Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

  • The rainbow symbolizes the Covenant with God, not sodomy Tęcza to symbol Przymierza z Bogiem, a nie sodomii


    Prócz wstrętu budzi jeszcze we mnie gniew fałszywy i nikczemny stosunek Żydów do zagadnień narodowych. Naród ten, narzekający na szowinizm innych ludów, jest sam najbardziej szowinistycznym narodem świata. Żydzi, którzy skarżą się na brak tolerancji u innych, są najmniej tolerancyjni. Naród, który krzyczy o nienawiści, jaką budzi, sam potrafi najsilniej nienawidzić.
    Antoni Słonimski, poeta żydowski

    Dla Polaków [śmierć] to była po prostu kwestia biologiczna, naturalna... śmierć, jak śmierć... A dla Żydów to była tragedia, to było dramatyczne doświadczenie, to była metafizyka, to było spotkanie z Najwyższym
    Prof. Barbara Engelking-Boni, kierownik Centrum Badań nad Zagładą Żydów, TVN 24 "Kropka nad i " 09.02.2011

    Państwo Polskie jest opanowane od wewnątrz przez groźną, obcą strukturę, która toczy go, niczym rak, niczym demon który opętał duszę człowieka. I choć na zewnatrz jest to z pozoru ten sam człowiek, po jego czynach widzimy, że kieruje nim jakaś ukryta siła.
    Z każdym dniem rośnie liczba tych, których musisz całować w dupę, aby nie być skazanym za zbrodnię nienawiści.
    Pod tą żółto-błękitną flagą maszerowali żołnierze UPA. To są kolory naszej wolności i niezależności.
    Petro Poroszenko, wpis na Twiterze z okazji Dnia Zwycięstwa, 22 sierpnia 2014
  • Kategorie

  • Archiwum artykułów

  • Kanały RSS na FeedBucket

    Artykuły
    Komentarze
    Po wejściu na żądaną stronę dobrze jest ją odświeżyć

  • Wyszukiwarka artykułów

  • Najnowsze komentarze

    osoba prywatna o Wolne tematy (71 – …
    bryś o Koniec zmiany czasu coraz bliż…
    karlik o Koniec zmiany czasu coraz bliż…
    Krzysztof M o Co jest droższe: ładowanie poj…
    bryś o Koniec zmiany czasu coraz bliż…
    bryś o Wolne tematy (71 – …
    osoba prywatna o Wolne tematy (71 – …
    osoba prywatna o Wolne tematy (71 – …
    osoba prywatna o Wolne tematy (71 – …
    osoba prywatna o Wolne tematy (71 – …
    Stan Piasta o Co jest droższe: ładowanie poj…
    Peryskop o Wolne tematy (71 – …
    I*** o Wolne tematy (71 – …
    revers o SEXturystyka. Czyli jak żołnie…
    ojojoj o Co jest droższe: ładowanie poj…
  • Najnowsze artykuły

  • Najpopularniejsze wpisy

  • Wprowadź swój adres email

    Dołącz do 557 obserwujących.

Koronawirus – w czasie zarazy nie ma liberałów!

Posted by Marucha w dniu 2020-03-20 (Piątek)

„Najbardziej kochający wolność naród słowiański” właśnie powszechnie klaszcze mętnej i chaotycznej liście zakazów ogłoszonej przez rząd.

„Bo już dawno trzeba było zabronić…!” – to niemal jedyna krytyka, jaką gdzieniegdzie można napotkać po konferencji premiera Mateusza Morawieckiego ogłaszającego stan zagrożenia epidemicznego i pierwsze regulacje z niego wynikające.

I co zabawne, choć przez cały dzień straszono się w ostatnich dniach fejkami w typie „Podczas stanu wyjątkowego rząd zabroni wychodzenia z domów!” – można odczuć wręcz pewne rozczarowanie, że akurat ten zakaz jeszcze pominięto: „Ja się siedzę z dzieciakami w domu, a Nowakowa spod 7. to jak gupia po sklepie z lampami dziś se łaziła, dlaczego rząd na to pozwala?!” (nie wymyśliłem treści zdania, najwyżej formę). Zaprawdę, to budujące jak nasi rodacy tęsknią za zamordyzmem!

„Tak jest Generale, co racja – to racja! Wszak miał być porządek – a jest demokracja…” – śpiewano po stanie wojennym. Po stanie epidemicznym zaś możemy śpiewać wszyscy – i to naprawdę cienko!

Dla polityków demokratycznych jest to zresztą pokusa nie do odparcia: gry, w którą można tylko wygrać! Wszak ile by osób nie zmarło z powodu koronawirusa – i tak GŁOSOWAĆ BĘDĄ ŻYWI. Czyli ci, których tylko zdecydowane działania rządów (no i dziarskie nawoływania opozycji…) uratowały!

No, to przecież chyba ocaleni nie okażą się niewdzięcznymi świniami…?

Na razie jednak powszechnie chwalony rząd wcale nie powinien spać zbyt spokojnie. Liczba zachorowań bowiem, co oczywiste – WZROŚNIE pomimo zaordynowanych środków, które z ujawnianiem już zarażonych nie mają wiele wspólnego. I co wtedy? Ci sami budujący dziś pomnik premierowi – pierwsi zażądają jego głowy?

Powrót Czarnej Wołgi

Zwłaszcza, że już powracają Czarne Wołgi… Pouczająca jest lektura rozsyłanych po mediach dementi plotek, która władza (za pośrednictwem dziennikarzy) zdołała wyłapać:

„Szanowni Państwo, dementuję plotki, że akademiki Uniwersytetu Medycznego przejmuje wojsko, służby mundurowe lub pacjenci, a także dementuję, że Szpital Neuropsychiatryczny w Lublinie zostanie przekształcony na szpital zakaźny” – to fragment jednego z wielu dzisiejszych komunikatów Lubelskiego Urzędu Wojewódzkiego, dobrze ilustrujący jak rozszerzają się plotka i paranoja.

Kilka razy dziennie dementowane są także pogłoski o kolejnych (czy choćby jednym!) zgonach, o wyjściu wojska na ulice i odcięciu całych miast. Poziom „Ludzie mrą jak muchy, niedługo zamkną miasta i wszystkie sklepy, tylko władza to ukrywa ŻEBY UNIKNĄĆ PANIKI!!!” – został niniejszym osiągnięty.

Jest też dość oczywiste, że właśnie za sporą część paniki odpowiadają w założeniu pacyfikacyjne działania i oświadczenia władz, które dla osób już dotkniętych koronaparanoją – stanowią tylko potwierdzenie, że „coś jest na rzeczy”. Nie należy więc winą za stan nastojów obarczać (tylko) zwykłych ludzi, którzy wprawdzie naiwnie, ale (choćby podejmując decyzje o absurdalnie wielkich zakupach) – próbują się kierować dostępną sobie logiką. Czyli, np. wychodzą z trzech założeń (nawet podświadomie):

  1. Lepiej unikać sklepów, bo tam tłumy, to pójdę raz i będę miał z głowy na dłużej.
  2. Gdy zachoruję – to nie będę miał jak zrobić zakupów, więc lepiej mieć zapasy.
  3. Skoro wszystko zamykają, to kto wie, może zamkną i sklepy?

No i poza tym wchodzi taki przeciętny konsument do sklepu, patrzy – prawie nic już nie ma, to dodaje „Cholera, dobrze zrobiłem, to wezmę jeszcze zgrzewkę, skoro tak wykupują!”.

I się kręci. Jeszcze kilka dni „uspokajania” i Polacy rzeczywiście uwierzą w wywożone nocami stosy trupów… Oczywiście, kiedy przejdzie pierwszy entuzjazm stanu epidemicznego (a swoją drogą, dzisiejsza młodzież nie wierzyła, że babcie spontaniczne dawały żołnierzom kwiatki po 13. grudnia ’81 – a proszę, współczesnych euforia wobec rządowych ratowników jest bodaj, czy nie większa!).

Choroba społeczno-gospodarcza

W ramach nagłego wzrostu optymizmu (zwłaszcza po stronie podobno liberalnej) słyszałem też już komentarze „Kapitalne, ale obroty w sklepach, gospodarka się rozwinie!”. Zapewne niektórzy zazdroszczą też zbytu producentom makaronu itp.

W rzeczywistości jednak wciąż nie znamy odpowiedzi na pytanie: ile to wszystko będzie kosztować polskie rodziny – ani jak niby ma się zakończyć? Tysiące ludzi pracujących w handlu, gastronomii, kulturze, transporcie zostało właśnie jednym podpisem pozbawione znacznej części albo i całości zarobków – a przecież koszty stałe ogarniętych stanem epidemicznym firm nie ulegną zmianie. Nawet zaś, jeśli odroczone czy nawet umorzone zostaną np. należności z tytułu ZUS-u od przedsiębiorców objętych ograniczeniami działalności – to przecież będzie to oznaczało kolejny ubytek budżetowy i to w realiach konieczności wypłaty zasiłków za opiekę nad dziećmi pozbawionymi zamkniętych żłobków, przedszkoli i podstawówek.

W dodatku, jak wspomniano liczba chorych będzie rosnąć, taka jest bowiem logika pandemii, podczas gdy rząd wyprztykał się już z większości metod nadzwyczajnych. Niechby i sięgnął po ostatnie, przedłużył zamknięcie granic w nieskończoność, całkowicie odciął kraj, ogłosił te nieszczęsne „czerwone strefy” i w końcu wprowadził pełny stan wyjątkowy – TO CO DALEJ? Kiedy i jak powiedzieć spanikowanym ludziom, że „już po wszystkim”, gdy poziom zaufania do oficjalnych komunikatów znowu zacznie spadać?

Polacy – nosiciele sztandaru koronawirii!

Niestety, emocjonalne, infantylne reakcje, sprowadzające się w popadanie od stanów euforycznych po histerię – są naszym polskim wkładem w kryzys koronawirusowy w innych krajach.

Oto UK pozostaje bodaj jedynym państwem Zachodu zachowującym jaki taki ład emocjonalno-umysłowy związany z pandemią, tzn. szkoły i uczelnie są otwarte, a rząd apeluje o spokój i normalną pracę – co generalnie znajduje posłuch. Oczywiście z małym, acz uroczym wyjątkiem… Run na sklepy bowiem jednak nastąpił – tyle, że na te z… polskim asortymentem (i kurdyjskimi właścicielami…). Szczególnie kuriozalnie wygląda to w pełnych towarów hipermarketach – z mocno przebranymi jedynie polskimi stoiskami (jak wiadomo bowiem: najlepszą na świecie polską wędliną – są niemieckie parówki!).

Kiedy zaś w internecie faktycznie pojawiła się społeczna petycja o rozważenie zamknięcia szkół – uwielbiające swą klikalność polskie portale na Wyspach już ogłosiły co najmniej dwumiesięczną przerwę w zajęciach. Proszę sobie teraz wyobrazić genetycznie flegmatyczne społeczeństwo brytyjskie – i miejscowych Polaków naładowanych tą czerpaną z kraju adrenaliną Dżumy XXI wieku…

Swoją drogą to ciekawe – wszak już od czasów Stańczyka wiadomo, że Polacy są przede wszystkim narodem lekarzy. Emigrując zawsze do siwizny doprowadzamy zamorskich medyków nierozumiejących czemu wydawali fortuny na studia medyczne, skoro wchodzący do nich krzykliwy cudzoziemiec nie tylko sam doskonale wie, co mu jest, ale także co należy na jego przypadłość zaordynować, w jakich dawkach i czym osłonić.

I nagle – szok! Tabula rasa! Tak znakomicie przygotowany medycznie naród zrobił sobie wolne. Nie wie i nie chce widzieć co to za choroba, ta koronawiria, jakie są jej objawy i czym grozi. Rozumie tylko, że jak ją złapie – od razu umrze. A najlepszym lekarstwem będzie nie tyle siedzenie samemu w domu, co zabronienie wychodzenia sąsiadowi…! I koniecznie bieganie po mieście żołnierzy w takich kosmicznych kostiumach…

Polacy na emigracji, zawsze mądrzejsi od miejscowych lekarzy i wiecznie na nich narzekający – tym razem są więc o krok od oskarżenia ich o ludobójstwo:

Jak można całość zaleceń ograniczać właściwie właśnie do siedzenia w domu i autoobserwacji?!

Dlaczego nie przyjmują od razu do szpitala, skoro przyleciało się z Polski, w której (jak wiadomo) śmierć kosi tysiącami i skoro się nawet kaszle?!

Jak to z grypą się nie leży w szpitalu i tylko unika powikłań?! Co z tego, że już babcia ostrzegała, żeby grypy nie przeziębić, bo zapalenie płuc grozi?! To wcale nie żadna grypa, to koronawiria, straszna, śmiertelna choroba, przed którą ratuje tylko uwięzienie sąsiada i szpital dla wszystkich! Przynajmniej tych zasłużonych…

Cóż, w sumie, jakby się tak dłużej zastanowić nad tym ostatnim postulatem…

Koronawius – lekcja globalna i lokalna

Jesteśmy zatem dziś w za dużym szoku, by obserwować jak to się robi gdzie indziej i jakie lekcje można by wyciągnąć z globalnej skali obecnego kryzysu. Jedni bowiem są zbyt dumni, że to oto rząd RP daje przykład światu jak walczyć z zarazą, a reszta jest nadal rozczarowana, że nie jest aż tak hardkorowo jak we Włoszech…

Spójrzmy jednak znowu na przykład UK. Jak powszechnie wiadomo, relacje rządów szkockiego i brytyjskiego są gorzej niż… chłodne, zaś premierzy Nicola Sturgeon i Boris Johnson działają sobie wyraźnie na nerwy. A mimo to reakcja Edynburga na koronawirusa – nie odbiega od tonu oświadczeń Westminsteru. Najważniejszy jest spokój, niewywoływanie paniki, utrzymanie ciągłości gospodarki, edukacji, codziennego funkcjonowania kraju. Nie pojawiła się pokusa, żeby np., skoro B. Johnson nie zamknął szkół – rzucić się na niego za „narażanie dzieci”. Przeciwnie, premier N. Sturgeon również podkreśliła, że lepiej, gdy młodzież jest w szkołach, z wdrożonymi procedurami sanitarno-higienicznymi niż gdyby miała zostać puszczona samopas. Takich przykładów ODPOWIEDZIALNEGO podejścia do problemu, POMIMO WALKI politycznej – jest więcej.

Tylko co radykalniejsi szkoccy narodowcy pół żartem zgłosili, że skoro na północ od Tweed jest 10 razy mniej zachorowań niż na południu – to może by tak oddzielić się od Anglii? Oczywiście, kwarantanną! Cóż, nawet w atmosferze zgody – warto bowiem nie tracić z oczu priorytetów!

Zastanówmy się więc i my jakie pryncypia można by podnieść nie pomimo, ale dzięki psychozie czasu zarazy. Oto po pierwsze, ważna jest oczywiście postawa etyczna, w tym religijna. Przy okazji rzekomej walki z domniemanym zagrożeniem – mamy do czynienia z bardzo zaawansowanym atakiem na religię, w tym zwłaszcza katolicyzm. Nieodpowiedzialna deklaracja rządu o zakazie zgromadzeń „w tym religijnych” większych niż 50 osób – uderza w wyznaniowość chrześcijańską i może zostać łatwo wykorzystana do prowokacji anty-religijnych. A przecież postawą chrześcijańską jest właśnie ZUPEŁNE zawierzenie Bogu ZWŁASZCZA w czasie choroby, słabości i zwątpienia. Wiary należy więc bronić, bowiem bardziej niż wirus naszemu narodowi zagraża nihilizm i/lub antywartości demoliberalne i ateistyczne.

Po drugie – jesteśmy świadkami klęski tak paradygmatu liberalnego, jak i związanego z nim projektu globalizacyjnego. Obu cios zadają objawiane właśnie wiara i nadzieja pokładane w strukturach państwa narodowych, do ich pełnej izolacji włącznie.

