Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

  • The rainbow symbolizes the Covenant with God, not sodomy Tęcza to symbol Przymierza z Bogiem, a nie sodomii


    Prócz wstrętu budzi jeszcze we mnie gniew fałszywy i nikczemny stosunek Żydów do zagadnień narodowych. Naród ten, narzekający na szowinizm innych ludów, jest sam najbardziej szowinistycznym narodem świata. Żydzi, którzy skarżą się na brak tolerancji u innych, są najmniej tolerancyjni. Naród, który krzyczy o nienawiści, jaką budzi, sam potrafi najsilniej nienawidzić.
    Antoni Słonimski, poeta żydowski

    Dla Polaków [śmierć] to była po prostu kwestia biologiczna, naturalna... śmierć, jak śmierć... A dla Żydów to była tragedia, to było dramatyczne doświadczenie, to była metafizyka, to było spotkanie z Najwyższym
    Prof. Barbara Engelking-Boni, kierownik Centrum Badań nad Zagładą Żydów, TVN 24 "Kropka nad i " 09.02.2011

    Państwo Polskie jest opanowane od wewnątrz przez groźną, obcą strukturę, która toczy go, niczym rak, niczym demon który opętał duszę człowieka. I choć na zewnatrz jest to z pozoru ten sam człowiek, po jego czynach widzimy, że kieruje nim jakaś ukryta siła.
    Z każdym dniem rośnie liczba tych, których musisz całować w dupę, aby nie być skazanym za zbrodnię nienawiści.
    Pod tą żółto-błękitną flagą maszerowali żołnierze UPA. To są kolory naszej wolności i niezależności.
    Petro Poroszenko, wpis na Twiterze z okazji Dnia Zwycięstwa, 22 sierpnia 2014
  • Kategorie

  • Archiwum artykułów

  • Kanały RSS na FeedBucket

    Artykuły
    Komentarze
    Po wejściu na żądaną stronę dobrze jest ją odświeżyć

  • Wyszukiwarka artykułów

  • Najnowsze komentarze

    I*** o Palma odbija
    Sarmatus Rex o Próby pisania historii Holokau…
    errorous o Próby pisania historii Holokau…
    revers o Wolne tematy (38 – …
    Boydar o Wolne tematy (38 – …
    Boydar o Próby pisania historii Holokau…
    Boydar o Wstydliwe zakątki niezwyciężon…
    Boydar o Pomoc, jaką PiS udzielił Ukrai…
    decentr o Masakra na Placu Tiananmen – f…
    Liwiusz o Próby pisania historii Holokau…
    revers o Wolne tematy (38 – …
    bez loginu o Nikt nie obalał rządu Ols…
    MatkaPolka o Próby pisania historii Holokau…
    tom o Nikt nie obalał rządu Ols…
    bez loginu o Czy sztuczne mięso jest nieeko…
  • Najnowsze artykuły

  • Najpopularniejsze wpisy

  • Wprowadź swój adres email

Skazani na bluesa – 21.05.2020.

Posted by Marucha w dniu 2020-05-22 (Piątek)

Młodzi ludzie wierzą, że buntują się przeciwko establishmentowi. A establishment jest właścicielem i operatorem stacji radiowych i telewizyjnych, popularnych czasopism i firm fonograficznych, które zamieniły muzykę rockową i jej wykonawców w potężną siłę w amerykańskim życiu.

Do napisania skłoniła mnie następująca konstatacja tutejszego blogera: „Moment reaktywacji Trójki w stanie wojennym i jej nowe, młode oblicze było jednym z największych majstersztyków inżynierii społecznej (socjotechniki) reżimu wojskowego PRL i komunistycznych specsłużb”.-

Biedny człowiek. Nawet nie ma świadomości, że wszystko było tak samo, tylko że całkiem inaczej.

O tym, czym jest muzyka i na jej osobliwym wpływie na człowieka, wiedziano już od bardzo dawna (1). Wiedziano, wykorzystywano, a nawet badano, aby stworzyć naukowe podstawy obserwowanego zjawiska.

Pierwszym nowożytnym badaczem związku muzyki z ludzkim duchem był okultysta, kabalista i apologeta różokrzyżowców Robert Fludd. Szczególnie interesowała go muzyka towarzysząca religijnym misteriom antycznego Śródziemnomorza (2).

Ze względu na brak zapisów nie mam pojęcia, jak odtwarzał antyczną muzykę, ale w końcu był spirytystą, więc jakoś sobie radził. Z czasem zainteresowanie tą dziedziną zaczęło się przesuwać od okultystów ku przedstawicielom nauk stosowanych. Bo jeśli za pomocą muzyki można wywoływać u ludzi określone emocje, a można, to czemu nie wykorzystać tej sposobności i nie przejąć kontroli nad ludzkimi emocjami lub przynajmniej nad ich częścią.

Do roboty wzięli się: socjolodzy, psycholodzy, neurolodzy i lekarze psychiatrii. Głównie niemieccy, bo tam już na przełomie wieków XIX/XX był właściwy klimat, a w drugiej połowie lat 30-tych pojawiło się też dobre zaplecze finansowe. Niemieccy specjaliści mieli już niemałe osiągnięcia, kiedy runęło niemieckie państwo. Ich dorobek poszedłby na marne, gdyby nie amerykańscy towarzysze, którzy w ramach „operacji spinacz” wywieźli tych co zdolniejszych do krainy szczęścia czyli USA (3).

Panuje powszechne przekonanie, że najwięcej pożytku przynieśli Ameryce niemieccy fizycy jądrowi. To złudzenie, broń jądrową zastosowano zaledwie dwa nędzne razy, a „toksyny” (4) sporządzone przez niemieckich psychiatrów są stosowane do dziś na skalę globalną, w dodatku całkiem otwarcie.

Rzecz jasna, że prócz powyższych wydarzeń na świecie działy się też inne ważne sprawy. Na przykład miała miejsce „zimna wojna”. „Zimna wojna” toczyła się między blokiem państw atlantyckich (skupionych w NATO) a blokiem państw socjalistycznych (skupionych wokół Układu Warszawskiego) Zazwyczaj dla uproszczenia mówi się o zimnej wojnie między USA a ZSRR, ale należy pamiętać, że starcie tyczyło bloków państw.

Zimna wojna była substytutem wojny konwencjonalnej, na którą USA nie miało odwagi się zdecydować, dlatego jej celem było to, co jest celem każdej wojny: pokonanie, a następnie zdominowanie przeciwnika, odebranie mu praw i podporządkowanie. Wokół „zimnej wojny” panuje szereg zabobonów. Po pierwsze, że była aktem desperacji wywołanej groźbą komunizmu. Tymczasem zimna wojna była tylko kolejną odsłoną Wielkiej Gry (5). Oficjalną wersja głosi, że „zimną wojnę” zainicjował już po rozpadzie wielkiej koalicji, bo w 1946 roku, W. Churchill słynną przemową w Fulton (6). To nieprawda. Zimną wojnę zainicjowano jeszcze w czasie trwania wielkiej koalicji, bo 2 września 1945 r (7).

Trzecim rozpowszechnionym, zwłaszcza w Polsce, błędem jest „przebieganie do okopów wroga”, czyli utożsamianie się ze zwycięzcami w zimnej wojnie. W rzeczywistości każdy Polak z osobna (i wszyscy razem) bez względu na to, czy ma tego świadomość, przegrał tę wojnę. Właściwie to poległ na niej.

Strategię „zimnej wojny” obmyślił herszt CIA Allen Dulles, a jednym z głównych filarów jego koncepcji było rozsadzenie wschodniego bloku od środka. Allen Dulles wojnę spędził w Szwajcarii, gdzie z tytułu swej funkcji zacieśniał znajomości z wysokimi funkcjonariuszami III Rzeszy wywodzącymi się głównie z SS (8). Z osobą Allena Dullesa łączy się wiele fascynujących historii bo i ODESSA (9) i sprawa żydowskiego złota (10) i „sprawa watykańska”, stanowiąca tło do dwu poprzednich, ale ja zajmuję się dziś tylko „sprawą muzyki”.

Rolę detonatora mającego wysadzić wschodni blok przeznaczył Dulles młodzieży. W zasadzie nic oryginalnego, młodzież ze względu na połączenie braku życiowego doświadczenia z żądzą przygód, zawsze była użytecznym narzędziem. Ta doktryna zwana „planem Dullesa” (11,12), zaliczana jest do teorii spiskowych. Że niesłusznie, postaram się udowodnić.

Ale żeby zmienić młodzież w bezwolny detonator, trzeba było ją przygotować, co oznaczało zdemoralizować w taki sposób, aby nikt, w tym sama młodzież, zupełnie tego nie zauważył. Ale że tak się jakoś dzieje, że co jedne specsłużby wymyślą, to inne się jakoś o tym dowiedzą, już w 1946 Stalin odbywa spotkanie z inteligencją twórcza (13), podczas którego uczula na pewne zagrożenia mogące się pojawić „od tamtej strony”. Może to, a może coś innego, na jakiś czas oddaliło niebezpieczeństwo.

Był to naprawdę trudny orzech do zgryzienia i pomysłów na uniknięcie najgorszego nie było zbyt wiele. Proste zakazy zazwyczaj przynoszą odwrotny skutek, a już zakazy stosowane względem młodzieży z góry skazane są na klęskę. Początek klęski pojawi się po 1956 r. W wielu wspomnieniach okres został zapamiętany jako ten, w którym nie było dobrze widziane słuchanie i nie daj bóg granie jazzu. Słuchanie i granie jazzu niszczy muzyczną wrażliwość, więc studentów słusznie usuwano za to z konserwatoriów.

Ale właściwie dlaczego muzyka? – Inne dziedziny sztuki również, ale muzyka ma to do siebie, że może być „dostarczana” słuchaczowi bez jego udziału. Do kina i teatru, na wystawę, a nawet plebejski mecz trzeba wykupić bilet i wyjść z domu, aby obejrzeć widowisko. Muzyka wolna jest od takich uciążliwości. Zwłaszcza kiedy dzięki firmie „Muzak” spostrzeżono, że jeśli w restauracjach i sklepach leci w tle muzyka, ludzie chętniej wydają więcej pieniędzy niż bez „muzycznej tapety”. Ale jeśli pod wpływem muzyki chętniej kupują, to znaczy, że mogą robić też inne rzeczy, a jakie, to zależy od muzyki.

Jakoś tak w tymże czasie powstaje: „Filozofia nowej muzyki” (15) i oczywiście fundamentalne dzieło Teodora Adorno „Dissonanzen. Musik in der verwalteten Welt” [Dysonanse. Muzyka w zarządzaniu światem] (16). Są głosy, które twierdzą, że Teodor Adorno wykreował zespół The Beatles i był autorem większości ich kultowych hitów. Nie będę się na tym skupiać, choć faktem jest, że cudowni chłopcy z Liverpoolu rozpadli się nieomal w momencie śmierci Adorno, a kontynuując kariery solistów żaden z nich nie powtórzył wcześniejszych sukcesów (17).

Zatem muzyka może wszystko, nie tylko łagodzić obyczaje, a zwyczajnie je zmieniać. Za pomocą muzyki można „ukraść” całe pokolenie młodzieży i powieść ich w sobie tylko znanym kierunku. Idea kradzieży całej populacji dzieci, aby tym sposobem uderzyć w ich rodziców też nie jest nowa.

Jak to zrobić? – Pobudzać w nich nostalgię za czymś bliżej nieokreślonym z jednoczesnym uczuciem niezadowolenia z własnej sytuacji. Spowodować, że odwrócą się od dawnych autorytetów oraz wartości i zastąpić je nowymi. Rozbudzać duże oczekiwania z równoczesnym sugerowaniem, że nigdy nie będą mogły być zrealizowane w obecnych warunkach. Naturalną przecież różnicę międzypokoleniową pogłębiać do rozmiarów rowu mariańskiego. Spowodować, by nastroje tęsknoty, melancholii i smutku dominowały nad nastrojami radości i beztroski tak przecież właściwymi dla młodzieży.

Przygotowany wedle tego przepisu materiał ludzki jest już gotowy do końcowego etapu czyli do zaszczepienia mu jawnej autowrogości. Osobnicy tym dotknięci są przekonani, że ich wrogość skierowana jest na zewnątrz, a naprawdę nienawidzą samych siebie. Dosłownie wszędzie i na wyciągnięcie ręki można znaleźć aż nazbyt liczne przykłady tego. I co charakterystyczne; im głośniej deklarowany patriotyzm, tym u danej jednostki silniejsza autodestrukcja. Ale do rzeczy.

Nie wiem, czy władze demoludów zrobiły wszystko, co mogły, ale w końcu ugięły się pod naporem „kulturowej inwazji” Zachodu. W 1962 r. coś pękło. Wprawdzie tama jeszcze była w miarę szczelna, ale pierwsze pęknięcia już się pojawiły. W owym roku na cześć 30-lecia związku artystów ZSRR odbyła się w Moskwie wystawa awangardzistów. Było to naprawdę duże wydarzenie, namacalny dowód „odwilży”, więc zjechało się wielu zagranicznych korespondentów.

Na uroczyste otwarcie wystawy przybył Chruszczow i po obejrzeniu kilkunastu pierwszych płócien wpadł w szał. Na początek zmieszał z błotem kierownika wystawy a potem było już tylko gorzej. „Wystawa-gówno, a artyści-pederaści” – skonstatował. Rozpętała się gorsząca awantura, a gdy jeszcze KGB ogłosiło, że wykryło nielegalne kontakty grupy homoseksualnych malarzy z amerykańskim czasopismem, to większość z nich zmuszono do emigracji (18,19,20).

To zdarzenie spotkało się z falą ostrej krytyki na Zachodzie. Zwykłych ludzi nie wtajemniczono w szczegóły, bo nieprzejednane stanowisko Chruszczowa względem homoseksualistów i sztuki awangardowej mogłoby przysporzyć mu sympatii, ale i tak fala ostrej krytyki względem „gnębienia artystycznej wolności przez komunistów” zalała ówczesne media, a tamtejszą bohemę poruszyła do żywego.

Prócz relegowania studentów konserwatoriów za granie jazzu, państwo/władza nie dysponowało żadnymi środkami o szerszym zasięgu. Pod koniec lat 50-tych w większości domów było radio, więc czego nie wysłuchano w polskim radiu, wysłuchano gdzie indziej, w tym w kultowym Radiu Luksemburg. Osobiście jestem człowiekiem epoki telewizji i nawet nie potrafię słuchać radia, ale wiem, że we wspomnieniach wielu ludzi Radio Luksemburg kojarzy się ze wszystkim najlepszym, co mogło się im w życiu przydarzyć.

Władza nieco odpuściła. Ostrożnie, bo nie dość, że fala przyszła z Zachodu, to jeszcze niosła coś, czego nigdy przedtem nie było. Rzecz dziś nie do uwierzenia, ale wcześniej ani w Polsce ani w Europie nie istniała „muzyka młodzieżowa”. Istniały popularne piosenki, ballady, romanse, kanconetki i arietki, których słuchali zarówno starsi jak i młodsi.

Wraz z pojawieniem się muzyki młodzieżowej zaczął się zmieniać europejski kod kulturowy, jako że muzyka europejska wywodziła się z innych tradycji niż jazz, big-beat, nie mówiąc już o rapie, techno czy innych afrykanizmach.

Początkowo starano się mieć sprawę pod kontrolą w nadziei, że młodzieżową muzykę można jakoś oswoić i ugrzecznić. Polska młodzież miała grać i śpiewać polskie piosenki – taki był warunek. Warunek może odniósłby jakiś skutek, gdyby nie odwieczny polski kompleks. O ile przeciętny Amerykanin czy Anglik nawet nie wie, że w jakiejś Polsce istnieją piosenki, to przeciętny Polak własną muzykę traktuje jak skromny substytut muzyki właściwej czyli śpiewanej po angielsku.

Mało kto wie, ale większość zachodnich kultowych zespołów z Beatlesami włącznie, miały ambicję wystąpić w „stolicy demoludów” – w Moskwie, dlatego czyniły starania nawet i na drodze dyplomatycznej. Moskwa była na te umizgi głucha. Prawie. Bo dla eksperymentu postanowiono, że PRL nawiedzą Rolling Stones (20). Chciano się przekonać, jaka będzie reakcja naszej publiczności. Naszej czyli ludzi urodzonych już po wojnie i dojrzewających w warunkach wolnych od uciążliwości kapitalizmu. Na koncert przybyła incognito grupa radzieckich specjalistów, która miała za zadanie pilnie obserwować reakcje i zachowania publiczności. Zgodnie z zaleceniem specjalistów „socjalistyczne sceny” powinny być dla takich zespołów zamknięte.

W tym czasie propaganda zaczęła już przynosić pierwsze efekty, obok normalnego świata powstał „świat młodzieżowy”. Z młodzieżowym slangiem, młodzieżowymi fryzurami, młodzieżową modą, młodzieżową muzyką, młodzieżowymi tancbudami itp. Wszystkie te „wynalazki” miały pogłębiać naturalny i znany od stworzenia świata konflikt pokoleń. A że – jak wiadomo – „dzieci rosną”, to już pod koniec lat 70-tych młodzież lat 60-tych zaczęła przenikać do świata dorosłych. Niby normalna kolej rzeczy, ale tym razem było inaczej.

O ile w przeszłości proces „doroślenia” polegał na wyzbywaniu się młodzieńczego radykalizmu, przyzwyczajeń, oczekiwań, pragnień itd., to nowe pokolenie weszło w świat dorosłych z całym bagażem dziecięctwa. I choć różny był ów bagaż, bo uwarunkowany pozycją społeczną rodziców, materialnym statusem, to jednak było coś, co ich łączyło; wszyscy wychowali się słuchając tej samej muzyki, byli fanami tych samych idoli, mieli identyczne kolekcje płyt. Nie bójmy się tego: mieli wspólny kod kulturowy. Kod już odmienny od tego, którym charakteryzowało się pokolenie schodzące. Dowodem na to jest stopniowy upadek od wczesno-PRL-owskiego Festiwalu Młodych Talentów (21) poprzez późno-PRL-owski Jarocin, po współczesny Przystanek Woodstock. Regres widoczny jest chyba dla każdego.

Kradzież się udała. Allen Dulles niczym Szczurołap z Hameln wyprowadził całe pokolenie z ich naturalnego kulturowego i politycznego kontekstu. Powrót jest niemożliwy, bo zupełnie nie wiadomo, do czego się odwołać. Wszyscy w większym lub mniejszym stopniu jesteśmy ludźmi z niejasną tożsamością. Tożsamość naszych dziadków i rodziców była jasna, a nasza nie jest już taka oczywista.

Modny ostatnio temat Kazika i radiowej Trójki obnażył to z całą ostrością. Nieomal wszyscy podzielili się na obrońców/oskarżycieli Kazika lub na obrońców/oskarżycieli redakcji radiowej. Zupełnie nie rozumieją, że cały ten konflikt to gra pozorów, bo obydwie strony niby to konfliktu naprawdę należą do tej samej rodziny. Jak napisał publicysta Gary Allen: „Młodzi ludzie wierzą, że buntują się przeciwko establishmentowi. A establishment jest właścicielem i operatorem stacji radiowych i telewizyjnych, popularnych czasopism i firm fonograficznych, które zamieniły muzykę rockową i jej wykonawców w potężną siłę w amerykańskim życiu”.

Na koniec można byłoby zapytać: po co? Po co ten Dulles ze swoim planem? Po co ten cały trud? Dla „złotego miliarda” (22,23). Ale o tym kiedy indziej. Oczywiście jeśli zdążę, bo wobec groźby powszechnych szczepień wiara w to, że złoty miliard to tylko teoria spiskowa, coraz bardziej słabnie.

1 https://pl.wikipedia.org/wiki/Muzyka
2 https://en.wikipedia.org/wiki/Robert_Fludd
3 https://pl.wikipedia.org/wiki/Operacja_Paperclip
4 https://pl.wikipedia.org/wiki/MKUltra
5 https://en.wikipedia.org/wiki/The_Great_Game
6 https://pl.wikipedia.org/wiki/Zimna_wojna
7 https://en.wikipedia.org/wiki/Cold_War_Victory_Medal
8 https://en.wikipedia.org/wiki/Allen_Dulles
9 https://pl.wikipedia.org/wiki/ODESSA
10 https://en.wikipedia.org/wiki/Nazi_gold
11 https://en.wikipedia.org/wiki/Dulles%27_Plan
12 https://ru.wikipedia.org/wiki/%D0%9F%D0%BB%D0%B0%D0%BD_%D0%94%D0%B0%D0%BB%D0%BB%D0%B5%D1%81%D0%B
13 https://www.marxists.org/russkij/stalin/t16/t16_13.htm
14 https://pl.wikipedia.org/wiki/Muzak_(muzyka)
15 https://pl.wikipedia.org/wiki/Filozofia_nowej_muzyki
16 https://pl.wikipedia.org/wiki/Theodor_Adorno
17 https://www.theguardian.com/music/shortcuts/2019/sep/10/a-little-help-from-my-neo-marxist-philosopher-adorno-fifth-beatle-according-olavo-carvalho
18 https://en.wikipedia.org/wiki/Manege_Affair
19 ru.wikipedia.org/wiki/Посещение_Хрущёвым_выставки_авангардистов
20 https://pl.wikipedia.org/wiki/The_Rolling_Stones_European_Tour_1967
21 https://pl.wikipedia.org/wiki/Festiwal_M%C5%82odych_Talent%C3%B3w
22 https://ru.wikipedia.org/wiki/%D0%97%D0%BE%D0%BB%D0%BE%D1%82%D0%BE%D0%B9_%D0%BC%D0%B8%D0%BB%D0%BB%D0%B8%D0%B0%D1%80%D0%B4
23 https://en.wikipedia.org/wiki/Golden_billion

Napisał: Ikulalibal
https://zygumntbalas.neon24.pl

Komentarzy 13 do “Skazani na bluesa – 21.05.2020.”

