Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

  • The rainbow symbolizes the Covenant with God, not sodomy Tęcza to symbol Przymierza z Bogiem, a nie sodomii


    Prócz wstrętu budzi jeszcze we mnie gniew fałszywy i nikczemny stosunek Żydów do zagadnień narodowych. Naród ten, narzekający na szowinizm innych ludów, jest sam najbardziej szowinistycznym narodem świata. Żydzi, którzy skarżą się na brak tolerancji u innych, są najmniej tolerancyjni. Naród, który krzyczy o nienawiści, jaką budzi, sam potrafi najsilniej nienawidzić.
    Antoni Słonimski, poeta żydowski

    Dla Polaków [śmierć] to była po prostu kwestia biologiczna, naturalna... śmierć, jak śmierć... A dla Żydów to była tragedia, to było dramatyczne doświadczenie, to była metafizyka, to było spotkanie z Najwyższym
    Prof. Barbara Engelking-Boni, kierownik Centrum Badań nad Zagładą Żydów, TVN 24 "Kropka nad i " 09.02.2011

    Państwo Polskie jest opanowane od wewnątrz przez groźną, obcą strukturę, która toczy go, niczym rak, niczym demon który opętał duszę człowieka. I choć na zewnatrz jest to z pozoru ten sam człowiek, po jego czynach widzimy, że kieruje nim jakaś ukryta siła.
    Z każdym dniem rośnie liczba tych, których musisz całować w dupę, aby nie być skazanym za zbrodnię nienawiści.
    Pod tą żółto-błękitną flagą maszerowali żołnierze UPA. To są kolory naszej wolności i niezależności.
    Petro Poroszenko, wpis na Twiterze z okazji Dnia Zwycięstwa, 22 sierpnia 2014
  • Kategorie

  • Archiwum artykułów

  • Kanały RSS na FeedBucket

    Artykuły
    Komentarze
    Po wejściu na żądaną stronę dobrze jest ją odświeżyć

  • Wyszukiwarka artykułów

  • Najnowsze komentarze

    osoba prywatna o Wolne tematy (39 – …
    osoba prywatna o Wolne tematy (39 – …
    osoba prywatna o Wolne tematy (39 – …
    osoba prywatna o Wolne tematy (39 – …
    osoba prywatna o Wolne tematy (39 – …
    revers o TVP ruszy z programem hołubiąc…
    Carlos o TVP ruszy z programem hołubiąc…
    Kula o Ile za ciało? Ile za dusz…
    revers o PiS już wybrał: nie zdrowie, a…
    Ewelina Anna (@AnnaK… o Ile za ciało? Ile za dusz…
    revers o Wolne tematy (39 – …
    Boydar o Casting do polskiej edycji afe…
    Boydar o Wolne tematy (39 – …
    Dziadzius o Adidas wprowadza odzież dla…
    Boydar o Wolne tematy (39 – …
  • Najnowsze artykuły

  • Najpopularniejsze wpisy

  • Wprowadź swój adres email

    Dołącz do 518 obserwujących.

Ostatni Skamandryta

Posted by Marucha w dniu 2020-03-03 (Wtorek)

Równa, 40 rocznica śmierci Jarosława Iwaszkiewicza (20 lutego 1894 Kalnik – 2 marca 1980 Warszawa). Przy okazji nie tak dzisiaj częstych refleksji o tej postaci mało wspomina się, że był on w nie tylko ostatnim, znaczącym członkiem grupy poetyckiej „Skamander”, ale również, a może przede wszystkim – ostatnim poetą dawnej Polski.

Zarazem – ostatnim pisarzem starej Rzeczpospolitej. Był twórcą wyrosłym jeszcze z uniwersum jagiellońskiego i wszystkich jego spadkobierców, od sarmatyzmu, po romantyzm i modernizm z przełomu wieków.

W momencie przyjścia poety na świat, Rzeczpospolita Złotego Wieku, a nawet wieszczów- romantyków, była już tylko wspomnieniem. Trwała jednak w wyobraźni zbiorowej jako bogata i dostojna arkadia przeszłości. Cała jej spuścizna – duchowe i dziejowe artefakty oraz ludzie, będący ich bezpośrednimi dziedzicami, stanowiła wciąż kluczowy element polskiego imaginarium.

