Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

PRL-owskie zasadnicze szkoły zawodowe

Posted by Marucha w dniu 2020-01-24 (Piątek)

Ówczesny model edukacji zawodowej, niejako z rozpędu tryumfuje do dzisiaj na całym świecie wysokim poziomem fachowego wykonawstwa robót.

PRL-owska edukacja zawodowa na poziomie szkoły zasadniczej, realizowana była na bazie tego ówczesnego potężnego państwowego potencjału przemysłowego, gdzie te tzw zasadnicze szkoły zawodowe były przeważnie szkołami przyzakładowymi.

Zajęcia w takiej szkole odbywały się na przemian z zajęciami warsztatowymi, przeważnie 3 dni nauki w szkole i 3 dni zajęć warsztatowych, zaś cały kompletny okres nauki w tych szkołach trwał 3 lata.

Taka organizacja edukacji zawodowej zapewniała realizację programu edukacyjnego, nie tylko w zakresie teorii zawodu i przedmiotów ogólnych, ale także praktycznej nauki zawodu. Przedsiębiorstwo państwowe zapewniało w przyzakładowych warsztatach szkolnych solidne wyposażenie, wymaganych programem dydaktycznym poszczególnych stanowisk, także w zakresie parku maszyn, nierzadko także tych zaawansowanych technologicznie.

W starszych klasach, nauka zawodu realizowana już była w brygadach na terenie zakładu a także na budowach w przypadku tych budowlanych lub montażowych.

Zarówno w przyzakładowych warsztatach szkolnych jak i w czasie nauki zawodu w brygadach na terenie zakładu, realizowany był program dydaktyczny.

Zapewnione były także wszystkie materiały i surowce do nauki zawodu, przy czym starania były tutaj ukierunkowane na wytwarzanie w tych warunkach podzespołów czy nawet półfabrykatów wykorzystywanych później w produkcji zakładu.

Praktyczną naukę zawodu, prowadzili wyszkoleni także pedagogicznie, instruktorzy, którzy byli bardzo dobrymi fachowcami w zawodzie.

Przedsiębiorstwo państwowe zapewniało specjalistyczne szkolenia, także stanowiskowe na poszczególnych stanowiskach w zakresie BHP.

Uczniowie otrzymywali pełne wyposażenie w odzież roboczą oraz środki higieny a nierzadko także deputaty żywieniowe i inne. Stanowiska pracy wyposażone były w wymagane na nich środki ochrony.

Uczniowie przyzakładowych zasadniczych szkół zawodowych korzystali z bazy socjalnej zakładu a okres nauki liczył się do stażu pracy, tzw wysługi lat do emerytury.

Praca uczniów była chroniona pod względem intensywności pracy, m.in. czas pracy nie mógł być dłuższy niż 6 godzin roboczych, także np ograniczona była masa podnoszonych przez nich przedmiotów.

Nauka teorii zawodu obejmowała bardzo szerokie spektrum wiedzy, począwszy od przedmiotów teorii projektowania i sporządzania różnorakiej dokumentacji, także organizacyjnej na terenie zakładu pracy (np. gospodarki materiałowej), poprzez materiałoznawstwo, wszystkie przedmioty techniczne, ale i ścisłe opisujące branżę i poszczególne jej technologie, po przedmioty gospodarki przedsiębiorstw, BHP, nauki o świecie, wychowania obywatelskiego i w patriotyzmie.

Edukacja ta obejmowała takie filary nauki jak matematyka, fizyka, chemia, elektrotechnika (w zależności od potrzeb branży).

Oczywistym także było, że w zasadniczej szkole zawodowej uczono języka polskiego i innych w zależności od potrzeb przedmiotów tzw humanistycznych.

Tak zorganizowana edukacja zawodowa owocowała bardzo wysokim poziomem wyszkolenia pracowników bezpośredniej obsługi procesów technologicznych produkcji i usług.

Absolwenci zasadniczych szkół zawodowych mieli zapewnioną pracę i po krótkim stażu powoływani byli zazwyczaj do służby wojskowej, gdzie otrzymywali „chrzest” męskości.

Po powrocie z wojska, byli już praktycznie samodzielnymi pracownikami i z powodzeniem mogli myśleć o założeniu rodziny, co przeważnie robili.

Ówczesne wyże demograficzne, oraz nieprawdopodobny wzrost potencjału gospodarczego, wskazują na wyjątkowość tego PRL-owskiego modelu edukacji zawodowej, nie tylko tej opisanej tutaj w krótkim zarysie, zasadniczej.

To wszystko skończyło się wraz z likwidacją państwowego potencjału gospodarczego a wraz z nim tych bardzo cennych dla gospodarki narodowej, szkół przyzakładowych.

Obecne szkoły zawodowe pozbawione w tej gospodarce tzw wolnorynkowej, tej solidnej państwowej bazy praktycznej nauki zawodu, zmuszone są w tym zakresie do współpracy z będącymi na różnym poziomie zakładami prywatnymi, przeważnie bez jakichkolwiek, nawet tych podstawowych warunków do realizacji programu dydaktycznego i bez opieki wydelegowanych tylko i wyłącznie do praktycznej nauki zawodu, instruktorów.

Obecnie praktycznie w ogóle nie jest realizowany program dydaktyczny nauki zawodu, uczniowie traktowani są raczej jako tania siła robocza, w praktyce bez ochrony prawnej, nierzadko bez szkoleń, także w zakresie BHP, a zdarza się, że i z koniecznością stosowania własnej odzieży roboczej, a czasami i narzędzi.

Jeżeli dodamy do tego wszystkiego, zazwyczaj brak zapewnienia zatrudnienia w wyuczonym zawodzie, to jak więc można mówić tutaj o podmiotowości człowieka w tzw stosunku pracy, co próbują nam tutaj wmówić ci różnej maści liberalni demagodzy?

http://gibson.neon24.pl

Komentarzy 9 to “PRL-owskie zasadnicze szkoły zawodowe”

  1. Tadeusz said

    I dlatego pierwszą rzeczą którą ZOOlidarność zrobiła to reforma szkolnictwa . Nasi absolwenci mieli najwyższy poziom wiedzy w Europie.
    Nasi technicy zajmowali w Niemczech i Franci dyrektorskie stanowiska. I dlatego trzeba to było rozwalić. Ja sam ,zwykły technik budowlany przez wiele lat byłem szefem produkcji w firmie budowlanej w Nadrenii

  2. Zbyszko said

    Polskie, te naprawdę solidne zasadnicze szkoły zawodowe, po tzw „odzyskaniu” wolności, stały okupantowi ością w gardle, bo były one (warz z technikami i studiami zawodowymi) motorem rozwoju polskiego potencjału przemysłowego a wraz z nim, polskiego wzrostu gospodarczego.
    Okupant dobrze wiedział w które miejsce uderzyć by zniszczyć polską gospodarkę i Polskę.
    Niszcząc polski państwowy potencjał gospodarczy, zniszczył ten okupant to solidne podłoże na którym w symbiozie mogła rozwijać się ta solidna polska edukacja zawodowa…

  3. Zbyszko said

    Tutaj jest przykład absolwenta jednej z tych wtedy polskich szkół zawodowych w tym wypadku o profilu masarskim :
    https://www.metzgerei-magiera.de/
    który po praktyce w chorzowskich zakładach mięsnych wyjechał do Niemiec i otwarł zakład, który teraz w Wupertallu jest największym zakładem produkcyjnym

    Pan Gajowy będzie uprzejmy skasować mój poprzedni komentarz (źle podpisany) którzy mi „uciekł”:-)

  4. PISKORZ said

    re 2. a/ A pewnie, że tak..Taka specjalna polityka..
    b/ U schyłku lat „80 /chyba koło Świnoujścia/ była mała polska firma /coś 30/40 osób/ maksymalnie…robili coś super dla NASA..!! Tak, tak , to nie pomyłka, tylko nie pamiętam szczegółów.
    c/ Oni doskonale wiedzą…POLAK POTRAFI !

  5. Troll Polonii said

    Zasadnicze szkoly zawodowe niekoniecznie byly przyzakladowe.
    W Krakowie byl Zespol Szkol Zawodowych w Nowej Hucie i rzeczywiscie wspolpracowal z kombinatem metalurgicznym.
    Byly to zasadnicze szkoly i technika: technikum elektryczne, budowlane i mechaniczne
    Inzynierowie z HiL byli tam tez zatrudniani na godziny, zwlaszcza w klasach dyplomowych.
    W Krakowie przy Krupniczej tez bylo technikum geodezyjne i geologiczne. Bylo tez technikum chemiczne i elektryczne w Krakowie.

    W programie nauczania wszystkich tych szkol, oprocz przedmiotow i zajec zawodowych , byly obowiazkowe przedmioty akademickie: matematyka, fizyka, chemia,j. polski, historia . I taki ‚michalek’ jak materialoznawstwo.

    Nic dziwnego, ze polski hydraulik, elektryk czy mechanik szybko robil kariere zawodowa na Zachodzie.
    Pamietam zdumienie polskiego hydraulika, ktorego zachodni kolega nie umial zalozyc zwyklego kolanka …bez sciagi z instrukcja.

    Nauczanie zawodowe bylo mozliwe tylko w systemie planowej gospodarki.
    Budowa kombinatu, jakiegokolwiek zakladu czy infrastruktury wymagala pracy fachowcow w kazdej dziedzinie.

    W PRL-u postanowiono ksztalcic wlasna kadre wykwalifikowanych robotnikow, technikow i inzynierow.
    W planowanej gospodarce wszyscy mieli pelne zatrudnienie.

    W systemie zas wolnorynkowej gospodarki , gdzie ‚kazdy ch. j na swoj stoj’ – nie ma zadnej koordynacji i kooperacji i wiedza naukowa jest nikomu niepotrzebna.
    Bo fachowcom trzeba placic.
    Za edukowanie fachowcow tez.
    Szkoda szmalu.
    Lepiej cala produkcje przeniesc do Chin i dac zarobic chinskim robotnikom.

  6. Model PRL,oświaty,szkół zawodowych do dzisiaj działa.Jest aktualny.Bardzo dobrze się rozwija.Gdzie?W koncernach w BRD jak w Mercedes,VW,BMW,DB,Odeg itd.Niemcy zachodnie czyli koncerny przejęli systemy z PRL,DDR.Nawet wysyłają uczni szkół zawodowych i techników do …Chin na praktyki.Nawet do USA tak jak w innej branży Aldi,Lidl do USA.Nie masz forsy na studia dla swoich dzieci?Koncerny czekają. Przykry temat gdyż sytuacja w Polsce 2020 jest dramatyczna.

  7. Troll Polonii said

    Wlasciwie, widac wyraznie, ze ta sowiecka okupacja nie byla taka zla.
    Mielismy przynajmniej prawo …do nauki i prawo do pracy.
    W obecnym systemie zarowno paraca jak i nauka sa przywilejem dla kasty uprzywilejwanych potomkow ubeckiej solidarnosci.

  8. gnago said

    to powszechne do dziś przekonanie wśród naszych „elit” że robolowi starczy max tydzień szkolenia stanowiskowego. Ale przy zatrudnianiu ignoruje swoje wewnętrzne przekonanie i szuka specjalisty dokładnie do tej maszyny co kupił nawet jak pierwszy w Polsce ją ma. Ot taki myk funkcjonalnego idioty

  9. karlik said

    „sowiecka okupacja nie była taka zła.” – Nie wiem czy znam znaczenie wyrazu okupacja? Urodziłem się 10 lat „po wojnie” więc jako świadek tamtych czasów oświadczam, że nie widziałem maszerujących sowieckich oddziałów na ulicach.Uczyli mnie nauczyciele polscy w języku polskim. W zakładach pracy których pracowałem na wszystkich stanowiskach zarządzania do ministra włącznie pracowali Polacy. Nie wiem więc na czym ta okupacja miała polegać?

    Najwięcej pieprzą o okupacji sowieckiej, o „milionach” zamordowanych i miliardach wysłanych na Sybir ci, którzy urodzili się w zupełnie innych czasach.
    Admin

Sorry, the comment form is closed at this time.