Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

24 powody, żeby jeździć na rowerze

Posted by Marucha w dniu 2020-01-26 (Niedziela)

Uczeni z Kings College w Londynie porównywali jednojajowe bliźnięta. Ci, którzy przynajmniej trzy razy w tygodniu jeździli na rowerze, byli – średnio – o dziewięć lat biologicznie młodsi od brata!

Oto lista zysków z pedałowania.

1. Będziesz lepiej spać. Naukowcy ze Stanford University School of Medicine eksperymentalnie zaaplikowali swoim cierpiącym na bezsenność podopiecznym pół godziny jazdy rowerem zamiast tabletki nasennej. Efekt? Pacjenci zasypiali w o połowę krótszym czasie i spali blisko o godzinę dłużej niż przed rowerową kuracją.

Tu nie chodzi po prostu o gimnastykę. Chodzi o przejażdżki rowerem po okolicy (a nie rower stacjonarny przed telewizorem) i ekspozycję na światło dnia, które ułatwia uregulowanie wewnętrznego zegara dobowego. A dodatkowo przyspiesza rozpad kortyzolu – hormonu stresu, więc zapewnia spokojny sen.

2. Będziesz mieć serce jak dzwon. Badania z Purdue University w USA wykazały, że regularna jazda na rowerze o połowę obniża ryzyko chorób serca.

3. Będziesz mieć płuca jak miechy. Podczas jazdy na rowerze zużywamy dziesięć razy więcej tlenu niż przy siedzeniu przed telewizorem.

4. Będziesz mieć sokoli wzrok. Dlaczego aż tyle dzieci nosi okulary? Coraz więcej badań wskazuje, że może to być wynikiem braku patrzenia w dal – więcej czasu spędza się w pomieszczeniach, skupiamy wzrok 40 cm od twarzy – na monitorze. Przejażdżki rowerowe są doskonałą okazją do ćwiczeń oka, bo wymagają patrzenia zarówno w dal, jak i skupiania wzroku na bliższych przedmiotach.

5. Będziesz bystrzejszy. Prof. Arthur Kramer z Illinois University zauważył, że jazda na rowerze wzmaga odbudowę komórek hipokampu, obszaru odpowiedzialnego za pamięć. Zaledwie 5-procentowa poprawa sprawności krążeniowo-oddechowej przekłada się na 15-procentową poprawę wyników w testach na inteligencję!

6. Poprawisz siłę, refleks i koordynację ruchów. Rower wzmacnia nie tylko mięśnie nóg, intensywnie pracują także pośladki i mięśnie brzucha.

7.  Będziesz lepiej trawić. Eksperci z Bristol University podkreślają, że ćwiczenia aerobowe, przyspieszające oddech i tętno, stymulują skurcze mięśni jelit, dzięki czemu pokarm szybciej przebywa drogę od startu do mety, więc nie zdąży po drodze stracić zbyt wiele wody. W efekcie – pardon – stolce nie są wyschnięte i oddala się niebezpieczeństwo zaparć.

8. Będziesz odporniejszy. Badania z University of North Carolina pokazują, że wystarczy pół godziny pedałowania dziennie, by o połowę rzadziej ulegać wirusom i bakteriom – umiarkowane ćwiczenia wzmacniają układ odpornościowy. Z kolei wyniki długoterminowych obserwacji z Finlandii dają nadzieję, że to wzmocnienie układu odpornościowego dotyczy także ochrony przed rakiem.

9. Będziesz młodziej wyglądać. Dermatolodzy ze Stanfordu utrzymują, że wysiłek na świeżym powietrzu zwiększa przepływ krwi w komórkach skóry, poprawia ich odżywienie, pobudza produkcję kolagenu, pomaga zredukować powstawanie zmarszczek i przyspiesza proces gojenia, zmniejszając objawy starzenia się. Oczywiście pod warunkiem, że przed wyjściem z domu na słońce zabezpieczymy się kremem z filtrem UV.

10. I nie tylko wyglądać. Naprawdę będziesz młodszy! Uczeni z Kings College w Londynie prowadzili przez lata porównanie ponad 2400 jednojajowych bliźniąt. Zwracali baczną uwagę na te, w których rodzeństwo – choć identyczne – prowadziło z jakichś powodów odmienne tryby życia. Jak się okazuje, ci, którzy serwowali sobie przynajmniej trzy 45-minutowe wypady rowerowe w tygodniu, byli – średnio – o dziewięć lat biologicznie młodsi od brata. Rzadziej dopadały ich choroby układu krążenia, cukrzyca, nowotwory, nadciśnienie i otyłość.

11. Poprawisz swoje życie seksualne. Na Uniwersytecie Harvarda uczeni odkryli, że mężczyźni po pięćdziesiątce, którzy jeżdżą na rowerze przynajmniej przez trzy godziny w tygodniu, 30 proc. rzadziej borykają się z problemem impotencji. A panowie przed pięćdziesiątką? Jedno z badań z Cornell University pokazuje, że zachowują sprawność seksualną mężczyzn o dwa do pięciu lat młodszych niż oni.

12. Usprawnisz też prokreację. Umiarkowane ćwiczenia, takie jak jazda na rowerze, zdaniem Królewskiego Kolegium Położnych i Ginekologów z Londynu pozwalają utrzymać w dobrej kondycji zarówno matkę, jak i dziecko. Noworodki kobiet aktywnych lepiej wypadają w testach neurorozwojowych.

13. Skoro przy dzieciach jesteśmy – myśląc o ich przyszłości, musimy dbać o zrównoważony rozwój . Jeżdżąc rowerem, chronisz środowisko. Nie zużywasz paliw kopalnych, nie zwiększasz emisji gazów cieplarnianych, nie przyspieszasz globalnego ocieplenia. Nie zajmujesz nikomu miejsca parkingowego (na miejscu jednego samochodu można postawić 20 rowerów). Oszczędzasz bogactwa naturalne – do zbudowania roweru potrzeba 20 razy mniej surowców niż na samochód.

14. Będziesz szybciej spalać tłuszcz. Z ewolucyjnego punktu widzenia niedobór ruchu jest zwiastunem zagrożenia śmiercią głodową. Kiedy brakło roślin do zbierania i zwierząt do upolowania, nasi pradziadowie przestawali się ruszać. Oszczędzali siły, żeby wygrać wyścig ze śmiercią i doczekać do lepszych czasów. Z ewolucyjnego punktu widzenia bezczynność niesie więc sygnał: spowolnij metabolizm i tyj ile wlezie.

Za to ruch podkręca spalanie i efekt ten utrzymuje się nie tylko wtedy, kiedy ćwiczymy, ale przez dobrych parę godzin po wysiłku.

15. Schudniesz. I to w bezpieczny sposób. Oczywiście więcej kalorii spala się, biegając, niż pedałując, ale jeśli waga, z której chcesz schudnąć, jest zbyt duża, bieganie może zanadto obciążać stawy. Żeby zrzucić pierwszych parę kilo, najlepszy jest rower albo basen.

16. A jak już schudniesz – będziesz więcej zarabiać. Jay Zagorsky z Ohio State University przeanalizował dane z amerykańskiego badania National Longitudinal Survey of Youth obejmującego ankiety z 7300 osobami wykonane w roku 1985 oraz 2000. Zauważył wyraźną korelację między zarobkami a wagą Amerykanów. Otóż im kto cięższy, tym niższą ma pensję. Konkretnie, jednostka więcej we wskaźniku BMI przekładała się na ośmioprocentowy spadek zamożności. Jeszcze wyraźniejsza zależność występuje na Starym Kontynencie – w Europie jednostka więcej na skali BMI to niemal 10 proc. niższa pensja (u panów) i blisko 5,5 proc. u pań.

17. Będziesz wydajniej pracować. No bo te zwiększone zarobki nie biorą się przecież z niczego. Badania przeprowadzone na Uniwersytecie w Bristolu pokazały, że ludzie ćwiczący przed pracą (albo w czasie przerwy na lunch) lepiej zarządzają czasem, są mniej zestresowani i dobrze radzą sobie w relacjach międzyludzkich, co przekłada się na ich efektywność pracy w zespole.

18. Będziesz bardziej kreatywny – już 30 minut ćwiczeń aerobowych znacząco wzmaga ukrwienie i utlenienie mózgu.

19. Będziesz oddychać świeżym powietrzem. Wolne żarty, chciałoby się powiedzieć. Skąd świeże powietrze między autobusami i samochodami? A jednak. Analiza wykonana przez Imperial College w Londynie wskazuje, że na skraju szos powietrze jest mniej zanieczyszczone spalinami. Statystyczny pasażer autobusu wdycha w centymetrze sześciennym powietrza blisko 100 tys. cząstek zanieczyszczeń o średnicy poniżej 10 m (takie drobne cząstki uważane są za najgroźniejsze, bo łatwo przenikają do płuc i niszczą ich delikatną tkankę). Rowerzysta wdycha w centymetrze sześciennym powietrza 8 tys. drobnych cząstek, czyli ponad dziesięciokrotnie mniej.

20. Będziesz szybciej u celu. Rowery nie stoją w korkach. W mieście w godzinach szczytu średnia prędkość samochodu to około 10 km na godz. Rowerem bez żadnych starań wyciągniesz 15 km/godz., a po dojściu do wprawy – 20-25 km/godz.

21. Będziesz mógł grzeszyć bezkarnie. Hola, hola. To oczywiście skrót myślowy. Owszem, będziesz mógł grzeszyć, ale nie zawsze, wszędzie i na każdy temat. Cudzołóstwo i kradzież, jak były, tak i są zakazane. Ale będziesz mógł grzeszyć kulinarnie. Jak? Np. chrupiąc chipsy lub inne pyszne potrawy pełne niezdrowego sodu. Nadmiar sodu generalnie jest niewskazany, ale niedobór też jest bardzo groźny (powoduje zaburzenia świadomości, dezorientację, śpiączkę, zatrzymanie oddechu i serca). Dlatego kto dużo ćwiczy – sód tracony z potem musi uzupełniać.

22. Będziesz szczęśliwy. Nawet kiedy wiatr ci będzie wiał w twarz – dosłownie i w przenośni – już po półgodzinie umiarkowanego wysiłku twój mózg wytworzy endorfiny, hormony szczęścia, które napełnią cię uczuciem spełnienia i spokoju.

23. Będziesz miał nieograniczony dostęp do bezpłatnego i legalnego narkotyku. Patrz punkt wyżej. Endorfiny wywołujące uczucia euforii i spełnienia, a tłumiące ból są niczym innym jak opioidami produkowanymi przez organizm (określenie “endorfina” oznacza “wewnętrzna morfina”). Uzależniają, ale to dobre uzależnienie.

24, Męcząc się, wypoczniesz. Odczujesz na własnej skórze nie tylko paradoks bliźniąt, ale też teorię względności. Konkretnie – względności zmęczenia. Kiedy opadasz z sił – wybierz się na przejażdżkę. Aktywność fizyczna jest jednym z najlepszych środków pobudzających i likwidujących uczucie znużenia.

https://dobrewiadomosci.net.pl/

Komentarze 62 to “24 powody, żeby jeździć na rowerze”

  1. Marcin said

    To wszystko mam ćwicząc regularnie na orbitreku. No prawie wszystko ale główne cele i tak zostają spełnione.
    Nie każdy ma możliwość codziennego wypadu na rowerze – brak czasu,pogody itd.
    Kiedyś jeździłem robiąc 60-100 km dziennie ale to było kiedyś.

    —————–
    Porównywać orbitrek czy jakiś inny crosstrainer z jazdą w naturze? Po lesie, po łące, nawet po parku?
    Żal.
    Admin

  2. Kojak said

    OD 1. Brak czasu ,pogody …? Jak sie chce, to sie szuka sposobu ,jak sie nie chce, to sie szuka powodu ! Ot i wszystko !

  3. Marcin said

    Zgoda gospodarzu.
    Napisałem, że mam prawie wszystko.
    A tu gdzie obecnie mieszkam to widoki można sobie odpuścić a lasów jak na lekarstwo.

  4. Wielka Kopa Tatry said

    Wszytko się zgadza. Oprócz wydajniejszej(szybszej)pracy w moim przypadku. Ja podejście do pracy mam włoskie, a czasami nawet murzyńskie 🙂 I dobrze się czuje, dłużej pożyję. Wszystkim radzę takie samo podejście stosować, bo w większości i tak zapierniczacie na globalistów, a i na drogach, w zakładach, będzie mniej wypadków, jak nie będzie pośpiechu. Życie najważniejsze, a nie szekle.

  5. Ad. 4

    Ja podejście do pracy mam włoskie, a czasami nawet murzyńskie 🙂 I dobrze się czuje, dłużej pożyję.

    Walczył pan kiedykolwiek o utrzymanie się w pracy? Bo mam wrażenie, że niekoniecznie… 🙂

  6. PISKORZ said

    re art że może to być wynikiem braku patrzenia w dal –” A MARYNARZE..nie cierpią na ten brak…i dlatego mają z reguły b. dobry wzrok.

  7. Antares said

    Średnio na rok robię około 2500 km. Jak jest ładna podoga w tygodniu po robocie staram się zrobić około 10 -15 km, moimi ulubionymi trasami które przeważnie biegną przez las. Jak jedziemy na wczasy lub wycieczkę w Polskę obowiązkowo zabieramy rower, szczególnie lubimy jeździć wzdłuż morza – praktyczne już całe wybrzeże zjezdziłem.
    #Marcin
    Kiedyś też kupiłem orbitreka, skorzystałem z niego może kilkanaście razy i w końcu to sprzedałem- orbitrek nigdy nie zastąpi normalnego roweru, tak samo jak ćwiczenia na siłowni nie zastąpią zwykłego spaceru.

  8. Tadeusz said

    Może to i prawda ,ale nie mogę zgodzić się z punktem 3. Organizm zuzywa do 10 razy więcej tlenu, jeżdźąc po mieście wdychasz też spaliny , co na pewno będzie przyczyną chorób.

  9. PISKORZ said

    re art p. 10 ci, którzy serwowali sobie przynajmniej trzy 45-minutowe wypady rowerowe w tygodniu, ŚMIECH NA SALI…to nic. Ja robię codziennie /+-/ 20km bez względu na pogodę
    p.15 Biegać tylko truchtem, żadne tam długie bieganie a la maraton. I w miarę regularnie. Rower to za mało, rower, bieganie i intensywne spacery.
    B, dobry artykuł, nic dodać..Zaraz wskakuję na rower i jadę na pl Hallera.
    ps Szkoda, że nic nie ma na temat bezpiecznej jazdy.

  10. Wielka Kopa Tatry said

    5.
    Krzysztof M.
    Na szczęście nie, bo nie jest to stan normalny żeby człowiek musiał „walczyć” o to żeby utrzymać pracę, żeby zamiast niego zwolniono kogoś innego. Tak samo nie jest normalny „wyścig szczurów”

  11. maasteer said

    Taki rowerek mi się marzy. Tylko ta cena …. dwie dychy.

  12. Marek said

    Maasteer.
    Szkoda kręgosłupa i 2000zł na taki rowerek.
    Prosze poszukać bardziej turystycznego modelu, góral jest dobry tylko w górach.
    Ja jeżdżę rowerkiem za 700zł i jest ok.

    ——
    Właściwie to powinno się mieć rower miejski i rower górski.
    Admin

  13. maasteer said

    Panie Marku – dwie dychy – 20 000 zł. Ja ważę grubo ponad 100 kg. Taki za siedem stówek to ja połame od razu. Mnie musi być pancerny. Warto dać za rower (jak dla mnie) tak z 3,5 tys – jest różnica – naprawdę. Za taką kwotę ma się z tyłu juz 10 albo 11 koronek na kasecie, i amorek lepszy, hydrauliczne hamulce tarczowe.
    Widać z tego że mało Pan jeździ albo jest mało wymagającym użytkownikiem, … albo bardzo lekkim 🙂 Ja swego czasu po sto kilometrów dziennie jeździłem.
    Oo np taki za 3600 pln
    https://www.romet.pl/Rower,MUSTANG_M6,10,767,768,15275,2020.html

  14. Jacek said

    Re 8 Marek
    Panie Marku, nie dwa tysiące a dwadzieścia tysięcy. Ja lubię jeździć tylko po polnych czy leśnych drogach, na nich góral jest niezastąpiony, więc nie tylko w górach.

  15. JMP said

    Ref. #7 I po co komu takie dziwadło? Tu chodzi głównie o wyciąganie pieniędzy. Dla zwykłego użytkownika roweru korzyść żadna.

    P.S. Z korzyściami wynikającymi z jazdy na rowerze to chyba prawda. Jako dziecko byłem bardzo chorowity i podobno miałem bardzo słabe serce. Lekarze przepowiadali mi, że długo nie pociągnę tymbardziej, że niemal wszyscy moi przodkowie z obu stron umierali dość młodo. Odkąd stać mnie było, żeby móc kupować sobie rowery, a miałem ich już w życiu sporo, jeździłem na nich ile mogłem, przeżyłem już bardzo wielu swoich równolatków, z badań wynika, że serce mam jak dzwon i spotkałem już kilku lekarzy, którzy teraz twierdzą, że ja to chyba nigdy nie umrę. No, tego to raczej bym sobie nie życzył. Oczywiście próbowałem wielu sportów ale wydaje mi się, że rower dał mi najwięcej. Stacjonarnego nie cierpię. Przez całe moje życie wytrzymałem na takim może 10 minut.

  16. maasteer said

    Pan Marek chyba artykułu nie czytał 🙂 Rower to samo zdrowie i pozytywy – na to nie ma co oszczędzać – kupuje się przecież na kilka dobrych lat. Inwestując w rower inwestujemy w zdrowie i dobre samopoczucie.