  1. Nietytus said

    Wpis znakomity, wreszcie ktoś spojrzał na ten aspekt aktywności ludzkiej w sposób syntetyczny, wieloaspektowy z synergiczną pointą. Brak komentarzy dowodzi, że czytelnikom odjęło mowę, albo po prostu go nie zrozumieli, tak jak np. wpisów Brodackiej, które są łatwiejsze w odbiorze i dużo, jednak płytsze.

  2. bryś said

    Potem była era techno.

    Dziś są blogerzy i tuberzy, gracze w gry, fajne filmiki i ładni ludzie co mówią ładnie, albo ładnie wydlądają. A jak rozbuchana jest roszczeniowość młodych ,to jest obłęd? Wiedzą jak za skakanie, granie w gry, otwieranie pudełka, czy kopanie piłki cwelebryci biorą tryliardy i młodzi też się „cenią”. Przecież też są ładni, mają ładne włosy a dziewczynki umią robić buzię w ciup. Jeszcze bardziej to alienuje młodych, niż rockowe dinozaury. Ciekawe co będzie następne.

    Oczywiście są wyjątki, ale generalizujmy.

  3. Isreal said

    Biedny człowiek. Nawet nie ma świadomości, że wszystko było tak samo, tylko że całkiem inaczej.

    było całkiem inaczej, ale tak samo i będzie inaczej , ale tak samo …..

  4. NICK said

    Hm.

  5. Rafal Cz. said

    Znakomity komentarz! Nic dodac nic ujac.

  6. wywrotowiec said

    doskonaly artykul -jako muzyk dodal bym ciekawawostke,byc mozwe nie kady wie,ze muzyka dziala tez na rosliny nie tylko na zwierzeta.Muzyka towarzyszy nam od „poczatku”najpierw „dzicy” i inni jaskiniowcy wybijali rytmy ,nastepnie tance rytualne i inne,pozniej pierwsze instrumenty vide Janko muzykant czy traby z rogow,sam jako dziecko strugalem fujarki z wierzby.

    Prawdziwa rewolucja nie do przeskoczenia zaczela sie w sredniowieczu np niedoscigniony Jan Sebastian Bach jako jeden z pierwszych super kompozytorow,tworca kilkuset malych i duzych utworow muzycznych nie bede przytaczal nazw,ktorych jest naprawde wiele,co ciekawe on takze mial swojego nauczyciela stryja dokladnie -dokladnie mowiac organisty w kosciele to byl wlasnie przelomowy czas gdy powstalo pierwsze pianino ,a dopiero pozniej fortepian,oczywiscie i organy i pianina przechodzily mase usprawnien.Najciekawsze jest jednak to,ze ci pierwsi pianisci,ktorzy dopiero mieli do swej dyspozycji ten intrument doszli to tak nieprawdopodobnej wirtuozerii-byli pierwszymi pianistami i niedoscignionymi do dzis,dokladnie mam na mysli to,ze owszem utalentowany czlowiek moze stac sie technicznym maestro (oczywiscie nie kazdy z nas),ale to skad mieli takie pomysly na tak skomplikowane,szalone naZwijmy to „sposoby” gry ,jesli ktos nie nadaza polecam popatrzec na you tubie techniczna gre pianisty.

    Druga sprawa to niezwykla plodnosc -wena tworcza tychze wirtuozow kilkaset,najczesciej okolice tysiaca utworow muzycznych miala wiekszosc z nich i to tych znaych i uznanych nikt nigdy nie bedzie wiedzial o absolutnie wszystkich,ciekawe wydaje sie byc ile jeszcze utworow skomponowal by nasz Fryderyk Chopin,ale szczerze wielu z nich zyla dosyc krotko 50+ ,jak na dzisiejsze standardy.

    Trzecia sprawa niezwykle ciekawa jest sprawa ilosci stworzonych utworow czy piosenek wspolczesnych wszelkich nurtow muzycznych
    no miliony milionow i nadal chodzi o to,ze mamy tak naprawde 7 dzwiekow(slownie siedem) plus poltony pomiedzy nimi czyli c,d,e,f,g,a,h inaczej do re mi fa sol la si do i miliony milionow piosenek zadna z nich poza swiadomymi czasami plagiatami nie powtarza sie ,czyli kazda jest inna jakim cudem?
    ilosc kombinacji przerasta ilosc kombinacji w totolotku.Oczywiscie mamy tonacje,rytmy itp rzeczy ,ktore powoduja „odmiennosc” utworow,ale fakt jest faktem,ktory dla mnie jest niezwykly,tajemniczy i szalony.

    Rowniez niezwykle duzo i niezwykle utalentowanych mielsmy i mamy nadal skrzypkow wirtuozow i oczywiscie kompozytorow utworow na skrzypce ,na skrzypce i fortepian badz skrzypce i orkiestre.Rowniez polskich,a dzis? mamy,ale wydaje sie ,ze po prostu malo i wydaje sie ,ze nie ma az tak utalentowanych i plodnych tworczo.

    To tylko tyle co ciekaszych rzeczy z historii muzyki ,ktora dzieli ludzi na muzykow i reszte swiata.Chcialbym tylko uzmyslowic,ze muzycy nieco inaczej patrza na swiat,sa niezwykle wrazliwi nawet ci rock’n’rollowcy czesto gesto powodujacy skandale,burdy itp.Udowodnionym jest naukowo,ze mozgi muzykow sa bardziej rozwiniete,bardziej plastyczne i latwiej rozwiazuja pewne kwestie,inaczej wygladaja ich skany.To tylko pdakje jako ciekawostke ,zapewne sa wyjatki ot tego jak zawsze i wszedzie.

    Reasumujac kazdy moze byc muzykiem tzn. nauczyc sie grac technicznie na danym instrumencie, lepszym lub nieco „gorszym”,ale wirtuozem i kompozytorem nieliczni.

  7. Ad. 6

    Udowodnionym jest naukowo,ze mozgi muzykow sa bardziej rozwiniete,bardziej plastyczne i latwiej rozwiazuja pewne kwestie

    Dzieci, które zaczynają uczyć się gry na pianinie, mają lepsze stopnie.. To wie chyba każdy nauczyciel muzyki.

  8. Boydar said

    „… to wie chyba każdy nauczyciel muzyki …”

    To wie każdy nauczyciel, szczególnie nie od muzyki.

  9. Dinozaur said

    Do 2: Kolego Brysiu, bardzo trafnie opisane. Jszcze gorszym źródłem ogłupienia są piłka kopana ( dla plebsu ) i tenis ( zmanierował całe pokolenia rodzin z intelektualnymi tradycjami ).

  10. Okadwa said

    Prócz polityki jest i strojenie…
    Obecny standard to 440 Hz… dlaczego?
    Powinno być 432 Hz… proszę sobie o tym poczytać.
    We internecie dużo tego i jak zwykle głosowanie w te i wewte.
    Mnie pasuje częstotliwość 432 Hz: jest bardziej „miękka” i „ciemniejsza”.
    I dużo mniej agresywna… a to wypowiedź Leszka Możdżera:

    „Prowadzę teraz badania nad strojem, bo przestawiłem się na częstotliwość 432 Hz, którą promuje się jako strój alternatywny, naturalny. Rzeczywiście, na poziomie rezonansu powoduje on nieco inne reakcje ciała fizycznego niż strój o częstotliwości 440 Hz, chroniony normą ISO nr 16 przez organizację normalizacyjną z siedzibą w Genewie. Kiedy dowiedziałem się, że został on wprowadzony jako standard strojenia przez hitlerowskie Niemcy w 1939 roku, to nie byłem już taki pewien, czy to są parametry dla nas odpowiednie.”

    … 440 Hz oddala od Boga.

  11. Boydar said

    Wstrętne Niemcy 🙂 zwłaszcza hitlerowskie. Ale że to Rockefeller z Rothschildem zdecydowali, to Okadwa już nie napisał.

  12. Okadwa said

    Niedomówienia żem użył… żem się Pana majstra posłuchał.

  13. Boydar said

    No dobrze, niech tam już będzie.

Sorry, the comment form is closed at this time.

 
%d blogerów lubi to: