Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

Krótka uwaga o stanie wojennym

Posted by Marucha w dniu 2019-12-13 (Piątek)

Słowa poniższe kreślę nie tyle z powodu, iżbym odczuwał jakąś szczególną powinność celebrowania rocznicy stanu wojennego (bo zauważę, że masochistyczne częstokroć eksponowanie martyrologii jest mimowolnym hołdem dla jej sprawców), ile raczej, aby dać wyraz spostrzeżeniom, które powziąłem w toku dyskusji prywatnych czy półprywatnych z osobami dopiero co poznanymi i to jedynie w sferze kontaktów wirtualnych.

Tym, co mnie uderza w niektórych wypowiedziach jest połączenie moralnie słusznego oburzenia (wyrażanego wszelako z nadmierną dawką emocjonalności) ze skromną wiedzą historyczną i filozoficzno-polityczną, co zapewne wynika albo z młodego wieku, albo z „młodszości”, by tak rzec, cywilizacyjnej, co dotyczy osób wywodzących się z ludowych warstw „Solidarności”, które jako jedyną edukację otrzymały „wychowanie socjalistyczne” w szkole PRL-owskiej, potem zbuntowały się przeciwko systemowi, w dużej mierze zresztą za powód mając rozczarowanie niespełnionymi obietnicami urzędowej ideologii, a kiedy system brutalnie zgniótł te marzenia, odczuły to jako kataklizm – horrendalny tym bardziej, że jedyny, jaki znały.

Rozumiem socjopsychologiczne uwarunkowania takiego postrzegania rzeczy – podobnie jak w wypadku ludzi, którzy w stanie wojennym dopiero dojrzewali, mając lekcję poglądową w postaci czołgów na ulicach, ZOMO, gazu łzawiącego i pałek milicyjnych na swoich plecach – niemniej uważam, że stanowi ono błąd w rozpoznawaniu rzeczywistości. Jego sednem jest gruba pomyłka co do natury komunizmu (czego konsekwencją jest także nie tylko mocno spóźniony, lecz i nieco groteskowy charakter wynikającego stąd antykomunizmu), polegająca na tym, że to, co w istocie, i to pomimo tremendalno-traumatycznych akcesoriów i wypadków stanu wojennego, było objawem i dowodem jego śmiertelnej choroby oraz wejściem w stadium rozkładu (wszakże znaną jest rzeczą, łudzący pozorami witalności, chwilowy przypływ energii w stanach przedagonalnych), bierze się za kwintesencję komunizmu i ekstremalne apogeum jego zbrodniczych możliwości.

Zanim przejdę do wskazania istoty błędu, naświetlę rzecz subiektywnie i w kontraście do subiektywności wypływającej z powyżej wskazanych uwarunkowań. Z perspektywy działacza „Solidarności”, którego historycznym „Rokiem Pierwszym” był rok 1980, albo licealisty, dla którego ów Annus Primus rozpoczął się w grudniu 1981, wygląda to tak: „władza” niby to rozmawiała z narodem jak „człowiek z człowiekiem” i „Polak z Polakiem” (złudzenie „polrealizmu” – powiedziałby Józef Mackiewicz, i to w wersji naiwno-plebejskiej), a jednocześnie zdradziecko szykowała uderzenie, co też i wykonała, wprowadzając tym uderzeniem obuchem w głowę zdradzone społeczeństwo w stan szoku. Nie tak miało być! Mieliśmy odzyskać wszystko i za jednym zamachem: wolność, niepodległość, sprawiedliwość, a przy okazji obfitość dóbr i dobrobyt „jak na Zachodzie”, tymczasem zostaliśmy oszukani i zdradzeni o świcie.

Właśnie to zdumienie i ów szok są czymś, co wprawdzie rozumiem, ale nie mogę uznać za racjonalne z osobistej perspektywy – śmiem twierdzić, pełniejszej o doświadczenia i wiedzę. Paradoksalnie, ów typ antykomunizmu, który na gruncie tego rozczarowania się narodził, i który dziwnym trafem egzystuje do dziś (marksista powiedziałby z sardoniczną satysfakcją, że to „dryfowanie nadbudowy”), nie docenia, a nawet nie jest zdolny wyobrazić sobie prawdziwej potęgi zła i perfidii komunizmu, albowiem zakłada, że komuniści są kimś, z kim można zawierać umowy w rozumieniu prawa rzymskiego, a co więcej – oczekiwać, że oni ich dotrzymają! Niepodobna tego określić inaczej, jak mianem bezbrzeżnej naiwności.

Z mojej perspektywy (i środowiska, w którym działałem od drugiej połowy lat 70., tj. ostatecznie Ruchu Młodej Polski) wyglądało to z kolei tak. Czuliśmy, że istnieją poważne przesłanki rozkładania się systemu (bez tego trudno przecież podjąć jakiekolwiek działania), lecz „wybijanie się na wolność i niepodległość” widzieliśmy jako długi, wieloetapowy i najeżony ogromnymi niebezpieczeństwami proces.

„Czarne scenariusze” w tej perspektywie – i to nie wyłączając o wiele czarniejszych, niż ten, który spełnił się 13 XII 1981 – były w naszym myśleniu potencjalnie oczywistą hipotezą, kiedy zatem nadszedł, nie mógł być zaskoczeniem i szokiem. Tym bardziej, że rozwój wypadków zaistniałych już po powstaniu „Solidarności” z każdym nieomal dniem czynił tę hipotezę graniczącą z pewnością tezą. Osobiście, o tym, że to musi się tak skończyć, że żywioł nieobliczalności, który wniosła „Solidarność”, z jednej strony, a brak swobody manewru w ówcześnie zakrzepłej sytuacji geopolitycznej z drugiej strony, nie może nie skończyć się katastrofą, byłem przekonany co najmniej od czerwcowego plenum KC po słynnym liście „towarzyszy radzieckich”.

Kiedy zatem w nocy 13 grudnia zostałem wraz z moimi towarzyszami niedoli dowieziony – z wymownie demonstracyjnym postojem w lesie – do więzienia w Sieradzu, i kiedy nad ranem usłyszeliśmy komunikat o stanie wojennym, to mimo wszystko, mimo całej grozy położenia, odczułem (i nie sądzę, abym był w tym odosobniony) coś w rodzaju ulgi: że to jednak nie krasnoarmiejcy, i że nie na rozwałkę lub na białe niedźwiedzie, lecz „tylko” do więzienia – i to dość specyficznego, jak się w końcu okazało.

Przejdźmy jednak do sedna rzeczy. Jak powiedziałem, antykomuniści „jedenastej godziny” nie rozumieją faktycznie, czym komunizm w swojej istocie był, a czego dowodem jest właśnie to, że stan wojenny w PRL i „wojnę polsko-jaruzelską” widzą jako jego kwintesencję.

Czym zatem był? Napisano na ten temat wiele mądrych książek i nie jestem tak szalony, żeby mniemać, że dorzucę tu coś szczególnie oryginalnego. Powiem zatem jedynie, bazując na tych rozpoznaniach, tak: komunizm był najstraszliwszą, najbardziej demoniczną – a jeśli nawet w swoich założeniach inne ideologie czy projekty mają ten sam, sataniczny rodowód i charakter, to żadna z nich, jak dotąd nie osiągnęła takiego rozmachu i nie była tak blisko celu – próbą spełnienia obietnicy szatana: będziecie jak bogowie!

Kwintesencją komunizmu jest zamiar totalnej inwersji człowieka (owa sławna pierekowka dusz): przemiana człowieka z imago Dei, istoty stworzonej na obraz i podobieństwo Boga – a tym podobieństwem jest przecież nic innego, jak bycie osobą – w sztucznie wyhodowanego „człowieka-Boga” (homo Deus), lecz odpersonalizowanego, pozbawionego duszy, a zamienionego w wymienialny trybik nieludzkiego kolektywu – mechanizmu.

Komunistyczna praksis, rzecz jasna, unaoczniała na każdym kroku, że faktycznym skutkiem próby realizacji tego zamiaru jest – jak to dosadnie i wielokrotnie stwierdzał cytowany wyżej autor Drogi donikąd – przemienianie wszystkiego i wszystkich w gówno. Jakkolwiek ów projekt nazwiemy: ideologią, utopią, totalitaryzmem, antyboskim nihilizmem, „świecką religią”, zsekularyzowaną gnozą, to jedno wszakże w każdym wypadku pozostaje jako nieredukowalne residuum: nie ma komunizmu tam, gdzie nie ma owej quasi-mesjańskiej wiary w możliwość ziszczenia tej przemiany oraz podporządkowania tej wierze faktycznych działań.

I już tak, zupełnie mimochodem, gdyby w świetle powyższego nie było to oczywiste: komunizm (bolszewizm) to nie żadni „Ruscy” albo „czerwony carat”; kto tak sądzi, ten niczego z komunizmu nie rozumie. Cóż wspólnego z rosyjskością, caratem, „turanizmem”, etc. miał na przykład – pierwszy z brzegu – „bolszewik doskonały”, sprawca „hiszpańskiego Katynia” w Paracuellos de Járama, tow. Santiago Carrillo? Nic, absolutnie nic.

Jeśli tak spojrzymy na rzeczy, dopiero wówczas będziemy mogli pojąć rzeczywistą grozę sytuacji, w jakiej znalazła się najpierw Rosja (tak, jeszcze raz tak!), potem kraje ościenne przez Sowiety ujarzmiane, potem pół Europy i większa część Azji, a w końcu potencjalnie cały świat. Przez pół wieku komunizm zdawał się być niezwyciężony, a najbardziej przygnębiające było to, że nawet tam, gdzie jeszcze nie zdobył władzy, miliony ludzi w niego wierzyło, czciło go i jego ziemskich idoli jak bogów oraz żarliwie wypatrywało i czynnie przygotowywało jego nadejście jako „mesjasza” i „odkupiciela”.

Nawet ci, którzy – by przywołać sławny swego czasu przykład Miłosza – z tych lub innych, najczęściej mętnych, powodów zdecydowali się porzucić służbę u niego, mieli poczucie samobójczego charakteru tego aktu, bo wierzyli, że komunizm i tak zwycięży, a kto się mu nie podda, ten zostanie nawozem Historii. Nie było widać żadnego katechona, zdolnego go powstrzymać, a jeśli już, to co najwyżej (jak Franco w Hiszpanii czy Pinochet w Chile) lokalnie i na chwilę.

Świat zdawał się być w tym położeniu, że jedyną alternatywą dla haniebnej kapitulacji było przyjęcie tej alternatywy, którą wykładał jeden z najbardziej niestrudzonych krzyżowców XX wieku, Plinio Corrêa de Oliveira: jeśli pozostaje nam już tylko wybór pomiędzy przyjęciem ryzyka apokalipsy nuklearnej a poddaniem się i zgodą na to, żeby komunizm mógł całą ludzkość poddać swojemu straszliwemu eksperymentowi pierekowki dusz, to trzeba mężnie przyjąć to pierwsze rozwiązanie, bo lepiej utracić życie fizyczne, niż dobrowolnie oddać duszę na zatracenie wieczne.

Szczęśliwie, konieczność dokonania takiego wyboru nie zaistniała. Komunizm przegrał i rozpadł się w sposób, którego nikt nie przewidywał, bo przez implozję, a nie eksplozję. To, naturalnie, nie było jakimś pozbawionym swoich wcześniej zaistniałych przesłanek, jednorazowym i nagłym zapadnięciem się wskutek tej lub owej, „aksamitnej” czy innej, rewolucji, jak to głoszą pospiesznie klecone i wykładane w szkolnych czytankach mitologie demokratyczne.

Nie piszę tu tekstu historycznego, i nie ma też sensu przywoływać ogólnie znanych faktów, świadczących o tym, że od dłuższego już czasu na gmachu komunistycznego imperium pojawiały się coraz głębsze rysy. Jedną wszelako rzecz trzeba wskazać koniecznie: jest nią początkowo zachwianie się, słabnięcie, a w końcu kompletna utrata wiary komunistycznej przez komunistów. Ta wiara zresztą nie wyparowała zupełnie, tylko w zmodyfikowanej postaci „przeprowadziła się” do – sytuacyjnie – „drugiej strony”, co jest zresztą zarzewiem nowego nieszczęścia, ale niemającego ostatecznie już nic wspólnego z komunizmem w czystej postaci.

W każdym bądź razie, „zbiegowie” z komunistycznej klasy rządzącej, jak na przykład Jacek Kuroń, mieli z pewnością więcej komunistycznej wiary niż gensekowie w epoce postalinowskiej. I tak, krok po kroku, wraz z każdym kolejnym pokoleniem i garniturem władzy w krajach komunistycznych, miejsce wierzących bolszewików zajmowali najpierw „letni” a w końcu już „ateistyczni” technicy władzy, tworzący panującą kastę, która za wszelką cenę chciała naprzód uratować całość władzy, gdy to zaś okazało się niemożliwe – dokonała takiej „transformacji” systemu, dzięki której, oddając atrybuty zewnętrzne panowania i modyfikując sposób jego sprawowania, zachowała kluczowe pozycje w węzłowych segmentach życia ekonomicznego, społecznego, kulturalnego i politycznego oczywiście też. Dopiero w tej perspektywie można dostrzec prawdziwy charakter i cel stanu wojennego.

Stan wojenny był próbą realizacji pierwszego („maksymalistycznego”) scenariusza: zachowania pełni władzy. Nie znaczy to jednak, że chodziło o ocalenie komunizmu w tym, ścisłym i jedynie prawdziwym znaczeniu, jakie wskazaliśmy wyżej. Jak wiadomo, patriotyczna „ulica” natychmiast ochrzciła wojskowe rządy Jaruzelskiego et cons. mianem junty. Było to bardzo trafne, szkoda tylko, że na palcach rąk można policzyć tych, którzy rozumieli sens używanego przez siebie określenia.

Junta, czyli dyktatura wojskowych, znana oczywiście głównie z latynoamerykańskiej kultury politycznej, jest czymś, co absolutnie nie mieści się w ideologicznym i praktycznym paradygmacie komunizmu. Jest jego całkowitym zaprzeczeniem. Komunizm jest ideokratyczną partokracją; w komunizmie rządzi Partia, a wojsko (i bezpieka) są rękoma, oczami i uszami Partii, bezwzględnie jej podporządkowanymi.

Jaruzelski upokarzając Partię (spektakularnym tego wyrazem było internowanie poprzednich genseków i członków Biura Politycznego), pozwalając komisarzom wojskowym i komendantom bezpieki traktować z góry sekretarzy partyjnych, spełnił najczarniejszy sen Stalina, jego prawdziwą obsesję, jaką było widmo „bonapartyzmu” konfiskującego rewolucję. To właśnie dlatego Stalin z tak irracjonalną zaciekłością mordował swoich marszałków i generałów oraz trzebił korpus oficerski, że aż nie było komu skutecznie dowodzić Armią Czerwoną w 1941 roku, bo prześladował go koszmar jakiegoś postbolszewickiego 18 brumaire’a.

Jeżeli zaś Jaruzelski mógł to uczynić, znaczy to, że wariant „bonapartystowski” zaakceptowano także na Kremlu. Ów „bonapartyzm” przejawiał się także w tym, że propaganda stanu wojennego w minimalnym tylko stopniu odwoływała się do racji ideologicznych. Słowo „socjalizm” wprawdzie nie zniknęło, ale zdecydowanie schodziło na dalszy plan, podczas gdy na pierwszy wysuwała się retoryka „państwowa” i „patriotyczna”, język „racji stanu”, a zatem na wskroś „burżuazyjny”. I to był prawdziwy koniec komunizmu, pogrzebanego rękoma samych komunistów. Została tylko naga siła i nagie interesy – rzecz odwieczna i najbanalniejsza w świecie.

Innymi słowy: nie namawiam nikogo, aby zapominał (czy wybaczał), że junta Jaruzelskiego i Kiszczaka sterroryzowała społeczeństwo; ale pamięć o tym nie powinna iść w parze z powielaniem zasadniczego błędu co do ideologiczno-politycznego sensu i skutku stanu wojennego, czyli podtrzymywaniem tezy o „recydywie komunizmu” albo odsłonięciu jego „prawdziwego oblicza”.

To prawdziwe oblicze ani nie powróciło, bo jeszcze dotąd nie odeszło, ani przede wszystkim nie tak wyglądało: „prawdziwe oblicze” komunizmu to nie czołgi na ulicach miast, bo czołgi pojawiały się, pojawiają i będą pojawiać w sytuacjach krytycznych na całym świecie i pod najróżniejszymi sztandarami. „Prawdziwe” i naprawdę przerażające oblicze komunizmu to miliony ludzi na świecie szczerze rozpaczających po śmierci Stalina, a nawet jeszcze ów milion wiwatujących na Placu Defilad w 1956 roku na cześć Gomułki i „polskiej drogi do socjalizmu”. Jedno i drugie jeszcze jest częścią snu o komunistycznym „ładzie duszy” – oczywiście w perwersyjnym odwróceniu tych słów Pawłowych. Wojna Jaruzelskiego to tylko brutalna próba narzucenia fizycznego „ładu uczynków i ciała” – a zatem w istocie kapitulacja komunistycznej utopii.

Jeżeli zgodzimy się z tezą nieustannie i nie bez racji pojawiającą się w interpretacjach komunizmu, iż jest on diabelską parodią chrześcijaństwa, to sens tego co się stało 13 grudnia, można by parabolicznie przedstawić tak (posiłkując się wyobraźnią Dostojewskiego). Pewnego dnia, Wielki Inkwizytor i Kapitan Gwardii Szwajcarskiej przejęli Watykan, internowali papieża, a przeciwko protestującym na Placu św. Piotra wiernym wysłali czołgi i oddziały policji wyposażone w pałki, armatki wodne i gaz łzawiący. Ogłosili, że muszą przejąć w Kościele władzę, ponieważ nie sposób poradzić sobie inaczej z pełzającą anarchią ruchów oddolnych w Kościele. Nie będą jednak zmuszać nikogo do przyjmowania dogmatów wiary, w ogóle nie będą zagłębiać się sami w kwestie teologiczne. Żądają jedynie od wszystkich respektowania racji stanu Kościoła, posłuchu dla rozporządzeń porządkowych Jego władz i przestrzegania wszelkich przepisów dyscyplinarnych. Wszelkie demonstracje publiczne będą tłumione siłą. Nieposłusznych teologów wzywa się do zaprzestania bojkotu seminariów i katedr fakultetów teologicznych, ale nie wymaga się od nich głoszenia ortodoksyjnej nauki. Wręcz namawia się ich, aby występowali w programach watykańskiej rozgłośni i telewizji.

W miarę normalizacji sytuacji, niektóre obostrzenia nałożone na wiernych mogą być znoszone. Gdy sytuacja do tego dojrzeje, Gwardia Szwajcarska powróci do koszar i możliwe będzie powołanie przy Wielkim Inkwizytorze Rady złożonej z wykazujących się rozsądkiem i lojalnością przedstawicieli kontrowersyjnych prądów w teologii. W jeszcze odleglejszej perspektywie nie można wykluczyć zwołania soboru, który na nowo przedyskutuje i ustali zasady ustrojowe oraz sposób sprawowania władzy w Kościele.

Postawmy teraz pytanie: czy to, co wyłożono w owej paraboli można by w ogóle nazwać chrześcijaństwem? Czy to jeszcze byłby prawdziwy Kościół – dla którego dogmaty nie miałyby już żadnego znaczenia, a liczyłoby się jedynie to, kto rządzi? Odpowiedź jest chyba zbędna.

Post scriptum

Niektórzy z moich interlokutorów powiadają, że wciąż przecież mamy „okupację dusz i umysłów”. To akurat prawda, obawiam się tylko, że wskutek poprzednio wskazanego błędu poznawczego, popadają w następny, to znaczy widzą owego „okupanta” nie tam, gdzie on naprawdę istnieje.

Mój wzrok pada właśnie na dzisiejsze doniesienia prasowe, gdzie czytam m.in., że nauczyciele polskich szkół mają przechodzić szkolenia w zakresie „walki z homofobią”, co na instytucjach oświatowych wymuszają „organizacje mniejszości seksualnych”, wchodzące jak widać coraz bezczelniej w rolę ideologicznego suwerena. To tylko jeden z przykładów nieustannej inwazji i agresji ideologii, najogólniej rzecz nazywając, „prawoczłowieczych”, z każdym dniem zagarniających i okupujących coraz większe połacie na ziemi.

Komunistom takie rzeczy nawet nie przychodziły do głowy, może poza towarzyszką Kołłontajową. Ten nasz nowy okupant – a rzecz nie dotyczy przecież jedynie sfery moralno-obyczajowej, lecz całej homogenizacji w wymiarze globalnym według zasad ideologii demoliberalnej – też oczywiście jest lewicowy, więc też ode Złego jest, lecz to lewica nowa, innego typu niż tamta, komunistyczna. Tamta jest już martwa, tak martwa, że nawet nie cuchnie jak rozkładające się zwłoki, bo rozsypała się w pył. W walce ze złem pierwszą rzeczą jest rozpoznanie prawdziwego i rzeczywiście groźnego wroga. Nie jest to, jak widać, rzecz dla wszystkich prosta.

Jacek Bartyzel
http://www.bibula.com

Osoby nie dające sobie rady z tekstami dłuższymi niż 400 słów, proszone są o nie czytanie i nie komentowanie.
Admin

Komentarzy 67 to “Krótka uwaga o stanie wojennym”

  1. Rafal Cz. said

    Komunizm? A gdzie zaistnial? Nigdzie.

  2. rycho08 said

    Kwintesencją komunizmu jest zamiar totalnej inwersji człowieka (owa sławna pierekowka dusz): przemiana człowieka z imago Dei, istoty stworzonej na obraz i podobieństwo Boga – a tym podobieństwem jest przecież nic innego, jak bycie osobą – w sztucznie wyhodowanego „człowieka-Boga” (homo Deus), lecz odpersonalizowanego, pozbawionego duszy, a zamienionego w wymienialny trybik nieludzkiego kolektywu – mechanizmu.”

    CZYLI DOKŁADNIE TO CO PROPONUJE NAM TERAZ TZW. ZACHÓD

    Komunizm w formie zmaterializowanej jest budowany teraz. Z niewielką zmianą – uspołecznienie środków produkcji zastąpiono globalizacją (skupieniem majątku światowego w rękach kilku „zarządzających”)

    Autor skupił się na potępieniu stanu wojennego – a może ktoś spróbuje odpowiedzieć, co by się stało gdyby go nie wprowadzono.

    Czy nie skończyłoby się jak w Libii, Syrii, Jugosławii, Ukrainie…?

  3. Yah said

    „(…) mając lekcję poglądową w postaci czołgów na ulicach, ZOMO, gazu łzawiącego i pałek milicyjnych na swoich plecach (…)”

    Panie Profesorze i po co powtarzać solidarnościowe bajdy tworzone w celu legendowania pseudo opozycjonistów ? Większość miała taką lekcje poglądową we śnie lub słyszała od tych co im się śniło.

    „że nauczyciele polskich szkół mają przechodzić szkolenia w zakresie „walki z homofobią”, co na instytucjach oświatowych wymuszają organizacje mniejszości seksualnych”

    A o tym gdzie Pan profesor wyczytał ? W lewackim mainstreamie pełnym zaklinania rzeczywistości ? I po co powtarzać brednie rozpowszechniane w takich instytucjach jak poniżej ?

    .https://onas.org.pl/group-forum/view?id=73

    Powtarzam dobitnie … żenada i ….. urabianie ludzi. Wszyscy w tym uczestniczą, nie wiem tylko czy nieświadomie czy świadomie, ale stawiam, że jednak świadomie.

    Bo takie teksty jak powyżej nie dają siły, nie uczą przetrwać w szambie, stawiać opór tylko urabiają i napełniają łby beznadzieją.

    A prawdziwy cel stanu wojennego to …. spotkanie z Rockefelerem i sprzedanie Polski. Solidarność i stan wojenny był potrzebny bo …. Gierek by tego nie zrobił ….

  4. Janusz T said

    No pewnie adminie, nie było w Polsce komunizmu; no ale to jakoś trzeba było nazwać.
    No nie był to na pewno kapitalizm, a i socjalizm też nie.
    Żydokracja ? Blisko tego.

  5. matołek said

    Może większości czytelników tej strony się to nie spodoba , ale dla mnie Jaruzelski jest bohaterem . Jest to człowiek który uratował życie tysiącom a może i dziesiątkom tysięcy ludzi którzy zginęli by w czasie interwencji sowieckiej (i armii enerdówka i czeskiej) . Zamiast cytować bzdury które udostępnili ruscy lepiej spytać się dowolnego oficera LWP z tego okresu , co sądzi na ten temat . Dlaczego w czasie manewrów wojsk UW na terenie Polski -jesień 1980 i wiosna 1981 nie byli w stanie zająć Polski ? Dlatego że generalicja polska wyciągnęła wnioski z napaści na Czechosłowację – armia czeska została zablokowana w koszarach . W 1980 i 1981 co lepsze oddziały armii polskiej były rozlokowane na poligonach

  6. revers said

    Komunizm jako konspiracyjny kapitalizm …

    .https://www.youtube.com/watch?v=N9DIJm2DcuM&feature=share&fbclid=IwAR0_CK1m_E9oR_51hjJPy9zM1tveh3tIXKE110cdHYQ37EHrKp3-Cdw2g2U

    a przeciez globalizm wraca do marskizmu, przez ONZ Agende 2030.

  7. Troll Polonii said

    5
    Matolek
    Matolek ma racje.
    Wszystkie teraz usprawiedliwiania bezrozumnego pedu do Zachodu nie zmienia faktu:
    Po raz kolejny nie wzielismy lekcji z historii.

    Polska w 1980 roku nie byla zagrozona!
    Nie grozila nam wojna, nedza, kataklizm gospodarczy, wynarodowienie, przesladowania religijne… wszyscy mielismy dach nad glowa. I jednakowy start zyciowy

    Opowiadal o nas jakis cwany Angol, ze Polak potrafi umrzec dla Polski … ale nie potrafi dla niej zyc.

    Polacy jako narod sprawdzaja sie tylko w prawdziwej biedzie.

    W czasie wojny walczylismy o przetrwanie narodu i kultury narodowej.
    To nie tylko tajne komplety, i wlaczenie sie do walki czynnej na roznych frontach..
    To zachowanie ducha polskiego narodu..

    Sprawdzilismy sie jako narod po wojnie; odbudowalismy kraj ze zniszczen wojennych.

    Chyba na calym swiecie nie powstalo nigdy w historii – w tak krotkim czasie – tyle szkol, szpitali, osrodkow zdrowia, uczelni, zakladow pracy, co w powojennej Polsce!

    I nie zapomnielismy o kulturze; powstaly w powojennej Polsce znakomite filmy, spektakle teatralne, budowalismy kina i osrodki kultury.
    Bardzo zadbalismy o polski folklor, polska muzyke. Jako dziecko sluchalem koncertow szopenowskich w Dusznikach Zdroju.
    (Zastanawia teraz ile polskich dzieci ze szkoly podstawowej potrafi w obecnej Polsce rozpoznac utwory Chopina; i ile szkol prowadzi swoich uczniow na koncerty muzyki Wieniawskiego.)

    W powojennej Polsce szkola i lecznictwo bylo bezplatne.
    Bardzo schorowany narod (szalala gruzlica, polio, wszystkie choroby wieku dzieciecego)
    wymagal szczegolnej opieki zdrowonej.
    Dynamicznie rozwijajcy sie przemysl i budownictwo mieszkaniowe wymagaly wykwalifikowanej armii robotnikow, fachowcow, kadry technicznej, nauczycielskiej itp.

    Wiele wsi bylo calkowicie zniszczonych, wiele zwyczajnie wyludnionych lub schorowanych… nie bylo elektrycznisci…kanalizacji, parku maszynowego, nie bylo ziarna i nie bylo czym palic w piecu. Nie bylo czym karmic bydla.

    I ten nadludzki wysilek narodu polskiego jakis kolejny ‚prorok’ nazywa komunizmem???
    Polska partia robotnicza nigdy nie byla partia komunistyczna.
    I zrobila duzo wiecej dla Polski niz caly ten zasrany, skorumpowany PiS!

    Powstanie Solidarnosci przy bardzo wydatnej pomocy Zachodu bylo koniem trojanskim upadku Polski.

    Solidarnosc osrala caly ten dorobek narodu polskiego.
    Zachcialo sie ‚katolikom’ Solidarnosci amerykanskiego ewangielizmu i kalwinizmu.

    Solidarnosc nie chciala Polski. Chciala Ameryki!
    I zamiast spierd.. do Ameryki i tam robic za Pulaskich i Kosciuszkow – postanowili sprowadzic Ameryke do Polski!

    No i mamy teraz: zamiast koncertow chopinowskich dla mlodziezy – wycia do ksiezyca amerykanskich rapp(pistow) za ogromna oplata.

    A dzieci polskich elit lataja po ulicach w dzinsowych podartych spodniach kowbojskich pastuchow.

    Nadeszly pierwsze mrozy.
    I pierwsze ofiary: zamarznieci na smierc bezdomni Polacy; ofiary amerykanskiego raju IIIRP.

  8. Troll Polonii said

    5
    Matolek
    Matolek ma racje, a ja czekam az moderator popusci.

  9. NICK said

    Wcale.. (5)
    Nie jesteś ‚matołek’ ale nie chodzi o życie.
    Ludzkie.
    Hm.
    Cały, podły świat… .

  10. Ola said

    Ze jak, panie Bartyzel, mamy nowego okupanta i groznego wroga? I ze on jest tez lewicowy?
    I gdzie to okrucienstwo tej „lewicy” umyslowo-ideologocznej jedynie ? Aha, przejawaia sie ono ze stron mniejszosci prohomosiowych zaganiajac nauczycieli na szkolenia prohomo?…..
    I tu Bartyzel ma racje – realna lewica, z jej definicja i lokalizacja kapitalu i srodkow produkcji , jest martwa i rozsypana w pyl niebytu.
    Teraz bitwa rozgrywa sie na ostatnim przyczolku – seks! I ten musi byc prawacki, czyli po bozemu przeciez. O tak, komunistom nie przychodzilo to do glowy, panie Bartyzel. Ale jak to sie mowi – z dobrobytu ludziom w dupach sie przewraca . A czego sie Bartyzel tak bardzo obawia tego nowego, okrutnego , trudno rozpoznawalnego wroga? Byc moze sa to te tlumy demonstrujace jak na razie w Ameryce Poludniowej i weekendowo w Paryzu? Nie, pan Bartyzel jest chyba zbyt prosto prawacko skonstruowany i nie rozpoznaje wroga, wiec slepo wskazuje na srodowiska LGTB & Co. Bo wroga trzeba miec i musi byc on okrutny.
    Swiat znajduje sie w fazie transformacji i jej cel i skutek jest niewiadomy. Prawica , radykalizujaca sie w formie ruchow narodowosciowo-faszystowskich , usilnie probuje przywrocic stary status quo ( kosciol, mennica, strzelnica) i nawet usuwa patyne z posagow socjalizmu ( artykul Bartyzela), bo obdarzajac suwerena ” wolnoscia i demokracja” uczynila go nieprzewidywalnym i w masie groznym. Coz, kazdy medal ma dwie strony a kij dwa konce.

  11. Boydar said

    No właśnie; rozpatrujemy (5) w kategoriach podoba-nie podoba, przy czym nie chodzi o estetykę. To o co chodzi ? Takie pytania mają o wiele prostszą wykładnię – „po szerokim szukać świecie tego, co jest bardzo blisko” (Kornel eM, też Żyd, aż szkoda).

  12. rycho08 said

    Oj Matołek, matołek,

    Jaruzelski zrobił to co musiał w obawie o podzielenie losu Allende i in.. Bohatera nie było tam za grosz, co wykazały jego późniejsze działania.
    Jaki sens ma wypisywanie dyrdymałów o uratowaniu Polski przed najazdem „ruskich”w sytuacji gdy wiadomo bezsprzecznie, że występował do nich o ewentualne wsparcie.
    A opowieści o wystraszeniu się armii rosyjskiej, polską która całą zimę przebywała na poligonie, czekając na „ruskich” zostaw sobie na inną okazję – może jakaś ciocia ma akurat imieniny.

  13. Janusz T said

    Myślę, że matołek relatywizuje (do czego ma prawo) stan wojenny i tego kn(…)a Jaruzelskiego (TW SB Wolski), zbrodniarza.
    Nieprawdą jest to, że wojska radzieckie chciały najechać PRL i inni z „Układu Warszawskiego”.
    Ludzie ci na dole, prości, chcieli tylko coś wrzucić do gara, a nie mieli tego zapewnionego, pracując ciężko za grosze.
    Rotschildy czerwone cały czas podwyższali, a to żywność (szczególnie dotkliwe były podwyżki – białka mięsa i kiełbasy) (to co daje siłę fizyczną i umysłową człowiekowi), leki, podstawę bytu człowieka. Ludzie widzieli, gdzie idą pełne wagony z tym, co oni wyprodukują (robotnicy i rolnicy). I to ich bolało (nie dziwię się temu). Miałem krewnego naonczas, był zawiadowcą ruchu kolejowego wtedy, na jednej ze stacji kolejowych we Wrocławiu. Mówił mi i mojej rodzinie, że pełno składów kolejowych (wyje….ban…ych po brzegi – wagonów) transportowano na wschód do Związku Socjalistycznych Republik Radzieckich, z żywnością, artykułami przemysłowymi… wszystkim.
    Na pewno zwykli Polacy nie chcieli tego zakłamanego – żydo komunistycznego systemu politycznego dalej.
    Władza chciała dalej podtrzymać status qwo, nastąpił konflikt interesów między nimi a społeczeństwem i „czerwoni” mieli pretekst, by użyć siły – wojska i milicji (aparatu ucisku).
    Ludzie chcieli zmian a nawet rewolucji oprócz członków PZPR (których było naonczas aż – 7000 000 mln !) i ich rodzin.
    Dla mnie niepojęte jest to, że dzisiaj stan wojenny popiera, jego wprowadzenie, aż – 40% „polskiego społeczeństwa”, zmanipulowanego, mającego „zryte berety”. Dla mnie są to Z D R A J C Y !
    Nieprawdą jest to, co szczeka Urban, że ludność polska, ta prosta, chciała przejąć magazyny z bronią, a tym samym przejąć władzę oraz przeciągnąć wojsko i milicję na swoją stronę.
    Nie było takiej opcji !
    Obiekty z bronią palną i amunicją były niesamowicie bardzo dobrze strzeżone przez wojsko. Sam się o tym przekonałem będąc w „syfie” w latach 1982- 1984, pełniąc służby i warty z bronią palną z ostrą amunicją. A gdy „zapodziała” się broń palna w koszarach, to stawiany był na nogi cały garnizon wojskowy, aż się „zguba odnalazła”.
    Piszę tak jak umię.
    Zakłamywanie i fałszowanie tamtych czasów jest dla mnie zatrważające i dające wiele do myślenia.
    Pokłosiem tych czasów jest żydo- banderowsko-lewacka RP. Ja tej q*…*y nie chcę, i myślę, że wielu normalnych, uczciwych Polaków też nie.

  14. Marucha said

    Re 7:
    Wszystko prawda, panie Troll – ale dlaczego jedzie pan na „Solidarność”, choć dobrze wiadomo, że ci, którzy rozgrabili, wyprzedali i zrujnowali Polskę nie mieli z „S” nic wspólnego?

    Re 10:
    Pani Olu, naprawdę lepiej Pani zrobi, jeśli się weźmie za gotowanie…

  15. Piotr B. said

    Oj Trolu Trolu…nabierasz coraz wiekszego pedu,ale pamietaj ze rosnie sila odsrodkowa i struna moze peknac.Nadajesz na tych co sie znalezli na emigracji,a zupelnie nie POjmujesz ze Polska i Polacy w latach 45 -90 byli w uscisku ekonomicznym bez wyjscia.”eity” a wiec sluzby specjalne trzymaly w uscisku wszystkich ktorzy mieli otwarty umysl.Lansowaly swoich pseudoekonomistow,a BOA dolarowy trzymal kraj w smiertelnym uscisku i ludzi meczyl sankcjami jawnymi i ukrytymi tak samo jak dzisiaj wobec Rosji.Tylo ze Rosja miala czas i srodki zeby sie na nich wypiac ale Polska i Polacy niestety NIE.Dzisiaj sa tego rezultaty,ale dlatego ze sporo „polakow” uwielbia malpowanie ZACHODU.

    ——
    Bogiem a prawdą – nic Pan nowego nie napisał.
    Admin

  16. „Prawdziwe” i naprawdę przerażające oblicze komunizmu to miliony ludzi na świecie szczerze rozpaczających po śmierci Stalina

    Autor wątku nie pociągnął… Szkoda. A przydałoby się. Może to temat na inną rozprawę…

    Ogólnie: „Czego się Jaś nie nauczy, tego Jan nie będzie umiał”. – i odwrotnie.

    Naród prawdziwie boży mógł postąpić w tylko jeden sposób – wyrżnąć komunistów do nogi. To oczywiście abstrakcja, bo to niemożliwe. I nie to, że niewykonalne, ale nie mające szans zaistnieć. Czy to był naród boży?

    Czy można być człowiekiem Boga będąc głupim?

    Cywilizacja miłości… Zło dobrem zwyciężaj… Ustąp głupszemu…

  17. Ad. 14

    Re 7:
    Wszystko prawda, panie Troll – ale dlaczego jedzie pan na „Solidarność”, choć dobrze wiadomo, że ci, którzy rozgrabili, wyprzedali i zrujnowali Polskę nie mieli z „S” nic wspólnego?

    Zechciałby pan Gajowy przekazać autorowi cytatu, że na zjeździe Solidarności we wrześniu 1981 KOR-nicy nie mieli nic do gadania? (info – człowiek, który tam był).

    Taki incydent z tego zjazdu… Na wielkiej stołówce w Stoczni do grupki rozmawiających działaczy podchodzi młoda kobieta i z bliska pluje w twarz młodemu mężczyźnie, który był jednym z aktywniejszych i bronił interesów polskich w przemówieniach. Splunęła i odeszła. Gościu tylko otarł się rękawem… Koledzy pytają – dlaczego nic nie zrobiłeś?! – Wy ich nie znacie… Ja chcę żyć… – padła odpowiedź ściszonym głosem…

  18. Ad. 13

    Nieprawdą jest to, co szczeka Urban, że ludność polska, ta prosta, chciała przejąć magazyny z bronią

    Chciała przejąć – ale nie ludność polska, tylko ludność KOR-owskia. Polska miała być utopiona we krwi, żeby wywołać pożądane zmiany na Kremlu. (analiza Jędrzeja Giertycha w: https://chomikuj.pl/km_dante/OPOKA+nr+17+-+J*c4*99drzej+Giertych)

  19. NICK said

    Jestem zobowiązany podkreślić.
    Dzisiejsze wypowiedzi P. Krzysztofa M.

  20. Aleksis said

    Ha. Solidarność. Czy „Solidarność” powstała czy reaktywowala? W zeszłym roku znalazlam w internecie skan książki . I tam było napisane, ze NACJA obchodziła w 1937 roku czterdziestolecie powstania Solidarnośći. I że poczatkach XX wieku ,Solidarnośc zajmowała się między innymi wykupem i zaborem polskiej ziemi. Nie sciągłam skanu na komputer a jak o tym pomyslałam to juz go nie było.

  21. Troll Polonii said

    13
    Rycho08

    Matolek ma racje.
    Rycho
    Nie badz teraz taki ‚poinformowany’.

    Trzeba bylo sie wtedy wykazac…
    Tacy jak ty, zdaje sie oslaniaja glownych sprawcow naszego nieszczescia.

    Madrzy ludzie powiadaja, ze dotad panstwo istnieje, dopoki wojsko stoi murem za obywatelami.
    Zdrajce mielismy w samym wywiadzie wojskowym.

    Kuklinski od poczatku lat 70-tych donosil do CIA wszystkie tajemnice panstwowe Ukladu Warszawskiego. Zdradzal wszystkie plany i donosil o wszystkich decyzjach w armii i w rzadzie.

    Ani Jaruzelski, ani Gierek ani w ogole nikt juz nie mial niczego do powiedzenia.
    I wszystko jedno co gen. Jaruzelski by nie zrobil – byl bezradny.

    A ja sie zastanawiam jak w ogole mozna zwalac cale nasze nieszczescie na jednego czlowieka, gdy wiadomo przeciez, ze cale CIA z rzadem USA pracowalo nad tym, zeby Polske wykonczyc – a przy okazji rozwalic demoludy.
    Demoludy byly bardzo chlonnym rynkiem na zachodni szajs.
    A Zachod szukal nowych rynkow zbytu…na szajski i na bron.
    I koniecznie chcial zablokowac jamalski gazociag.
    Dokladnie to samo, co robia teraz.
    A cala reszta o rozpadzie ‚komunizmu’ – to bajki dla nieukow.

    I Herkules dupa kiedy zdrajcow kupa…

    Zmiekczone polskie mozgi chcialy kowbojskiej Polski.
    Mazowsze im sie znudzilo.

    Juz Cycero wpadl na to, ze najgorszym wrogiem narodu jest wrog, ktory rozwala kraj od wewnatrz, bo udaje, ze jest ‚jednym z nas’ i otwiera wrogowi bramy grodu.

  22. Jabo said

    Czytając tekst prof. Bartyzela przyszła mi na pamięć audycja telewizyjna z początku lat dziewięćdziesiątych, w której brał udział ks. Józef Maria Bocheński i jakiś profesor z Uniwersytetu Jagiellońskiego. Program dotyczył oceny okresu PRL-u. Ks. Bocheński, aczkolwiek bardzo krytyczny wobec Polski „ludowej”, doceniał jej także osiągnięcia służące zarówno Polakom, jak i państwu polskiemu. Profesorzyna z UJ-otu z pianą na ustach podawał PRL totalnej krytyce. Szczególnie skupił się na tym, że w PRL-u prześladowano żydów i niszczono ślady kultury szlacheckiej. Pomyślałem sobie: pewnie jakiś żydowski potomek. Wtedy ks. Bocheński wypowiedział słowa, które pamiętam do dziś:”Panie Profesorze, gdybym to ja powiedział, można byłoby zrozumieć. Moja rodzina utraciła po wojnie cały swój majątek. Ale Pan, syn fornala z podkrakowskiego folwarku, który Polsce powojennej zawdzięcza całą swoją karierę naukową, to jestem zdziwiony”.Delikwent po tych słowach stracił cały swój oratorski animusz i nie odezwał się już ani słowem.
    Dlaczego, to przypominam? Otóż, Profesor Bartyzel, też karierę naukową rozpoczął w PRL-u. Zrobił doktorat, był wykładowcą akademickim, został profesorem. On, współpracownik KOR-u, członek ROPCiO, słowem wielki opozycjonista w tym strasznym „komunizmie”egzystuje wcale nie tak żle. Być może, dzięki swojemu intelektowi i hartowi ducha nie podał się komunistycznej indoktrynacji, jak młodsze cywilizacyjne pospólstwo, które tego intelektu i hartu nie posiada i krzyczało; socjalizm tak, wypaczenia nie.
    Prof. Bartyzel w swoim tekście postawił się na intelektualnym piedestale. Snuje rozważania, które są po części słuszne, ale jak to nieraz u profesorów bywa buja w intelektualnych obłokach nie dostrzegając podstawowych faktów widzianych z perspektywy „młodszego” cywilizacyjnie pospólstwa. Jakie to fakty? Po pierwsze: komunizm nie był celem, a był narzędziem. Wystarczy dowiedzieć się, kto finansował rewolucję bolszewicką. Po drugie: stan wojenny uratował tyłek Jaruzelskiemu, ale przede wszystkim uratował państwo polskie i uchronił od tysięcy, jeśli nawet nie od dziesiątków tysięcy ofiar, Nie chodzi mi wcale o interwencję wojskową Kremla, bo nie wiem, czy „Ruscy” mieli zamiar wkroczyć, czy też nie. Ja to widziałem, jako stażysta w elektrowni, gdzie węgla było na dwa dni pracy bloków energetycznych, a nowych dostaw nie było. Co znaczyłoby zatrzymanie pracy elektrowni w warunkach ówczesnej ostrej zimy. Łatwo sobie wyobrazić.
    Chcę pod kreślić, nie chodzi mi obronę działań Jaruzelskiego, ale o rzetelną ocenę wszystkich faktów i okoliczności, anie tworzenie kolejnych mitów, jak to mamy w zwyczaju, jeśli chodzi o naszą historię. Tak na marginesie dodam, to niech się prof. Bartyzel cieszy, że był opozycjonistą u komucha Jaruzelskiego, nie u obrońcy wiary Pinocheta. Tamci pod jego rządami nie zostawali profesorami, lecz kończyli jko pokarm dla ryb w oceanie. Chyba, ze Profesor uważa, iż cel uświęca środki.

  23. Troll Polonii said

    17
    Krzysztof M
    „Solidarnosc’ nie powstala w Polsce tylko w USA.
    (Raport NED)

    Ojcem chrzestnym Solidarnosci byl niejaki Zbigniew Brzezinski.
    Raporty CIA dokladnie podaja sumy wyplacane na konto Solidarnosci.

    A kto to byl w TRZONIE Solidarnosci??

    Tadeusz Mazowiecki – Icek Staktzna
    Jacek Kuron- Icek Kordblum
    Leszek Balcerowicz – Aaron Buchaltz
    Stefan Niesiolowski – Aaron Nusselblaum
    Jozef Oleksy – Szymon Buchmio –
    Hanna Gronkiewicz Waltz – Haka Grundbaum
    Wlodzimierz Cimoszewicz – Dawid Goldstein
    Aleksander Kwasniewski – Izaak Staltzman
    Andrzej Olechowski – Mosze Brandwein
    Izaak Goldeicht – Jan Maria Rokita
    Jaroslaw Kaczynski – Kalkstein
    Antoni Macierewicz – Izaak Singer
    Bronislaw Gieremek – Berle Lewartow
    Adam Michnik – Aaron Sechter
    Lech Kaczynski – Kalkstein
    Bronislaw Komorowski – Osip Szczynukowicz
    Janusz Korwin – Mikke – Ozjasz Goldberg
    Marian Krzaklewski – Dawid Zimmerman
    Ludwik Dorn – Dornbaum
    Hanna Suchocka- Hajka Silberstein
    Andrzej Duda – Aaron Feigenbaum

    No i jeszcze byl….BOLEK

    ——————-
    Ci ludzie nie mieli NIC wspólnego z Solidarnością.
    Tyle, co rabin Schudrich z Kościołem.
    Po co Pan z uporem powtarza kłamstwa?
    Admin

  24. Marucha said

    Re 21:
    A ja sie zastanawiam jak w ogole mozna zwalac cale nasze nieszczescie na jednego czlowieka, gdy wiadomo przeciez, ze cale CIA z rzadem USA pracowalo nad tym, zeby Polske wykonczyc – a przy okazji rozwalic demoludy.

    Właśnie. CIA – a nie zabita pierwsza „Solidarność”

  25. Siekiera_Motyka said

    Ad. – „Ludzie ci na dole, prości, chcieli tylko coś wrzucić do gara, a nie mieli tego zapewnionego, pracując ciężko za grosze.
    Rotschildy czerwone cały czas podwyższali, a to żywność (szczególnie dotkliwe były podwyżki – białka mięsa i kiełbasy) (to co daje siłę fizyczną i umysłową człowiekowi), leki, podstawę bytu człowieka. ”

    No to teraz jest dokładnie to samo. Ale ludzie przyszłości będą mieli dodatkowy problem,

    „Należy zwrócić uwagę: Roboty zabijają Pracownika z Pokolenia Millenia

    Nie ma wątpliwości, że fala automatyzacji wkrótce rozpęta się po gospodarkach na całym świecie.

    W rzeczywistości wpływ automatyzacji na rynek pracy stał się obecnie bardziej politycznym problemem niż kiedykolwiek, a jego wpływ na siłę roboczą jest wymieniany jako jedna z głównych przyczyn wyboru liderów, takich jak prezydent USA Donald Trump i Włoski Matteo Salvini, według nowego Bloomberga napisanego przez Ferdinando Giugliano.

    W Stanach Zjednoczonych głównym czynnikiem decydującym o tym, czy pracownik może pokonać robota do pracy, jest jego wykształcenie. Za granicą, w UE wiele z nich zależy od tego, jak silna jest umowa o pracę dla pracowników.”

    Średnie prawdopodobieństwo automatyzacji w rożnych sektorach gospodarki
    https://www.zerohedge.com/s3/files/inline-images/study%202_0.png?itok=yW9X0zga
    .https://www.zerohedge.com/personal-finance/pay-attention-robots-are-killing-millennial-worker

  26. Troll Polonii said

    23
    Marucha

    Ja powtarzam klamstwa????
    Od kiedy?

    Z pretensjami to prosze do szalenie bogatej literatury i dokumentacji n/t Solidarnosci

    A moze to tylko ‚podrobione’ fotografie?

    Rozmowy Okrągłego Stołu, czyli zmierzch PRL-u | HISTORIA.org.pl – historia, kultura, muzea, matura, rekonstrukcje i recenzje historyczne

    https://historia.org.pl/2014/10/13/rozmowy-okraglego-stolu-czyli-zmierzch-prl-u/

    Okrągły Stół od A do Z | Alfabet Okrągłego Stołu – Polityka.pl

    Nr.2 lech Walesa
    Nr.1 Mazowiecki
    A takze Frasyniuk, Bujak, Geremek, Michnik,

    https://www.polityka.pl/tygodnikpolityka/historia/1655626,1,okragly-stol-od-a-do-z.read

    Prof. Antoni Dudek: Wokół Okrągłego Stołu | dzieje.pl – Historia Polski

    https://dzieje.pl/artykulyhistoryczne/prof-antoni-dudek-wokol-okraglego-stolu

  27. Troll Polonii said

    Rzeczywisty twórca Solidarności | Justice4Poland.com

    https://justice4poland.com/2016/12/14/rzeczywisty-tworca-solidarnosci/

    Zbigniew Brzeziński jest amerykańskim politykiem i strategiem globalnej polityki. Jest nazywany jastrzębiem polityki zagranicznej USA. Henryk Pająk w książce „Bestie końca czasu” cytuje Johna Colemana: „Komitet 300” rozkazał Klubowi Rzymskiemu zniszczenie Kościoła katolickiego oraz przygotowanie warunków do interwencji sowieckiej w Polsce. Solidarność była tworem Zbigniewa Brzezińskiego z Komitetu 300. To Brzeziński wybrał nazwę tego „związku zawodowego”, wytypował jego organizatorów i przywódców. Nigdy „Solidarność” Brzezińskiego i jego kumpli z Klubu Rzymskiego nie była „ruchem pracy”. Była to masowa, populistyczna organizacja stworzona po to, aby wywołać zmiany w bloku sowieckim, absolutnie konieczne do kontynuowania budowy Jednego Rządu Światowego”.

    Jerzy Holzer w książce „Solidarność 1980-1981” pisze, że nazwę związku „Solidarność” na zjeździe w Gdańsku zaproponował Karol Modzelewski. 17 września 1980 r. do Gdańska zjechali się przedstawiciele Międzyzakładowych Komitetów Założycielskich, Międzyzakładowych Komitetów Robotniczych i Międzyzakładowych Komisji Robotniczych z całego kraju. Zapadły tam wówczas decyzje o utworzeniu jednego związku. Przyjęto propozycję Modzelewskiego, aby nosił on nazwę Niezależnego Samorządnego Związku Zawodowego „Solidarność” (Jerzy Holzer, „Solidarność 1980-1981”, Wydawnictwo Krąg, Warszawa 1984). K. Modzelewski mógł być wcześniej wytypowany, obok innych, przez Brzezińskiego.

    Już w latach 60. XX w. Brzeziński pracując w Departamencie Stanu ds. Planowania Polityki Rady opracował strategię pokojowego zaangażowania USA w celu osłabienia bloku sowieckiego. W latach 1977-1981 był doradcą do spraw bezpieczeństwa prezydenta Cartera i w tym czasie wywierał znaczący wpływ na amerykańską politykę zagraniczną. Podczas pracy w Białym Domu podkreślał rolę praw człowieka, jako środka ideologicznej ofensywy przeciwko ZSRR. W celu osłabienia ZSRR, zachęcał dysydentów w Europie Wschodniej, aby walczyli głównie o poszanowanie praw człowieka.

    Departament Stanu USA był zaniepokojony udzieleniem przez Brzezińskiego poparcia dla dysydentów w Niemczech Wschodnich. Administracja amerykańska miała żywo w pamięci krwawo stłumione powstanie w NRD, które wybuchło 16 czerwca 1953 roku, po tym jak rząd ogłosił podniesienie norm wydajności dla pracowników o 10 proc. W przeszło 200 miastach wybuchły strajki, a na ulicach doszło do starć z policją. Władze NRD stłumiły powstanie przy pomocy jednostek Armii Czerwonej ściągniętych z baz radzieckich na terytorium NRD. Brzeziński postulował zaangażowanie USA w popieranie antysowieckiej partyzantki w Afganistanie i antykomunistycznego ruchu Solidarność w Polsce.

    Dążono więc do zjednoczenia Niemiec, ale bez angażowania opozycji w NRD. Nie chciano narażać Niemców w NRD, grano więc na wywołanie powstania w Polsce.

    Celem polityki amerykańskiej nie była wolna, niepodległa Polska, lecz zjednoczenie Niemiec. Z. Brzeziński w książce „Wielka szachownica” o zjednoczeniu Niemiec pisze: „Jednakże zjednoczenie Niemiec zmieniło rzeczywiste parametry polityki europejskiej. Była to porażka geopolityczna Rosji, a zarazem Francji. Zjednoczone Niemcy nie tylko przestały podporządkowywać się Francji pod względem politycznym, lecz automatycznie wyrosły na niekwestionowaną główną potęgę Europy Zachodniej, a nawet częściowo mocarstwo światowe, zwłaszcza dzięki swoim ogromnym wkładom finansowym, które przekazują kluczowym instytucjom międzynarodowym. Te nowe warunki doprowadziły do pewnych zgrzytów w stosunkach francusko-niemieckich, ponieważ Niemcy zaczęły wyrażać i otwarcie propagować swoja własną wizję przyszłej Europy, w której byłyby partnerem Francji, nie zaś jej protegowanym”.

    ————————————————

    John Coleman (ur. 1935) jest autorem i analitykiem spraw świata. Jest byłym brytyjskim oficerem MI6. Napisał kilka książek i liczne prace w tym analizę struktury władzy na świecie. Pisarz twierdzi, iż mając dostęp do poufnych danych odkrył istnienie siatki, pod której kontrolą znajduje się cały świat. Ludzie ci, dysponujący ogromnymi majątkami, wpływają na historię i życie codzienne. Jeden z ich planów zakłada redukcję liczby ludności i utworzenie jednego ogólnoświatowego państwa. Twierdzi on, że stosunkowo niewielka grupa ludzi działa w komitecie, który nazywa się „Komitet 300” i stanowi światowy rząd. Napisał i wydał książkę „Hierarcha konspiratorów: Komitet Trzystu”.

    „Judaszowskie srebrniki”
    Prymas Polski, Sługa Boży Stefan kardynał Wyszyński zwracając się do delegacji „Solidarności Wiejskiej” 6 lutego 1981 roku powiedział:

    „Mówiłem tu przed chwilą z panem Wałęsą i delegacją z Bielska Białej, że ruch, który zrodził się w Polsce – odnowy moralnej i społecznej – jest wybitnie polski. Ten ruch musi służyć przede wszystkim sprawie Polski, to znaczy ludności polskiej, czy to będzie ludność rolnicza, czy robotnicza, dla zaspokojenia jej potrzeb. Trzeba się strzec, żeby się nie wplątali tacy ludzie, którzy mają inne założenia, którzy są gdzieś uzależnieni i chcą przeprowadzić nie polskie sprawy. Trudno to po nazwisku wymieniać. Ludziom tym zależy na tym, aby Polskę wplątać w jakieś sytuacje polityczne”(Stefan Kardynał Wyszyński, „Kościół w służbie Narodu”, Rzym 1981). Niestety, Wałęsa nie posłuchał Prymasa kardynała Wyszyńskiego. Natomiast zaatakowało Prymasa skrajne skrzydło Solidarności.

    Jędrzej Giertych w Londynie, członek emigracyjnego SN, w latach 1969-1988 redagował i wydawał pismo „Opoka”, które rozsyłał po ośrodkach polonijnych i do Kraju (ukazało się 21 numerów). Jędrzej Giertych na łamach „Opoki” w 1978 r. przestrzegał przed Adamem Michnikiem, działaczem opozycyjnego KOR, jako bardziej szkodliwym niż rządzący wtedy komuniści.

    „Solidarność” była finansowa przez USA. Lane Kirkland (1922-1999), amerykański działacz związkowy, w latach 1979-1995 przewodniczący centrali „American Federation of Labor – Congress of Industrial Organizations” (AFL-CIO), pomagał finansować „Solidarność”. We współpracy z administracją Reagana, Kirkland zaangażował centralę w pomoc polskiemu ruchowi „Solidarności”, łącznie przekazując ponad 6 milionów dolarów amerykańskich w gotówce i wyposażeniu

    http://pl.wikipedia.org/wiki/Lane_Kirkland.
    Lene Kirkland nie był jedynym, który zaangażował się w pomoc dla Solidarności. Prezydent Reagan podjął decyzję dotyczącą przekazania 200 mln dolarów dla „Solidarności”. Pieniądze te jednak nigdy nie dotarły do Solidarności, ponieważ gdzieś po drodze zaginęły. Później sprawa ta stała się przedmiotem starcia pomiędzy doradcą prezydenta Reagana prof. Richardem Pipesem, a byłym doradcą prezydenta Jimmy Cartera, Zbigniewem Brzezińskim. Pipes przypuszczał, że duże pieniądze zostały przekazane Solidarności kanałami CIA. Pipes żądał od Brzezińskiego odpowiedzi na pytanie, co stało się z tymi pieniędzmi, skoro nigdy nie trafiły one w całości bezpośrednio do Solidarności. Na to pytanie Brzeziński nigdy nie odpowiedział.

    To Stany Zjednoczone stały za projektem przejęcia wpływów w pokomunistycznej Europie Środkowo-Wschodniej poprzez jej gospodarcze uzależnienie, a Soros był tu głównym ich aktorem.Program Sorosa, który wdrażał Balcerowicz, polegał głównie na podporządkowywaniu polskiej gospodarki zaleceniom Międzynarodowego Funduszu Walutowego i radom harwardzkiego profesora Jeffrey’a Sachsa. „Terapia szokowa” zastosowana przez Sorosa, Sachsa i Balcerowicza była oszustwem, bo pozostawała w bezpośrednim konflikcie z pragnieniami przeważającej większości wyborców, którzy oddali 4 czerwca 1989 r. swoje głosy na „Solidarność”. Naród polski został oszukany. Polska została sprzedana USA za „judaszowskie srebrniki”.

    Nikt nikomu nie daje pieniędzy za darmo. „Solidarność” była finansowana przez USA. Pytanie: czy w interesie Polski, czy w interesie USA. Jeżeli ktoś myśli, że w tamtych czasach Stany Zjednoczone chciały pomóc Polsce, to jest w błędzie, ponieważ w polityce na ma sentymentów, natomiast jest brutalna walka o polityczne i gospodarcze interesy. Wygrywa sprytniejszy, czyli ten który bardziej oszuka. To od Machiavellego przyjęto hasło „Cel uświęca środki”. Celem polityki amerykańskiej, po trupie Polski, było szybkie zjednoczenie Niemiec.

    Manewry „Sojuz ‘81”

    W Bukareszcie w dniach 1-3 grudnia 1980 roku odbyło się spotkanie ministrów państw Układu Warszawskiego, na którym zaproponowano zorganizowanie wspólnych manewrów pod kryptonimem „Sojuz 80”. 8 grudnia 1980 r. pod pozorem ćwiczeń koalicyjnych na teren Polski miało wkroczyć osiemnaście związków taktycznych (piętnaście dywizji Armii Radzieckiej, w tym dywizja powietrznodesantowa, dwie dywizje Czechosłowackiej Armii Ludowej i jedna Narodowej Armii Ludowej NRD). Wraz z dwiema dywizjami radzieckimi stacjonującymi w Polsce zgrupowanie inwazyjne liczyłoby dwadzieścia dywizji wojsk lądowych. Kategoryczny sprzeciw przywódców PRL i naciski państw NATO, głównie USA, spowodowały, że radziecki sztab generalny oficjalnie odstąpił od realizacji organizowania tych manewrów wojskowych. Jednak 16 marca 1981 r. rozpoczęły się na terytorium Polski, Czechosłowacji, NRD i ZSRR manewry wojskowe „Sojuz ’81”, które trwały do 7 kwietnia 1981 roku. Decyzję o ich zakończeniu podjął sekretarz generalny KC KPZR Leonid Breżniew, gdyż Jimmy Carter, prezydent USA, wystosował do niego ostrzegawczą depeszę.

    „90. spokojnych dni”
    Autorzy w wydanym w 1984 r. przez Niezależny Ośrodek Myśli Politycznej w ramach Zeszytów Edukacji Narodowej opracowaniu pt. „Polska lat osiemdziesiątych. Analiza stanu obecnego i perspektywy rozwoju sytuacji politycznej w Polsce”, piszą: Po śmierci Bieruta, „generalny kierunek rozwoju w Polsce nie był zgodny z życzeniami władców Kremla, a każda kolejna polska ekipa była – z radzieckiego punktu widzenia – gorsza od poprzedniej. Powstanie „Solidarności”, wieńczące pasmo radzieckich niepowodzeń w Polsce, było dla Rosjan katastrofą i nigdy nie mieli oni co do tego wątpliwości. Nie poczynili jednak w odpowiednim momencie wystarczających kroków dla ratowania polskiej gospodarki, nie podtrzymali upadającej ekipy Gierka, pozwolili nawet na rejestrację Solidarności”.

    9 lutego 1981 r. na VIII Plenum KC partii postanowiono wysunąć na premiera gen. Jaruzelskiego. Dwa dni później, 11 lutego, Sejm powołał go na stanowisko premiera (premier od 11 lutego 1981 do 6 listopada 1985, oraz w latach 1981-1989 I sekretarz KC PZPR). Następnego dnia premier złożył oświadczenie o przewidywanych kierunkach działania Rządu. Jego wystąpienie miało charakter ugodowy, prosił o zaniechanie akcji strajkowych, o 3 miesiące pracowitych dni – 90 dni spokoju. Trzeba pamiętać, że od 1974 r. rozpoczął się w Polsce kryzys gospodarczy, wzrastało zadłużenie zagraniczne. Mimo to nie wstrzymano inwestycji, które w latach 1977-78 wzrastały. Sytuacja gospodarcza Polski z roku na rok się pogarszała. Zadłużenie Polski w krajach kapitalistycznych doszło w 1980 r. do takiego poziomu, że całość wpływów z eksportu wolnodewizowego nie wystarczała nawet na bieżącą obsługę długów, nie mówiąc już o utracie możliwości spłacenia zadłużenia w jakiejkolwiek perspektywie czasowej. Strajki pogłębiały kryzys.

    Solidarność przyjęła wybór Jaruzelskiego na premiera życzliwie. Od 16 marca 1981 r. trwały manewry „Sojuz ‘81”, już następnego dnia, 17 marca, marszałek Kulikow spotkał się z Kanią i gen. Jaruzelskim. 12 marca zarząd wojewódzki rolniczej „Solidarności” w Bydgoszczy ogłosił pogotowie strajkowe. 16 marca w Bydgoszczy do zajętego przez strajkujących budynku przybyli przedstawiciele zjednoczonego (na zjeździe poznańskim 8-9 marca) NSZZ Rolników Indywidualnych „Solidarność” z przewodniczącym Kułajem na czele. Utworzono Ogólnopolski Komitet Strajkowy. Najważniejsze z żądań dotyczyło uznania przez rząd wiejskiej „Solidarności” za „społeczno-zawodowego reprezentanta rolników indywidualnych” (Jerzy Holzer, Solidarność 1980-1981, Wydawnictwo Krąg, Warszawa 1984). Trzy dni po rozpoczęcia manewrów „Sojuz ‘81”, 19 marca 1981 r. wystąpiła tzw. prowokacja bydgoska. Milicja interweniowała brutalnie. W rezultacie trzy osoby doznały obrażeń i znalazły się w szpitalu.

    W oświadczeniu Krajowej Komisji Porozumiewawczej (KKP) zawarta była interpretacja wydarzeń bydgoskich: „Akcja, jaka miała miejsce 19 marca 1981 r. jest oczywistą prowokacją wymierzoną w rząd premiera Jaruzelskiego” (Jerzy Holzer, Solidarność 1980-1981, Wydawnictwo Krąg, Warszawa 1984). MKZ w Bydgoszczy ogłosił , aby 20 marca odbył się dwugodzinny strajk protestacyjny. KKP akceptowała decyzję o strajku. Do protestu dołączył region toruński. 22 marca odbyły się rozmowy przedstawicieli rządu z przywódcami Solidarności i doradcami. Nie doszło do uzgodnień, natomiast ustalono, że ponowne spotkanie odbędzie się 25 marca. 23 marca w Bydgoszczy zebrała się KKP. Posiedzenie odbywało się w dużym napięciu. Wałęsa nie krył swego niezadowolenia z błędów popełnionych przez bydgoską „Solidarność”. Mówił, że „akcja rolników z Bydgoszczy była zaskoczeniem dla KKP, na sesję WRN zaproszenie dostało 6 osób, a przyszło dużo więcej, chyba niepotrzebnie” (Jerzy Holzer, Solidarność 1980-1981, Wydawnictwo Krąg, Warszawa 1984).

    Wystąpienie Wałęsy otworzyło najważniejszą część obrad, podczas których rozważono plany dalszego działania. Wielu członków KKP parło do ustalenia bliskiego i nie poprzedzonego krótkim strajkiem ostrzegawczym terminu strajku generalnego. W końcu ustalono, że w razie niepowodzenia rozmów z rządem przeprowadzić czterogodzinny strajk ostrzegawczy 27 marca, a ile nie wpłynie on na zmianę stanowiska rządu, 31 marca rozpocząć okupacyjny strajk generalny. Na spotkaniu z rządem jednak nie doszło do porozumienia. 27 marca odbył się czterogodzinny strajk ostrzegawczy. Wieczorem wznowiono w Warszawie rozmowy między rządem a „Solidarnością”. Rezultat spotkania był niewielki. 29 marca rozpoczęło się plenum KC PZPR. Obrady były burzliwe.

    W nocy z 29 na 30 marca Krajowy Komitet Strajkowy uznał, że sytuacja ulega zasadniczej zmianie i pojawia się możliwość szybkiego porozumienia. 30 marca w Warszawie doszło do nieoficjalnych negocjacji. Powołany wcześniej „zespół dobrych usług” Gieysztora, Szaniawskiego i Święcickiego, spotkał się z przedstawicielami rządu i „Solidarności”.

    Tego dnia przywódcy „Solidarności” spotkali się też z Prymasem kardynałem Stefanem Wyszyńskim. Według streszczenia zapisu magnetofonowego przedstawionego później na posiedzeniu KKP, prymas „widzi, że sytuacja się komplikuje, nie tylko w wymiarze krajowym”, zadaje sam sobie pytanie, „czy lepiej z narażaniem naszej wolności i życia już dziś osiągnąć postulaty, jak najsłuszniejsze, czy też tylko niektóre, inne – nie rezygnując – odłożyć na później”. Kardynał Wyszyński sądził w szczególności, że należy odłożyć żądania personalne, na razie za najważniejsze uznać żądania instytucjonalne – takie jak gwarancje bezpieczeństwa i dostęp do środków masowego przekazu, zwłaszcza zaś legalizacja rolniczej „Solidarności”. Prymas przestrzegał: „Strajk generalny łatwo zacząć, lecz trudno skończyć” (Jerzy Holzer, Solidarność 1980-1981, Wydawnictwo Krąg, Warszawa 1984).

    Wreszcie strona rządowa i „Solidarność” doszli do porozumienia. Gwiazda ogłosił w telewizji komunikat o zawieszeniu strajku generalnego, który miał się rozpocząć następnego dnia. Cała Polska odetchnęła.

    W kwietniu i maju władze poszły na wiele ustępstw, zwłaszcza w skali lokalnej, ale też w skali krajowej. 12 maja 1981 r. Sąd Wojewódzki w Warszawie zarejestrował NSZZ Rolników Indywidualnych „Solidarność”. Skończył się ostatecznie wielomiesięczny okres starć i napięcia wokół tej sprawy.

  28. rycho08 said

    Troll, (21)
    nie masz innego miejsca by zabłysnąć… nie chcą słuchać..?

    „Trzeba bylo sie wtedy wykazac…
    Tacy jak ty, zdaje sie oslaniaja glownych sprawcow naszego nieszczescia.”

    Co Ty wiesz o mnie – oszczędzę Cię, chyba niewiele zrozumiałeś…

  29. Marucha said

    Re 26:
    Tak, z uporem powtarza Pan plugawe kłamstwa na temat Solidarności, zaliczając do jej działaczy takich chujów, jak Komorowski, Tusk, Frasyniuk, Bujak, Geremek, Michnik…

    Trzeba wstydu nie mieć.

  30. Sarmata said

    Zamiast-Teleranka były mordy i łapanka.

    https://demotywatory.pl/4964457/Zamiast-Teleranka-byly-mordy-i-lapanka

    Szach-mat!

  31. Ad. 30

    Kolejne z uporem maniaka powtarzane kłamstwa…

    Okradli pana, więc jest pan zamieszany w kradzież…

  32. Do 30 i ….gigantyczny eksport węgla do Wielkiej Brytani czyli akcja ratowania żelaznej Damy.Dlaczego Pan nie poda informacji o bojówkach SSolidarności ,które lały, biły do krwi na ulicach,wrogów Ssolidarności.Szpitale były pełne ofiar bandytów,których ofiary ratowało wojsko(LWP) lub milicja.Jakie narkotyki bierze Pan czy też do jasnej cholery chce Pan urlop z pielęgniarką?Nigdy więcje skur……z Ssolidarności.Tej przeklętej kadry zbrodniarzy,którzy chcieli krew na ulicach Polski.

    ——
    Coś się Panu pozajączkowało. „Bojówki” Solidarności….
    Admin

  33. Zapomnijcie kadrę zbrodniarzy na polskim narodzie w Solidarności.Zapomnijcie nazwę Ss.Stan wojenny jest we Francji.Gdzie są protesty?Propaganda przeciw białym Polakom w Polsce was znarkotyzowała.Chamy.LWP uratowało Polaków przez krwawym „Majdanem” jak na Ukrainie.
    LWP wprowadziło spokój i zatrzymała sabotaze złodziei z Ss,kradnących i zatruwających żywność w Polsce.Slamsy są do dzisiaj na zachodzie wraz z wirusami i szczurami.Przekazujcie,wy jeszcze świadkowie z PRL autentyczne fakty a nie obleśne,perwesyjne kłamstwa propagandy zbrodniarzy……i przestępców sprzedających Polskę i jej majątek.

  34. Janusz T said

    Wszystko byłoby dobrze i w porządku (nadal by był PRL i status qwo) (bo przecież ludzie, nie wszystko było złe w tamtym ustroju !).
    Można się było prawie bezpłatnie uczyć, do woli; dostęp do opieki zdrowotnej był bezpłatny, to były dobre rzeczy, powiedzmy, „polskiego socjalizmu”.
    Ludzi na dole wkur….i.a.łobto, tych niektórych partyjnych na dole też, że każdy praktycznie ciężko haruje, naieszkanie (swoje M), samochód, czy na studia, a władza robi naród w ch…, rzucając przy tym chwytliwe hasła typu: – „pomożecie” – Edwarda Gierka (byłego górnika siłowego KWK), pierwszego sekretarza biura politycznego, komitetu centralnego PZPR.
    No to masy społeczne odpowiedziały – „pomożemy”. Jednak partia zapomniała o większości narodu, zapominając o nim. Pakując całą żywność na Śląsk, dla górników, trochę na Wybrzeże dla Stoczni, gdzie całą produkcja statków i okrętów szła cała dla Związku Radzieckiego.
    W zamian bratnie ZSRR zainstalowało w naszej ojczyźnie – bazy wojskowe – Pomorzu i Dolnym Śląsku, gdzie całe zaopatrzenie we wszystko: – żywność, artykuły przemysłowe oraz paliwo zapewniała towarzyszom że ZSRR – PRL.
    Ludzi to bolało, że praktycznie całe zaopatrzenie wyprodukowane w kraju, jest wyworzone do „bratniej ZSRR”.
    Ludzie nie rozkręcali torów, tylko dlatego, że byli spacyfikowani przez aparat ucisku: – SB, ZOMO, Milicję potem i wojsko (już w stanie wojennym).
    Na rynku brakowało wszystkiego żywności, wódki, papierosów, wina, papieru toaletowego, ubrań, butów, samochodów, leków, a nawet brazylijskiej kawy czy polskiego masła.
    Pamiętam, żeby nie zdechnąć z głodu, chodziłem z mamą na targ (o 6°° rano !, bo potem nie było po co iść tam), by kupić od rolników, trochę masła, sera białego, jak, koguta na rosół, czy jeszcze wtedy nieskażonych warzyw i owoców, a potem zapiera…da…lać, na zajęcia do szkoły.
    I od tego się całe clou zaczęło.
    Ludzie na bazarach, w bramach, gdziekolwiek, kupowali od społeczności cygańskiej, naonczas, bardzo dobre odbiorniki tranzystorowe, japońskiej produkcji, by wieczorami słuchać zagłuszanej przez reżim peerelowski – „Wolnej Europy” tudzież „Głosu Ameryki”, gdzie w tych audycjach przewodził Żyd – Jeziorański.
    Było kwestią czasu, że to wszystko „pierdyknie”, bo tak dalej nie mogło być.
    Może, żeby władza, co rusz nie podwyższała żywności, leków, benzyny, i żeby było lepsze zaopatrzenie w produkty pierwszej potrzeby, to byłby spokój. Przynajmniej pozorny.
    Bo Polak jak jest syty, to jest leniwy i olewa wszystko, a jak głodny i biedny, to jest zły i wojowniczy, zmienia się o 360°.
    Pamiętam schyłek Gierka, gdzie jego koniec nastąpił dlatego, że zabrakło drastycznie… papirosów, gdzie wtedy połowa społeczeństwa paliła. To było dla ludu, uzależnionego od fajek i wódki, nie do zniesienia.
    W stanie wojennym, to wyszło zaraz na początku, gdy Jaruzelski zarządził kartki na te używki, na długie, prawie 8 lat.
    To był początek końca całego PRL.

  35. Janusz T said

    Lipski, jesteś podłym, fałszywym, zakłamanym CHUJEM. Chętnie bym ci skopał tę żydowską, parszywą mordę.
    Lepiej się skurwysynie czerwony, żydowski, nie odzywaj się tu.
    Ty podły baranie, zwykli Polacy strzelali do siebie, nie mając broni palnej i powodów do tego by strzelać !.
    Ludzie chcieli normalnie żyć i pracować, rozwijać się, zakładać rodziny. Mieć święty spokój.
    Kurwa, nie widziałem jeszcze tak zakłamanego chuja, jak ty bydlaku – Lipski.

  36. Rafal Cz. said

    Ad 35
    Ani jednego argumentu jeno wulgarne wyzwiska, ot poziom kloaki.

  37. Janusz T said

    Idź najpierw do szkoły, żeby się nauczyć czytać komuchu. A potem szczekaj.

  38. MatkaPolka said

    NIEPUBLIKOWANY ZAPIS ROZMÓW W MAGDALENCE 1989 – CAŁOŚĆ!

    Łącznie w rozmowach w Magdalence uczestniczyły 42 osoby. W spotkaniach w Magdalence udział brali (w różnych zespołach i składach osobowych).
    Strona rządowa: gen. Czesław Kiszczak, Stanisław Ciosek, Artur Bodnar, Jan Janowski, Jan Jarliński, Mieczysław Krajewski, Harald Matuszewski, Jerzy Ozdowski, Romuald Sosnowski, Bolesław Strużek, Jan Szczepański, Tadeusz Szymanek, Stanisław Wiśniewski, Andrzej Gdula, Bogdan Królewski, Janusz Reykowski, Aleksander Kwaśniewski, Ireneusz Sekuła, Jerzy Uziębło, Władysław Baka, Jan Błuszkowski, Leszek Grzybowski;
    Strona opozycji solidarnościowej: Lech Wałęsa, Andrzej Stelmachowski, Władysław Frasyniuk, Lech Kaczyński, Władysław Liwak, Tadeusz Mazowiecki, Jacek Merkel, Alojzy Pietrzyk, Edward Radziewicz, Bronisław Geremek, Mieczysław Gil, Witold Trzeciakowski, Adam Michnik, Zbigniew Bujak, Jacek Kuroń, Andrzej Wielowieyski, Ryszard Bugaj; ponadto udział brali przedstawiciele Kościoła katolickiego: ks. Alojzy Orszulik, ks. abp Bronisław Dąbrowski, ks. bp Tadeusz Gocłowski.

    Z bolszewicką szczerością

    Stanisław Michalkiewicz analizuje przygotowania do „okrągłego stołu”.
    Ul. Zawrat – spotkania

    .https://www.youtube.com/watch?v=yIKCeLuKsWA

  39. MatkaPolka said

    Rozmowy w Magdalence
    https://dzieje.pl/aktualnosci/rozmowy-w-magdalence

    Obrady Okrągłego Stołu
    W połowie sierpnia 1988 r. w Polsce wybuchła nowa fala strajków, zapoczątkowana w kopalni „Manifest Lipcowy” w Jastrzębiu, gdzie górnicy obok postulatów ekonomicznych zażądali legalizacji NSZZ „Solidarność” i utworzyli Międzyzakładowy Komitet Strajkowy.

    WIOSENNA FALA STRAJKÓW
    (***)

    UPADEK KOMUNIZMU W EUROPIE
    •Jesień Ludów
    Kalendarium polityczne: 1989
    1990
    1991

    POLSKA
    •Strajki w 1988
    Rozmowy w Magdalence
    Debata Miodowicz – Wałęsa
    Okrągły Stół
    Nowela kwietniowa
    Wybory czerwcowe
    Nowela grudniowa
    Plan Balcerowicza
    Transformacja w Polsce

    WĘGRY
    Trójkątny Stół

    CZECHOSŁOWACJA
    Aksamitna rewolucja

    NRD
    Rewolucja trabantów
    Upadek muru berlińskiego
    Konferencja dwa plus cztery
    Zjednoczenie Niemiec

    RUMUNIA
    Rewolucja w Rumunii
    Mineriada

    BUŁGARIA
    Okrągły Stół

    JUGOSŁAWIA
    Rozpad Jugosławii
    Wojna dziesięciodniowa
    Wojna w Chorwacji
    Wojna w Bośni i Hercegowinie
    Bombardowania przez NATO Jugosławii

    ALBANIA Upadek komunizmu w Albanii

    KRAJE BAŁTYCKIE
    Bałtycki łańcuch
    Śpiewająca rewolucja
    Wydarzenia styczniowe

    ZSRR
    Głasnost
    Pieriestrojka
    Uskorienie
    Pucz moskiewski
    Układ białowieski
    Rozpad Związku Radzieckiego

  40. Rafal Cz. said

    Ad 37
    Nauczyc czego chamie. Ja szkoly ukonczylem ze stopniem inzynierskim. a ty chamie?

  41. revers said

    Gorzka prawda o stanie wojennym, solidaruchach, krk, …

    http://www.klubinteligencjipolskiej.pl/2019/12/gorzka-prawda-o-genezie-solidarnosci-stanie-wojennym-krk-i-konsekwencjach-przejecia-wladzy/?fbclid=IwAR17uI88xvTNhHC5bMamuWazQAlz56rFUwhtbpUytgSk37rwMOrWcW7db9U

  42. Do 35.Chamie w roku 2019 dzieci w Polsce,płacą za operacje gdy zachorują.Chamie,bez empatii dla polskich dzieci,śmierdzący tchórzu,polskie dzieci płacą za leki.Z wyjątkiem dzieci bandytów z Ss i pseudo polityków w Polsce.Nie przyciemniaj propagandą znowu cwelu.Ja gwarantuję urlop gdy atakują polskie dzieci,tak jak Ty to robisz.Ile ofiar Ss znasz w PRL w fabrykach,z połamanymi żebrami,ręce połamane,pobite twarze,wyrywane włosy,błagające kobiety w administracji fabryk o litość,wywózka na taczkach,nawet zwykłych pracowników administracji,robotników,którzy chcieli pracować i zarabiać.Oni nie dostawali forsy na przeżycie,tak jak (bez pracy) kadra Ss.Rabunki aptek,nawet przyzakładowych z lekami dla pracowników i ich dzieci.Cytat:”Solidarność” może się przekształcić w paramilitarną organizację, która będzie działała, jak tydzień temu przed Sejmem – -senator niezależny Kazimierz Kutz. Kadra przed stanem wojennym miała takie same plany.Mam nadzieję,że sprawcy do dzisiaj bezkarni,doczekają się wyroków.

  43. Ad. 41

    Chcecie, to wierzcie, chcecie – nie wierzcie.

    Cytat z artykułu z linku: Od samego początku, SB , centralne kierownictwo PZPR, Kościół nasyłały do kierownictwa NSZZ swoich agentów, różne gangi przestępcze, wszelkiej maści szumowinę, karierowiczów, zwykłych bandytów i łobuzów.

    Czyli Kościół nasyłał do kierownictwa NSZZ swoich agentów, różne gangi przestępcze, wszelkiej maści szumowinę, karierowiczów, zwykłych bandytów i łobuzów… – bez komentarza.

  44. PISKORZ said

    re 25 Nie ma wątpliwości, że fala automatyzacji wkrótce rozpęta się po gospodarkach na całym świecie.”..GDZIEŚ W HOTELU W BIESZCZADACH CHYBA…w recepcji..robot. W jakiejś firmie w woj. opolskim..robot ma tam jakąś funkcję.

  45. Ola said

    o tak , o tak, o tak!! przyszlosc to na rozowo, czyli melanz prawicy i lewicy – na przykladzie – Ziemkiewicz u corki Jaruzelskiego:
    .https://www.youtube.com/watch?v=oWtwpdinGF4&t=1242s

    tak, zmiksowac to co dobre na dwoch biegunach i wreszcie bedzie!! I wilk syty i owca cala, i komunistka w kosciele, i jednostka sie realizujaca i narod tez nie glodny. Jest swiatelko w tunelu.

  46. PISKORZ said

    re 38 Dobrze się napatrzcie na te mordy przy stole, bo to wszystko ścierwo i zdrajcy. Wszystkie opcje polityczne, komuna przed, komuna po, nawet czcigodny klecha się znalazł. Banda czerwonych skurwieli od obecnej rzekomej „prawicy” i lewicy po kościół katolicki. Wstyd.

  47. MatkaPolka said

    Wypowiedzi o Stanie Wojennym pomijają wyjątkowo ważny element w historii.

    Tym superważną sprawą jest TROCKIZM. Pomijany jest konflikt miedzy Stalinem a trockistami

    Gen. Jaruzelski był przedstawicielem nurtu anty-trockistowskiego na Kremlu, a w Polsce stanął w obliczu rewolucji trockistowskiej. Dopiero po spotkaniu w 1985 Jaruzelski –Rockefeller to wszystko się zmieniło – uległ trockistom.

    Przewrót w Polsce robili trockiści. KOR był organizacją trockistowską

    Stalin wprawdzie u siebie w Związku Sowieckim zlikwidował w sposób bezwzględny opozycję trockistowską, złożoną głównie z kosmopolitycznie usposobionych Żydów; ale do zapewnienia sobie władzy nad Polską posłużył się mimo to zastępem urodzonych i wychowanych w Polsce, lecz nienawidzących Polski Żydów.

    Zza pleców nominalnego prezydenta Rzeczypospolitej, premiera i pierwszego sekretarza Partii w latach 1947-1955, Bieruta, faktyczną władzę w Polsce sprawował, jako „szara eminencja”, choć nominalnie – w latach 1947-1956 – tylko podsekretarz stanu: wicepremier, Jakub Berman, syn wydawcy dziennika „Hajnt”, czołowej w okresie międzywojennym gazety w języku „jidisz” w Warszawie i rodzony brat Adolfa Bermana, polityka partii Poale-Syjon, posła do parlamentu w Tel-Awiwie. Dyktatorem gospodarczym w Polsce był w latach 1949-1956 Hilary Minc, syn zamożnej rodziny war-szawskiej, żydowskiej burżuazji.

    Innym wybitnym współuczestnikiem rządów w Polsce był w latach 1945-1957 Roman Zambrowski, syn rabina. Czymś w rodzaju dyktatora kulturalnego w Polsce był w latach 1945-1952 żydowski intelektualista, Jerzy Borejsza. Na średnich i niższych stanowiskach aparatu władzy w Polsce, a także i aparatu terroru, pracowały setki ludzi o podobnych biografiach.
    Przez parę dziesięcioleci

    Warto zauważyć, że obóz trockistowski, lub do trockistów zbliżony posługuje się w całym świecie, w imię wzniecania wszędzie walki, metodą podsycania wszelkich, istniejących lub rodzących się konfliktów, a więc drogą popierania ruchów wywrotowych lub opozycyjnych, choćby wyznających ideologię całkiem sobie obcą.

    W Północnej Irlandii i w Hiszpanii popiera nacjonalizmy irlandzki i baskijski. (W Irlandii także i protestancko-brytyjską opozycję przeciwko nacjonalizmowi irlandzkiemu).
    W Palestynie judzi Arabów przeciwko Żydom, a Żydów przeciwko Arabom. Nie ma, więc w tym nic dziwnego, że gotów jest w Polsce posługiwać się w swych poczynaniach – oczywiście tylko do czasu – katolikami, o tyle, o ile jest w stanie nimi manipulować

    Owa rewolta jest celem samym w sobie, że nie ma ona nic określonego ze sobą przynieść, że jest – całkowicie po trockistowsku – walką dla walki i rewolucją nieustającą.

    „Kto powiedział – pyta p. Levy – że ten polski zryw ma cośkolwiek «osiągnąć»?”
    Nic nie ma osiągnąć. Ma tylko przynieść ferment, chaos i anarchię.

    Dzieci trockistów stworzyli KOR

    Działalność ruchliwej grupy politycznej marksowskiej, wprawdzie opozycyjnej wobec aparatu politycznego rządzącego wówczas w Polsce, ale mającej cele własne, z dążeniami polskiego narodu nie mające nic wspólnego. Grupa ta znana jest najlepiej pod nazwą KOR (Komitet Obrony „Robotników”, czy też „Rewolucjonistów”), a w sposób oczywisty związana jest i była ze zjawiskiem o wiele szerszym, mianowicie ze światowym obozem trockistowskim.

    Grupa ta jest grupą opozycyjną w obrębie obozu, rządzącego zarówno w Polsce, jak w Rosji. Walczy ona nie o dobro Polski, lecz o zwycięstwo swojego kierunku w obozie komunistycznym w świecie, a więc o władzę w Polsce i także – rzecz bardzo ważna – również i w Rosji, a także o wpływ w całym świecie.

    Twórcami i organizatorami tej grupy byli od początku ludzie o światopoglądzie rewolucyjnym, ateiści i kosmopolici (często z pochodzenia Żydzi, albo, jeśli rodowici Polacy, to związani ze społecznością żydowską małżeństwem z Żydówkami), bardzo często dawni członkowie Partii, lub synowie byłych członków Partii.

    Rolę jaką odgrywa „żywioł żydowski – lub blisko z Żydami związany, na ogół wyznający poglądy zbliżone do tzw. «trockistów», a więc marksistowskie, jawnie lub w sposób utajony wrogie duchowi chrześcijańskiemu Polski i tradycjom jej tysiącletniej, chrześcijańskiej historii, w istocie kosmopolityczne i w swym polskim patriotyzmie – nieraz zresztą bardzo ostentacyjnym – nieszczere”.

  48. MatkaPolka said

    cd..
    Lech Wałęsa rządził „Solidarnoś-cią”. Zza jego pleców często rządzili inni. Udało się ludziom z KOR wcisnąć się w szeregi „Solidarności” i aparat jej opanować.

    nie byli to wcale robotnicy, lecz inteligenci, tak zwani dzisiaj „intelektualiści”, a po wtóre, że byli to ludzie zupełnie obcy światopoglądowi masy robotniczej i w ogóle światopoglądowi przeważa-jącej części polskiego narodu. Byli to prawie wyłącznie ludzie „laickiej lewicy”, poglądami bardzo podobni do Michnika. Często spokrewnieni z nim także i tym, że będący z pochodzenia Żydami.

    Już od dłuższego czasu było widoczne, że warstwa kierownicza „Solidarności”, wszyscy owi „doradcy”, „sekretarze”, redaktorzy komunikatów i pisemek, to było całkiem co innego, niż zrzeszona w „Solidarności” masa robotnicza i idące za nią zastępy chłopów i prawdziwych polskich inteligentów. Nadawała ona ruchowi „Solidarności” coraz mocniej piętno trockistowskie. Uderzające było, jak ta „Solidarność” staje się coraz podobniejsza do wszystkich aparatów systemu komunistycznego.

    To o to chodziło. By zdetronizować Kościół katolicki z jego wielkiej roli głównej, niezależnej siły w polskim narodzie. Sam KOR tego zrobić nie potrafił; był na to za słaby. Ale udało mu się, metodą mafijną, opanować „Solidarność”, wielką organizację ludzi zacnych, ale politycznie niedoświadczonych i naiwnych i tak tą organizacją zamanipulować, by stała się potężną dźwignią polityki obozu trockistowskiego, lub z trockizmem sprzymierzonego. Polityki, w istocie zwróconej przeciwko Kościołowi katolickiemu. I przeciwko tradycyjnemu duchowi polskiego narodu.

    Mafia, kierowana przez KOR, nie troszczyła się o trwałą poprawę położenia Polski i polskiego narodu, ani o poprawę bytu polskich robotników, ale pracowała nad wywołaniem w Polsce rewolucji.
    Do podstawowych założeń polityki trockistowskiej należy dążenie do rewolucji nieustającej. Celem trockistów nie jest rewolucja, która coś osiągnie, dokona jakie-goś przewrotu, który coś nowego zbuduje. Ich celem jest rewolucja, jako stan trwały.

    Do czego dążyła KOR-owska mafia, gdy opanowała aparat „Solidarności” i zdobyła sobie kierownictwo i przywództwo „odnowy”?
    Jej cele i polityka były skomplikowane.

    Trzeba przede wszystkim zdawać sobie sprawę z jednego podstawowego faktu: że popchnięcie „Solidarności” i „odnowy” na drogę rewolucyjną było dziełem nie jednego tylko ugrupowania, to znaczy KOR-u, ale dwóch. W sposób wyraźny zarysował się w ostatnich latach sojusz KOR-u, czyli obozu trockistowskiego lub pro-trockistowskiego z obozem piłsudczyków. I to te dwa ugrupowania razem pchnęły Polskę ku rozwojowi wypadków, mającemu cechę katastrofy.

    Grupa KOR-u, w myśl strategii trockistowskiej, dążyła do wywołania w Polsce permanentnej rewolucji. Młodzi piłsudczycy, to byli romantycy, spragnieni „czynu”, spragnieni okazji do okazania bohaterstwa także i w swoim pokoleniu i dlatego marzący o nowym zrywie powstańczym i o nowej wojnie Polski z Rosją.

    Dążeniem KOR-u było zdobycie władzy. Trockiści dążą do rewolucji światowej i do objęcia przez nich władzy, jako rządu światowego. Jednym ze środków do tego może być doprowadzenie do przewrotu w Rosji i pochwycenia tam władzy przez klikę, którą Stalin obalił i w dużej części wymordował, to znaczy przez ukrytą, lecz z pewnością wciąż istniejącą opozycję trockistowską w aparacie rządowym sowieckim.

    A jednym ze środków do zdobycia władzy w Rosji przez trockistów może być rewolucja trockistowska w Polsce. Trockiści, dlatego dążyli i z pewnością nadal dążą do wywołania w Polsce rewolucji, że mają nadzieję pochwycić władzę zarówno w aparacie rządowym, jak i w partii komunistycznej w Polsce.

    A mając władzę w Polsce – także i władzę w partii – będą mieli potężną dźwignię do wywołania przewrotu także i w Rosji.
    Bunty komunistów w krajach rządzonych przez komunizm już bywały – najjaskrawszym przykładem był tu bunt Tity i jego Jugosławii; ale bunty te nie zmierzały do obalenia istniejącego porządku w Rosji. Natomiast gdyby Polska znalazła się pod rządami trockistów – byłby to wielki krok na drodze do przewrotu w Rosji.

    Ale nie byłby to wcale przewrót antykomunistyczny – choć wiele się w Polsce właśnie o takiej możliwości deklamuje – ale tylko przewrót antystalinowski.

    Nie kto inny, tylko komunistyczni wrogowie Stalina, a uczniowie i następcy Lwa Bronsztajna-Trockiego, pochwyciliby władzę na Kremlu; oczywiście pochwyciwszy ją przedtem w Warszawie. To taki byłby rezultat KOR-owskiej „odnowy” – gdyby okazała się ona zwycięska. Znikłyby wtedy za jednym zamachem ukłony w kierunku Kościoła katolickiego, frazesy o
    demokracji i gadanina wolnościowa.

    Polska znalazłaby się za jednym zamachem pod terrorem takim, jak za rządów Bermana, albo gorszym. Zaskrzypiałyby znowu szubienice i zahuczały wystrzały w kark. A Kościół znalazłby się w katakumbach. Robotnicy zaś (a także i chłopi) zostaliby wepchnięci w bezlitosną niewolę.

    Nie łudźmy się! Starajmy się widzieć w trockistach to, czym naprawdę są, a nie to, co udają.

  49. MatkaPolka said

    cd..

    Tyle o trockistach. A piłsudczycy? Istnieje w Polsce silny prąd romantyczny, obejmujący duże odłamy młodego pokolenia, który nawiązuje do polityki Piłsudskiego, a także do powstania warszawskiego z 1944 roku, oraz do powstań 1830 i 1863 roku i dąży do czynu chociażby klęskowego, ale będącego sposobnością do wyładowania energii i zaspokojenia pragnienia bohaters-twa. Młodzi ludzie, należący do tego prądu, zazdroszczą swoim ojcom i dziadom że mieli możność bić się za ojczyznę, a oni tej sposobności dotąd nie mieli. Ich uczucia wyrażają najlepiej słowa, wypowiedziane ongiś przez polskiego poetę; „mój ojciec był bohater, a ja, ja jestem nic”.

    Ale pragnienie ofensywnego pokonania Rosji jest pragnieniem nierealnym. Chcę tu jednak powiedzieć rzecz ważniejszą: zniszczenie, to znaczy rozczłonkowanie Rosji jest sprzeczne z interesem Polski. Gdyby przyszło do skutku wysiłkiem jakiejś siły potężniejszej niż Polska, na przykład Ameryki lub Chin, lub Niemiec, lub koalicji tych wszystkich państw, byłoby to dla Polski katastrofą.

    Narodzenie się nominalnie niepodległej Ukrainy – a Ukraina ta stałaby się w sposób nieuchronny faktycznym protektoratem niemieckim – oznaczałoby osaczenie Polski i prawdopodobnie jej zmiażdżenie

    Węgry w trakcie swego powstania w 1956 roku ogłosiły, że kasują swój udział w pakcie warszawskim – i to właśnie w tym momencie znalazły się w zbrojnym konflikcie z Rosją. Także i trockiści czechosłowaccy w okresie tak zwanej „wiosny praskiej” w 1968 roku taki właśnie mieli program – utrzymać porządek komunis-tyczny W Czechosłowacji, ale sprawić, by Czechosłowa-cja wystąpiła z paktu warszawskiego. Również i trockiś-ci, czy też pro-trockiści w Polsce, a więc obóz Michni-ków i Kuroniów, taki sobie stawiają program: zachować w Polsce ustrój komunistyczny, lub zbliżony do komu-nistycznego, ale również sprawić, by Polska wystąpiła z paktu warszawskiego i znalazła się, jak Chiny w obozie antyrosyjskim, a więc zbliżyła się politycznie do Ameryki, do Niemiec i do Izraela.

    Polsce strajki i wzywali cały naród do nieróbstwa i wypoczynku, prowadziła Polskę do dalszego jeszcze pogłębienia ogólnego rozstroju i ruiny. Gospodarczo i społecznie – rewolucja ta miała cechy samobójcze. Co więcej, miała szkodliwe oblicze ideowe: była ożywiona duchem trockistowskim, a więc antychrześ-cijańskim i antynarodowym.

    Wreszcie – niosła ze sobą perspektywę wojny domowej. Jeszcze tylko tego było Polsce do szczęścia potrzeba: wojny domowej. To właśnie to panowie Kuronie i Michniki Polsce w darze nieśli: wojnę domową między trockistami a stalinowcami, a potem może nagłą zmianę frontu: pogodzenie się trockistów ze stalinowcami, lub poddanie się jednych drugim, połączenie się ich w jeden antychrześcijański obóz – i wspólne uderzenie ich na Polskę katolicką, oraz na jej tysiącletnie tradycje chrześcijańskie. Może zapłonęłyby wtedy naraz, jak Polska długa i szeroka, kościoły, i po zawisali na zaimprowizowanych szubienicach księża, jak w 1936 roku w Hiszpanii.

    Rosja Sowiecka, rządzona dotąd przez ludzi, którzy są następcami i mniej więcej stronnikami Stalina, nie mogłaby ścierpieć zwycięstwa w sąsiadującej z nią tak blisko i tak dla niej politycznie i strategicznie ważnej Polsce, rewolucji trockistowskiej.

    Stalinowcy widzą w trockistach największego swego i najniebezpieczniejszego wroga. Z drugiej strony ukryci trockiści istnieją nadal i w Rosji. W razie rewolucji trockistowskiej w Polsce, podnieśliby oni w Rosji głowę. Może i w Rosji doszłoby do wzięcia się za łby stalinowców z trockistami.

    Bo nie chodziłoby o klęskę (bo tym bardziej nie o zwycięstwo) Polski, ale o klęskę lub zwycięstwo trockistów i o władzę dla trockistów nie tyle w Warszawie, co na Kremlu.

  50. Troll Polonii said

    29
    Marucha

    Zarzuca mi pan klamstwa, mimo, ze ja tylko cytuje dokumenty.

    Natomiast:

    Marucha twierdzi, ze Lech Walesa nie mial nic wspolnego z Solidarnoscia!

    @29
    Trzeba wstydu nie miec:

    A kto to byl w TRZONIE Solidarnosci??

    Tadeusz Mazowiecki – Icek Staktzna
    Jacek Kuron- Icek Kordblum
    Leszek Balcerowicz – Aaron Buchaltz
    Stefan Niesiolowski – Aaron Nusselblaum
    Jozef Oleksy – Szymon Buchmio –
    Hanna Gronkiewicz Waltz – Haka Grundbaum
    Wlodzimierz Cimoszewicz – Dawid Goldstein
    Aleksander Kwasniewski – Izaak Staltzman
    Andrzej Olechowski – Mosze Brandwein
    Izaak Goldeicht – Jan Maria Rokita
    Jaroslaw Kaczynski – Kalkstein
    Antoni Macierewicz – Izaak Singer
    Bronislaw Gieremek – Berle Lewartow
    Adam Michnik – Aaron Sechter
    Lech Kaczynski – Kalkstein
    Bronislaw Komorowski – Osip Szczynukowicz
    Janusz Korwin – Mikke – Ozjasz Goldberg
    Marian Krzaklewski – Dawid Zimmerman
    Ludwik Dorn – Dornbaum
    Hanna Suchocka- Hajka Silberstein
    Andrzej Duda – Aaron Feigenbaum

    No i jeszcze byl….BOLEK

    ——————-
    Ci ludzie nie mieli NIC wspólnego z Solidarnością.
    Tyle, co rabin Schudrich z Kościołem.
    Po co Pan z uporem powtarza kłamstwa?
    Admin

    To znczy Walesa nie mial nic wspolnego z Solidarnoscia?
    Ani Lech Kaczynski??
    Ani Jacek Kuron??

    Zdaje sie, ze w ogole w Solidarnosci nie bylo nikogo… duchy

  51. Do 45.Bardzo dobra analiza faktów.Dziękuję,bardzo serdecznie..Czy polska młodzież w roku 2019 wie, że ukryta wojna trockistów w wielu przypadkach pod wpływem narkotyków w Polsce ale i w EU trwa? Oni chcą jak zwykle Polaków zniszczyć.Ich fizyczną nienawiść nazywam chorobą psychiczną.
    Dlatego,kochani,bądzmy czujni.Przed stanem wojennym,pokazali swoje sadystyczne metody.Bili słabszych a bali się jeszcze wojska.Szkoda,że Jaruzelski,zagwrantował tym bandytom,ochronę.
    Scenariusz,wtedy był podobny do byłego „Majdanu”,na którym pokazali się,”polscy” fanatycy.Oczywiście ich celem była i jest…Rosja,z jej złożami.Chylę czoła za podanie faktów.

  52. Marucha said

    Re 50:
    Rzygać mi się chce od tej pisaniny.
    Te kurwy, których nazwiska Pan wymienił, tyle mają z „S” wspólnego, co Wałęsa z rozumem. Co z tego, że występują w „dokumentach”?
    W dokumentach to Piłsudski jest wielkim wodzem, a Paweł VI – świętym.

    Pierwszą i drugą Solidarność łączy tylko nazwa – ile razy można to powtarzać?
    Pan mnie chce wkurwić?

  53. Troll Polonii said

    52
    Marucha

    Ja podaje to co jest od dawna w przestrzeni publicznej. I w publikacjach Solidarnosci.
    I nie ja to wymyslilem.

    Nie strzelac do poslanca!.

    I nie tylko nazwa ….jest wspolna..
    Jest jeszcze wielki wodz Walesa, ktory dostal Nagrode Nobla za PIERWSZA Solidarnosc..

    Powiem tak:
    Pan nie zmieni swojego zdania i opinii o Solidarnosci.
    Ja tez nie zmienie.
    Obaj mamy prawo do swojej opinii…
    nie tylko na podstawie wlasnych doswiadczen… moje szkolenie w Anglii w 1980 roku duzo mnie nauczylo.

    Nie wiem ile pan mial lat w 1979 roku- i nawet nie o wiek tu chodzi – tylko o to co sie z tych czasow pamieta.

    Pana nie interesuje ani dokumentacja, ani literatura Solidarnosci ani nawet opinia i wystapienia samego wodza Solidarnosci.
    Na przyklad w 1989 roku w Kongresie. Nie wie pan co Lechu opowiadal Amerykanom?
    Szkoda.
    Od poczatku do konca firmowal Solidarnosc swoim nazwiskiem, dzialanoscia i stanowiskiem.
    Potwierdza to nie tylko Encyclopedia Britannica..

    Jak wiadomo, Lech byl Ubekiem, wiec widac nalezy mu sie obrona i ochrona.
    Prosze zreszta zapytac samego Walesy , ktorej Solidrnosci NIE przewodniczyl?.

    Ja, niestety, pamietam, kto i w jaki sposob namawial mnie nie tylko do Solidarnosci ale i do strajku.
    Ja FAKTYCZNIE ze wzgledu na charakter mojej pracy nie moglem isc na strajk. Nie bylem wyjatkiem.
    Proponowalem strajk wloski.
    Nie powtorze co mi zaproponowano. Juz wtedy bylem ‚agentem sowieckim’.

    I prosze mi nie wmawiac, ze Solidarnosc byla anielska.
    Bywala bardzo agresywna. (np. w Nowym Targu i Rybniku)
    Ja moge przypomniec awantury o finanse jakie miala A. Walentynowicz z Walesa.

    I dobrze jest wiedziec do czego przyznaja sie Amerykanie:

    Walesa pomogl zniszczyc imperium sowieckie.
    Komu pomogl??
    A teraz wybiera sie do Hong Kongu. Wspierac kolejna ubecka rewolucje?
    Za czyje pieniadze?

