Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

Otoczenie społeczne PRL-owskiej gospodarki

Posted by Marucha w dniu 2020-02-25 (Wtorek)

Niektóre wybrane aspekty społeczne, tej wyśmiewanej teraz PRL-owskiej gospodarki.

Jeżeli pojęcie sprawiedliwości dziejowej ma jakiekolwiek uzasadnienie, to wydaje się, że okres powojennej Polski, zwany Polską Rzeczpospolitą Ludową jest chyba najlepszym jej przykładem.

Jak już pisałem wcześniej, był to okres masowego awansu społecznego młodych ludzi ze środowisk przed II wojną społecznie i socjologicznie zaniedbanych. Wydaje się, że tym momentem tutaj przełomowym było dojście do władzy Władysława Gomułki z hasłem, które można dzisiaj uznać z sambol tamych zmian społecznych, ale i gospodarczych : „Tysiąc szkół, na Tysiąclecie Państwa Polskiego”.

Jak już dzisiaj wiemy, wybudowano wtedy tych pięknych nowoczesnych szkół nie tysiąc, a o wiele więcej.

Troską Władysława Gomułki było, by dzieci z tych środowisk przed wojną zaniedbanych, po szkole podstawowej kontynuowały naukę w szkołach zawodowych, średnich i wyższych.

Ustanowiono więc, że obowiązkiem szkolnym było objęte wszechstronne nauczanie w 8-mio klasowej szkole podstawowej, ale w praktyce ten obowiązek roszerzony był także na szkoły zawodowe, bądź na poziomie średnim w technikach i liceach.

Okazało się jednak, że te „gorsze” dzieci miały z różnych powodów utrudniony start do szkół wyższych, więc Władysław Gomułka wymyślił dla nich system dodatkowych punktów przy egzaminach wstępnych na uczelnie.

Był to strzał w dzisiątkę, młodzi ludzie ze środowisk wiejskich i robotniczych, niemal masowo w ogólnej skali przyjęć, dostawali się na studia.

O fenomenie ówczesnych zasadniczych szkół zawodowych pisałem już wcześniej:
>http://gibson.neon24.pl/post/152768,prl-owskie-zasadnicze-szkoly-zawodowe

Jeżeli chcielibyśmy dzisiaj poszukiwać źródeł tego polskiego fenomenu powojennego dynamicznego rozwoju gospodarczego, to z całą pewnością, należałoby wskazać na ten wtedy, nazwijmy go, gomułkowsko-gierkowski model edukacji.

A osiągnęła ta gospodarka rozmiary 10-tej potęgi gospodarczej na świecie i była bazą dla wszechstronnego rozwoju Kraju, mającego także swój wyraz demograficzny. Po II wojnie światowej nas Polaków pozostało ok 24mln, zaś pod koniec epoki Gierka, było nas już blisko 40mln.

Było jednak w tej polskiej PRL-owskiej gospodarce coś, co stanowczo wyróżniało ją na tle gospodarek w poprzednich epokach (chociażby tylko tej przed II wojną), ale także i tych w tzw krajach kapitalistycznych.

Mianowicie, wszystkie przedsiębiorstwa były państwowe (poza drobnymi marginalnymi wyjątkami) i pracowały do wspólnego budżetu, będącego tym nieprawdopodobnej wartości buforem wielu socjologicznych dobrodziejstw.

Z całą pewnością głównym w ten sposób pojętym dobrodziejstwem tak zorganizowanej gospodarki narodowej, była stabilizacja zatrudnienia, a więc i ta drogocenna w życiu rodzinnym, pewność jutra. Przedsiębiorstwo które z jakiegoś powodu w jakimś okresie miało trudności, nie upadało, bo korzystało na czas wdrażania tzw programu naprawczego z tego potężnego buforu finansowego, jakim był budżet państwa.

Pojęcie zwolnień z pracy, bezrobocia, ze wszystkimi przypadłościami, nie było w tej gospodarce znane. Po raz kolejny uwidocznia się więc w tej gospodarce podmiotowość człowieka w tzw stosunku pracy.

