Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

Interwencja ratowników medycznych w asyście policji zakończyła się wielkim skandalem. Siłą wyciągnęli nagą kobietę z mieszkania i położyli na chodniku.

Posted by Marucha w dniu 2020-02-17 (Poniedziałek)

Interwencja ratowników medycznych i policji odbyła się oczach sąsiadów. W związku z tym, zapadł pierwszy wyrok w tej sprawie. Usłyszał go… sąsiad, który próbował pomóc kobiecie.

Ratowników medycznych wezwali zaniepokojeni sąsiedzi. Usłyszeli za ścianą krzyki i dźwięk tłuczonego szkła.

– Była to pilna interwencja. Ze zgłoszenia wynikało, że zza drzwi mieszkania w jednym z bloków dochodzą niezwykłe hałasy. Mogły świadczyć o tym, że dzieje się tam coś bardzo złego – mówi Kamila Siedlarz z Komendy Miejskiej Policji w Żorach.

Na miejsce, oprócz ratowników, przyjechała policja oraz straż pożarna, która miała wyważyć drzwi do mieszkania. W środku zastano zalany wodą pokój i pełno potłuczonego szkła na podłodze.

– Wszedłem i zobaczyłem sąsiadkę siedzącą nago na fotelu. Dwóch ratowników trzymało ją pod ręce. Powiedziałem, że trzeba ją ubrać. Odpowiedzieli, że się nie da [! – admin] – relacjonuje jeden z sąsiadów.

Ratownicy medyczni wynieśli nagą kobietę z mieszkania. Po wyjściu z klatki schodowej położyli ją na betonowym chodniku.

– Wywlekli ją jak wór śmieci – relacjonuje sąsiad.

Dopiero gdy pod drzwi klatki schodowej podjechała karetka, kobietę umieszczono na noszach i przykryto. W szpitalu okazało się, że miała atak. Przyjmowała leki psychotropowe, ale na kilka dni je odstawiła. W efekcie, spowodowało to nawrót choroby.

Dwa pytania

W trakcie interwencji syn kobiety był w pracy. Przyjechał natychmiast po tym, gdy zaalarmowali go sąsiedzi.

– Zadałem tylko dwa pytania. Po pierwsze: gdzie ją zastali i czy nie można było jej zakryć. Odpowiedzieli, że siedziała w fotelu i nie dała się ubrać. Na pytanie ile to trwało, odpowiedzieli, że około 15 minut. Sąsiad twierdzi, że co najmniej pół godziny – komentuje.

W tej szokującej sprawie zapadł pierwszy wyrok. Otrzymał go sąsiad, który usiłował zakryć kobietę. Skazano go na karę grzywny za naruszenie nietykalności cielesnej policjanta i ratowniczki medycznej oraz ich znieważanie. Nie godzi się on z wyrokiem i złożył zażalenie.

Jego syn, który również uczestniczył w zdarzeniu, zdecydowanie twierdzi, że jego ojciec nie dotknął ani policjantów, ani ratowników medycznych.

Prokuratura w Gliwicach zajęła się również sprawą znieważenia kobiety przez policjantów i ratowników medycznych. Uznała, że służby działały zgodnie z prawem, nie ma więc podstaw do stawiania im jakichkolwiek zarzutów.

Kobieta odwołała się od tej decyzji do sądu. Jest wdzięczna, że sąsiad i jego syn próbowali stanąć w jej obronie. Po interwencji ratowników medycznych i policji wstydzi się pokazać na osiedlu.

Źródło: tvn.pl
https://wolnosc24.pl/

Komentarzy 35 to “Interwencja ratowników medycznych w asyście policji zakończyła się wielkim skandalem. Siłą wyciągnęli nagą kobietę z mieszkania i położyli na chodniku.”

  1. NICK said

    Ratownicy to swołocz.
    Na służbie najniżsi rangą.
    ZERO Wiedzy; tylko procedury.

    Wiele lat temu uczyłem ich – licencjatów.
    Po drodze, niejako, widziałem ich ‚akcje’ i „reanimacje”.
    Zero.

    A, teraz?

    Nie uogólniam, pisząc o większości.
    Matołów.

  2. Janusz T. said

    To podłe bydło jest ci „ratownicy medyczni”, wiele starć z tymi q…i miałem, gdy mój ojciec leżał sparaliżowany. Koszmar, nie życzę nikomu tego Jeden z tych chujów, gdy wezwałem ich po pomoc dla ojca, napisał na mnie doniesienie do prokuratury, za bezzasadne wezwanie karetki ! I co ? I gówno co mi zrobili… Uważajcie na tych ch…jów, bo teraz zyskali oni status funkcjonariusza publicznego, tak jak szkiebry policyjne i inne urzędasy za biurkami.

    ———–
    Dziwne. W wielu krajach cieszą się estymą i zaufaniem, porównywalnym ze strażakami…
    Admin

  3. Lily said

    Panie Marucha,to jest III.R.P.
    A,o „Lowcach skor”,wiedza daleko poza granicami III.R.P.

  4. Boydar said

    Miał Pan NICK pecha do ludzi.

    Ja „mam” ca. pięćdziesięciu przedmedycznych. Różne są, przekrój społeczeństwa. Ale do czego służy choćby i prześcieradło u mnie na pewno nie zapomną. A za taki numer jak opisany, wiedzą, że bym ich żywcem zajebał, bez zbędnej zwłoki czy czekania na sąd. A inni by jeszcze pomogli, bo to przecież wstyd jak squrwysyn !

    Tam takiego kogoś nie było.

    Brakuje nam autorytetów NIEKWESTIONOWANYCH, w ch. za to nadmuchanych. To nie jest moja autoreklama, kurwa mać.

  5. Marucha said

    Re 3:
    Wiem. Pani Lily, wiem…
    A jak na chwilkę zapomnę, to mnie rzeczywistość w łeb przywali ku pamięci.

  6. NICK said

    Może czasem, coś tam beknę.
    Jak baran.
    Ale jak powiem raz kolejny!
    O pseudopolskiej medycynie ratunkowej.

    To WIEM o czym piszę.

  7. Boydar said

    Ja nie napisałem (4) w opozycji, bo ma Pan NICK rację, statystycznie.

    „U mnie” statystyka odpada; są najlepsi z najlepszych. W dodatku nie dostają ani złotówki za swoją pracę. Szekli ani rubla też nie. Jedyne co dostają, to prawo do noszenia naszego emblematu.

    Prawie jak loża 🙂

  8. Sarmata said

    Bo to nie policja tylko dalej MO które sabotuje naród polski. Polska wtedy będzie normalnym państwem gdy ludzie przestaną się zwracać do policjanta „panie władzo”. Zapamiętajcie to!
    O tym – jak poniżej – nie powie Państwu nawet pan Michalkiewicz.
    A tak naprawdę to pies jest pogrzebany gdzie indziej. Jest tej policji 3-5x za dużo i szuka sobie zajęcia podobnie jak GL/AL w czasie okupacji niemieckiej rabowała chłopów i dwory z pościeli i majtek jak to pokazuje z dokumentów pan Leszek Żebrowski.

    Podaję szczegółowy trop. Stan etatowy Policji Państwowej według preliminarza budżetowego na rok 1920 wynosił 29511 policjantów w tym 723 oficerów. W 1937 roku przewidziano etaty dla 28 716 policjantów zaś stan etatowy Policji Państwowej w roku 1938 liczył 29 936 szeregowych i 850 oficerów … i był porządek.

    Dzisiaj jest to 103309 etatów (cztery razy więcej) i jest tak jak widać. Patrz sprawa Olewnika i jej podobne, choć może mniej drastyczne.

    Dodam, że w 1938 nie było indywidualnych środków łączności, samochodów, komputerów i temu podobnych bardzo pomocnych i użytecznych policji akcesoriów a terytorium RP było około o 25% większe. Liczbie ludności w tym czasie jest podobna a więc wniosek taki, że dzisiaj powinno wystarczyć 15 000 – 20 000 etatów. Co zatem robi te dodatkowe 90 000 policjantów? Niektórzy odczuli to na własnej skórze.

    Druga zasadnicza różnica to taka, że przed 1939r. każdy z funkcjonariuszy rozpoczynający służbę składał następującą przysięgę: „Przysięgam Panu Bogu Wszechmogącemu na powierzonym mi stanowisku pożytek Państwa Polskiego oraz dobro publiczne mieć zawsze przed oczyma; Władzy zwierzchniej Państwa Polskiego wierności dochować; wszystkich obywateli kraju w równym mając zachowaniu, przepisów prawa strzec pilnie, obowiązki swoje spełniać gorliwie i sumiennie, rozkazy przełożonych wykonywać dokładnie, tajemnicy urzędowej dochować. Tak mi Panie Boże dopomóż” … i może w tym cała tajemnica tej różnicy i odpowiedź czemu tak jest.

    Polska ma obecnie 35 mln. mieszkańców (reszta wyjechał za granice w celach zarobkowych z powodu bezrobocia) i ma 120 tys. policjantów.
    Niemcy z 87 mln. mieszkańców – w tym 200 tys. imigrantów, zagrożenie terroryzmem 10 razy większe i 2 razy tyle autostrad i dróg, 2 razy tyle samochodów – i ma tylko 60 tys policjantów czyli podobnie na ilość mieszkańców jak II Rzeczpospolita przed 1939 rokiem.
    Jaśniej już o co chodzi?

    Sędziowie i prokuratorzy stanowią dokładnie taki sam problem:
    Cyt. z danymi sprzed 1939 gdy było tak:
    „TAB. 41. UPOSAŻENIE MIESIĘCZNE FYNKCJONARIUSZÓW PAŃSTWOWYCH, WOJSKOWYCH ZAWODOWYCH ORAZ PRACOWNIKÓW PRZEDSIĘBIORSTW PAŃSTWOWYCH.”

    B. Sędziowie i prokuratorzy
    Grupy uposażenia – uposażenie zasadnicze w złotych / liczba etatów:
    I 1100 złotych / 207
    II 800 złotych / 486
    III 575 złotych / 1570
    IV 425 złotych / 1382
    Co w sumie daje 3645 sędziów i prokuratorów.
    Obecnie w III okrągłosołowej PR jest 10 322 sędziów i 6 442 prokuratorów to jest 4,6 raza więcej niż za Sanacji.
    Na podstawie odpowiedzi Pana prok. Bogdana Święczkowskiego na interpelację poselską nr 21253 z dnia 03 kwietnia 2018 r., że według stanu na dzień 31 grudnia 2017 r. było 6 442 prokuratorów.
    W Polsce prokurator ma średnio 178 spraw, a we Francji – aż 2700.
    Tak więc jest to kolejny teatrzyk piątej klepki dla ciemnego ludu.

  9. NICK said

    Nic nie wiesz?
    Azaliż geny mają władzę nad Twym geno-typem.
    Nie masz swej władzy nad sobą?

    Rola genów JEST znana i, żydowsko powielana.

    Sam przyznajesz.
    Nie pracujesz NAD sobą.
    Feno-TYPIE.

  10. Boydar said

    Znów masz rację, tak, nie pracuję nad sobą zupełnie, tu jestem leser genetyczny. Nadrabiam „trochę” za to w innych obszarach.

    Co do władzy genów; sam nie dałbym jej rady.

  11. Kura domowa said

    Nie ma już żadnych lekarzy. Są tylko urzędnicy medyczni z własnymi procedurami.
    Wezwałam do mamy karetke, po osłuchaniu ukraińska lekarka stwierdza, że mamie nic nie jest. Po paru dniach pojechałam z mamą na sor, to się okazało, że mama ma zapalenie płuc.

  12. D-T said

    (…) Sąsiada, który usiłował zakryć kobietę skazano go na karę grzywny za naruszenie nietykalności cielesnej policjanta i ratowniczki medycznej…

    No i niech ktoś mi powie że sędziów nie należy dyscyplinować z wyroki przeczące nie tylko prawu, ale i logice – rozumowi.

  13. Mari said

    Kobieta mdleje w parku.
    Przechodnie kładą ją na trawę i wzywają karetkę.
    Przyjeżdża.
    Z karetki wysiada pani doktor, podchodzi do leżącej i ją osłuchuje.
    Każe zebranym gapiom podnieść chorą i dociągnąć ją do karetki, co też ludzie zrobili.
    Pani lekarz szła obok.
    W karetce siedziało dwóch sanitariuszy.
    Ciepło, okna otwarte.
    Wkurzyłam się i powiedziałam, żeby ruszyli dupę i to oni zajęli się chorą a nie ludzie.
    Na to jeden z z sanitariuszy odpowiedział, że uniemożliwiam akcję ratunkową i że wzywa policję.
    Rzeczywiście przez radio wezwał policję i tak uzasadnił.
    Karetka z chorą przejechała po alejce 10 metrów, po czym chora została usunięta z karetki.
    Gapie podbiegli i pytali co się stało.
    „Powiedzieli, że symuluję i mnie wyrzucili.”
    Kiedy przyjechała policja byłam już w bezpiecznej odległości.
    Podobno sanitariusze i policja to kumple, więc trzeba uważać.

  14. karlik said

    Ad.10 „Wezwałam do mamy karetkę, po osłuchaniu ukraińska lekarka stwierdza, że mamie nic nie jest. Po paru dniach pojechałam z mamą na sor, to się okazało, że mama ma zapalenie płuc.”

    Może kilka słów z własnego doświadczenia, Karetka to nie jest „przychodnia na kółkach”, by jechała do kogoś z zapaleniem płuc, od tego są lekarze rodzinni.
    Powinno się karać osoby za niepotrzebne wezwania…Zwłaszcza, że po paru dniach nadawała się mama by pojechać prywatnym samochodem na SOR, a czemu nie do lekarza rodzinnego?..

    Ad.”Ratownicy to swołocz. Na służbie najniżsi rangą. ZERO Wiedzy; tylko procedury.”

    Nie wiem jak jest obecnie, bo niegdyś jeździli karetką tylko po to by nosić nosze i by opony się równomiernie w samochodzie zużywały.
    Mogę podać jak działają w Niemczech, gdzie mają swój status i przygotowanie medyczne.
    Lekarz nie jeździ w karetce, tylko innym samochodem dojeżdża w razie potrzeby.
    10 % społeczeństwa ma przygotowanie do udzielenia pierwszej pomocy, na pewno sąsiad nie podlegałby karze,za chęć udzielenia pomocy, nawet gdyby to zrobił źle, a ratownicy medyczni jak najbardziej musieli zachować się profesjonalnie zakrywając osobę przed okiem innych osób.

    Były szef Transportu Sanitarnego w M.

  15. Janusz T said

    Ja o nich dobrego zdania nie słyszałem, panie kierowniku.
    Może w Europie, w innych państwach, cieszą się estymą, w Polin na pewno nie.
    Miałem z nimi styczność wiele razy, w większości to aroganccy bufoni i mający się za bogów.
    Pamiętam ich strajki o podwyżki, jak całą chmarą szli ulicami miast. Nie przeczę, że nie mają lekkich warunków pracy, ale ich zachowanie, nie raz woła o pomstę do nieba.
    Ostatnio jest taka moda w Polin, że oni jeżdżą w karetkach bez… lekarzy !?
    Są często, gęsto, panami życia i śmierci, nas ludzi. Decydują o tym życiu, potrzebującym pomocy, szybkiej pomocy, a z tym bywa różnie.
    Są sytuacje też takie, że wołają po pomoc straż pożarną, bo sami nie mogą poradzić sobie z chorymi.

  16. Anucha said

    Chłopaki z ferajny mówili zawsze, że pies to charakter nie zawód.
    Do tego dołączają służby medyczne, żywcem wyjęte z żygowin Vegi
    Dzisiaj trzeba oddać wyrazy szacunku dla wszystkich dzielnicowych z czasów PRL-u

  17. wanderer said

    re 12 Anucha
    Pelna zgoda. Dzisiejsze „sluzby” naogladaja sie tych debilnych seriali polskich i nie tylko, gdzie skaczaca kamera pokazuje „akcje i napiecie” okraszone kakofonia dzwiekow, i chca byc bardziej amerykanscy od amerykanow.
    Debile, kwa ich mac.

  18. Leo said

    Osobiście stosuję sztuczkę – jestem dla różnych ludzi wokół mnie miły i pomocny i …tu się może zdziwicie, oni odpowiadają tym samym! Ale ja piszę z Polski właściwej, chwilowo jeszcze zaludnionej tubylcami. Z uwagi na stan zdrowia miałem do czynienia z ratownikami medycznymi w mojej okolicy. Profesjonalni, uważni, grzeczni. Tyle o nich napiszę. W artykule mowa o Żorach, niewiele wiem o tamtejszej mieszance ludnościowej.

  19. Kura domowa said

    Ad. Pa Karlik, już prostuje.
    Oczywiście napisałam skrótowo. Karetka nie została wezwana z powodu zapalenia płuc tylko z podejrzeniem zawału serca.

  20. do admina said

    „Dziwne. W wielu krajach cieszą się estymą i zaufaniem, porównywalnym ze strażakami…
    Admin”

    Panie Gajowy doktorek NICK ma rację. W takich Chójnicach w pomorskiem to jest norma, że ratownicy (nie wszyscy oczywiście) często razem z policją odwalają takie numery jak ten w artykule i nic z tym nie można zrobić.

    Zresztą takie incydenty zdarzają się nie tylko w sytuacji interwencji wobec osób psychicznie chorych. Policja, ratownicy itd. w Polsce to ludzie dno, ale co się dziwić, skoro wiadomo kto tym krajem rządzi na samej górze…

    ile tu było już źle pisane o służbach w Polsce? Dużo.

  21. Zenon Kłosiński said

    Niezrozumiały bełkot, niemożność utrzymania równowagi.
    I ratownicy „medyczni”, pytają się o 2-giej w nocy czy chcę do szpitala.
    Żona powiedziała, że tak, oczywiście.
    Był 31 grudnia i po południu próbowali mnie wy….ć z SOR-u.
    Bo przeszkadzałbym im w balowaniu do rana, bo okazało się, że balowali.
    Tylko interwencja córki pomogła, bo nie mogłem nawet dojść do toalety.
    Udar miałem, bo rano, w innym szpitalu dano mi dużą dawkę, (8 zastrzyków w brzuch), rozrzedzacza, bo miałem skrzepy w sercu.
    „Lekarz”, na moją uwagę, a co będzie jak te skrzepy się oderwą – skwitował: panie, daj pan spokój.
    Tylko nie dodał uprzejmie, że nie takie rzeczyśmy po pijaku ze szwagrem w garażu robili.
    Strach.

  22. wanderer said

    „Udar miałem, bo rano, w innym szpitalu dano mi dużą dawkę, (8 zastrzyków w brzuch), rozrzedzacza, bo miałem skrzepy w sercu.
    „Lekarz”, na moją uwagę, a co będzie jak te skrzepy się oderwą – skwitował: panie, daj pan spokój.
    Tylko nie dodał uprzejmie, że nie takie rzeczyśmy po pijaku ze szwagrem w garażu robili.
    Strach”

    Panie Zenonie, to najgorzej Pan nie trafil, chlop wiedzial co robic. Juz wole takich z polotem ktorzy umieja na oko ocenic ryzyko i szybko dzialac niz mdlych, ktorzy albo nie zaryzykuja albo nie rozpoznaja. A czas leci…Udar miałem, bo rano, w innym szpitalu dano mi dużą dawkę, (8 zastrzyków w brzuch), rozrzedzacza, bo miałem skrzepy w sercu.

  23. wanderer said

    Przepraszam, cytat wkleil misie dwa razy 🙂

  24. Szarak said

    Od dłuższego czasu wszystko staje u nas do góry nogami. W wielu sytuacjach trudno doszukiwać się człowieczeństwa. Bezduszność, bezczelność, okazywanie grupowej, zazwyczaj zawodowej siły i – tumiwisizm.
    Dokąd zabrniemy poprzez tak bezduszne postawy!
    Jest zielone światło na tego typu działania, bezkarne zresztą.

    Nigdy nie należałam do żadnej partii, ale muszę wspomnieć, że za tej…złej komuny… jak sąsiad zadzwonił do komitetu partii, że babcia ponad osiemdziesięcioletnia ma wybitą szybę i to w mroznym styczniu, to…szyba była wstawiona w try miga!

    To wstrętne, że dzisiaj wrabia się pomocnych ludzi, a tym bardziej wstrętne, że śćiśle sprzężona jest właśnie budżetówka, utrzymywana z pracy milionów ludzi.

    Dwa światy na jednej ziemi…

  25. Boydar said

    Nie chcę Panu Szarakowi psuć nostalgicznych wspomnień ale daję słowo harcerza że nie współczucie czy zrozumienie były motywem działania „komitetu”, choć potwierdzam że takie ekscesy miały miejsce dość często. Po prostu system w owym czasie żywił się innym papu niż ten dzisiejszy. Kiedyś zaniechanie interwencji mogło stanowić o karierze urzędnika czy partyjnika, dzisiaj nie sposób wymienić, jakie kosmiczne obsuwy nie robią żadnego wrażenia, NA NIKIM !

    Wskazał Pan CECHĘ epoki socrealizmu, takiego plusa dodatniego, a nie rzeczywistą zaletę. Zaletą to było tylko dla nas, jak ochłap ze stołu dla głodnego Burka.

    Jeżeli już bronimy tamtych czasów i chcemy to robić rzetelnie, to rozpatrujmy rzeczy i sprawy kompleksowo i kontekstowo. Ówczesnej władzy obronić się nie da, ja to panu mówię. Natomiast elementy poludzkie występowały faktycznie na większą skalę ale „na dole”. Na górze zawsze był interes, tak samo jak i dziś, tylko on był nieco inny i większość do tej pory go nie pojmuje. Zresztą, nie po to był jaki był żeby stan ogólny miał być obecnie inny, nie ma jutra bez wczoraj, i nie ma róży bez ognia.

  26. kura domowa said

    Ad. pan Boydar, tu jest sedno sprawy,chyba…”Kiedyś zaniechanie interwencji mogło stanowić o karierze urzędnika czy partyjnika”,
    dzis zaniechanie interwencji mozna pokazac srodkowym palcem pewnej Pani Poseł.

  27. Szarak said

    Wszystko to prawda, Panie Boydar. Tylko, że te małe i większe sprawy choćby pozorowanej dbałości o całość oglądu, dawało zwykłym ludziom jakieś poczucie ładu, spokoju i pewniejszego jutra. Ci na dole mieli zaspokojone niezbędniki bytowe, a ci na górze…nie aż tak wielkie „apetyty” na przyszłość.
    „…..nie ma jutra bez wczoraj….” fakt, ale budować przez całę dziesięciolecia dobro, przyszłość dla siebie i potomstwa, by obudzić się, niejako niepostrzeżenie i jakby nagle z ręcyma w … melasie?!
    Na to nie byliśmy przygotowani, uśpieni bajaniem.
    To taka jazda gołym siedzeniem po ostrzu piły, że aż „iskry” lecą.., lecą…

  28. Boydar said

    Sam Pan napisał – „… poczucie …”

    To się nazywa grzech zaniedbania. Są tacy którzy twierdzą, że najgorszy z grzechów.

    Myśmy mieli poczucie a oni pletli sznur.

  29. Boydar said

    Taki jeden Zębaty w „owym czasie” podśpiewywał – „… dobry doktor Guillotin coś majstrował po cichutku …”

  30. rycho08 said

    „Ówczesnej władzy obronić się nie da” – ale jeszcze trudniej porównać dzisiejszą do tamtej.

    Nie jest winą ratowników, że to oni stanowią obsadę karetek a nie lekarze.
    W ostatnich latach musiałem wielokrotnie korzystać z ich pomocy i nie mam żadnych złych doświadczeń. Może nie są zbyt sympatyczni (nie będę teraz wyjaśniał powodów), ale nie jest najgorzej.
    Fatalnie za to jest z lekarzami w szpitalach – olewactwo, arogancja i brak umiejętności są na porządku dziennym.

  31. rycho08 said

    Ad. 21 Z.K.

    Niesłusznie pretensje do lekarzy przenosi Pan na ratowników – ich kompetencje kończą się na izbie przyjęć. Czegoś Pan nie rozumie!

  32. rycho08 said

    Ad,11 K. D.

    „Wezwałam do mamy karetke, po osłuchaniu ukraińska lekarka stwierdza, że mamie nic nie jest. Po paru dniach pojechałam z mamą na sor, to się okazało, że mama ma zapalenie płuc.”

    Chciałaby Pani, żeby w karetkach zatrudniano jasnowidzów???

  33. Szarak said

    Panie Boydar, dziś mamy pełne rozeznanie, że to było tylko poczucie, jak i to, że ten sznur staje się coraz bardziej pękaty.
    Szliśmy ” na grzyby, na lwy-by ” , a jesteśmy w malinach.
    Nasz grzech zaniedbania jest wynikiem podstępu, przewijanego w ciągle to nowe, nieprzejrzyste papierki, niczym małe cukiereczki podsuwane kpiarsko na osłodę.
    Budowalimy u siebie i na wynos i co ciekawe, to nasze wciąż zamienia się w opary.
    Podśmiewaliśmy się nie tak dawno, że w proteście na pewne sprawy Francuzi będą pisać kredą na chodnikach, ale widocznie skończyła im się kreda, więc przybrali żółte barwy…

  34. kura domowa said

    ad 32 Pan Rycho

    Pani Ukrainka zrobila ekg, osłuchala mame, opierdoliła ze nie wykupila recepty na astme(dusiła sie).
    Na sorze po 3 dniach stwierdzili ostre zapalenie pluc, ktore trwalo do ponad tygodnia. Czy teraz jasno sie wyrazilam?;-)

  35. rycho08 said

    Droga Pani,

    nie trzeba tłumaczyć innym jak krowie na miedzy tylko myśleć:

    – nawet doświadczonemu lekarzowi trudno jest rozpoznać zapalenie płuc bez prześwietlenia, a jeszcze dodatkowo u pacjenta chorującego na astmę,
    -pogotowie zostało wezwane do podejrzenia zawału co ratownicy fachowo wykluczyli – o co więc pretensje?
    -„Na sorze po 3 dniach stwierdzili ostre zapalenie pluc, ktore trwalo do ponad tygodnia” – chyba jednak lubi Pani otaczać się jasnowidzami?
    -załogi karetek ratują a nie leczą przeziębienia i zapalenia płuc.

Sorry, the comment form is closed at this time.