Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

Nikt nie chce jeździć samochodem elektrycznym

Posted by Marucha w dniu 2020-02-02 (Niedziela)

Obecna infrastruktura dla ładowania osobowych aut elektrycznych w Polsce znacznie wyprzedza potrzeby rynku. Poziom jej wykorzystania nie przekracza 3-5 proc. Jak informuje serwis wnp.pl, obecnie istniejące stacje ładowania aut elektrycznych są w stanie pokryć zapotrzebowanie rynku na poziomie nawet kilkudziesięciu tys. aut elektrycznych.

Gdybyśmy na koniec 2020 roku wskutek inwestycji OSD osiągnęli zakładaną w ustawie liczbę punktów ładowania, to stałyby one niewykorzystane, tak jak obecnie dzieje się to z większością dotychczas zbudowanych i udostępnionych punktów ładowania. Przyznaje to Rafał Czyżewski, prezes GreenWay Polska.

Do niedawna ładowanie samochodów elektrycznych było darmowe. Obecnie już sześć sieci pobiera opłaty za ładowanie samochodów elektrycznych w Polsce. Tydzień temu znalazł się w tym gronie Tauron, a w tym roku dołączą kolejno: Innogy, PGE, Orlen i Energa.

Państwowy koncern energetyczny po wielu tygodniach przygotowań, uruchomił w końcu 30 grudnia 2019 roku płatności na swoich górnośląskich stacjach ładowania aut elektrycznych.

Co z cenami? Tańszy od samochodu elektrycznego jest nawet diesel. Jak informuje portal wysokienapiecie.pl, z półszybkich stacji AC najczęściej korzysta się w mieście, bo dostarczenie większej ilości energii wymaga zwykle nie minut, a pojedynczych godzin.

Auta miejskie i kompaktowe zużywają w terenie zabudowanym średnio ok. 18 kWh/100 km. Mieszkając w bloku, i używając auta w mieście, za samą energie będziemy więc musieli zapłacić przynajmniej 18 zł/100 km. Przy dzisiejszych cenach paliw oznacza to więc równowartość zużycia ok. 3,5 l benzyny lub oleju napędowego. Zysk z posiadania „elektryka” nie jest więc oszałamiający.

Dużo gorzej e-auta wypadają dziś w trasie. Przy jeździe autostradą zużycie nawet w niedużych samochodach na prąd rośnie do ok. 25 kWh/100 km. Uwzględniając stawki za szybkie ładowanie na poziomie 2,20 zł/kWh, auta na baterię żrą aż 55 zł/100 km. To równowartość spalania 10 litrów paliwa na 100 km. Dieslem w takiej trasie pojedziemy więc o nawet 15-20 zł taniej na każdych 100 kilometrach.

https://nowyobywatel.pl/

Komentarzy 38 do “Nikt nie chce jeździć samochodem elektrycznym”

  1. Wniosek – jeśli elektryk, to w mieście, przy małych prędkościach.

  2. AlexSailor said

    @Krzysztof M

    Pomija Pan, że paliwo jest potwornie opodatkowane.
    A to znaczy, że elektryki nie mają najmniejszego sensu.

  3. Mietas said

    Całkiem niedawno szef Hondy oznajmił że jego firma rezygnuje z rozwoju aut elektrycznych na rzecz hybrydowych, decyzja ta była podyktowana nieopłacalnością tego projektu, jak sam powiedział przy dzisiejszym rozwoju technologi samochód elektryczny jest nieopłacalny i szkodliwy dla środowiska, i ma rację, póki technologie magazynowania energii nie wejdą w jakiś przełom, to jeszcze długo będą silniki benzynowe, na dzisiaj dobrą alternatywą jest jedynie gaz.

  4. Gdyby parchy chciały na prawdę zrobić coś dla środowiska, to komunikacja zbiorowa w miastach i aglomeracjach byłaby DARMOWA. Czyli pokrywana z podatków, z tym, że odpadłby koszty utrzymania i obsługi systemu kontroli biletów.

    Czemu Greta na to nie wpadła? Zawsze ja muszę o wszystkim myśleć?

  5. AlexSailor said

    @Mietas

    Diesel z katalizatorem i filtrem jest równie czysty, jak gaz.
    A nawet lepszy, bo znacznie mniej paliwa spala.
    Reszta to fanaberie lewackich postępaków.

  6. Alina said

    //Auta miejskie i kompaktowe zużywają w terenie zabudowanym średnio ok. 18 kWh/100 km.//

    Rower, w tym rower ze wspomaganiem elektrycznym, w mieście jest o wiele bardziej uniwersalnym środkiem transportu niż samochód, nawet samochód elektryczny.

    Rower zajmuje 2-3m2 powierzchni a samochód 10m2. Efektywne prędkości w mieście są porównywalne. Wspomaganie elektryczne pozwala znacząco wydłużyć zasięg roweru czy zdolność do pokonywania wzniesień w stosunku do tradycyjnego roweru.

    Samochód elektryczny, jak piszą, zużywa 180Wh/km a rower elektryczny około 20Wh/km.

    W mieście powinny być promowane rowery, w tym rowery ze wspomaganiem elektrycznym, a nie elektryczne samochody. Samochody elektryczne to bzdura.

  7. bryś said

    Alina – tak tak – promować rowery zwłaszcza zimą, jak się ma się do rozwiezienia 3 dzieci w różnym wieku w Gdańsku przykładowo. Jedno do żłobka, drugie do przedszkola a trzecie np. do szkoły Ktoś z was wie ile kosztuje litr oleju napędowego bez podatków?

  8. bryś said

    I żeby nie było. Sam posiadam takie coś.

    Używam go REKREACYJNIE. Waży około 40 kg. Ale jeśli ktoś codziennie zmuszał by mnie z rana do robienia nim z dwójką dzieci 20 km. w deszczu i niskiej temperaturze – uderzyłbym go w czoło. Mocno. Gwarantuje tez pani Alinie – że pod większość górek nie była by nim Pani w stanie podjechać.

  9. bryś said

    Elektryki po za tym bardzo tracą na wydajności w niskich temperaturach.

  10. Mietas said

    Ad brys, ok 2 zł, reszta to różne podatki, łącznie z VAT, ja kiedyś podliczyłem, ilość sprzedanego w Polsce paliwa razy ok 2,60 zł podatków, wyszło mi ok 70 mld zł wpływów do budżetu, w Rosji np, jest do paliwa zaliczany tylko podatek VAT, dlatego u nich cena benzyny kosztuje ok 2,50 zł, i jak w takiej sytuacji wierzyć że to Rosja żyje z paliw, skoro nasz budżet istnieje tylko dzięki paliwom.

  11. bryś said

    „nasz budżet istnieje tylko dzięki paliwom” – raczej dzięki ściąganym z nas podatkom od tego paliwa? Bo przecież własnych źródeł nie posiadamy.

  12. Kojak said

    od 5 ! diesel to zlom i szmelc i zaden katalizator ani filtr go nie uzdrowi tylko genEruje koszty ! Zrozumialy to juz niektore koncerny i ten szmelc i zlom skasowaly ze swojej oferty !

    —————–
    Co Pan wygaduje?
    Admin

  13. Marucha said

    Oczywiste jest, że rower elektryczny nie zastąpi samochodu. Sam mam dwa takie rowery i samochód, wiem o czym mówię.
    Powody są oczywiste.

  14. gd-ap said

    Ad Gajowy – … posiada Pan samochód elektryczny?

    Ad Kojak …

    …. Pan sobie poczyta o sprawności maszyn cieplnych. Proszę pochylić się głębiej nad obiegiem termodynamicznym Carnota oraz Diesla. Który z nich wyróżnia się najwyższą sprawnością , oraz jak to się przekłada na modę , propagandową wojnę z dieslami?

    —————-
    Nie mówcie nic Grecie, ale mam normalny samochód na benzynę…
    Admin

  15. bryś said

    „Samochody elektryczne to bzdura.” Alina – samochody elektryczne są genialne w swej prostocie. Problemem jest magazynowanie energii i infrastruktura. Pierwsze auto elektryczne to 1882 rok.

    https://businessinsider.com.pl/motoryzacja/pierwszy-samochod-elektryczny-na-swiecie-historia-motoryzacji/2jxm5w0

  16. Abc said

    Zatankowanie spalinowca – kilka minut.
    Dopóki nie zostanie rozwiązany problem wymiennych ogniw w elektrykach – dalej będzie to zabawka a nie stricte użytkowy pojazd.
    Użytkownik podjeżdża do dużego powerbanku, wypina baterie z auta, wpina ją lub je do slota w powerbanku, odbiera stamtąd naładowane, zostawione przez poprzedników, wpina do auta i jedzie. Czas całości max kilka minut.
    Tak to powinno wyglądać.
    Na obecnym etapie cała idea jest raczej bez sensu, napędzana siłą propagandy.

  17. Zerohero said

    Na opracowanie technologii dla nowych źródeł energii, np. wydajnej fotowoltaiki, fuzji jądrowej itd. nie wydano nawet 10% tego co poszło na program F35. Globaliści straszą armagedonem ale sami w niego nie wierzą.

  18. Jacek said

    Re 14 Gd- Ap
    Jest jeszcze obieg Atkinsona, stosowany choćby w hybrydach Toyoty. Taka namiastka silnika długoskokowego. Nic nie stoi na przeszkodzie żeby taki prawdziwy, bardzo efektywny silnik długoskokowy, powszechny na statkach, zastosować w samochodach. Tylko po co? Wielki biznes potrafi wymusić oszczędności, my maluczcy jesteśmy jak te owce, tylko do strzyżenia.

  19. Ale dlaczego? said

    A.D. Zerohero
    Właśnie…
    Jeśli zostqnie rozwiązany problem ładowania i pojemności akumulatorów, to potrzebne są elekt4ownie termojądrowe. Które zlikwidowały by problem z paliwami raz na zawsze.
    Jeśli grozi nam kataklizm z powodu CO2, to dlaczego CAŁA ludzkość nie jest nastawiona na opanowanie fuzji jądrowej? Tak jak to było np. przy wysiłku wojennym, czy programie księżycowym (USA i ZSRR).

    Tak w ogóle to samochód elektryczny w sensie użytkowym to bajka w porównaniu z silnikami opartymi na spalaniu. Nie ma nawet co porównywać.

  20. Alina said

    Nie wiem dlaczego tak trudno czytać ze zrozumieniem.

    Zdjęcia które wrzuciłam wyżej pochodzą z Północno-Zachodniej Europy, gdzie około stu lat temu wsadzono ludzi na rowery i okazało się, że w transporcie miejskim rowery doskonale się sprawdzają. Dzisiaj dostępne rowery ze wspomaganiem elektrycznym jeszcze zwiększają uniwersalność roweru, wydłużając jego zasięg, zwiększając zdolność do pokonywania wzniesień czy ładowność. I o tym pisałam.

    Natomiast Bryś i Gajowy argumentują, że rower (także ze wspomaganiem) nie zastąpi samochodu.

    A co ma piernik do wiatraka?

    Rower zastępuje samochód w zastosowaniach miejskich w większości sytuacji i dowodem jest chociażby każdy dzień w Kopenhadze czy Amsterdamie. Nie trzeba tego więcej udowadniać.

    W Azji Południowo-Wschodniej ludzie udowodnili, że w ich klimacie skuter potrafi całkiem zgrabnie zastąpić samochód. Nawet samochód rodzinny, w każdym razie dopóki dzieci są małe. Teraz jak są większe, dostają własny motocykl. Bryś pisze rower nie nadaje się na deszcz czy śnieg. To oczywiście częściowa prawda, będą ludzie którzy „spękają” i w deszczowy dzień pojadą autobusem czy taksówką, z różnych powodów. W taką pogodę rowerzyści powinni ostrożniej jeździć na mokrej nawierzchni, itp. Ale generalnie rower w sytuacjach miejskich generalnie zastępuje samochód i to jest udowodnione. Oczywiście musi być infrastruktura, itp.

    W promocji samochodów elektrycznych chodzi zupełnie o coś innego. Jednym z aspektów jest segregacja. Jerozolimska szlachta, która w Polsce rządzi, dąży do przywrócenia porządków feudalnych. W starym dobrym feudalizmie chłop nie miał prawa do jeżdżenia konno, to był przywilej szlachcica. Teraz samochody stały się powszechne dostępne i ich to strasznie boli. Oni chcą wprowadzenia takich rozwiązań, dzięki którym tylko ich samochody będą mogły dojechać do kluczowych punktów. Ich samochody, bo będą drogie i tylko ich będzie na nie stać. I to chcą wprowadzić pod pretekstem ochrony środowiska. Oczywiście z ochroną środowiska to nie ma nic wspólnego ponieważ w dzisiejszych warunkach elektryczne samochody są bardziej destrukcyjne dla środowiska niż spalinowe. Chodzi między innymi o segregację.

  21. Marucha said

    Re 20:
    Pani Alino, z Pani wpisu wynikało, że dla posiadacza roweru (zwłaszcza elektrycznego) samochód jest właściwie zbędny, co nie jest prawdą.

    Nie wiem, co dla Pani oznacza „większość sytuacji”. Dla wielu osób to np. odwożenie dzieci do szkoły, konieczność przywożenia zakupów większych, niż bagietka i kostka masła, albo dojazd do pracy 40 kilometrów.

    Jeżdżę rowerami elektrycznymi (nie tymi z najwyższej półki) od chyba 7 lat i mam niejakie doświadczenie w tej materii.
    Zasięg rowerów elektrycznych wcale nie jest taki wielki. Podawane przez producentów liczby dotyczą idealnych warunków jazdy po płaskim i gładkim terenie, w bezwietrzną pogodę i z osobą ważącą coś koło 60-70 kg.
    W praktyce trudno było osiągnąć 30 km. Oczywiście można jechać i bez prądu, ale jest to sporo cięższe, niż na normalnym rowerze. Nie wierzcie w żadne zasięgi rzędu 100 km.
    Natomiast nie jest mi potrzebna żadna infrastruktura. Rower ładuję w domu. Parkuję wszędzie, gdzie go mogę przypiąć łańcuchem do jakiegoś słupa albo rury. No, wyjątek zrobię dla ścieżek rowerowych.

    Mam też skuter. Nie bardzo sobie wyobrażam, jak mógłby zastąpić samochód rodzinny.. Mam niemowlaka sadzać na tylnym siedzeniu, a żonę na bagażniku?

  22. bryś said

    Pani Alina po prostu teoretyzuje. Na pewno nie rozwozi przed pracą 3 dzieci do żłobka, przedszkola i szkoły i nie odbiera ich rowerem (nawet ze wspomaganiem) po robocie aby odwieźć do domu (jak to w europie zachodniej). A jak nie zmieszczą się na raz, przecież można obrócić trzy razy, tak po 7 km. każde kółko. Co za problem, po prostu wstajemy wcześniej. I jedziemy, nie jak szlachta, a jak świadomy europejczyk.

  23. Alina said

    @ Gajowy

    Mieszkałam w Kopenhadze, musiałam pomieszkiwać także w Holandii i dlatego wiem o czy piszę.

    Jeśli Gajowy „nie wyobraża sobie” to ja rozumiem. Tylko że to jest problem nie tyle wydajności czy zdolności przewozowej roweru a wyobraźni Gajowego. W Kopenhadze kolektywy sąsiedzkie miały rowery bagażowe takie jak poniżej, w przeróżnej konfiguracji. One mogą mieć dwa lub trzy koła, zdolność przewozową nawet powyżej 100kg bagażu. Człowiek potrzebuje takie urządzenie raz na parę miesięcy i własność grupowa jest tutaj świetnym rozwiązaniem, a koszty znikome.

    Odwożenie dzieci do szkoły nie jest problemem. Wyobraźnia rodziców i ich spaczona mentalność jest problemem. Widziałam w Polsce plagę sytuacji, gdzie dzieci do podstawówek są dowożone przez rodziców. Irytowało mnie to, bo akurat rano i po południu korkowały się niby spokojne ulice. Te bachory w większości można wsadzić na rowery i te parę kilometrów przejechałyby same. Duże samochody, bywa że z napędem 4×4, używane są do przewozu kierowcy i bachora na dystansie 3-4 kilometry. To patologia.

    Nie wiem dlaczego nikt o tym nie wspomina. Samochody dzisiaj są używane do przejazdu na dystansie poniżej 10km. Będąc u mechanika przysłuchiwałam się dyskusji, w której fachowiec tłumaczył że samochody BMW z jakimiś silnikami psują się od zimowej jazdy na dystansie do 10km, bo nie mogą odparować wody (chyba) z oleju. I oni mieli jakieś rozwiązanie. A przecież to jest patologia, dystans do 10km to nie jest zastosowanie dla samochodu tylko dla butów albo roweru. Ale ludziom odbiło zupełnie bo w społeczeństwie konsumpcyjnym liczy się największa wygoda. A teraz prawie każdego stać na samochód więc wożą się samochodami po bułki.

    Też używałam rower elektryczny i oczywiście zgadzam się z Gajowym w kwestii deklarowanego zasięgu rowerów elektrycznych, ale to raczej nie jest problemem. W dużym mieście typowy dystans nie przekracza 20km, a zwykle jest mniejszy.

    Pisząc o infrastrukturze myślałam o ścieżkach rowerowych, generalnie o promocji roweru (i dyskryminacji samochodu) jako środka transportu w mieście. Rower naprawdę jest lepszy, zajmuje mniej miejsca, nie potrzeba wiaduktów i autostrad w mieście, miasto jest bardziej przyjaznym miejscem do życia jeśli podstawowym środkiem transportu kołowego jest rower a nie samochód. Mieszkałam w różnych miastach i mam porównanie. Tak wygląda parking przed dworcem kolejowym w centrum Kopenhagi:

    Kopenhaga to miasto bez korków. No chyba że mowa o korkach rowerowych, ale rower można przetargać na drugi pas i jechać dalej, a z samochodem tego się zrobić nie da.

    ///Nie bardzo sobie wyobrażam, jak mógłby zastąpić samochód rodzinny.. Mam niemowlaka sadzać na tylnym siedzeniu, a żonę na bagażniku?///

    Powtarzam się, ale uważam że jest to przede wszystkim problem wyobraźni. Wyżej na zdjęciach widać kilkoro dzieci na jednym rowerze. Jak ci ludzie mieli dzieci, to w Kopenhadze czy w Amsterdamie to nie był rzadki widok. A żona – spekuluję – pewnie ma własne nóżki. Problemem jest wyobraźnia.

  24. bryś said

    I żeby nie było. Dawno temu to dojeżdżałem czasami do pracy 17 km w jedną, a co. Nawet w zimę, oblepiony jak bałwan. Nawet podgrzewane buty miałem na takie okazję. Tylko wie Pani, tak z wiekiem, i jak obowiązków przybywa, to tego tzw. między czasu zaczyna brakować. Pisze Pani o ruchu w centrach miast, gdzie wszystko dzieje się w promieniu 3 km. Bo taki dojazd na przedmieścia to jakaś bzdura. Kto ma na to czas?

  25. Marucha said

    Re 23:
    To chyba Pani nie starcza wyobraźni na to, żeby zrozumieć, iż różni ludzie mieszkają w różnych warunkach, różne są koszta itp.

    Wożenie dzieci / wnuków na rowerze – chyba że po lesie – nie wchodzi u mnie w rachubę ze względu na niebezpieczeństwa ruchu ulicznego, zwłaszcza od kiedy przybyło u nas śniadych inżynierów i mikrobiologów.
    Może 6-letnie dziecko ma zasuwać na rowerku do przedszkola? Niechby i w moim towarzystwie? Czy Pani rozumie, co Pani wypisuje? Widziała Pani ruch w Sztokholmie?

    Zakup lodówki i przywiezienie jej na wynajętym rowerze bagażowym? Koszt wynajmu o wiele przewyższy koszt jazdy samochodem. Kilkakrotnie.

    Itd. itp.

  26. kuba . said

    posiadam 5 letni samochod o poj 2 litrow i mam zalozona instalacje Lpg ,w miescie pali mi 12 w trasie miesci sie spokojnie w 10 litrach co w zimie kosztuje 22 zl a w lecie nawet 18 zl za 100 km powiedzmy sredni koszt w ciagu roku za 100 km doliczjac wyzszy przeglad niech bedzie 22 zl -100km ,robiac sobie niedzielna wycieczke w Bieszczady robie jakies 400 km w ciagu calego dnia wyjezdzajac rano wracajac wieczorem i kosztuje mnie to jakies 80-90 zl .Gdybym chcial to zrobic elektrykiem nie dosc ze musialbym wydac minimum 200 zl to jeszcze 1/3 niedzieli musial bym spedzic na stacji ladowania ?? pomijam juz fakt ze byle malutki elektryk wielkosci wiekszej kosiarki kosztuje ponad 100 tysiecy zl . to jaki w tym mialbym interes zeby cos takiego wogole kupowac ?

  27. kiopo said

    ja bym chcial jezdzic elektrykiem pod warunkiem ze by mi sie to oplacalo ekonomicznie a poki co to jest chyba dwukrotnie drozej ? a cena zakupu takiego autka to dodatkowy minus . bedzie tanio bede chetnie jezdzil bo frajera z siebie robic nie dam .

  28. Zenon_K said

    No to się zrobił wysyp komentarz rowerniaków z dużych miast i pouczaczów i naprawiaczów świata. Skąd my to znamy. Co to komu do tego jak ktoś chce się poruszać. Ci tu pouczający, że rower jest dobry na wszystko, to tak naprawdę nigdy na 100-200 km trasę nie wyjechali i z rowerem się nie zmierzyli a jedynie są zafascynowani, że jadąc na dwukołowym pojedzie się nie przewracają. Historyjki o wyższości Amsterdamu i Kopenhagi na Rzymem i Krymem to sobie odstawcie na bok. Nikt już tego nie łyka. Rower jest jednym ze środków lokomocji, który trzeba wkomponować w nasze życie. Daje on poczucie niezależności i siły (jeżeli się naprawdę pedałuje) samochód daje nam możliwości przemieszczania i transportu wszędzie tam gdzie trzeba transportować :
    • duże lub ciężkie ładunki,
    • daleko,
    oraz
    • gdy slota i chłód,
    • czasu brak,
    • zdrowia i sił brak,
    • niebezpiecznie, bo ruch duży,
    i do tego rowery kradną
    No to chyba na tyle

  29. Zenon_K said

    Szybkie, jednoczesne lądowanie dużej ilości samochodów elektrycznych wymaga mocy niewyobrażalnych: na autostradach są punkty szybkiego lądowania maje moc od 25 od 250 kW.
    No więc trochę wyobraźni i rachunków. Jaką moc trzeba wiec zainstalować by na stacji lądować jednocześnie 100 samochodów. A jeszcze ja będzie trzeba mieć sieć elektryczną by ładować tyle samochodów na 500 stacjach w całym kraju. Gdzie są te moce, gdzie jest siec, infrastruktura, która na to pozwala. Przypomina mi się wizja kogoś z początku 19-tego wieku, który wyobrażał sobie szybki rozwój komunikacji konnej we Francji przekładający się na region paryski zajęty stogami siana.
    Podobnie ma się z „czystymi” silnikami diesla. Ludzie w to wierzą, bo nie widać sadzy z rury wydechowej. Cala sztuka polega na tym, że cząsteczki sadzy sa małe, niewidoczne, tak małe że żadna maska tego nie przechwyci. Te cząsteczki są tak małe, że trudno je wykrztusić kaszląc a są one rakotwórcze. Łatwo się je czuje jadąc za taki dieslem rowerem. Tu jeszcze jedna cegiełka do naprawiaczy rowerowych : wdychamy pełnymi płucami spaliny!

  30. gnago said

    reaktory torowe , opracowane w Anglii, jako prototypy już dekadę temu. napęd elektryczny. Kupujesz nowy i służy bez wymiany do końca , złomowania

  31. gnago said

    „Podobnie ma się z „czystymi” silnikami diesla. Ludzie w to wierzą, bo nie widać sadzy z rury wydechowej. Cala sztuka polega na tym, że cząsteczki sadzy sa małe, niewidoczne, tak małe że żadna maska tego nie przechwyci. Te cząsteczki są tak małe, że trudno je wykrztusić kaszląc a są one rakotwórcze. Łatwo się je czuje jadąc za taki dieslem ”

    Znaczy starym albo z wyciętym filtrem i spieprzonymi wtryskami

  32. Ale dlaczego? said

    A.D. 29
    To nadal reaktor rozszczepialny.
    O ograniczonej ilości dostępnego paliwa.
    Niebezpieczny z powodu promieniowania i odpadów reakcji.
    Fuzja jądrowa to NIEOGRANICZONY zasób paliwa i teoretycznie NIEOGRANICZONA moc do wykorzystania.
    Kwestią zasadniczą jest opanowanie tej technologii.

    Na marginesie reaktory termojądrowe mogą w rozwiniętej formie (za „jakiś” czas) posłużyć do produkcji każdego pierwiastka, ze złotem włącznie 😉
    Ale to już następny, bardzo odległy (chyba) etap.

  33. Ad. 14 (Admin)

    Nie mówcie nic Grecie, ale mam normalny samochód na benzynę…

    Założy pan gaz, a Grecie powiemy, że to pańskie auto, to na gaz amerykański. 🙂

  34. Ad. 26

    Dawno temu miałem Kadeta 1.4 skrzynia 4-biegowa. Założyłem mu gaz BRC. Palił 6,6 gazu w trasie. Benzyny 5,5.

  35. Z elektrykami jest tak samo, jak z imigrantami: Są dopłaty – są elektryki. Są dopłaty (zasiłki) – są imigranci. 🙂

  36. Zenon_K said

    Ad 31 Gnago
    ”Znaczy starym albo z wyciętym filtrem i spieprzonymi wtryskami”
    Czuć to za wszystkimi i tymi najnowszymi, gdy silnik i rura wydechowa są niedogrzane.

  37. Troll Polonii said

    Dopoki cala ta fantazyjna heca z ekologia jest wylacznie szansa na komercyjne zyski i parszywy profit spekulantow i krewnych politycznych decydentow- dotad nie ma absolutnie zadnego sensu kupowac okropnie drogich ( I przy zakupie i w eksploatacji) zasranych autek zlodzieja i oszusta Elona Muska czy innych jego ‚konkurentow’.
    Juz teraz wiadomo, ze system ‚ekologicznych samochodow’ jest zly, niedopracowany ale za to bardzo skuteczny w depopulacji planety.

    Kolejna, kolorowa rewolucja, tym razem w Boliwii, ma przyniesc zyski zlodziejom lithium.

    Tylko gnoje niedouczone nie wiedza, ze w PRLU- tym ‚piekle komunistycznym’, byly baterie, do ktorych nie uzywano zadnego lithium.

    Szkoda oczywiscie pieniedzy na specjalistow od chemii, biologii i ekologicznej technologii i programowania.

    Najtaniej wyprodukowac kolejnego Frankensteina i zarobic caly dochod dla siebie i z nikim sie nie podzielic.

    Pojebane nieuki wiedza tylko jak krasc i mordowac.
    Z Kosowa i Afganistanu wywoza lithium tonami.
    Teraz Elon Musk buduje fabryke baterii kolo Berlina, co sie niektorym Niemcom bardzo nie podoba.

    Tymczasem bardzo cwana propaganda potrafila wmowic snobom i pacanom, ze tragedia naszych czasow nie sa wcale zlodzieje kopalin i wielkie , mordercze korporacje o napoleonskich ambicjach- tylko zwykli cywile- raby wspolczesnej cywilizacji przepedzani i wypedzani z wlasnych domow, miast i wsi.
    Przeciez Serbow przepedzili z Kosowa europejskie i amerykanskie korporacje od kontroli naturalnych zrodel energii.
    Nie inaczej, z Bliskiego Wschodu, Azji , czy Afryki.

  38. Troll Polonii said

    35
    Krzysztof

    ‚Sa doplaty- sa emigranci”

    I dlatego mamy coraz wiecej Ukraincow

Sorry, the comment form is closed at this time.

 
%d blogerów lubi to: