Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

Polska potrzebuje reformy samorządowej

Posted by Marucha w dniu 2020-02-28 (Piątek)

Jedną z kilku reform obok reformy edukacji wprowadzonych w 1999 roku była reforma administracyjna kraju, która wprowadziła 3-stopniowy podział administracyjny.

W chwili jej opracowywania największe kontrowersje budziło ograniczenie liczby województw z 49 do 16. Zwracano uwagę na kuriozalne sytuacje kiedy niektóre powiaty znalazły się w strukturach województw, z którymi ani historycznie ani gospodarczo nie miały wiele wspólnego.

Wielu ekspertów uważało, że liczba 16 województw jest zbyt niska wobec rzeczywistych potrzeb w zakresie stworzenia sprawnych ośrodków administracyjnych, z którymi mogłyby się utożsamiać lokalne społeczności. Powstały dwa molochy w postaci województw: mazowieckiego i wielkopolskiego oraz wyjątkowo małe jak na ramy tej reformy województwo opolskie.

O ile wielkość województwa opolskiego uważam za optymalną dla średniej wielkości na terenie całego kraju, tak w tym wypadku część ówczesnych sił politycznych, jak i organizacji pozarządowych z narodowym oglądem polskiego gospodarstwa, wskazywało na śmiertelne niebezpieczeństwo jakie niesie ze sobą wyodrębnienie w takiej formie województwa, na terenie którego jest bardzo aktywna mniejszość niemiecka sowicie wspierana przez aparat państwa polskiego.

Dziś z perspektyw czasu widzimy, że obawy te były słuszne i Opolszczyzna może w przyszłości stać się zarzewiem poważnego problemu dla utrzymania staus quo jeśli idzie o jedność terytorialną państwa. Na przestrzeni lat sztucznie wykreowane województwa, a ściślej ich części składowe w postaci regionów, które nie utożsamiają się z wojewódzką centralą, coraz mocniej artykułują potrzebę oderwania się od przyszytej im macierzy i utworzenia odrębnej jednostki administracyjnej. Tak jest w wypadku Częstochowy na Śląsku, czy w wypadku Koszalina w Zachodniopomorskim. Reforma administracyjna na poziomie województw doprowadziła do wyludnienia i upadku wielu dotychczasowych miast wojewódzkich.

Mieszkańcy tych miast w poszukiwaniu pracy zaczęli przenosić się do stolic nowych województw lub też coraz częściej do gmin otaczających te miasta. Tendencja ta nie jest dobra z kilku powodów. Duże ośrodki stają się jeszcze większe, co przyczynia się do większych korków w miastach, ludzie pokonują coraz większe odległości do i z pracy, tracąc czas, który mogliby przeznaczyć na odpoczynek czy życie rodzinne. Korki i rozwój dużych ośrodków miejskich, to również narastający problem smogu i zanieczyszczenia powietrza, które się pogłębia.

Większe ośrodki, to również mniejszy poziom bezpieczeństwa, większe trudności w korzystaniu z opieki medycznej, szkół, przedszkoli czy żłobków. Zamiast dążyć do stanu, w którym infrastruktura wychodzi do ludzi, doprowadza się do sytuacji, w której to człowiek musi się coraz bardziej podporządkowywać infrastrukturze i być skazanym na jej łaskę albo niełaskę. Wojewódzkie molochy negatywnie oddziałują na stopień utożsamiania się mieszkańców ze specyfiką województw oraz problemów i wyzwań przed jakimi stoją.

Przekłada się to również niewielkie zainteresowanie regionalnymi problemami oraz ma wpływ na frekwencję wyborczą w wyborach samorządowych. Natomiast należy zauważyć, że pomimo wspomnianych wyżej negatywnych trendów związanych z wprowadzeniem dużych województw, to jeśli idzie o administracyjne aspekty zarządzanie podległym terytorium, to zarządy województw radzą sobie całkiem dobrze. Istnienie województw jako takich jest z pewnością zasadne i potrzebne.

Zupełnie inaczej rzecz się ma z powstałymi podczas tej reformy powiatami. Aktualnie mamy 314 powiatów ziemskich i 66 powiatów miejskich tzw. grodzkich. Jak pokazał mijający czas powiaty okazały się być nieskutecznym tworami pochłaniającymi mnóstwo środków publicznych.

Skoro mamy te 380 powiatów i przyjmiemy, że średnio w każdym powiecie jest 20 radnych, którzy otrzymują wynagrodzenie na poziomie trzech tysięcy złotych miesięcznie przez cztery lata, to już mamy gigantyczną kwotę do dyspozycji, a przecież to jeszcze nie koniec, bo mamy starostów, wicestarostów i cały aparat administracyjny. O ile radnych gminnych mieszkańcy gminy są wstanie rozliczyć i zweryfikować ich poczynania, to wiedza o pracy radnych powiatowych jest znikoma.

Nie ma się co dziwić, że tak jest, jeśli człowiek jest świadom, że radny powiatowy z twojego okręgu odbiera co miesiąc kilka tysięcy diety, a mimo to często nie kwapi się do podejmowania działań na rzecz mieszkańców, którzy go wybrali. Zdarza się, że radni przez całą czteroletnią kadencję zabierają w trakcie posiedzeń rady powiatu zabierają głos raz lub kilka razy.

Powiaty nie mają racji bytu i powinny zostać zlikwidowane. Państwa polskiego nie stać na te powiatowe zbytki. Kompetencje, które zostały wyznaczone powiatom można by podzielić pomiędzy gminy a województwa. Szkoły ponadpodstawowe powinny zostać przejęte przez gminy a szpitale przez zarządy województw. W ten sposób rozwiązano by problem z niską efektywnością powiatów a skarb państwa co roku miałby znaczące oszczędności, które mógłby przeznaczyć na inne pilne potrzeby. Jak najwięcej spraw urzędowych mieszkańcy powinni mieć możliwość załatwiać na poziomie gminy.

Źródłem dochodów powiatów jest w większości przepływ środków finansowych ze strony budżetu centralnego. Około 70% dochodów powiatów stanowią dotacje i subwencje. Pozostałe dochody, ujmowane jako własne, pochodzą przede wszystkim z udziałów w PIT oraz CIT. Reforma samorządowa najlepsze owoce wydaje na poziomie gmin, choć i te często borykają się z z zadłużeniem głównie z tytułu zaciągania kredytów na wkład własny potrzebny do realizacji projektów z funduszy europejskich.

Z gminą w porównaniu z powiatem, a zwłaszcza województwem, mieszkańcy utożsamiają się najmocniej.

Najchętniej oddolnie angażują się w inicjatywy, którym przyświeca rozwój i podniesienie jakości życia lokalnej społeczności. Powołują do życia stowarzyszenia i fundacje, których celem jest działanie na rzecz swoich gminnych społeczności. Bogate gminy powinny być zobligowane do solidarnego wspierania tych najbiedniejszych. Warszawa z racji swojej uprzywilejowanej pozycji generuje ogromne środki, które władze wydają na idiotyczne inicjatywy typu promocja LGBT, a w tym samym czasie na Podkarpaciu czy na Podlasiu są gminy, które nie mają środków na realizację podstawowych i niezbędnych dla mieszkańców zadań.

Na szczeblu wojewódzkim należy powołać co najmniej dwa nowe województwa: Częstochowskie i Środkowopomorskie. Zasadnym wydaje się wyodrębnienie Warszawy z obszaru województwa mazowieckiego, co ułatwiłoby rozwój tego obszaru. Pomysł ten forsował swego czasu PiS, który oczywiście w ten sposób chciał ułatwić sobie przejęcie władzy w Sejmiku Mazowieckim.

Pomysł ten poza doraźną polityką partii rządzącej znajduje uzasadnienie. Województwa powinny przejąć również zadania i kompetencje pozostające teraz w gestii wojewodów, ponieważ jak pokazuje chociażby sytuacja z usuwaniem skutków nawałnicy na terenie województwa kujawsko-pomorskiego, działania wojewody były wysoce nieskuteczne, w przeciwieństwie do postawy marszałka.

Radykalnej zmiany poprzez rozwiązanie wymaga struktura powiatowa, która jest kulą u nogi dla państwa z całą armią radnych „nieporadnych” oraz sporej części pracowników administracyjnych, którzy po likwidacji powiatów stracą rację bytu.

Arkadiusz Miksa
Myśl Polska, nr 9-10 (1-8.03.2020)
http://mysl-polska.pl

Komentarze 4 to “Polska potrzebuje reformy samorządowej”

  1. Bartłomiej Doborzyński said

    Kwestie te poruszał w książce „Patologia Transformacji” prof. Witold Kieżun, zaznaczając właśnie zbędne zupełnie stworzenie administracji powiatowej która wygenerowała ogromną ilość nowych urzędników których kompetencje i zadania nakładały się na kompetencje i zadania urzędników z innych szczebli

  2. lewarek.pl said

    Znam trochę kulisy reformy administracyjnej z 1999 r. Chodziło o dopasowanie podziału kraju do dystrybucji środków unijnych (duże regiony), a w tle – o dostosowanie struktury polskiej administracji do wzorca niemieckiego. Początkowo województw miało być 12. Potem Bydgoszcz i Toruń wywalczyły sobie trzynaste. Berlin, który rządził w Polsce jak chciał, wymusił powstanie województwa opolskiego, gdzie mieszka duża mniejszość niemiecka (sic!). Lubuskie i świętokrzyskie powstały na skutek interwencji Kwaśniewskiego, który był wtedy prezydentem. W tych województwach mocno osadzeni byli postkomuniści. Dawne województwo radomskie za nic w życiu nie chciało być razem z Kielcami, więc mamy małe świętokrzyskie i duże, nienaturalnie wybrzuszone na południe mazowieckie.
    Powiaty nie są potrzebne, ale szanse na ich likwidację są prawie żadne. Stanowiska w powiatach to synekury dla działaczy partyjnych, którzy zmieniają się przy żłobie, więc sprawa na pewno nie przeszłaby przez Sejm.
    Warszawa powinna być oddzielnym województwem, to oczywiste. Wystarczy, że absorbuje środki unijne kosztem reszty mazowieckiego, chociaż poziom życia ma najwyższy w Polsce.
    Uleganie regionalnym lobbystom, widzącym siebie i swoich szwagrów na stołkach marszałków i wojewodów, i tworzenie bieda-województw, takich jak środkowopomorskie, nie ma większego sensu. To dalsze psucie istniejącego, i tak już do dupy, podziału.
    Najlepszy byłby powrót do modelu gierkowskiego z kilkudziesięciu małymi województwami, z ewentualnymi korektami. Średnie miasta, które zostałyby stolicami województw, i ich otoczenie otrzymałyby impulsy rozwojowe. Jeśli byłaby taka potrzeba, to można by je pogrupować w większe regiony, po trzy lub cztery.

  3. Boydar said

    Szkoda, że obywatel Lewarek nie reprezentuje pci żeńskiej, oraz że Pan Jasiek już dawno po gwarancji; byłaby z Was niezła para. W gwizdek, policyjny oczy wiście.

  4. JARNO said

    Pięć lat nieróbstwa Dudy>>https://marucha.wordpress.com/2020/02/28/piec-lat-nierobstwa-dudy/
    to jedyny mój komentarz.

Sorry, the comment form is closed at this time.