Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

Wszyscy lecimy w Tupolewie

Posted by Marucha w dniu 2020-04-11 (Sobota)

Dobrze się stało, że w cieniu około-epidemicznych obostrzeń nie doczekaliśmy się znaczącej fety dziesiątej rocznicy katastrofy prezydenckiego Tu-154. Choćby dlatego, że na dziesięć lat po tym wydarzeniu ciągle nie jesteśmy w stanie rozmawiać o nim w cywilizowany sposób.

Szkoda, gdyż taki dyskurs miałby dla naszego społeczeństwa właściwości wysoce terapeutyczne. Tymczasem zamiast wymiany poglądów mamy z jednej strony wulgarny rechot w rodzaju prostackiego skeczu Stuhra juniora, z drugiej zaś parareligijny kult z własną mitologią, świętymi a nawet kapliczkami. Pamięć została rozmyta i zmieniona w tragifarsę.

Warto jednak spróbować porozmawiać, bo Smoleńsk jest dla nas ważny. Choćby dlatego, że zdeterminował naszą politykę na dekadę. Podzielił scenę na dwa zwaśnione na śmierć i życie obozy: PiS i anty-PiS. Rozpoczął wojnę.

[Gdy chodzi o kwestie naprawdę ważne dla tych sukinsynów, idą ręka w rękę – admin]

A gdy świszczą kule (na szczęście jak dotąd w jedynie w przenośni) nie ma miejsca na spokój, umiar, rozsądek. Są tylko emocje, i to wyłącznie negatywne: pogarda i nienawiść. W przewrotny sposób wszyscy staliśmy się więc ofiarami katastrofy smoleńskiej. I jej zakładnikami.

Katastrofa smoleńska nie nauczyła nas zbyt wiele.

Po dziesięciu latach wciąż żyjemy w państwie z dykty, gdzie procedury są tylko pustym hasłem a prawo stosowane jest wyłącznie gdy jest to na rękę władzy.

Samo prawo jest też marnej próby. Pełne wewnętrznych sprzeczności, uchwalane nocą, bezrefleksyjnie i na szybko, podpisywane na kolanie przez bezwolnego Prezydenta. Zresztą jakiego prawa i jakich procedur oczekiwać po państwie gdzie nie rządzą konstytucyjne organy, państwie sterowanym z tylnego siedzenia przez szefa jednej z partii?

Tą słabość bezwzględnie obnażył pierwszy poważniejszy kryzys. Około-epidemiczna histeria pozwoliła rządzącym rozwinąć skrzydła. Zakazy i nakazy wydawane bez wyraźnej podstawy prawnej, często przez nieuprawnione do tego organy. Sprzeczne pomysły i sygnały. Wariacka legislacja pełna prawnych bubli i anty-obywatelskich obostrzeń. Tracza kryzysowa tak dziurawa, że tuż po jej uchwaleniu trzeba było natychmiast przygotować kolejną. I tak dalej, i tak dalej…

Po dziesięciu latach od katastrofy smoleńskiej okazuje się, że wszyscy jesteśmy wewnątrz wielkiego Tupolewa. Samolot lata to tu to tam, w nieznanym nikomu kierunku. Załoga ignoruje wszelkie procedury i polecenia wieży kontroli lotów. Pilotuje nas kapitan, lecz realne polecenia wydaje jeden z pasażerów – stary zgorzkniały człowiek otoczony garstką klakierów. Nie wiemy gdzie lecimy i czy lecimy gdziekolwiek. Co jakiś czas samolot trafia na turbulencje, na szczęście jak dotąd łagodne. Czasami lekko przerywa jeden silnik. Nic poważnego.

Czas zabijamy kłócąc się ze współpasażerami. Dyskretnie naprowadzani sugestiami pasażerów pierwszej klasy podzieliśmy się na dwa obozy. Teraz wzajemnie się nienawidzimy i zwalczmy się na wszystkie możliwe sposoby. Jeśli ktoś nie chce się z nami kłócić (wszędzie jest pełno marud) natychmiast łączymy siły przeciwko niemu. Zabawa jest tak przednia, że determinuje całą naszą uwagę.

Pierwsza klasa też się z sobą czubi, ale mniej zaciekle. Co jakiś czas pasażerowie przesiadają się na drugą, zwaśnioną stronę i nikomu to nie wadzi. To pewnie dlatego, że w pierwszej klasie są lepsze drinki i przekąski.

Większość z nas nie pamięta już jak lata się innymi, normalnymi liniami. Nie zważa na drobne nieścisłości, cieszy się lotem. Są jednak tacy, którzy trochę się niepokoją. Wiedząc, że nasz samolot jest już leciwy drżą przy każdej większej turbulencji. Psują humor innym współpasażerom. Raz na jakiś czas ktoś żartuje, że zaraz wylądujemy. Tymczasem bezpiecznego lądowiska nie widać. Wszędzie tylko mgła. Ale przecież nie będziemy lądować we mgle. Prawda. Prawda?

Przemysław Piasta
10.04.2020
http://mysl-polska.pl

Komentarzy 11 to “Wszyscy lecimy w Tupolewie”

  1. awkzim said

    To się nazywa „kontrolowany lot ku ziemi” – katastrofie.

  2. UZA said

    Ad) „Gdy chodzi o kwestie naprawdę ważne dla tych sukinsynów, idą ręka w rękę – admin”
    Uściśliłabym, Panie Adminie, że są to raczej kwestie ważne dla ich panów. Jako właścicielka psów, niewątpliwie należących do zbioru sukinsynów, mogę potwierdzić, że te stworzenia są zawsze gotowe spełniać polecenia pana i towarzyszyć mu, chociaż nie wiedzą co ów pan chce zrobić ani dokąd i po co się udaje. Podobnie zachowują się tzw. politycy. Przypisywanie im wolnej woli, czy nawet świadomości celów, byłoby niezasłużonym komplementem pod ich adresem. Oni po prostu cały czas pozostają w gotowości z nadstawionymi uszami , czekając na komendę. Pan gwizdnie, sukinsyn już biegnie, aportuje, raportuje, uchwala i zakazuje – wedle rozkazu.

  3. Mietas said

    Ale przynajmniej w tym roku, dostali pstryczka od losu, który z nich zadrwił, i cały wyjazd do Smoleńska skończył się kompromitacją, w ramach kwarantanny, Rosjanie przygotowali propozycję podróży dla pisowskiej nomenklatury, otóż z Warszawy miał wyjechać pociąg z 3 wagonami do Smoleńska, 2 wagony osobowe, i 1 na samochody dla pisowskiej delegacji, po wejściu do wagonów, wszystkie wejścia miałby być zaplombowane, aż do Smoleńska, tam przy asyście rosyjskiej policji, byłby przejazd w kierunku uroczystości, po obchodach z powrotem do wagonów, i znów plomby, aż do Warszawy, nic dziwnego, że po takiej propozycji, w pisie wszystkim odebrało mowę i całą imprezę diabli wzięli, a my przynajmniej mamy święty spokój, i raczej w Polsce mało kogo to już obchodzi.

  4. Zerohero said

    Aha. Sądząc po okładce z 2011 Gapol promował teorię o zestrzeleniu. Dopiero później doszli do podłożonej bomby. W międzyczasie był hel i sztuczna mgła. Macierewicz zapowiadał dojście do prawdy. Wychodzi, że doszedł w towarzystwie młodego mężczyzny, ale chyba nie o to chodziło.

  5. Marucha said

    Re 4:
    Było też o zakłóceniu odbioru sygnałów GPS, o zmuszeniu (!) polskiego samolotu do lądowania, o blokadzie lotek…

  6. Jack Ravenno said

    @2 UZA – ładny opis. Łopatologiczne wyjaśnienie. Idąc tym tropem widać, że obecny politruk nasłuchuje pilnie głosu pańskiego zza Wielkiej Wody tudzież rzymiańskiego ajwajowania…

  7. Birton said

    ad 4
    ta scena w filmie „Polityka” zagrana przez Janusza Chabiora jest mistrzowska – i śmieszna i przekonywująca

  8. B Szewczyk said

    Info2 : https://zamach.eu . A samolot nie poleciał wcale. TRansportowiec Ił-76 zrucił najpierw złom a za drugim razem ofiary – tyle że nie trafił w to samo miejsce. Pierwsi to zobaczyli ambasador polski w Smoleńsku i operator TV. Do tego doszło 50 ofiar ” seryjnego samobójcy” po potym zdarzeniu bo za dużo wiedzieli. Samolot jak stał na lotnisku tak i stoi.Wszystkich wyrżnęli w w Polsce.- to jest opinia mgr inż K. Cierpisza https://zamach.eu ze Szwecji

  9. Czasem wydaje mi się że dla wielu najgorszą prawdą o Smoleńsku była by ta, że nastąpiła zwyczajna katastrofa lotnicza.

    ———–
    Dokładnie.
    Admin

  10. NICK said

    Po bandzie ostatniej jedziecie.
    „Wacławie”.

    Mi to lotto.
    Życie nie jest nakazem dla mnie a i dla PANA.

    „Smoleńsk”?

  11. Anucha said

    Sprawa jest prosta jak wolant tupolewa.
    Marucha wspólnie i w porozumieniu z Putinem.
    Zasadzili na otwarcie Siewiernego drzewko .
    Co było dalej , wszyscy wiedzą. 😀

Sorry, the comment form is closed at this time.