    Washington Post:
    He helped end the Soviet empire. Now Lech Walesa wants to help Hong Kong. – The Washington Post

    https://www.washingtonpost.com/opinions/2019/11/25/he-helped-end-soviet-empire-now-lech-walesa-wants-help-hong-kong/

  54. Marucha said

    Re 53:
    W „przestrzeni publicznej” to pisze, że Polacy spalili Żydów w Jedwabnem i są winni im 347 miliardów.

    Kurwa… powoływać się na dokumenty KOR-owskiej pseudo-Solidarności i osądzać prawdziwą Solidarność….
    W dupę sobie je można wsadzić.
    Czasami żal, że nie można przez Internet dać komuś po ryju.

  55. Janusz T. said

    Ad 54: Pan Marucha.

    „Czasami żal, że nie można przez Internet dać komuś po ryju.”

    To prawda panie Wacławie, aż dłonie świerzbią, i to bardzo.

  56. Boydar said

    Czy ukradłeś, czy zostałeś okradziony, jesteś zamieszany w kradzież.

    Nie rozumiem, jak można nie rozumieć tak prostej prawdy.

  57. Piotr B. said

    POwoli scieraja sie dwie prawdy…Ta co sie prawda ma prawo nazywac i ta wymyslona i zaklamana.Do glosiciela nalezy wybor ktora sie POsluguje.Pana Gospodarza rozumie…bo to samo od 50 lat mam z pilsudem….We wczesnej mlodosci od czlonka rodziny sie dowiedzialem szczegolow bo byl jego najblizszym kurierem…a POtem 50 lat musielem sie scierac z tymi ktorzy stali przy tej ZAKLAMANEJ….Wspolczuje Panu P.Marucha ale zywot nie jest uslany kwiatami.

  58. Troll Polonii said

    54
    Marucha
    Marucha zaluje, ze nie moze dac po ryju??
    Wspolczuje.
    Erystyka widac rozgoscila sie na dobre w gajowce.

    I dopoki nie bedzie dochodzenia w sprawie morderstw znakomitych obywateli PRL, budowniczych Polski , ktorzy walczyli w czasie wojny z niemiecka okupacja a po wojnie budowali kraj, a potem w czasach Solidarnosci zostali zamordowani- teraz jakies koltuny opowiadaja, ze ..zgineli bo ukradli majatek Solidarnosci!! – to nie ma rzeczywiscie wspolnej plaszczyzny.
    (skad Solidarnosc miala majatek?)

    Wiec dopoki nie bedzie dochodzenia w sprawie znaych morderstw – to mozecie sobie porownywac srebrniki Walesy ze srebrnikami Pilsudskiego i odwrotnie.
    A wszystko o czym w latach 80-tych pisala brytyjska prasa i co nam opowiadali wykladowcy w Anglii – sie sprawdzilo.
    Spontanicznie!

  59. Piotr B. said

    No to zaczynamy dochodzenie P.Troll…Moze na POczatek od Ks.Popieluszli i Jaroszewiczow…Dawaj Pan co mowili „wykladowcy”??

  60. Troll Polonii said

    59
    Piotr B.

    Ja moze wszystkiego nie powtorze, bo sie boje oberwac po ryju ale Anglicy sie nasmiewali z Walesy.
    Rowno.
    Cytowali jego przemowienia , w sumie mieli go za wiesniaka.
    Ja akurat nie wiedzialem , kto to byl Walesa, bo jak wyjezdzalem z Polski , to nikt o nim nie slyszal.
    On w ogole jakos tak ‚spadl z nieba’. Okazalo sie ,ze spadl z plotu.
    Prasa zangielska as pisala o wielkich zmianach w Bloku Wschodnim, bo swiatu zagraza sowiecka agresja ; Rosja sie rozpada i caly system sie wali..
    Pisali tez o kontrakcie na wydobycie gazu z Rosja.

    Zdaniem Angoli Polska potrzebowala wielkich zmian i zachodnich towarow. Potrzebowala wolnego rynku bo w komunie wolny rynek nie istnieje. . Demoludy sa szare, a ludzie bardzo nieszczesliwi. Komunizm sie nie sprawdzil.
    Ludzie zostali oklamani, i marzy im sie demokracja i wyzsze standarty zyciowe…itp.itd

    Pamietam, ze w jednej gazecie napisali, ze ‚trzeba w Polsce przepedzic z ulic biale niedzwiedzie’.

    Poniewaz nas z Polski byly tylko trzy osoby, bylismy dokladnie ‚przeswietleni’ czy przypadkiem nie jestesmy szpiclami, bo jak nam powiedzial nasz opiekun grupy, zaden Rosjanin nie mial prawa dostac sie na ten kurs szkoleniowy.
    Partyjnych Polakow tez nie przyjmowali.
    W ogole byl jakis strach przed ‚komuna’.
    A byl to zwykly kurs zawodowy. Polska podpisala rozne kontrakty na licencje wiec wysylali nas na szkolenie..
    Wiec dlatego, ze bylismy ‚przescreenowani’ – sprawdzeni pod wzgledem politycznym, jako entuzjasci Zachodu- nasi wykladowcy sie nie krepowali.
    Pan nas objasnlil:
    „Trzymacie zielone pod materacem. Polacy maja teraz inne wymagania, dojrzeli do systemu konsumpcyjnego i komuna im tego nie jest w stanie zapewnic.
    My zas mamy nadprodukcje i zywnosci i przemyslu lekkiego- Polska to znakomity rynek chlonny.
    A z wszystkich demoludow, Polska jest najbardziej pro-zachodnia, wiec mamy u was duzo przyjaciol.
    Rzad JKM zrobi wszystko, zeby Polsce pomoc uwolnic sie od czerwonej agresji.
    Ale Rosja wam nie popusci. Beda chcieli was za wszelka cene zatrzymac Uwazajcie bo moze dojsc do draki.”

    Opisywalem juz na gajowce moje przygody ze swiezo upieczonymi dzialaczami Solidarnosci: Z UB i OOP.
    nie bede powtarzac, ale nie zapisalem sie bo nie nalezalem do zadnej organizacji politycznej, a do Solidarnosci sie balem, bo byla nielegalna a ja nie chcialem sobie zaszkodzic . Mielismy nowy kontrakt z Polservisu- nie chcialem klopotow.

    Wcale nie bylo rozowo i kolorowo. W Nowym Targu opowiadali nam gorale o rozkradaniu transportow z towarem. ktory mial isc do sklepow.
    Sklepy robily sie puste a nam opowiadano, ze to sowieci nam zabieraja towar prosto z wagonow.

    Nasz dobry znajomy zostal prezydentem miasta Krakowa.
    Wbrew swojej woli, bo sie do tego nie nadawal.
    inz. Edward Barszcz byl przez wiele lat dyrektorem Budostalu. I Budostal znany byl z tego, ze budowal cale zaklady przemyslowe poza granicami kraju. Mielismy kontrakty w Iraku, Libii, Syrii, DDR, na Wegrzech..
    Barszcz nie chcial byc prezydentem miasta. Byl inzynierem.

    W calym tym zamieszaniu i awanturach, rzad powolal Barszcza na ministra budownictwa.
    Strajki niszczyly kraj.
    Wyjezdzal Barszcz z domu na pilna konferencje do Warszawy.
    Zostal zastrzelony w garazu.
    Potem opowiadali, ze znalezli przy nim list pozegnalny. Nikt w to nie wierzy.Barszcz mial zawsze szofera. Sam nie byl nigdy w garazu.
    Ministrowi Olszowskiemu tez bylo ciezko . Probowal ratowac czego juz uratowac sie nie dalo.
    Nie wiadomo kto go zamordowal.
    Moze jeszcze wspomne ksiedza z Bochni, i z Nowego Targu.
    Zginal nam tez znajomy z Elwro.
    Moj kolega z lawy szkolnej. Byl w marynarce wojennej.
    Opowiadal mi, ze nie wolno zburzyc muru berlinskiego bo wtedy zginie Polska.
    Tez ‚zginal bez wiesci’.
    W ogole jakos stracilismy wielu wojskowych.
    Nikt nie chce o nich dyskutowac.
    A mnie chca dac po ryju.

    Juz takie widac nastaly metody..

  61. Siekiera_Motyka said

    Prostak w akcji. Nawet ludzie z podwójnymi doktoratami wierzyli temu Lisu.

  62. Piotr B. said

    Oj P.Trollu ale mnie Pan rozczulil.J.Olszewskiego znalem osobiscie ale bardziej jego syna,nawet sie zaprzyjaznilismy.Ale ja z innej beczki.Ja tez opuscilem Ojczyzne w tamtych latach 79 …a raczej zwialem im z przed nosa…To byla glosna sprawa nawt W.E.otym trabila….Potem minelo wiele lat i kiedy ostatni raz bylem w Polsce spedzilem sporo czasu z moim niezyjacym juz szwagrem ktory byl wysoko w IV dep.Opowiedzial mi wszystko jak to bylo z Bolkiem,jak jezdzili do Gdanska i go „ustawiali” i wiele innych szczegolow
    np.o Piotrowskim i calej tej ekipie powiazanej z Akademia wych.fiz…a typkow tych zupelnie przypadkowo spotkalem tutaj w rejonie N Y gdzie mieszkam.Ach stare czasy.Pozdrowko.

  63. NyndrO said

    Panie Trollu, a dlaczego niby ważniejsze było ( to jeszcze mogę zrozumieć) i jest ( to już mniej ) dla Pana to, co mówili Pańscy angielscy wykładowcy o Rosji, niż to, co mówili Rosjanie o „angielskich wykładowcach”? Wszak Rosja się nie rozpadła, a Anglicy to śmiecie nie warci zaufania. Zaznaczam, że Pana szanuję i nawet poświęciłem Panu 15. minut codziennego rannego „spaceru ze skrętem” .

  64. Marucha said

    Re 63:
    Bo tak.

  65. NyndrO said

    Tak myślałem, ale jestem najarany, więc mówię – sprawdzę. Widzę, że Szef też. Więc na tym to polega. . .To się trzyma kupy. . .

  66. Do 60.Dla zachodu tania produkcja w RWPG,w Polsce(PRL) tak jak dzisiaj w Chinach,to było za mało.Oni nie chcieli konkurencji tak gigantycznej,
    nawet w stanie wojennym,eksportującej na zachód,w tym do USA.Zachód był zależny od RWPG tak jak w przypadku Wielkiej Brytanii,importującej węgiel z PRL.To Jaruzelski uratował żelazną lady gdy krew się w wielkiej Brytanii lała a więzienia były pełne aresztowanych górników.
    Nie było by bogactwa w Niemczech bez pomocy USA ale i DDR,eksportującej wszystko co było możliwe…do RFN.DDR zatrudniała tanich Wietnamczyków,Kubańczyków,Angolów itd i miała za eksport dewizy.Stan wojenny zablokował napady pseudo członków „S” na sklepy,na magazyny,na ludzi na ulicach.To nie byli frajerzy z SB tylko sąsiedzi,znajomi,którzy otrzymywali od S forsę za bicie ludzi po twarzach i wyrywanie włosów kobietom na ulicach.To były ostatnie bojówki S ścierwa,mutanci za forsę.Magazyny były pełne żywności ale były by „zrabowane” przez bojówki S.
    Dobrze że LWP i ich Generał wprowadzili porządek,spokój aby produkcja na zachód w dalszym mogła być realizowana.Ja osobiście na zachodzie ,z hurtowni kupowałem garnitury z Modusu i buty z Kobry z Bydgoszczy.Ja z Bydgoszczy robiłem zakupy produktów z Bydgoszczy ale na zachodzie.W samej Bydgoszczy takie produkty były tylko dla S i partii.Pomimo moich marek zachodnich nie mogłem tylko produktów zakupić w moim,rodzinnym mieście.Zwariowany świat.Było i minęło…..

  67. JARNO said

    re.61:siekiera-motyka_o,którym „lisu’ myślisz>o tym z lewej czy z prawej strony?
    .
    Troll Polonii>z Wałęsy się napieprzała się również Oriana Fallaci z rodu wybranego (Passent w Polityce się ‚dziwił’-jak ona do niego trafiła??) tak jak ‚napieprzała’ się z Kaddafiego
    a przy okazji generalna uwaga: wszystkie ‚elyty post1989’ odwołują się do Solidarności tak jak wszystkie ‚elyty post1989’ mówią, że marzyły o NATO, EU, IMF, wieczystej przyjaźni z USA i Izraelem i okazuje się, że to nie taki cymes
    i szukanie winnych:Jaruzelski, Kiszczak, okrągły stół, dezubekizacja, ‚masoni rytu jakiegoś w WSI’, etc.
    a wszystko kiedy Polska i Polacy ‚są w biedzie’ i ja to zrekapituluję to tak, żeby nie urazić ‚polityki historycznej’ czy ‚dobrej zmiany’ (wielbiącej Solidarność Walczącą) czy ‚totalną opozycję” (wielbiącą Wałęsę),
    – gratuluję obalania komuny czy jak inni to nazywają „odzyskiwanie wolności i niepodległości’ – w procesie ciągłym od zawsze-tak jak to robił ‚zachód’ – też ‚od zawsze
    – obrony kapitalizmu ‚jak niepodległości i wolności’>od 1989
    – sukcesów w roli ‚przedmurza chrześcijaństwa’ w sensie klasycznym, tzn. przeciwko Rosji-CCCP-Federacji Rosyjskiej a dzisiaj się okazuje, że jesteśmy ‚przedmurzem chrześcijaństwa’ wobec zagrożeń z EU czy USA (bo stamtąd zaraza ‚neolibarlizamu’-‚globalizmu’- ‚gender’-lgbt -wolna miłość’-„róbta co chceta’, etc) się bierze.
    .
    Zwracam uwagę, na jeden drobny detal ‚na obronę’ tezy, że to CIA+Mossad były u źródel czy Solidarności 1szej czy 2giej: te robaczki, które ‚pomogły’ nam w tym zbożnym dziele ‚obalania komuny’+’obrony kapitalizmu’+sukcesów jako ‚przedmurze chrześcijaństwa’ w wersji ‚drang nach osten’ czyli przeciw CCCP czy Rosji czy Federacji
    STRASZNIE NIE LUBIĄ jak im się odmawia ZASŁUG w tych zbożnych dziełach.
    .
    Dzisiaj jesteśmy – jako państwo – pośmiewiskiem postindustrialnego-neoliberalnego-IMPERIALISTYCZNEGO-świata rządzonego przez tzw MIMA-MILITARY-INDUSTRY-MEDIA!!-ACADEMY
    .
    Nie lubię mantry Pana Maruchy nt jakości Polaków ale jeżeli już, to jest w USA pojęcie ‚depolorables’ albo Red Necks – tak są określani zwolennicy Trumpa przez Bidenów-Obamów-Clintonów – i przyznam się, jest mi bliżej do tych Red Necks-deplorables a w wersji ‚europejskiej’ >’proletariatowi’.
    Stać mnie tak jak stać mnie oko z lokalnymi obalaczami komuny (mówię o tych ‚starych’ obdarowanych medalami, rentami,etc a nie o tych młodych odmóżdżonych-tzw. know-nothing intellectuals)

Sorry, the comment form is closed at this time.