Iwaszkiewicz był poetą tej niezwykłej krainy, rozpiętej pomiędzy kopułami świątyń Kijowa i stepami południowej Ukrainy, Ostrą Bramą i nadmorskimi wydmami Połągi, a mazowieckimi nizinami z brzozami i sosnami, gdzie „poetom kwitły za młodu narcyssy, konwalie, irysy, peonie i anżeliki” (za „Nowa rzeczywistość” w tomiku „Mapa pogody”, 1977). Ale również – krainy sięgającej duchowymi korzeniami Akropolu i Aeropagu, Forum Romanum i Koloseum, Bazyliki św. Piotra i Hagi Sophii, Sycylii i Neapolu oraz wysp greckich.

Wspólnoty ducha i kultury doświadczonej przez historię: wojny, rewolucje i totalitaryzmy, w której jednak przez wieki łączyły się antyk i chrześcijaństwo dwóch tradycji. Gdzie współistniały najnowsze europejskie trendy intelektualne i filozoficzne ze swojskimi melodiami kurpiowskimi i wschodnimi dumkami.

Trudno więc o poetę bardziej europejskiego i polskiego zarazem, który obydwie rzeczywistości ze sobą płynnie łączył, a nie przeciwstawiał. Poetę, który czuł się częścią tej samej kultury nad Dnieprem, na mazowieckim Stawisku, Panteonie i w Taorminie.

Autor „Lata 1932” był też ostatnim pisarzem tej Polski, która odeszła w 1980 roku wraz z rewolucją „Solidarności”, rozpoczętą po pięciu miesiącach od śmierci pisarza. Polski trudnych, niejednoznacznych i często dramatycznych wyborów ideowych i osobistych, pokazujących całą złożoność i polifoniczność naszych losów, które dzisiaj łatwo jest oceniać prezentystycznie i bezkompromisowo, stając się łatwym sędzią czasów, których samemu się nie przeżyło.

Ostatni Skamandryta to także poeta niepokojów sumienia i zmagań metafizycznych całego pokolenia, które dorastało widząc tragedię pierwszej nowoczesnej europejskiej wojny domowej i rewolucji na Wschodzie. Doczekało się ono wolnej Polski i szybko ją, na długie lata, utraciło. Iwaszkiewicz nie był trybunem wzywającym lud na barykady, a nawet w jakiś sposób uciekał przed Wielką Historią. Uchylał się od romantycznego mesjanizmu, wybierając świat piękna sztuki i potęgi przyrody.

Nie da się jednak pominąć, że na swój sposób, w coraz bardziej chaotycznym świecie, dotkniętym oświeceniowym racjonalizmem i radykalnymi ideologiami, poszukiwał obecności Boga i głównej zasady istnienia. Pisał co prawda Jego imię raz z małej, a innym razem z wielkiej litery, lecz to właśnie poszukiwanie śladów Stwórcy i odwiecznego, nie zawsze jasno nazwanego porządku życia nadaje wierszom poety podskórny, ale zawsze obecny rytm.

„Noc” („Mapa pogody”, Czytelnik 1977)

Zgasły ogniste winogrady,
Nad ogrodami cisza dyszy,
I w pochylonych konchach sady
Słyszą to, czego nikt nie słyszy.
Noc nad drzewami wiernie klęczy,
Gwiazdami zamiast rakiet igra
I trzęsąc sinych róż naręcza

Wspomina – „… krasotu u tigrow”.
Wsłuchana w Dniepr stęka i śpiewa,
Powtarza dniowi słowa cienia,
Palcami westchnień czesze drzewa,
– Spokojny bądź, bóg się nie zmienia”.

