Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

  • The rainbow symbolizes the Covenant with God, not sodomy Tęcza to symbol Przymierza z Bogiem, a nie sodomii


    Prócz wstrętu budzi jeszcze we mnie gniew fałszywy i nikczemny stosunek Żydów do zagadnień narodowych. Naród ten, narzekający na szowinizm innych ludów, jest sam najbardziej szowinistycznym narodem świata. Żydzi, którzy skarżą się na brak tolerancji u innych, są najmniej tolerancyjni. Naród, który krzyczy o nienawiści, jaką budzi, sam potrafi najsilniej nienawidzić.
    Antoni Słonimski, poeta żydowski

    Dla Polaków [śmierć] to była po prostu kwestia biologiczna, naturalna... śmierć, jak śmierć... A dla Żydów to była tragedia, to było dramatyczne doświadczenie, to była metafizyka, to było spotkanie z Najwyższym
    Prof. Barbara Engelking-Boni, kierownik Centrum Badań nad Zagładą Żydów, TVN 24 "Kropka nad i " 09.02.2011

    Państwo Polskie jest opanowane od wewnątrz przez groźną, obcą strukturę, która toczy go, niczym rak, niczym demon który opętał duszę człowieka. I choć na zewnatrz jest to z pozoru ten sam człowiek, po jego czynach widzimy, że kieruje nim jakaś ukryta siła.
    Z każdym dniem rośnie liczba tych, których musisz całować w dupę, aby nie być skazanym za zbrodnię nienawiści.
    Pod tą żółto-błękitną flagą maszerowali żołnierze UPA. To są kolory naszej wolności i niezależności.
    Petro Poroszenko, wpis na Twiterze z okazji Dnia Zwycięstwa, 22 sierpnia 2014
  • Kategorie

  • Archiwum artykułów

  • Kanały RSS na FeedBucket

    Artykuły
    Komentarze
    Po wejściu na żądaną stronę dobrze jest ją odświeżyć

  • Wyszukiwarka artykułów

  • Najnowsze komentarze

    errorous o Wolne tematy (58 – …
    matirani o Jak zmieniało się zatrudnienie…
    matirani o Wolne tematy (58 – …
    minka o Jak zmieniało się zatrudnienie…
    Głos Prawdy o Wolne tematy (58 – …
    Homolka o NATO może się samo rozbroić…
    Bezpartyjna o W rocznicę urodzin Wielkiego…
    Boydar o Wolne tematy (58 – …
    Boydar o Wolne tematy (58 – …
    Głos Prawdy o Wolne tematy (58 – …
    Bezpartyjna o Wolne tematy (58 – …
    NC o Wolne tematy (58 – …
    Bezpartyjna o Wolne tematy (58 – …
    walthemar o Wolne tematy (58 – …
    Marucha o Wolne tematy (58 – …
  • Najnowsze artykuły

  • Najpopularniejsze wpisy

  • Wprowadź swój adres email

    Dołącz do 616 obserwujących.

Nieznana biografia A. Walentynowicz

Posted by Marucha w dniu 2020-02-29 (Sobota)

Jej ojciec walczył w Armii Czerwonej, został odznaczony przez Związek Radziecki. Zmarł dopiero w 1995 roku. Jej brat należał do UPA, został za to zesłany.

Na wp.pl ukazał się wywiad z autorami książki o śp. Annie Walentynowicz. Myślę, że warto zapoznać się z innym życiorysem AW niż ten, co zakłamany IPN przedstawia. Autorzy książki pisząc taką historię o AW, nie odważyli by się kłamać.

W latach 90 – tych AW kilka razy przyjechała do Ursusa do Solidarności, ale nie mogliśmy złapać wspólnego języka, ponieważ AW była zafascynowana Piłsudskim, a ja przeciwnie; pamiętam jak w torbie woziła figurkę tego agenta, co mi się bardzo nie podobało. Ona znowu nie znosiła R. Dmowskiego i nasze drogi się rozjechały; wcześniej bo w 1986 roku byłem razem z nią na strajku w Bieżanowie u ks. Chojnackiego, ale tylko 1 dzień, musiałem wracać pilnie do domu.

Czy mamy kolejną osobę o korzeniach trockistowskich, sztucznie wylansowaną?

L. Kaczyński odznaczył ja OOB, ciekawe czy decydując się o odznaczeniu AW, podała prawdę o sobie.

Jak to się stało, że Ukrainka z protestanckiej rodziny została Anną „Solidarność”. Jej historię – od rzezi wołyńskiej przez komunizm, karnawał „S”, aż po katastrofę smoleńską – opisali Dorota Karaś i Marek Sterlingow.

Sebastian Łupak: Dziennikarka „Gazety Wyborczej” i były dziennikarz tej gazety piszą książkę o Annie Walentynowicz. Zaraz pojawią się zarzuty, że książka jest nieobiektywna.

Marek Sterlingow: Nie ma monopolu na to, kto ma się kim zajmować. Anna Walentynowicz jest bohaterką całej Polski. Zwłaszcza, że w pewnym okresie życia najbliżej jej było do Bogdana Borusewicza, Jacka Kuronia czy Adama Michnika. A poza tym była moją sąsiadką z Wrzeszcza.

Dorota Karaś: Pisaliśmy bez tezy. Opisaliśmy historię dziewczyny, która urodziła się w biednej ukraińskiej rodzinie, przeszła przez całą historię powojennej Polski, będąc świadkiem kluczowych wydarzeń i spotykając najważniejsze postaci: Gierka, Wałęsę, Jana Pawła II, George’a Busha.

Jej dzieciństwo przypada na rzeź wołyńską, a życie kończy się katastrofą smoleńską. Po drodze uczestniczy w budowie komunizmu i obalaniu komunizmu.