Podkreślmy to – jeszcze tydzień czy dwa temu ktokolwiek zgłaszający postulat zamknięcia granic byłby w najlepszy razie uznany za wariata, a w najgorszym za zdrajcę, agenta i wroga narodu. Dziś jednym głosem o opuszczenie szlabanów wołają niemal wszyscy! Państwo nie tylko ma być własne – ale i omnipotentne, sterujące gospodarką, władne nad jednostkami, jak i podmiotami gospodarczymi. Okazuje się, że w momencie zarazy – nie ma liberałów!

Oczywiście, nadzieje te są błędnie pokładane, nie można zakładać, że system demoliberalny skutecznie wprowadzi antyliberalne rozwiązania albo że nieskuteczne państwo skutecznie pokona pandemię i będzie rządzić, a nie tylko zarządzać, niemniej ziarno pod wiarę w system totalnego, egoistycznie narodowego, solidarystycznego zamordyzmu, obszytego separatyzmem i ksenofobią – zostało rzucone. Warto o nie zadbać.

I po trzecie wreszcie – w całym obecnym kryzysie nie istnieje żadna Europa, żadna Unia Europejska, a Stany Zjednoczone uciekają przed wirusem niczym słoń przed myszą. To znak dla odbudowy naszej odrębności, ale też łatwy do przeoczenia i zaprzepaszczenia moment, by reorientować geopolitycznie nie tylko Polskę, ale i cały nasz kontynent.

Europa, świat, Eurazja zwłaszcza – potrzebują solidarności. Solidarności – ale opartej na dobrze zachowanych odrębnościach i samodzielnościach, czyli zaprzeczeniu obecnego systemu unioeuropejskiego, atlantyckiego i globalistycznego.

Czysto praktycznie, na dziś: jeśli wiodące doświadczenia w walce z chorobą mają Chińczycy, to najwyższy czas, aby przykrócić antychińską propagandę, w której Ameryka i jej sojusznicy celują. Jeżeli wiemy, że krajem najbezpieczniejszym na kontynencie euroazjatyckim, jeśli chodzi o zagrożenie koronawirusowe, jest Rosja, to jest to pora, by korzystać z rozwiązań rosyjskich i doświadczeń chińskich, a nie bawić się w żołnierzy i straszyć się nawzajem.

Raz odbudowawszy granice – powinniśmy je zachować, nawet, gdy strach minie. Za to otworzyć drzwi na nowe kierunki – by lęk tak łatwo nas znów nie zaskoczył.

Konrad Rękas
https://myslkonserwatywna.pl

Komentarze 33 do “Koronawirus – w czasie zarazy nie ma liberałów!”

  1. Okazuje się, że w momencie zarazy – nie ma liberałów!

    Założę się, że korwiniści właśnie wdech biorą. Wydech będzie w momencie zniesienia „stanu wyjątkowego”. 🙂 Wtedy się zacznie gardłowanie!

  2. Ale dlaczego? said

    Rzeczywiście trudno nie zauważyć tego pozytywu całej tej epidemii, pandemii.
    Okazuje się, że tylko państwa narodowe w swych starych granicach jako tako działają.
    Globalistyczna zaś EU tak zabiegająca na codzień o prawa „najsłabszych” w dupie ma prawo najważniejsze. Prawo do życia. Nic nie robi, by je wspirać.
    Dopiero jak mleko się rozlało, zamknęli granicę. Zewnętrzną 😀

    Tyle obaw w Gajówce w temacie tego, jak zostanie wykorzystany ten worus przez pisiorów i szerzej – globalistów. Nie wiem. Obserwujmy i analizujmy.
    Jednak nie bagatelizujmy tej epidemii.
    To moje zdanie, nikomu nie każę je podzielać, ale analizować każdy powinien. I ddzielać ziarno od plew. Czyli Prawdę od kłamstwa.
    I nie zawsze Prawda i kłamstwo są tam, gdzie się wydaje.

    😉

  3. Józef Bizoń said

    Przykry to widok, gdy Jasna Góra, duchowa stolica Narodu Polskiego milczy.
    Tam gdzie Polscy czuli się zawsze wolni i bezpieczni.
    Przykro patrzeć, gdy TV nadaje transmisje Apelu z Jasnej Góry z przed obrazu Matki Boskiej Częstochowskiej.
    Gdzie są moje dzieci zdaje się pytać Królowa Polski, której tyle razy tam przyrzekano.

    Trzech wystraszonych Paulinów. Jeden prowadzi Apel Jasnogórski. Dwóch odsuniętych od siebie siedzi na przeciw w kaplicy i razem z nimi 5 wiernych na krzyż w dużej odległości od siebie.
    Gdzie jest wiara Paulinów? Gdzie wiara i odwaga przeora, gdy wróg w granicach stoi?
    Boi się, że go zamkną?
    A przecież stamtąd może w kilka dni przyjść ocalenie – tak jak podczas potopu szwedzkiego.

  4. USA miały konkurenta. Kulawy, cherlawy, ale konkurent – UE. I te osły z UE właśnie dały doopy po całości. Zobaczymy, co dalej.

  5. Maverick said

    anonimowy przedstawia.

  6. JOIGNAC said

    Rozmowa z fachowcem:

    „Wszyscy, którzy spotkają się z koronawirusem, łapią go”

    Dorota Kowalska 18 marca

    Nie ma sensu mówić, że 20 czy 70 procent wszystkich mieszkańców Ziemi zarazi się koronawirusem, bo docelowo cała ludzkość może się nim zarazić – mówi dr med. Paweł Grzesiowski, ekspert w dziedzinie immunologii i terapii zakażeń, wykładowca Szkoły Zdrowia Publicznego CMKP, prezes Fundacji Instytut Profilaktyki Zakażeń.
    Panie doktorze, można się było spodziewać, że koronawirus pojawi się w Polsce, prawda? To chyba nie jest dla nikogo zaskoczeniem?
    Nie jest.
    Liczba zakażonych rośnie dość szybko.
    Wcale nie! Proszę nie szerzyć paniki. W poniedziałek mieliśmy siedemnaście przypadków zachorowań, we wtorek dwadzieścia jeden. W środę łącznie dwadzieścia pięć, czyli wzrasta o kilka przypadków dziennie, a nie kilkaset. Więc proszę nie używać słów, które nie pasują do rzeczywistości – liczba zarażonych koronawirusem na razie szybko nie wzrasta, co nie oznacza, że za kilka dni do tego nie dojdzie.
    Przecież nawet sam minister zdrowa Łukasz Szumowski mówił na konferencji prasowej, że trzeba się spodziewać, iż chorych będzie przybywać.
    Tak, minister Szumowski uprzedza, zapowiada pewne rzeczy. Miesiąc temu mówił, że wirus pewnie pojawi się w Polsce, i się pojawił. To nie jest powód do paniki, ale do uspokojenia. Jeśli mówię, że za dwa dni będzie burza, to czy jest to powód, aby uciekać, czy raczej, aby zabrać rzeczy z balkonu? Nikt nie straszy przed koronawirusem, tylko ostrzega. Pewnie po to, żeby nie było jak we Włoszech, bo Włosi w piątek poszli spać jakby nigdy nic, a w poniedziałek obudzili się już w innej rzeczywistości.
    Dobrze, więc zweryfikujmy, co jest prawdą, a co fikcją, bo w internecie wiadomości o koronawirusie jest bardzo dużo i pewnie sporo osób je czyta. Mówi się, że koronawirus jest groźniejszy od wirusa grypy sezonowej choćby z tego powodu, że osoba z grypą zaraża jedną osobę, a ta z koronawirusem od dwóch do czterech osób. To prawda?
    Tak, to prawda. Wskaźnik zakaźności koronowirusa to około dwa, dwa i pół. Oficjalnie nie zwiększono go do czterech. Krótko mówiąc: średnio jeden chory na koronawirusa zaraża dwie, trzy osoby – takie są aktualne obliczenia.
    Można w jakiś sposób wyjaśnić, dlaczego osoba chora na grypę zaraża jedną osobę, a ta chora na koronawirusa dwie, trzy?
    Dlatego, że wirus grypy krąży w świecie od kilkuset lat. Ludzie, chorując, uodparniają się. Ten wirus jest nowy – za dziesięć, dwadzieścia lat będzie z nim jak z wirusem grypy, ludzie na koronawirusa będą chorowali rzadziej, bo prawie wszyscy po przechorowaniu będą na niego uodpornieni. To normalna sytuacja dla nowego wirusa – kiedy się pojawia, nikt nie jest na niego odporny i każdy może zachorować.
    Pojawiły się informacje, że koronawirus może wywołać chorobę u 20 do 70 procent wszystkich mieszkańców Ziemi, tak jest rzeczywiście?
    Przed chwilą to powiedziałem. Wszyscy, którzy spotkają się z tym wirusem, łapią go – jest to tylko kwestia czasu, ilości kontaktów. Dlatego nie ma sensu mówić, że to będzie 20 czy 70 procent wszystkich mieszkańców Ziemi, bo docelowo cała ludzkość może się zarazić koronawirusem. Cała rzecz polega na tym, żeby się to nie stało w ciągu jednego miesiąca. Musimy robić wszystko, aby spowolnić, opóźnić rozwój wirusa, ale biologicznie tak będzie – praktycznie każdy będzie mógł tego wirusa złapać. 20 procent, 70 procent ludzkości – to raczej kwestia sezonu. W jednym sezonie jesienno-zimowym grypa atakuje około 10 procent mieszkańców planety, a ten wirus ma potencjał dwukrotnie wyższy, więc łatwo policzyć, że to będzie 20-25 procent populacji. 70 procent to wizja apokaliptyczna, nie wiem, kto to wymyślił! Realistycznie – choroba pojawi się u 20-25 procent ludzi, biorąc pod uwagę, że koronawirus ma dwukrotnie większy potencjał niż wirus grypy – to czysta matematyka.
    Pojawiły się informacje, że 5 milionów ludzi może umrzeć z powodu koronawirusa.
    A kto te informacje rozsiewa?
    Ktoś, kto sobie policzył, ile osób może się zarazić koronawirusem i jaka jest jego śmiertelność.
    Ale ten ktoś zapominał zapytać o zdanie lekarza i epidemiologa, bo nie chodzi o zwykłe procenty. Nie mamy żadnych przesłanek do tego, aby takie obliczenia robić, bo prawdziwa śmiertelność koronawirusa prawdopodobnie wynosi około jednego procenta, a nie trzy czy pięć procent, jak podają w tej chwili statystyki.
    Dlaczego?
    Dlatego, że tworzymy statystyki na podstawie tylko potwierdzonych przypadków zakażeń, a przecież nie każdemu robimy badania, czyli prawdziwa śmiertelność koronawi-rusa może być trochę wyższa niż śmiertelność przy grypie. I już się robi zupełnie inna sytuacja. Trzeba być odpowiedzialnym za swoje słowa – to bardzo ważne w takich sytuacjach. Nikt z nas, epidemiologów, takich wypowiedzi by nie autoryzował.
    Ale to chyba WHO podało, że śmiertelność koronawirusa wynosi 3,4 procent.
    Ale jaką śmiertelność?! Zastrzega się przecież, że szacunek śmiertelności dotyczy wyłącznie przypadków, które zostały potwierdzone badaniami. I to jest prawda – wynosi 3,4 procent. Tyle tylko, że wiemy, iż chorych jest pięć razy więcej, czyli rzeczywista śmiertelność jest pięć razy niższa.
    Wyczuwam, że denerwują pana te pytania!
    Tak, bo cały czas prostujemy rzeczy, które pojawiają się w internecie. Wszyscy mówimy o pewnych sprawach czy liczbach od początku pojawienia się koronawirusa, ale najwidoczniej nie wszyscy nas słuchają – trzeba na te sytuacje spojrzeć racjonalnie i obliczać, co może się zdarzyć, a nie siać panikę.
    Zapytam w takim razie o to, czy faktycznie jest tak, że wirus zniknie, kiedy będzie cieplej? Niektórzy twierdzą, że tak właśnie się stanie.
    To bzdura! Niech ci, którzy tak twierdzą, sprawdzą, w jakiej temperaturze ten wirus żyje – w nas w temperaturze 36,6 stopni Celsjusza. To dlaczego ma zniknąć, jak będzie 20 czy 30 stopni? Nie ma takiej opcji. To są wymysły ludzi, którzy patrzą z nadzieją, że niebezpieczeństwo minie późną wiosną czy latem. Oczywiście, na powierzchniach wirus będzie żył krócej, to zostało już wyliczone: koronawirus w 4 stopniach Celsjusza żyje miesiąc, a w 20 stopniach – dwa dni. Z całą pewnością przy wyższych temperaturach wirus na świeżym powietrzu będzie żył krócej, więc ta zakaźność będzie mniejsza. Ale w 80 procentach zarażamy się drogą kropelkową, co ponad wszelką wątpliwość wykazali Chińczycy, czyli zarażamy się, chuchając na siebie – a tu wysoka temperatura nie ma żadnego znaczenia. Jeśli ktoś chory kichnie, będzie kasłał na kogoś zdrowego z małej odległości, to nie ma żadnego znaczenia, że panuje upał – ta osoba się zarazi i tyle.

    Czyli nie jest tak, jak twierdzą niektórzy, że przyjdą upały i koronawirus się skończy?
    Nie, tak nie będzie. Może być tak, że wirus wygaśnie do tego czasu spontanicznie, bo jak patrzymy na krzywą epidemii, to okres bardzo dużej aktywności wirusa po szybkim wybuchu zakażeń trwa około dwóch miesięcy. W związku z tym być może w czerwcu epidemia powolutku przygaśnie sama, ale nie ma takiej pewności. Nawet jeśli do takiej sytuacji dojdzie, to nie z powodu wysokich temperatur, tylko dlatego, że wirus sam się ogranicza, atakując dużą liczbę ludzi.
    Od czego zależy, czy ten wirus sam wygaśnie, czy nie?
    Wirus musi mieć podatny grunt. To tak jakby pani miała siać zboże: jeśli wrzuca pani ziarno na czyste pole – każde pani wyrośnie. I to jest stan, w którym się epidemia zaczyna: nie ma odporności, wszystkie ziarenka wykiełkują, czyli każdy zarażony zachoruje. Ale jeśli przyjdzie pani na pole już wcześniej zasiane, będzie na nim rosło już jakieś zboże, i tam pani wysieje ziarno, to wyrośnie tylko co dziesiąte czy co piętnaste, bo miejsce już jest zajęte. To jest stan, kiedy epidemia trwa, bo każda osoba, która przechorowała, będzie dla wirusa barierą – taka osoba już drugi raz nie zachoruje, a jej odporność powoduje, że nie zaraża innych. Krótko mówiąc: im więcej zarażonych osób w kraju czy województwie, tym szybciej wirus zaczyna spowalniać, bo już nie ma kogo zarazić. Załóżmy, że idziemy do klasy, w której jest piętnaścioro dzieci – nikt w niej nie zachorował, więc nikt nie jest odporny. Jeśli wpuścimy do takiej klasy wirusa, zachorują wszystkie dzieci. Ale jeśli w tej klasie jest siedmioro dzieci, które już przechorowały, to wirus nie jest w stanie zarazić wszystkich – kiedy spadnie na Zosię, która jest już odporna na tego wirusa, Zosia nie zarazi Krzysia. To tajemnica wygasania każdej epidemii i idea, która przyświeca szczepieniom. Jeśli będzie szczepionka na koronawirusa, to jeśli zaszczepi się co najmniej 50 procent ludzi, to epidemii na dużą skalę nie będzie.
    W mediach pojawiły się informacje, że przeprowadzone w Chinach sekcje zwłok wykazały, iż ofiary koronawirusa miały poważnie uszkodzone płuca, osłabiony system odpornościowy i choroba może doprowadzić do nieodwracalnego zwłóknienia płuc.
    Wirus, jeśli zaatakuje płuca, powoduje ich ciężkie zapalenie, które prowadzi w 20-30 proc. przypadków do śmierci. Mechanizm uszkodzenia płuc polega na zniszczeniu tkanki płucnej przez wylewy, zatory, a także silny proces zapalny. To powoduje zniszczenie części płuc, ale pozostałe nieuszkodzone części płuc podejmują pracę i zapewniają prawidłowe funkcjonowanie. Czy u ozdrowieńców będą odległe następstwa choroby, nie da się dziś przewidzieć, ale istnieje pewne ryzyko, że u tych osób płuca będą przez wiele lat nosiły ślady choroby, podobnie jak po przebytej gruźlicy.

    Jak pan myśli, co teraz powinien zrobić rząd? Jak powinniśmy się wszyscy zachowywać?
    Na takie pytanie nie będę odpowiadać. Nie jestem w rządzie. Mam nadzieję, że władza ma zespół doradców. Ja pracuję na samym dole, najbliżej szpitali i pacjentów. Zajmuję się aktywnie sytuacją, która ma miejsce – mogę mówić o tym, co mamy robić my – ludzie odpowiedzialni za ochronę zdrowia. Są zalecenia WHO, jak się należy zachowywać w sytuacji epidemii, i rząd powinien wypełniać zalecenia WHO. Przygotowywać zaplecze przede wszystkim oddziałów intensywnej terapii. Bo w tej chwili najpoważniejszy problem, jaki może się pojawić i pojawia się w każdym kraju, gdzie występuje masowość zachorowań – to niedobór łóżek i sprzętu do intensywnej terapii. Z tego powodu mogą umierać ludzie. Tak naprawdę największym problemem i głównym zadaniem wszystkich jest zabezpieczenie łóżek, respiratorów, leków, środków ochrony, dezynfekcyjnych, gazów medycznych i personelu, bo pacjentów może być wielu. A druga rzecz to podstawowe działanie przeciwepidemiczne, to, co się robi dzisiaj: kontrole na granicach, kontrole na ulicach, izolowanie wszystkich potencjalnie chorych. To może robić rząd, bo nikt z nas nie ma takich uprawnień, żeby z termometrem biegać po mieście i mierzyć ludziom gorączkę.

    Uważa pan, że zamykanie szkół czy odwoływanie imprez masowych to dobre rozwiązania?
    Jak będzie nadchodzić epidemia, tak. W tej chwili jest ten czas, bo mamy pierwsze zakażenia własne, u ludzi, którzy nie wyjeżdżali z kraju. To początek epidemii. Dlatego masowe imprezy należy wstrzymywać, tym bardziej że biorą w nich udział ludzie z różnych terenów, często także z zagranicy. Więc duże imprezy nie powinny się odbywać, bo one już same w sobie niosą ryzyko kontaktów międzyludzkich, a wirus przenosi się głównie przez kontakty międzyludzkie. Takie działania mają więc sens. Szkoły, przedszkola zamykamy wtedy, kiedy zachodzi obawa o rozprzestrzenianie się wirusa w sposób niekontrolowany. Wczoraj nie było takiego zagrożenia, dziś jest. I pamiętajmy, zamknięcie szkół oznacza znacznie więcej niż tylko brak dzieci w zbiorowiskach. To także mniejszy ruch na mieście, mniejszy tłok w środkach komunikacji miejskiej, ale i mniej ludzi w pracy, bo ktoś dorosły musi zapewnić opiekę dzieciom.
    Robić zapasy żywnościowe, zapasy środków czystości czy nie?
    Nie, to niepotrzebna panika. Robienie zapasów w tej chwili uważam za zupełnie bezzasadne. Nie ma żadnych powodów, aby myśleć, że dostawy podstawowych produktów zostaną wstrzymane. W tej chwili należy raczej organizować się w ten sposób, żeby zapewnić seniorom i ludziom chorym możliwość zaopatrzenia się w produkty pierwszej potrzeby bez wychodzenia z domu – na tym się trzeba skupić: jak doprowadzić do tego, aby starsze osoby miały leki, jedzenie, środki higieniczne bez wychodzenia z domu. Trzeba sobie zorganizować lokalną samopomoc, bo właśnie te osoby są najbardziej zagrożone. Nie boimy się wirusa u osób młodych, wirus działa jak wilk polujący na stado owiec, atakuje osoby słabsze, starsze i schorowane. Trzeba o tym mówić i pisać, zmobilizować lokalne społeczności, żeby się zorganizowały i pomagały właśnie tym, którzy są najbardziej narażeni, żeby ludzie pomagali sobie wzajemnie. Wszystko dziś da się załatwić na telefon albo przez internet. Osoby starsze nie powinny pojawiać się w miejscach publicznych jak można najdłużej: nie chodzić do lekarza, nie chodzić do apteki, nie chodzić do kościoła, nie chodzić do sklepu, bo te osoby są w największym niebezpieczeństwie. To widać nawet na polskich przypadkach – młodzi, którzy zachorowali i przebywają w polskich szpitalach, czują się świetnie, a starsze osoby, chyba we Wrocławiu, walczą o życie.
    Jaki błąd popełnili Włosi?
    W pierwszych tygodniach zbagatelizowali sprawę. Początek ewidentnie przespali, uznając, że u nich do epidemii nie dojdzie – tyle mogę powiedzieć. Na pewno nie docenili, kiedy wirus zaczął się u nich rozprzestrzeniać, potrzeby zorganizowania dużej liczby łóżek, oddziałów intensywnej terapii – to w tej chwili największy problem, na który Włosi narzekają. Nie mają gdzie kłaść pacjentów, którzy potrzebują respiratorów.

    Z kolei w Chinach widać to, o czym pan mówił, tam epidemia powoli wygasa, prawda?
    Tak, ale dlaczego wygasa? Dlatego że Chińczycy zamknęli prawie 50 milionów ludzi w kwarantannie na 3-4 tygodnie. Kwarantanna jest po to, aby w okresie wylęgania, czyli w ciągu dwóch, trzech tygodni nie doszło do masowych kontaktów międzyludzkich. Kto ma zachorować w tym czasie, zachoruje, ale nie zarazi nikogo następnego. Tyle że opowiadanie o Chinach bez mówienia o tym, co oni tam zrobili, jest bez sensu, bo tam zadziałał cały złożony system. Wszystko można było zamówić przez internet, towary dostarczano do domów, dzieci nauczano przez internet – Chińczycy wszystko, co można było, przenieśli do sieci, a jednocześnie stosowali drastyczne, drakońskie wręcz sposoby wyłapywania chorych. Stosowali kontrolę gorączki na ulicach, jeśli ktoś ją miał, kierowali kogoś takiego natychmiast na badania i w ciągu trzech godzin było wiadomo, czy ma koronawirusa, czy nie – trafiał do kwarantanny lub szedł do domu. To są działania, których żaden kraj jeszcze nie podjął i nie wiem, czy podejmie, bo to działania nieprawdopodobnie kosztowne i drastyczne. Chińczycy ściągnęli w pewnym momencie do Hubei kilkadziesiąt tysięcy pracowników medycznych z innych części Chin. Czy u nas tysiąc lekarzy i pielęgniarek przyjedzie nagle z Warszawy na Pomorze? Byłoby ciężko, a takie działania hamują epidemie, jeśli wejdzie ona na wysoki poziom. To, że Włosi zamknęli w tej chwili cały kraj, wydaje się działaniem spóźnionym. Powinni to zrobić co najmniej tydzień temu.
    Jak, pana zdaniem, rozwinie się sytuacja? Jakie są możliwe scenariusze?
    Są dwa scenariusze: albo będziemy mieli tych zakażeń tak wiele jak Włosi, gdzie co dwa, trzy dni podwaja się liczba osób zakażonych i „zatykają” się wszystkie oddziały intensywnej terapii, albo będziemy mieli bardziej płaską krzywą zachorowań, bo będziemy każdy przypadek wyłapywali tak, jak dzieje się to dzisiaj. Wtedy tych ludzi zachoruje pewnie tyle samo, co w tym pierwszym scenariuszu, ale ten proces rozciągnie się na trzy, cztery miesiące, a o to chodzi, żeby nie było szczytu zachorowań w ciągu tygodnia, bo żaden system nie jest wtedy w stanie zapewnić takiej jak trzeba ilości łóżek. I pojawia się poważny problem.
    Szczepionka na koronawirusa to ponoć kwestia roku, może ośmiu miesięcy, tak?
    Wiele zespołów badawczych pracuje nad szczepionkami, ale realistycznie nie wcześniej niż za rok będą szanse na masową produkcję. Dlatego teraz nie ma co liczyć na cud, tylko trzeba podwinąć rękawy i wszystkie ręce na pokład w walce z wirusem.

    .https://chorzow.naszemiasto.pl/wszyscy-ktorzy-spotkaja-sie-z-koronawirusem-lapia-go/ar/c15-7605741

  7. . said

    Oprócz zamknięcia granic jest jeszcze jeden pozytyw tego wirusa – zamknięto kluby i kurewskie dyskoteki. I dobrze, jest Wielki Post!

    Krzysztof M @

    Czyli pogląd jakoby USA i UE miałyby być prowincjami masońskiej republiki pod władzą jednego światowego rządu jest chybiony?

  8. Mietas said

    Nie ma liberałów, ale są ludzie pozbawieni skrupułów, Trump chciał przejąć siłą Niemiecką firmę która jest bliska opracowania szczepionki na Korona wirusa.
    Wieść poproszony gniewne reakcje niemieckich polityków, którzy zażądali Berlin zrobić wszystko co możliwe, aby zapobiec nas od kontrolowania dostępu do ewentualnego szczepionki koronawirusa.

    „Reżim amerykański dopuścił się bardzo nieprzyjazny akt”, powiedział socjaldemokrata MP Karl Lauterbach, który powiedział , że niemieccy pracownicy służby zdrowia na pierwszej linii frontu – jak również ludzi na całym świecie – musiał mieć dostęp do czegoś, opracowanego w Niemczech, i że żaden kraj nie powinien mieć możliwość zakupu wyłącznego dostępu do szczepionki.

    „Kapitalizm ma swoje granice”, powiedział.

  9. Kapsel said

    Stan epidemii w Polsce. Premier poinformował o zaostrzeniu rygoru

    – Wprowadzamy na terenie Polski stan epidemii – poinformował podczas konferencji prasowej premier Mateusz Morawiecki. Tym samym minister zdrowia zyskał nowe uprawnienia, m.in. do ograniczania poruszania się w specjalnie wyznaczonych strefach.

    – Mam nadzieję, że po Wielkanocy będziemy mogli wrócić do normalnego funkcjonowania – zaczął swoją konferencję prasową premier Mateusz Morawiecki po czym poinformował, że na terenie Polski wprowadzony zostanie stan epidemii. Dotychczas był to stan zagrożenia epidemicznego.
    Zamknięte szkoły, kary w górę

    Równocześnie szef rządu dodał, że przedłuża decyzję o zamknięciu szkół do świąt wielkanocnych, które wypadają w dniach 12-13 kwietnia. Rodzice dzieci w wieku do ośmiu lat przez cały ten okres będą mogli otrzymywać specjalny dodatkowy zasiłek opiekuńczy.

    W związku z zaostrzeniem rygoru epidemicznego na terenie Polski decyzją premiera wzrośnie kara za złamanie obowiązku poddania się kwarantannie z kwoty 5 tys. zł do 30 tys. zł oraz wdrożony zostanie „mechanizm śledzenia, czy każda osoba pozostaje pod adresem, który zadeklarował”.

    – Ceną za złamanie kwarantanny może być życie lub zdrowie – wskazał premier.
    Stan epidemii

    Minister zdrowia Łukasz Szumowski wyjaśnił, że wprowadzenie stanu epidemii na terenie Polski oznacza, że będzie mógł na mocy ustawy o chorobach zakaźnych „wyznaczać rolę personelu służb państwowych w zwalczaniu epidemii”.

    Ponadto główna różnica między obowiązującym dotychczas stanem zagrożenia epidemicznego i wprowadzanym stanem epidemicznym polega na możliwości ustanowienia tzw. strefy zero, którą mogą być miasta lub wyznaczone przez ministra regiony.

    Dzięki wprowadzonej zmianie szef resortu zdrowia otrzyma także prawo do m.in. wprowadzenia ograniczeń w poruszaniu się, zamykania konkretnych zakładów pracy, ustanawiania obowiązkowych procedur sanitarnych lub obowiązku szczepień, a także nakaz udostępniania nieruchomości i pojazdów służbom zwalczającym epidemię.

    – Ogłoszenie stanu epidemii jest trudne, ale doświadczenia innych krajów pokazują, że te trudne decyzje są ważne. W tym kontekście niezwykle odpowiedzialnie zachowanie Polaków pozwala na ratowanie życia innych ludzi za co dziękuję – dodał Łukasz Szumowski.

    Premier zapewnił, że stan epidemii nie wpłynie na przełożenie wyborów prezydenckich.

    https://businessinsider.com.pl/wiadomosci/stan-epidemii-w-polsce-wyjasniamy-co-oznacza/wer8qrm

  10. Kapsel said

    Ad 6

    Akcja + Reakcja = Synteza !

    Co oznacza stan epidemii w Polsce? Możliwe wprowadzenie wielu ograniczeń i tzw. strefy zero

    Wprowadzenie stanu epidemii pozwala na szereg ograniczeń, m.in.: wprowadzenie zakazu opuszczania określonych obszarów, nakazu przebywania w innych, zamykania instytucji i zakładów pracy, reglamentowania pewnych towarów, kierowanie do pracy w zwalczaniu epidemii, udostępnienie lokali, przejmowanie pojazdów, poddania się obowiązkowi badań.

    Premier Mateusz Morawiecki poinformował w piątek o wprowadzeniu stanu epidemii. Jak zaznaczył, stan wprowadzany jest m.in. po to, żeby zapobiegać rozprzestrzenianiu się epidemii oraz wdrożyć zasady dotyczące m.in. kwarantanny.

    https://www.gazetaprawna.pl/artykuly/1462448,stan-epidemii-w-polsce-co-to-oznacza.html

  11. revers said

    Ukazal sie raport na temat chorowalnosci i umieralnosci w Wloszech …

    https://www.medonet.pl/koronawirus/koronawirus-w-europie,kto-umiera-przez-koronawirusa–ukazal-sie-raport-na-temat-smiertelnosci-we-wloszech,artykul,75121829.html?fbclid=IwAR2Pekh82JeIaW6kScVeSLi0b6FilECsGN1qWa8Lxv8amKLkTjl8kPamCm8

  12. kazik said

    Eutanazja w Łomży rozpoczęta!? Sprawdź Twój szpital!
    http://teresagarland.neon24.pl/post/153879,eutanazja-w-lomzy-rozpoczeta-sprawdz-twoj-szpital

  13. Dictum said

    NAMIESTNIK CHRYSTUSA ?????

    piątek, 20 marca 2020
    Cztery filary postępowej ludzkości wg tow. Bergoglio.
    Tow. Bergoglio uchyla w La Stampie rąbka tajemnicy na temat tego, co jest i co będzie.

    „Nie chcę rozróżniać między wierzącymi i niewierzącymi. Wszyscy jesteśmy istotami ludzkimi i jako ludzie jesteśmy wszyscy w tej samej łodzi. I żadna ludzka rzecz nie może być obca chrześcijaninowi. Tutaj płaczemy, bo cierpimy. My wszyscy. To, co nam pomaga, to synergia, wzajemna współpraca, poczucie odpowiedzialności i duch poświęcenia, który jest generowany w wielu miejscach. Nie musimy rozróżniać pomiędzy wierzącymi i niewierzącymi, powróćmy do korzeni ludzkości. Przed Bogiem wszyscy jesteśmy dziećmi”.

    „Musimy przypomnieć ludziom, raz na zawsze, że ludzkość jest jedną wspólnotą. I jak ważne i decydujące jest uniwersalne braterstwo. Musimy myśleć, że będzie to trochę jak okres powojenny. Nie będzie już „tego drugiego”, ale będziemy „my”. Ponieważ możemy wyjść z tej sytuacji tylko razem.”

    Od czego powinniśmy zacząć na nowo jako istoty ludzkie?

    „Będziemy musieli jeszcze bardziej przyjrzeć się naszym korzeniom: dziadkom, starcom. Aby zbudować prawdziwe braterstwo między nami wszystkimi. By pamiętać o tym trudnym doświadczeniu, które przeżyliśmy wszyscy razem. I iść naprzód z nadzieją, która nigdy nie zawodzi. To będą słowa kluczowe, aby zacząć od nowa: korzenie, pamięć, braterstwo i nadzieja”.

    ——————————————

    o Panu Bogu nie wspomniał

    Napisał Dextimus dnia 20.3.20

  14. Dictum said

    Za: „BIBUŁA”

    Francja: „tabletki od rezygnacji z życia” dostępne dla seniorów i ciężko chorych
    Aktualizacja: 2020-03-15 4:11 pm

    Udostępniając „tabletki od rezygnacji z życia” francuski resort zdrowia chce „wyjść naprzeciw tym, którzy pragną spokojnie i bezboleśnie pożegnać się z życiem, a jednocześnie obejść oficjalne procedury eutanazji”.

    W listopadzie ubiegłego roku francuskie media obiegła informacja o lekarzu z departamentu Hérault, przeciwko któremu wszczęto postępowanie w sprawie nielegalnego stosowania leku o nazwie midazolam w kontekście opieki paliatywnej. Zdaniem oskarżenia Jean Méheut-Ferron, omijając wszelkie procedury, podawał starszym pacjentom specyfik, który w ściśle określonych dawkach, pod ścisłym nadzorem lekarzy i tylko w specjalistycznych szpitalach, podawano wąskiej grupie pacjentów.

    Francja błyskawicznie podzieliła się w sprawie lekarza i jego czynów. Cześć mieszkańców nazwała Ferrona zabójcą, część – „zbawcą” francuskich seniorów chcących zakończyć życie. Po czterech miesiącach ministerstwo zdrowia uznało, że warto… wprowadzić midazolam do francuskich aptek i uczynić go ogólnie dostępnym dla wszystkich. Każdy zatem będzie mógł zażyć dowolną dawkę i – jak piszą francuskie media – zostać… anestezjologiem dla samego siebie!

    W Holandii z kolei parlamentarna grupa robocza przygotowuje projekt ustawy o legalizacji tzw. tabletki śmierci dla osób starszych „zmęczonych życiem”. To, że dzieje się to właśnie w Holandii, jednak nie dziwi, bowiem to właśnie w tym kraju już w latach 70. pojawił się pomysł wprowadzenia ogólnodostępnej „tabletki śmierci” zwanej także „tabletką humanitarną”.

    Po raz pierwszy o pilnej potrzebie dostępności takich tabletek wypowiedział się holenderski prawnik Huib Drion. W swojej książce „Het Zelfgewilde Einde Van Oudere Mensen” (pl. „Wybór sposobu śmierci dla osób starszych”) Drion przedstawił argumenty za tym, by każdy kto przekroczył 70. rok życia mógł mieć dostęp do „tabletki śmierci”.

    Źródło: http://www.kurier.lt
    ChS

    [Wybrane wypowiedzi internautów pod w/w tekstem na stronie źródłowej:]

    A dalej…: podadzą rodzice dzieciom, co im się znudzą, dzieci rodzicom, chłopak dziewczynie co z nim zerwała i sąsiad sąsiadowi…..
    mj

    I to jest prawdziwy wirus, który zabija nie tylko ciało ale o duszę.
    Grzegorz

    Teraz są dobrowolne, a za chwilę dla ludzi schorowanych staną się obowiązkowe. To co dzieje się na zachodzie jest przerażające.
    Ewa

    Jeszcze trzeba wprowadzić emeryturę od 71 roku życia, przy dostępności tej tabletki od 70. Jakaż oszczędność pieniędzy państwowych będzie! I odpowiedzialność za młode pokolenia! “Ponieważ nie uwierzyli prawdzie, Bóg zsyła ostry obłęd..” O to to…
    Monika

    jak moga sie czuc dobrze osoby okolo 70-ki.gdy wiedza,ze panstwo i ludzie mlodsi chca ich smierci
    anna

    Podawanie ludziom trucizny w pięknym opakowaniu to perfidia typowo szatańska.
    sp

    A procucentem IG Farben po zmianie nazwy?
    Jot

    Dla mnie to osobiście kara Bożą za heretyckie nauki lansowane przez duchownych w latach 60-tych,70-tych,70-tych i dalszych. To zgniłe owoce tzw. otwarcia na świat. Szatan został wpuszczony do Kościoła.
    Krakusik

  15. revers said

    A nie Slawianie?

  16. Sołtys said

    Tak się złożyło że na mojej małej wsi dwie rodziny zostało objęte kwarantanną.Jedna z nich to pielęgniarka ze szpitala w Nowym Mieście nad Pilicą co to go wirus koronny rozłożył na łopatki, że nawet Marszałek Karczewski w świetle reflektorów powrócił do praktyki lekarskiej.Ludzie! Jaki to cyrk z tymi kwarantannami!.Po pierwsze. Co za sens takiej kwarantanny? Jak nikt z sąsiadów i mieszkańców nie jest poinformowany że dany dom jest czymś takim objęty.Po drugie. Co to za kwarantanna? Jak ci objęci jeżdżą sobie na zakupy, a do nich co chwila przychodzą i wychodzą różni ludzie.Co ciekawe znając tych ludzi to zauważyłem że padli ofiarą własnego systemu bo gdyby zagrożenie dotyczyło kogoś innego z naszych mieszkańców to oni byli by jednymi z pierwszych co by pruli ryja że trzeba go zamknąć w kwarantannie.

  17. zenek z profila said

    A mi siem podoba tak jak jest. Nie po to rzont wydał tyle piniendzy na telewizje żeby se ludzie spacerowali. Majo siedzić w chałupie i całymi rodzinami poddawać siem obrupce propagandowej a jak jusz dobrze nasiąkną to majo iść na wybory i oddać prawidłowo głos. W zasadzie powinni iść wszyskie które chcom żyć bo pod punktami wyborczymy bendom dawać szczepionke razem z kartami wyborczymi , i tak powinno być bo musi być porzondek no i na szczepionke tsza se zasłurzyć i podchodzić tylko z prawidzłowo skreślonom kartom wyborczom.No tylko nie podobajom mni siem niektóre wypowiedzi redachtorów. Mianowowicie , dziś nagle zaczeli siem zastanawiać dlaczego małe dzieci pszechodzom zaraze bes żadnych objawóf , jak by chciali dać do zrozumienia że cuś tu nie gra i że nie na darmo odpowiednie uczone pracowali nad tym wirusem 5 lat i selekcjonowali jego i modyfikowali żeby starych wykończyć i łatwiej młodymi manipulować. No jeszcze brakuje tylko żeby wpadli na pomysł że każden poważny kraj to se powinien opracować szczepionke we własnym zakresie a nie polegać na tym co im dobry wujek spszeda.Ja tam se siedze pszed telewizorkiem i robie fszysko co każom bo do czego to podobne żeby se robił każden h… na sfuj struj s poważaniem zenek.

    PS
    Zresztom to nic nowego bo jusz popszednicy tesz likfidowali najpierf inteligencje, czyli starych i wykształconych .No teras to jest na wienkszom skale bo tu nie chodzi o jeden kraj tylko o rzondy nat śfiatem.Tylko siem martfie czy potrafiom to szupko pszeprowadzić bo lada chfila każden co chce rzondzić bendzie miał sfojego wirusa i sfojo szczepionke.

  18. . said

    revers @

    To czemu Niemcy to Niemcy czyli nie mówiący?

    Słowianie nazwali się Słowianami, bo poszczególne plemiona mogły bez przeszkód się dogadać. Wystraczy nauczyć się wschodniego alfabetu, żeby zobaczyć ile w komentarzach Rosjan podobnych słów do polskich. W Chorwacji nazwy miejscowości czasami brzmią identycznie jak w Polsce.

  19. W rozmowie z Piłatem Pan Jezus powiedział: Królestwo moje nie jest z tego świata. Gdyby królestwo moje było z tego świata, słudzy moi biliby się, abym nie został wydany Żydom (abym nie został sprofanowany, rozdeptany przez ludzi).

    Gdzie są słudzy Pańscy, którzy by walczyli za swojego Pana? Czy w naszych kościołach musi się powtarzać sytuacja, kiedy jedni po żydowsku biorą do rąk Ciało Chrystusowe, pozwalają Mu upadać na podłogę na rozdeptanie a żaden sługa Chrystusowy nie krzyczy i Pana swojego nie broni?

    Branie Hostii konsekrowanej do rąk i poniewieranie Nią to od setek lat żydowski obyczaj, jak w Poznaniu, wobec Trzech Najświętszych Hostii. Nie ma doskonalszego sposobu profanowania Boga w kościele, niż wmówić katolikom, żeby pod pozorem dojrzałości chrześcijańskiej brali do rąk Ciało Boga, rozsypywali po ziemi i chodzili po Nim. Judaizujące sekty w Kościele powołujące się na starożytność profanują Ciało Chrystusa okazując Mu najwyższą pogardę. Dzisiaj chłopcy ubrani w sutanny, po kilkuletnich marksistowskich i zjudaizowanych „zawodówkach na księdza” (dzisiejsze seminaria duchowne) wymuszają profanowanie Najświętszego Sakramentu uzasadniając: neokatechumenat tak robi. W świetle tych faktów dusza katolicka krzyczy o prawdziwe, tradycyjne seminarium duchowne, żeby marksiści i żydzi nie przeszkalali młodych mężczyzn „na księdza”. Potrzeba seminarium duchownego, aby powołani do kapłaństwa otrzymywali prawdziwe katolickie wykształcenie, mieli prawdziwą wiedzę o potędze i świętości spraw Kościoła i odnosili się do nich z najwyższą czcią, wynikającą z prawdziwej wiedzy kapłańskiej.

    https://swietatradycja.wordpress.com/2020/03/21/katolicka-czesc-a-judeoprotestanckie-profanacje-najswietszego-sakramentu/

  20. Ad. 7

    Czyli pogląd jakoby USA i UE miałyby być prowincjami masońskiej republiki pod władzą jednego światowego rządu jest chybiony?

    Nie jest chybiony. Z tym, że nie ma masońskiej republiki – nie jest potrzebna. Każdy mason dąży do tego samego celu, obojętnie, czy jest członkiem loży takiej, czy innej. Nazywam to „zarządzaniem rozproszonym”. Nie ma head office. Są cele wspólne dla nich wszystkich.

    A to co pan wypisuje o Słowianach przemilczę…

  21. NICK said

    Jak już Kapłana nie masz, durniu wszelaki.
    To weź chleb.
    Pobłogosław.
    Chrystusem i jego Ojcem.
    Durniu.

  22. . said

    Krzysztof M @

    „A to co pan wypisuje o Słowianach przemilczę…”

    To co napisałem o Słowianach to akurat prawda, a jak masz swoje teorie to twoja sprawa i choćbyś nie wiem jak ich bronił to za prawdę nikt ich nie weźmie.

  23. revers said

    . w Rosji akurat uzywa sie czesciej słowa germanie, jest jeszcze allemanczykow nazewnictwo narodu z nikąd czyli niemcow stosowane u ludów iberyjskich.

    Dla jednych etymologicznie słowanie moga kojarzyć sie z niewolnikami sklawe, innym z wolnym słowem, wolnymi ludżmi, lub sławą. przy czym sam wyraz słowo ma archaiczne znaczenie z przed wielu tysiecy lat i pochodzi z terenów na pograniczu iranu-indii.

    ——
    Rosyjska pisownia różni się od polskiej, jeśli chodzi o używanie dużych liter.
    Polak – ale поляк.
    Admin

  24. Ad. 22

    To co napisałem o Słowianach to akurat prawda, a jak masz swoje teorie to twoja sprawa i choćbyś nie wiem jak ich bronił to za prawdę nikt ich nie weźmie.

    I to jest właśnie taka odpowiedź, o jaką mi chodziło. 🙂 „akurat prawda”, „swoje teorie”, „wziąć za prawdę”. 🙂

  25. . said

    Krzysztof M @

    Jedni wolą widoczne fakty i naukę, inni baśnie. Jak kto woli. Podobieństwa języków słowiańskich i nazw miejscowości w tychże krajach udowadniać nie trzeba. A jeśli chodzi.o filmik reversa to dziękuję ale za dużo zlazło się pod niego antykatolików, neopogan zadrugowych czy tam niklotowych. Sam film od początku zalatuje taką baśnia i dla mnie jest jak wielka Lechia.
    Tak przy okazji proszę mi podać źródła rzymskie, greckie, perskie i chińskie mówiące o starożytnym Imperium Lechii. Jakieś tam organizmy państwowe na terenie Polski przed 966 r. były np. to, co nazwano kulturą łużycką. Natomiast opowieści o rozległym imperium to już ośmieszanie Słowian i ściślej Polaków a brzmii podobnie jak wymysły banderowców o starożytnej Ukrainie. Każdy zaś internetowy piewca Wielkiej Lechii, Słowian – Sławian to wielki wróg Kościoła naginający przy okazji naukowe fakty do swojej spaczonej wizji historii. Dalczego?
    Nie wiem skąd to się wzięło. Czy to sami żydzi wyrzucili na wierzch, żeby wyśmiać każdego kto bada przeszłość Słowian czy może to efekt wieloletniego ględzenia w internecie, bo zaiste internet ma wielką moc i to co się w nim wypisuje przyjmuje efekt kuli śniegu (jako inny przykład podam korwinizm czy bzdury o zakazie obrazów w Biblii). Ach, żeby tak ludzie jeszcze ten internet wykorzystali do przeciwdziałania rusofobii lub masonerii, zjednoczenia się przeciw władzy…
    na co ja liczę?
    Tyle ode mnie.

  26. Ad. 25

    Pan poczyta „3000 lat Państwa Polskiego” Tadeusza Millera. Do tego „Polskie runy przemówiły” Winicjusza Kossakowskiego.

    Tyle ode mnie.

  27. Ale dlaczego? said

    AD. 5
    Oglądnąłem do „informacji” o układzie planetarnym zbliżającym się do Ziemi.
    Żenada…

  28. Boydar said

    Qurwa ! O-BEJ-RZA-ŁEM !!!

    A w tym konkretnym – ‚zajrzałem’.

  29. Ale dlaczego? said

    Widzę, że kolejny nawiedzony „polonista”.
    Mój błąd.
    Ale ton rynsztokowy. Po cóż???

  30. Boydar said

    Ale dlaczego nie ? Może teraz zapamięta, trza się czasem fortelu imać.

  31. Ale dlaczego? said

    Jesteś belfrem czy jak? Czy trauma z czasów szkoły? 😉

  32. . said

    „Z tym, że nie ma masońskiej republiki – nie jest potrzebna”

    Będzie rząd światowy to będzie masońska republika światowa. Będą i jej prowincjex amerykańska, europejska. Mapa Gomberga z lekkimi zmianami nadal aktualna.

  33. Boydar said

    Za moich szkolnych czasów „oglądnąłem” kwalifikowało do dymisji.

    Nie, nie jestem belfrem, tym zajmuje się moja Baba ale z biologii nie j. polskiego. Po prostu mierzi mnie bezmyślne kaleczenie mojego języka. W dodatku zupełnie niepotrzebnie, bo taki ja to sobie poradzi, ale młodsi, z zakresem używanych słów rzędu tysiąca, przyjmą jak leci bezkrytycznie.

Sorry, the comment form is closed at this time.

 
%d blogerów lubi to: