Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

Pewnego razu w Ameryce

Posted by Marucha w dniu 2020-06-05 (Piątek)

– Jak reagują Amerykanie?
– Normalnie, panikują i rabują sklepy…

Tekst z tego starego skeczu jest tyleż aktualny, co tradycyjny. Bo spójrzmy na kalendarium USA:

Dekada lat 60-tych zaczęła się od zamieszek w maju 1960 r. przed ratuszem w San Francisco, wijąc się przez walki z białymi segregacjonistami z jednej, a działaczami na rzecz równouprawnienia rasowego z drugiej, a począwszy od 1964 r., od zastrzelenia 15-letniego murzyna, Jamesa Powella przez białego policjanta – nie było już roku bez zajść ulicznych, walk, strzałów.

Płonęły Harlem, Rochester, Jersey City, Dixmoor, Filadelfia. Potem było coraz gorzej, aż do Długiego Gorącego Lata 1967, kiedy wydawało się, że kraj rozpada się na dobre. W kolejnych miesiącach padały kolejne trupy, potem zginął King i okazało się, że może być jeszcze gorzej. Protesty obejmowały kolejne campusy uniwersyteckie, podczas konwencji Demokratów w 1968 r. prowokacje policji o mało nie rozwaliły Chicago. Trupy padały coraz gęściej – Gwardia Narodowa zmasakrowała przeciwników wojny w Wietnamie i Kambodży protestujących na Kent State University w maju 1970 r. A od lutego do maja 1973 r. było Wounded Knee…

Koniec wojny nie przyniósł uspokojenia. W latach 70-tych Ameryka płonęła jeszcze wielokrotnie: przeciw brutalności policji, w gniewie i rozpaczy przeciw biedzie, sąsiadującej wszak z rosnącym bogactwem elit.

Tymczasem w Bloku Wschodnim…

Bardzo charakterystyczne, że wszystkie te zbrodnie, gwałty, konwulsje systemu demoliberalno-kapitalistycznego – działy się najpierw w dekadzie kojarzonej w Bloku Wschodnim z małą stabilizacją, a następnie przeniosły się na dziesięciolecie bodaj najlepiej wspominane przez wszystkie narody demoludów!

Kiedy na Zachodzie następowała dekompozycja norm i struktur społecznych – w Polsce czy na Węgrzech dorastało pierwsze pokolenie powojenne i samo z siebie, bez pomocy zawodowych rozrabiaków wcale nie miało szczególnej ochoty się buntować…

Gdy w latach siedemdziesiątych amerykańscy gwardziści pacyfikowali uniwersytety, gdy policja ścierała się z Indianami i mieszkańcami czarnych gett – Polacy przeżywali boom gierkowski, narody sowieckie przed otrzymanymi wcześniej mieszkalnymi chruszczowkami parkowali wozy marki żiguli. Nawet Bułgarzy i Rumuni, nie mówiąc o Węgrach – pamiętają tamten czas jako bodaj najlepszy w XX wieku.

Gdy Zachód się rozpadał – Wschód miał swoje małe pięć minut prosperity. Nic więc dziwnego, że to w tamtą stronę spoglądały kolejne kraje dotychczasowego Trzeciego Świata, a cała rywalizacja geopolityczna mimo powierzchownie atrakcyjnego blichtru Zachodu – wciąż była nierozstrzygnięta, a nawet z pewną przewagą po stronie wschodniej.

Pewnie, że i u nas zdarzały się zakłócenia, jasne, że ludzie chcieli szybciej i więcej, jasne, że milicja nie głaskała w Radomiu, że padły strzały na Wybrzeżu. Wciąż jednak były to jednostkowe przypadki, tragiczne wydarzenia – w zestawieniu z całymi autodestrukcyjnymi trendami na Zachodzie! I w tym właśnie rywale dostrzegli swoją (ostatnią?) szansę.

Czy może więc dziwić, że właśnie wtedy ośrodki decyzyjne świata amerykańskiego poczuły się zmuszone, by rzucić ostatnie swojego rezerwy, przede wszystkim wywiadowcze i propagandowe dla zdestabilizowania konkurentów? Że wszelkimi dostępnymi środkami zdecydowano się złamać własne objawy niezadowolenia, nieważne, siłą, przetrzymaniem strajków, rozbiciem zorganizowanych form oporu społecznego (zwłaszcza związkowego) jak w Wielkiej Brytanii i USA, czy absorbowaniem haseł przeciwników jak we Francji.

Wielką rolę w budowie nowego stanu świadomościowego Zachodu odegrało Hollywood, umiejętnie zastosowano także nowy element – lęk przed straszliwą epidemią, AIDS. Zdając sobie sprawę z ogromnego ryzyka przeorientowano także krótkoterminowe cele gospodarcze z wyścigu ciężkiego przemysłu (np. kosmicznego) na szybkie uatrakcyjnienie konsumpcji. Nie żadne Wojny Gwiezdne miały dać przewagę Zachodowi, ale wznowiona legenda „przypływu podnoszącego wszystkie łodzi” i tym podobne bajki, przywracające jednak wiarę w „amerykańską drogę do sukcesu”.

Oto Ameryka

Oczywiście – nie dla wszystkich, ale temu miało służyć inne wzmożenie – segregacji. Tyle, że już nie (tylko) rasowej, ale ekonomicznej, dyskretniejszej w formie. Pokrzywdzeni mieli być nie jako murzyni, Indianie czy Latynosi – ale jako nieprzystosowani, leniwi, patologiczni, kryminogenni. Gdy zaś w pułapkę wpadali kolejni, nieważne czy przybywający na tę Ziemię Obiecaną Polacy prosto z Polish Jokes, czy najbardziej nawet rasowi, ale zdeklasowani WASP-owcy, łudzący się nadzieją na własny dom podczas wielkiej bańki mieszkaniowej 2007/8 r. – to przecież też była i jest tylko ich wina! Bo przecież system jest doskonały, w końcu wygrał Zimną Wojnę…

Nie łudźmy się zatem, że Ameryka upadnie od kilku ukradzionych telewizorów, skoro przetrwała lata 60-te i 70-te, wielki kryzys naftowy, reaganomikę, Bushów, Clintona, Gore’a, Obamę, rządy Deep State, a teraz jeszcze chaotyczno-pajacowatą kadencję Trumpa.

Pamiętajmy jednak, że takie robaczkowe skurcze wstrząsają tym wyrostkiem świata coraz częściej. I któreś kolejne w końcu go może jednak zadławią na tyle, że cofnie się zajmować własnymi sprawami. A wówczas oby udało nam się przywrócić naszą małą stabilizację, dekadę z pracą, mieszkaniami, rozwojem i nadzieją. Oni zaś niech dalej do siebie strzelają, duszą się i rozwalają, skoro tak to lubią.. W końcu to Ameryka!

Konrad Rękas
https://konserwatyzm.pl/

Komentarzy 6 to “Pewnego razu w Ameryce”

  1. Sarmata said

    W końcu ludzie się dowiedzieli, co znaczy pojecie „Wolna Amerykanka”.

  2. Lolek (Prawdziwy) said

    Milo posluchac bardziej edukowanych Amerykanow…

  3. osoba prywatna said

  4. Zdzicho said

    Rabunek sklepów to wyraz dużej dysproporcji w medianie zarobków w USA. Niewielka ilość multibogaczy, reszta biedacy do wyszczepienia i w końcu pewnie wymordowania. Skoro ludzie rabują, to nie stać ich na nowe ciuchy, buty, czy sprzęt RTV AGD. Nie mając dobrze płatnej pracy, czy w ogóle pracy, niestety rabują sklepy. USA wytwarza swój dochód narodowy poza granicami kraju. W Chinach, Indiach, etc. Tam jest on dzielony, w kosztach wytworzenia. A nadwyżka jest konsumowana przez nielicznych amerykańskich inwestorów. Stąd masakryczna ilość biednych i bezrobotnych. Powtórka ze Starożytnego Rzymu. Upadek Cesarstwa Rzymskiego, a obecnie upadek USA. Produkt musi być wytwarzany w kraju gdzie się go sprzedaje. Oraz koszty pracy muszą pozostać w kraju wytworzenia. Zbytnia koncentracja kapitału powinna zostać rozproszona. Lekarstwem powinien być reset waluty do minimum i start gospodarki od zera. Bogacze, wszyscy którzy mają tendencję do tworzenia trust- ów, czy monopoli, które muszą być zabronione, pod karą progresywnego podatku obrotowego, a także dużych kar za niszczenie nadwyżek towarów, wszyscy powinni oddać złupione walory. Komu. Skarbowi Państwa.

  5. janetatanka said

    Panie Zdzicho, gleboko sie Pan pochylil nad tragedia USA, tak gleboko, ze z tego poziomu nie widac nic oprocz butow i zgietych karkow.
    Niestety ci, ktorzy „porywaja mlode pokolenie do rewolty” sami nie pracuja czasami od 3 pokolenia. Bialy Amerykanin z topniejacej tzw klasy sredniej ciagnie 2-3 prace jednoczesnie. Splaca kredyty i oplaca socjal wypruwajac sobie zyly.

  6. JARNO said

    #3:>Lolek(prawdziwy)
    fajnie to napisałeś ‚bardziej wyedukowanych Amerykanów’ – jak rozumiem – mając na myśli Adama Andrzejewskiego .https://en.wikipedia.org/wiki/Adam_Andrzejewski
    człowieka, który nie zmienił nazwiska – było nie było trudno-wymawialnego w językach niesłowiańskich, pochodzącego z Illinois, którego ‚stolicą’ jest Chicago-matecznik Obamy-Pritzkerów-Georga Friedmanna -stratfor (kumpel zjednoczonych prawiczków) czy Emmanuel ‚dancer’ Rahm slynnego – raz że zaliczył służbę w IDF a potem robił u Obamy a drugie z powiedzenia AKTUALNEGO w czasie ‚pandemii’ jak …..zawsze:
    Nigdy nie pozwalasz, aby poważny kryzys zmarnował się. I mam na myśli to, że jest to okazja do robienia rzeczy, których wcześniej nie mogłeś zrobić.
    Pan Adam Andrzejewski prowadzi https://www.openthebooks.com/ pod hasłem
    TRANSPARENCY REVOLUTION
    i swoją wiedzą nt. funkcjonowania KAPITALIZMU
    bylby w stanie zawstydzić wszystkich domorosłych ‚obrońców kapitalizmu jak niepodległości’ od Balcerowicza przez Belkę do Morawieckiego juniora nie mówiąc moronów aynrandystów-szkoła austriacka jak Kurwin vel Mikke czy sommer czy mentzen.
    A my się podniecamy dupkami jak Cejrowski, Kolonko, Targalski, etc czy PAFERE = Polsko-Amerykańska Fundacja Edukacji i Rozwoju Ekonomicznego >
    .https://www.pafere.org/wladze-fundacji/
    z udziałem –
    Piotra Andrzejewskiego, Przewodniczący Rady Fundacji czy Stanisław Michalkiewicz, Członek Rady Fundacji, etc
    Prezydent JF Kennedy powiedział słynne słowa:
    “Ask not what your country can do for you; ask what you can do for your country.”
    Nie pytaj co twój kraj może zrobić dla ciebie,
    pytaj co TY MOŻESZ ZROBIĆ dla TWOJEGO !!! kraju.
    ale to chyba bez sensu poruszać taki sprawy ad2020 w oczyszczalnie ścieków-Polin.
    .
    Lolek -prawdziwy/nieprawdziwy:
    DZIĘKI WIELKIE>
    That’s one small step for man (ie.you),
    one giant leap for Poles (hope=Jarno)

Sorry, the comment form is closed at this time.