Kolejnym dobrodziejstwem tak pojętej gospodarki była szeroka współpraca jednostek naukowych z przemysłem. Tutaj znowu wspólny budżet państwa był tą płaszczyzną współpracy. Było czymś oczywistym, bezdyskusyjnym, że jednostki naukowe finansowane z budżetu państwowego, pracowały dla przemysłu finansującego ten budżet.

Warto więc przy tej okazji wrócić do tego przypadku przedsiębiorstwa zmuszonego do wdrażania programu naprawczego.

W tej tak pojętej wspólnej gospodarce, mogło ono praktycznie bez ograniczeń korzystać z bogatego dorobku naukowego. Zaś finansowane z budżetu jednostki naukowe, mogły bez obaw o zapłatę współpracować z takimi przedsiębiorstwami. Było to więc kolejne nieocenionej wartości dobrodziejstwo, stabilizujące rynek zatrudnienia.

Kompletną więc bzdurą było niszczenie tego modelu, podżeganiem najpierw do niby przejmowania zakładów przez tzw spółki pracownicze, co już na tym etapie całkowicie zniszczyłoby tą filozofię wspólnego potężnego bufora w postaci budżetu państwa, a co w dalszej kolejności musiało doprowadzić do całkowitego przejęcia przedsiębiorstw do tej pory państwowych, przez międzynarodowy kapitał, przeważnie spekulacyjny. Co właśnie nieuchronnie nastąpiło.

Dziwne więc w tym kontekście są, te zdyskwalifikowane już próby wdrożenia modelu spółek pracowniczych, na tych resztkach jeszcze majątku narodowego. Nie ulega wątpliwości, że każdy z nas Polaków chciałby być udziałowcem w spółce pracowniczej na wydziale metali szlachetnych KGHM, gdzie wydobywa się rocznie 4 tony złota i 1200 ton srebra, a niedawno oddano do eksploatacji nowe złoża o podobnej wydajności.

Państwowy charakter majątku narodowego, chronił go przed przejęciem przez kapitał spekulacyjny, więc bez zniszczenia tego modelu nie byłoby mowy o jego przejęciu, a to właśnie znakomicie udało się wmawianiem dawnym pracownikom przedsiębiorstw państwowych, tych spółek pracowniczych. Pracownicy jako udziałowcy dostali po groszu, ale przy tym szeroko otwarli wrota naszych granic, dla kapitału spekulacyjnego

A takie przejęcie, jak już widać to teraz u nas w praktyce, skutkuje oddzieleniem pożytków z przestrzeni gospodarczej, od obciążeń finansowanych i podrzuceniem tych ostatnich budżetowi, samorządom, czy bezpośrednio zainteresowanym, kiedyś beneficjentom tych pożytków.

Czyli w praktyce wygląda to np. w taki sposób, że przedsiębiorstwo do tej pory państwowe, które kiedyś z wypracowanych przez siebie środków (z tzw funduszu socjalnego) finansowało np. szkołę, przedszkole, zakładowe ośrodki wczasowe, dom kultury, klub sportowy itd., po przejęciu go przez kapitał spekulacyjny, od tej pory już prywatne, przejmuje całość wypracowanego budżetu, porzucając jednocześnie finansowanie tego bogatego kiedyś programu socjalnego.

Gospodarka w PRL-u nie była puszczona na żywioł utopijnego [upiornego – admin]„wolnego” rynku, a była planowana w tzw okresach planowania. W końcu mając solidny potencjał naukowy w zakresie ekonomii i nie tylko, łatwo było policzyć różnorakie potrzeby gospodarcze, a także te społeczne w praktycznie wszystkich kategoriach bytowania narodu.

