Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

  • The rainbow symbolizes the Covenant with God, not sodomy Tęcza to symbol Przymierza z Bogiem, a nie sodomii


    Prócz wstrętu budzi jeszcze we mnie gniew fałszywy i nikczemny stosunek Żydów do zagadnień narodowych. Naród ten, narzekający na szowinizm innych ludów, jest sam najbardziej szowinistycznym narodem świata. Żydzi, którzy skarżą się na brak tolerancji u innych, są najmniej tolerancyjni. Naród, który krzyczy o nienawiści, jaką budzi, sam potrafi najsilniej nienawidzić.
    Antoni Słonimski, poeta żydowski

    Dla Polaków [śmierć] to była po prostu kwestia biologiczna, naturalna... śmierć, jak śmierć... A dla Żydów to była tragedia, to było dramatyczne doświadczenie, to była metafizyka, to było spotkanie z Najwyższym
    Prof. Barbara Engelking-Boni, kierownik Centrum Badań nad Zagładą Żydów, TVN 24 "Kropka nad i " 09.02.2011

    Państwo Polskie jest opanowane od wewnątrz przez groźną, obcą strukturę, która toczy go, niczym rak, niczym demon który opętał duszę człowieka. I choć na zewnatrz jest to z pozoru ten sam człowiek, po jego czynach widzimy, że kieruje nim jakaś ukryta siła.
    Z każdym dniem rośnie liczba tych, których musisz całować w dupę, aby nie być skazanym za zbrodnię nienawiści.
    Pod tą żółto-błękitną flagą maszerowali żołnierze UPA. To są kolory naszej wolności i niezależności.
    Petro Poroszenko, wpis na Twiterze z okazji Dnia Zwycięstwa, 22 sierpnia 2014
  • Kategorie

  • Archiwum artykułów

  • Kanały RSS na FeedBucket

    Artykuły
    Komentarze
    Po wejściu na żądaną stronę dobrze jest ją odświeżyć

  • Wyszukiwarka artykułów

  • Najnowsze komentarze

    revers o Co drugi odbiorca zasiłków w N…
    Lily. o Wolne tematy (60 – …
    hulajdusznik o Polska armia prowadzi działani…
    hulajdusznik o Kurhany w Wietrzychowicach – m…
    Troll Polonii o Robocza wizyta towarzyszy żydo…
    osoba prywatna o Wolne tematy (60 – …
    Marucha o Kurhany w Wietrzychowicach – m…
    Anucha o Ani dnia, ani godziny
    BK o Evo Morales i «białe złoto»…
    osoba prywatna o Wolne tematy (60 – …
    Boydar o Co drugi odbiorca zasiłków w N…
    Marek Lipski o Ani dnia, ani godziny
    Marek Lipski o Co drugi odbiorca zasiłków w N…
    Marek Lipski o Co drugi odbiorca zasiłków w N…
    Boydar o Ani dnia, ani godziny
  • Najnowsze artykuły

  • Najpopularniejsze wpisy

  • Wprowadź swój adres email

    Dołącz do 497 obserwujących.

Męczennica wyznaje

Posted by Marucha w dniu 2019-10-23 (Środa)

To była jedna z najsłynniejszych mistyfikacji. Matka Makryna Mieczysławska (właściwie Irena Wińczowa, 1784-1869), domniemana ksieni klasztoru bazylianek w Mińsku, okazała się oszustką, która wprowadziła w błąd całe roje polskich patriotów i prominentnych dostojników Kościoła katolickiego z papieżem włącznie, złaknionych nowej legendy.

Kiedy na horyzoncie pojawiła się kandydatka na świętą męczennicę, dręczona przez siepaczy moskiewskich, w dodatku spod znaku prawosławnej cerkwi, którzy usiłowali zmusić ją do odstąpienia od unickiej wiary, lgnęli od niej jak muchy. I to nie byle kto: sam Juliusz Słowacki, Cyprian Norwid, a przede wszystkim księża Zmartwychwstańcy.

Słowacki poświęcił jej wzniosły poemat „Rozmowa z Matką Makryną Mieczysławską”. Spotkanie z męczennicą wywarło na nim wielkie wrażenie, choć ujrzał najpierw „prostą niewiastę, rzekłbyś gospodynię/ Siedząca sobie na szlacheckim dworze”, ale zaraz potem kogoś zacznie więcej: „Na twarzy jasne widziałem męczeństwo,/ Jakieś męczeństwo wielkie, boże, złote”.

W poemacie zawarł relację Makryny o doznanych krzywdach, którą zwieńczył górnym wyznaniem: „O, cudnie polski otwiera nagrobek/ Ten nowy pańskiej męczennicy żłobek”.

Podobne egzaltacje były udziałem wielu innych jej rozmówców. Szukali u Makryny rady, proroctwa, natchnienia. Stała się swego rodzaju przewodniczką stada. Dopiero z czasem poczęto z niepokojem odkrywać, że wiele szczegółów w jej opowieściach nie zgadza się z faktami, a wreszcie w kilkadziesiąt lat po jej śmierci zaczęto podważać jej wersję życiorysu, aż wreszcie zapomniano.

Tymczasem jej życie, pełne dramatycznych doświadczeń: maltretowana przez męża, carskiego oficera, potem podejrzana o oszustwo jako szafarka w kuchni dla ubogich, aresztowana, wreszcie odtrącona przez wszystkich uciekinierka, nim podała się za ofiarę religijnych prześladowań, to idealny materiał na krwisty portret literacki.

Wykorzystał te wątki jej losu Jacek Dehmel w zajmującej powieści „Matka Makryna” (2014). Połączył w niej trzy perspektywy narracji: zmitologizowaną przez bohaterkę wersję własnych przeżyć, w których jawiła się jako prześladowana mniszka; relację o jej rzeczywistych losach (w ramach rzeczywistości powieściowej) przed pojawieniem się w Poznaniu, a potem w Paryżu i Rzymie; opis jej związków z polską emigracją w Paryżu i podczas rzymskiej rezydencji.

Z tej ostatniej perspektywy obcujemy z bohaterką świadomą dokonanej mistyfikacji, która pilnuje się, aby nie podważyć swoich relacji, a jednocześnie doznaje przedziwnego przemieszania faktów i fikcji, coraz trudniej rozróżnialnych.

Te trzy ścieżki monologu Makryny (bohaterka jest jednocześnie narratorką) ujęte zostały w oryginalnej formie językowej, w której dźwięczą rozmaite wschodnie regionalizmy i specyficzne błędy popełniane przez opowiadaczkę.

Z tego ciekawego materiału, korzystając także z poematu Słowackiego jako wprowadzenia, skorzystała Irena Jun w swoim najnowszym monodramie. W pewnej mierze ten spektakl to rodzaj rozliczenia – przed laty bowiem Irena Jun grała całą „Rozmowę” Słowackiego (teraz cytuje tylko fragment), w którym poeta przedstawia zupełnie inny niż Dehmel, wyidealizowany obraz domniemanej męczennicy.

Zapewne decyzja o podjęciu pracy nad tym spektaklem nie przyszła łatwo, zważywszy na głęboką religijność aktorki – musiała przezwyciężyć swój naturalny respekt do służebnicy bożej (nawet w przebraniu), aby zmierzyć się z tym mocno splątanym życiorysem. Jednak pokusa była zbyt silna, aby ulec wyznawanym poglądom.

Nadto okazało się, że Makryna to postać niejednoznaczna. Wprawdzie oszustka, która wyprowadziła w pole setki swoich zwolenników, ale też kobieta, która niejedno upokorzenia przeszła. Jej zmyślone męczeństwo w tej perspektywie staje się odwetem za poniżenia i sposobem samoobrony.

Materiał literacki opracowała Irena Jun wzorowo, choć musiała zrezygnować z wątków pobocznych, a jeszcze świetniej rysunek postaci. Bohaterka pojawia się przed nami jako leciwa kobieta, która dźwiga swój niełatwy los podwójnego, czy nawet potrójnego życia, bo w powieści Dehmela obecny jest także wątek żydowski – Makryna jest ukazana jako żydowska dziewczyna Julka z wielodzietnej rodziny, która zyskuje szanse społecznego awansu dzięki opiece zakonnic, wykierowujących ją na służącą w szlacheckich dworach.

W opowieści artystki ciekawe są relacje tych Makrynowych wcieleń, a zarazem przeżyć – najpierw widać różnice między faktami i wyobrażeniami, ale z czasem w opowieści zarówno prawdziwe przeżycia, krzywdy i małe zwycięstwa, jak i te fikcyjne, „wypożyczone” od innych lub zgoła zmyślone, stają się równie rzeczywiste i z taką samą żarliwością opowiadane. Razy zadawane przez sadystycznego męża okrutnika bolą tak samo jak tylko w wyobraźni wybijane zęby przez prawosławnego prześladowcę. I jedno, i drugie zdarzenie zrównuje się w opowieści Jun, różnice się zacierają, ale stopniowo.

Nie wszystko jest w tych wyznaniach męczeńskie i tragiczne. Nie brakuje także momentów komicznych, kiedy na przykład Makryna przekręca nazwisko Juliusza Słowackiego, a do tego wyraźnie lekceważy jego talent. W powieści Dehmela więcej takich drobnych złośliwości pod adresem koryfeuszy emigracji (Norwid pisany jako „Norwit” itp.), ich swarach, intrygach i walce o rząd dusz.

Krążąc po foyer Teatru Studio, gdzie echo pobrzmiewa jak w kościele (albo klasztorze), mając za jedyny rekwizyt niewielkie schodki ze skrytką, które mogą służyć za konfesjonał albo klęcznik, i trzy wiszące z boku metalowe rury, wydające po uderzeniu przejmujące dźwięki tworzy Irena Jun przejmującą opowieść – teatr zbuntowanej pamięci nieszczęśliwej kobiety, która stała się ku własnemu zaskoczeniu bohaterką emigracji.

Choć chciała tylko przeżyć, świadomie podejmuje tę rolę, wciąż niepewna obrotu spraw. Ani na chwilę nie traci z pola widzenia ciężaru doznanych w życiu krzywd. Tych prawdziwych, i tych zmyślanych.

Tomasz Miłkowski

MATKA MAKRYNA wg poematu Juliusza Słowackiego „Rozmowa z Makryną Mieczysławską” i powieści Jacka Dehmela „Matka Makryna”, reż. i wykonanie Irena Jun, kostium Anna Maria Karczmarska, reż. światła Dariusz Zabiegałowski, foyer Teatru Studio, premiera 16 lutego 2018

https://pisarze.pl/2018/03/29/tomasz-milkowski-meczennica-wyznaje/

*                        *                         *

Prymitywna, niewykształcona oszustka Makryna stała się dla Polaków (chciałem niemal napisać „polactwa”) postacią legendarną, uosobieniem romantycznego mitu Polski jako męczennicy gnębionej przez Rosjan.
Ileś lat później stał się taką postacią pewien obsługant akumulatorów…

Wikipedia podaje:

W 1845 roku przybyła do Paryża, gdzie podała się za przełożoną klasztoru bazylianek w Mińsku, zlikwidowanego na rozkaz prawosławnego biskupa Józefa (Siemaszki). Twierdziła, że razem z innymi zakonnicami została przez niego poddana torturom, zmuszana do ciężkich pracy, zesłana na Syberię, odmówiła jednak przejścia na prawosławie i zdołała zbiec do Poznania.

Sprawa Mieczysławskiej została szeroko nagłośniona przez polską prasę emigracyjną oraz pisma francuskie. Domniemana bazylianka przedstawiła swoją historię również na audiencji u papieża Grzegorza XVI.

Osiadła w Rzymie, gdzie cieszyła się ogromną popularnością i szacunkiem wśród polskich emigrantów. W 1849 roku została przełożoną utworzonego specjalnie dla niej klasztoru w Rzymie.

Rosyjska dyplomacja dwukrotnie wydawała noty zawierające sprostowanie faktów podawanych przez kobietę i dowodzące, że jej historia była całkowicie zmyślona. Zarówno jednak polska emigracja, jak i zachodnioeuropejska opinia publiczna dawały wiarę Mieczysławskiej.

Bohaterką poematu uczynił ją Juliusz Słowacki, a jej historię, jako przykład prześladowania unitów w Imperium Rosyjskim, podawali do lat 20. XX wieku wszyscy polscy autorzy piszący o historii unii brzeskiej.

Pierwszym badaczem, który w oparciu o dokumenty dowiódł fałszywości historii Mieczysławskiej, był ks. Jan Urban, autor wydanego w 1923 roku opracowania Makryna Mieczysławska w świetle prawdy.

(…)

Historię Makryny Mieczysławskiej przedstawił jako pierwszy w piśmie „Trzeci Maj” książę Adam Czartoryski. W opublikowanym przez niego artykule stwierdzono, że mniszka stała na czele żeńskiego klasztoru „sióstr miłosierdzia” w pobliżu Kowna, zajmującego się opieką nad ubogimi, wdowami i sierotami, jak również prowadzeniem szkoły dla polskich dziewcząt.

Działalność ta nie spodobała się prawosławnemu biskupowi wileńskiemu i litewskiemu Józefowi, głównemu organizatorowi likwidacji Kościoła unickiego w Imperium Rosyjskim (poza Królestwem Kongresowym, gdzie nadal istniała diecezja chełmska). Ponieważ mniszki odmawiały konwersji na prawosławie, zostały uwięzione w żeńskim klasztorze prawosławnym kilkadziesiąt mil od Witebska. Tam zmuszano je do ciężkiej pracy, zakuto w kajdany i regularnie poddawano chłoście, jednak kobiety nadal odmawiały odstąpienia od katolicyzmu. Wówczas biskup Józef zmusił je do pracy przy budowie swojej rezydencji przy monasterze; większość, wyniszczona ciężką pracą, zmarła. Jedynie Makrynie i trzem innym mniszkom udało się uciec, gdy w dniu święta wszyscy mieszkańcy prawosławnego klasztoru upili się.

[Nie ma potrzeby dodawać, że nie ma w powyższym słowa prawdy – admin]

Za: https://pl.wikipedia.org/wiki/Makryna_Mieczys%C5%82awska

Komentarzy 29 to “Męczennica wyznaje”

  1. Marek said

    Dzisiejsze pisiary gosiewskie mogą się schować przy takim talencie żydowskiej kreacji.
    Ale starają się bardzo i nie brak polactwa, co daje im wiarę i poparcie.

  2. Boydar said

    Z tych dwóch nacji zamieszkujących między Odrą a Bugiem, une są kulawe, a my ślepe. Tyle że une już kulawe do nas przyszły a my ślepymi się urodzili.

    Jakie to kurwa żenujące.

  3. Katarzyna T said

    Sprostowanie. Najbardziej pod wpływami Makryny byl Mickiewicz, Słowacki też ,ale nawrócił się i po 3 latach życia w „samotności=pokuta?” i napisał rok przed śmiercią poemat „Pośród niesnasków” Co do Norwida to on z 10 innymi udał się do Rzymu bronić Papieża w czsie gdy Mickiewicz z Makryną pielgrzymowali w znanych historii celach.
    Jest to wszystko podane w przypisach 4 tomowych Dzieł Norwida wydanych za czasów komuny oraz Książce
    „Spowiednicy Mickiewicza, Fredry i Słowackiego” autorstwa Zakrzewskiego.

  4. Easy Rider said

    „… obsługant akumulatorów” – piękne określenie. W rzeczywistości, W. nie był żadnym elektrykiem, bo elektryk to musi być po szkole zawodowej lub technikum i mieć uprawnienia SEP-owskie. On miał jedynie ukończony kurs przysposobienia rolniczego, gdzie nauczyli go łączyć akumulatory do ładowania – plus do plusa, minus do minusa. Stąd twórcze rozwinięcie w postaci „plusów dodatnich” i „plusów ujemnych”.

    😊
    Admin

  5. Kapsel said

    „Przyjdą takie czasy, że będzie się popierać zepsucie obyczajów. Ze świętej religii uczyni się straszaka, aby obrzydzić ją wszystkim szlachetnym sercom. Podłość będzie nagradzana orderami lub zaszczytami. Lud ogłupiać będą wódką lub innymi elementami, elity szlifami i stanowiskami, a za głowę tych, co będą stawiać opór, wystawi się watahy, cenę, aby się rozprawić z nimi w stosownej chwili”

    Zygmunt hrabia Krasiński

  6. Katarzyna T said

    Ad.5 W liście do Delfiny Potockiej z 20 marca 1848 roku Zygmunt Krasiński opowiada o spotkaniu politycznym, które odbyło się w jego mieszkaniu. Obecni byli na nim Adam Mickiewicz, Eliza Krasińska, Norwid i przyjaciel Krasińskiego Stanisław Małachowski. W liście tym opisuje Krasiński co powiedział owego wieczoru Mickiewicz:

    „Polski nie będzie już. Połączą się Czechy, Moskale i Polacy… Narodowości zaginą, stopią się. Zachodnia łacińska ogłada…przeklętą…rzymski język, rzymska literatura…i kościół odrzuconym jest. Szlachta Polska to najemcy!…Dziś ono plemię obce, ona szlachta musi się rozsypać, zaginąć, zniknąć….Wszelka przeszłość herezją, wszelka tradycja, jeśli nie jest pogańska, grzechem jest. Imię Polska nawet skazane jest na śmierć i zgubę…. Może to gorzkie prawdy, ale taka wola jest Boża, takie objawienie jej. Gorzkie przecież ojczyźnie żydowskiej było chrześcijaństwo….Szlachta….musi wykorzenioną być! Wszystko cokolwiek było, musi przestać być….o to przyszłość świata, oto zbawienie, oto życie!”
    Norwid w liście do gen Skrzyneckiego tak osądził TEN występ Mickiewicza:

    „ znalazłem go jako najpotężniejszym oszukańcem, jakiego przykładu dotąd nie ma.. Ten człowiek straszny jest dla Polski..”
    https://thot.neon24.pl/post/67307,adam-mickiewicz-czego-polakom-nie-wolno-wiedziec

  7. Kapsel said

    Re 6 Dziękuję za ten komentarz.

    Przywołałem Zygmunta Krasińskiego po przeczytaniu Pani komentarza o tym jak Norwid i 10 innych bronili Papieża (1848 Wiosna Ludów) , ponieważ Krasiński był w tej grupie. Co do relacji tych dwóch Wieszczów to przypomnę tylko Czytelnikom że Krasiński nazwał Mickiewicza…….żyd doskonały.

  8. NC said

    Re 4: Jaką pogardę dla ludu zamieszkałego na Wisłą musieli żywić ci, co uznali, że półanalfabeta od ładowania akulumatorów w wózkach transportowych nada się dla tego ludu na prezydenta…

  9. gnago said

    A od kiedy to sztuka władania państwem zależy od wykształcenia? W historii tysiące władców nie miało formalnego wykształcenia. Przykładem Olek Wielki. A odwrotny przykład to ostatnie dekady. Zero myśli i planu dla RP.

  10. Boydar said

    A nie nadał się ? Wyśmienicie się nadał ! Nawet ja zagłosowałem.

    To wina szkoły. Pani w klasie nie powiedziała, że prosty cham choć cwany, żydowska popłuczyna i agent. Mówiła że wódz.

    Tylko Matka powiedziała, że to jakiś kawał chuja. Ale kto by tam matki słuchał.

  11. Katarzyna T said

    Po odsunięciu od władzy Gomułka kilkakrotnie pisał listy do KC PZPR. W liście z 21 marca 1971 stwierdzał m.in.: „(…) rok 1971 jest dopiero pierwszym rokiem otwierającym wieloletni cykl obciążenia naszej gospodarki pożyczkami i kredytami na cele konsumpcyjne. (…) żyjemy dzisiaj na konto dochodu narodowego, który mamy wytworzyć jutro.”
    Władysław Gomułka ukończył szkołę podstawową i wydziałową (szkoła zawodowa) i od 1922 pracował jako ślusarz w przemyśle naftowym[6]https://pl.wikipedia.org/wiki/W%C5%82adys%C5%82aw_Gomu%C5%82ka.
    Ps.Wszystkim wykształconym , których dyplomy niejednokrotnie przewyższają ich intelekt, dedykuję rzetelne pochylenie się nad HISTORIA wczorajszą i dzisiejszą.
    Ps.Panie Boydar to była Matka rodzicielka?”Tylko Matka powiedziała, że to jakiś kawał chuja. Ale kto by tam matki słuchał”.
    Jak tu nie wierzyć w ludowe przysłowia.

  12. Igor Niefiedow said

    Ciekawa historia. Przeczytałem to z wielkim zainteresowaniem. Teraz myślę – ten oszust mógł tak łatwo oszukać setki i tysiące wykształconych ludzi tylko w warunkach rusofobii jako tradycji. Kiedy nawet najbardziej nie do pomyślenia kłamstwo o „okrucieństwach Moskali” jest postrzegane jako prawdziwe.

    Tak i teraz. Regularnie czytam „Gazeta Wyborcza” i spotykam te same horrory, w które czytelnicy tak chętnie wierzą: „Rosjanie zabijają ukraińskie dzieci i używają narządów do sprzedaży”, „Rosjanie przygotowują wojnę nuklearną przeciwko Europie”, „Putin osobiście zarządził zabójstwo polskiego prezydenta” itd.

  13. Easy Rider said

    Ad 12.
    Panie Igorze, jeżeli chce Pan mieć obraz Polski zbliżony do rzeczywistości, proszę nie czytać w ogóle tej gadzinówki o określonym profilu etnicznym. Nie wiem, co mógłbym z pełnym przekonaniem polecić w zakresie wydań gazetowych – może „Warszawską Gazetę” (nie „Gazetę Warszawską”, bo to inne pismo). Ale najlepiej korzystać z niezależnych portali internetowych – oprócz tutejszego bloga Maruchy, np.
    http://dakowski.pl/ (przymykając oczy na rozdmuchane akcenty religijne), https://pl.sputniknews.com/ (znienawidzony przez rusofobów), https://wiernipolsce1.wordpress.com/, http://xportal.pl/, https://wolna-polska.pl/ (chociaż ten ostatni z pewnym znakiem zapytania).

  14. Marucha said

    Re 12, 13:
    Ja polecałbym na pierwszym miejscu „Myśl Polską”, potem „Magna Polonia”.
    Z witryn – https://prawy.pl/, https://www.ekspedyt.org/

    Prof. Dakowski to rusofob,
    Wiernipolsce1 jest prowadzona przez antychrześcijanina.
    Wolna-Polska jest niewiarygodna.

  15. Salcie said

    Ad.2 – Boydar

    Nic ująć nic dodać, Panie Boydarze 🙂

  16. Salcie said

    Ad. 14 – Marucha

    Szanowny Panie Gajowy, jakżesz ja boleję nad tym, że taki mądry facet jak prof. Dakowski ma pierd….olca na punkcie Rosjan….. 😦

    ———-
    I nie tylko na punkcie Rosjan, ale to mniej ważne.
    Admin

  17. Easy Rider said

    Ad 14, 16.
    Częściowo staram się zrozumieć prof. Dakowskiego, gdyż osobiście, jako dziecko doświadczył w 1940 r. wraz z rodziną deportacji wgłąb Rosji. Jednak, jakoś nie przeszkadzało mu to, żeby pracować przez 8 lat w Instytucie w Dubnej, jeszcze za czasów sowieckich. Przy jego intelekcie, powinien jednak odróżnić bolszewików od Rosjan.

  18. Katarzyna T said

    Ad.17 Ten problem ma większość Polaków.Podobnie jak z postrzeganiem Lecha W, czy rozróżnianiem komunistów.
    Z powodu głupoty przestaniemy istnieć .Mądrzy – od dawna przed tym przestrzegali.
    Bolszewia czarna gorsza od czerwonej.

  19. Peryskop said

    Ad 2

    Jeszcze bardziej żenujące jest to, że już od wieków kulawy ślepca prowadzi, na man owce.

    A ślepiec zaciska powieki, co by się nie wydało, że ślepcem wcale nie jest.

    Podobnie jak Ray Charles i inni udawacze.

  20. Boydar said

    Rodzona

  21. Katarzyna T said

    Ad.20 Pozdrawiam.

  22. Boydar said

    I ja Pani Kasi źle nie życzę 🙂

  23. Listwa said

    @ 13 Easy Rider

    Rozdmuchane to masz we łbie siano.

  24. Katarzyna T said

    Ad.22 Dziękuję Panie Boydar = odwzajemnię się kilkoma myślami -nie moimi.
    1.cytat z pamięci”Byś swą nieświadomość nie zwał cudzą zlością”-Norwid
    2.Nie wiem co Pan wie o „Permanentnej rewolucji” .Jeden z linków https://monitorpostepu.pl/permanentna-rewolucja/
    3.Włodzimierz Lenin: „Bez udziału pożytecznych nam durni i idiotów nie powiodłaby się nam rewolucja, nie powiodłaby się żadna rewolucja na świecie.”https://niezaleznemediapodlasia.pl/paradoksy-historii-tajna-historia-rosji-europy-i-swiata/

  25. Igor Niefiedow said

    Re 13, 14:
    Dziękuję bardzo Panowie za dostarczone linki! Nie znam się dobrze na polskich mediach, i wybrałem „GW” tylko dlatego, że pociągała mnie nazwa redaktora. Adam Michnik jest znanym opozycjonistą, dysydentem i bojownik przeciwko władzy radzieckiej. Pomyślałem więc, że powinna to być solidna publikacja.

    A kiedy zacząłem czytać – jakiś szambo. Tłum zboczeńców, lewaków, „zielonych”, feministek i po prostu szalonych. W jednym z najnowszych numerów jedna Pani obiecał zorganizować „rewolucję kobiet” i poprowadzić pułki kobiet w kampanii przeciwko Warszawie w celu obalenia „faszystowskiego” reżimu PiS.

  26. Boydar said

    @ Pan Igor

    Zboczeńców, lewaków, „zielonych”, feministki, szalonych, rozpoznaje Pan Igor na pierwszy rzut oka; a oszusta nie. Dziwne.

    Szechter to po unemu oszust, gdyby Pan Igor nie wiedział.

  27. Igor Niefiedow said

    Re 25:
    Zboczeńcy i szalona – są takie same w każdym kraju. Są natychmiast widoczne z daleka. A oto oszustów.. оszuści zawsze istnieją w określonym kontekście historycznym i kulturowym. A jeśli nie znasz dobrze tego kontekstu, tо nie zrozumiesz od razu – gdzie jest teraźniejszość, a gdzie fałszywa.

    Pan Michnik-Schechter jest jeden z tych polskich polityków, którzy są znane poza granicami Polski. Cóż.. przynajmniej słyszałem jego imię. W Rosji jest postrzegany jako „polski Jelcyn”. Niezłomnego bojownika z systemem.. członek „Solidarności”.. walczył o Polskę wolną od komunizmu.

    I mogłam zobaczyć od odległej rosyjskiej brzegu, że był „oszustem”? Tutaj potrzebujesz tylko polskich „okulary” i idealnie czyste okulary.

  28. Boydar said

    Obywatel Michnik nie jest polskim politykiem, jest żydem roku 1990 i to nie ja go nominowałem. Jest więc politykiem żydowskim, politykującym w Polsce i w języku polskim, z niezwykłym zacięciem.

    „… wszyscy w Polsce powinni zdawać sobie z tego sprawę, że A.M. jest politykiem. Uprawia wprawdzie ten zawód z za węgła. Nie jako polityk i parlamentarzysta w sejmie, ale jako dziennikarz dysponujący najsilniejszą gazeta codzienną w kraju (jeszcze), a kiedyś najsilniejszym medium w kraju …”

    Źródło: https://niepoprawni.pl/blog/118/kim-wlasciwie-jest-adam-michnik

    Tak tłumaczę „jak chłop krowie na miedzy” (to polskie powiedzonko) ale rozumiem że Pan Igor mógł nie wiedzieć.

    No to już wie. Teraz niech spożyje drugie śniadanie, już czas, Panie Igorze.

  29. Listwa said

Sorry, the comment form is closed at this time.