    Dla Pana taki polecam:
    https://www.romet.pl/Rower,WAGANT_7,10,777,778,15365,2020.html

    ps. Droższe rowery mają znacznie lepszy osprzęt:

    https://roweroweporady.pl/grupy-osprzetu-rowerowego-shimano/ – tu jest wszystko opisane.

  17. maasteer said

    Ad 11 JMP

    „I po co komu takie dziwadło? Tu chodzi głównie o wyciąganie pieniędzy. Dla zwykłego użytkownika roweru korzyść żadna.”

    Ja pisałem że to moje marzenie! Pewnie nie tylko moje. To nie dziwadło tylko rower z podwójna amortyzacją i bardzo zaawansowanym osprzętem. Wielu ludzi w bogatszych krajach jeździ takimi w wolnych chwilach – tylko nas nie stać. Używają go zawodnicy i inni zapaleni amatorzy.

    Gdyby Pan się na takim przejechał po szlaku to pewnie zauważyłby korzyści! i zmienił zdanie. A koszt sprzętu to taak – zwala z nóg.

  18. Jacek said

    Re 16 Maasteer
    Oprócz Shimano jest jeszcze producent o brzydko brzmiącej dla Polaków nazwie „SRAM”😀. Całkiem przyzwoity zresztą. Jest też ” Osram” ale to już inna branża.

  19. Zenon_K said

    Witam Pana Maruchę i wszystkich tu komentujących a szczególnie rowerzystów, bo to w temacie.
    Zaraz do Was wracam

  20. maasteer said

    Ad 18 Pan Jacek
    Wiem wiem 🙂 ale jakbym wstawił Srama to niektórzy by nie zrozumieli, albo pomyśleli że robię sobie jaja, albo że ja jestem pomylony ….

    Tak jak Pan Gajowy napisał najlepiej miec kilka rowerów na rożne rodzaje tras,
    Bo jak wiadomo jak coś jest do wszystkiego jest do d… nie ma rzeczy w pełni uniwersalnych.

    Ale nie każdego stać na to, lub nie każdy ma miejsce na trzymanie kilku rowerów – a chciałoby się …

    Ja też mam na strychu orbitreka i korzystam z niego bardzo niechętnie – jak juz kilogramy ostro przyatakują, a nie ma jak wyjść z domu na dłużej. Po 25 min na orbitreku jestem okrutnie zmęczony – pokazuje mi że przeszedłem 7 km i w sumie odpowiada to rzeczywistości – bola mi kolana później. Wolałbym bieżnię, ale do chodzenia a nie biegania bo do biegania jestem za leniwy i póki co za cięzki. Jak ćwicze na orbitreku to z tableta jakiś filmik włączam to czas szybciej leci.

    Ale normalny rower to jest to!

  21. Marek said

    No dobra. Skoro parę osób zareagowało na mój wpis, dopowiem.
    Jeżdżę rowerkiem praktycznie codziennie po mieście, także w zimie. Do roboty i z powrotem, latem dodatkowo rekreacyjnie.
    Miałem górala kilka lat, ale nie wspominal go najlepiej, ciężki, bo budżetowy, niewygodna pozycja.
    A te 7×3 przełożeń, to nie wiem komu potrzebne.
    Teraz mam prosty rowerek za grosze, jak za dawnych lat, a jeżdżę od dziecka i jestem zadowolony. Po polnych ścieżkach też da radę.
    Tych magików, którzy jeżdżą po górach i kamieniach, nie rozumiem, góry są do chodzenia:)

  22. Ad. 10

    bo nie jest to stan normalny żeby człowiek musiał „walczyć” o to żeby utrzymać pracę, żeby zamiast niego zwolniono kogoś innego.

    Nienormalne jest to, że istnieją ludzie, którzy hasło „walka o miejsce pracy” uzupełniają swoją projekcją „żeby zwolniono kogoś innego”.

    Pan nie powinien pisać o sprawach dotyczących ludzi, bo pan tych ludzi nie rozumie.

  23. Ad. 18

    Oprócz Shimano jest jeszcze producent o brzydko brzmiącej dla Polaków nazwie „SRAM”

    Podobno to badziewie.

  24. PISKORZ said

    re16 https://www.romet.pl/Rower,WAGANT_7,10,777,778,15365,2020.html
    Cena do przyjęcia…
    Ale waga 17 kg
    I te biegi….27 /!!!/. Szkoda, że nie 50…!!
    PS Mam Arkusa., śmiga, że hej..

    ————-
    Moja hulajnoga elektryczna waży 18 kG…
    Admin

  25. maasteer said

    Ad 23 Krzysztof M
    Może to i gorsze od shimano, ale nie badziewie. Ale nie chciałbym mieć logo tej marki na swoim rowerze 🙂

  26. JMP said

    Ref. #17 Próbowałem na takim jeździć. Żadna wygoda ani frajda. To po prostu nie ma sensu. Niech mi Pan wierzy. W większości wypadków jest to ze strony kupujących snobizm a ze strony producentów i sprzedających jeszcze jeden sposób na wyrwanie paru groszy więcej z kieszeni klienta. Piszę tak bo tak myślę, choć stać mnie chyba na każdy rower na świecie.

  27. maasteer said

    Ad 24 PISKORZ
    27 biegów to jest najniższa grupa osprzętu. Ale te 27 jest tylko teoretycznie bo nie zaleca się ustawiania skrajnych przełożeń ze sobą – tzn np. największa z przodu z największą z tyłu albo najmniejszą z przodu z najmniejszą z tyłu.
    No i o WAGĘ tu chodzi. Im lżejsze elementy tym cena rośnie drastycznie do góry. W droższych rowerach elementy są wykonane z karbonu albo włókien weglowych. Ma to znaczenie dla zawodników którzy jeżdżą na czas. Oni tez wykorzystują maksymalne ilości przełożeń.

  28. bryś said

    Marek „A te 7×3 przełożeń, to nie wiem komu potrzebne” – łańcuch się nie krzyżuje. Dublowanie przełożeń nie ma znaczenia. Po takiej prostej trasie pojedziesz Pan i składakiem, ale po co się męczyć? 15 minut po kamykach bez amortyzacji i po Panu (nadgarstki, i tyłek jak będzie Pan próbował siedzieć) a nie wszędzie jest asfalt.

    .https://www.youtube.com/watch?v=AEHhlf385U0

    SRAM to badziewie – ci z Shimano na pewno są takiego zdania. Z osprzętu jest jeszcze włoskie Campagnolo – ale to na szosę raczej.

  29. maasteer said

    JMP
    no cóż, może nie jest Pan aż takim fanem rowerów jak ja. Choć ja też bym nie kupił roweru za dwie dychy pomimo, ze mnie stać. Ale za te pare tysi to jest adekwatna jakość do ceny. i taki rowerek se dokupię kiedyś. Póki co muszę dojechać dotychczasowy, a to nie tak łatwo.

  30. bryś said

    Panie Master – zależność „walory użytkowe do ceny” nie jest tu liniowa, raczej wykładnicza. Tak jak wszędzie płacimy za nowości, ale od wprowadzenia karbonu, i opanowania tworzenia np. korb, nawet zębatek, chociaż te aluminiowe z wyższych serii wiele nie ustępują, nic spektakularnego się nie dzieje. Za 1/3 tej ceny powinien Pan być też zadowolony. Pozostałą różnice najlepiej zainwestować w elektryfikację.

  31. maasteer said

    Panie Bryś – miałem na myśli że powiedzmy do 4 tys się aż tak bardzo nie przepłaca, ale powyżej to już faktycznie wykładniczo. Dopiero w rowerach w tej cenie są amortyzatory powietrzne i pełna grupa deore.
    A co do elektryfikacji to co ma Pan na myśli?
    Z tego co czytałem to polski system przesyłu energii staje się niewydolny i jest mocno nieinwestowany, co w najbliższych latach może oznaczać przerwy w dostawach prądu – blackout.

  32. Zenon_K said

    No i już tu jestem po powyższej zapowiedzi.
    Moja historia z rowerem jest długa i mam nadzieje ze może ona pomóc wielu. Jako uczeń podstawówki a następnie szkoły średniej dojeżdżałem do szkoły moje 5 km codziennie, w latach 70 tych cały rok a zimy to wtedy były po byku z mrozem i śniegiem. Już wtedy, na tych przecież krótkim dystansie dyszlem do formy i szczególnie siły w nogach przekraczającej moich kolegów „z miasta”.
    Jazda na rowerze, o czym w artykule zapomniano, rozwija mięsnie o największej masie: uda.
    Jest bardzo trudno rozwijać te mięsnie w innych typach wysiłku. Dzięki temu, po kilku latach prawdziwego pedałowanie, nie na jakimś tam rowerze górskim, serce zaczyna być wolniej. W Czasach studenckich mierzono mi rytm 45/min.
    Po dojściu do takiego stanu możemy przestać jeździć i nawet powracając po kilku latach do roweru odzyskujemy szybko nasza formę. W moi przypadku w czasie moich studiów w Polsce, ciągle w latach 70-tych, miałem przerwę 3 letnią. Już tu na zachodzie, ciągle jako student powróciłem do roweru, jeżdżąc na uczelnie i robiąc rowerowe wyprawy po regionie : 20-100 km .Robiłem te trasy na składaku przywiezionym z Polski (bez żadnej tam przerzutki) Po 4 m-cy tych studiów kupiłem w Polsce nasza, polską „wyścigówkę”, prawdziwy rower ”gniotsja nie łamiotsja”, tym razem z przerzutka, ze stalową ramę. Ciężar – a kto tam wtedy ważył. Jeździłem coraz dalej i po górach, takich tam 500-600 m. W czasie wakacji wyjechałem w prawdziwe wysokie góry: najwyższa przełęcz to 2600 m. Ten mój rower zdał egzamin no i ja z nim. Przejechałem całą trasę, ok 1500 km, z namiotem i innym ekwipunkiem. Mój rekord dystansu na jeden dzień na tej trasie do 220 km, wliczając w to zakupy, przerwy na przygotowanie jedzeni, rozbijanie i składanie namiotu (kupionego tez w Polsce). Nigdy tego wszystkiego nie ważyłem. Żadnego tam licznika też nie miałem.
    Po przejechaniu tej trasy poczułem, że świat może należeć do mnie że mogę pojechać wszędzie. Nawet po studiach, rok później, poważnie myślałem o okrążenie globu ale ani pieniądze ani paszport na to nie pozwoliły no może zdrowy rozsądek. Po przeprowadzce na tern plaski, deszczysty i wietrzny porzuciłem rower i zacząłem biegać – ok 10 km ze średnią ~15 km/h. po kilku latach gdy znalazłem się na powrót na studiach za wielką wodą kontynuując codzienne biegi, poszedłem parę razy na siłownię by spróbować czegoś nowego. Okazało się, ze po kilkuletniej przewie od roweru podnosiłem w przysiadzie ~115 kg bo to było w funtach, ważąc ok 60 kg. Big amerykany co to ważyły 2 razy tyle mogli sobie popatrzeć po polską silę.
    Pracując przez długie lata nie jeździłem już na rowerze, ze względu na brak czasu. Wiedziałem z moich doświadczeń, że by utrzymać b. doba formę trzeba 1-2 godz. trasy.
    No i tak upłynęło wiele ~30 lat. 5 lat temu powróciłem do roweru. Jeżdżę do pracy ~2 x15 km. Trasę pokonuje, po ok roku dochodzenia do formy, w 27-35 min (ok 20 czerwonych świateł i innych miejskich przeszkodach ja korki inne)
    Zmieniłem tez dietę. Mój organizm odmłodniał. Mając już 60 parę lat , poza wysportowanymi „kolarzami’ terującymi na poważnie, nie spotykam konkurencji.
    Rower, to styl, życia. On ci prawdę powie o twoim organizmie, o twojej psychice no i oczywiście o stanie fizycznym.
    Potwierdzam w całości zalety rowery wymienione w artykule.
    Co zaś do rowerów to wrócę tu jeszcze.
    Pozdrawiam wszystkich forumowiczow i życzę dużo zdrowia szczególnie Gospodarzowi.

  33. bryś said

    Można też kupować „na raty”. Zainwestować od razu w dobrą ramę (starczy na parę sezonów), a osprzęt i koła zmieniać powoli na lepsze.

  34. bryś said

    Maaster – to nie reklama, zamieszczam tylko 3-ci z brzegu co mi you tuby wyrzuciły.

    .https://www.youtube.com/watch?v=pGmHD27vgy8

    Zenon_K – oprócz mięśni ud niech Pan zwróci też uwagę na siłę uścisku ręki (całodzienne czasami ugniatanie kierownicy). 🙂 Jako zaawansowany amator robiłem koło 5 – 7 tys. rocznie (przerwa styczeń – luty), ale po szosie. Po 10 latach zaniechania (kolana) – w większości fizycznych robót – jakieś przeprowadzki czy coś, nie wysportowana młodzież dyszy jak małe psiaki patrząc ze zdziwieniem czemu nie dyszę? :)))

  35. Jacek said

    Re 23 Krzysztof M
    Podobno.
    U mnie osprzęt tej firmy sprawuje się bez zarzutu od dokładnie czternastu lat, tylko ta nazwa…

  36. Zenon_K said

    Waga roweru i jakieś tam przerzutki dające nie wiem ile przełożeń nie maja sensu przy trasach miejskich.
    Prawdziwy rower jest ze stali a prawdziwy rowerzysta nie jeździ na ”góralach”.
    Jazda góralem daje tylko iluzje ze się pojeździło. Jest ona tym większą gdy trasa jest błotnista z dołkami i kamieniami. Moda na to została wykreowana by właśnie dać tę iluzję i by zużywać szybko rower podawany akcji piasku i błota.
    Drogi rower nie ma tez sensu, bo te drogie często nie są bardzo trwałe.
    Mam ich parę w tym jakąś tam wyścigówkę, na którą od 2 lat nie wsiadłem.
    Jeżdżę prawie codziennie do pracy 2×15 km na rowerze z aluminium z 7 przełożeniami i który pozwala mi się mierzyć z ”kolarzami”. Moja trasa jest kawałkami stroma, największe pochylenie to ~10% na ok 300 m. Po iluś tam przejazdach dostosowuje się do trasy. Niestety kupiłem rower zbyt drogi by pojechać nim na zakupy (~1000 €). Zostałby skradziony po kilku zakupach.

  37. Właśnie wróciłem z jazdy – 9km. Rower, to tzw. cross. Przerzutki 3×7. Używam przedniej średniej i tylne 3-6, jeśli z przodu duża, to 3-5, rzadko 6. Przednia mała tylko do ostrych wzniesień, gdzie 2/2 nie daje rady. Tylna pierwsza, największa – parę prazy użyłem.

  38. Wielka Kopa Tatry said

    22.
    Krzysztof M.
    Racja, niepotrzebnie to dodałem, ale poza tym to podtrzymuje swoje zdanie. Ludzie nie szukajcie wroga w tym, który wam mówi ze jest do dupy, tylko w tym PRZEZ którego tak jest. Polacy pracują, najwięcej godzin ze wszystkich Europejczyków, g. z tego mają, do tego najczęściej zmieniają miejsce pracy(tak dla zabawy? Dobrej pracy się zazwyczaj nie zmienia), a do tego jeszcze jak można przeczytać wielu musi walczyć, żeby tę pracę w ogóle mieć! I to jest w porządku według was? Chyba faktycznie nie rozumiem ludzi. Przepraszam że nie na temat.

  39. Ad/ 35

    Polegam na opiniach z sieci. Być może dealerzy opinie urabiają. 🙂 W każdym razie przerzutki Shimano i SRAM mają inne skoki – odległości między biegami.

  40. Zenon_K said

    Re 35 Jacek
    Długowieczność roweru zależy też od sposobu jego utrzymania: czyszczenia, smarowanie, regulacji.
    Mój wujek jeździł do pracy w Polsce swym rowerem ok 40 lat. Wszyscy w okolicy znali jego rower i może dlatego nikt go nie ukradł a zostawiał go na pastwę losu przez całe noce. Były to czasy prawdziwej polskiej wódki (lata 50-90).
    Mój brat jeździł do pracy swoim rowerem dokładnie 43 lata.
    Oczywiście, ze potrzebne są podstawowe umiejętności z mechaniki by utrzymać rower przez wiele dekad.
    By tego dokonać rower musi być prosty w konstrukcji tak jak nasze rowery z lat 50-70. Teraz trudno znaleźć taką ” maszynę” no i trudno tez znaleźć ludzi mających rower znających choć trochę mechanikę.

    ————
    Legendarne rowery „Bałtyk”…
    Admin

  41. Zenon_K said said

    Re 34 bryś
    Zgadzam się ze silą uścisku. Po przejechaniu mojej górskiej trasy, oczywiście bez rękawiczek i bez kasku, nie mogłem wyprostować dłoni, tak zresztą jak wszyscy ciężko pracujący, a takich znam b. dużo.
    Jeżeli zaś chodzi o kolana to proponuje maści na bazie żywokostu no i dobry kolagen : rosół z kury, kurze łapki, dobre tłuszcze zwierzęce i witaminy A D E K i C.
    Ja naciskam b. mocno. Czułem jedno kolano przez 2-3 lata. OD ok. rok temu to minęło.
    Siła w nogach daje uczucie mocy, która tak jest nam potrzebna.

  42. maasteer said

    ad 36 Zenon K
    „Prawdziwy rower jest ze stali a prawdziwy rowerzysta nie jeździ na ”góralach”.
    Jazda góralem daje tylko iluzje ze się pojeździło. Jest ona tym większą gdy trasa jest błotnista z dołkami i kamieniami.”
    No Panie Zenonie w tym momencie to Pan pitoli bzdury – pomimo przejechanych tylu kilometrów. Większość sprzedawanych w Polsce i na świecie rowerów to górale (no może znaczna, przeważająca cześć ) I niech Pan tym wszystkim powie, ze oni jeżdżą iluzorycznie – niech Pan to powie na jakimkolwiek forum rowerowym – ta się wtedy przekona.
    Pan Bryś #28 wrzucił fajny filmik jak na góralach się jeździ po delikatnych szlakach, a zmiana przełożeń na dobrym sprzęcie to sama przyjemność i kwintesencja z jazdy – to się czuje w nogach – zjazdy – podjazdy – zakręty – to nie jest jednostajne klepanie setek km po w miarę prostej drodze. Przynajmniej ja tak to widzę ….

  43. Zenon_K said

    Od 40 maasteer
    No tak prawie wszyscy, na świecie oglądają telewizje no to chyba wiele tłumaczy.
    Wyprzedzam każdego jadącego szosą na „góralu” bez względu na wiek i pleć.
    Na normalnym rowerze ma mona rozwinąć swoja sile z bezpośrednim przełożeniem na prędkość i jej regularność. Góralem to można się pobawić … w górach. Taka jest opinia wielu kolarzy czy rowerzystów, których znam. Jednym z nich jest mój praktykant byle mistrz kraju młodzików i wice mistrz kadetów.
    Tak w nawiasie jego aktualny rower, dany mu do dyspozycji przez jego klub jest wart ok. 4- 5 tys €. Ma on elektryczną zmianę biegów z przodu i z tylu, czujnik mocy, rytmu serca temperatury, GPS i nie wiem co tam jeszcze.
    Jemu to jest może to potrzebne. Ale po co nam rowery za 4-5 tys . Zresztą mówił mi, że nieraz ma dość tego i po prostu wszystko to wyłącza i jedzie w ciemno tak jak ja za młodu.
    Tego typu rowery mają sens wyłącznie gdy każdy ułamek w km/godz się liczy. Jeszcze raz waga roweru nie ma prawie żadnego znaczenia na trasach ‘prawie płaskich”. Mój rower wazy nie wiem dokładnie ~ 9-10 kg. Co to ma za znaczenie gdy mój plecak wazy od 4 do 6.5 kg. Jak wjeżdżam pod moje górkę z pochyleniem 10% to różnica między z plecakiem lub bez jest mniejsza niż 2 km/godz.
    Jeszcze jedna bardzo ważna sprawa. Jest zasadnicza różnica między wyjechaniem na trasę żeby sobie poćwiczyć i jazda do jakiegoś dokładnie określonego celu, na przykład do pracy. Wszystko jest w głowie : w pierwszym przypadku jedzie się do nikąd zaś w drugim cel jest poważny, trzeba dotrzeć na czas i nie myśli się o rowerze i pedałowaniu ale o celu.

  44. maasteer said

    Panie Zenonie Pan bardziej traktuje rower jako przedmiot, który przewiezie Pana z punktu a do b – po prostu. Ale wielu jeździ dla formy, przyjemności i relaksu. Pan JMP pisał ze kupienie lepszego roweru to wręcz snobizm – być może. Ale rower to nie luksusowy jacht czy samochód. Te pare tysi na kilka lub kilkanaście lat to jest nic jak ktoś jeździ dla przyjemności a nie z musu.

  45. marek13 said

    Z tym rowerem to jakiś przykład, rozumiem? Mozna być 3 razy w tygodniu na pływalni i „machnąć” 2km za każdym razem albo być na nartach tourowych i wspiąć się 1000 m przewyższenia. generalnie dobrze jest „cyknąć” sport aerobowy aż do wytrzeszczu oczu i do utraty tchu. w moim przypadku wszelkie fizyczne pozytywy z takiego trybu życia to efekt uboczny a sednem jest oddalenie złego nastroju/depresji.
    do Pana Maasteer: fajowy ten rower ale tylnia amortyzacja to po co Panu? nie znam się potwornie na rowerach, ale zawsze myślałem, ze takie fanaberie to są do down-hill’u? zgoda tez na osprzęt deore, ale czy ta 10 zębatka to nie kolejna fanaberia? proszę zobaczyć na kroniki z lat 70 na jakim żelazie oni jeździli, jakie mieli banany na twarzach wymalowane, jak ich serca jak dzwony kościelne waliły!

  46. maasteer said

    Panie Marku 13
    Kiedys to Fiatem 126, Trabantem, Syrenką i Wartburgiem się jeździło i wszyscy byli szczęśliwi niezmiernie. Nawet klimy nie było. A teraz rozpusta i burżujstwo: asystenci kierowcy, nawigacje, czujniki parkowania, deszczu itd itp – samo-parkowanie – to dopiero fanaberie! A ludzie kupują! Postęp czasu. Czy ktoś jeździ dziś ukrainą na stalowej ramie??

    ps te zawieszenie ma blokady skoku jak nie jest potrzebne. I przy zjeździe z krwawnika dupa trochę mniej się obija jak działa.

  47. Yah said

    Chciałbym tylko ostudzić te ochy i achy.

    Jazda na rowerze to nie jest naturalny rodzaj ruchu.
    W stosunku do ilości zużytej energii dostarczamy do organizmu zbyt mało tlenu i po wysiłku pojawia się jego deficyt ( stąd sprinterom lub ultramaratończykom nie robią transfuzji a kolarzom tak).
    Długotrwała jazda na rowerze powoduje skurcz mięśni górnej części kręgosłupa.
    Żeby wysiłek coś dał sercu to musi do być co najmniej 4 x 60 minut tygodniowo z tętnem 140-160 w zależności od tego jakie kto ma HRMax. Nie ma bata, żeby na rowerze ktoś utrzymał takie tempo by serduszko mu biło w takim tempie.

  48. Antares said

    Pamiętam jeszcze takie dawne powiedzonko ” Nie pij wina, nie pij piwa, kup se rower Ukraina” 🙂

  49. marek13 said

    do Pana Maasteera:
    rower mam ale na nim nie jeżdżę na zasadzie sportu (coś mi w tym nie pasuje) ale podziwiam kolarzy z kronik lat 70- tych. na takim żelastwie śmigać i nie narzekać, widzieliście?
    auta z opcjami fanabenyjnymi pewnie i ktoś kupuje, jak ma pieniądze na nie i na naprawę tychże.
    myślę, ze należy przy zakupie auta lub roweru odnaleźć kompromis i potem zadowolenie z zakupu.
    a czy zwrócił Pan uwagę, ze zdjęcie ilustracyjne do artykułu? to tzw. fat bike, rower na śnieg albo wydmy- dla mnie to są szczyty fanaberii.
    pozdrawiam Pana serdecznie, życzę dobrych osiągów w sportach!

  50. Ad. 46

    Czy ktoś jeździ dziś ukrainą na stalowej ramie??

    Miałem taki. Z góry, bez pedałowania szła jak żaden współczesny. Kiedyś łożyska rozebrałem do smarowania – kulki były z tworzywa sztucznego…

  51. Ad. 47

    W stosunku do ilości zużytej energii dostarczamy do organizmu zbyt mało tlenu i po wysiłku pojawia się jego deficyt

    Potwierdzam. Wczoraj to odczułem.

  52. Marucha said

    Nie wiem, co komu przeszkadzają rowery górskie albo rowery na grubych oponach (fat bikes).

    Wyobraźcie sobie, że niektórych bawi jeżdżenie po trudniejszym terenie. Zarówno obfitującym we wzniesienia, nierówności, korzenie drzew, jak i grząskim czy błotnistym. A nawet jeżdżenie po śniegu (co gajowy również robił).

    Fat bike przejedzie tam, gdzie zwykły się zapadnie w błoto.

  53. Marucha said

    Re 45, 47:
    Rower nie jest jedyną możliwością przyjemnego trenowania w naturze, na świeżym powietrzu..
    Bardzo dobre jest np. bieganie na nartach. Jeśli mamy śnieg…

  54. NICK said

    Wszystko jest dobre co służy dobru.
    Rozumianemu ewangelicznie.
    Rower jest dobry, narty… .

    Wystarczy zachować proporcje.

    Jest małe ale.
    No, bo.
    Duch fizyczny winien być rozwijany.
    Oczywiście.

    Lecz.

    Najlepiej by było by.
    Wynikało z tego coś więcej.

    Uprawa świata. Jak uprawa roli.
    Przypomniał mi się Towarzysz0.

    No bo czasem warto by iść do ogródka… .
    [i dzieci trzódka]

    P.S.
    Dobrze, że jest Lubelak.
    Selera? Dość. Wytłumaczył.

  55. Boydar said

    Rower wpisuje się w strzelnicę.

  56. Zenon_K said

    Dorzucam jeszcze jedna ogólną uwagę o naszym organizmie. Jesteśmy stworzeni by pracować fizycznie i umysłowo oraz pościć i pokutować. Taka harmonie utrzymywano przez wieki np. w zakonach.
    Tylko tak możemy utrzymać zdrowy duch i zdrowe ciało. Nasza dzisiejsza kondycja ducha i ciała nijak się ma do wieków „zamierzchłych”. Dzisiejsi „siłacze”, jedynie fizyczni, o wadze ~120 kg zostaliby ośmieszeni w jakimkolwiek pojedynku z wojami z tamtych czasów. Tylko dwa przykłady:
    – krzyżowcy podbijający Jerozolimę prawie z marszu,
    – dowódca rycerzy maltańskich broniący wyspę przed Turkami walczył białą bronią na pierwszej linii w wieku 75 lat.
    Jest takie powiedzonko mierz siły na zamiary. Można to sparafrazować na „ jak nie ma siły (fizycznej i duchowej) to i zamiarów albo niema, albo co po prostu kiepskie. Po prostu naszej natury nie da się przeskoczyć. To nam też mówi Ewangelia.
    Można tez to ująć tak. Na nic się zda praca nad naszym zdrowiem, polegająca tylko na jakiejś tam optymalnej diecie, jeżeli fizycznie nic się nie robi. Znam osoby które dożyły bardzo sędziwego wieku (90 lat) na margarynie i chlebie. To jest bardzo trudne do zrozumienia dla specjalistów od zdrowia z „dużych miast”.

  57. Boydar said

    Jak byłem mały i ledwo nauczyłem się czytać, znalazłem (wybaczcie że nie przypomnę źródła) o kotce w ciąży która zaplątała się do ładowni statku towarowego, maszyny jakieś duże przewoził. No i zero myszy. Zlizywała smar, przeżyła, małe kocinki też. Miała motywację.

  58. PISKORZ said

    re 32 B. dziękuję, ciekawe i fajnie się czytało..!!

  59. Zerohero said

    Uwielbiam rower, z zainteresowaniem przeczytałem watek. brak czasu na mój komentarz. Pozdrawiam Panstwa.

  60. bryś said

    Boydar – to mógł być łój. Albo raczej musiał.

    Dawniej używano go do smarowania ruchomych części maszyn i urządzeń. W pierwszych maszynach parowych tłoki w cylindrach uszczelniano sznurami z włókien konopnych nasyconych łojem.

    https://pl.wikipedia.org/wiki/%C5%81%C3%B3j_(surowiec)

  61. Boydar said

    Dzięki Panie Brysiu, na to bym nie wpadł, poważnie. Głupio się przyznać, ale chyba musiało to mnie podświadomie dręczyć że tyle lat pamiętałem o tych kocinkach. Za moich czasów łoju używałem tylko do łańcucha rowerowego, po przesmażeniu z pyłem grafitowym. Dzisiaj są spraye.

  62. Ad.

    Rower wpisuje się w strzelnicę.

    Jeździ i strzela do celu. Mistrzyni świata:

    https://annasokolska.pl/

Sorry, the comment form is closed at this time.