To nie wynik finansowy pojedynczego działającego indywidualnie przedsiębiorstwa był wtedy ważny (jak to jest w przypadku tego niby wolnego rynku) a właśnie pokrycie tych zaplanowanych potrzeb całej gospodarki i bytowania narodu. Tutaj więc bardzo wyraźnie zarysowana jest ta społeczna misja tej tak pojętej gospodarki, bo np jeżeli była jakaś ważna ze społecznego punktu widzenia a niedochodowa dziedzina życia społecznego, to była ona właśnie realizowana w oparciu o finansowanie z tego wspólnego kotła, jakim był budżet państwa.

Wbrew temu co próbują wmawiać niektórzy demagodzy, tak widziana gospodarka w tym opracowanym przez ekonomistów modelu planowania, miała różnorakie ekonomiczne sprzężenia zwrotne, można powiedzieć więc, że była ona samoregulowalna.

Warto tutaj podać przykład przemysłu farmaceutycznego, który bez tego „wolnorynkowego” piętna, nie musiał osiągać wyznaczanego pod naciskiem udziałowców jak najwyższego wyniku finansowego, więc ceny leków mogły być odzwierciedleniem tylko i wyłącznie kosztów produkcji, zaś profil produkcji mógł podążać tylko i wyłącznie za potrzebami rynku. Nikt nie wymyślał nowych chorób dla osiągnięcia jak najwyższego wyniku finansowego.

Na tym przykładzie jaskrawo widać, jak ten wyjątkowo pożyteczny społecznie model zostałby całkowicie zniszczony, przez te niby zbawienne spółki pracownicze, zainteresowane rzecz jasna jak największym zyskiem a nie celami społecznymi.

Należałoby tutaj zwrócić uwagę, na dynamikę wszystkich procesów łącznie z demografią.

Mistrzostwem więc było w tych warunkach zapewnienie każdemu młodemu człowiekowi wykształcenia, praktycznie zgodnego z jego oczekiwaniami, a w dalszej kolejności zatrudnienia w wyuczonym zawodzie, co jak wiemy udawało się znakomicie z pożytkiem dla gospodarki, ale także całego społeczeństwa.

W tamtym okresie Polska nie była na pierwszym miejscu na świecie w… sprzedaży leków antydepresyjnych i przeciwbólowych, jak to jest obecnie, a przodowała w wielu dziedzinach przemysłu, np. w przemyśle okrętowym.

Kolejnym bardzo ciekawym aspektem PRL-owskiego gospodarowania, było budownictwo mieszkaniowe, bo wyjątkowo poważnym zadaniem było zapewnienie mieszkań, tym następującym po sobie wyżom demograficznym. Postawiono więc na szybkie budownictwo wielorodzinne prefabrykowane. W tym celu powstało w całej Polsce 70 fabryk domów. w latach 70-tych budowano 250-350 tyś mieszkań, do których polskie rodziny wprowadzały się z baraków, suteren i poddaszy, a także mieszkań w kamienicach, zajmowanych przez wiele rodzin, itd. Bardzo wyraźnie jest to widoczne w serialu Alternatywy 4, który raczej wyśmiewał PRL.

Planowanie osiedli mieszkaniowych ale i całych miast (np. Nowa Huta, Tychy, Polkowice) odbywało się w oparciu o tzw założenia społeczno-ekonomiczne formułowane przez całe sztaby fachowców róznych dziedzin, od urbanistów, architektów i projektantów różnych branż, poprzez np. socjologów czy biologów, po ekonomistów .

Miasta i osiedla projektowane były z szerokim programem socjalnym i nie powstawały chaotycznie a planowane były wraz rozwojem gospodarczym.

Mieszkańcy mogli praktycznie na miejscu realizować swoje potrzeby zaopatrzeniowe, kulturalne, wypoczynkowe, ale także i… religijne, projektowane osiedla i miasta miały zarezerwowane lokalizacje na kościoły. To wszystko razem spinane było dobrze zaprojektowaną komunikacją zapewniającą dojazd do pracy i większych ośrodków miejskich.

Przy czym nie była tutaj ważna cena metra kwadratowego gruntu, a rzeczywiste potrzeby społeczne przyszłych mieszkańców projektowanego osiedla.

Przykładem takiego miasta niech będą chociażby Tychy, zaprojektowane z dużym rozmachem, poszanowaniem ładu urbanistycznego i wyjątkowo bogatym programem społecznym.

Zaś do wyśmiewanej kiedyś Nowej Huty, przyjeżdżają obecnie wycieczki studentów architektury, gdzie mogą zobaczyć osiedle zaprojektowane z wyjątkową troską o zaspokojenie potrzeb społecznych mieszkańców.

Obecnie, głównym kryterium budowanych deweloperskich osiedli apartamentowców jest wynik finansowy uzyskany ze sprzedaży każdego metra kwadratowego zakupionego gruntu pod budowę osiedla. A budowane są one przeważnie z wykorzystaniem tej istniejącej bogatej PRL-owskiej infrastruktury sieci mediów, oraz istniejącego programu społecznego.

Obecnie zdarza się, że przestrzenie pozostawione kiedyś w miastach celowo przez urbanistów, jako np. tzw kanały przewietrzania miasta, doświetlania światłem słonecznym poszczególnych części osiedli, czy chociażby migracyjne zwierząt, obecnie są zabudowywane przez deweloperów bez poszanowania tych przecież ważnych (jak się okazuje tylko w PRL-u) zasad projektowania.

https://gibson.neon24.pl/

Komentarzy 29 to “Otoczenie społeczne PRL-owskiej gospodarki”

  1. Antares said

    Pamiętam jak kiedyś przyjechałem do takiego bloku w Żorach na przełomie lat 80/90 – syf, poniszczone, ściany wewnątrz i na zewnątrz pobazgrane sprayem, a i wokół bloków pozostawało wiele do życzenia.Nikt o nic nie dbał, bo każdy dostał za pół darmo albo w ogóle za darmo. Dla mnie mieszkańca wsi był to przygnębiający obraz.

    ——
    Wina mieszkańców, nie budowniczych.
    Dali chłopu zegarek…
    Admin

  2. Dawniej rządził sens.
    Dziś rządzi pieniądz.

  3. gnago said

    Czysta racja , tylko trzeba wziąć pod uwagę złowieszczą rolę aparatczyków, nie obcą i dziś szczególnie liczną i szybką w wydawaniu cudzego i kosztem przyszłych pokoleń. Za komuny blokowali wprowadzenia nowego, modernizacji etc. Bo stare dobre i wystarczy.

  4. Zbyszko said

    „Mieszkańcy mogli praktycznie na miejscu realizować swoje potrzeby zaopatrzeniowe, kulturalne, wypoczynkowe, ale także i… religijne, projektowane osiedla i miasta miały zarezerwowane lokalizacje na kościoły. To wszystko razem spinane było dobrze zaprojektowaną komunikacją zapewniającą dojazd do pracy i większych ośrodków miejskich.”

    Tutaj od razu chciałbym podkreślić : czy to Gierek był winny temu, że kościoły które za jego dekady w ilościach tysięcy zostały wybudowane, nie przypominały już kościołów a np wrocławską Halę Ludową, czy katowicki Spodek?, czy było temu winne to posoborowe niszczenie naszego Kościoła opisane tutaj? :
    http://gibson.neon24.pl/post/153015,autostrada-do-nieba

    Kto więc w końcu tępił ten nasz Chrystusowy Kościół?

  5. tom said

    Nie każdy we wsi miał pojęcie w sprawach gospodarczych czy społecznych, stąd zdziwienie na widok odrapanych blokowisk. To właśnie w ostatniej dekadzie PRL przygotowano do „rozbioru” Polskę. Raptem zabrakło funduszy i nastąpiła wszechobecna niemoc w oczekiwaniu na „niewidzialną rękę rynku”. No i nadjechał „Timur i jego drużyna” z dobrymi korzeniami i … po herbacie. Teraz jeszcze dostarczą kilka bombek atomowych, aby przy kolejnym łupieniu kraju (447?) już nikt nie podskakiwał. Zrozumiano?

  6. Ale dlaczego? said

    Jak zwykle temat jest bardziej skompliowany.
    Autor poszedł w przeciwnym kierunku niż demagodzy neoliberalni. I wyidealizował obraz ówczesnej gospodarki.
    Tak więc były plusu, ale i minusy.

  7. Nie wiem, ilu Polaków wie, że kartki na żywność w Wlk.Brytanii zniesiono dopiero w połowie lat 1960. – Warto to wiedzieć krytykując PRL.
    _____________________________________________

    Rozpad bloku socjalistycznego i transformacja socjalistycznych państw w żydowski kapitalizm jest największą tragedią Słowian w XX w., a być może i w całym tysiącleciu.
    Polska i Polacy w wyniku tej transformacji stracili więcej majątku niż w całej II wojnie światowej, dotknął nas także ogromny ubytek ludności zmuszonej do zarobkowej emigracji, doprowadzono do załamania demograficznego.
    Wszystko to zawdzięczamy bandyckim rządom żydowskiego reżimu IIIRP oraz żydo-katolickiemu Kościołowi, który wspierając „demokratyczną opozycję”, czyli żydowskich potomków bandytów i ludobójców okresu lat 1944-56, czynnie pracował na rzecz upadku socjalistycznej Polski.

    Gdyby władze PRL przystały na postulaty J.Stalina, wywiezienia żydowskich zbrodniarzy do obozów pracy w ZSRR i gdyby żydo-katolicki Kościół w Polsce doprowadzono do stanu w jakim funkcjonował w Czechosłowacji po 1945r., dzisiaj Polska nie byłaby pod żydowsko-anglosaska okupacją z kolaboracyjnymi rządami syjonistów wspieranymi przez żydo-katolicki Kościół.

  8. Zbyszko said

    Ale Dlaczego? @6
    Myślę, że masz rację, że autor wyidealizował trochę ten obraz, ale chyba nie aż tak bardzo go wyidealizował, bo w znacznej mierze tak właśnie to wyglądało. Owszem, to wszystko razem do kupy tworzyli ludzie, różni w swojej naturze i nie zawsze to wychodziło, tak jak być powinno, ale generalnie to chyba właśnie tak to było jak tam jest napisane. Pamiętam opowieści o Gen Ziętku, jak to ludzie bezpośrednio do niego mogli przychodzić załatwiać swoje sprawy np budowy systemem gospodarczym drogi, gdzie ludzie sami chcieli ją zrobić tylko prosili o materiały. Sam znam taką drogę w górach, która do dzisiaj służy już teraz jako droga gminna wszystkim

  9. Marek said

    Miarą zbydlęcenia systemu gospodarczego i społecznego jest wielokrotne zróżnicowanie dochodów ludzi, którzy żyją z pracy własnych rąk.
    To, co dzieje się obecnie, woła o sprawiedliwość elementarną.
    Złodzieje i bandyci w białych rękawiczkach przejęli majątek wypracowany przez dwa pokolenia Polaków.
    Żrą i nie mają dość. Reszta wegetuje lub zdycha.

  10. Ad. 9

    Miarą zbydlęcenia systemu gospodarczego i społecznego jest wielokrotne zróżnicowanie dochodów ludzi, którzy żyją z pracy własnych rąk.

    To tylko skutki. Zbydlęcony system urodził się w efekcie przyjęcia zbydlęconej filozofii, a więc i zbydlęconej antropologii. Ekonomia jest tu tylko zwyczajną konsekwencją. Protestantyzm – to jest esencja zła.

    Katolicy, zamiast wysłać do nieba wszystkich protestantów, pozwolili im się rozmnożyć, a potem bogacić. No i teraz mamy gigantyczny postęp techniczny, który nie dość, że służy nielicznym jako źródło bogactwa, to jeszcze obraca się przeciwko miliardom. MY wszyscy pracujemy – korzystają nieliczni. Żeby to było możliwe, najpierw trzeba było zepsuć etykę. I etykę katolików zepsuto. Teraz każdy katolik powie, że lepiej żeby górą było nie lepsze, ale MOJE.

    Bez naprawy etyki nie ruszymy się na krok. Żeby naprawić etykę dziś, potrzebna jest filozofia prawdziwa – musimy wrócić do Arystotelesa i Tomasza z Akwinu. Dziś można to zrobić studiując pisma, wykłady prof. Krąpca. I niech żaden głupek nie myśli sobie, że bez filozofii się też da. Bo się nie da.

    W przyrodzie istnieje specjalizacja. W społeczeństwie ludzkim także – jeden jest mądry, a stu jest silnych. I rządzić na ten mądry, a nie ci silni.

  11. Rafal Cz. said

    Ach ten kapitalizm i smartphony……………….

  12. Rafał said

    W tym czerwonym raju było tak wspaniale, że każda granica musiała być zabezpieczona wieżami z karabinami maszynowymi, psami, zasiekami z drutu kolczastego i dla pewności pasem codziennie oranej ziemi. W przeciwnym razie wszyscy (oczywiście oprócz spasionych świń z komitetu) w tempie sprinterskim przedostali by się na stronę „krwiożerczego” kapitalizmu.

    ———-
    Dureń.
    Admin

  13. Rafał said

    Jakość peerelowskiej edukacji technicznej najlepiej spuentowały książki Edwarda Gierka. Gierek jako jedną z głównych przyczyn swojej porażki podaje kupowanie na Zachodzie samych tylko licencji zamiast gotowych fabryk „pod klucz”. Tak miało być taniej. Okazało się, że peerelowscy inżynierowie nie byli w stanie nie tylko czegoś od podstaw wymyślić ale nawet gotowej licencji w rozsądnym czasie wdrożyć.

    ——
    Pieprzysz.
    Admin

  14. Zbyszko said

    Wstawiam z innego posta pana Gajowego, bo pasuje tutaj jak kropka nad „i”
    .https://www.youtube.com/watch?time_continue=4&v=WcPR2m2Wkdg&feature=emb_logo
    Powinien tego wysłuchać każdy Polak

  15. Zbyszko said

    Rafał @12 i 13 … młodzi ludzie z tego awansu społecznego, gdy tylko dostali wykształcenie, gdy tylko podniosła im się znacznie (w stosunku do ich dziadków) stopa życiowa, gdy tylko poczuli pewność jutra i poczucie pokoju, który gwarantował Polsce Układ warszawski, gdy tylko zobaczyli w telewizorze i na ekranach kin amerykańskie wieżowce i 5 litowe krążowniki szos, gdy tylko zaczęli słuchać amerykańskiej (i w ogóle zagranicznej) muzyki (w tym celu w RTV pojawili się specjalni amerykanizatorzy i w tym celu specjalnie powstała radiowa Trójka), gdy tylko z Zachodu zaczęły do Polski docierać zachodnie płyty, pornografia i american style of life itd, zaczęli tęsknić za tymi zachodnimi satanizmami i jednocześnie pluć na Polskę, ochoczo biorąc udział w sabotowaniu gospodarki Gierka i w dalszej kolejności puczu na nim.
    Gierek myślał, że młodzi, dobrze wykształceni ludzie, wywodzący się ze środowisk wiejskich i robotniczych obejmą władzę w Kraju i poprowadzą ten Kraj w tym polskim narodowym kierunku. Niestety, nie dopilnował, może nie był w stanie dopilnować wszystkich ścieżek robionych mu sabotaży gospodarczych i co najważniejsze ideowych..
    Polacy poszli za wichrzycielami i najpierw wysadzili Gierka, a potem gdy już zrobili swoje, to już mogli odejść i… odeszli w milionowych ilościach i nadal odchodzą.
    Gomułkowsko-Gierkowski PRL był walką o Polskę, którą niestety Polacy swoją głupotą przegrali.

    Jeżeli ktoś nie wierzy w ten PRL-owski przeskok społeczny i cywilizacyjny w Polsce, to nich zapyta jeszcze może żyjących 90-cio latków, jak ich ojcowie, jeszcze w PRL-u nauczeni przedwojenną praktyką,suszyli chleb na ciężkie czasy głodu. Niech ten niedouczony (albo nauczony tych teraz różnych marketingów) młody człowiek, którego indoktrynują propagandą anty PRL-owską, popyta tych dziadków, jak to ich ojcowie byli szczęśliwi, że mają pracę, mieszkania, ogródki działkowe, gołębie, wolny czas po 8-miu godzinach pracy i jak słuchali np takich piosenek :
    .https://www.youtube.com/watch?v=wvKnbFL0YXo
    które nie były żadnym marzeniem, bo tak właśnie beztrosko ludzie sobie żyli

  16. Ad. 12

    W przeciwnym razie wszyscy (oczywiście oprócz spasionych świń z komitetu) w tempie sprinterskim przedostali by się na stronę „krwiożerczego” kapitalizmu.

    Karabiny były potrzebne. Jak tylko ich zabrakło, to ci „sprinterzy” wybrali sobie na prezydenta zakładowego obiboka, a do Sejmu wpuścili tych, którzy roznieśli w drebiezgi gospodarkę, w której ci „sprinterzy” pracowali.

    Tak już w życiu jest, że kto „wołem rodzon, to skowronkiem nie umrze”. Jak ktoś się urodził na tępego prześmiewcę własnego gniazda, to już i taki umrze. A hołotę lepiej trzymać krótko. Smycz poluzowano i skutki tego są opłakane.

    Bardziej ochlokracja, czy bardziej pajdokracja? Nie mogę się zdecydować… 🙂

  17. Ale dlaczego? said

    AD. 15
    Moi bliscy, dziadkowie, mieszkający na wsi opowiadali o głodzie. Nie tylko podczas wojny, ale i za wspaniałej, sanacyjnrj Polski…
    Babcia zobaczywszy skórkę od chleba na chodniku podnosiła i całowała. I dla zwierząt choeała do torby.
    Dziś… Polacy, tak dzieci jak i do4ośli, nie szanujà chleba. W żadnej postaci…
    Głód jest dla nich abstrakcją. Choć przecież wciąż gdzieś ktoś umiera z głodu…

    Zaß PRL pomimo wielu błędów zbudował i rozbudował oświatę, przemysł, i.t.d.
    Dziś jesteśmy neokolonią bez przyszłości z długiem kilku bln zł…

  18. Ad. 17

    Choć przecież wciąż gdzieś ktoś umiera z głodu…

    Coraz więcej umiera z głodu serca. 15 osób dziennie popełnia w Polsce samobójstwo. 12 to mężczyźni

    https://noizz.pl/not-just-a-mood/raport-who-polscy-mezczyzni-w-czolowce-samobojstw-w-europie/nrdf05r

  19. Zbyszko said

    Ale Dlaczego @17 ten suszony chleb to gdy byłem dzieckiem widziałem o mojego Dziadka, który bardzo był zadowolony, że właśnie ma mieszkanie, pracę, że ma ogródek a w nim posadzone warzywa i te gołębie, ale chleb suszył z przedwojennego przyzwyczajenia. Z zapasów robili potem taką zupę która nazywała się wodzionka z czosnkiem i łojem wołowym. Nawet dobre to było.
    W jego domu właśnie słyszałem w radio piosenki Mazowsza, Śląska (także tego Starzyka), ale i Moniuszki i innych klasyków (bo taka wtedy muzyka przeważała w radio). Był zadowolony z pracy, bo zarobił na siebie i Babcię. Jeździli oboje na wczasy do zakładowych ośrodków wczasowych, nawet wtedy gdyby byli na emeryturze. Nie narzekali, wręcz przeciwnie, żyli sobie bardzo pogodnie.

  20. Zbyszko said

    Krzysztof M @18
    Samobójstwa od czasów „odzyskania” wolności, są ukrywaną plagą. Tylko do 2000 roku, samobójstwo z powodów ekonomicznych popełniło ok 1mln Polaków. Ilu do dzisiaj?

  21. Ad. 19

    Z zapasów robili potem taką zupę która nazywała się wodzionka z czosnkiem i łojem wołowym. Nawet dobre to było.

    Znam to pod nazwą „dziadówka” (termin z Łomży): cebulę pokrojoną (plus pieprz, sól) zalewa się roztopionym smalcem. Do tego idzie wrzątek oraz kostki suchego chleba.

  22. Joannus said

    Ad 16
    ”A hołotę lepiej trzymać krótko. Smycz poluzowano i skutki tego są opłakane.”

    Brawo.

    Hołota od wieków taka sama, jej wiele się niby należy, a za mało otrzymuje. Państwo ma za dojną krowę.

  23. Zbyszko said

    Krzysztof M @21
    Tak, to właśnie były te zupy które miały regionalne odmiany ale idea generalnie była ta sama. Wykorzystywano suchy chleb,którego jako daru Bożego nie wyrzucano do śmietnika.
    W moim przepisie zapomniałem o tym, że do składu tej wodzionki dodawano jeszcze taką małą kostkę bulionową. Ta wodzionka to była zupa śląska.

  24. wanderer said

    Poniewaz pochodze ze Slaska, bardzo lubie wodzionke. Pamietam, jak bylem maly i rodzice jeszcze pracowali w hucie, czasami do przyjscia rodzicow opiekowala sie mna starsza Slazaczka o nazwisku Stabik. Dobra kobieta to byla, a ja nieznosny czasami dla niej. Wtedy to wlasnie poznalem smak wodzionki. Dla mnie to tak wazna i honorowa zupa jak zupa z glow karpia z grzankami na Wigilie.
    Dobre to byly czasy i spokojne. Owszem, ludzie zyli swoimi problemami dnia codziennego ale ktorz ich nie ma. Ale zylo sie spokojnie i stabilnie. Mozna bylo planowac jakos przyszlosc. Co z tego ze teraz zyjemy dostatniej, jak jestesmy pozbawieni tego spokoju ktorego nie mozna wycenic na zadne pieniadze?

  25. Zbyszko said

    Wanderer @24
    Wtedy takie ośrodki jak Ustroń, Wisła, Szczyrk itd, itd po całej Polsce, były zabudowane zakładowymi ośrodkami wczasowymi, do których jeździli tzw ludzie pracy. Obecnie te ośrodki zostały przejęte i wyremontowane w bardzo wysokim standardzie za wyjątkowo duże pieniądze (kto teraz w Polsce ma tak duże pieniądze?) i niestety już nie jeżdżą tam ci tzw kiedyś ludzie pracy. W najlepszych tam miejscach powstają na dodatek osiedla luksusowych apartamentowców (czy to teraz tych wybiedzonych już chyba do granic Polaków stać jest na te apartamenty?).
    Właśnie ta ostatnia tragedia w Szczyrku była spowodowana pośpiechem w wykonywaniu robót doprowadzania sieci elektrycznej do jednego z takich apartamentowców.
    Skończyły się dobre czasy dla polskiej tzw klasy robotniczo-chłopskiej. Mieli oni swoje 5 minut za Gomułki i Gierka, których niestety nie wykorzystali

  26. wanderer said

    re. 25 Zbyszko,
    Tak, wiem. To prawda.

  27. NICK said

    Ośrodki Wczasów Pracowniczych.
    OWP.
    Narobek.
    Był zły.
    Zatem sprzedano.
    Za 3(trzy) procenta.
    Wartości.

  28. Ad. 27

    Rząd sprzedał Polskie Nagrania dla Warnera za 8 mln (2015). Teraz chce je odkupić za 80 mln.

  29. NICK said

    Pisząc bardzo delikatnie.
    Polin jest pralnią geszeftów i wrzodem dla świata. (28).
    Skoro szwiatu TO pasi?
    Będzie tylko gorzej.

Sorry, the comment form is closed at this time.