Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

  • The rainbow symbolizes the Covenant with God, not sodomy Tęcza to symbol Przymierza z Bogiem, a nie sodomii


    Prócz wstrętu budzi jeszcze we mnie gniew fałszywy i nikczemny stosunek Żydów do zagadnień narodowych. Naród ten, narzekający na szowinizm innych ludów, jest sam najbardziej szowinistycznym narodem świata. Żydzi, którzy skarżą się na brak tolerancji u innych, są najmniej tolerancyjni. Naród, który krzyczy o nienawiści, jaką budzi, sam potrafi najsilniej nienawidzić.
    Antoni Słonimski, poeta żydowski

    Dla Polaków [śmierć] to była po prostu kwestia biologiczna, naturalna... śmierć, jak śmierć... A dla Żydów to była tragedia, to było dramatyczne doświadczenie, to była metafizyka, to było spotkanie z Najwyższym
    Prof. Barbara Engelking-Boni, kierownik Centrum Badań nad Zagładą Żydów, TVN 24 "Kropka nad i " 09.02.2011

    Państwo Polskie jest opanowane od wewnątrz przez groźną, obcą strukturę, która toczy go, niczym rak, niczym demon który opętał duszę człowieka. I choć na zewnatrz jest to z pozoru ten sam człowiek, po jego czynach widzimy, że kieruje nim jakaś ukryta siła.
    Z każdym dniem rośnie liczba tych, których musisz całować w dupę, aby nie być skazanym za zbrodnię nienawiści.
    Pod tą żółto-błękitną flagą maszerowali żołnierze UPA. To są kolory naszej wolności i niezależności.
    Petro Poroszenko, wpis na Twiterze z okazji Dnia Zwycięstwa, 22 sierpnia 2014
  • Kategorie

  • Archiwum artykułów

  • Kanały RSS na FeedBucket

    Artykuły
    Komentarze
    Po wejściu na żądaną stronę dobrze jest ją odświeżyć

  • Wyszukiwarka artykułów

  • Najnowsze komentarze

    JW o Zatrzymanym w Mariupolu Chorwa…
    AlexSailor o Zatrzymanym w Mariupolu Chorwa…
    maxi o Zatrzymanym w Mariupolu Chorwa…
    Greg o Wolne tematy (59 – …
    bryś o Zatrzymanym w Mariupolu Chorwa…
    Aryjczyk z pochodzen… o Niemiecka minister zachęca do…
    Leo o Filozoficzny wymiar Specjalnej…
    Józef Bizoń o Kaczyński – fałszywy kate…
    Greg o Wolne tematy (59 – …
    Adrian o Wolne tematy (59 – …
    Aryjczyk z pochodzen… o Kaczyński – fałszywy kate…
    Aryjczyk z pochodzen… o Policja twierdzi, że „wracają…
    Aryjczyk z pochodzen… o Policja twierdzi, że „wracają…
    Aryjczyk z pochodzen… o Gotowana na twardo globalistyc…
    Adrian o Wolne tematy (59 – …
  • Najnowsze artykuły

  • Najpopularniejsze wpisy

  • Wprowadź swój adres email

    Dołącz do 616 obserwujących.

List do Przyjaciół i Dobroczyńców nr 89 – ks. Dawid Pagliarani FSSPX

Posted by Marucha w dniu 2020-03-04 (Środa)

Drodzy Wierni, Przyjaciele i Dobroczyńcy!

Już od dłuższego czasu pragnąłem podzielić się z Wami kilkoma refleksjami. Obecnie znajdujemy się w okresie, w którym przypadają dwie bardzo ważne rocznice. Pięćdziesiąt lat temu została promulgowana nowa Msza, a wraz z nią narzucono wiernym nową koncepcję życia chrześcijańskiego, dostosowaną do tzw. współczesnych wyzwań.

Także w tym roku mija pięćdziesiąt lat od momentu założenia Bractwa Kapłańskiego Św. Piusa X. Nie trzeba dodawać, iż owe dwie rocznice są ze sobą bardzo ściśle powiązane, jako że pierwsze z tych wydarzeń wymagało adekwatnej reakcji.

I właśnie na ten temat chciałbym zabrać głos, aby przedstawić kilka wniosków, ważnych dla nas szczególnie dziś. Jednak najpierw chciałbym cofnąć się w czasie, ponieważ ów konflikt, który ujawnił się pięćdziesiąt lat temu, w rzeczywistości rozpoczął się podczas publicznego życia Jezusa Chrystusa.

Już w chwili, gdy w Kafarnaum Zbawiciel po raz pierwszy zapowiedział apostołom oraz słuchającym Go rzeszom wielki dar Mszy i Najświętszej Eucharystii, niektórzy ludzie odłączyli się od Niego, podczas gdy inni przylgnęli doń jeszcze silniej. Jest to bez wątpienia pewien paradoks, jednak to sama idea Eucharystii wywołała pierwszą „schizmę” i równocześnie popchnęła apostołów do zdecydowanego przylgnięcia do osoby naszego Pana Jezusa Chrystusa.

Oto jak św. Jan relacjonuje słowa Zbawiciela oraz reakcję Jego słuchaczy: „Kto pożywa ciało Moje, i pije krew Moją, we Mnie mieszka, a Ja w nim. Jako Mnie posłał żyjący Ojciec, i Ja żyję dla Ojca; a kto Mnie pożywa, i on żyć będzie dla Mnie. Ten jest chleb, który z nieba zstąpił. Nie jak ojcowie wasi jedli mannę, i pomarli. Kto pożywa tego chleba, żyć będzie na wieki. To powiedział w synagodze, nauczając w Kafarnaum. Wielu więc z uczniów Jego usłyszawszy, mówili: Twarda jest ta mowa, i któż jej słuchać może? […] Odtąd wielu uczniów Jego wycofało się, i już z Nim nie chodzili” (Jan 6, 57–61 i 67).

Postarajmy się odpowiedzieć na trzy pytania, które wypływają niejako kolejno z siebie: Dlaczego Żydzi byli zgorszeni i czego w istocie nie chcieli zaakceptować? Co odrzuca współczesny chrześcijanin? Co musimy czynić, abyśmy także i my nie popadli w ten sam, w istocie stary błąd?

*                                    *                                   *

Ewangelie mówią nam, że Żydzi byli zgorszeni, ponieważ nie potrafili zrozumieć jak Zbawiciel mógłby dać im swoje ciało jako pokarm. Jednak, zamiast wyjaśnić im to bardziej dogłębnie, Chrystus Pan powtórzył tę prawdę jeszcze dobitniej, potwierdzając później kilkukrotnie konieczność spożywania Jego Ciała i picia Jego Krwi dla osiągnięcia życia wiecznego.

W rzeczywistości tym, czego brakowało Żydom, była ufność oraz gotowość do podążenia drogą wskazaną przez Zbawiciela – i to pomimo dopiero co uczynionego przez Niego cudu (por. Jan 6, 5–14). Mówiąc w skrócie, brakowało im wiary, dzięki której Jego Ojciec Niebieski wprowadza dusze w tajemnicę zbawienia: „A ta jest wola Ojca Mego, który Mię posłał, żeby każdy, który widzi Syna, i wierzy weń, miał życie wieczne, a Ja go wskrzeszę w dzień ostatni” (Jan 6, 40).

W ten sposób Żydzi już wówczas odrzucili to, co w sposób definitywny mieli odrzucić rok później – ofiarę krzyża, której kontynuacją jest Msza i której owocem jest Najświętsza Eucharystia. Z góry odrzucili ekonomię krzyża, która bez światła wiary staje się niezrozumiała. Krzyż będzie dla nich zgorszeniem, podobnie jak zgorszyły ich słowa Zbawiciela, zapowiadające ustanowienie Najświętszej Eucharystii. Mamy tu w istocie do czynienia z dwoma przypadkami tego samego „zgorszenia”. Zaprawdę, nie można kochać Najświętszej Eucharystii, jeśli nie kocha się krzyża – i nie można kochać krzyża, nie kochając Najświętszej Eucharystii.

*                                    *                                   *

A co z kolei odrzuca współczesny chrześcijanin? Także on odmawia zastosowania do siebie samego ekonomii krzyża. Odmawia włączenia się w ofiarę naszego Pana Jezusa Chrystusa, która jest odnawiana na ołtarzu. Dziś, również dla niego, ta perspektywa jest źródłem zgorszenia. Nie rozumie, jak Bóg mógłby od niego czegoś takiego wymagać, bowiem już nie pojmuje, że Bóg Ojciec mógłby prosić swego jedynego Syna, aby umarł na krzyżu.

W konsekwencji diametralnie zmienia się też jego koncepcja życia chrześcijańskiego. Nie akceptuje już idei „dopełniania tego, czego nie dostaje utrapieniom Chrystusowym” (por. Kol 1, 24). Stąd też, stopniowo, miejsce ducha krzyża zajmuje duch tego świata. Usilne pragnienie ujrzenia tryumfu krzyża ustępuje u niego miejsca ogólnikowemu pragnieniu ujrzenia lepszego świata, lepszych warunków życia, będących skutkiem dbałości o środowisko, a także lepszej ludzkości; przy czym nie pojmuje wyraźnie, jaki ma być cel tego wszystkiego i dzięki jakim środkom miałby zostać osiągnięty.

Tak więc, przyjmując tę nową perspektywę, cechującą współczesnego chrześcijanina, perspektywę, która jest w istocie bezsensowna i prowadzi do zobojętnienia, cały Kościół, z jego hierarchią i wiernymi, traci swoją rację bytu, wkracza w poważny kryzys, a następnie rozpaczliwie stara się wyznaczyć sobie nową misję w świecie, ponieważ porzucił swe własne powołanie – poszukiwanie tryumfu krzyża poprzez krzyż.

W rezultacie, w tej nowej koncepcji Kościoła oraz życia chrześcijańskiego nie ma już miejsca dla Najświętszej Ofiary Mszy, bowiem nie ma już w niej miejsca dla krzyża. Konsekwentnie – Ciału i Krwi Jezusa Chrystusa, które ludzie powinni spożywać, aby osiągnąć życie wieczne, nadaje się nowe znaczenie. Nowa Msza to nie tylko nowy ryt, ale także ostateczny wyraz niewierności wobec [drogi] krzyża, głoszonej przez samego Zbawiciela Żydom, a następnie przez apostołów założonemu przez Niego Kościołowi. Znajdujemy tu klucz do interpretacji ostatnich pięćdziesięciu lat historii Kościoła, a także do zrozumienia przeważającej większości błędów, pojawiających się na przestrzeni ostatnich dwóch tysięcy lat.

*                                    *                                   *

Co więc musimy czynić w roku 2020, aby zachować ducha krzyża oraz bezwarunkową miłość do Najświętszej Eucharystii? Prędzej czy później, w taki czy inny sposób staniemy w obliczu tej samej pokusy, która odepchnęła Żydów od Zbawiciela, a Chrystus Pan zada nam wówczas to samo pytanie, jakie zadał apostołom: „Czy i wy odejść chcecie?” (Jan 6, 68). Co musimy czynić, abyśmy zawsze mogli odpowiedzieć za świętym Piotrem: „Panie! Do kogóż pójdziemy? Ty masz słowa życia wiecznego. A my wierzymy i poznaliśmy, żeś Ty jest Chrystus, Syn Boży” (Jan 6, 69–70)?

Odpowiedzią na to fundamentalne pytanie jest prawdziwy udział w ofierze Mszy oraz życie skupione na Najświętszej Eucharystii. Msza św. obdarza nasze dusze nowym życiem, pozwalając zanurzyć się w tajemnicy krzyża i samemu w niej uczestniczyć, nie tylko biorąc udział w obrzędzie wyrażającym naszą wiarę w ofiarę, ale także osobiście się w nią włączając, dzięki czemu staje się ona w sposób doskonały naszą ofiarą, pozostając równocześnie doskonałą ofiarą Zbawiciela.

Aby osiągnąć ten cel, aby ofiarować siebie samego wraz z Chrystusem, konieczne jest w szczególności szczere zaakceptowanie krzyża oraz wszystkich jego konsekwencji. Chodzi o oderwanie się od wszystkiego, aby móc prawdziwie ofiarować to wszystko „z” i „przez” naszego Pana Jezusa Chrystusa: nasze ego, naszą wolę, nasze serce, nasze pragnienia, nasze ambicje, nasze uczucia… jednym słowem to, czym jesteśmy i co posiadamy, nawet nasze niedoskonałości.

Dopiero dzięki spełnieniu tych warunków, kiedy Syn ofiaruje siebie Ojcu, my również jesteśmy w Synu, albowiem krzyż jednoczy nas z Nim i zespala naszą wolę z Jego wolą. Dzięki temu możemy zostać ofiarowani Ojcu razem z Nim. Nie jesteśmy w stanie prawdziwie ofiarować siebie Ojcu, jeśli nie pozostajemy zjednoczeni ze Zbawicielem. Jedynie dzięki temu zjednoczeniu z Bożą żertwą ofiara z nas samych zyskuje wielką wartość. To zaś może zostać osiągnięte jedynie poprzez Najświętszą Ofiarę Mszy.

Dopiero po złożeniu tego całkowitego daru z nas samych, odnawianego podczas każdej Mszy św., jesteśmy w stanie przyjąć w zamian to, co najważniejsze – Najświętszą Eucharystię, owoc Najświętszej Ofiary, w której Syn ofiaruje siebie samego i w której także my ofiarujemy się w zjednoczeniu z Nim. Najświętsza Eucharystia oczyszcza nas, uświęca, wzmaga odrazę do świata – pod warunkiem, że my sami nie będziemy wzdragać się przed radykalnym samoogołoceniem, będącym warunkiem wstępnym tego przeobrażenia. To właśnie jest Najświętsza Ofiara Mszy i z tego powodu musimy każdego dnia odnajdywać na nowo jej wartość. Po tych pięćdziesięciu latach musimy odkrywać coraz pełniej łaskę, jaką otrzymaliśmy i wciąż otrzymujemy poprzez Mszę wszech czasów.

Może się to wydawać paradoksem: z jednej strony Najświętsza Ofiara Mszy zawsze pozostaje dla nas obiektem walki, w której nie wolno nam cofać się przed największymi nawet wyrzeczeniami, z drugiej zaś strony przeobrażenie, jakiego ona dokonuje w naszych duszach, przynosi nam niewymowny pokój, którego sprawcą może być tylko nasz Pan Jezus Chrystus. Albowiem ten, kto przyjmuje Chrystusa Pana i żyje poprzez Niego, stopniowo traci wszelkie inne pragnienia. Przede wszystkim nie obawia się już niczego utracić, w tym także swego własnego życia. W konsekwencji w jego duszy nie pozostaje nic, co byłoby sprzeczne z wolą Bożą.

Stąd właśnie niepokój, będący skutkiem walki pomiędzy „starym człowiekiem” a „nowym człowiekiem”, nie dotyka już duszy przeobrażonej przez Mszę św. i Najświętszą Eucharystię. Taka dusza trwa w pokoju, który wlewa w nią Komunia św.: „Pokój zostawiam wam, pokój Mój daję wam; nie jako świat daje, Ja wam daję” (Jan 14, 27).

Komunia św. również nas przeobraża, zwłaszcza poprzez więź, jaką buduje pomiędzy nami a Zbawicielem: w istocie wszelka świętość oraz życie duchowe sprowadzają się do tej ścisłej jedności z Nim, a wszystko, co nie ma na celu tej jedności, jest jedynie stratą czasu. Ostatecznie jest to jedyna rzecz, jaka ma dla Niego znaczenie – i z tego właśnie powodu ustanowił On swój Kościół. Chrystus oczekuje tylko jednego: aby to zjednoczenie było doskonałe i mogło trwać całą wieczność: „Ojcze, których Mi dałeś, chcę, aby gdzie Ja jestem, i oni byli ze Mną, aby oglądali chwałę Moją, którąś Mi dał; albowiem umiłowałeś Mię przed założeniem świata” (Jan, 17, 24).

Zbawiciel poprzez Najświętszą Eucharystię zaczyna już obecnie budować tę więź i przygotowuje nas na wieczność. Najświętsza Eucharystia jest rękojmią życia wiecznego oraz środkiem, dzięki któremu zaczyna się ono dla nas już na ziemi. Każdy, kto przyjmuje ją z właściwą dyspozycją, dobrze zdaje sobie sprawę, że w Komunii św. są ukryte ziarna życia wiecznego. To właśnie dzięki Komunii św. wzrastamy w cnocie nadziei.

Każda Komunia św. zwiększa w nas pragnienie życia wiecznego i coraz bardziej „zakotwicza” w niebie. Wieczność jest w istocie komunią z naszym umiłowanym Zbawicielem; komunią, która nigdy się nie skończy, ponieważ On wypełni nasze dusze w sposób całkowity i doskonały, będąc wszystkim we wszystkich. Wieczność jest długą i niekończącą się Wielkanocą, w której Jezus Chrystus po raz kolejny objawi swą chwałę, podobnie jak to uczynił w dzień swego zmartwychwstania – i zjednoczy nas ze swym własnym szczęściem oraz chwałą. Niemniej jednak owo połączenie naszych dusz z Jego szczęściem i chwałą, choć obecnie ukryte, rozpoczyna się poprzez nasze zjednoczenie z Chrystusem utajonym w Najświętszej Eucharystii.

Musimy więc żyć, mając to wszystko nieustannie w pamięci. Musimy być przepojeni tą miłością do Mszy św. i do Najświętszej Eucharystii. Musimy przekazywać tę miłość innym, zwłaszcza młodym, ponieważ bardzo często stają oni w obliczu dramatycznego wyboru pomiędzy Zbawicielem a światem. Będą przygotowani na wybór Chrystusa w stopniu, w jakim dostrzegą u starszych bezwarunkową miłość do Najświętszej Eucharystii, miłość, której nie można przekazać poprzez samo tylko nauczanie doktryny, ale jako wzór życia prawdziwie chrześcijańskiego, całkowicie ukierunkowanego na ten ideał.

Najświętsza Ofiara Mszy jest czymś znacznie więcej niż samym obrzędem, do którego jesteśmy przywiązani, jak nam zarzuca wielu niewierzących. Msza św. jest naszym życiem, ponieważ Jezus Chrystus jest naszym życiem! To w Nim pokładamy całą naszą nadzieję. Mamy też pewność, że wszystko, czego od Niego oczekujemy, możemy znaleźć każdego dnia w Najświętszej Eucharystii: „Jam jest chleb życia; kto do Mnie przychodzi, łaknąć nie będzie; a kto we Mnie wierzy, nigdy pragnąć nie będzie” (Jan 6, 35).

W ten właśnie sposób musimy nieustannie ożywiać nasze dusze, aby pozostać wiernymi duchowi krzyża, który jest równocześnie duchem pokuty i radości, umartwienia i życia, pogardy dla świata i miłości do Najświętszej Eucharystii. W ten właśnie sposób musimy przygotowywać się do naszej Wielkanocy: zarówno tej, którą będziemy obchodzić za kilka tygodni, jak i tej, którą będziemy świętować w wieczności.

Niech Wam wszystkim Bóg błogosławi!

Menzingen, 1 marca 2020 r., w pierwszą niedzielę Wielkiego Postu
Don Davide Pagliarani
Superior General

Źródło
Letter from the Superior General to Friends and Benefactors, n. 89

http://www.bibula.com

Komentarzy 19 do “List do Przyjaciół i Dobroczyńców nr 89 – ks. Dawid Pagliarani FSSPX”

  1. Przemysław Jakub said

    Po półwieczu w wspaniałych bazylikach, katedrach, kościołach i kaplicach odprawia się niegodziwe Novus Ordo Missaæ. a normalna Msza św. w obrządku rzymskim jest, jeżeli nie rugowana i zakazywana, to ograniczana i spychana na margines oraz odprawiana w garażach, piwnicach, hangarach i pomieszczeniach poprodukcyjnych, czyli we współczesnych katakumbach. Kościół przeżywa Wielki Piątek. Kościół cofnął się do czasów swoich początków, do starożytności, do czasów Imperium Romanum.

  2. plausi said

    Kolejne wyzwanie Watykanu wobec chrześcijan

    „nową koncepcję życia chrześcijańskiego, dostosowaną do tzw. współczesnych wyzwań.”

    Oto kolejne współczesne wyzwanie:

    https://pppolsku.wordpress.com/2016/08/06/usmiech-sw-jana-pawla/#Usmiech

    Czyje to wyzwnie, to można się chyba domyślić:

    https://www.youtube.com/watch?v=2JlqE5UYsa8

    ale czyjego autorstwa są w sumie te wszystkie „współczesne wyzwania” ? Czy nie należałoby się najpierw nad tym zastanowić, bowiem nie zawsze jest źródłp wyzwania tak łatwo ustalić, jak w przypadku wyzwania rzuconego Polakom przez USA i opatrzonego kabalistyczną cyfrą „447”.

    W tę piędziesiątą rocznicę chcielibyśmy w końcu otrzymać odpowiedź na postawione przed laty pytanie, która też nas interesuje:

    „Kto by był w stanie rozpoznać, gdyby na Stolcu Piotrowym zasiadł Antychryst ?”.

    dla katolickich chrześcian, i chrześcian w ogóle, jest to bowiem pytanie o żywotnym znaczeniu.

    Kto z czytelników pokusi się o odpowiedź ?

  3. NICK said

    Bergolnięty jest aNTYCHRYSTEM.

  4. Greg said

    Nie Nicku.
    On mu przeciera ścieżki !!!

  5. Greg said

    Patrz +, -, ,,Megiddo”

  6. NICK said

    Wybacz, dobry człowieku.
    Dla mnie JEST.
    I to od jego pierwszych słów:
    „dzień dobry”.
    Inaugurujących tzw. pontyfikat.

    A nie wszyscy tutejsi rozpoznali to od razu.
    Raczej niewielu było.

  7. Boydar said

    „dzień dobry”

    No przecież kurtularnie zaczął, dlatego NICK’owi się nie podoba 🙂

  8. Greg said

    Nie Nicku.
    Antychrystem będzie osoba świecka.
    On jest co najwyżej ,,antychryścikiem”…pomocnikiem Antychrysta !

  9. NICK said

    Oki.
    No, co sądzą inni?

  10. JARNO said

    NICK=OBSERWUJ!! uważnie+wszyscy pozostali ‚łaciennicy’:
    powyżej jest post Plausi z linkiem do jego bloga
    i tam, jest zupełnie inny kontekst krytyki KrK>doktrynalny ale tam gdzie doktryna KrK została zarzucona pod „wpływem’ kapitalizmu>i jedynie twórczość prof. Michael’a Jones = autor Jałowy pieniądz mieści się w tej samej tonacji, Ale prof. Jones jest uczonym o klasycznym katolickim profilu i np. wspomina o Marksie-niekrytycznie czy krytycznie o papiestwie, to w żadnym przypadku NIE ma niczego będącego co trąciłoby wezwaniem do schizmy.
    .
    NICK>obserwuj dobrze teraz,
    cała działalność fsspx. jest sponsorowana przez Deep Jewish State włącznie z nadawaniem via .bibula.com (amerykańska ‚domena’ – jak wolna europa) czy lokalizacji w Menzingen-szwajcaria: kraj ewidentnie przejęty przez Deep Jewish State.
    >po prostu są na świecie -jeszcze dostępne (chociaż np. prof. Jones – już na podstawie ‚wpływu’ Deep Jewish State jest podmiotem restrykcji Deep Jewish State >prawie tak jak US General Attorney Barr ‚orthodox catholic’!!czy uczciwy do bólu i stąd REVIVAL-odrodzenia KrK ‚ortodoksyjnego’ czyli wiernego – skrótowo-10 przykazaniom a formalnie PAPIEŻOWI.
    Ale prof. Jones ma jedną konkluzję generalną: Żydzi są przyczyną wszelkiego zła ale w USA-na zasadzie trumpowskiego executive order: ‚jewishness’ jest pod ochroną.
    .
    Dla mnie – jak prof. Jones’owi czy Barr’owi – wystarczają 10 przykazań + 8 błogosławieństw jako UNIWERSALNE wskazówki na współżycie w wspólnocie, społeczeństwie, etc.
    .
    Dla mnie Papież Franciszek ma jeden ‚plus’>przeżył ‚Deep Jewish State’ w Argentynie, po zamachu stanu zorganizowanym przez Deep Jewish State (i.e. US=CIA) ale dzisiaj ma ‚czelność’ powiedzieć: nie boję się Amerykanów. Jak Putin, chinole, etc.
    Z KrK walczy się od………’ukrzyżuj’ go’-wyroku jaki Żydzi ‚wydali’ uwalniając Barabasza.
    Dla mnie jednak Jan XXIII to duże dzieło w odróżnieniu od ‚działalności’ JPII-wojtyły,, który tak się zapamiętał w ‚walce z komunizmem’-korzystając z zachęt i wsparcia Deep Jewish State, że doprowadził do upadku Krk-kto ‚rządzi’ KrK w Polsce?? Rydzyk czy Kaczory załatwiając abp Wielgusa rąsiami Deep Jewish State=Dziwisz, noncjusz Kowalczyk (jak bp. Vigano)
    .
    NICK+ inni łacinnicy- A jakie qrwa są twoje/wasze – fsspx’owski – zarzuty wobec Papieża Franciszka!!
    Konkretnie!!!
    1.
    2.
    3.
    .
    Chcecie schizmy? no bo wszelkie ‚nieposłuszeństwo’ Papieżowi jest schizmą!!
    Nie trzeba schizmy!! >SPONSOROWANE przez Deep Jewish State. RU HAPPY!!
    a wy jesteście tzw. usefull idiots-fachidioten-użyteczni idioci. Jarno locuta-causa finita.
    .
    Klasyczna zasada:
    divide et impera
    i skutki
    Bellum omnium contra omnes
    +
    NEC LECUS UBI POLONIA FUIT.
    .

  11. Boydar said

    Miałem już nigdy na NICK’owe retoryczne pytania nie reagować, bo zaraz kopa zaliczam. Ale że dzisiaj mam twardą de, to mimo wszystko spróbuję, bo temat jest „ciekawy”.

    Myślę, że Francesco jednak jest agentem. I jeszcze wywinie tym chu.jom numer stulecia.

    Wszelkie przepowiednie mają to do siebie że się sprawdzają albo nie. Ale to nie jest tak samo jak meteorologią Bacy czy tefałenu. One się sprawdzają gdy dobrzy opuszczą ręce. Zdarza się jednak, że nie opuszczą. No to wtedy jest przypał.

  12. Boydar said

    Poważne zarzuty, Panie Jarno, jak na prawnika to aż dziwne. Zwłaszcza że żadnych dowodów rzeczowych, same wirtualnie równoległe rzeczywistości.

    Oczywiście, nie jest możliwe aby żyd nie zauważył fsspx i nie podjął próby infiltracji. Oczywiście, że widzi i podejmuje. Ale czy ma wpływ na postawę bractwa jako całości – trudno wykazać. Do schizmy też, wbrew temu co Pan sugeruje, fsspx nie skłania. Jak każdy normalny człowiek uznają, że chyba papieżowi Franciszkowi coś jebło w instalacji, a w każdym razie czasem gada jakby wstał z krzesła elektrycznego, bo elektrownia akurat strajkowała. Ale to nie znaczy że kwestionują „wiodącą rolę partii”. Podobnie jak nasi robotnicy; też uważali, że socjalizm – tak, wypaczenia – nie.

  13. Wrazliwy said

    Nick
    Franek na pewno nie jest antychrystem.
    Greg ma wedlug mnie racje.
    Franek moze byc false prophet – opisany w Apokalipsie.
    Antychrist jest dokladnie opisany w aparycji z La Sallette.
    Poza tym nigdzie nie jest napisane, ze to musi byc osobnik plci meskiej.
    To moze byc rowniez kobieta.

  14. Boydar said

    Skoro diabeł nie może („bramy piekielne nie przemogą…”) to fucktycznie perspektywa.

  15. NICK said

    „Ale że dzisiaj mam twardą de”
    A czym się objawia rzeczona twardość, hm?
    Żartuję, choć mam tyyyle pomysłów na odpowiedź.
    Bywaj Lubelaku.

    P. Jarno a tylko z grzeczności pytam. O jakiej schizmie Pan pisze, skoro Kościół Prawdziwy jest utapiany przez posoborowców?
    Szczególnie przez bergolniętego tego, tam, tego?
    On i jego poplecznicy, których multum wśród tzw, Jezuitów, ale, i, ‚dominikanów’, od wieków niszczą Wiarę Katolicką.
    To une są ScHIZMĄ..
    Oddzielają Lucyferowi siebie, owieczki zostawiając… .
    I. Nie tłumacz Pan życia. Istnieniem różnych organizacji lucyferiańskich.

    Uważam „dzieńdoberka” za Antychrysta.
    Od swego urodzenia wyje.
    Nie.
    Żyje.

  16. Joannus said

    Ad 10

    Takich bzdur dawno nie czytałem

  17. Boydar said

    Bywam, bywam, Ty też.

  18. Listwa said

    @ 10 JARNO

    JARNO, słoma ci z ryja wylazła, weź się ogarnij, bo ci jeszcze gumofilce pospadają.

  19. Marucha said

    Re 10:
    JARNO… poważne ostrzeżenie.
    Gajówka to nie miejsce na wysrane z żydowskiej dupy gówna.

Sorry, the comment form is closed at this time.

 
%d blogerów lubi to: