Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

  • The rainbow symbolizes the Covenant with God, not sodomy Tęcza to symbol Przymierza z Bogiem, a nie sodomii


    Prócz wstrętu budzi jeszcze we mnie gniew fałszywy i nikczemny stosunek Żydów do zagadnień narodowych. Naród ten, narzekający na szowinizm innych ludów, jest sam najbardziej szowinistycznym narodem świata. Żydzi, którzy skarżą się na brak tolerancji u innych, są najmniej tolerancyjni. Naród, który krzyczy o nienawiści, jaką budzi, sam potrafi najsilniej nienawidzić.
    Antoni Słonimski, poeta żydowski

    Dla Polaków [śmierć] to była po prostu kwestia biologiczna, naturalna... śmierć, jak śmierć... A dla Żydów to była tragedia, to było dramatyczne doświadczenie, to była metafizyka, to było spotkanie z Najwyższym
    Prof. Barbara Engelking-Boni, kierownik Centrum Badań nad Zagładą Żydów, TVN 24 "Kropka nad i " 09.02.2011

    Państwo Polskie jest opanowane od wewnątrz przez groźną, obcą strukturę, która toczy go, niczym rak, niczym demon który opętał duszę człowieka. I choć na zewnatrz jest to z pozoru ten sam człowiek, po jego czynach widzimy, że kieruje nim jakaś ukryta siła.
    Z każdym dniem rośnie liczba tych, których musisz całować w dupę, aby nie być skazanym za zbrodnię nienawiści.
    Pod tą żółto-błękitną flagą maszerowali żołnierze UPA. To są kolory naszej wolności i niezależności.
    Petro Poroszenko, wpis na Twiterze z okazji Dnia Zwycięstwa, 22 sierpnia 2014
  • Kategorie

  • Archiwum artykułów

  • Kanały RSS na FeedBucket

    Artykuły
    Komentarze
    Po wejściu na żądaną stronę dobrze jest ją odświeżyć

  • Wyszukiwarka artykułów

  • Najnowsze komentarze

    JanuszT o W obronie Sikorskiego
    semperparatus o Dugin: nowa epoka
    Carlos o Zakłady zbrojeniowe Bumar-Łabę…
    prostopopolsku o Dugin: nowa epoka
    Krzysztof M o Zakłady zbrojeniowe Bumar-Łabę…
    Włodek o Tak kot przekazuje ważną wiado…
    prostopopolsku o Dugin: nowa epoka
    Ale dlaczego? o Zakłady zbrojeniowe Bumar-Łabę…
    prostopopolsku o Anglosaski „mordplan” gospodar…
    kontra o Wolne tematy (68 – …
    Peryskop o Tak kot przekazuje ważną wiado…
    Greg o Zakłady zbrojeniowe Bumar-Łabę…
    kontra o Wolne tematy (68 – …
    corintians o Tak kot przekazuje ważną wiado…
    kontra o Wolne tematy (68 – …
  • Najnowsze artykuły

  • Najpopularniejsze wpisy

  • Wprowadź swój adres email

    Dołącz do 620 obserwujących.

Filipiński genocyd

Posted by Marucha w dniu 2020-02-06 (Czwartek)

„Nie wstydzę się powiedzieć wam, panowie, że uklęknąłem prosząc Wszechmogącego Boga, aby mnie oświecił i dał mi wskazówki. I pewnej nocy spełniło się. Nie pozostało nam nic innego, jak tylko przejąć Filipiny, wychować Filipińczyków, ucywilizować, wprowadzić chrześcijaństwo” – Wiliam McKinley, 25. prezydent USA.

Niebawem minie kolejna rocznica wybuchu wojny pomiędzy Stanami Zjednoczonymi a Filipinami w wyniku której ten archipelag stał się kolonią, protektoratem USA. Mało znanym faktem jest ta wojna kolonialno-imperialna prowadzona w latach 1899–1902, jej brutalność, a liczba ofiar nie jest przedmiotem refleksji i analiz.

Tak oto napisał o tym niechlubnym epizodzie historii USA (jakich ten kraj, przedstawiający siebie jako krynicę demokracji, wolności, cnót obywatelskich i humanistycznego współżycia narodów, ma niesłychanie wiele i co w wzbudza oburzenie w chwilach gdy Amerykanie chcą pouczać cały świat o swojej wyjątkowości) jako publicysta „New York Timesa” Mark Twain:

„Wiedziałem od samego początku, że nie zamierzamy uwolnić ludzi z Filipin. Udaliśmy się tam na podbój i dlatego jestem antyimperialistą. Jestem przeciwny temu, aby orzeł amerykański położył szpony na jakimkolwiek innym kraju”.

Zwracał uwagę na powszechny rasizm białych, amerykańskich żołnierzy i polityków. Był głęboko zaniepokojony sadystycznymi zbrodniami wojennymi popełnionymi przez amerykańskie wojska. Sugerował, że gwiazdy i paski na amerykańskiej fladze powinny zostać zastąpione czaszką i kością krzyżową.

Trudno się dziwić, że z nielicznymi wyjątkami, praktycznie cała populacja (ok. 10 mln Filipińczyków) była wroga wobec Ameryki, m.in. z racji masowych rzezi, bestialstwa, brutalności, a także tego iż Jankesi każdego Filipińczyka uważali za przeciwnika którego trzeba zabić.

Ówczesny gospodarz Białego Domu, prezydent Wiliam McKinley (1897-1901) obiecywał podczas pomocy Filipińczykom podczas powstania przeciwko Hiszpanom. że nie chcą anektować ani podporządkowywać Filipin. Ale w wyniku boskiej iluminacji doszedł do wniosku, iż oddanie Filipin Niemcom lub Francuzom byłoby złą decyzją dla amerykańskiego biznesu.

No bo sami Filipińczycy są do rządzenia przecież niezdolni. Po wygnaniu Hiszpanów 23.01.1899 r. proklamowano Pierwszą Republikę Filipin. USA nie uznały tej niepodległości i ustaleń traktatu paryskiego z grudnia 1898 r. W Kongresie USA uchwalono 6.02.1899 r. iż Filipiny staną się amerykańską kolonią. Wyspiarze wiedząc o tym rozpoczęli przygotowania do wojny wcześniej.

Wojna miała kolonialny, brutalny, ludobójczy charakter. Oficjalne dane amerykańskie mówiły o ok. 300 000 zabitych autochtonach, co jednak nijak się ma do niezależnych od amerykańskich komentatorów i badaczy.

W samej prowincji Batangas zginąć miało podczas walk ok. 300 tys. Wojsko raportowało, że na samej wyspie Luzon zabito ponad 0,5 mln Filipińczyków. Te raporty świadczą o tym, iż interwenci zabili (co sami przyznają) ok. 1/6 ludności wyspy. Niektóre źródła podają niewyobrażalna liczbę ofiar całej wojny: 1,4 – 3 mln, co w perspektywie ok. 10 mln populacji Filipin jest wymiarem niewyobrażalnego ludobójstwa.

Zresztą, po 1902 roku wojna na południu Filipin trwała nadal przez niemal dwie dekady, bo lud Moro, muzułmanie, którzy także współcześnie od lat walczą o autonomię i niezależność od Manili, prowadzili walkę partyzancką. Owocowała ona represjami i masowymi morderstwami dokonywanymi przez amerykańskie ekspedycje wojskowe.

Niektórzy autorzy na kanwie wspominanych ofiar uważają, że wojna na Filipinach była najbardziej krwawą wojną kolonialną (proporcjonalnie do populacji podbijanego terenu i ofiar) prowadzoną przez białego człowieka.

Filipińska historyczka Luzviminda Francisco przeprowadziła gruntowne dochodzenie w sprawie ludobójstwa na Filipinach. W miarę rzetelnie to udokumentowała. Jej dane potwierdzają jednak liczbę ok. 1,4 mln ofiar interwencji amerykańskiej na wyspach.

Ten epizod z amerykańskich interwencji jakich pełno w historii XX i XXI wieku jest zapomniany i nie podnoszony w mediach. Minęło wszakże już ponad 100 lat od tej kolonialnej wojny, lecz liczba ofiar po dziś dzień wzbudza grozę.

Kontynuacją tych działań i tej polityki są znane z ostatnich dekad amerykańskie interwencje w Somalii, Iraku, Afganistanie czy ostatni zamach na Kassema Solejmaniego, polityka i wojskowego z Iranu, wykonany przez drony amerykańskie na terytorium Iraku.

W artykule opublikowanym w filadelfijskiej gazecie „The Public Ledger” korespondent tej gazety z Manili (listopad 1901 r.) donosił:

„Obecna wojna nie jest bezkrwawym, operowym bouffe; nasi ludzie byli nieustępliwi, zabijali, aby eksterminować mężczyzn, kobiety, dzieci, więźniów i jeńców, aktywnych powstańców i podejrzanych ludzi od dziesięcioosobowych chłopców, a pomysł, że Filipińczyk jako taki był niewiele lepszy od psa.”

I takich doniesień z pojawiało się sporo stanowiąc dziś świadectwo tej wojny i okropieństw jakie niosła Filipińczykom. I znów odwołajmy się do Marka Twaina (15.10.1900 r. w „The New York Timesie”) tak ocenił tę imperialną ekspedycję Ameryki w imię wolności, chrześcijańskich zasad, cywilizacji i zasad demokracji:

„(…) Zniszczyliśmy ich pola, spaliliśmy ich wioski i wygnaliśmy z domostw ich wdowy i sieroty. Kilku tuzinom uprzykrzonych patriotów złamaliśmy serca, wysyłając ich na wygnanie, a pozostałe 10 milionów Filipińczyków podporządkowaliśmy sobie poprzez Dobroczynną Asymilację (to nowa, pobożna nazwa karabinu) (…). I tak dzięki Bożej Opatrzności – to nie tylko moje wrażenie lecz rządu – staliśmy się Światowym Mocarstwem”.

Amerykańscy żołnierze prowadząc wojnę totalną przeciwko Filipińczykom stosowali masowo tortury. Np. pompowano słoną wodę w ludzi, aby wymusić informacje na temat partyzantki, a poddających się partyzantów mordowano bez sądu, na miejscu razem z rodzinami.

Wojna przybrała z czasem charakter rozprawy ze wszystkim co nie było uznawane przez dowództwo armii za zgodne z interesami i wartościami „amerykańskimi”. Europejscy obserwatorzy, których armie krajowe w swych kolonialnych wyprawach nie były aniołkami, jasno stwierdzali: to jest rzeź.

Ponieważ uważano – nie bez racji – każdego Filipińczyka (w wieku ponad 10 lat) za wroga a że wszystkich nie udało się zabić, stworzono system obozów koncentracyjnych (na wzór brytyjskich w południowej Afryce), które nazwano rekoncentracjami. Tę samą metodę wysiedlania wiosek i przenoszenia mieszkańców siłą do strzeżonych, ogrodzonych palisadami baraków, później zastosowano m.in. w Wietnamie. Ci Filipińczycy którzy nie chcieli się przenosić byli na miejscu zabijani.

Jednak spora część społeczności amerykańskiej widziała w tej interwencji drogę do pomnożenia bogactwa. Zarówno przedsiębiorcy jak i Związki Zawodowe wyrażały pochlebne opinie na ten temat. Tak zachował się m.in. Związek Drukarzy, który w szerzeniu oświaty i amerykańskiego stylu życia na Filipinach widział wzmożony ruchy w branży drukarskiej. Podobnie miała się rzecz z Związkami Szklarzy czy Bractwem Kolejarskim.

Głosy z tych środowisk w kontekście rozumienia klasowym problemów przedsiębiorczości jako takiej, solidaryzmu z pokrzywdzonym narodem i protestowania przeciwko wojnie były słabe i nie brzmiały dość wyraźnie w przestrzeni publicznej.

Należy tylko podkreślić, iż spora część Afroamerykanów walczących w szeregach interwencyjnej US Army dezerterowała, nie chcąc walczyć przeciwko Filipińczykom, a często przechodziła na stronę partyzantów. Powodem była przede wszystkim segregacja rasowa, na dobre funkcjonująca w wojsku amerykańskim, tak jak i w całej ówczesnej Ameryce. Nawet stawki żywieniowe czy żołd były uzależnione od koloru skóry danego żołnierza.

Za podsumowanie tej zapomnianej i przemilczanej awantury mającej znamiona ludobójstwa niech świadczą słowa Williama Fulbrighta, czarnoskórego żołnierza piechoty, który w czerwcu 1901 roku do redakcji gazety w Indianapolis napisał: „Wojna na filipińskich wyspach nie była niczym innym jak tylko gigantycznym planem rabunku i ucisku”.

Czy dziś w świetle choćby postawy Ameryki na Bliskim Wschodzie coś się zmieniło?

Autorstwo: Radosław S. Czarnecki
Źródło: http://lewica.pl/index.php?id=32315

https://wolnemedia.net

Komentarzy 15 do “Filipiński genocyd”

  1. WI42 said

    „Trudno się dziwić, że z nielicznymi wyjątkami, praktycznie cała populacja (ok. 10 mln Filipińczyków) była wroga wobec Ameryki, m.in. z racji masowych rzezi, bestialstwa, brutalności…”

    Jak to się stało , że obecnie Filipiny należą do 5-ki krajów w których jest pozytywna opinia większosci o Ameryce. Tymi krajami są:
    Izrael, Polska, Korea Płd., Filipiny i Ukraina.
    Dziwny jest ten swiat….

  2. Antares said

    Jak już słyszę że ktoś mówi że ma przekazy od „Boga” i misję do wykonania to wiem, że takiego należy się mocno wystrzegać bo jest osobą bardzo niebezpieczną.

  3. Zbigniew Kozioł said

    Zapewne z Filipińczykami jest tak, jak pisuje Pan Troll. Bardzo nastawieni na życie rodzinne. W Kanadzie spotkałem się z niemi, ale niewiele. Potem też spotykałem się wirtualnie, ale też mało. Natomiast teraz pracuje w mojej pracy młoda Filipinka. W barze: wydawanie posiłków, obsługa kasy, pomoc innym z kuchni. Parę miesięcy, ale polski na poziomie potrzebnym w pracy opanowała (czasem brzmi śmiesznie). Nie jest raczej Filipinka (ta, ale i dowolna inna) obiektem, na których chętnie spoczywają oczy męskie z Polski. Ale… myślę, że Troll bardzo ładnie opisuje Filipińczyków, jako ludzi wyjątkowo rodzinnych. To wzbudza we mnie wiele sympatii. Po prostu, bardzo sympatyczna, miła osoba. Kto ją tu przywiózł? Jakiej jest wiary (jeśli jest)? Może kiedyś odważę się spytać ją i powiedzieć więcej. Ale… ja w Kanadzie nie spotkałem Filipińczyków na nieco wyższych stanowiskach, więc rozmawianie z „kucharką” może też mi nie wyjść…

  4. ..... said

    „nie jest obiektem na którym spoczywają oczy męskie z Polski”

    Mnie się żółte podobają. O ile młode.

  5. Zbigniew Kozioł said

    @3 Pana sprawa. Czyż nie tak myślimy w Polsce? A mówią o nietolerancji. A ch**j by ich tam. Polska jest przykładem tolerancji. Czyli głupoty. Żaden z Niderlandów nie myśli w kategoriach tolerancji…

    Żółtki podobają się? Jest spora szansa, że po zrobieniu dzieci będziecie razem. Spora też, że nie… Szansa jest. Lubi pan w życiu ruletkę?

    W moim odczuciu, azjatyckie kobiety są lepsze. Do życia, małżeństwa. Niż te z Afryki. Lepsze nawet niż z Antarktydy czy Islandii.

    zb.

  6. Globalizacja

    Należy wyjaśnić, co oznacza globalizacja:

    https://pppolsku.wordpress.com/2016/08/07/slowni/#Globalizacja

    a skoro to jest jasne, to o samym globalnym imperium

    https://pppolsku.wordpress.com/2016/08/07/globa/

    które jest w fazie przebudowy.

    Okresowo dokonuje globalne imperium przebudowy, tak n.p. USA musiały w XX. w. zająć miejsce Wielkiej Brytanii i przejęły od niej kolonie i bazy, n.p. wyspę Diego Garcia musiała Wlk. Brytania wynająć USA na okres 50-99 lat (?).

    Imperium globalne jest w fazie przebudowy, w niedalekiej przyszłości nastąpią dalsze roszady nadzorców imperium. Może to kogoś zdziwić a nawet wydać się niezrozumieałe, ale USA nie są żadnym imperium globalnym, ono istnieje niezalżenie od USA od wieków, USA są jedynie nadzorcą, rodzajem policjanta.

  7. Ale dlaczego? said

    Irytują mnie debile chadzający po ulicach z flagą USA na bluzce.
    W Polsce tego od groma.
    A dziś oglądałem film na Planete „360 stopni” tym razem o kozakach…
    Jeden Rosajnin z zespołu śpiewającego pieśni kozackie mignął na chwilę też tą flagą na klacie…
    Głupota nie boli…

  8. Troll Polonii said

    Wielkie dzieki Gajowemu za ten artykul!!!!.
    Jest o czym podumac a i podyskutowac.
    Zwlaszcza w aspekcie religijnym…

    Ja znam Filipiny.
    Pisalem o Filipinach na gajowce nie raz.
    Zwiedzilem kilka ‚waznych’ wysp archipelagu; najlepiej znam Cebu.

    Jest jednak pewne nieporozumienie w tym artykule:
    Chodzi o cytat z McKinleya, amerykanskiego prezydenta zamordowanego w roku 1901.
    Nie wiem, skad sie wzial ten cytat, bo to koniokrady probowaly przegonic KATOLIKOW z Filipin!!!
    I przegonily.
    Ludobojstwo,okrucienstwo i bestialstow dokonane na Hiszpanach przez jankesow jest dziwnie przemilczane w historii Europy.

    A Mac Kinleya zamordowal ( z pochodzenia?) Polak, Czolgacz – anarchista.

    Chrzescijanstwo wprowadzil na Filipiny Ferdynand Magellan, ktory przez przypadek odkryl archipelag w drodze do Chin w 1521 roku!

    A wiec do inwazji amerykanskiej , katolicyzm na Filipinach trwal od 400 lat!!!

    Natomiast Amerykanie pod koniec 19 wieku probowali podbic Filipiny wzniecajac okrutna kampanie antykatolicka; oskarzajac ksiezy o wszystkie wariactwa mozliwe.
    Filipiny krwawo sie bronily.
    W raporcie do Kongresu – ktory kiedys cytowalem na gajowce – dzielny jankes napisal:

    „Na Luzon nie ma juz zadnych protestow. Nie ma kto protestowac. Przeczesalismy bardzo dokladnie calutki teren. Wybilismy protestujacych co do jednego’.

    Dopiero za ktoryms razem pobytu na Filipinach, udalo mi sie zdobyc na Cebu ksiazke pod tytulem: The War against the Americans’ : Resistance and Collaboration in Cebu 1899-1906, napisana prze Rsila B. Mojares, Ateneo De Manila University Press,1999 (pierwsze wydanie)

    Udalo mi sie tez zakupic w ogromnej ksiegarni w Cebu-City slynna ksiazke Jose Rizala pt. ‚Noli me tangere’ .
    O tej ksiazce pisalem na gajowce.
    Sa to wspomienia wlasnie takiego ‚rewolucjonisty’, ktory pomagal jankesom, a kiedy sie ocknal , bylo za pozno.
    W koncu go koniokrady wykonczyly.
    W ogole nie mozna dostac zadnej publikacji na Filipinach na temat historii Kosciola katolickiego na Filipinach od 1521 roku do czasow inwazji amerykanskiejw 1899.
    A w ogole nie moge dostac zadnej historii KK na Filipinach.

    Malo sie pisze o tym jak w 1941 roku gen. Mac Arthur spierd…lal z Filipin w poplochu bo go Japoncy przegonilil; ale wrocil w 1944 i …wymordowal miliony mieszkancow bombardujac miejsce w miejsce stolice Filipin.
    Nikt nigdy nie napisze ilu obroncow kraju zginelo w 1944 roku a i ilu cywilow.

    Pisalem tez i o tym, ze Amerykanie ‚dali Filipinom niepodleglosc’, po czym zrownali Manile z ziemia.

    Naturalnie, jankesy podbily Filipiny, zeby – jak sami to okreslili- ‚miec skocznie do Japonii.’

    Propaganda pro-amerykanska na Filipinach byla ogromna. Amerykanie wsadzali swoich kandydatow do rzadow na Filipinach. Cala ta dynastia Corazon Aquino – to jedna wielka banda popierana przez jankesow.

    I niestety, tak jak zawsze i wszedzie, najlepszy prezydent Filipin, ktory probowal sie wyrwac z jankesowskich szponow, Ferdinand Marcos, bardzo wierzacy i bardzo pobozny katolik, zostal POTEPIONY przez caly swiat.
    W tym swiat katolicki.

    To Ferdynand Marcos pobudowal tysiace, tysiace mieszkan kwaterunkowych dla Filipinczykow; likwidowal slumsy, budowal drogi i miejskie oczyszczalnie sciekow i kanalizacje.

    Po wypedzeniu Marcosa…. sprywatyzowano i mieszkania i wodociagi i scieki i kanalizacje.
    Wprowadzono dranskie oplaty czynszowe (cos tak jak w Warszawie) – znow tysiace Filipinczykow zrezygnowalo z mieszkan, na ktore nie mogli sobie pozwolic.
    Wrocili do slumsow.

    Ferdinand znacjonalizowal rope na Mindanao.
    Wydal na siebie wyrok.
    Z zyskow za rope budowal infrastrukture i mieszkania dla filipinskich rodzin.
    Bo, nie tylko narazil sie ewangielickim pastorom, ale i odmowil pozyczki z banku amerykanskiego.
    A Imelda Marcos…miala az 1500 par butow!!.

    (Rod Marcosow pochodzil od hiszpanskich hidalgow – mieli z czego zyc.)

    Pamietam jak z oburzeniem pisala o tym polska prasa.
    Z jego zony, Imeldy, zrobiono ostatnia szmate i jedze, i to pomimo faktu, ze zakladala katolickie ochronki i czynnie i finansowo pomagala zakonnicom w roznych hospicjach dla niedoleznych i chorych.

    Wiem, ze niektorzy w gajowce byli oburzeni troche, ze wychwalam katolicyzm na Filipinach.

    Do takich ‚oburzen’ jestem przyzwyczajony.

    Bo nie chodzi o moja skromna osobe.

    Wiara katolicka predzej przetrwa na Filipinach niz ….w Polsce.
    Katolicka wiare na Filipinach widac na kazdym kroku.

    Pisalem juz o tym na gajowce:
    Tylko na Filipinach, w poczekalni na przystani dla statkow pasazerskich na Cebu jest wielki napis nad drzwiami:

    ‚Matko Boska daj nam bezpieczna podroz i powrot do domu’.

  9. Troll Polonii said

    Czekajac na decyzje moderatora:

    Co mnie najbardziej wzrusza na Filipinach:

    1. Krzyz Magellana na Cebu. Jest to oryginalny Krzyz przywieziony z Hiszpanii. Mial prowadzic wyprawe Magellana do Chin.

    Magellan’s Cross – Cebu City, Philippines – Atlas Obscura
    https://www.atlasobscura.com/places/magellan-s-cross

    2. Kosciol z reliktami Swietych:

    Relics and the Roman Catholic Church – The Philippines Graphic
    https://philippinesgraphic.net/relics-and-the-roman-catholic-church/

    3. Bylem widzialem, i bylem ogromnie, ogromnie wzruszony.
    Nie da sie opisac atmosfery radosci i wzuszenia z powodu obchodow rocznicy przybycia Pana Jezusa na Filipiny.
    Najwspanialszy Festiwal religijny na Filipinach: Sinulog. Festival di Santo Ninio El Senior.
    Festiwal jest poswiecony Dzieciatku Jezus, ktorego figurka byla na okrecie Magellana.
    Co roku, w styczniu, Filipinczycy obchodza bardzo uroczyscie wjazd Santo Ninio na Filipiny w 1521 roku.

    Sinulog Festival | The Philippines Biggest Festival – YouTube

  10. Troll Polonii said

    A moze to nie moderator…

    Wielkie dzieki Gajowemu za ten artykul!!!!.
    Jest o czym podumac a i podyskutowac.
    Zwlaszcza w aspekcie religijnym…

    Ja znam Filipiny.
    Pisalem o Filipinach na gajowce nie raz.
    Zwiedzilem kilka ‚waznych’ wysp archipelagu; najlepiej znam Cebu.

    Jest jednak pewne nieporozumienie w tym artykule:
    Chodzi o cytat z McKinleya, amerykanskiego prezydenta zamordowanego w roku 1901.
    Nie wiem, skad sie wzial ten cytat, bo to koniokrady probowaly przegonic KATOLIKOW z Filipin!!!
    I przegonily.
    Ludobojstwo,okrucienstwo i bestialstow dokonane na Hiszpanach przez jankesow jest dziwnie przemilczane w historii Europy.

    A Mac Kinleya zamordowal ( z pochodzenia?) Polak, Czolgacz – anarchista.

    Chrzescijanstwo wprowadzil na Filipiny Ferdynand Magellan, ktory przez przypadek odkryl archipelag w drodze do Chin w 1521 roku!

    A wiec do inwazji amerykanskiej , katolicyzm na Filipinach trwal od 400 lat!!!

    Natomiast Amerykanie pod koniec 19 wieku probowali podbic Filipiny wzniecajac okrutna kampanie antykatolicka; oskarzajac ksiezy o wszystkie wariactwa mozliwe.
    Filipiny krwawo sie bronily.
    W raporcie do Kongresu – ktory kiedys cytowalem na gajowce – dzielny jankes napisal:

    „Na Luzon nie ma juz zadnych protestow. Nie ma kto protestowac. Przeczesalismy bardzo dokladnie calutki teren. Wybilismy protestujacych co do jednego’.

    Dopiero za ktoryms razem pobytu na Filipinach, udalo mi sie zdobyc na Cebu ksiazke pod tytulem: The War against the Americans’ : Resistance and Collaboration in Cebu 1899-1906, napisana prze Rsila B. Mojares, Ateneo De Manila University Press,1999 (pierwsze wydanie)

    Udalo mi sie tez zakupic w ogromnej ksiegarni w Cebu-City slynna ksiazke Jose Rizala pt. ‚Noli me tangere’ .
    O tej ksiazce pisalem na gajowce.
    Sa to wspomienia wlasnie takiego ‚rewolucjonisty’, ktory pomagal jankesom, a kiedy sie ocknal , bylo za pozno.
    W koncu go koniokrady wykonczyly.
    W ogole nie mozna dostac zadnej publikacji na Filipinach na temat historii Kosciola katolickiego na Filipinach od 1521 roku do czasow inwazji amerykanskiejw 1899.
    A w ogole nie moge dostac zadnej historii KK na Filipinach.

    Malo sie pisze o tym jak w 1941 roku gen. Mac Arthur spierd…lal z Filipin w poplochu bo go Japoncy przegonilil; ale wrocil w 1944 i …wymordowal miliony mieszkancow bombardujac miejsce w miejsce stolice Filipin.
    Nikt nigdy nie napisze ilu obroncow kraju zginelo w 1944 roku a i ilu cywilow.

    Pisalem tez i o tym, ze Amerykanie ‚dali Filipinom niepodleglosc’, po czym zrownali Manile z ziemia.

    Naturalnie, jankesy podbily Filipiny, zeby – jak sami to okreslili- ‚miec skocznie do Japonii.’

    Propaganda pro-amerykanska na Filipinach byla ogromna. Amerykanie wsadzali swoich kandydatow do rzadow na Filipinach. Cala ta dynastia Corazon Aquino – to jedna wielka banda popierana przez jankesow.

    I niestety, tak jak zawsze i wszedzie, najlepszy prezydent Filipin, ktory probowal sie wyrwac z jankesowskich szponow, Ferdinand Marcos, bardzo wierzacy i bardzo pobozny katolik, zostal POTEPIONY przez caly swiat.
    W tym swiat katolicki.

    To Ferdynand Marcos pobudowal tysiace, tysiace mieszkan kwaterunkowych dla Filipinczykow; likwidowal slumsy, budowal drogi i miejskie oczyszczalnie sciekow i kanalizacje.

    Po wypedzeniu Marcosa…. sprywatyzowano i mieszkania i scieki i kanalizacje.
    Wprowadzono dranskie oplaty czynszowe (cos tak jak w Warszawie) – znow tysiace Filipinczykow zrezygnowalo z mieszkan, na ktore nie mogli sobie pozwolic.
    Wrocili do slumsow.

    Ferdinand znacjonalizowal rope na Mindanao.
    Wydal na siebie wyrok.
    Z zyskow za rope budowal infrastrukture i mieszkania dla filipinskich rodzin.
    Bo, nie tylko narazil sie ewangielickim pastorom, ale i odmowil pozyczki z banku amerykanskiego.
    A Imelda Marcos…miala az 1500 par butow!!.

    (Rod Marcosow pochodzil od hiszpanskich hidalgow – mieli z czego zyc.)

    Pamietam jak z oburzeniem pisala o tym polska prasa.
    Z jego zony, Imeldy, zrobiono ostatnia szmate i jedze, i to pomimo faktu, ze zakladala katolickie ochronki i czynnie i finansowo pomagala zakonnicom w roznych hospicjach dla niedoleznych i chorych.

    Wiem, ze niektorzy w gajowce byli oburzeni troche, ze wychwalam katolicyzm na Filipinach.

    Do takich ‚oburzen’ jestem przyzwyczajony.

    Bo nie chodzi o moja skromna osobe.

    Wiara katolicka predzej przetrwa na Filipinach niz ….w Polsce.
    Katolicka wiare na Filipinach widac na kazdym kroku.

    Pisalem juz o tym na gajowce:
    Tylko na Filipinach, w poczekalni na przystani dla statkow pasazerskich na Cebu jest wielki napis nad drzwiami:

    ‚Matko Boska daj nam bezpieczna podroz i powrot do domu’.

  11. ..... said

    re 5

    Dzieci to z nią sam zrobisz.

    Ja pisałem, że mi się podobają.

  12. Troll Polonii said

    Ciekawe, czemu moje wpisy nie przechodza.
    Czy dlatego, ze napisalem, ze gdy USA napadlo na Filipiny w 1899 roku, Filipiny byly krajem katolickim od…400 lat.
    Wiec ten cytat z MacKinleya jest bzdura!
    Amerykanie koniecznie chcieli wywalic katolikow z Filipin, zeby miec blisko do…Japonii.

    Czekam, czy moderator popusci…

    —————
    Wordpress ma swoje, nie zawsze jasne, reguły. Admin – nie ma z tym nic wspólnego.
    Admin

  13. BK said

    GloboHomo testowały obozy koncentracyjne w tym samym roku jednocześnie na Filipinach i w Afryce Południowej.
    O ile wiem, z powodu upadku Burów ich historia (także ta przechowywana w internecie) została kompletnie zniszczona. Ocalały resztki, pojedyncze zdjęcia i relacje. Czy ktoś zna może adresy dla działających stron na temat (po angielsku niestety, nie znam filipińskiego ani burskiego).

  14. BK said

    Przy okazji (to problem każdego Państwa – Lewiatana) politykę rzezi na Filipinach mógł realizować korpus oficerski USMC bez oglądania się na zgodę McKinleya.
    Przypominam, że sam McKinley został zabity, bo stawiał się bankierom z <> w sprawie suwerennego srebrnego pieniądza w USA.

    Jeśli ktoś widzi analogię z Syrią i Trumpem – to dobrze widzi.

  15. Troll Polonii said

    14
    BK
    Trudno mowic o analogii z Syria i Trumpem bo Trump na temat Syrii rozne rzeczy wygadywal i kazal bombardowac Syrie bo mu sie jego coreczka rozplakala na temat dzieci syryjskich.
    Caly zaplatany jest po uszy w podboj Bliskiego Wschodu i poparcia dla Izraela.

    Trump rozdaje stolice, i kawalki cudzej ziemi jakby byl wlascicielem planety.
    Wyznacza tez prezydentow. Skandal z Wenezuela jest nie do wybaczenia!
    Znow grozi Wenezueli, bo nie chca Guaido, ktorego NIKT w Wenezueli nie wybral bo ten pedal i malwersant nawet nie kandydowal!

    Wojna na Filipinach trwala wiele lat i… niestety, nie byl to jakis kaprys korpusu oficerskiego…
    jak w ogole mozna cos takiego wydumac!!!

    Byla to polityka USA podboju Japonii!!

    Przeciez Amerykanie wymordowali cala hiszpanska flotylle!!.

    BP chyba nie zdaje sobie sprawy z tej wieloletniej, okrutnej wojny… nie z dzikusami z dzungli, tylko z cala potega Hiszpanii!!

    Ludzie!
    Zacznijcie czytac historie wspolczesnego swiata.

    A przeciez w tym samym czasie Amerykanie napadli na Kube!!
    I nie byl to …korpus oficerski!!!!

    Najwyzsza pora, zeby Polacy, ktorzy maja sie za katolikow, zaczeli solidaryzowac sie nie z poganami rzekomo slowianskimi, tylko z katolikami na swiecie.
    Polak predzej poleci na wakacje do Tunisu czy Turcji, niz na Filipiny.

    Czemu sie tak upieram gdy chodzi o Filipiny??

    Bo ZADNA, najokrutniejsza wojna i kampania antykatolicka na archipelagu nie zniszczyla wiary katolickiej. na Filipinach.
    Uwierzcie mi: jest silniejsza niz w Polsce.

    Widac to na kazdym kroku, w kazdym Parku Narodowym, w kazdym miejskim parku, grocie, szkole, urzedzie; na stacji benzynowej i w porcie; na lotnisku, w szkole, przedszkolu i w kazdym szpitalu.

    NIKT sie na Filipinach nie wstydzi ani Krzyza ani modlitw w miejscach publicznych.
    W kazdej grocie i w kazdej jaskini ( a jest ich pelno i sa piekne) jest oltarz Matki Boskiej.
    W kazdej jaskini – a zwiedzilem duzo, mozna sie pomodlic przed oltarzem.

    No i w zachowaniu jest roznica.
    Polecialem kiedys na Filipiny po bardzo ciezkiej operacji.
    Zwiedzalem wtedy i Cebu i Bohol i Negras.

    Do Polski balbym sie w takim stanie poleciec.

Sorry, the comment form is closed at this time.

 
%d blogerów lubi to: