Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

  • The rainbow symbolizes the Covenant with God, not sodomy Tęcza to symbol Przymierza z Bogiem, a nie sodomii


    Prócz wstrętu budzi jeszcze we mnie gniew fałszywy i nikczemny stosunek Żydów do zagadnień narodowych. Naród ten, narzekający na szowinizm innych ludów, jest sam najbardziej szowinistycznym narodem świata. Żydzi, którzy skarżą się na brak tolerancji u innych, są najmniej tolerancyjni. Naród, który krzyczy o nienawiści, jaką budzi, sam potrafi najsilniej nienawidzić.
    Antoni Słonimski, poeta żydowski

    Dla Polaków [śmierć] to była po prostu kwestia biologiczna, naturalna... śmierć, jak śmierć... A dla Żydów to była tragedia, to było dramatyczne doświadczenie, to była metafizyka, to było spotkanie z Najwyższym
    Prof. Barbara Engelking-Boni, kierownik Centrum Badań nad Zagładą Żydów, TVN 24 "Kropka nad i " 09.02.2011

    Państwo Polskie jest opanowane od wewnątrz przez groźną, obcą strukturę, która toczy go, niczym rak, niczym demon który opętał duszę człowieka. I choć na zewnatrz jest to z pozoru ten sam człowiek, po jego czynach widzimy, że kieruje nim jakaś ukryta siła.
    Z każdym dniem rośnie liczba tych, których musisz całować w dupę, aby nie być skazanym za zbrodnię nienawiści.
    Pod tą żółto-błękitną flagą maszerowali żołnierze UPA. To są kolory naszej wolności i niezależności.
    Petro Poroszenko, wpis na Twiterze z okazji Dnia Zwycięstwa, 22 sierpnia 2014
  • Kategorie

  • Archiwum artykułów

  • Kanały RSS na FeedBucket

    Artykuły
    Komentarze
    Po wejściu na żądaną stronę dobrze jest ją odświeżyć

  • Wyszukiwarka artykułów

  • Najnowsze komentarze

    Boydar o Wolne tematy (23 – …
    irtur o Podchody prezydenckie
    Boydar o Wolne tematy (23 – …
    osoba prywatna o Wolne tematy (23 – …
    Birton o Prezydent Zełeński wspiera neo…
    Alek o Potrzebny rząd jedności
    osoba prywatna o Wolne tematy (23 – …
    Yah o Wolne tematy (23 – …
    . o Policja interweniowała w spraw…
    osoba prywatna o Wolne tematy (23 – …
    Yagiel o List otwarty Stowarzyszenia Me…
    Yah o Wolne tematy (23 – …
    seler o Wolne tematy (23 – …
    . o Pracownik bez większych p…
    Anucha o Wolne tematy (23 – …
  • Najnowsze artykuły

  • Najpopularniejsze wpisy

  • Wprowadź swój adres email

    Dołącz do 511 obserwujących.

20 powodów, by w roku 2020 uczestniczyć w tradycyjnej Mszy łacińskiej

Posted by Marucha w dniu 2020-02-16 (Niedziela)

Dla większości polackich katolaków Msza Trydencka NICZYM SIĘ NIE RÓŻNI OD NOWUSA, z tym wyjątkiem, że jest po łacinie, a więc nie da się ani jej zrozumieć, ani „odprężyć się” na nabożeństwie.
Admin

Opublikowano wiele książek, podcastów, filmów na YouTube, homilii i wykładów na ten temat, ale gdy nastąpiła zmiana kalendarza na rok 2020, postanowiłem napisać zwięzłą i rzetelnie przygotowaną listę dwudziestu powodów, by przejść w Nowym Roku na tradycyjną Mszę łacińską.

Podczas gdy parafie z Mszą trydencką rozwijają się, gdy pozostałe się kurczą, a wierni wciąż zwracają się ku Tradycji, miejmy nadzieję, że lista ta okaże się dla Was bardzo pomocna! Tak jak jest nieskończona ilość powodów, by uczestniczyć w tradycyjnej Mszy łacińskiej, niech będzie nieskończona ilość źródeł informacji, które wszystkie te powody rejestrują.

Proszę zauważyć, że celem tego artykułu nie jest skupienie się na negatywnych aspektach Novus Ordo Missae, ale na pięknie Mszy łacińskiej. Powiedziawszy to, chciałbym zaznaczyć, że uczestniczyłem w nowej Mszy przez ponad dziesięć lat pomiędzy moim nawróceniem, a chwilą obecną, a zatem, gdy dokonuję zmiany, niektóre z moich spostrzeżeń to naturalne porównania pomiędzy tymi dwiema Mszami – nie dlatego, że próbuję mocno krytykować czy szkalować jeden typ, ale dlatego, że jest to moje osobiste doświadczenie.

Czy dołączycie do mnie w chodzeniu na tradycyjną Mszę łacińską w stu procentach przed końcem roku 2020? Zacznijcie od uczestnictwa w niej w jedną niedzielę w miesiącu, by najpierw się nauczyć i zrobić pierwsze kroki, a następnie zwiększyć do dwóch niedziel, a w listopadzie lub grudniu będziecie chodzić w każdą niedzielę! Oto parę powodów, by się nad tym zastanowić.

1) Używanym językiem jest łacina

Kościół zachodni, czyli ryt łaciński – najznaczniejszy ryt w Kościele katolickim – używa łaciny w liturgii, egzorcyzmach i dokumentach kościelnych od IV wieku. Jest to jego język ojczysty oraz powszechny język Kościoła. Pozwala on na to, by liturgii nie krępowały granice i języki narodów świata, ale by była prawdziwie katolicka, co w końcu znaczy „powszechna”.

Niektórzy mówią: łacina jest martwym językiem, dlaczego mielibyście używać jej w swojej liturgii? Cóż, jak powiedział przy licznych okazjach autor i twórca podcastów Timothy Gordon, wciąż jej używamy właśnie dlatego, że jest ona martwym językiem!

Łacina jest niezmienna, nie tworzy się nowych słów czy znaczeń i jest ona precyzyjna i jasna. Całkiem niedawno, bo w roku 2010, wiele części Mszy w języku angielskim należało ponownie przetłumaczyć (pomyślcie o tym, jak „and also with you” stało się „and with your spirit”) – a w roku 2019 papież Franciszek zaczął dyskusję nad zmianą w języku angielskim „Ojcze nasz” i „Chwała na wysokości Bogu”.

Słowa zmieniają sens z biegiem czasu, co może powodować problemy w teologii, ale tego rodzaju aktualizacji i zmian nie ma w przypadku martwego języka, jakim jest łacina. „Et cum spiritu tuo” znaczy to samo teraz, tak jak znaczyło pięćset lat temu i nie wymaga żadnej aktualizacji. Zachowywanie liturgii w języku łacińskim chroni ją przed następstwem jakichkolwiek zmian.

Mamy także tajemnicę, piękno oraz transcendentne, wiekowe odczucie kojarzone z modlitwami po łacinie. Jeśli porównacie liturgię sprawianą wyłącznie w starożytnym języku, który nie jest używany w codziennych rozmowach, z tą, w której ksiądz używa w całości mowy potocznej języka narodowego, jasne się staje, że jedna jest bardziej uroczysta, poważna i starożytna. Użycie łaciny to jak zasłona, która dodaje liturgii tajemnicy i piękna, tak jak zasłaniamy tabernakulum, głowy kobiet w Kościele i pannę młodą welonem w dniu jej ślubu. Ta „zasłona”, którą zapewnia łacina, to po prostu kolejny sposób dostrzeżenia, że podczas Mszy dzieje się coś tajemniczego, coś odmiennego, coś potężnego i coś świętego.

Wreszcie jest jeszcze argument, że łacina jest w rzeczywistości potężniejsza, czy też skuteczniejsza. Dowodem na to jest fakt, iż egzorcyzmy wydają się nie działać, a przynajmniej nie w takim samym stopniu, jeśli dokonuje się ich w języku innymi niż łacina. Faktycznie dopiero w roku 2014 zaaprobowano odmawianie obrzędu egzorcyzmów w języku angielskim. W starożytnym języku jest moc, a demony tego nie lubią. Być może jednym z teologicznych powodów tego jest to – jak autor i teolog dr Taylor Marshall powiedział w kilku swoich podcastach – że łacina jest jednym z trzech języków użytych w napisie na krzyżu Chrystusa; została ona obmyta Jego krwią [1].

[Zwróćcie uwagę, jak tasiemce nienawidzą łaciny – admin]

2) Msza odprawiana jest ad orientem, podczas gdy ksiądz stoi twarzą do tabernakulum

Ad orientem po łacinie oznacza „ku wschodowi”. Ma to swój początek w starożytnym zwyczaju, by budować wszystkie kościoły z ołtarzem zwróconym na wschód, ku Jerozolimie. Poza tym starożytnym zwyczajem, którego historia przekracza zakres tego artykułu, praktyczne zastosowanie sprawowania Mszy ad orientem ma wiele zalet.

Krytyk mógłby powiedzieć, że odwrócenie księdza plecami do ludzi sprawia, iż uczestnicy Mszy nie mogą usłyszeć kapłana. Krótka odpowiedź na to zastrzeżenie jest prosta: ksiądz nie mówi do Was, mówi do Boga. A gdzie znajduje się Bóg? W niebie – tak, ale znajduje się On także fizycznie tuż przed księdzem w tabernakulum. Ksiądz składa odwieczną ofiarę Jezusa Chrystusa, prawdziwego Boga i prawdziwego człowieka naszemu Ojcu Niebieskiemu – dlaczego miałby odwracać się od Ojca, gdy to robi?

Optyka ad orientem jest także zachwycająca i piękna. Punkt skupienia jest skierowany na samego Boga. W większości kościołów zbudowanych mniej więcej w okresie poprzedzającym lata sześćdziesiąte architektura zwracała umysły wiernych ku temu, co niebiańskie: tabernakulum z przodu i w centrum, wyniesione ponad ołtarz główny; na ołtarzu krucyfiks; sam ołtarz, następnie ksiądz i ludzie. Wszystko jest skierowane ku Bogu – istnieje swego rodzaju fizyczna i architektoniczna hierarchia, linearny ruch ku górze od tyłu kościoła do przodu, w górę świątyni po stopniach i na ołtarz, co odzwierciedla teologiczną hierarchię Boga i Jego stworzenia.

3) Jest to Msza świętych

Św. Teresa z Lisieux, św. Teresa z Avili, św. Pius X, św. Franciszek z Asyżu, św. Filip Neri, św. Tomasz z Akwinu… – wybierzcie świętego, a prawdopodobieństwo jest niemal stuprocentowe, że Msza, w której uczestniczył i dzięki której otrzymywał łaski uświęcające, to była Msza łacińska albo jeden z jej wczesnych odpowiedników, które wyglądają niemal identycznie, gdyż Msza łacińska pozostawała całkowicie nienaruszona przez ponad pięćset lat, a zasadniczo nienaruszona przez ponad tysiąc pięćset [2].

Jeśli ta Msza była centrum życia duchowego dla wszystkich tych wielkich świętych, niemal wszystkich świętych w historii naszego Kościoła, dlaczego nie miałaby być również naszym duchowym fundamentem?

4) Głębokie biblijnie przygotowanie do Eucharystii

Z początku, kiedy się nawróciłem, często zastanawiałem się: „Jakie modlitwy mogę odmówić przed Komunią, które przygotowałyby mnie do przyjęcia rzeczywistej obecności naszego Pana do mojej duszy i ciała?”. Powiedziałbym, że jest to dobre i skłaniające do refleksji pytanie. To znaczy do chwili, kiedy uświadomimy sobie, że cała prowadząca do konsekracji Msza jest odpowiedzią na to pytanie! Te modlitwy, te czytania, te gesty i dzieło liturgii są tym, co przygotowuje nas na Eucharystię, a święta Matka, jaką jest Kościół, w swojej mądrości zachowała je w stanie nienaruszonym w ciągu wieków. Fragmenty Biblii w trakcie Mszy nie powinny być wcale różne; fragmenty powinny być wybrane ze względu na Mszę, mając na uwadze przygotowanie do ofiary.

Interesującym aspektem starej Mszy jest to, że czytania z Biblii nie są ustrukturyzowane w sposób, do jakiego jest się przyzwyczajonym. Było to dla mnie dziwne w ciągu kilku pierwszych Mszy, w których uczestniczyłem i wydawało się niemal tak, jakby mniejszy nacisk kładziono na Biblię. Dopiero kiedy przeczytałem artykuł dr Petera Kwasniewskiego, zrozumiałem, że to nie ilość czy różnorodność fragmentów biblijnych jest ważna w liturgii, ale ich miejsce i cel w przygotowaniu do świętej Ofiary.

Dr Kwasniewski stwierdza:

Jeśli chodzi o czytania biblijne, stary obrządek działa według dwóch godnych podziwu zasad: po pierwsze, że fragmenty nie są wybierane ze względu na nie same (by „przerobić” tak dużą część Pisma Świętego, jak to możliwe), ale by objaśnić znaczenie uroczystości, jaką jest nabożeństwo; po drugie, że akcent nie jest na zwykłym wzroście znajomości Biblii czy dydaktycznym pouczeniu, ale na „mistagogii”.

Innymi słowy czytania w czasie Mszy nie mają być wychwalaną szkółką niedzielną, ale nieustannym wprowadzeniem w tajemnice Wiary. Ich bardziej ograniczona liczba, krótkość, stosowność liturgiczna i powtarzanie się w ciągu każdego roku sprawiają, że stają się one potężnymi czynnikami duchowej formacji i przygotowaniem do ofiary eucharystycznej.

5) Każdy przyjmuje Komunię świętą klęcząc i na język

oraz

6) Nie ma szafarzy Komunii świętej

W świetle ostatnich badań, które mówią, że jedna trzecia katolików wierzy w to, iż chleb i wino stają się Ciałem, Krwią, Duszą i Bóstwem Jezusa Chrystusa w czasie Mszy, dobrze byłoby zastanowić się, dlaczego tak jest. A więc przedstawmy tę sytuację.

Na jednej Mszy pięć starszych pań wręcza Komunię św. kolejce ludzi, którzy stoją i przyjmują Hostię w swoje niekonsekrowane dłonie, a każda osoba w kościele, być może pouczona przez porządkowego, by tak zrobiła, wstaje z ławki i ustawia się w kolejce przyjmujących.

Na drugiej Mszy tylko ksiądz dotyka Hostii, a wszyscy ludzie klęczą, by przyjąć ją przy balaskach, które oddzielają ich od prezbiterium, gdzie przebywa Bóg. Robiąc tak, przyjmują ją na język i tak, by nie dotknąć Hostii żadną inną częścią ciała. Na tej Mszy kilku, jeśli nie wielu wiernych, pozostaje w ławkach, rozważywszy stan swojej duszy i nie chcąc przyjąć Pana Jezusa niegodnie.

Na której z tych Mszy jest pełno ludzi, którzy rzeczywiście wierzą w to, że Hostia jest czymś świętym, czymś odmiennym od zwyczajnego chleba?

Istnieje starożytne powiedzenie, że „jak się modlisz, tak wierzysz” (lex orandi, lex credendi – co w bardziej dosłownym tłumaczeniu oznacza: „prawo modlitwy prawem wiary”). Kryje się za tym myśl, że nasze działania, myśli i usposobienie w modlitwie bezpośrednio wpływają na to, w co wierzymy. Jeśli ktoś idzie ubrany w t-shirt i dżinsy na Mszę, przyjmuje chleba na rękę od Susan z rady parafialnej i robi to cały czas bez zastanowienia, to czy prawdopodobne jest, że rozbudzi to w nim większą wiarę, że znajduje się w obecności Króla Wszechświata i rzeczywiście Go przyjmuje?

Nie obiecuję, że każdy na Mszy trydenckiej w Waszej miejscowości będzie ubrany w smoking, ale poważna i uroczysta natura Mszy św. zazwyczaj przyciąga ludzi, którzy traktują ją serio. Uklęknięcie, by przyjąć Komunię św. od księdza, przyczynia się do tej powagi w szczególnie istotny sposób.

7) Jest wyraźne rozróżnienie płci

Jeśli przyjdziecie na Mszę łacińską, nie zobaczycie żadnych kobiet w prezbiterium. Zauważycie także, że niemal każda kobieta ma nakrytą głowę, rola mężczyzny jest widoczna w działaniu księdza, który składa ofiarę i nie ma „ministrantek”. Moglibyśmy zatrzymać się nad każdym z tych punktów po kolei, ale ze względu na zwięzłość zasugerowałem lekturę na temat kilku z nich w przypisach i skupię się tutaj tylko na „ministrantkach” [3].

Po co jest ministrant? W swoim podcaście na temat uczestnictwa w Mszy trydenckiej dr Taylor Marshall i Eric Sammons zwracają uwagę na fakt, że ksiądz, który poświęcił sześć albo więcej lat nauki po to, by móc odprawiać Mszę św., jest bardziej kompetentny niż dziesięcioletni chłopiec, by nalewać wodę albo przesuwać jakieś przedmioty. Celem ministranta nie jest po prostu pomaganie księdzu przy poślednich zadaniach, które mógłby zrobić sam i całkiem szczerze – prawdopodobnie raczej zrobiłby sam.

Ministranci są po to, by pobudzić powołania, przybliżyć młodych mężczyzn do tego, co ksiądz robi, aby się tym zainteresowali. W rzeczywistości dawniej było tak, że tylko mężczyźni mający niższe święcenia mogli służyć przy ołtarzu. Ministranci są całkowicie niepotrzebni pod względem liturgii, ale zostają dopuszczeni z powodu głębokiego wpływu, jaki może to wywrzeć na powołanie młodego mężczyzny poprzez zainteresowanie go w wyjątkowy sposób liturgią [4].

Kobiety nie mogą być księżmi, a więc jeśli chodzi o to, by rozbudzić powołania do kapłaństwa, dlaczego należałoby dopuszczać kobiety do uczestnictwa w służbie ołtarza? Powinno to być w czasie Mszy dla każdego jasne, że jest to rola męska, i jak mężczyźni nie mogą nosić w swoim ciele życia jak kobiety, tak kobiety nie mogą składać tej ofiary jak mężczyźni.

Jak stwierdza dr Taylor Marshall, powód teologiczny tego jest w rzeczywistości całkiem prosty: ksiądz, działając jak sam Chrystus (in persona Christi), mówi, wypowiadając słowa konsekracji: „Oto Ciało moje”. „Moje” odnosi się do ciała Chrystusa. Wiemy na podstawie nauki, podstawowego rozumowania, całej historii i Słowa Bożego (Rdz 5,2), że istnieją jedynie dwa typy ciał: męskie i żeńskie. Ciało Chrystusa jest męskie, a zatem kobiety nie mogą głosić: „Oto Ciało moje”, działając in persona Christi [5].

8) Wielki szacunek dla świętego Imienia Boga

Istnieje starożytny zwyczaj, wciąż żywy w czasie większości Mszy łacińskich, że dokonuje się pokłonu głową na święte Imię Jezusa czy przywołanie Trójcy Świętej. W rzeczywistości ksiądz zdejmie swój biret na wspomnienie świętego Imienia. Tego rodzaju szacunek dla Imienia Bożego jest pilnie potrzebny w XXI wieku jako środek zaradczy na bezbożność, tak powszechną w używaniu imienia Bożego jako przekleństwa albo nonszalanckiego wyrażenia, co jest bezpośrednim naruszeniem drugiego przykazania Dekalogu. Wielki szacunek w czasie Mszy łacińskiej jest pięknym sposobem nauczenia Waszych dzieci, że imię Boga jest prawdziwie święte, co oznacza „wyróżnione”.

Pamiętajcie: lex orandi, lex credendi.

9) Same modlitwy Mszy świętej

Istnieje wiele książek i stron internetowych, które dokonują porównań zestawiając ze sobą nową i starą Mszę, a więc nie będę analizował tutaj całego Mszału, ale piękno i skuteczność Mszy łacińskiej są uderzające dla każdego, kto go czyta.

Oto tylko kilka przykładów tego, co usłyszycie lub przeczytacie w starym Mszale: Msza św. zaczyna się od modlitw u stóp ołtarza; Confiteor przywołuje po imieniu św. Michała, św. Piotra, św. Pawła i św. Jana Chrzciciela; Kyrie zostaje powtórzone, co czyni z tego doskonale trynitarną dziewięciokrotną modlitwę (trzy wersy, z których każdy zostaje wypowiedziany trzy razy); język konkretnie i celowo skupia się na naturze Mszy św. jako ofierze; tradycyjna ostatnia Ewangelia jest czytana pod koniec Mszy; kanon rzymski, jedna z najpiękniejszych i starożytnych modlitw, jest zawsze odmawiany przed konsekracją; pod koniec Mszy czytanej całe zgromadzenie przyłącza się w odmawianiu modlitwy Leona XIII.

Jeśli wierzycie, że możecie wezwać pomoc świętego, zwracając się do niego, dlaczego by nie przywołać więcej świętych? Jeśli wierzycie, że wasze modlitwy mają moc i że Bóg je słyszy, dlaczego by nie odmawiać w trakcie Mszy tych pięknych modlitw, które odmawiali przed nami święci? Jeśli wierzycie, że Msza św. jest ofiarą Chrystusa, Syna Odwiecznego Ojca, dlaczego by nie uczestniczyć we Mszy, która podkreśla język związany ze składaniem ofiary? Teraz bardziej niż kiedykolwiek potrzebujemy tych pięknych i starożytnych modlitw, które są nieodłączoną częścią tradycyjnej Mszy łacińskiej.

10) Msza łacińska Bogocentryczna

Kiedy pierwszy raz poszedłem na Mszę trydencką, uderzyło mnie, jak bardzo ksiądz i całe zgromadzenie wydawali się skupieni na Panu Bogu. Atmosfera była podobna do modlitewnej czci Godziny Świętej.

Oto, co zauważyłem i co, jak sądzę, przyczynia się do tego skupienia na Panu Bogu: ksiądz zwrócony jest twarzą do Pana Boga wraz z ludźmi, a więc wszystkie modlitwy i skupienie kierują się ku Panu Bogu; ksiądz odprawia Mszę ad orientem, co podkreśla, że jest przywódcą ludu w składaniu ofiary (pomyślcie o analogii: ksiądz jako kierowca autobusu, który zabiera dokądś zgromadzonych – do stóp krzyża); nie ma lektorów, śpiewaków i szafarzy Komunii św., którzy chodzą po prezbiterium i odwracają uwagę i skupienie ludzi; muzyka jest uroczysta i nie jest główną ozdobą Mszy; w większości milcząca natura Mszy przywołuje umysł do wyciszenia i skupienia na tym, co jest święte; ksiądz nie ma wyboru, jakie modlitwy – długie czy krótkie wersje – chce odmówić tego dnia, ale zamiast tego po prostu przestrzega Mszału, co zdejmuje z księdza nacisk na „wykonawstwo”.

Oto tylko kilka aspektów Mszy, które rzuciły mi się w oczy, ale napisano całe książki na temat Bogocentrycznej natury Mszy łacińskiej. Bardzo polecam ich lekturę!

11) Inne starożytne obrzędy i tradycje są powszechne w parafiach oferujących Mszę łacińską

Chciałbym krótko uwypuklić parę rzeczy, z którymi dorastali nasi dziadkowie i pradziadkowie i które stanowiły normalną część ich katolickiego życia, a są wciąż obecne w wielu wspólnotach, gdzie oferuje się tradycyjną Mszę łacińską:

Ludzie powstrzymują się od mięsa w piątki w zgodzie z prawem kanonicznym; przestrzega się suchych dni; każdy z siedmiu sakramentów jest wciąż w swoim pierwotnym rycie; wśród świeckich jest popularne używanie sakramentaliów, takich jak medalik św. Benedykta, święcona sól i Brązowy Szkaplerz; wielu duchownych składa przysięgę antymodernistyczną; święcenia niższe w kapłaństwie są wciąż przestrzegane przez towarzystwa takie jak FSSP (usunięcie niższych święceń jest czymś, co Sobór Trydencki potępił anatemą) [6]; wciąż przestrzega się starego kalendarza, a więc dni świąt i postu są zgodne z tymi, których przestrzegali nasi przodkowie i wielcy święci przed nami.

Wszystkie te pobożne praktyki mocno zwiększą Waszą wiarę, dodając poczucie łączności w Waszym codziennym życiu z całym Kościołem. Tak, można w nich uczestniczyć bez uczestnictwa w Mszy trydenckiej, ale wspólnoty, w których te praktyki najczęściej się omawia i wciela w codzienne życie, są tymi samymi wspólnotami, w których stara Msza jest centrum życia duchowego.

12) Jest to Msza historyczna

Czy możecie sobie wyobrazić, żeby Kościół zmienił znak Krzyża? Poważnie, wyobraźcie sobie, że pewnego dnia papież mówi: „Nie będziemy już używać znaku Krzyża, a zamiast tego na chwilę zamkniemy oczy, by zasygnalizować początek i koniec modlitwy”. Czy nie wstrząsnęłoby to Waszym światem? Używaliście znaku Krzyża przez całe życie! Jest on po prostu częścią bycia katolikiem!

Cóż, gdzie przeciętny katolik ma regularne doświadczenie Kościoła, duchowieństwa, życia parafialnego i wszystkich innych rzeczy „katolickich”? Oczywiście, że w niedzielę na Mszy! Msza jest centralnym punktem życia katolickiego – nawet bardziej centralnym niż znak Krzyża czy jakakolwiek inna pobożność. Zatem spróbujcie sobie przez chwilę wyobrazić, jak czuli się katolicy, kiedy wszystko związane z Mszą św. zmieniło się w latach 60. i 70. XX wieku. Było to nieskończenie bardziej konsternujące, frustrujące i zagadkowe niż coś takiego, gdyby zmieniono znak Krzyża. Msza, którą Kościół odprawiał przez niemal całą swoją historię, została postawiona na głowie, a wziąwszy pod uwagę liczby związane z chodzeniem do Kościoła, wiernym się to nie spodobało7.

Nawróciłem się na katolicyzm, a w czasie katechezy dowiedziałem się po raz pierwszy o świętej Tradycji. Widzicie, przychodząc do Kościoła nie wiedziałem na ten temat nic. Kiedy umarł Jan Paweł II i zobaczyłem to w wiadomościach, musiałem poszukać, czym jest papież, a zatem musiałem wiele się nauczyć o Tradycji i autorytecie w Kościele katolickim.

W czasie moich lekcji, które doprowadziły do mojego nawrócenia, uczono mnie, że Tradycja święta jest traktowana z takim samym szacunkiem, jak Pismo Święte, co jest czymś wyjątkowym dla Kościoła i co jest mocno kwestionowane przez protestantów. Nauczono mnie także, że celebrujemy również nasze własne tradycje przez małe „t”. A więc, kiedy nawróciłem się w roku 2007, a następnie moja parafia zaczęła odprawiać Mszę łacińską w roku 2008, zastanawiałem się, dlaczego nigdy nie słyszałem o tej Mszy. „Jest to tradycyjna Msza Kościoła, Msza, która była odprawiana przez stulecia, aż do lat 60. XX wieku” – powiedziano mi. Cóż, mój niedawno katechizowany mózg, będąc pod wpływem koncepcji Tradycji, nie potrafił nawet zrozumieć faktu, że Kościół jako całość odszedł od Tradycji najbardziej centralnej dla życia każdego katolika.

Dr Peter Kwasniewski wymownie i zwięźle wyszczególnił w jednym ze swoich błyskotliwych artykułów na portalu OnePeterFive, dlaczego trzymanie się tej historycznej Mszy jest tak decydujące:

Jako katolicy mamy obowiązek przyjmowania naszej Liturgii od Tradycji z głębokim szacunkiem, jak to robili wszyscy nasi przodkowie w Wierze. Jeśli tego nie zrobimy, zawiedziemy pod względem cnót moralnych, intelektualnych i teologicznych. Moralnych – ponieważ cnota religii daje Bogu to, co jesteśmy Mu winni, a jesteśmy Mu winni to, do czego dania Bóg natchnął nas w naszej Tradycji. Intelektualnych – ponieważ formacja katolickiej umysłowości opiera się na zgromadzonej mądrości naszych przodków i uczy się z niej.

Teologicznie – ponieważ wiara żywi się otaczanymi głęboką czcią tajemnicami Wiary, nadzieja dąży do niewidzialnej niebiańskiej szczęśliwości, a miłość przywiera nade wszystko do Pana Boga i postrzega bliźniego w relacji do Niego – właśnie to, co tradycyjne obrzędy liturgiczne ucieleśniają, czego dają przykład i do czego nas wabią.

13) Jest kontrkulturowa

Odwołując się ponownie do podcastu Marshalla i Sammonsa, zauważę krótko, że Msza łacińska pozwala nam być kontrkulturowym. Żyjemy w kulturze śmierci i natychmiastowej gratyfikacji. Skomplikowane, teologicznie bogate obrzędy i modlitwy Mszy łacińskiej nie są natychmiast gratyfikujące. Zawierają tajemnicę i piękno, na których zrozumienie i pojęcie potrzeba wielu lat, pogłębiając jednocześnie naszą wiarę.

Jak powiedział Eric Sammons: ludzie chcą „kawy instant, a następnie Mszy instant” i musimy to zwalczać. Kadzidła i dzwonki Sumy oraz wszystkie dodatkowe szczegóły i rytualne aspekty sprawiają, że Msza łacińska jest kontrkulturowa, a w dzisiejszej kulturze – być może bardziej niż w innej – jest to z pewnością rzecz dobra.

14) Tradycja muzyki sakralnej

Nie jestem ekspertem w dziedzinie muzyki liturgicznej, a chociaż kocham muzykę, temat ten nie jest dla mnie szczególnie interesujący, a zatem trudno jest mi zebrać wszystkie konieczne informacje, by oddać jej sprawiedliwość. Powiedziawszy to, myślę, że można po prostu zwrócić uwagę na jeden bardzo mocny argument dotyczący szacunku należnego Panu Bogu w muzyce podczas Mszy: czy zamienianie Mszy w koncert muzyki pop albo koncert muzyki rockowej faktycznie odda Ojcu cześć, jaka się Mu należy?

Nawet dokument z Soboru Watykańskiego II, zatytułowany Musicam sacram, mówi, że chorał gregoriański „powinien zajmować pierwsze miejsce” w liturgii i nieustannie nawiązuje do muzyki jako tej, która powinna być święta i zachowywać uroczystą naturę kultu. Czy Wasza parafia przestrzega instrukcji Soboru Watykańskiego II, by dać chorałowi gregoriańskiemu „pierwsze miejsce”?

15) Dzieci muszą doświadczyć „piękna świętości”

Psalm 96,6-9 głosi: „Przed Nim kroczą majestat i piękno, potęga i chwała w Jego przybytku. Oddajcie Panu, rodziny narodów, oddajcie Panu chwałę i znajcie potęgę; oddajcie Panu chwałę Jego imienia! Nieście ofiary i wchodźcie do Jego przedsionków, oddajcie pokłon odziani w święte szaty! Zadrżyj, cała ziemio, przed Jego obliczem!”.

Dzieci doświadczają Wiary poprzez to, co widzą i głównie obserwując to, co robią ich rodzice. Ich pierwsze doświadczenia Pana Boga są w Jego „przedsionkach”, Kościele. Każdej niedzieli małe dzieci będą szły śladem swoich rodziców i uczyły się naśladować to, co słyszą i widzą w kościele. Ponieważ są tak podatne na wpływy i chłoną wszystko, czego doświadczają, decydujące znaczenie ma to, by dorastały doświadczając szacunku i głębokiej ciszy tradycyjnej Mszy.

Jedną z najlepszych książek na ten temat jest książka dr Marii Montessori. Jest ona słynną katolicką wychowawczynią, a jej styl i metody nauczania małych dzieci, choć według mnie nieco kontrowersyjne, stały się bardzo popularne w ostatnich czasach. Wielu z tych, którzy nie znają historii Rytu rzymskiego, dziwi się, dowiadując, że kiedy pisała o edukowaniu dzieci na Mszy, pisała o tradycyjnej Mszy łacińskiej!

Ponieważ opis Mszy w jej książce jest tak odmienny od tego, do czego jesteśmy przyzwyczajeni dzisiaj, wielu nowożytnych wychowawców, którzy naśladują metody dr Montessori, pomija tę pracę, gdy katechizują dzieci, a to jest farsa. Jej słynna teoria „chłonnego umysłu” małych dzieci doskonale podsumowuje, dlaczego dzieci potrzebują doświadczenia całego piękna, czci, świętości, pobożności i uznania tego, co Boże, które Msza łacińska ma do zaoferowania.

16) Spowiedź jest często dostępna w czasie Mszy

Jest to punkt nieco trudny do udowodnienia, gdyż z pewnością istnieją parafie, które oferują spowiedź w czasie niedzielnej Mszy, ale nie oferują Mszy łacińskiej (osobiście uczestniczyłem w takiej). Ale podobnie jak wszystkie inne tradycje wiary, jest to dużo bardziej powszechne w parafii, która oferuje Mszę trydencką.

W artykule dla „National Catholic Register” R. Jared Staudt pisze:

Większość katolików przyjmuje Komunię za każdym razem, kiedy przychodzą na Mszę św., obojętnie czy przystąpili, czy też nie przystąpili do sakramentu pojednania w ciągu ostatniego roku (a wielu nie przystąpiło). Taka sytuacja prowadzi do kryzysu sakramentalnego, gdy duża liczba katolików przyjmuje Eucharystię bez stosownego przygotowania i/albo bez bycia w stanie łaski uświęcającej.

Jeśli poważnie traktujemy skłonienie wielu naszych parafian do spowiedzi, szczególnie tych, którzy nie poszli do niej ostatnio i nie planują pójść innego dnia, musimy sprawić, by sakrament ten był tak dostępny dla nich, jak to tylko możliwe. W mojej rodzinnej parafii byłem w stanie skłonić do pójścia do spowiedzi pewną rodzinę, która nie była u spowiedzi od dziesięcioleci, po prostu dlatego, że przeszliśmy obok otwartych drzwi w drodze na Mszę św. Dostępność spowiedzi w niedzielę powinna być priorytetem, jeśli chcemy sprowadzić łaskę Pana bezpośrednio do ludzi, którzy najbardziej jej potrzebują.

Ja także miałem doświadczenie pójścia do spowiedzi po prostu dlatego, że była dostępna tuż przed Mszą, na którą przyszedłem piętnaście minut wcześniej, jak również tego, że inni członkowie rodziny poszli w takim czasie.

Papież Jan Paweł II dorzucił swoją wypowiedź do tego tematu, kiedy w swojej Misericordia Dei stwierdził: „W szczególności zaleca się, by spowiednicy byli obecni i widoczni w miejscach kultu w określonych godzinach, wyznaczonych według rozkładu dostosowanego do rzeczywistej sytuacji penitentów, a zwłaszcza gotowość do spowiadania przed Mszami świętymi, jak również gotowość do wyjścia naprzeciw potrzebom wiernych także podczas celebracji Mszy świętych, jeśli są obecni inni kapłani” [8].

17) Cisza nie jest tylko dla rewerencji, jest dla modlitwy

Za pierwszym razem, kiedy poszedłem na Mszę czytaną, byłem skonsternowany tym, jak bardzo była ona cicha. Nie byłem pewien, co mam robić, albo jak powinienem uczestniczyć. Wkrótce potem jeden z moich przyjaciół, który przez kilka lat uczęszczał do seminarium FSSP, powiedział mi, że nigdy nie będzie potrafił wrócić do parafii bez Mszy łacińskiej, ponieważ w trakcie innych Mszy nie ma czasu, by się modlić.

Natychmiast uderzyło mnie, jak wiele się dzieje i jak dużo hałasu jest na nowej Mszy. Czytania są na głos, pomiędzy niemal każdą częścią Mszy jest pieśń, są wezwania i modlitewne odpowiedzi, których się oczekuje; jest się nieustannie zajętym, a nawet zabawianym. Jednak jak dużo czasu w rzeczywistości spędza się na głębokiej, osobistej modlitwie z Chrystusem w czasie Mszy? Przyjmujesz Króla Wszechświata do swojego ciała i swojej duszy. Czy nie chcesz chwili ciszy, by z Nim porozmawiać? Ta chwila ciszy na modlitwę jest wkomponowana wprost w samą Mszę łacińską.

18) Jest łatwiej, gdy się ma małe dzieci i dużą rodzinę

W nowej Mszy jest tak wiele odpowiedzi i pieśni, w których – jak nam się mówi – musimy uczestniczyć, iż czujemy, że straciliśmy swoją część, jeśli musimy zabrać dziecko z ławki do łazienki albo na tył kościoła. Z mojego doświadczenia wynika, iż prowadzi to do nierealistycznych oczekiwań, że wasze dziecko będzie siedzieć w ławce przez godzinę albo więcej i będzie zupełnie cicho.

Tradycyjna Msza nie stwarza tego samego rodzaju pilnej potrzeby pozostania w ławce i wypowiadania wszystkich odpowiedzi po to, aby Msza trwała. Ksiądz składa ofiarę i odmawia piękne, starożytne modlitwy, obojętnie czy ścigacie szkraba w przedsionku czy klęczycie w milczeniu w swojej ławce. To daje rodzicom wolność zajęcia się swoją rodziną, jakkolwiek byłaby potrzeba, i sprawia, że Msza jest mniej uciążliwa dla dzieci. Jeśli wasze dziecko płacze albo potrzebuje zmiany pampersa, po prostu przyklękacie, wychodzicie, zajmujecie się tym, a następnie wracacie. W międzyczasie ksiądz ma wszystko pod kontrolą.

19) Jest powszechna

Wspomniałem już, że użycie łaciny jako powszechnego języka Kościoła sprawia, że Msza jest dla każdego na całym świecie bardziej dostępna. Ale oprócz tego fakt, że ksiądz nie ma wyboru, jak robić pewne rzeczy, oznacza, że Msza zawsze będzie wyglądać tak samo i że będą odmawiane te same modlitwy. Akcydensy Mszy, czyli optyka, zawsze pozostaną praktycznie te same.

Czy jednak nie zdarzy się ksiądz łobuz, który dokonuje zmian i ofiaruje niedozwoloną albo nieprawomocną Mszę? Oczywiście, ale jest to dużo mniej prawdopodobne, kiedy ksiądz nie ma wpisanego w Mszał wyboru co do tego, gdzie stać, którą modlitwę odmówić, kto będzie udzielał Komunii i we wszystkich innych sprawach, które wspomniałem w tym artykule. Standardowa Msza jest wyraźnie bardziej „katolicka” w swoim dosłownym znaczeniu: powszechna.

20) Natura Mszy św. jako Ofiary jest widoczna i podkreślona

Wiele z punktów, które wymieniłem, wymaga całych książek i lat studiów, by w pełni je zgłębić. Dotyczy to tego punktu bardziej niż któregokolwiek innego, ale dopuściłbym się zaniedbania, gdybym go w ogóle nie wspomniał.

Jedną z książek, która uformowała moje zdanie na temat Mszy św. bardziej niż inne, było proste i krótkie dziełko zatytułowane Msza św. jako ofiara (The Mass as Sacrifice). Otworzyła moje oczy, by zobaczyć, że Msza jest dziełem (liturgią) Ofiary składanej Bogu. Taka jest główna definicja Mszy. Jeśli mielibyśmy zdefiniować ją jednym słowem, najbardziej stosowne byłoby: „ofiara”. To dlatego katolicy używają ołtarzy, a nie stołów i dlatego mamy księży, a nie kaznodziejów. Ksiądz to ten, który składa ofiarę, a dokonuje tego na ołtarzu.

A co składa w Ofierze? Jezusa Chrystusa, Baranka bez skazy. To tajemnica naszej Wiary, jej źródło i apogeum. Jeśli nie rozumiesz Mszy jako Ofiary, reszta katolicyzmu nie ma sensu. Jest to prawda, która jest tak bardzo widoczna dla mnie na tradycyjnej Mszy łacińskiej i jest to powód numer jeden, dlaczego podjąłem decyzję wychowania moich dzieci w tej starożytnej liturgii, zaczynając od tego roku. Chcę, by w głębi duszy wiedziały, że to naprawdę Ciało, Krew, Dusza i Bóstwo Jezusa Chrystusa są składane w Ofierze na ołtarzu i Ofiarowane Bogu. Wierzę, że Msza łacińska jest najlepszym z możliwych sposobów przekazania tego moim dzieciom i zrobienia wszystkiego, co mogę dla nich, jeśli chodzi o zbawienie poprzez Jezusa Chrystusa. Chociaż istnieją inne powody, by uczęszczać na Mszę łacińską, które wyliczyłem powyżej, i wiele innych poza nimi, ten tylko jest dla mnie powodem wystarczającym.

Zakończenie

Tak jak postanowienie, by więcej ćwiczyć w nowym roku, może to być niewygodne czy być poświęceniem, tak wyjdźmy ze strefy komfortu, zacznijmy się uczyć łaciny i jeździć na tradycyjną Mszę łacińską. Być może z początku nie będziecie wszystkiego rozumieć, ale nie martwcie się: nie musicie. Sam nie rozumiałem wszystkiego na temat Mszy, kiedy się nawróciłem, chociaż te Msze były po angielsku. Jeśli pójdziecie kilka razy, złapiecie bakcyla! Proszę, jeśli chcecie, wyślijcie mi e-mail w ciągu roku z przemyśleniami, pytaniami i komentarzami na temat Waszych postępów, przyłączając się do mnie, by osiągnąć ten cel w roku 2020.

Na koniec: dopuściłbym się zaniedbania, gdybym nie podziękował tym, którzy wpłynęli na moje tradycjonalistyczne skłonności, a zwłaszcza tym, którzy wprowadzili mnie w Mszę łacińską: dr Johnowi Goodreau, Billowi Erwinowi i ks. Jerry’emu Wootenowi.

Jacob Tate
Źródło: onepeterfive.com
Tłum.: Jan J. Franczak

[PRZYPISY:]

1 J 19,19-20: „Wypisał też Piłat tytuł winy i kazał go umieścić na krzyżu. A było napisane: «Jezus Nazarejczyk, Król żydowski». Napis ten czytało wielu Żydów, ponieważ miejsce, gdzie ukrzyżowano Jezusa, było blisko miasta. A było napisane w języku hebrajskim, łacińskim i greckim”.

2 Michael Davies, być może największy badacz i historyk tematu Mszy łacińskiej we współczesnych czasach, argumentuje w swojej Short History of the Roman Mass (Krótka historia Mszy rzymskiej), że ani reforma św. Grzegorza Wielkiego w VI wieku, ani reforma św. Piusa V w XVI wieku nie dały nam nowej liturgii, co oznacza, że Msza łacińska była praktycznie taka sama od VI wieku, a może wcześniej.

3 Sugerowana lektura:
>https://onepeterfive.com/chapel-veil-womans-rights/
>https://onepeterfive.com/theology-women-veils/
>https://onepeterfive.com/traditional-latin-mass-honors-womanhood/
Alice von Hildebrand, Przywilej bycia kobietą.

4 „10 Reasons to Attend the Latin Mass with Eric Sammons and Dr Marshall”, YouTube, 11 XII 2018. Nie spisałem tego podcastu, a zatem te słowa są moją parafrazą słów dr Marshalla i Erica Sammonsa. Chciałbym jednak docenić ich za te uwagi na temat celu ministrantów.

5 Ibid.

6 „Jeśli by ktoś powiedział, że oprócz kapłaństwa nie ma w Kościele katolickim innych święceń, zarówno wyższych, jak i niższych, dzięki którym, jak dzięki pewnym stopniom, robi się postępy ku kapłaństwu, niech zostanie wyklęty” (Sobór Trydencki, sesja 23, kanon 2).

7 Michael Davies, Liturgical Time Bombs in Vatican II: Destruction of the Faith through Changes in Catholic Worship, TAN Books 2003. W książce tej Michael Davies wyszczególnia masowy spadek uczestnictwa we Mszy, w powołaniach, sakramentach i innych rzeczach po wprowadzeniu nowej Mszy.

8 https://opoka.org.pl/biblioteka/W/WP/jan_pawel_ii/motu/misericordia_dei_07042002.html

http://www.bibula.com

Komentarzy 50 to “20 powodów, by w roku 2020 uczestniczyć w tradycyjnej Mszy łacińskiej”

  1. Kojak said

    Chcialbym uczetniczyc we mszy sw przedsoborowej ale wszedzie mnie uszczesliwaija na sile lacina ! Jak bylem minstrantem lat temu, ho, ho, muslalem nauczyc sie po lacinie multum rzeczy zeby sluzyc do mszy sw. ! Na Sob Vat II pod pozorem wprowadzenia do mszy sw jezyka narodowego, kompletnie zdemolowano msze sw !

  2. Greg said

    ,,Dla większości polackich katolaków Msza Trydencka NICZYM SIĘ NIE RÓŻNI OD NOWUSA, z tym wyjątkiem, że jest po łacinie, a więc nie da się ani jej zrozumieć, ani „odprężyć się” na nabożeństwie”

    Dodam, ani założyć nogę na nogę jak w kinie, co często obserwuję w Kościele NOWUSA.

  3. Bronisław said

    Wielkie dzięki za wieczne owijanie w bawełnę. Powód do omijania Novus Ordo jest tylko jeden: jest ona bluźniercza i nieważna, a uczestnictwo w niej obraża Pana Boga w każdym aspekcie zachowania, tak kapłana, jak i wiernych.

    Panu Gajowemu wielki medal za odwagę i dotrzymywanie słowa.

  4. Boydar said

    Tzw. novus został zainseminowany tylko w jednym celu – odwiedzenia wiernych od prawidłowego, normalnego, poludzkiego myślenia. Uczynił nam tą krzywdę żyd. Nie wnikając w te dwadzieścia (dwadzieścia dało się w zrozumiały sposób wyspecyfikować) powodów, musowo postępować instynktownie na przekór. Bo ani się za żydem nie trafi ani Prawdy nie pojmie od razu. Jeżeli żyd mówi białe – my mówmy czarne. Prawdopodobieństwo pomyłki jest bliskie zeru.

    Żyd ma głęboko w dupie naszą wiarę i jej szczegóły, żyd wierzy tylko w złoto i niektóry jeszcze w tatełe, że to nieprawda co o nim mówią. No i niech sobie wierzy, nam w co wierzyć pokazał Jezus.

  5. Nina said

    Nie wiem czy jakakolwiek masz nam jeszcze pomoże, trydencka – nietrydencka.

    Rząd PiS w 2 poł. tego roku wprowadza kolejne 2 podatki Od Inflacji i 5%, Katastralny – 5%.

  6. jok said

    „Msza Trydencka NICZYM SIĘ NIE RÓŻNI OD NOWUSA, z tym wyjątkiem, że jest po łacinie, a więc nie da się ani jej zrozumieć, ani „odprężyć się” na nabożeństwie.”
    No ale jakieś kazanie, chyba jest po polsku – np. taki charakter wypowiedzi „pozanabożennej”, ale w trakcie nabożeństwa, ma list odczytywany przez księdza w obrocnie czci Kmicica….

  7. Barbara Chojnacka said

    Ad.Nina
    Daj spokój z tym Hrabąszczem

  8. Nina said

    Do 6.

    Jak do tej pory nikt go jeszcze nie przyłapał na kłamstwie, no! sory, nikt oprócz Radosława Patlewicza (ksywa 1. „historyk”, ksywa 2. „niezależny publicysta”). Zresztą, niech każdy wierzy w to co chce. Ja nie sądzę, aby to było kłamstwo. Zresztą duża publikacja w tygodniku „NIE” – nie wywiad, ale artykuł o Potockim – zadaje, wg mnie, kłam wielu pomówieniom. Kto jak kto, ale Urban w życiu nie dałby opublikować u siebie żadnego tzw. fake newsa czy artykułu, co do którego nie miałby pewności.

    Może to raczej wynajęci „komentatorzy” przylepili mu wiele łatek,w których najwięcej było … jadu.

    Manipulować niejednemu przychodzi bez trudu, ba! są nawet mistrzami w tej dziedzinie. Ot, choćby inny Zbigniew, Zbigniew Stonoga.

    1. Musisz to wiedzieć!(704)

    2. Musisz to wiedzieć! (708) – nawiązuje do nr 1

    Ps. Co do tych podatków – wierzę, ze są szykowane na Polaków.

  9. Boydar said

    Po czym poznać że żyd łże ?

  10. revers said

    jak starczy miejsca w nowych unijnych hipermarketach, a tak JP2 nawolywal do tych hipermarketow, celebracji i slowo stalo sie cialem ..

  11. Marucha said

    Re 3:
    Myli się Pan.
    Nowus jako taki jest ważną Msza Świętą – lecz niegodną. W konkretnych przypadkach o jego ważności decyduje intencja kapłana. I tu, niestety, nie możemy być pewni, że wykształcony w modernizmie kapłan istotnie odprawia Mszę w ważny sposób.

    Re 6:
    Oczywiście to co wierni mają zrozumieć (kazanie, ogłoszenia parafialne itd) było od zawsze głoszone w językach narodowych.
    Ale cóż o tym wiedzieć może katolactwo, dla którego Trójca Święta to Jezus, Józef i Maryja?

  12. Marucha said

    Re 8:
    Urban nie zmyślał faktów – natomiast on i jego dziennikarze dawali swobodny upust fantazji twórczej w sprawach, które nie poddają się weryfikacji, lecz jedynie interpretacji.

  13. Listwa said

    @ 5 Nina

    Tobie raczej nie pomoże.
    Jak czegoś nie wiesz to się nie wychylaj, a to ze wypisujesz idiotyzmy to jest pewne.

    Zgłoś, że nie będziesz płaciła tych podatków, bo jesteś oświecona ciemnością.

  14. Listwa said

    @ 6 jok

    Różni się, tylko nie wiesz, czym jest i jaka jest Msza św Trydencka, więc porównujesz do swoich kiepskich wyobrażeń.

    Jeśli jest to samo, to po co wprowadzili Novus? Po co tyle zabiegów i kilkuletnich przygotowań i tyle zamieszania ?

    Sprawiasz wrażenie że jesteś z Pacanowa.

  15. Listwa said

    @ 1 Kojak

    Msza Trydencka zawsze była po łacinie. Wiele spraw trzeba się nauczyć. tego tym bardziej też warto.

  16. Listwa said

    Dobry text, warto przeczytać. jakoś tej posoborowej strukturze duchowieństwa się rozdwaja i oczywiście Msza Trydencka i łacina to wróg.

    „Ks. Kobyliński mówił, że w roku 2005, już po śmierci Jana Pawła II, dowiedział się o wielu sprawach, które później w „Sodomie” opisał Frederic Martel. „Dzisiaj o tym mówię na chłodno, prawie bez emocji, ale wtedy bardzo to przeżyłem” – powiedział. Dowiedział się wówczas o pedofilii wśród kardynałów, arcybiskupów, biskupów, księzy i zakonników, o dużej liczbie homoseksualnych księży na różnych szczeblach władzy kościelnej, wreszcie o skandalach finansowych, związanych między innymi z Legionistami Chrystusa”.

    wiecej:

    https://www.fronda.pl/a/ks-prof-andrzej-kobylinski-to-najwiekszy-w-dziejach-kryzys-kosciola,140259.html

  17. Listwa said

    https://gazetawarszawska.com/index.php/sancta-ecclesia/4412-czas-wrocic-do-czystych-zrodel-objawienia-pisma-swietego-i-tradycji

    W linku powyżej jest ciekawy wywiad, dość długi, ale pouczający, potem jest komentarz Bibuły, oto fragment:

    „A gdy masowo rozwalano piękne marmurowe ołtarze, gdy niszczono dekoracje aby “uprościć” prezbiterium, gdy likwidowano “przestarzałe” ambony, gdy niszczono “bezużyteczne” balaski, gdy przenoszono w “lepsze miejsca” Taberankulum, gdy zaczęto w ekspresowym tempie budować tysiące ohydnych modernistycznych hal nazywanych kościołami – gdzie byli nasi dostojnicy? Po której stronie stali – po stronie niszczycieli czy tych, którzy pragną coś jeszcze zachować? No i pytanie, od którego zaczęliśmy: Gdzie w tym wszystkim był Prymas Polski Stefan kardynał Wyszyński? Niewątpliwie, w imię błędnie pojętego posłuszeństwa wykonywał wytyczne Pawła VI i jego masońsko-komunistycznych kolegów.

    I jeszcze uwaga ogólniejsza, nie tylko dotycząca kard. Wyszyńskiego czy kard. Wojtyły, ale całej – bez wyjątku! – hierarchii i chyba wszystkich duchownych (nie znamy niestety wyjątków, choć bardzo chcielibyśmy poznać…) Jest doprawdy niezrozumiałe, że kapłani, którzy byli od dziecka wychowani, potem ukształtowani w tomistycznych seminariach, stali się biskupami i kardynałami (a kard. Wyszyński był kardynałem od prawie 20 lat podczas wprowadzania Novus Ordo!), którzy uczestniczyli bądź sami odprawiali Msze święte Wszechczasów w nieśmiertelnym tradycyjnym rycie (a łatwo obliczyć, że kard. Wyszyński do momentu wprowadzenia Novus Ordo odprawił w swym życiu około 20 tysięcy Mszy świętych!), nagle – tak zupełnie nagle, z dnia na dzień, jakby nigdy nic – strząsnęli z siebie ten “bagaż historii” i zaczęli występy aktorskie odwróceni od Boga.

    To jakieś niepojęte, jak można było bez żadnych oporów – nawet przyjmując naciski z Watykanu – zapomnieć o kilkudziesięcioletniej praktyce, liturgii i nade wszystko, katolickości najpiękniej wyrażonej właśnie w Mszy świętej Wszechczasów.

    Niestety, nie ma żadnych, ale to żadnych wspomnień, notatek, biografii świadczących o tym, że hierarchowie w Polsce, w tym przede wszystkim kard. Wyszyński, wyrażali swoje obawy, celowo przesuwali terminy wprowadzenia tej zgubnej zmiany, czy zaczęli np. kwestionować prawne podstawy promulgacji Nowej Mszy przez Pawła VI – a już wtedy były i dalej są powody do dyskusji na ten temat – czy wprowadzali z oporami, stopniowo… Nic, absolutnie nic, tylko ślepe, bierne i tępe posłuszeństwo i sprzeniewierzenie się całej Tradycji.”

  18. Cherie Norton said

    Msza Trydencka jest: Święta, Piękna i Dobra! Amen.

  19. Greg said

    Nie zapomnijmy o tym wspaniałym kapłanie i jego periodyku….Chiesa viva.
    Do walki z wewnętrznymi wrogami kościoła zmobilizował go sam O.Pio.

    Jego życie (włącznie z zamachami na jego osobę) i działalność to archiwum X.

    https://wolna-polska.pl/wiadomosci/31972-2012-11

    http://www.chiesaviva.com

  20. Marek said

    Do Pana Listwy.

    Z jakiego chleba konsekrowano przez tysiąc lat niepodzielonego Kościoła, kwaszonego, czy niekwaszonego?

  21. Greg said

    Dla myślących jeszcze.

    To wyższa szkoła jazdy, ale….może dotrze.

    https://www.chiesaviva.com/381%20mensile%20pol.pdf

  22. Przemysław Jakub said

    Można to streścić bardzo prosto: bo to jest po prostu prawdziwa, normalna Msza, a nie szmery bajery z bębnami i gitarami.

  23. JARNO said

    a mnie się wydaje, że z chrześcijaństwem walczy się od ‚wyroku’>>ukrzyżuj go jaki usłyszał Piłat na swoje pytanie: Jezus chrystus czy Barabasz!!
    .
    Wiara jest tym co człowiek ‚oddziedzicza’-czy dojdzie sam, jest immanetnie związana z jednostką i tylko jednostka
    podczas
    Religia jest zjawiskiem społecznym i jako takie-podlega ‚prawom’ jakimi się RZĄDZI zjawiskami społecznymi przez tych, którzy ZARZĄDZAJĄ.
    .
    W Polsce-abstrahując od zasług-grzechów czy to JP II czy kard. Wyszyńskiego, KK wziął udział w ‚obalaniu komuny’-‚odzyskiwania niepodległości/wolności’-‚demokracji’ zamiast zajmować się tym co jest jego zadaniem>aby człowiek dostąpił zbawienia>nagrody postmortem
    .
    Opus operandi tych co walcza z chrześcijaństwem (czy KrK czy prawosławie czy protestantyzm) jest ten sam: albo siła fizyczna albo korupcja.
    Prawosławie się ‚broni tym, że zawsze miało swojego obrońcę w postaci ‚państwa: nawet Stalin ‚jak trwoga to do Boga’ i w 1941 po najeździe Niemiec, zwolnił popów z gułagów i ‚oddał’ im to co należne. Tak samo robi Putin dzisiaj (a 200 wspólnot prawosławnych z zachodniej Europy ‚oddało się’ pod opiekę cerkwi moskiewskiej.
    Jak napisałem, KrK w Francji (kościołów będących własnością KK jest stosunkowo niewiele-gross jest własnością państwa), w Niemczech KK jest utrzymywany z pieniędzy podatnika – tzw. podatek kościelny – i pomimo tego, że ludzie się wypisują z tego, to Mutti Merkel płaci>i wymaga.
    To samo odbyło się w RP po1989 tylko, że nie podatek kościelny, ale innymi metodami (religia w szkołach, denacjonalizacja obszarów rolnych w ręce KrK, czy dzisiaj Caritas utrzymywany z kasy państwa>> tak jak prezes tysiąclecia ‚dekomunizował’ abp Wielgusa>>Świetny grunt dla Jewish Deep State.
    Moim zdaniem, dzisiejsze ‚ruchy’ odśrodkowe w Kościele w Polsce, czy na świecie są PODSYCANE przez Jewish Deep State>ten, kto wydał wyrok ‚ukrzyżuj go”.
    Lokalnie mamy do czynienia z mutacją amerykańskiego ‚ruchu’ Christians United for Israel’ =CUFI historycznie w KK ‚od myślenia’ były zakony a nie cywilny kler. I jak się porówna PRYMASA!! Wyszyńskiego (cały czas) to była to jednak INDYWIDUALNOŚĆ o swoich korzeniach intelektualnych niż np. Wojtyła-syn podoficera WP) a poza tym to jego ‚komuna’ wsadzała do więzienia (tak jak np. Gomułkę).
    .
    Dzisiaj nie mamy ani PRYMASA, ani osoby na miarę Wyszyńskiego ani osobę na miarę Putina który ‚bierze’ pod opiekę cerkiew prawosławną bo Jewish Deep state chce ją zniszczyć, jak KK.
    .
    Uśmiejecie, w USA następuję odrodzenie KrK bo osoby otwarcie przyznające się do bycia katolikami jak Att.General Barr czy inni np. prof. Michael Jones, swoją INTEGRALNOŚCIA i ODWAGĄ są niszczeni ale KK zyskuje.
    Już kiedyś pisałem: Papież Franciszek Bergoglio na wieść o kolejnym liści tego Vigano (robota CIA) powiedział: NIE BOJĘ SIĘ AMERYKANÓW!! Jak Putin czy Chinole.!!!
    .
    Ale to moja prywatna opinia.

  24. Listwa said

    @ 20 Marek

    A jakie były warunki ważności konsekracji w tym okresie?

    Liczne cuda eucharystyczne potwierdzają, że w Kościele łacińskim konsekracje są ważne.

  25. Listwa said

    @ 23 JARNO

    „Już kiedyś pisałem: Papież Franciszek Bergoglio na wieść o kolejnym liści tego Vigano (robota CIA) powiedział: NIE BOJĘ SIĘ AMERYKANÓW!!”

    – a jak finansował kampanie wyborcżą Clinton to sie bał czy sie nie bał?

    „liści tego Vigano (robota CIA)”
    – skąd to wiadomo?

  26. Greg said

  27. lewarek.pl said

    Kardynał Wyszyński był tradycyjnym kardynałem, czyli posłusznym papieżowi (nie tak jak ci dzisiejsi popaprańcy w purpurach i fioletach). Składał mu homagium po wyborze, ślubował posłuszeństwo, nie miał więc wyboru przyjąć czy nie przyjąć NOM. Kardynałowi nie podobała się Msza Novus Ordo i kilkakrotnie źle wyrażał się o jej konstruktorze abpie Bugninim, ale względy posłuszeństwa i jedności Kościoła przeważyły. Sprzeciwianie się papieżowi pewnie mu w ogóle nie przyszło do głowy – to nie było w stylu starego, wiernego kardynała. Oczywiście, mógł się zbuntować i pozostawić w Kościele w Polsce Mszę Trydencką. Co by się wtedy stało? Paweł VI szybko usunąłby Wyszyńskiego ze stanowisk i zastąpił go i jego zwolenników innymi ludźmi, którzy z dnia na dzień wprowadziliby Novus Ordo, narzucając wiernym nowy ryt. Wyszyński być może doczekałby się ekskomuniki i pozostał na czele Kościoła narodowego, schizmatyckiego wobec papieża, nieobecnego poza Polską, który w ciągu następnych dziesięcioleci stopniałby do garstki wiernych. I byłby to jedyny skutek tego buntu.
    I jeszcze jedno. Kiedy 50 lat temu kardynał Wyszyński wprowadzał w Polsce nowy ryt, zapewne nie sądził, że sprawy pójdą za daleko. Nowa Msza różniła się wprawdzie od starej, ale odprawiana była bardzo pobożnie i zgodnie z rubrykami. Zawsze odmawiany był kanon rzymski (najpierw po łacinie, potem już po polsku). Kardynał i inni duchowni wciąż jeszcze głosili kazania z ambon. Tak było przez całą pierwszą dekadę, a może nawet dłużej. Dopiero potem (w dużej mierze pod wpływem wzorców z Zachodu) zaczęło się wypaczanie i znieważanie Najświętszej Ofiary, aż doszło do tego, co mamy dzisiaj, że podważana jest sama ważność nowego rytu.
    A księża? Odetchnęli z ulgą, że nowy ryt nie był tak rygorystyczny jak stary, kiedy to z najmniejszym, nawet niezawinionym potknięciem niezgodnym z rubrykami trzeba było lecieć do spowiedzi. W Novus Ordo można już było sobie pofolgować. Kapłani też są tylko ludźmi.

  28. Boydar said

    A Świstak ?

  29. Ora Pro Nobis said

    Kilka uwag od starego dziada w Tradycji Katolickiej od połowy pontyfikatu wadowickiego…. nt. 20 powodów
    Novus Ordo to jak nieslubne dziecko bez argumentow dziedzictwa – dlatego Wojtyła z rozpedu do frakcji cyrankiewiczowskiej na siłe promował NOM na wystepach turystycznych po scenach swiata, NIGDY Tridentiny nie odprawił jako papież
    Dlatego wspominanie jp2 (niszczyciela i modernisty) w artykule o Mszy Trydenckiej otwiera (zwykle) podwoje mentalnosci Opus Dei w tle, czego dowodem sa też i nazwiska Kwasniewskiego i Marshall’a
    http://callmejorgebergoglio.blogspot.com/ poszukaj tutaj o Marshall’u

    Wojtyła stwierdzil w 1996 roku, że ewolucja to wiecej niz tylko teoria. Gdyby publicznie odprawiał Msze Trydencka zaprzeczyłby temu co powiedział o ewolucji – dlaczego?
    Bo Ostatnia Ewangelia Sw. Jana we MSZY TRYDENCKIEJ – to BOMBA ATOMOWA, to deklaracja to manifest to WIARA Katolicka!
    Ostatnia Ewangelia totalnie przeczy ewolucji – mundus per ipsum factus est! – to cios w marksizm!!! w każdej MSZY Trydenckiej. (Solidarnosc niszczyła komune mszami-gitarówkami pamietacie,, ha ha zero efektu)
    Mysle ze ks. Michał Woznicki z Poznania wyrzucony przez gestapo liturgiczne (termin z lat 90-tych za jp2) za Mszę Trydencka i postawę anty Novus Ordo – rozumie to doskonale….zrobił wielkie postepy w Tradycji przez kilka lat jedynie.

    7 lat temu ja dziadek rozmawiałem z babcia – cóż to takiego że Opus Dei zmienia taktyke z opluwania Tridentiny na głaskanie Jej? – no i patrzcie mija kilka lat – tu i tam pochwały ze strony OD w strone Tradycji.
    Ale takie autorytety z tych 20 punktów tylk o zwykle robia slalomy.
    Warto aby i oni zdobyli sie na deklaracje mojego przyjaciela ksiedza, który tkwił w błedzie wiele lat, ale powrócił do Tradycji i wyznał publicznie mea culpa:
    https://www.fisheaters.com/frsomerville.html

  30. Greg said

    https://franciszekfalszywyprorok.wordpress.com/2017/08/04/sen-najczarniejszy-ze-wszystkich-kosciol-instytucjonalny-przechodzi-na-ciemna-strone-mocy/

    Fragment komentarza pod artykułem.

    ,,Prawda jest gorzka do przełknięcia.Jeden będzie się nią krztusił,drugi wypluje,a trzeci przyjmie”

  31. Marek said

    Sz.P. Listwa.
    Nie musi pan odpowiadać na moje pytanie w ogóle.
    Ja panu odpowiem, nie podważam ważności konsekracji w KK.
    A odnośnie warunków konsekracji w tamtym okrsie, czyli do 11 wieku? Nie wiem, o co panu chodzi? Ale spróbuję. Warunki:
    sukcesja i prawowierna liturgia.
    Odpowie pan jaki chleb używano do konsekracji?

  32. Listwa said

    @27 lewarek.pl

    Właśnie bycie kardynałem zobowiązuje. Miał obowiązek bronic wiary nawet jeśli musiałby przelać krew.
    Poza tym był na soborze, naocznie widział co się dzieje, znał stanowisko abp Lefebvre i innych, widział szwindle, słyszał wystąpienia np. kard Ottaviani.

    A co ważne słyszał z ust modernistów soborowych treści i takie były też propozycje, o których wiedzial dobrze, że sam tak nie był uczony i sam tak nigdy nie uczył.

    Zgodził sie na przeniesienie wszystkiego do Polski, choc tez był wczesniej krytyczny co do postawy Karola Wojtyły. Zatem rozumiał problemy.

    Całośc ładnie nie wygląda. Efekty są jak każdy widzi.

  33. Listwa said

    @ 29 Ora Pro Nobis

    Oczywiście, że autor artykułu nagania do indultu. Obecnie ludzie wiedzą, że jest Tradycja, coraz więcej ludzi patrzy przychylnie, coraz więcej osób poznaje i dołącza, wiedzą, ze w posoborowiu są różnorakie problemy, z podstawowym warunkiem jaką jest wiarygodność włącznie, więc mówią jak już chcecie do Tradycji to tylko do naszej.

    Dobry ten Pana text i spojrzenie.

  34. Listwa said

    @ 31 Marek

    „spróbuję. Warunki: sukcesja i prawowierna liturgia”.
    – nie takie. Sukcesja jest niezbędna (ważne, sakramentalne święcenia kapłańskie) , ale jednym z warunków ważności sakramentu Eucharystii był i jest chleb konsekracyjny pszenny. Nie jest istotne czy kwaszony czy przaśny. Są argumenty Ewangeliczne za obiema formami.
    Na zachodzie w pewnym momencie (ok X w) przeszli całkowicie na przaśny, gdzie grecy zarzucali tu poważne wykroczenie, z czego robili punkt sporny. Sami konsekrowali w kwaśnym.

    Przed Novus stoi zarzut braku prawowierności, co nie jest jednoznaczne z zarzutem braku ważności.
    Jednoczecześnie, osiągnieta ważnośc Novus nie oznacza jej prawowiernosci, godności, prawidłowosci.
    @ 29 Ora Pro Nobis – podał jej charakter.

    Czyli jak się wydaje, grecy cały czas konsekrowali chleb kwaśny, i tak też generalnie było na zachodzie, od X w. na zachodzie zaczęto konsekrować tylko w przaśnym.Nie mam pewności , czy wszędzie na zachodzie przed X w konsekrowano w kwasnym, byc moze było tez w przaśnym.

    „przez tysiąc lat niepodzielonego Kościoła”

    – Kościół to mistyczne ciało Chrystusa, cechą Kościoła jest: jeden, powszechny, święty, apostolski. Gdzie Chrystus jest głową Kościoła, a Duch św prowadzi i asystuje. .
    Nie da się podzielic Kościoła. Mozna tylko w nim trwać lub się od niego odłączyć. Dokładniej ujmując, żaden człowiek nie jest w stanie zmodyfikowac fundamentow Kościoła i zmienić jego istotę. Człowiek moze tylko trwać albo oderwać się, ale nie dokonac podziału.

  35. Listwa said

    Ad 32

    Za kard Wyszyńskiego i Wojtyły, do Polski i Kościoła weszły te pioseneczki z głupawymi tekstami.
    A tyle jest pieśni starych, mądrych, pięknych. I po polsku. Czy trzeba było wywalić te pieśni, stare modlitewniki, żeby wprowadzac badziewie.? Nawet jeśłi był prymus wprowadzenia novus, to ne musieli.

    A piesni sa nośnikiem nauki, wiary, albo mogą być destrukcyjne a nawet demoralizujące.

    Ale teraz zachwtycają sie „kanonami z Tezee” . a cóz to jest? zbudowane na bazie katolickich pieśni gregoriańskich.

    Na szczęsice trwa proces odtwarzania, Dawno temu w Warszawie była jedna Msza w niedziele w Bractwie Piusa X z garstką wiernych. Teraz sa juz cztery Msze niedzielne.

    Są tez miejsca indultowe, ale to jest budowa na piasku.

  36. Boydar said

    Panie Listwo

    Przyznaję, trafnie i mądrze pisze Pan i wyjaśnia. Oczywiście, moja opinia wynika wyłączne z porównania – Pańskich egzegez wobec moich odczuć. Nie jestem bowiem w „tych” sprawach uczony i nigdy nie byłem.

    Zastanawiam się jednak jak to jest, że są ludzie którym take szczegółowe instrukcje są niezbędnie konieczne w drodze przez życie z prawdziwą wiarą w sercu. No bo, gdyby się Pan w którymś miejscu odrobinę pomylił, z obojętnie jakich obiektywnych przyczyn, to ich wiara by się zachwiała ? Czyż w takim układzie nie rzuca się w oczy uderzające podobieństwo do Tomasza, który aż palcem musiał sprawdzić ?

    W wolnej chwili będzie Pan łaskaw coś mi rozjaśnić, bo nie to, że żyć z tym nie mogę ale ciekawość mnie jednak dręczy.

    Wracając jeszcze do mszy, tej co trzeba i tej tamtej. Ja, rzadko to rzadko, ale do kościoła przecież zaglądam. A to jakiś ślub, a to chrzciny czy Pierwsza Komunia, a teraz coraz częściej pogrzeb. Nie zwracam wcześniej specjalnej uwagi (a i wyboru przecież nie mam) co to za ryt liturgii i jak wygląda cały asortyment spraw towarzyszących. Widzę i słyszę natomiast za chwilę osobę kapłana, co mówi, jak, czego unika lub co zaciemnia. Mając jakąś nieco szerszą wiedzę (ramkę pojęciową) nie potrafię momentami oprzeć się wrażeniu sprowadzającemu się do zdawkowego „ty głupi ch.” albo, wręcz przeciwnie „no, może będą jeszcze z ciebie ludzie, księżulu”. Kiedyś, nie tak dawno jeszcze, starałem się w niedzielę uczestniczyć z córkami we mszy sprawowanej przez FSSPX w kaplicy przy Kraśnickiej. Nie powiem, ładnie wyglądała.

    I tak sobie żyję, spokojnie, niewzruszony specjalnie szalejącą wokół profanacją czy głoszonymi z „ambon” herezjami. Ale myśli jak to myśli, łażą gdzie chcą. Dlatego Pana pytam.

  37. revers said

    Czczaa tez Lucyfera na calym globie, ostanio kosciol Lucyfera powastal w Kolumbii

    San Escorbar z jego kartelem narkotykowym dla znac o sobie?

  38. Greg said

    To mowa również do współczesnej hierarchii Kościoła ?

    .https://www.youtube.com/watch?v=0ahzrWDfwU0

  39. . said

    Teraz są jakieś Msze dla dzieci. Siadają na kazaniu u stopni ołtarza i urządzają sobie jakąś długą jak smark z nosa pogawędkę z księdzem. Cyrk!

  40. . said

    „Ja, rzadko to rzadko, ale do kościoła przecież zaglądam”

    Serio? No co ty? Każdy to wie.

    I byś tak innych nie pouczał, że NIBY nie zaglądają.

  41. . said

    Listwa @

    O tych pieśniach już sam kiedyś tu pisałem.
    Umierają starzy organiści i na ich miejsce przychodzą nowi, debile śpiewający jakieś bzdury na jedną melodię i bez jakiejkolwiek treści teologicznej. Wszyscy jakby się zmówili, a przecież nie ma żadnego nakazu, żeby starych pieśni nie śpiewać.

    Ostatnio myślałem, żeby sobie posłuchać na you tube ale nawet tam stare pieśni są śpiewane w nieco zmienionym tonie. Modyfikacja wszelka wszędzie. A ja pytam kto to w ogóle wymyślił, że trzeba coś zmieniać? Może przecież być coś stworzone raz a dobrze na zawsze.

  42. Listwa said

    @ 36 Boydar

    Jest pewien problem z nazewnictwem. Wiara, wiara katolicka – wydawać sie może że to oznacza generalnie akceptację bez dowodów, przyjęcie czegoś co jest określane jako katolickie. Jednak wiara katolicka oznacza przyjęcie i akceptację konkretnych rzeczy i prawd. Wiec wymogiem jest wiedzieć co należy przyjąć i być świadomym co przyjąłem i co posiadam. W zasadzie nie jest możliwe bycie katolikiem i nie wiedzieć co to oznacza i co z tego wynika. Bo katolicyzm jest religią logiki i porządku, a nie zespołem mglistych odczuć. Katolicyzm to też określone cele jakie mamy osiągnąć. Jednym z nich jest : Bądźcie doskonali jak wasz Ojciec w Niebie jest doskonały, a pierwszym przykazaniem jest: Nie będziesz miał cudzych bogów przede mną”. Trzeba wiedzieć jak w stosunku do Pana Boga należy się zachować i postępować. Inaczej zguba. A Pan Bóg jest tym , który chce zbierać tam gdzie nie zasiał (uczy o tym przypowieść o talentach). Przez obojętność i ignorancję przegrywa się na wieki.

    Żartów nie ma.

    Podstawą jest nauka jaką pozostawił Jezus Chrystus. – owe Depositum Fidei które musimy przyjąć i jak mówił św Atanazy w całości i bez skazy. Więc przed każdym stoi wymóg zdobycia i zrozumienia tych jak pan napisał „szczegółowe instrukcje są niezbędnie konieczne w drodze przez życie z prawdziwą wiarą w sercu „. A dokładnie powinniśmy przyswoić sobie to wszystko czego oczekuje od nas Jezus Chrystus i zrobić z tego właściwy użytek. Ktoś kto stara się bazować na emocjach i tezach „znikąd” ląduje w różne sytuacje, też w postawie: diabłu ogarek i dobre samopoczucie.

    „No bo, gdyby się Pan w którymś miejscu odrobinę pomylił, z obojętnie jakich obiektywnych przyczyn, to ich wiara by się zachwiała ?”

    – oczywiście że mogę się pomylić. Nauczać wiary katolickiej powinni dobrzy, święci kapłani. Niestety mamy takie czasy, że kto potrafi, to ma pewne zobowiązania. Księży dobrych i nauczających zdrową naukę jest mało.

    Powtórzę co kiedyś napisałem, nie jestem teologiem, nie aspiruje do reprezentowania Magisterium Kościoła, nie uważam się za nieomylnego i doskonałego. Wprawdzie teksty, które wpisuję są moje, treści które teksty zawierają są moje, ale treść merytoryczna moja nie jest. Nie jestem jest twórcą i autorem.

    To co robię to tylko powtarzam, streszczam, rekapituluję. Podaję w formie jak najbardziej zwięzłej i przystępnej.
    Jeśli ktokolwiek ceni moje teksty i ma z nich jakiś użytek, to niech wie, że ceni ten wkład merytoryczny który ma wartość bezcenną, bo to sam Pan Bóg podaje. Ja tylko staram się to wiernie podać.

    A co z ewentualnymi moimi błędami? Przy takich błędach, to nie wiara powinna sie zachwiać , a rozum zatrzymać i zweryfikować.
    Trzeba w takim wypadku sięgnać do innego źródła, który jest w stanie podać naukę katolicką i albo jedynie zgłębić w przypadku np. niewłaściwej stylistyki albo nawet skorygować błąd poprzez wparcie wiedzy podanej bez błędu z innego i prawdziwego źródła .

    Bo przedmiotem poznania nie są moje teksty, lecz Depositum Fidei pozostawione przez Jezusa Chrystusa Apostołom, ma to swoje zmaterializowanie w nauce Tradycji i Piśmie sw, a także w utrwalonej i niezmiennej nauce Kościoła. Jak mawiał św Wincent z Lyrenu : To co wszyscy , zawsze i wszedzie przyjeli i wierzyli.

    W przypadku ewentualnego błędu w moim przekazie, trzeba sięgnąć do oryginału Depisitum Fidei.
    Bo to jest czyste źródło a nie moje teksty, które jak Pan Bóg da, są tylko, niejako, refleksem świetlym tamtego źródła i tamtej nauki.

    „Czyż w takim układzie nie rzuca się w oczy uderzające podobieństwo do Tomasza, który aż palcem musiał sprawdzić ?”

    – jak przyjał św Tomasz, jeśli nie zobczę Chrystusa i jeśli nie włożę palca w Jego rany nie uwierze.
    Dopóki my nie oczekujemy niezbitych dowodów na istnienie Boga, nie oczekujemy aby sie zjawił byśmy mogli włożyć swój palec w Jego bok i dopóki od tego nie uzalezniamy przyjęcia wiary katolickiej, tylko przyjmujemy wszystko co katolickie bazujac na wierze w prawdomówność i wszechmoc Boga, to podobieństwa takiego nie ma.

    Przyjęcie autentycznej wiary katolickiej ( i tylko takiej) na bazie wiary w prawość i prawdomówność Pana Boga oraz Jego dobroć i mądrość, jest oddaniem Panu Bogu chwały i czci. A to zasługa wielka.

  43. Listwa said

    A co w przypadku , gdy moje teksty zawierają ewentualnie błąd, a czytający tego nie zauważy i fałsz przyjmie za prawde ?

    – trzeba wiedzieć, że ludzki umysł potrafi bezbłędnie zlokalizować prawde (inna rzecz , co z tą prawdą zrobi). Jeśli ktoś pragnie szczerze poznac i przyjąc wiarę katolicką, to jest w stanie wychwycić lukę braku prawdy w podanym przekazie. Moze liczyc na pomoc Ducha sw i Matki Bozej i jego świadomosć zareaguje rozdźwiekiem poznania, cos nie będzie mu się zgadzało, nawet jeśli nie będzie w stanie bliżej tego sprecyzować. Da mu to asumpt do zbadania głębszego spraw, o ile tego nie zignoruje (idąc np na łatwiznę).

    Na tym polega siła Kościoła i katolicyzmu. A Pan Bóg potrafi nawet z naszych błędów wyprowadzic dobro i korzysc.

    .

  44. Boydar said

    Cieee choroba.

    Okropnie poważnie mnie Pan Listwa potraktował, aż misię gupio zrobiło, że pozwalałem sobie czasem na różne niewybredne wycieczki. Przyzna Pan jednak, że tylko mućka poglądów nie zmienia i wciąż na jedno kopyto ciamka. Trochę ja okrzepłem w poglądach, a trochę i Pan interakcję z tutejszym czytelnikiem udoskonalił.

    Powiadali, errare humanum est. No pewnie. A idąc dalej, podejrzewam że gdyby nie nasze pomyłki, niewiele byśmy się w życiu nauczyli. Co do pomyłek naszych w Gajówce, czyli czy na pewno piszemy jak jest, to na szczęście mamy Pana Gajowego. On (jak do tej pory) na jakoś szczególnie omylnego mi nie wygląda, i jakby co, zastuka kolbą dwururki w ścianę czy inny kalafior. W Pańskim pisaniu dawno zauważyłem, że pisze Pan od siebie i swoimi słowami. Co mnie z jednej strony nastawiło przychylnie (są tacy którzy prawie wyłącznie sprzedają cudze akapity), a z drugiej, dało nadzieję, że jeżeli moje własne poglądy miałyby kolidować z jakimiś Pańskimi słowami, to na gruncie dialogu z żywym człowiekiem, w dodatku zadaniowanym pozytywnie, konkretny pożytek odniosę, „jak nie w ludziach to w sprzęcie”. No i tak rzeczywiście jest. To dobrze.

    Skoro zaś jest dobrze, to nie zwracając uwagi na krzyki ostrożnych że lepsze jest wrogiem, pozwolę sobie na uwagę natury pytającej. Otóż mianowicie z Pańskiego (43) wynika częściowo, że ci wierzący katolicy, którzy szerszej wiedzy nie posiadają, są katolikami drugiej świeżości. To dość kontrowesyjna teza, choćby tylko w aspekcie „błogosławieni, którzy nie widzieli, a uwierzyli”. Tu mamy słowo „widzieli”, a czy można by użyć „wiedzieli” ? Dopiero w szerszej ramce pojawia się zwornik – ktoś im powiedział, zastąpił autopsję. Tak więc pomijając inne kwestie, obecność w naszym otoczeniu osób przekazujących świadectwa, jest absolutnie niezbędnym czynnikiem naszej normalności. Bo raz, że z racji wszelakich ograniczeń, nie jesteśmy wstanie sami dojść do wszystkiego, a dwa, że ślepy i bez ręki nie powinien jednak być elektrykiem. Ale jednak katolikiem być może i nawet powinien.

    Podsumowując naprędce, bo to się już esej robić zaczyna w moim wykonaniu, pominął Pan „dość istotny” element. Wewnętrzny w prawym człowieku ognik, żeby nie powiedzieć żar, pozwalający mu podążać drogami Pana nawet bez mapy i kompasu. Kierując się intuicją i nieboskłonem, czasem mchem obrastającym pnie od północnej strony. Oczywiście, musi wiedzieć dokąd zmierza i po co, ale jego katolicyzmu nie dyskredytuje brak szczegółowej wiedzy co i jak. Od tego są pasterze fachowcy.

    Nie sposób nie dostrzec w tym wszystkim roli Tradycji. To ona poprzez ustalone przez wieki i przez najbardziej oświeconych, schematy, w sposób niedostrzegalny zastępuje braki w gruntownym wykształceniu. I wystarczy patrzeć, wsłuchiwać się w melodię, nie zapierać kopytami, nie buntować, a fala dobra poniesie nas sama w jedyną słuszną stronę.

    Nic to Baśka, pogadały my sobie, i też dobrze. To jedyne sensowne co człowiek z drugim człowiekiem powinien.

  45. Listwa said

    @ 44 Boydar

    „Otóż mianowicie z Pańskiego (43) wynika częściowo, że ci wierzący katolicy, którzy szerszej wiedzy nie posiadają, są katolikami drugiej świeżośc”

    – nie wynika. Ludzie mają życie na to, żeby się zbawić i dowiedzieć się jak to zrobić. Rózne osoby sa na różnym etapie poznawania i przebytej drogi. Istotne jest kim jesteśmy i jak postępujemy, nie tyle co wiemy. Wiedza może tylko pomóc jej brak nie ułatwia. Ale to nie dzieki wiedzy się zbawiamy, a dzieki wyborom. Mając ogromną wiedze można być potępionym.

    Grzech i błąd jest problemem oraz odrzucenie Pana Boga.

    Załóżmy że są bardzo spokojne czasy i nie ma 90 % zagrożeń i zwodzeń. Ktoś ma dobre wychowanie i uformowanie wyniesione z domu. Taki ktoś w takiej sytuacji nie musi wielu rzeczy wiedziec i moze się zbawić. Jego nawyki i niezbedny minimum wiedzy moze być wystarczajce żeby uniknąć zła i grzechu, a wiarą i miłościa do Pana Boga osiagnie cel. Są też osoby chore lub o obniżonej sprawności umysłowej. One też mogą się zbawic i w cale nie dzięki wielkiej wiedzy i rozeznaniu. A dzieki swej postawie.

    Ale w czasach naporu kłamstwa, zwodzenia, oszukiwania, sytuacja staje sie trudna. Wtedy pomoc niesie wiedza, ale i tak sama jedna nie wystarczy.

  46. Boydar said

    No nie wystarczy. Taki Luter był obcykany jak mało kto. Jakub Frank również.

  47. MatkaPolka said

    Listwa to o wszystkim, – ale nie o przejęciu Kościoła Katolickiego przez ŻYDÓW- wrogów kościoła

    SZOK! Franciszek-Bergoglio ogłosił, że jest żydem! Posoborowi „papieże” przed nim też byli!

    https://tenetetraditiones.blogspot.com/2020/01/szok-franciszek-bergoglio-ogosi-ze-jest.html

    Masoneria w Kościele Katolickim

  48. Listwa said

    @ 47 MatkaPolka

    Jak coś wydumasz to aż kapcie spadają. To pisz, o wszystkim co nie zostało wspomniane.
    A swoją drogą to już Krzyżacy i 3 rzesza nie przejmują?
    Postęp jakiś.

  49. Boydar said

    O żydach, Panie Matko, to ja piszę; jest specjalizacja, i dobrze.

  50. wanderer said

    Czytam Panie Listwo panskie komentarze i sece szczerze mi sie raduje, bo widze ze sa coraz bardziej zrownowazone, bez inwektyw, spokojne, z nuta autorefleksji i pokory, tak jak na dojrzala osobowosc przystalo. Pana wizerunek rosnie w moich oczach, nie ma porownania z tym co pisal Pan kilka lat temu.
    To taka moja osobista dygresja.

Sorry, the comment form is closed at this time.