się okres, w którym faktycznie przed ludźmi wybijającymi się w nauce i kulturze drzwi do innych ośrodków, w tym zagranicznych, stanęły otworem.

Prof. Walicki skorzystał z tych możliwości i kolejne dziesięciolecia spędził w kręgu zachodniego rosjoznawstwa i sowietologii, m.in. w Stanach Zjednoczonych, Wielkiej Brytanii, wreszcie w Australii i ponownie w Stanach, na katolickim uniwersytecie Notre Dame. Dane mu było poznać najbardziej rozpoznawanych wówczas naukowców zajmujących się Rosją, reprezentujących różne szkoły intelektualne, poglądy polityczne i nurty badawcze.

W istocie tak bogatym życiorysem naukowym i tak wieloma publikacjami autor mógłby obdzielić co najmniej kilka tuzinów przeciętnych naukowców. Wróćmy jednak do książki. Co emerytowany już dziś uczony ma nam do powiedzenia na temat naszego największego wschodniego sąsiada? Wiemy już, że mówi o Rosji „inaczej”, to znaczy obiektywnie, bez stereotypów i resentymentów. Uprawia zatem nie tylko autentyczną naukę, ale też rzeczową i uczciwą publicystykę. Przekonujemy się o tym z kart „O Rosji inaczej”, nawet jeśli zamieszczone w niej publikacje autora znane są nam oddzielnie z innych miejsc, w których na przestrzeni lat były drukowane.

Wydawnictwo zaczyna się jednak od materiału wcześniej niepublikowanego – obszernego wywiadu, jaki z prof. Walickim przeprowadził prof. Janusz Dobieszewski filozof z Uniwersytetu Warszawskiego. Bohater i autor książki w odpowiedzi na pytanie o ideę wydania „O Rosji inaczej” zaznacza, że wybrał te swoje teksty, które są „wymierzone przeciwko od dawna nasilającej się i sztucznie rozniecanej rusofobii, przynoszącej wstyd kulturalnemu narodowi. Na ewentualny zarzut, że nie równoważę tej krytyki omówieniem antypolskich wypowiedzi tych czy innych autorów rosyjskich odpowiedź jest prosta: dzisiejsza Rosja nie cierpi jednak na polonofobię, a zdarzające się antypolskie wypowiedzi nie są porównywalne z polską programową rusofobią” (s. 8-9).

Stan ten trwa od upadku Polski Ludowej: „rusofobia pojawiła się już na samym początku III RP, gdy tylko załatwiliśmy sprawę granicy zachodniej; pielęgnowana była z gorliwością godną lepszej sprawy i przekształciła się w końcu w rodzaj obowiązującego credo polskiego patriotyzmu” (s. 41).

W dalszym ciągu wywiadu rozprawia się ze źródłami antyrosyjskiej polityki polskiej w wydaniu współczesnym, która doskonale harmonizuje z celami polityki i strategii amerykańskiej w Europie Środkowej i Wschodniej wyłożonymi jeszcze w latach 90-tych w pracach Zbigniewa Brzezińskiego, w których ten amerykański jastrząb polskiego [„polskiego”, he he he… – admin] pochodzenia otwarcie sugerował, że państwa Europy Środkowej powinny odgrywać rolę wasali i instrumentów Waszyngtonu, a nie samodzielnych podmiotów.

Odnosząc się do najnowszych wydarzeń będących konsekwencjami przewrotu dokonanego na Ukrainie w 2014 roku, prof. Walicki nie obawia się stwierdzić, że – wbrew twierdzeniom polskiej klasy politycznej – Krym nie może być uznawany za integralną część Ukrainy, bo na przestrzeni historii należał do niej tylko przez okres po 1991 roku.

Andrzej Walicki bardzo realistycznie ocenia też nikły potencjał wiedzy Polaków o Rosji, nie tylko tej historycznej, ale i współczesnej. Prezentując się jako znawcy polityki Moskwy, wielu naszych rodaków zapomina, że ich postrzeganie skażone jest „zakorzenieniem w pewnych środowiskach polskich prymitywnie antyrosyjskich stereotypów, połączonych z głębokimi kompleksami i zatrutych dodatkowo reliktowym poczuciem wyższości” – twierdzi profesor, by następnie zilustrować ignorancję przykładem: „Zdarzyło mi się raz usłyszeć od wykształconego skądinąd polskiego polityka, że nie musi uczyć się z zachodnich książek o Rosji, bo każdy Polak ma wiedzę o niej w swoich genach” (s. 40).

Zdaniem Andrzeja Walickiego, jednym z najbardziej dla Rosjan oburzających elementów współczesnej agresywnej krytyki ich kraju jest tak popularne w Polsce podważanie zasług Związku Radzieckiego w zwycięstwie nad hitlerowskimi Niemcami. „Wielkie zwycięstwo w sprawiedliwej wojnie zawsze było dla Rosjan źródłem dumy narodowej, a po upadku komunizmu stało się źródłem najważniejszym, niemalże jedynym” (s. 42).

Jednym z najistotniejszych wątków polskiej rusofobii jest też dehumanizacja i demonizacja prezydenta Władimira Putina, osiągająca w ostatnim okresie rozmiary wręcz karykaturalne.

Tymczasem prof. Walicki obiektywnie przyznaje, że rosyjski przywódca to „prezydent, któremu udała się stabilizacja kraju i ocalenie jego ludności przed koszmarną nędzą, najbardziej prozachodni początkowo (do momentu uzasadnionych rozczarowań) przywódca Rosji, człowiek, który dał dowody zaangażowania w realną poprawę stosunków z Polską” (s. 48).

Gesty Putina, choćby w sprawie Katynia, czy następnie po katastrofie w Smoleńsku, nie zostały potraktowane w Polsce z należytą powagą, gdyż przeczyły z góry założonym dogmatom geopolitycznym. Wszelkie zaś ich kwestionowanie stało się nad wyraz ryzykowne, co budzi uzasadnioną konsternację prof. Walickiego: „Za szczególnie niebezpieczne i moralnie niedopuszczalne uważam coraz częściej pojawiające się sugestie, że antyrosyjskość jest czymś naturalnym i pożądanym, a osoby wyrażające sympatie do Rosji są w istocie rosyjskimi ‘agentami wpływu’” (s. 57).

Kolejny zamieszczony w książce wywiad pochodzi sprzed 20 lat i opublikowany został w 1999 roku w krakowskim konserwatywnym dwumiesięczniku „Arcana”, wówczas jeszcze nieco bardziej otwartym na różnorodne spojrzenia, również na sprawy rosyjskie. W odpowiedzi na pytania Jarosława Zadenckiego prof. Walicki stwierdza m.in., że dialogu z Rosją nie wolno ograniczać do środowisk prozachodnich i liberalnych w tym kraju, a należy starać się zrozumieć również poglądy nawet nacjonalistów rosyjskich, których oblicze jest zresztą zdecydowanie odmienne od tego, co przywykliśmy określać mianem nacjonalizmu w państwach jednolitych lub prawie jednolitych narodowościowo.

W dalszej części przedrukowanego wywiadu Andrzej Walicki wskazuje też na historię XIX-wiecznych relacji polsko-rosyjskich, a przede wszystkim szkodliwość powstań, które stopniowo musiały doprowadzić do zredukowania autonomii polskiej, wyjątkowo szerokiej i przeforsowanej na Kongresie Wiedeńskim przez cara Aleksandra I.

Profesor wykazuje się tez niezwykłą przenikliwością, uznając przed dwoma dekadami, że w przyszłości dużą rolę w rosyjskim krajobrazie ideowym odegra Aleksandr Dugin: „Przekonany jestem, że koncepcje Dugina – myśliciela do niedawna zupełnie nieznanego – przyciągać będą coraz większą uwagę obserwatorów rosyjskiej sceny ideologicznej i politycznej” (s. 95).

Po latach stwierdzić możemy, iż niewątpliwie tak właśnie się stało, choć w latach 90-tych Dugin plasował się raczej w szeregach opozycji antysystemowej i odradzającego się ruchu narodowo-bolszewickiego.

Jako historyk idei prof. Walicki w ciekawy sposób analizuje przyczyny rozpadu państwa radzieckiego. W jego ocenie głównym motorem tego procesu nie były działania Zachodu na czele ze Stanami Zjednoczonymi, a już z pewnością nie osiągnięcia polskiej antykomunistycznej, solidarnościowej opozycji. Rozpad miał charakter delegitymizacji metapolitycznej, ideowej: „Zasadniczą rolę odegrało załamanie się ideologicznej i moralnej legitymizacji ustroju” (s. 98).

Sześć lat po udzieleniu wspomnianego wywiadu ważny tekst prof. Walickiego znów pojawił się na łamach „Arcanów”; tym razem była to odpowiedź autora na ankietę ekspercką zamykającą się w pytaniu „Czy stosunki polsko-rosyjskie mogą być wzajemnie dobre?” w 2005 roku. Uczony dochodzi do ciekawych wniosków natury geopolitycznej stojących całkowicie w poprzek syndromu oblężonej twierdzy, której przez lata hołdowali polscy politycy uzasadniając swą skrajną uległość wobec Waszyngtonu.

Andrzej Walicki pisał: „Szczególnie ważne byłoby konstruktywne włączenie się Polski w rozszerzanie zakresu gospodarczej współpracy rosyjsko-niemieckiej, skierowałoby bowiem uwagę Niemiec ku ekspansji gospodarczej, w której również my moglibyśmy uczestniczyć; zwiększyłoby w Niemczech i w Rosji sympatie propolskie, likwidując groźbę nowego Rapallo, co oczywiście walnie przyczyniłoby się do wygaszenia w Niemczech rewindykacyjnych roszczeń wobec Polski” (s. 109).

W tomie zamieszczono również ciekawe rozważania autora na kanwie recenzji zbioru „Drogowskazy: zbiór rozpraw o inteligencji rosyjskiej” (wydanego po polsku w 1986 roku) na temat zachowania kadetów i środowisk liberalnych w Rosji po wydarzeniach rewolucyjnych 1905 – 1906 roku. Andrzej Walicki zauważa, że liberałowie i demokraci tych czasów nie skorzystali z możliwości, jakie dawała im ówczesna dogłębna reforma systemu zaproponowana przez carat, bowiem ulegali presji ze strony lewicy rewolucyjnej, choć ta ostatnia nie była wówczas aż tak znaczącą siłą. Ocenę taką popiera m.in. opiniami wyrażanymi wówczas przez Romana Dmowskiego, który także odnotowywał zgubny charakter inteligenckiego maksymalizmu.

W tekście „Lekcja rewolucji” będącym publicystyczną refleksją opublikowaną w 90. rocznicę rewolucji październikowej na łamach tygodnika „Przegląd” prof. Walicki dokonuje całościowej analizy charakteru bolszewickiego przewrotu. Unika przy tym determinizmu i krytycznie odnosi się do przekonania wyrażanego m.in. przez tak często cytowanego w Polsce prof. Richarda Pipesa, że w istocie bolszewizm wynikał z immanentnych cech charakteru państwa i społeczeństwa rosyjskiego, dążącego rzekomo w nieunikniony sposób ku autorytaryzmowi i totalitaryzmowi.

Polski uczony bliższy jest tu poglądom Aleksandra Sołżenicyna, który w polemice z amerykańskim sowietologiem podkreślał, że nie wolno utożsamiać komunizmu z Rosją, jak zresztą w Polsce powszechnie czyni się do dzisiaj.

Omawiając poglądy lewicy akademickiej na Zachodzie wobec rewolucji 1917 roku, Andrzej Walicki dokonuje niezwykle interesującego porównania. Wspomina okres stalinowski w Polsce jako moment realizacji słynnej doktryny dziejowej konieczności, wymuszającej dostosowanie i akceptację budowanego wówczas systemu. Następnie porównuje ten sposób myślenia do liberalnej wiary w nieuchronność kapitalizmu. Zauważa, że „czym innym jest (…) bez-alternatywność praktyczna, czyli niemożność zmiany w danym momencie, a czym innym bezalternatywność podniesiona do rangi światopoglądu i mająca obowiązywać w skali ogólnoludzkiej. Ta ostatnia jest zawsze narzędziem umysłowego zniewolenia – nawet gdy nosi nazwę ‘neoliberalizmu’” (s. 169).

Analogicznej problematyce poświęcony jest tekst wykładu wygłoszonego przez autora na konferencji poświęconej źródłom totalitaryzmu w Krakowie w 2007 roku. „Ideologia komunistyczna była organicznym produktem myśli zachodniej i (…) rosyjscy radykałowie, również niekomunistyczni, mieli rację, traktując socjalizm lub komunizm jako ostatnie słowo europejskich teorii postępu” (s. 173) – pisze profesor. Podejście takie zbliżone jest do konserwatywnego punktu widzenia, kwestionującego linearny, progresywny charakter dziejów.

W artykule zamieszczonym na łamach „Przeglądu Politycznego”, będącym również kolejnym przypadkiem ogólnych rozważań nad istotą rewolucji październikowej, autor dzieli się refleksjami zasadniczymi dla każdego, kto w Polsce zajmuje się naukowo lub publicystycznie tematyką rosyjską. Wygłasza w nim swoje naukowe credo: „zniechęcające jest dla mnie rutynowe potępienie autorów życzliwych wobec Rosji, oskarżanych z tego powodu o wysoce naganną i antypolską wręcz ‘rusofilię’. Ale nie mogę przecież – nie potrafiłbym nawet – ukrywać faktu, że w ciągu ponad sześćdziesięciu już lat mojej pracy nad intelektualną historią Rosji traktowałem przedmiot moich badań z życzliwością, w przekonaniu (któremu wierny jestem do dziś), że służy to przede wszystkim dobrze pojętym interesom Polski” (s. 183).

Andrzej Walicki przypomina w omawianym tekście fakt skrajnie niewygodny dla obecnych antykomunistycznych wielbicieli tezy o istnieniu odrębnych narodów na wschód od polskiej granicy: dopiero Władimir Lenin i bolszewicy uruchomili na tych ziemiach procesy narodotwórcze: „rząd oficjalnie (…) uznał, że Rosjanie (określeni jako ‘Wielkorusi’), Ukraińcy i Białorusini są trzema odrębnymi narodami, a nie lokalnymi rozgałęzieniami jednego wielkiego narodu. Towarzyszyło temu wytyczenie granic między republikami związkowymi, faworyzujących Ukraińców przez przyznanie im na wschodzie rosyjskojęzycznych terytoriów, uznawanych przedtem za integralną część Rosji” (s. 185-186).

Prof. Walicki przypomina przy tym, że z tezą tą zgodził się także znany ukraiński historyk z Uniwersytetu Harvarda prof. Roman Szporluk, często zresztą cytowany w Polsce.

Współczesna Rosja, pomimo większości populacji etnicznie rosyjskiej, nadal stanowi rodzaj „postimperialnego” państwa wieloetnicznego, czego wyrazem jest choćby przyjęta przez nią nazwa, wychodząca poza wąskie rozumienie oparte na kryterium narodowościowym.

Dalej autor wraca do zwycięstwa w II wojnie światowej jako fundamentu tożsamościowego Federacji Rosyjskiej. „Pozwolę sobie (…) wyrazić pogląd, że jest to raczej manifestacja pamięci o zwycięstwie realnym, podziwianym przez cały świat, osiągniętym za cenę siedmiu milionów poległych na polu walki (w tym około 600 tysięcy na ziemiach polskich)” (s. 197-198) – pisze.

W 2015 roku na łamach „Przeglądu Politycznego” ukazał się tekst Andrzeja Walickiego o fundamentalnym dla zrozumienia współczesnej Rosji znaczeniu z pytaniem w tytule – „Czy Władimir Putin może stać się ideowym przywódcą światowego konserwatyzmu?”, który przedrukowany został całkowicie zasadnie w omawianym tomie. Profesor zaczyna od przypomnienia prymitywnej krytyki pod jego adresem formułowanej przez autorów „Gazety Wyborczej”, choć – co ciekawe – jeszcze niedawno dziennik Adama Michnika gotów był publikować jego artykuły.

Stąd z słów uczonego przebija rozczarowanie: „GW’ popadła w antyputinowską histerię, niedającą się pogodzić z rolą, którą przez wiele lat lepiej lub gorzej starała się wypełniać – rolą wychowawczą, mającą uczyć Polaków myślenia racjonalnego, czyli kontrolowania emocjonalizmu” (s. 201). [G*** Wyborcze miało pełnić rolę wychowawczą? Ta gówniana, szmatława, żydowska gazetka zdjęta z gwoździa w ubikacji??? – admin]

Omawiając rządy Władimira Putina, autor słusznie zauważa, że nastawione były one początkowo na modernizację niewiele odbiegającą od tradycji zachodnich, z widocznymi inspiracjami choćby amerykańskim republikanizmem. Wiązały się również z akceptacją określonego modelu kapitalizmu, opartego wszakże na „rynku kontrolowanym politycznie w interesie społecznym i państwowym” (s. 203). Dezintegracja państwowości rosyjskiej, realizowana przy wsparciu sił zewnętrznych w czasach jelcynowskiej smuty lat 90-tych, była realnym zagrożeniem, któremu przeciwstawił się właśnie Władimir Putin.

Prof. Walicki zwraca uwagę na publikacje niektórych autorów na łamach amerykańskiego „Foreign Affairs”, którzy – w odróżnieniu od jastrzębi w rodzaju Zbigniewa Brzezińskiego – przestrzegali, że skutki realizacji takiego planu podziału Federacji Rosyjskiej mogą stworzyć zagrożenie na skalę globalną.

„Dokonane przez Putina wzmocnienie władzy centralnej w Rosji, postrzegane w Polsce jako krok w stronę groźnego autorytaryzmu, okazywało się niezbędnym elementem konsolidacji, który – co więcej – stwarzał warunki na rzecz przewidywalności Rosji w ramach światowego ładu” (s. 208) – stwierdza uczony. Początkowo rosyjski przywódca bliski był tradycjom okcydentalistycznym, co zresztą spotykało się z ostrą krytyką m.in. Aleksandra Dugina i innych zwolenników idei rosyjskiej.

Okcydentalizm ten jednak zanikał w miarę rozczarowania wynikającego z kolejnych kroków Zachodu w sferze jego stosunku wobec Rosji, dyktowanych m.in. agresywną, hegemonistyczną narracją wspomnianego Brzezińskiego i środowisk neokonserwatywnych skupionych od końca lat 90-tych w organizacji pod nazwą Projekt na rzecz Nowego Amerykańskiego Stulecia (ang. Project for a New American Century).

Efektem tych działań była reakcja obronna, zwieńczona przywróceniem Krymu i Sewastopola do Federacji Rosyjskiej. „W przemówieniu wygłoszonym z okazji przyłączenia Krymu, Putin mówił ze szczerą na pewno goryczą o politycznej hipokryzji, nierównych standardach i wiarołomstwie Zachodu” (s. 215) – przypomina profesor.

Niezwykle interesujący jest fragment tekstu poświęcony ideowym inspiracjom rosyjskiego przywódcy, odtworzonym na podstawie lektur polecanych przez jego administrację urzędnikom. Prof. Walicki omawia poglądy prezentowane w każdej z trzech rekomendowanych książek – Władimira Sołowjowa, Nikołaja Bierdiajewa i szerzej nieznanego w Polsce Iwana Iljina.

Szczególnie z analizy poglądów ostatniego z wymienionych myślicieli wyłaniają się kontury nowego podejścia w interpretacji roli Rosji w Europie i na świecie. Iljin był zwolennikiem poglądów przedstawiających komunizm jako „zło zrodzone na Zachodzie, a więc zewnętrzne wobec autentycznej kultury prawosławnej Rosji, co pozwoliło żywić nadzieję na odrodzenie kraju od podstaw, w oparciu o autentycznie własną tradycję duchową” (s. 219).

Prof. Walicki nie zostawia suchej nitki na ostatniej książce tak hołubionego dziś w Polsce amerykańskiego historyka Timothy’ego Snydera („Droga do niewolności”, Kraków 2019), szczególnie często przywoływanego przez liberalne i poprawne politycznie skrzydło polskich rusofobów.

Według uczonego, książka ta jest „ostentacyjnym odstępstwem od reguł naukowości, przejawiającym się w ferowaniu arbitralnych ocen, całkowitym ignorowaniu stanowiska strony krytykowanej, rezygnacji z wyjaśnienia wydarzeń metodą przyczynowo-skutkową na rzecz wszystko objaśniających generalizacji i w nagminnym stosowaniu podwójnych standardów” (s. 221).

Na kanwie sugerowanego przez Snydera istnienia prymitywnego dualizmu liberalizm – populizm, który miałby definiować kontury najważniejszego obecnie starcia toczącego się na całym globie, prof. Walicki stawia bardzo celną diagnozę: „Późny kapitalizm pragnie całkowicie uwolnić się zarówno od woli suwerennego ponoć ludu, jak i od służby suwerennemu narodowi. Dąży więc różnymi sposobami do zapewnienia sobie niezależności, a dla zachowania pozorów zabiega o poparcie uprzywilejowanych elit w imię walki z diabolizowanym ‘populizmem’” (s. 222).

W innym, niezwykle interesującym szkicu pochodzącym z 2002 roku, prof. Walicki wraca jeszcze do kwestii tej bliskości, próbując jednocześnie umiejscowić Polskę w myśli czołowych reprezentantów idei rosyjskiej. Wspomina m.in. o fascynacji Władimira Sołowjowa polskim mesjanizmem, w tym w wydaniu Adama Mickiewicza i Andrzeja Towiańskiego, kończąc na relacjonowaniu poglądów Aleksandra Sołżenicyna na stosunki polsko-rosyjskie, apelującego o wzajemne wybaczenie, oparte na przyznaniu win przez obie strony, nagromadzonych na przestrzeni stuleci trudnego współżycia.

Wracając do czasów nam współczesnych, w kolejnym opublikowanym w tomie tekście autor prezentuje swój list do redakcji tygodnika „Polityka”, w którym jednoznacznie przestrzega przed rozwijającą się w zastraszającym tempie w latach 90-tych rusofobią. Wspomina przebieg uroczystości z okazji rocznicy zbrodni katyńskiej w 1995 roku, podczas których katolicki duchowny wykrzykiwał prowokacyjne wobec obecnych przedstawicieli Rosji emocjonalne oskarżenia, dając do zrozumienia, że o żadnym pojednaniu i przebaczeniu nie może być mowy. Andrzej Walicki zadaje słuszne pytanie: kto (…) miałby przepraszać za zbrodnie komunizmu miliony pomordowanych Rosjan i innych obywateli byłego ZSRR?” (s. 265).

W pochodzącym z 2016 roku szkicu „Rosja, Ukraina i ‘powszechna świata amnestia’” Andrzej Walicki zastanawia się nad publikacją zapomnianą i niezauważoną pewnie przez wielu. W 2014 roku ukazała się antologia pod redakcją Jana Skórzyńskiego pt. „Na przekór geopolityce. Europa Środkowo-Wschodnia w myśli politycznej polskiej opozycji demokratycznej 1976-1989”, która zyskała patronat ówczesnego prezydenta Bronisława Komorowskiego.

Znalazły się w niej teksty otwarcie nawołujące do likwidacji państwa rosyjskiego, prezentujące Rosję jako „imperium zła”, niezależnie od panującego w niej ustroju, państwo endemicznie agresywne i zaborcze, które z natury rzeczy zawsze stanowić będzie zagrożenie dla interesów Polski. Ciekawy jest zestaw autorów: z jednej strony m.in. Jerzy Targalski, z drugiej – Wojciech Maziarski. Prof. Walicki słusznie zauważa, że „świadczy to jednoznacznie, że poglądy tego typu rozpowszechniane były od dawna w liberalno-demokratycznym mainstreamie obozu postsolidarnościowego, a nie tylko w jego prawicowo-narodowym nurcie” (s. 306). Cały zatem obóz polityczny tkwiący korzeniami w niegdysiejszej opozycji zarażony jest chorobą rusofobii.

Jedną z fundamentalnych prac naukowych Andrzeja Walickiego, która dała mu międzynarodową renomę wśród najwybitniejszych znawców historii rosyjskiej myśli była książka „W kręgu konserwatywnej utopii. Struktura i przemiany rosyjskiego słowianofilstwa”. Jej kolejną edycję wydało Wydawnictwo Naukowe PWN, jednak już po dwóch latach zdecydowano się na wycofanie jej ze sprzedaży.

Wspominając swoje relacje z wydawcą, prof. Walicki informuje, że ze zdziwieniem odkrył, iż prawdopodobnie niesprzedany nakład jego książki został zniszczony, przy czym nastąpiło to ze względów politycznych. Wydawnictwo zostało w tym okresie sprywatyzowane, co tylko wzmogło czujność jego kierownictwa na obowiązujące kryteria poprawności politycznej.

W drukowanej w omawianym tomie przedmowie do niedostępnej już dziś praktycznie z powyższych względów książki autor wspomina o meandrach współczesnej myśli rosyjskiej, o jej odrębności i oryginalności. „Obiegowym stało się pojęcie ‘idei rosyjskiej’, kojarzone zwykle z tradycją słowianofilską i z myślą o ‘trzeciej’, niekapitalistycznej drodze rozwojowej. Innymi słowy, programowemu okcydentalizmowi odgórnych reformatorów towarzyszyła w sferze intelektualnej tendencja do swoistego ‘powrotu do rodzimych źródeł’ oraz wzmożone zainteresowanie odrębnością kultury rosyjskiej, określanej, zgodnie z tradycją słowianofilską, przez uwydatniane różnic dzielących ją od Zachodu” (s. 330-331).

Bogactwo myśli rosyjskiej, także tej współczesnej, jest kompletnie niezrozumiałe dla jej krytyków, w tym w Polsce. Prof. Walicki zwraca m.in. uwagę na całkowicie pozbawione uzasadnienia utożsamianie słowianofilstwa z eurazjatyzmem, uznawanym jeszcze przez Nikołaja Bierdiajewa za „manifestację rosyjskiego pogaństwa”. Takich uproszczeń, będących odzwierciedleniem skrajnej ignorancji jest w polskich publikacjach poświęconych Rosji, tej historycznej i tej współczesnej, aż nazbyt wiele.

„O Rosji inaczej” to właściwie podręcznik, zbiór refleksji i przemyśleń, po które powinni regularnie sięgać ci, dla których istotne jest zachowanie trzeźwości umysłowej i fundamentów intelektualnej uczciwości.

[Czyli, powiedzmy szczerze, ta książka nie jest dla Polaków. Jest to niczym wrzucanie pereł w kupę śmierdzącego czosnkiem gówna – admin]

Trudno powiedzieć, czy lektura najnowszej publikacji prof. Walickiego w jakikolwiek sposób zmieni postrzeganie Rosji i stosunków polsko-rosyjskich. Jest jednak świadectwem istnienia w Polsce intelektualistów wciąż niezależnych, zachowujących umiejętność formułowania ocen wynikających ze zobiektywizowanej wiedzy, a nie ideologicznej histerii.

Choćby dlatego, uważam, że książka jest lekturą bezwzględnie obowiązkową dla wszystkich tych, którzy nie poddają się kanonom politycznej poprawności. Miejmy też nadzieję, że jej autor – pomimo budzącego respekt wieku – nadal będzie zajmował stanowisko w sprawach Rosji i polskiej polityki wschodniej. Jest on przecież jednym z niewielu wciąż aktywnych uczonych z pokolenia, dla którego nauka była powołaniem, a nie przypadkowym wyborem zawodowym

dr Mateusz Piskorski

Andrzej Walicki, „O Rosji inaczej”, Wydawnictwo Fundacji Oratio Recta, Warszawa 2019, ss. 364.

Myśl Polska, nr 43-44 (20-27.10.2019)

http://mysl-polska.pl

Komentarze 53 to “Polski intelektualista o Rosji rzetelnie”

  1. Olo said

    Polska jest pod okupacją anglo-syjonizmu i żydo-banderyzmu, a więc ideologii skrajnie antyrosyjskich. Dopóki w Polsce będzie siedział zdradziecki chazar, nic się nie zmieni w relacjach z Rosją i Rosjanami. A siedzi wszędzie, zaczynając od środowisk naukowych, poprzez polityczne i dziennikarskie, skończywszy na literackich i artystycznych. Tylko przy ciężkiej i uczciwej pracy chazara nie idzie spotkać…

  2. Boydar said

    … co to ja miała mówić … aha … – „zachowam zdanie odrębne” 🙂

    Pan profesor broni geocentryzmu jak Kordecki Częstochowy. A przecież już Kopernikowa niedwuznacznie sugerowała że z „tym” jest coś nie tak.

    A jakiego adwocata naszoł

  3. NICK said

    Początek.
    „Jest w Polsce garstka uczonych, którzy nie poddają się konsekwentnie kanonom politycznej poprawności narzucanym przez elity polityczne po 1989 roku.

    Jednym z tych kanonów, odstępstwo od którego bywa karane śmiercią przynajmniej społeczną, jest rusofobia. W obliczu groźby politycznego, naukowego i środowiskowego ostracyzmu uczciwość intelektualną są w stanie zachować wyjątkowo nieliczni.”

    Śmiercią… .
    A po co żyć jak PIES.
    Człowiek psem?

  4. Marucha said

    Stosunek polactwa do Rosji nie zmieni się pod wpływem żadnych faktów i argumentów. Ten naród – polacki – jest tak bezdennie głupi, że po prostu wskazówkę miernika wybija ze skali.
    Jedyną możliwością jest NAKAZ, jaki przyjdzie od USRaela: macie kochać Rosjan!
    Wtedy nawet Targalski, Cejrowski i Sakiewicz okażą się wielkimi przyjaciółmi Rosjan od dawien dawna.

  5. NICK said

    Aaa. To być może, Gospodarzu.

  6. Easy Rider said

    „czym innym jest (…) bezalternatywność praktyczna, czyli niemożność zmiany w danym momencie, a czym innym bezalternatywność podniesiona do rangi światopoglądu i mająca obowiązywać w skali ogólnoludzkiej. Ta ostatnia jest zawsze narzędziem umysłowego zniewolenia – nawet gdy nosi nazwę ‘neoliberalizmu’”

    To zdanie należałoby oprawić w ramki i powiesić w Knessejmie.

  7. Boydar said

    Poglądy Panie Gajowy, nawet polactwa, to jednak nie jest binarka. To co najmniej trójpolówka.

    Mówi mi dzisiaj kolega (żyd, a kto niby) – „tam na górze to chyba sami żydzi”, miał na względzie rząd i epidiaskop.

    Jeszcze parę lat temu, gdy razem pracowaliśmy, nie wiedział że w Polsce są żydzi i nieżydzi. Na kwestię kto jest, wskazywał, że skoro jest główny rabin to pewnie muszą jacyś starozakonni być.

    Delikatnie wysondowałem skąd taka zmiana, okazuje się, że poczytał. Taktownie nie pytałem co. Co by jednak nie wyślepił (5 i 9 dioptrii), to się douczył; czyli jednak ewolucji szkoła dokonała. Lepiej późno niż wcale.

    Ciekaw jestem co zrobi, gdy kiedyś przy goleniu dozna objawienia … 🙂

  8. Marucha said

    Re 7:
    Panie Boydar, są kurwy i są ludzie przyzwoici. Są durnie i są osoby rozumne,
    Oczywiście istnieje jakaś szara strefa pośrednia, ale mnie ona niewiele obchodzi.

  9. Boydar said

    Panie Gajowy, Pan już tylko kontestuje; a ja uparcie nie chcę wysłać ich wszystkich do piekła. Okazałoby się wtedy, że dura lex i z Szatanem sromotnie przegrywamy, jak Haiti z „orłami Górskiego”.

    A skoro już, to „piłka jest okrągła”, uczmy się tego rzemiosła od żydoszkopów.

  10. NICK said

    „Mówi mi dzisiaj kolega (żyd, a kto niby) –”.
    Nie masz
    lepszych? Kolegóffff?
    Niż żyd?

  11. Bili de kid said

    @Marucha Ale z powtarzania tego w kółko nic nie wynika. Należy pytać dlaczego naród nie jest w stanie zbudować warstwy przywódczej i oczywiście szukać odpowiedzi.

    ——
    Ja nie mam żadnych recept. Raka też nie umiem wyleczyć.
    Admin

  12. Boydar said

    @ Pan NICK

    Pod Świdnikiem ???

  13. Bili de kid said

    Wszystko zaczyna się od ducha, a polskim duchem zarządza wróg. Obcy, który sączy do niego truciznę. Robi to świadomie. Bez zmiany tej sytuacji można tylko walczyć o przetrwanie, o byt biologiczny, ale też tylko do czasu, bo jeśli faktycznie tylko 20% polskiej gospodarki jest realne to już przegraliśmy.

    I to jest na teraz front nr 1 – gospodarka wytwarzająca miejsca pracy dla Polaków.

  14. NICK said

    Nie dziw się, Lubelaku.
    No dobra.

    „Pod Świdnikiem ???”

    Lepszy ‚socjalistyczny’ Świdnik.
    Niźli zażydzony Lublin.

    A,czy Pan wie, że.
    Bolek Świdnicki.
    Od Świdnicy.
    Maczał tu palce?

    P.S.
    Dałeś dziś dópy. We wielu tematach.
    Aaa. Świdnica.
    Góó.
    gu, gu, gu.

  15. z prowincji said

    Panie Gajowy w tej sprawie ja już osłabłem , wychodzi na to że Rosja ,Ruscy to nasi odwieczni wrogowie .Cokolwiek powiem dobrego , pozytywnego o Rosji , ZSRR ,Prezydencie Putinie roli Rosji i jej działań np. w Syrii ;budzi w otoczeniu nieskrywany efekt dezaprobaty i co najmniej głupiego uśmiechu pogardy .Jak zauważam jesteśmy narodem głupim ,łatwo sterowalnym ,narodem bez przyszłości . Stosunek do PRLu w kontekście naszego rozwoju
    to sprawy w relacjach miedzy Polakami ,przegrane ,
    Liczy się Ameryka , 500+ ,Tramp i F35 , W czasie kiedy Europa i świat zaczyna „rozumieć” rolę USA ,my ich zapraszamy i płacimy za ich złom ostatnim wdowim groszem .
    Tak jak Pan , nie widze przyszłości Polski , historia Polaków niczego nie nauczyła .

  16. Zerohero said

    Jeśli w Polin nadejdzie nakaz kochania Rosjan, to będzie znak, że Rosjanie przegrali z kretesem wewnętrzną wojnę o władzę nad swoim krajem. Jeśli w Rosji żydojankeskie „indeksy wolności” skoczą z 20% do 80%, to będzie zły znak. To będzie znaczyć, że Rosja jest już zniewolona. Tak dla ciekawostki. Ukraina ma w tym indeksie 60%, Francja 80%, a Szwecja 100%. Jednym z autorów jest Żyd Chertoff – były szef Homeland Security, syn rabina. Wolnościowiec jak się patrzy.

    Nawiasem mówiąc reżim żydojankeski namnożył wszelakich indeksów wolności prasy, gospodarczej, sosobistej, prawo-człowieczej, koruopcji, agresywności państwa. Mikrocefale myślą, że to są obiektywne, matematyczne indeksy, oparte o dane zebrane przez armię obiektywnych, wszechwiedzących i uczciwych badaczy. Bardzo często natrafiam na to jak ktoś się tymi indeksami jara bez zastanowienia KTO je stworzył.
    To jest wyższa szkoła propagandy.

  17. Rafal Cz. said

    Ad 6
    Tez tak uwazam.

  18. Boydar said

    „pod Świdnikiem” to właśnie w tym dużym sztetlu gdzie mnie los zasadził.

    O Bolku nie wiem, chętnie się dowiem.

    A z tą dupą to oczywiście wszystko być może, ale wydaje misię że to tylko Pański wishful thinking 🙂

  19. Głos z Kociewia said

    Marucha , nazywasz Polaków „polactwem” ? Dobrze zrozumiałem ? Ty siebie do „polactwa” nie zaliczasz. Ty się czujesz Polakiem . Rada : Nie kalaj własnego gniazda i nie krzycz,że jest Ci źle, bo wypadniesz i wpadniesz w gówno, a jak dalej będziesz japę rozdziawiał to przyjdzie kot wyciągnie Cię z gówna i pożre ! No , a jak ty oceniasz i cenisz takich, którzy plugawią własne gniazdo ? Obrażanie Narodu, żadnej konstruktywnej rady , żadnego remedium. Jednak coś tam piszesz, zatem masz o sobie wyższe mniemanie, niż o „polactwie”. Ach , jakże to przykre, destruktywne, szkodliwe i strata czasu !

  20. Boydar said

    A mówiłem ! Na Kociewiu niektórzy już tylko po niemiecku rozumieją.

  21. Carlos said

    z Kociewa to jakies debile GLOS maja?

  22. Ad. 11

    dlaczego naród nie jest w stanie zbudować warstwy przywódczej

    Ponieważ przy każdej próbie budowania dostaje po łapach.

    Prawdopodobnie jest tak, że na wielu poziomach, płaszczyznach mamy zbyt mało ludzi, którzy genetycznie należą do elity.

    Procentowo zbyt wielu Szmaciaków i Kiepskich.

  23. Widziałem, jak strajkujący w Świdniku opuszczali zakład nad ranem… Było tak wielu mężczyzn w kożuchach i tak wiele kobiet w futrach, że zadawałem sobie pytanie: o co im chodzi? o co strajkują? Moich rodziców nie stać było na takie odzienie (a matka po ASP i ojciec po Politechnice Warszawskiej)… O co im chodziło?

  24. NICK said

    O schabowego kotleta, Krzysztofie.
    Przemielonego wraz ze ‚strajkującą’ gawiedzią na czasy dzisiejsze.

    Normalni nie mają skłonności do rewolucji, wojenek… .

    Lipiec ’80 to początek zwycięstwa KOR-u i innych stworów na garbatym Polaku.

  25. Olo said

    Polactwo to nie Polacy. Polactwo to mieszanina chazarskiego, anglosaskiego i banderowskiego łajna. Polactwo posługuje się językiem polskim, bo akurat tutaj został wysrane z chazarskich, anglosaskich i banderowskich odbytnic. Poza tym żadnych związków z Polską i Polakami.

    ——
    Tak mniej więcej jest. Polak nie obrazi się za mówienie o „polactwie”.
    Związki, owszem, bywają: genetyczne. Nawet w jednej rodzinie jeden jest Polakiem, a drugi dwużydzianem Polaka.
    Admin

  26. Boydar said

    Polactwo to mentalność, tak samo jak żydzizm. Mentalność podlega kształtowaniu. A kto bez winy, niech pierwszy rzuci kamieniem.

    ——-
    Pomija Pan możliwość, że polactwo może być wrodzone?
    Admin

  27. Ad. 24

    Lipiec ’80 to początek zwycięstwa KOR-u i innych stworów na garbatym Polaku.

    Przed wojną w szkołach uczono filozofii. Za moich czasów szkolnych widziałem dziesiątki naśmiewających się z filozofii… I to jest ten garb – pogarda dla mądrości…

    PS. Stwór – twór – twar (w jęz. rosyjskim – potwór).

  28. NICK said

    Nie wiem co napisać, Krzysztofie.
    Nie wiem jak dalej objaśniać.

    Pogarda.
    Mądrość.

    Dezawi-a?-lualizacja.
    Wszystkiego.
    Bergolnię-tego.
    Tam.

  29. Ad. 28

    Cóż poradzić?

    Mędrkowanie
    Drogi panie
    Nie ustanie

    Chyba żeby
    w niebym niebie
    Bóg się wnerwi niedaremno
    ześle nam Nemezis z mieczem

    proszę dokończyć, jakoś mi nie idzie…

  30. NICK said

    A co?
    Tu kończyć?

    Ścierwa. Idą.
    Pod Egidą.

    Idą……

  31. Zbigniew Kozioł said

    W obliczu groźby politycznego, naukowego i środowiskowego ostracyzmu uczciwość intelektualną są w stanie zachować wyjątkowo nieliczni.

    To zależy. Od ludzi w konkretnym środowisku, od ich postawy. Tu gdzie jestem, nie mam wpływów istotnych na myślenie innych. Jestem raczej pionkiem. Ja nie mam wpływu. Ale…
    Wiedzą ludzie najbliżsi w pracy że żyłem/byłem w Rosji i mam żonę Rosjankę. Dość jasno i dość jednoznacznie dałem do zrozumienia, że z głupią rusofobią mogą sobie pójść precz ode mnie. Wiedzą o tym nawet dyrektorzy, którym podlegam (nie słyszałem z ich strony rusofobicznych argumentów).

    Ze strony niektórych ważnych dla mnie ponad mną – zapewne jest to minus duży dla mnie. Ale ze strony innych – raczej odczuwam zaciekawienie i poważanie (ostatnie też za odwagę zdefiniowania się; mnie w moim najbliższym otoczeniu nikt nie wypomni Rosji).

    Tyle, że środowisko naukowe (acz zależy tez od naukowej specjalności) jest trochę inne niż całość społeczeństwa. „Naukowcy” mają raczej wpojone zaciekawienie świata i jego analizowanie. Instytut przez cały ten czas, mniej lub bardziej aktywnie utrzymuje kontakty z ośrodkiem jądrowym w Dubnej pod Moskwą!

    Maja ludzie porąbane w głowach. Tyczy to i młodych i starszych. Ale gdy rozmawiam z nimi, przedstawiam swoje argumentacje, wtedy po prostu słuchają z ciekawością, gotowi zmieniać swoje myślenie. To na tej zasadzie, poprzez rozmowy, zdobywam sympatię i zainteresowanie. Naprawdę ludzie bywają otwarci. Jakże mnie miło, gdy mimo moich dobrych słów o Rosji młoda kobieta w pracy zaczyna się do mnie, z pewnym niedowierzaniem, uśmiechać bardziej.

  32. NICK said

    ” Naprawdę ludzie bywają otwarci. ”
    Raczej ludzi należy otwierać.
    Trudne to jest i chwalebne.

  33. Boydar said

    „… ale gdy rozmawiam z nimi, przedstawiam swoje argumentacje, wtedy po prostu słuchają z ciekawością, gotowi zmieniać swoje myślenie …”

    To świadczy (również) o głodzie autorytetów.

    „Ktoś” wiedział jak skutkuje taki brak w społeczności, zadbał o wszystko. Jedne sponiewierał, drugie zakopał, trzecie podstawił własne.

    I teraz autorytetem jest tefałen.

  34. Ad. 31

    gdy rozmawiam z nimi, przedstawiam swoje argumentacje, wtedy po prostu słuchają z ciekawością, gotowi zmieniać swoje myślenie.

    Zazdroszczę…

    ———–
    Ja też tak miałem.
    Potem się obudziłem.
    Admin

  35. Ola said

    tylko mi sie tu od Kociewia odp…….

    to juz nawet regionalnie tez nienawidzicie?

    ————–
    Pani Olu, tylko proszę mi tu bez „nienawiści”, bo mi pedalstwem śmierdzi.
    Admin

  36. NICK said

    A.
    Tak mnie naszło.
    Moniuszkę poruszam.
    https://staremelodie.pl/piosenka/1515/Przasniczka

  37. NICK said

    A Ola to z Kociewia?
    Bo ja ostatnio tyż się przyznaję.
    Kociewiu.

  38. Ola said

    ad 37, Nick

    jo ( ze tak powiem krotko w kociewskiej gwarze)

  39. NICK said

    Jo to jo.
    napisz do mnie.

  40. Głos z Kociewia said

    ad 20 i 21 . Nescit vox missa reverti ( nie umie słowo wysłane powrócić) .

  41. Zenon K. said

    W Polsce, a przynajmniej na terenie byłego Królestwa Kongresowego, dawno już powinien stanąć pomnik króla Polski, Aleksandra Romanowa. Człowieka, który przekreślił rozbiory w najważniejszej jej literze i do końca życia zachował wielką sympatię do Polaków.

  42. Ola said

    ad Nick, 39

    oj Nickus, „jo” po kociewskiemu to po polskiemu „tak”. Kociewiak to Ty na pewno nie jestes. My by sie moze dogadali, ale czy zrozumieli?

    a skad jestes Nickus? nie wstydz sie , jak i ja sie nie wstydze. Kociewie nie Kociewie , Polakami jestesmy i szanujemy sie niezaleznie od regionu. Co nie?

  43. Ola said

    a wiesz Nickus, z Grzesiem Ciechowskim, tym od Republiki , dwa bloki dalej my mieszkali…..

  44. ola said

    jo, kocharm Kociewie.
    bo ja to w ogole chyba kocham caly swiat

    no bo jak se( oj oj, to chyba nie po kociewskiemu) kupilam wodeczke z 50 voltami, to sie i love i peace. Zycie jest brutalne , ale i proste jak drut? Byc moze. Zycie jest krotkie i smutne, tyle wiem.

    na zdrowko

  45. Dozorcy Polski,przebrani za polityków wykonują perwersyjne,rozkazy oficerów politycznych z CIA,z BND,z Mosadu.Przeciw Rosji.To są zboczeńcy czy też homoseksualiści ,w Sejmie, którzy nienawidzą kobiet,w tym Rosjanek?Nie wiem.Takie pytanie otrzymałem przez internet.Nie ma problemu Polska-Rosja.Pomiędzy Polakami,Polkami a Rosjanami,Rosjankami nie ma problemów.Polska administracja dozorców Polski,na rozkaz musi nienawidzić Rosji.To przekazuje wyborcom.Naiwni słuchają klonów a normalni wiedzą,że dozorcy ośmieszają się.Radzę sprawdzić w internecie inwestycje zachodnich koncernów w Rosji.One wzrastają idioci.Wraz z zyskami…dla zachodu.Zyski są wywożone… z Rosji.Zachód a szczególnie EU,z jej koloniami żyją z Rosji.Z jej gazu,ropy,z taniej produkcji,z bogactw,ze złóż,z inwestycji…Rosji w USA,w EU itd.Fakty i forsy się liczą dlatego Rosja ,EU i w USA poza kulisami znakomicie współpracują.

  46. NICK said

    Oluś.
    Dużo by pisać… .
    Ze urodzenia jestem lubelak.
    A ze przyrodzenia?

    (…)
    Aktualnie?
    Borowiak kociewski.
    🙂 .
    Trącam o Kaszuby polskie.

  47. NICK said

    Daj mi namiar, Olu.
    Przez mejla do Gospodarza. Jeśli pozwoli.

  48. Ad .35

    to juz nawet regionalnie tez nienawidzicie?

    Nienawiść jest dobra. Bo pomaga identyfikować zło. Dziś czerwoni zrobili z nienawiści maczugę, którą wybijają z głowy ogłupiałych ostry podział na dobro i zło.

    W związku z tym, że przeciętny człek postrzega zjawiska tego świata powierzchownie (nie analizuje ich), to łatwo jest zamydlić mu oczy i wskazać np na to, że „Biedroń, on nikomu krzywdy nie robi!” 🙂 Pani zdaje się też się na to łapie. 🙂 A jak mydlenie oczu nie pomaga, to do akcji wchodzi maczuga nienawiści… TY NIENAWIDZISZ! I tu nienawiść jest przedstawiona jako zło samo w sobie (i który z szaraczków połapie się, że to bzdura?). 🙂

    Edukacja się kłania! I właściwie rzeczy słowa dawanie!

    PS. Warto zawsze pamiętać to, co Herbert powiedział o Michniku „To oszust intelektualny”.

  49. Ad. 34

    Ja też tak miałem.
    Potem się obudziłem.
    Admin

    Cele należy sobie stawiać realne i określać termin ich realizacji. Wiadomo, że z tym terminem, to różnie… Ale realne cele, to już jak najbardziej. I tak „przekonać wszystkich”, to mrzonki. Ale wskazać większości błędy w ich rozumowaniu, w ich postawach, w ich poglądach, to już można… Chociaż łatwe nie jest.

    Robi pan dobrą robotę.

    Poza tym nigdy nie wiemy, kto czyta nasze wpisy… Może jest to jakiś nastolatek, który pod wpływem tych wpisów zacznie iść dobrą drogą, a inny weźmie się za zmianę tego świata i to zacznie mu wychodzić? Nigdy się nie dowiemy…

  50. NICK said

    To oszust normalny.
    Czyli?

    ZŁY.

  51. Marucha said

    Nienawiść jest normalna, gdy napotykamy na świadome draństwo.

    >https://marucha.wordpress.com/2019/01/15/pochwala-pogardy-i-nienawisci/

    Natomiast szastanie nią z byle powodu i ciskanie nią w byle kogo – niemal zawsze PRZEZ ŹYDÓW – zasługuje na połamanie kości.

  52. Zbigniew Kozioł said

    @47 co Wy tacy ostrożni? Przesadziście. Dupki. Zostawiałem tutaj swój adres wiele razy i nie czuję z tego powodu problemu. Mnie nęka mój sąsiad za ścianą, a nie służby czy jacyś nienormalni z internetu. Pani Ola może do mnie napisać na softquake@gmail.com a ja NICKowi przekażę 😉

  53. revers said

    Przy okazji wolnosci siczy, sicz ukrainska sobie zalozyla kolo parlamentarne „Kuban” z podtekstem Przemysl, Chelmszyzna nasza …

    https://dziennik-polityczny.com/2019/10/18/niebywale-chamstwo-w-ukrainskim-parlamencie-powstal-zespol-ds-odzyskania-ukrainskich-ziem-w-polsce/?fbclid=IwAR3Fpy1etjJKw0snlsxsLwDkreSxRRQ72kW38_1kA4vlRU9Smcpm1veIOSs

    ale co tam IPN na to juz nic nie powie, a tym bardziej po wyznanaich noblistki Tokarczuk, polskie byly tylko obozy zaglady, a nie ziemie czerwinskie za Boleslawa Chrobrego, czy Krzywoustego lub nizyszy parlament i wyzszy glofirykujacy banderyzm.

Sorry, the comment form is closed at this time.