******************

„Echa” („Muzyka wieczorem”, Czytelnik 1986)

Czy słyszysz echo dzwonów, co się stepem ściele,
Czułe jak woń piołunów, czai się i perli,
Niby kadzidła strumień w drewnianym kościele,
W cerkwi jak ta, co stoi nad brzegami Nerli.
Przyłóż ucho do ziemi, czy słyszysz tętenty?
Czy biją tarabany, proporce się wstążą?
Głucho, jak co dzień mijam Raszyn i Falenty.
Nie woła mnie Godebski, nie wstrzymuje xiążę”

…niebo gwiaździste nade mną, prawo moralne we mnie…
I. K.

Widzę co nocy bezden czarniawą
W gorze nad nami,
Niebo ogromne z mgławic kurzawą,
Drżące gwiazdami.

Strachem przejmuje głębina wieczna
Czarny jar Boga,
W wichrze tworzenia rozwiana mleczna
Słoneczna droga.

Lecz przerażenie większe porywa,
Gdy spojrzę w siebie,
Bezprawnych orbit spieniona grzywa
Jaźń mą kolebie.

Tam nie wirują mgławice, ziarna
Narodzin wielu,
Noc nieprzejrzana, bez dna i czarna,
Immanuelu!”.

Łukasz Kobeszko
http://mysl-polska.pl

Komentarzy 26 to “Ostatni Skamandryta”

  1. PISKORZ said

    re art Polecam muzeum Stawiska…dojazd WKD z Centr. do Podkowa Zachodnia. !! Potem pieszo b. blisko..

  2. mr1a1 said

    Poezja Iwaszkiewicza o starości przemijaniu. Niesamowita,
    Plejady
    Jarosław Iwaszkiewicz

    I

    Plejady to gwiazdozbiór już październikowy.

    Błyszczą jak winne grono wśród innych gwiazd roju,

    W ich świetle las pożółkły niby rumak płowy,

    Co polem do srebrnego biegnie wodopoju.

    I zdaje się, że w cieniu popielatym sarny

    Przebiegają przez ruczaj lub stojąc słuchają,

    Jak srebrne lustro wody brzeg odbija czarny

    I fletnie białych brzózek, gdzie liście śpiewają

    I opadając krążą. A namiętność moja

    Niby łania nad źródłem pochyla swą szyję

    I tylko jej odbicie lodowego zdroja

    Mówi, że chociaż wątła, ale jeszcze żyje.

    II

    Plejady to gwiazdozbiór już październikowy.

    Po szafirowym niebie płynie jak baranki,

    Ponad drzew skrytych nocą oniemiałe głowy,

    Ponad brzóz skamieniałych pozłociste pianki.

    Powracam do milczenia i słodyczy nieba,

    Które płaszczem jesiennym pełnym gwiazd połyska.

    Pełne stodoły złota, stoły pełne chleba

    I skrzypi na zawiasach gwiaździsta kołyska.

    Za chwilę i na ziemi wszędzie będzie biało.

    Lekki chłód noc cienistą jak igłą przenika.

    I śni mi się już tylko jakieś jasne ciało

    Przykryte złotą tkanką planet października.

    III

    Plejady to gwiazdozbiór już październikowy.

    Spokojnym tokiem płynąc losy twoje iści.

    Powoli wyjdź przed bramę, nie odwracaj głowy,

    I zerwij parę złotych, poranionych liści.

    Proch ci zostaje w dłoni, rozwiewa się, ginie,

    I słyszysz tylko ogród, co dyszy jak chory.

    Złociste liście zginą i jesień ta zginie,

    I złe — i dobre nawet — miną gwiazdozbiory.

    Więc po cóż nam — jak gwiazdom zagubionym

    w mroku

    Spalać się ogniem wiecznie, kiedy chłód nas czeka?

    Po cóż świecą plejady i łzy w twoim oku,

    Gdy je ogarnia czarna przemijania rzeka?

    IV

    Plejady to gwiazdozbiór już październikowy.

    Październik to bezpieczna, zadumana pora.

    Na czarnej ścianie nieba ślad karabinowy:

    Blaski gwiazd pełne lęku i pełne wieczora.

    A my tu biegu ziemi ani przemijania

    Słowami nie wstrząśniemy. Stoimy bez siły.

    Noc czarnym płaszczem swoim ścieżkę nam zasłania,

    Wiara, nadzieja, miłość już nas opuściły.

    Odeszliście daleko. A ja, choć zostałem,

    Wydają się zgubiony wśród ciemnych gwiazd mżenia.

    I cóż nam pozostaje na okręgu całym?

    Już nic: zagasłe słowa i nieme spojrzenia.

    V

    Plejady to gwiazdozbiór już październikowy:

    Wypływa nad horyzont ciemno i okrutnie

    I patrzy na schylone, zadumane głowy,

    Na połamane brzozy i pobite lutnie.

    Przechodzi i o świcie drży nad moim domem,

    Posyła promień cichy, ale przenikliwy,

    I głosem mówi do mnie, i takim znajomym,

    Że może jest kto jeszcze na świecie szczęśliwy.

    Szczęśliwy, który kocha; szczęśliwy, kto wierzy;

    Szczęśliwy… albo tylko tak jemu się zdaje…

    Szczęśliwy, który łąką o świtaniu bieży

    I na jesiennym niebie widzi gwiazdy maja.

  3. Bili de kid said

    „Najbardziej wpływowa mafia w literaturze PRL-u”, czyli Waldemar Łysiak o znanych pisarzach-gejach

    Homoseksualizm — mimo własnych stowarzyszeń, knajp, klubów typu „Le Madame” czy „parad gejów” — ciągle jest w Polsce przez „lud”, przez „katoli” i przez „strasznych mieszczan” (czyli konserwatystów) źle widziany, uważany za wstrętne wynaturzenie. Stąd rozmaite skandale ujawnieniowe lub „dialogi na cztery nogi”, jak w programie Kuby Wojewódzkiego (TVN 2011), którego spytała polsko-kongijska piosenkarka Patrycja Kazadi: — Ty jesteś singlem teraz? — Tak. — A czemu zostawiłeś Jurka? Speszony Wojewódzki wymamrotał: — Słuchaj… co to za pytanie!? I już publika ma o czym myśleć, zwłaszcza że plotkarskie pisemka dla pań przypisywały mu „chodzenie” z różnymi damami (np. z Anną Muchą).

    Tymczasem jedno nie przeszkadza drugiemu, istnieje bowiem biseksualizm. Pisarz Marek Hłasko był żonaty (podobnie jak inni pisarze: Oscar Wilde, Witold Gombrowicz, Jarosław Iwaszkiewicz, etc., etc.), co nie przeszkadzało mu być pederastą. Ujawniła to Barbara Stanisławczyk („Gry miłosne Marka Hłaski” 2009), a Rafał Ziemkiewicz skomentował: „Hłasko homoseksualistą, by tak rzec, naturalnym, nie był (…) Jego. związki z prominentnymi pederastami, jak ich w owych czasach prostolinijnie nazywano, służyły wyłącznie karierze” („Rzeczpospolita” 2010).

    Nie tylko jego własnej karierze, co zrozumiałe, gdy się pamięta opinię pisarza Leszka Proroka, który zwał pedałów „najbardziej wpływową mafią w literaturze” (w literaturze PRL-u). Barbara Stanisławczyk doprecyzowała zasięg tego wpływu:

    „Najważniejszymi pismami literackimi kierowali — bezpośrednio lub pośrednio — homoseksualiści. Sekretarzem redakcji «Nowej Kultury» był Wilhelm Mach. Redaktorem naczelnym «Przeglądu Kulturalnego» Jerzy Andrzejewski. «Nowiny Literackie» założył w latach 40. Jarosław Iwaszkiewicz (…) W późniejszym okresie wywalczył sobie możność wydawania «Twórczości». Kierownikiem najważniejszego działu — prozy — był Julian Stryjkowski (…) Następcą Stryjkowskiego został Henryk Bereza…”.

    Berezę swego czasu zwano „papieżem peerelowskiej krytyki literackiej” —jego pochwały nobilitowały chwalonych. A do wymienionych przez Stanisławczyk tytułów można do- dać inne jeszcze, niekoniecznie literackie, chociaż mocno zajmujące się literaturą. W 1975 Antoni Słonimski, rozmawiając z Adamem Mauersbergerem, grzmiał, że „Tygodnik Powszechny” jest własnością „dwóch Izraelitów pedeckiego pochodzenia” (chodziło mu o Pawła Hertza i Henryka Krzeczkowskiego). Niektórzy również „Kulturę” paryską zaliczali do opiniotwórczych centrów „pedeckich”. Pisarz Stanisław Cat- Mackiewicz, chociaż nie został zarejestrowany jako TW, informował esbecję, że Jerzy Giedroyc zrywa romans z Józefem Czapskim, gdyż ten się zestarzał i utracił seksualną atrakcyjność.

    W czołówce literatów PRL-u było wielu gejów (Stryjkowski, Zawieyski, e tutti quanti), lecz figurami pierwszoplanowymi stali się Jerzy Andrzejewski („Popiół i diament”, „Bramy raju”, „Miazga”) i Jarosław Iwaszkiewicz („Czerwone tarcze”, „Lato w No- hant”, „Sława i chwała”), długoletni prezes ZLP. O Andrzejewskim Stanisław Dygat mówił: „typowy zapijaczony pedał” i „stara, bezczelna ciota” (identycznie zwał Andrzejewskiego Iwaszkiewicz: „zapijaczonym pederastą”). Antoni Słonimski nazywał Iwaszkiewicza „świętą świnią” (zamiast „świętą krową”), myśląc nie tylko o jego służalczości wobec reżimu. Inny kolega- literat, Andrzej Kuśniewicz (TW „Andrzej”), radośnie informował Służbę Bezpieczeństwa jaki to straszny z Iwaszkiewicza „pedzio”, deprawator młodzieniaszków (Joanna Siedlecka: „Donosił o «pederastycznych wyczynach» i partnerach Jarosława Iwaszkiewicza”, „Rzeczpospolita” 2007).

    Jednak główny pedalsko-literacki donos ostatniego półwiecza — donos o noblowskim wręcz „wyczynie pederastycznym” — był dziełem… samego Iwaszkiewicza: W roku 2008 wyszły drukiem „Dzienniki” Iwaszkiewicza. Tomiszcze, setki stron, a uwagę zszokowanych konsumentów przykuł jeden tylko akapit, którym autor opisał jak zerżnął „ Czesia Miłosza” latem roku 1936.. I to gdzie — w świętym miejscu (w legendarnej celi Konrada u wileńskich Bazylianów) — premedytacyjnie je plugawiąc. Użył staropolskiego czasownika „chędożyć” do opisu strony technicznej, nie szczędząc przy tym lirycznych nut („Była cudowna noc z księżycem i słowikami”, etc.), jednak odbiorcy usłyszeli jedynie nutę pedalską, dlatego westchnęli: „To i Czesław Miłosz!!? Horrendum!”, a salonowców krew zalała ze złości, że ukochanemu nobliście doszedł kolejny „garb”, jakby drapieżna antypolskość, wytykana mu przez Antysalon, nie starczała. Ta diariuszowa notatka Jarosława Iwaszkiewicza z 1955 roku godna jest nagrodzenia może nie Noblem, Oscarem czy Cezarem, ale złotym Pedałem z całą pewnością.

    Waldemar Łysiak, fragment książki „Karawana literatury”, za: http://niezwykle.com/najbardziej-wplywowa-mafia-w-literaturze-prl-u-czyli-waldemar-lysiak-pisze-o-najbardziej-znanych-pisarzach-gejach/

  4. Kapsel said

    Dla niewtajemniczonych zapodaję:

    Prawnuczka Iwaszkiewicza: Zdradzał żonę z mężczyznami, ale to z nią był najbliżej

    Historię Iwaszkiewicza opowiedziała kilka lat temu jego prawnuczka, Ludwika Włodek. W książce „Pra. Opowieść o rodzinie Iwaszkiewiczów” znalazło się wiele nieznanych faktów z życia pisarza. Co myśli o swoim pradziadku, którego wybory i poglądy nie zawsze były łatwe dla jego rodziny?

    Czy orientacja seksualna pisarza to u was w rodzinie temat tabu?

    – Nie. Nie ukrywamy, że był homoseksualistą. Wiemy, że zdradzał żonę i miał swoje fascynacje. Tymczasem jego żona normalnie rozmawiała z jego kochankami. Przejmowała się chorobą Jerzego Błeszyńskiego, z którym Iwaszkiewicz miał wieloletni, namiętny romans i w którym był bardzo zakochany, i było jej smutno, gdy umarł.

    Z drugiej strony mój pradziadek kochał swoją żonę i nie była to miłość pozbawiona fascynacji erotycznej. Przynajmniej na początku. Później uważano moją prababcię za osobę aseksualną. Miała fioła na punkcie czystości, co też może utrudniać udane życie seksualne. Wielu rzeczy się brzydziła, gdziekolwiek przyjeżdżała, przecierała wszystko szmatką nasączoną spirytusem. W pewnym momencie pradziadek swój erotyczny temperament realizował poza małżeństwem. Nie chcę się już wdawać w takie szczegóły, czy sypiał z żoną tylko z poczucia obowiązku, czy z chęci posiadania dzieci. Ale ewidentnie pociągali go mężczyźni. Fizycznie i także psychicznie.

    Skąd to wiesz?

    – Wiem to po przeczytaniu wszelkich dostępnych dokumentów, ale trudno mi o tym mówić, bo to są intymne sprawy mojej rodziny. Pamiętam spotkanie w szkole im. Iwaszkiewicza w Brwinowie. Zaproszono mnie, żebym wygłosiła pogadankę z okazji dnia patrona. Na piedestale stał portret pradziadka. Czekałam na swoje wystąpienie w pierwszym rzędzie, za mną siedzieli jacyś chłopcy. Nagle jeden z nich mówi do kolegi: A ten Iwaszkiewicz to pedał podobno był. Gdy wyszłam na mównicę, nawiązałam do tego. Powiedziałam, że owszem, tak było, ale w sumie co to za różnica, czy kochał mężczyzn, czy kobiety. Powiedziałam, że chcę opowiedzieć o człowieku, a nie o wielkim pisarzu. Że po co od razu z taką pogardą o nim mówić. I wiesz, te dzieci słuchały mnie przez czterdzieści minut bardzo uważnie.

    Więcej: https://weekend.gazeta.pl/weekend/1,152121,18999918,prawnuczka-iwaszkiewicza-zdradzal-zone-z-mezczyznami-ale-to.html

    No to teraz myśl polska ma być taka że tylko poeta ????? !!!!

  5. Kapsel said

    Re 1 Pan PISKORZ

    Z tego widzę ze Pan o niczym więcej nie wiedział bo ja koło Stawisk przejeżdżam dwa,trzy razy w tygodniu zawsze rano ok.6 , odbieram Żonę z nocnych dyżurów i zawsze mnie wzbiera na wymioty a tak chyba już 17 lat.

  6. mr1a1 said

    Re 4,5
    Duch tchnie kędy chce.

  7. Kapsel said

    Ad. 6 Mafia lawendowa zawitała i w Gajówce.

  8. JADAM said

    A po czym toś Waszmość Kapsel wywnioskował ? Ęć ?
    Tutaj zboka jeszcze nazywa się po staremu / klasycznie .
    Reszta – faktycznie MA JUŻ PE Ł N O ,W GACIACH
    (tylko nie wiadomo , czy przed , czy po )

  9. Kapsel said

    A no po tym Waszmość JADAM ze mi tutaj wyjeżdża ze świętym Piotrem , ot co.

  10. NICK said

    Wszystko być może, Panowie.
    Ale, który zapowiada Prawdę i.

    Jak ją wyłożyć?

    Możecie używać Zagłoby.

  11. Kapsel said

    Re10 ….Jak ją wyłożyć?…

    Może tak , że najczęściej to jednak miejscowi wiedzą najlepiej 🙂

  12. mr1a1 said

    Re Kapsel. Proszę się nie martwić, ze mną wszystko OK
    Pierwszy raz czytałem Iwaszkiwicza w latach 70. Była to przedmowa do Bojaźni i drżenie Kierkegaarda. Iwaszkiewicz był jakiś czas ambasadorem w Dani i nauczył się duńskiego i przetłumaczył dla polaków Kierkegaarda. Wydaje mi się że Iwaszkiewicz traktował swoją skłonność jako swój defekt więc trudno to wiązać z tym co się obecnie propaguje i z mafią lawendową. Wspaniała jest jego proza Panny z ,Wilka, Młyn nad Utratą, Nowele Włoskie. (trochę Agnieszka Sztajer lubiana w gajówce przypomina mi ten rodzaj prozy).

  13. Boydar said

    A ch. Mu w d. 🙂

    Rano był dr Jekyll a wieczorami mr Hyde. My weźmy to co dobre; a o resztę niech się Pan Bóg martwi, to nie na nasz rozum.

  14. NICK said

    „Wspaniała jest jego proza Panny z ,Wilka, Młyn nad Utratą, Nowele Włoskie. (trochę Agnieszka Sztajer lubiana w gajówce przypomina mi ten rodzaj prozy).”
    Tak.

  15. Kapsel said

    Re 12 . Kto potrafi odróżnić jedno od drugiego niech sobie czyta , ja do tego jeszcze nie dorosłem i moje 189 cm wzrostu to wciąż za mało , nie wiem jak pisarz zachowałby się dzisiaj przy tak podatnym gruncie więc niech zostanie tak jak jest..Z dwóch najbardziej znanych mieszkańców Brwinowa bardzo lubię filmowego Pawlaka , ulubieńca miejscowego targowiska , niewielu wie że swój telewizor trzymał do góry nogami i to wysoko na szafie,tak niesie wieść gminna.Jego syn lekarz to wzór dobroci serdeczności i prawdziwej cnoty,ten z kolei wprost przeciwnie bo ucieka od ludzi i to z dubeltówką do lasu,nigdy nie strzela ale jak sam powiedział ..ja tam dopiero wiem że żyję , coś jak nasz Gajowy.

  16. waldens said

    To ten, co chędożył Czesia Miłosza?

  17. Ola said

    Dziekuje slicznie Panie Marucho za ten holdzik ku pamieci Jaroslawa Iwaszkiewicza.

    No czytajaca to ja niestety nigdy nie bylam, bo to zycie takie gnusne i trudne i w ogole, wiec sie nie wypowiem. Cos z prozy Iwaszkiewicza jeszcze za mlodej panny przeczytalam, raczej pod wplywem obowiazku lektury szkolnej zdaje sie ,ale….
    nie pamietam co i czy do konca … ale wrazenie jakiego doznalam mozna niewatpliwie zakwalifikowac do tych oczekiwanych i wywolywanych poprzez tzw. literature piekna. Gdyby ode mnie zalezalo – Nobla by dostal. Bo za co dali Miloszowi to ja naprawde nie wiem, choc moge sie domyslac.

  18. Kapsel said

    1 List do Tesaloniczan

    21 Wszystko badajcie, a co szlachetne – zachowujcie! 22 Unikajcie wszystkiego, co ma choćby pozór zła6.

  19. gd-ap said

    Ad. Kapsel

    … o jakim filmowym Pawlaku piszesz? Wacławie Kowalskim? Przecież ten pan już nie żyje.

    … hmm … chyba

  20. Kapsel said

    Re 19

    Oczywiście że nie żyje i to będzie jakieś ze trzydzieści już lat,a czy mnie nie wolno cały czas czuć sympatię do kogoś kto już odszedł z tego świata?

  21. gd-ap said

    Drogi mi gajówkowiczu Kapsel , oczywiście ze wolno. Tobie i każdemu.

    Tylko sens wpisu należałoby ubogacić w części zdania określające formę czasu przeszłego

    cytat:

    „ (…) Z dwóch najbardziej znanych mieszkańców Brwinowa bardzo lubię filmowego Pawlaka , (dawnego, pamiętnego, etc) ulubieńca miejscowego targowiska , niewielu wie (pamięta! – zamiast „wie”) , że swój telewizor trzymał do góry nogami i to wysoko na szafie”

    Kurczę … tak sobie myślę , ze fajnie byłoby znać Wacława Kowalskiego. Chciałbym. Brwinów …. ten pod Warszawą? Między Pruszkowem a Milanówkiem? Bo filmy z Kargulen i Pawlakiem kręcono w Lubomierzu (?) , Lubierzynie (?) , koło Jeleniej Góry. Trafiłem tam kiedyś przypadkiem , błądząc po lokalnych dróżkach camperem w drodze do Karpacza.

    To Pan Kapsel znał osobiście Wacława Kowalskiego? To mi szanowny kolega zaimponował … hmm … hmm … hmm …

  22. JARNO said

    re.Bili de kid said czy Kapsel
    RZYGAĆ się chce>>Prawda was wyzwoli.
    .
    re. Boydar>widać-słuchać-czuć estetykę ‚ulubionego stanisława’ – wersja ‚lubelska’

  23. Sarmata said

    Ostatni Skamandryta i pierwszy pedał.
    Józef Mackiewicz w jednym ze swoich listów (wyd. Niny Krasov) podaje z drugich ust jak to Iwaszkiewicz wydupczył Miłosza w klasztorze w Wilnie (przed 1939 r.). Jeśli dobrze pamiętam to autorem tego przekazu był Bocheński.

    Nie wiem skąd u autorów http://mysl-polska.pl taka fascynacja zboczeńcami.
    Prawica i pedalstwo nie idą w parze.

    ————–
    Wie Pan co? Ameryki pan nie odkrył.
    A Iwaszkiewicz miał dla kultury polskiej większe zasługi, niż pedalstwo.
    Admin

  24. Kapsel said

    .https://images.slideplayer.pl/11/3136581/slides/slide_17.jpg 🙂

  25. mr1a1 said

    Re Kapsel. Audycja zawierała lokowanie produktu. Pan chce pozostawić przekonanie, że racja obiektywnie jest po Pana stronie.
    Ale takie metody przekonywania nie pochodzą raczej z naszego arsenału, takich chwytów używają specjaliści od socjotechniki
    Dla przykładu jak to jest skuteczna metoda przykład innego wielkiego , został zapomniany (rozumiem że Pan chciałby abyśmy zapomnieli o Iwaszkiewiczu)
    Zapytajmy kogokolwiek ze znajomych o obiektywną (którą można potwierdzić konkretnymi liczbami) informację: jak się nazywał Polak, który odniósł największe w historii Polski zwycięstwo nad Niemcami. Czy ktoś odpowie, że to Rokossowski ? Rokossowski w operacji Bagration, którą przygotował i dowodził rozgromił potężne armie niemieckie i w ciągu miesiąca linia frontu przesunęłą się z okolic smoleńska na linię Wisły rozbijając przy tym w pył kilka armii biorąc ogromne ilości jeńców.
    A jak walczy się z tą obiektywną prawdą metodami socjotechniki. Były takie za komuny papierosy SPORT. I z przymrużeniem oka znawcy odkrywali przed nieuświadomionymi, że wspak to Towarzyszu Rokosowski Opuść Polską Stolicę.

  26. Kapsel said

    Re 25

    Czas biegnie tak szybko że ani się obejrzymy a stanie się jasne kto ma rację,obyśmy stali po właściwej stronie ,dlatego patrz Pan kom. 18, ja tak wybrałem, bo mnie tak wychowano i nauczono …Niech wasza mowa będzie: Tak, tak; nie, nie. A co nadto jest, od Złego pochodzi….

    Marszałka Rokossowskiego nie zapomniałem i jeśli mam okazję zawsze to przypominam.

    SPORT , ależ ja od Sportów zaczynałem i tęsknię za nimi a i znam inny skrót.: Stalin Prosi O Resztki Tłuszczu , i wspak , Tak Robotnicy Odpowiedzieli P***lić Stalina.

Sorry, the comment form is closed at this time.