Lech Wałęsa, jak wynika z waszej książki, ma skazę na życiorysie – w latach 1970-76 raportował do SB. Później się z tego wyplątał. Czy Annę Walentynowicz można za to uznać za świętą Solidarności, osobę bez skazy, na jaką kreuje ją prawica narodowa?
– Nie była żadną świętą. Jak każdy człowiek miała momenty wielkości, ale również swoje słabości, wady, tajemnice.

Jakie tajemnice miała Anna Walentynowicz?
– Całe życie ukrywała swoje ukraińskie pochodzenie. W jednym z ostatnich wywiadów opowiada Cezaremu Gmyzowi wymyśloną historię o śmierci ojca – wielkiego patrioty, Polaka, który zginął w czasie kampanii wrześniowej.

A jaka była prawda?
– Jej ojciec walczył w Armii Czerwonej, został odznaczony przez Związek Radziecki. Zmarł dopiero w 1995 roku. Jej brat należał do UPA, został za to zesłany. Ona miała w Siennem pod Równem pięcioro rodzeństwa.

Jak Anna Walentynowicz została Polką?
– W czasie wojny, gdy była dzieckiem, przygarnęła ją polska rodzina Teleśnickich. Oni wywieźli ją z Wołynia w czasie rzezi, najpierw pod Warszawę, a później do Gdańska.

Ona za życia nigdy nikomu tego nie opowiedziała?
– Tylko najbliższym – synowi i wnukowi. Ale nawet im nie wytłumaczyła dokładnie rodzinnych koligacji. Zwierzyła się też Henryce Krzywonos, ale ta nikomu nie zdradziła.

Ukrywała nawet fakt, że w końcu jej ukraińska rodzina ją odnalazła?
– Nigdy nie przypuszczała, że to wyjdzie na jaw. Okrzepła w polskości. Nie spodziewała się, że rodzina z Ukrainy zacznie jej szukać i że w efekcie, po 55 latach, spotka swoje rodzeństwo w Równem. Ojciec już wtedy nie żył.

– Po wojnie wyrobiła sobie nową tożsamość?
Wyrobiła sobie nowy akt urodzenia w urzędzie w Łodzi. Była przekonana, że wszyscy jej bliscy nie żyją, a ona musi odciąć przeszłość i zacząć życie od nowa. Tworzy więc nową tożsamość: jest odtąd Polką urodzoną w patriotycznej katolickiej rodzinie w Równem. A nie Ukrainką bez chrztu.

– Kojarzymy ją jako żarliwą katoliczkę, piszącą listy do papieża…
Nie urodziła się katoliczką. Wychowywała się w rodzinie ukraińskich protestantów – sztundystów. Ochrzciła się w wieku 35 lat, tuż przed ślubem.
Swoją drogą to bardzo smutne, że kobieta o takiej przeszłości nie miała nigdy przestrzeni, żeby opowiedzieć swoją historię. To świadczy źle o nas, Polakach, a nie o niej. Jakim jesteśmy społeczeństwem, jeśli Anna
Walentynowicz bała się nam opowiedzieć o swojej prawdziwej przeszłości?

Dlaczego nie miała odwagi o tym opowiedzieć?
– Możemy tylko zgadywać. W tym momencie życia najbliżej jej było do środowisk prawicowych, wręcz nacjonalistycznych. Jak miała się im przyznać, że jej brat był w UPA?! Zresztą do dzisiaj niektórzy mają problem z zaakceptowaniem jej prawdziwego życiorysu.
Kończy się wojna, jest 1945 rok. W Polsce panuje socjalizm…
Pracowała jako służąca u polskiej rodziny, z którą przyjechała do Gdańska. Po wojnie mieszkała z nimi jeszcze pięć lat, zanim doszła do wniosku, że ma dość.
Trafiły do niej socjalistyczne hasła, że robotnicy są wykorzystywani przez kapitalistów i obszarników, że należy im się lepsze życie. W 1950 roku dostaje pracę w stoczni w Gdańsku. To zapewnia jej awans społeczny, daje poczucie przynależności.
Ona nowemu systemowi odpłaca się jak może. Zapisuje się do ZMP, jest spawaczką w kadłubach statków. Pracuje często po kilkanaście godzin dziennie.
Zostaje przodownicą pracy…
Pracuje świątek piątek, soboty, niedziele, na dwie zmiany. Ma pensję, ma godność, piszą o niej w gazetach. Jako przodownica pracy i samotna matka z dzieckiem, dostaje mieszkanie od Bieruta, po tym jak napisała do niego list. Bardzo długo była przekonana do socjalizmu.
Do końca lat 60. była aktywną działaczką związków zawodowych, Ligi Kobiet, Komisji Kobiet. Chodziła na zebrania. Przebierała się po pracy i biegła na zebranie. Rozczarowanie przyszło później.

Dlaczego?
– Jej problem z ustrojem zaczął się, gdy zachorowała na raka. Stocznia obniżyła jej wtedy pensję. Dotąd była spawaczką, miała ósmą grupę, zarabiała bardzo dobrze. A po chorobie została suwnicową – to była dużo gorzej płatna praca. Zaczęła się wtedy kłócić o swoje.
Nakłada się na to konflikt personalny na wydziale, koleżanki nawet plują na nią z suwnicy, wyzywają. Dotarliśmy do dokumentów, które w szczegółach opisują te awantury. Ostatecznie Walentynowicz musi zmienić wydział.

O co się pokłócili?
– Oskarżyła kolegów, że pieniądze przeznaczone na premie dla robotników wydawali pokątnie na grę w totolotka. Jej z kolei zarzucano, że jako przewodnicząca Ligi Kobiet na wydziale nie rozlicza się z wina i ciastek kupowanych na spotkania.
Konflikt na wydziale stoczniowym trwał kilka lat. Pisała w tych sprawach pisma do Centralnej Rady Związków Zawodowych (CRZZ), do telewizji. Wtedy wyszedł jej upór, jej chęć postawienia na swoim za wszelką cenę. Miała 40 lat i zaczęła się konfliktować z władzami na wydziale. Ale to jeszcze daleko do opozycji, do działalności podziemnej.

Jest rok 1968 rok. Anna udaje się do poradni zdrowia psychicznego, bo ma ciężką nerwicę po konflikcie na wydziale. Nie wie za bardzo, co ze sobą robić. Ma różne szalone pomysły, chce się nawet zapisać do ORMO – Ochotniczych Rezerw Milicji Obywatelskiej.

A grudzień 1970?
– Tak jak wszyscy w stoczni bardzo to przeżyła. Gotowała dla robotników, była świadkiem tragicznych wydarzeń. W nocy przez okno mieszkania liczyła czołgi jadące w kierunku stoczni. Ale ciągle jeszcze się nie buntuje. Gdy do stoczni przyjeżdża Gierek, sama mówi o tym, że jest wśród tych, którzy krzyczą “pomożemy”.

Rok później umiera jej mąż.
– Śmierć Kazimierza to dla niej dramat. Byli udanym małżeństwem, przez kilka lat wiedli stabilne gomułkowskie życie – rajdy na motorach, grzybobrania, wycieczki, spanie po stodołach. Mieli zaplanowany wyjazd na zlot motorowy do Budapesztu.
I nagle, w 1971 roku, mąż umiera, a syn idzie do wojska, do Marynarki Wojennej. Anna zostaje sama. Do 1977 roku nic się w jej życiu nie dzieje. Naszym zdaniem Walentynowicz ma w tym czasie depresję. Jeździ codziennie na grób męża, opowiada mu, co w domu, co w pracy.

Skąd więc nagle biorą się w jej życiu Wolne Związki Zawodowe?
– Z czasem znów chce działać. Impulsem jest być może śmierć Stanisława Pyjasa. Po stoczni krąży ulotka KOR, że Pyjas zginął w niewyjaśnionych okolicznościach, prawdopodobnie zabity przez bezpiekę. To ją porusza.
W Radiu Wolna Europa słyszy adres Bogdana Borusewicza, który jest współpracownikiem KOR-u i mieszka w Sopocie. Nie ma nic do stracenia. Dołącza do Wolnych Związków Zawodowych, zostaje kolporterką, chodzi po stoczni, rozdaje nielegalną prasę. Sama też pisze artykuły.

50-letnia kobieta, która wie, że będzie miała kłopoty, będzie przesłuchiwana, zatrzymywana na 48 godzin, czekają ją rewizje w domu. To naprawdę wymagało odwagi. A ona nie bała się pyskować milicjantom.

Ludzie WZZ byli szykanowani…
– Pod koniec lat 70. w Polsce w opozycji było raptem kilkaset osób. A szykany? Oni zdawali sobie sprawę z tego, co ich może spotkać. Tracili pensję, byli przenoszeni na gorsze stanowiska, wyrzucani z hotel robotniczych czy nawet z pracy.
Ta grupa wspierała się psychicznie i materialnie. Walentynowicz bardzo dobrze się wśród nich czuła. W końcu, za swoją działalność, zostaje zwolniona ze stoczni latem 1980 roku…
Walcząc o drobne prawa w zakładzie pracy, została zwolniona kilka miesięcy przed emeryturą. Wykorzystał to w genialny sposób Bogdan Borusewicz. W Polsce już wtedy wrzało z powodu podwyżek. Ulotka z informacją o zwolnieniu Anny Walentynowicz poruszyła robotników.

Rozpoczął się strajk sierpniowy w 1980 roku. Jak jest jej rola w tym strajku?
– Niektórzy mówią, że robiła tylko kanapki dla strajkujących. To nieprawda. Zajmowała się strajkową kasą. To były miliony złotych. Pieniądze trzymała pod łóżkiem jednego z chorych kolegów w szpitalu stoczniowym. A później mercedesem tę kasę wywoził ksiądz Jankowski do parafii św. Brygidy.
Interweniowała w sprawie aresztowanych opozycjonistów, wydzwaniała po komisariatach i domagała się ich zwolnienia. W czasie negocjacji w sali BHP przedstawiała wicepremierowi Mieczysławowi Jagielskiemu jakie represje spotykają robotników.
Gdy powstała “Solidarność” instruowała ludzi z całej Polski, jak zakładać związki, jak działać.

Ale na pewno nie była tak ważna jak Lech Wałęsa…
– Relacje między nimi były skomplikowane. Najpierw byli przyjaciółmi, ona została matką chrzestną jego córki. Po strajku znalazła się w grupie jego związkowych przeciwników, razem z Gwiazdami, Kuroniem, Borusewiczem.
Dla większości Polaków to Wałęsa był w tym czasie niekwestionowanym przywódcą, uwielbiały go tłumy, stał się rozpoznawalny na świecie. Ona nie mogła z nim konkurować i nie miała szansy go zastąpić.
Jeżeli porównać ich do Beatlesów, to on był Lennonem a ona tylko Ringo Starrem. Oni wszyscy byli popularni. To był też czas, gdy inteligenci zakochali się w robotnikach. Uwierzyli, że mają w sobie ludową mądrość, że potrafią doprowadzić do zmian w Polsce. Pisali o nich artykuły, książki, robili filmy, spektakle teatralne.

O Annie też?
– Ją po prostu uwielbiali. Słynna reporterka Hanna Krall jesienią 1980 roku napisała o niej reportaż. Adam Hanuszkiewicz wystawił ten tekst w Teatrze Małym. Annę zagrała Zofia Kucówna. Walentynowicz korespondowała też z poetą Zbigniewem Herbertem. W Polsce i za granicą powstawały o niej filmy.
Wajda zaprosił ją na plan ”Człowieka z żelaza”. Wystąpiła nawet w fabularyzowanym brytyjskim dokumencie o Solidarności. Wałęsę zagrał tam Ian Holm, który później zrobił ogromną karierę. Wszyscy na pewno kojarzą go z roli Bilbo Bagginsa w filmie “Władca pierścieni”.

Czyli w czasie karnawału Solidarności została celebrytką?
– Jeździ po Polsce z objazdami, spotyka się z ludźmi. Gromadzi hale. Potrafi opowiadać, przyciąga uwagę. Emocje wśród słuchaczy są duże. Często pojawiają się razem z Wałęsą – jest zdjęcie, na którym stoją obok siebie, ona trzyma nad nim parasolkę.

Kiedy zaczynają się kłótnie?
– Konflikty zaczynają się już w pierwszych dniach września 1980. Jego wielkie ego ją denerwuje. Ona nie szanowała Wałęsy, bo on był robotnikiem, tak jak ona. Gwiazda – inżynier, Kuroń – pan redaktor z Warszawy i jej to imponowało. Ale Wałęsy się nie bała, więc mu pyskowała. Jej pretensje i zarzuty odbierane są jako chęć rozbicia związku.
A w tym czasie wewnątrz związku są ogromne tarcia. Z jednej strony Lech Wałęsa, z doradcami Tadeuszem Mazowieckim i Bronisławem Geremkiem. Mają poparcie Kościoła, nie chcą konfrontacji z komunistami, obierają łagodną linię, boją się powtórki z Grudnia 1970.
Z drugiej są: Andrzej Gwiazda, Bogdan Borusewicz, Anna Walentynowicz, Alina Pienkowska, ludzie KOR, którym władze przypinają łatkę “ekstremy”. Te konflikty podsyca, czasami wręcz wywołuje Służba Bezpieczeństwa.

W jaki sposób?
– Dzięki agentom i podsłuchom. SB znała niechęć Walentynowicz do Wałęsy. Widzieli, że zarzuca mu różne rzeczy, nie sprawdzając ich. I zaczynają ją rozgrywać. Na spotkaniach podstawieni ludzie ją prowokują, zadają jej celowo pytania o Wałęsę. Podsuwają informacje, że jest nieuczciwy, że zdradza żonę…

Że jest Bolkiem?
– W stanie wojennym SB wzmacnia działanie, dając jej do ręki papiery na Wałęsę. Dotarliśmy do agentki, której zadaniem było skłócanie ich ze sobą. Pozwolono jej nawet przez pół roku nie pracować i zajmować się tylko tym zadaniem. W drugiej połowie 80. esbecji udaje się właściwie rozmontować Solidarność. 10-milionowy związek przestaje istnieć.

Co robi w tym czasie Walentynowicz?
– Sporo odsiedziała, bo miała różne pomysły: protest głodowy, tablica ku pamięci ofiar Kopalni Wujek. Ale nie miała wtedy dobrych pomysłów politycznych. Proponowała na przykład, żeby każdy dzień pracy w zakładach i fabrykach zaczynać od mszy świętej.
To nie był program przejęcia władzy od komunistów. Ani ona, ani jej środowisko, z Gwiazdą na czele, nie miało konstruktywnych pomysłów. Co innego Wałęsa i większa część jej dawnych znajomych z KOR. Postanowili zacząć rozmawiać z Kiszczakiem.

Przychodzi rok 1989, okrągły stół, pierwsze wolne wybory…
– Anna bojkotuje wybory. Wyjeżdża do USA, ma tam wykłady, spotkanie, zbiera pieniądze na pomnik księdza Popiełuszki. Tymczasem Wałęsa zostaje prezydentem. Wszyscy na świecie chcą się z nim spotkać, z nim rozmawiać. On jest na fali wznoszącej. To jest dla niej bolesne.
Walentynowicz jest na politycznym marginesie. Musi wrócić do pracy w stoczni, żeby dorobić do emerytury. Wykłóca się o pieniądze. Nie umiera z głodu, ale jak wszystkim Polakom w okresie transformacji, jest jej ciężko. Rośnie rozgoryczenie.

Są próby pogodzenia się z Wałęsą?
– Wałęsa może nawet zabiega o to, ale to się nie udaje. Andrzej Gwiazda potępia Annę nawet za to, że idzie na ślub córki Wałęsy, której jest matką chrzestną. Konflikt między nią a Wałęsą robi się brutalny. Ona oskarża go o najgorsze rzeczy.
Zadaje mu 17 pytań, w stylu: gdzie zgubiłeś swoją moralność, co zrobiłeś z 30 tysiącami dolarów dla Solidarności, ”czy Wachowski posiada twoje zdjęcia ze wspólnych orgii”? Robi z niego złodzieja, agenta SB, maniaka seksualnego.
Końcówka jej życia to głównie pisanie listów do papieża.
Przywiązuje do nich wielką wagę. Opisuje papieżowi swoje życie, sytuację w Polsce, liczy na odzew. Odpisuje jej, w imieniu Jana Pawła II, papieski asesor.

Jak ma się wasza biografia do tej opublikowanej przez prawicowego historyka Sławomira Cenckiewicza?
– Są spore różnice ale wolelibyśmy, żeby na to pytanie odpowiedzieli sobie czytelnicy. Było wiele osób piszących o życiu Anny Walentynowicz. Korzystaliśmy z ich materiałów, dotarliśmy też do nowych, nieznanych faktów. Pracowaliśmy nad książką trzy lata, mieliśmy prawie stu rozmówców, przeczesaliśmy wszelkie archiwa.

Gdzie jest ciało Anny Walentynowicz? Z książki wynika, że w grobie na cmentarzu w Gdańsku leży ktoś inny.
– Jest o tym przekonany jej syn. Jego argumentacja wydaje nam się przekonywująca. Widział ciało matki w Moskwie, rozpoznał je tam. Podczas ekshumacji pokazano mu inne ciało. Od tego czasu próbuje to wyjaśnić. Mimo tego, że od pięciu lat u władzy jest PiS, Janusz Walentynowicz nadal nie ma odpowiedzi na to pytanie.

Źródło: East News
Dorota Karaś, Marek Sterlingow, „Walentynowicz. Anna szuka raju”, Znak, 2020. Premiera 11 marca

http://wrzodakz.neon24.pl

Komentarzy 39 do “Nieznana biografia A. Walentynowicz”

  1. NICK said

    Mam ugruntowaną opinię.
    Niech inni swoją wyrażą.

  2. revers said

    Znowu wojna trumnami, moze lepiej zeby syn Walentynowicz cos powiedzial na ten temat.

    Bolek i tak nie przeplynaal na motorowce marynarki wojennej do stoczni w zaparciu.

    Tylko w Arlamowie pamietaja jak to opozycja spijala flachy i jak duzo z sb agentami, ze odwazyli sie odebrac tytul jedynej szkole hotelarskiej w Bieszczadach.

    inii bywali wsrod tzw. solidaruchow w kraju i za granica, poszal sie bosze co z tego wyroslo, „ch..j, d..pa, i kamienii kupa”, muzea przemian tracaa na betonie i przekazie, jak i pamiaatki S80 z 3 Gdanskich Krzyzy, na czesc i uzytek nowych swiatyn podobnych .do swityn Salomona i przypalanych okazyjnie chanutek.

  3. Marek said

    – Ją po prostu uwielbiali. Słynna reporterka Hanna Krall jesienią 1980 roku napisała o niej reportaż.
    ===
    Co tu dużo pisać.
    Skoro już w 80 roku żydówa Krall ją uwielbiała.
    Jak to mówi nasz Stanisław, niektórzy rozpoznają się po zapachu.

  4. Kar said

    ..panie Nick smialo, ja nikomu ani mru..mru, bedzie jak u gudly w dobrze zacerowanym banku..(tylko nie nadawaj Pan, ze w Polin to same krwiste łemki)

  5. Stach said

    Jakieś dokumenty na to co napisali ,archiwa ????

  6. JADAM said

    STOP ORKIESTRA
    (huj ze szwagrem – ale co tam ??? )
    ……….
    Kobicinka JEST WZOREM dla normalnych Polek ( odwaga cywilna , dbałość o rodzinę,
    P A T R I O T Y Z M – NORMALNEJ P O L K I )
    ……..
    Popatrz dupku na warsiawiaków , krakusów , czy ostatnio pyry (poznańskie) .
    Wolę tamtą BABINKĘ – P O L K Ę – MATKĘ od tej furmanki wszy , pluskiew,czy karakanów .
    Szczury są wszędzie .
    …..
    A skur..syna znajdziesz każdy i w swojej rodzince ( zum beispiel UB-eka , ORMO-wca,
    ZMP-owca , volksdeutscha … )
    ……..
    W.Sz. Pani Św. P. Anna j e s t rzeczywistą szefową POLSKIEJ „Solidarnośći” , a reszta
    ……….
    ;;;;;;
    … dno (?)

  7. Roman B said

    Andrzej Gwiazda ma dziś 85 lat, stanowisko w kolegium IPN i rady Stowarzyszenia Solidarni 2010-jest bardzo blisko Jarosława Kaczyńskiego i PiS u jako kwiatek u kożucha!. Piotra Walentynowicza wnuka Anny przygarnął PiS- od 2014 roku pracuje jako radny PiS w Radzie Miasta Gdańska, a od 2016 roku – w państwowej spółce zbrojeniowej Pit-Radwar. Wnuk dostaje zadośćuczynienie za śmierć babci w smoleńskiej katastrofie- 250 tys. zł.Syn Anny Walentynowicz dostał 250 tys. zł odszkodowania. I 200 tys. zł tytułem ugody. Jak widać oponenci (i rodzina Anny) Lecha Wałęsy mimo tak ostrego sporu jakoś żyją(całkiem dostatnio). Anna Walentynowicz była robotnicą i chyba niewiele robotnic miało tyle odwagi by jako samotnie wychowująca syna matka angażować się w jakieś polityczne projekty…Była Ukrainką a chciała być Polką i w katastrofie tak zginęła! To wszystko są ludzkie wybory! My Polacy możemy wybierać kogo wynosimy na panteon!

  8. Maverick said

    Tych Ukrainców to sporo u nas, czy czasami to nie chazarki dobrze zakamlufowani dla nie poznaki?

  9. NICK said

    Jest NICZYM.
    Jest tramwajową.
    Taki tam.
    Krzywonos.

    Jeszcze parę książek i filmów.
    POWSTANIE.

    Jak i pan; no ten, co przy „wałęsie” brykał.
    Gwiazda cy cóś.
    JEŁOPY.
    Uch.
    Nnno.
    Kluczem jest kierowca „wałesy”.

  10. Roman B said

    Myślę że dla samej przyzwoitości i wymiaru śmierci Anny Solidarność lepiej nie zaglądać do trumny i czegoś tam szukać… Zbyt wielu zdrajców tamtych czasów dalej plugawo żyje, by dziś byśmy mieli się pastwić nad tak piękną śmiercią położoną dla nas samych!

  11. wanderer said

    Zaraz sie dowiemy, ze Bolek byl patriota.

  12. Birton said

    Anna Walentynowicz jest bohaterką całej Polski – pierwsze kłamstwo
    i dalej następne
    ale za to na końcu „Śpiewnika do Błogosławionej Anny Walentynowicz”
    modlitwa do Niej o wstawiennictwo, zawsze skuteczna

  13. Lolek said

    Brednie.

  14. Kar said

    ..zawsze polgebkiem i od zakrystii, panie Nick..eeetam, A ja myslalem, ze Pan bedzie walil z grubej rury.., a tu tylko posledni cienkusz splynal..iiiii

  15. Dobrze ,że kochani autorzy nie przekazali informacji o Budimex(4 miliony pracowników na eksport)w PRL i o Pagarcie,tylko 6 milionów pracowników i to tylko od 1961 roku.Szlag mnie trafia na zachodzie EU jak czytam takie teksty a system oświaty w Finlandii to model z PRL i DDR.Niech szlag trafi załamaną Solidarność opłacaną w PRL przez „zachód”.Byłem wrogiem S gdyż znałem slamsy w EU,w USA a idioci ,pseudo Polacy,w PRL i po 89 sprzedali Polskę.Niech żyją okupanci w Polsce?Niech was i wasze rodziny szlag trafi.

  16. tyle w temacie said

    Kiedy mial nastapic spokoj, wyslali ja z punktami politycznymi, w wyniku czego nie nastapil i Polak w swoim domu gospodarzem juz nie jest a poslugaczem. Czy byla swiadoma tego, co robi, nie wiem ale jest to drugorzedne. Za was walczyc?

  17. Katarzyna T said

    „Zajmowała się strajkową kasą. To były miliony złotych. Pieniądze trzymała pod łóżkiem jednego z chorych kolegów w szpitalu stoczniowym. A później mercedesem tę kasę wywoził ksiądz Jankowski do parafii św. Brygidy”.
    A potem …w kwietniu 2005 umarł JP II , w maju Prałat odezwał się do narodu i na falach RM płynęło do „patriotów”.Ciemny lud to kupił i do dziś ma w głowie zakodowany podział.
    https://gloria.tv/post/The4bpAHmQqA6Q8arWCzzoMdC

  18. Marucha said

    Odwalcie się od Anny Walentynowicz. Chciała być Polką – i nią została.

    W porównaniu z takimi, jak Wałęsa, Komorowski, Buzek czy Tusk (których wielu uważa za twórców i symbole „Solidarności”!) jest osobą nieskalaną.

  19. Katarzyna T said

    A dzień po śmierci siostry Łucji Pan Jarosław przemawial:
    Wykład wygłoszony w Fundacji im. Stefana Batorego w dniu 14.02.2005
    „W 2002 roku radykałowie otrzymali w wyborach przeszło 30 procent.
    W tej chwili ich notowania są nieco mniejsze.
    Ale jeżeli w Polsce dojdzie do sytuacji, w której połączą swoje siły, nie w jakiejś rewolucji, nie w wystąpieniach ulicznych, w wielkich strajkach, tylko przy urnie wyborczej, całkowicie wykluczeni z częściowo wykluczonymi, dwie wielkie grupy społeczeństwa, to będziemy mieli rządy Samoobrony, być może LPR-u (to też formacja radykalna) i rozwścieczonych swoim losem postkomunistów.”
    „Ci ostatni znajdują się dzisiaj w znanej sytuacji, ale nawet jeżeli uda nam się ich zdelegalizować – liczę na Trybunał Konstytucyjny – to ze sceny politycznej nie zejdą.
    Przecież delegalizacja to nic innego jak wyrejestrowanie.
    Potem będą mogli się założyć kolejną partię.
    Delegalizacja byłby jedynie mocnym aktem potępienia moralnego.
    Podkreślam raz jeszcze: istnieje niebezpieczeństwo zdobycia władzy w Polsce przez radykałów. Wszystkim, którzy zalecają heroiczną drogę walki o przemiany gospodarcze w Polsce, radziłbym wziąć to pod uwagę.”
    Ps. Przypadki chodzą po ludziach.

  20. Katarzyna T said

    Ad.18- Polecam:
    „Były cztery elementy tego programu. Po pierwsze, uniemożliwienie wygrania przez ZSRR wojny w Afganistanie, z wszelkimi tego konsekwencjami: politycznymi, prestiżowymi, ekonomicznymi. Po drugie, deregulacja rynku paliw, poprzez obniżenie cen ropy w wyniku zwiększonego wydobycia przez Arabię Saudyjską, i wywołanie tym strat ZSRR na eksporcie ich ropy oraz maksymalne utrudnienie budowy gazociągu z Syberii do Europy i planowanych stąd zysków. Po trzecie, embargo na sprzedawanie Rosji nowoczesnych technologii. Po czwarte, zapewnienie przetrwania masowego ruchu antykomunistycznego w Polsce. Szczęśliwie każdy z punktów udało się zrealizować. Miały one istotnie duży wpływ na przełomowe zmiany w ZSRR, które doprowadziły do rozpadu tego imperium.
    – Czy czuje się Pan „cichym bohaterem” obalenia komunizmu?
    – Nie. Prawdziwymi bohaterami tego procesu byli ludzie, którzy ryzykowali w Polsce własną wolnościa czy nawet życiem. Ich odwaga miała zupełnie inny charakter, niż moje sprzeciwienie się niemądrej i niemoralnej polityce ugodowności wobec Moskwy. Różnica jest taka, że oni mogli stracić życie, a ja tylko posadę”. https://www.poland.us/strona,42,24574,0,kto-ocalil-solidarnosc.html

  21. Stach said

    Najpierw odpowiedź , kim są rodzice Marka Sterlingow (jakie polskie nazwisko ?) i niejakiej Doroty Karaś

  22. Stach said

    Marek Sterlingow GW https://wyborcza.pl/0,128956.html?autor=Marek+Sterlingow http://namonciaku.pl/3miasto/0,113048.html?tag=marek+sterlingow szalom towarzysze !!

  23. Enya said

    Ukrywała swoje ukraińskie pochodzenie, a jednak do Równego pojechała. Wspierała ludzi biednych z okolic Równego, gdzieś to czytałam, a jakimś opracowaniu IPN.
    Myślę, że była wartościową kobietą, choć może z pewną tendencją do kłótliwości. Ale na pewno na sercu jej leżały sprawy pracownicze i umiała się o nie walczyć.

  24. Stach said

    Dorota Karaś GW ,,wysokie obcasy,, https://wroclaw.wyborcza.pl/wroclaw/56,35771,21065814,dorota-ka nie dziwi że napisała to co napisała o Annie Walentynowicz ,ciekawe co u brata Michnika ???

  25. Marucha said

    Re 25
    Mam dosyć mikrocefali i zjebów…

    Co ty sugerujesz, że dla mnie Polska to nie Ojczyzna, zależnie od tego, kto nią rządzi??
    Gówno wiesz o Solidarności, szczylu zasmarkany.
    Gówno w ogóle wiesz o czymkolwiek.
    Spadaj.

  26. ArmiaWyszków said

    Tylko 25 komentarzy?
    Na neonie, pod tym samym artykułem, to dopiero jest dyskusja!
    Podszedł mi pozytywnie np. jeden z komentarzy Z. Wrzodaka, chociaż czasami irytują (wręcz wqrwiają) mnie jego opinie.
    Oto on, jako odpowiedź dla niejakiego Pyry:

    „Pyra z Wildy 11:17:08
    Nikt ci nie odbiera tak sądzić, czyli mieć własne zdanie, niekoniecznie oparte na prawdzie, ponieważ w dzisiejszym zakłamanym świecie prawdy jak na lekarstwo.
    Faktem jest, że AW to ukrainka z ZSRR, ukryła swój akt urodzenia, należała do Związku Młodzieży Polski – organizacji komunistycznej przybudówki PPR, kierowała Ligą Kobiet – przybudówki PZPR, mieszkanie dostała od Bieruta, to są fakty.
    A czym się tak przysłużyła dla Polski, że szkodnik LK odznaczył ją OOB, chodzi o to, że na fałszywej biografii AW budują sobie pozycję szpiedzy Polski, to samo dotyczy A. Gwiazdy, za samo plucie na Bolka nie można otrzymywac najwyższych orderów, gdy samemu ta komunę sie pieściło. Podobnie Wyszkowski, który jakimś cudem w latach 80-tych dostawał paszport, wyjeżdzał do Francji, tam żył swietnie za czasów komuny, obecnie siedzi w IPNie i razem z bandą pseudo-badaczy bagatelizuje ludobójstwo na Polakach na kresach i Polski Wschodniej.
    Reasumując ukryci komuniści, wskazuja nam fałszywych agentów i fałszywych komunistów, by ciągle Polak głupi biegał za fałszywym ogonem.
    Gdybym ja należał do ZSMP, albo podpisał lojalke wspólpracy z SB i bym to ukrywał, jaki jazgot był by w mediach, ale innym wolno fałszować swoje komunistyczne pochodzenie! Dlaczego???. Nad tym się zastanówmy.
    AW była ,,doskonałym” narzędziem do rozgrywania przez przez masonów i SB ,,przywódców” na szczytach Solidarnosci, chodziło o to aby nikt z opcji narodowej nie przejął Solidarnosci i nie przestawił ją na tory Polskie. Spór między Bolkiem a AW – A. Gwiazdą, Wyszkowskim jest sztucznym sporem, którego celem miało być kontrola nad Solidarnoscią przez koszernych i tak było o czym pisze w swojej ksiązce ,,Vivctory” szef CIA za czasów Reegana utknęło mi jego nazwisko. Tak się składa, że Wałesa, Walentynowicz, Wyszkowski, Gwiazda to zapiekli obrońcy szpiega i kłamcy Piłsudzkiego.
    Wałesa, Gwiazda, Walentynowicz byli tylko małymi trybikami w machinie likwidacji Państw Narodowych, chodziło o skasowanie technologii i przemysłu i przejęcie rynków zbytu oraz powiększenie światowego stada niewolników. Gdyby nie trzeszczący się ZSRR i jego rozpad, to nadal była by tu PRL, tak samo jak nie rozpadnie się drugi hegemon zła Usrael, tak nadal będziemy w szponach imperium zła niewolnikami. Wyszli jedni weszli drudzy, a gdzie Wolna Polska – o czy pan piszesz???? Nie ma żadnej wolności, jest zamordyzm medialny i ekonomiczny, gospodarczy, wojskowy itp.
    Nie ma wolnego kraju, bez świadomego narodu, nie ma wolności bez Niepodległości, nie ma wolnego kraju – bez wolnych, niezależnych, polityków – Patriotów. Polska to klasyczny przykład kraju satelickiego, upadłego, prowizorycznego, do tego doprowadzili szpiedzy z PZPR i Solidarnosci. Trzeba przytomnie na to spojrzec.”

    A podszedł mi dlatego, że od dobrych paru lat odczuwam awersję do takich zawodów jak „konserwator wózków akumulatorowych”, „suwnicowa”, „inżynier z produkcji” oraz awersję do nazwy pewnego mazowieckiego miasteczka (długo tam mieszkałem) nad Bugiem. „Mój” profesor licealny w roku 1971/2 powiedział (pół-prywatnie, bo na zajęciach ponadprogramowych na tzw. „kółku historycznym”), że rok ’68 ma wspólny mianownik z rokiem ’70. Dodał, że przyszłe wydarzenia w Polsce to też będą pochodną wydarzeń tego roku otoczone oczywiście otuliną propagandową odwracającą uwagę od istoty (celów) tych przyszłych wydarzeń.

  27. Boydar said

    „Ja tu widzę siostry, że wy niezły burdel macie w tym swoim Archeo!”

    I sraczka na szóstym levelu.

  28. Birton said

    dlatego tylko 25 komentarzy, bo Walentynowicz nie była człowiekiem tysiąclecia i tyle , tak jak Kuroń od zupek.

  29. Alina@Warszawa said

    @ Marek Lipski
    Tak sie składa, że POLACY niczego nie sprzedawali. Nikt się Polaków nie pytał, ani „Solidarności” bo członkowie prawdziwej „Solidarności” byli wyrzuceni z Polski z paszportami w jedna stronę tuż po ogłoszeniu stanu wojennego w 1981-82 roku!
    Nie było żadnego referendum po 1989 roku, w którym właściciel, czyli my wszyscy zadecydowalibyśmy o sprzedaży czegokolwiek co było własnością NASZEGO PAŃSTWA. Dlatego wszystkie te prywatyzacje i sprzedaże powinno się unieważnić jednym dekretem, albo ustawą, o ile Polacy odzyskają wreszcie władzę we własnym państwie.
    http://zaprasza.net/a.php?article_id=35228

  30. Grace said

    Re:18 Tutaj sie z Panem Gajowym nie zgadzam. Pani Walentynowicz nie byla taka swieta za jaka chciala uchodzic albo na jaka ja wykreowano. Zyja jeszcze naoczni swiadkowie jej nikczemnych postepkow ale wciaz milcza. I maja racje, zycie jest jedno!

    —————
    Nie będę się spierał… ale czego aż tak boją się świadkowie?
    Admin

  31. Boydar said

    Z przedstawionych relacji żadna nikczemność nie wynika. Być może była nikczemna ale dowodów na razie nie widzę.

    Na pewno nie była Polką i polskich obowiązków nie uważała. Podobał jej się Ziuk i Lolek, to świadczy. Ale już gorszych na cokołach żeśmy stawiali i niestety stawiamy nadal. Uważam, że polityczniej wypada być ciszej nad tą trumną.

    ——-
    Co powinna robić, by było widać, iż polskie obowiązki uważała?
    Ja przynajmniej antypolskości u niej nie widziałem. A to więcej. niż można powiedzieć o tych chujach, którzy sprawują władzę w Polsce.
    Politycznie mądra nie była, bo i skąd?
    Admin

  32. Boydar said

    Zgadzam się. Ale na pierwsze pytanie raczej nie odpowiem, papałby ja w kałaban.

  33. wanderer said

    Wszystko zalezy od punktu widzenia, w tym przypadku od punktu pisania i kto to pisze. Kazdego mozna obsmarowac
    Tak sie sklada, ze mam ta cegle „Anna Solidarnosc”. Czytajac ja mam o Walentynowicz dobre zdanie. Pomagala zwyklym ludziom jak mogla, wstawiala sie za ludzmi w pracy i czasami za to obrywala. Pomimo ze wiedziala jakie moga byc konsekwencje, nigdy nie odmawiala pomocy.
    A ze byla uparta? Zycie ja tego nauczylo. Nie miala latwo od mlodych lat. Polecam zainteresowanym przeczytac ta ksiazke (ponad 750 stron) zeby sobie wyrobic zdanie a nie strzelac na wiwat niepochlebnymi opiniami kompletnie nie znajac kobieciny. To byla prosta kobieta. Musiala umiec byc twarda, samodzielna i zaradna. Dlatego w zyciu moze nie tyle ze nie ufala innym, co wolala liczyc na siebie. I tak jak Gajowy napisal, ze politycznie madra nie byla, bo i kto mial jej to wszystko objasnic? Wierzyla ze robi dobrze. My juz mamy jakie takie doswiadczenie i z tej perspektywy wiemy czym to wszystko pachnialo. W tamtych latach malo kto widzial szerzej co sie szykuje. To byly inne czasy.
    A ze prywatnie miala jakies wady? A kto ich nie ma.

  34. gnago said

    Ech rozumu u niektórych niewiele. Albo i w ogóle. No to rozkmińmy czemu polskie małżeństwo bierze ocaloną dziewczynkę z Wołynia? Od czego ocaloną? Czemu była przekonana że została sama z rodziny? Nawet ten brat wzięty do upa swoją rolę ma, rodzina okazało się ocalała

  35. Marucha said

    Re 34:
    Niech więc nam Pan wyjaśni, niech Pan nam uchyli rąbka tajemnicy, o co chodzi z Anną W?

  36. Boydar said

    @ Pan Gajowy (35)

    Tego nie da się wyjaśnić w oparciu o to co wiemy.

    Chcemy oceniać jak żyła, a nie potrafimy nawet stwierdzić jak przestała, mimo że niby „wszyscy widzieli”. Być może kiedyś, gdy już wypłynie „dlaczego”, wiele kwestii stanie się łatwiejszymi do pojęcia.

  37. Marucha said

    Re 36:
    Pan Gnago (34) wszakże sugeruje, iż coś wie.
    Ponadto daje do zrozumienia, iż dzieli go przepaść od tych, którzy rozumu nie mają.
    Więc niech powie.
    Pustosłowia nie lubię.

  38. Boydar said

    Myślę, że Pan Gnago nie do końca bierze odpowiedzialność za to co napisał. Ale zabrzmiało to wielce tajemniczo, cbdo.

    ————–
    I to jest właśnie to, ku*wa, czego nie lubię.
    Pieprzenia w bambus bez brania odpowiedzialności za swoje słowa.
    Sugerowania posiadania wiedzy tajemnej.
    Admin

  39. Boydar said

    No cóż, jedni zyskują w swoich oczach gdy się napiją, inni gdy się napiszą. Taka już ludzka natura.

Sorry, the comment form is closed at this time.

 
%d blogerów lubi to: