Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

„To on był twórcą tego całego NSZ-u”

Posted by Marucha w dniu 2020-06-08 (Poniedziałek)

O Narodowej Organizacji Wojskowej i Narodowych Siłach Zbrojnych na terenie Zagłębia Dąbrowskiego w okresie niemieckiej okupacji pisałem tutaj:
>https://www.magnapolonia.org/narodowa-organizacja-wojskowa-i-narodowe-sily-zbrojne-w-zaglebiu-dabrowskim/

O tym, jak przedstawiała się ta działalność po wkroczeniu na ten teren Armii Czerwonej i zainstalowaniu władz komunistycznych, dowiadujemy się z dokumentów UB i SB zgromadzonych w archiwum Instytutu Pamięci Narodowej. I tak w dokumencie o nazwie „Charakterystyka nr 286 nielegalnej organizacji pn. Narodowe Siły Zbrojne” z 16 sierpnia 1979 roku możemy przeczytać:

„Polecenie dalszej działalności w konspiracji wydał podległym sobie członkom „N.S.Z.” szef Wydz. II-go Śląskiego Okręgu NSZ niejaki Kocem Stanisław ps. „Onufry”, który wspólnie z oficerem organizacyjnym „N.S.Z.” Michalskim Kazimierzem ps. „Jacek” i Jakimkiem Kazimierzem ps. „Marek”, dowódcą placówki terenowej „N.S.Z.” w Strzemieszycach podzielili i rozdali zaufanym członkom „N.S.Z.” przechowywaną nielegalnie broń w celu jej ukrycia i wykorzystania w odpowiednim momencie.”

Tak więc teren Zagłębia miał w tym czasie podlegać pod VII Śląski Okręg Narodowych Sił Zbrojnych. W tym momencie rzućmy okiem do dokumentu z innej teczki, mianowicie do „Charakterystyki nr 300 sztabu nielegalnej organizacji pn. VII Śląski Okręg Narodowych Sił Zbrojnych” z 18 sierpnia 1986 roku. Możemy tam przeczytać:

„Sztab VII Śląskiego Okręgu NSZ rozpoczął swą działalność wiosną 1945 r. na terenie woje. śląsko-dąbrowskiego. Zorganizował go i objął funkcję komendanta tegoż okręgu przybyły z Krakowa niejaki Salski Stanisław ps. „Sokołowski”, „Szczęśniewicz”. Strukturalnie okręg dzielił się na wydziały /ustalono 4 wydziały/ – Wydz. II – wywiad, Wydz. V – Łączność, Wydział VI – Propaganda, Wydz. PAS.”

W świetle ustaleń UB/SB obsada personalna sztabu wyglądała następująco

1/ Komendant – Salski Stanisław ps. „Sokołowski”, „Szczęśniewicz”
2/ z-ca komendanta i szef sztabu – Wąs Franciszek ps. „Warmiński”, N.N. „Górny”, „Łamigłowa”
3/ Wydz. II – wywiad – Kocem Stanisław ps. „Onufry”
4/ Wydz. V – łączność – Mięso Jan ps. „Marek”
5/ Wydz. VI – propaganda – Bereszko Jan ps. „Niewiadomski”
6/ Wydz. PAS – Wojciechowski Jerzy ps. „OM”

Z kwestionariuszy osobowych dowiadujemy się, że Stanisław Salski pełnił funkcję komendanta Okręgu do lipca 1945 roku, po czym zastąpił go N.N. ps. „Górny”, „Łamigłowa”, który wcześniej miał być zastępcą komendanta i szefem sztabu (od czerwca 1945 r.).

W tym miejscu należy zauważyć, iż ów „Górny”, „Łamigłowa”, określony tu jako N.N., został zwerbowany przez Urząd Bezpieczeństwa i to on w dużym stopniu przyczynił się do rozbicia struktur NSZ na tym terenie, ale nie tylko na tym, o czym można przeczytać tutaj:

>https://parezja.pl/dzieje-pewnej-prowokacji/

Ale wróćmy do omawianych dokumentów SB. Otóż z kolejnego z kwestionariuszy osobowych oraz z omówionego wcześniej dokumentu o nazwie „Charakterystyka nr 286 nielegalnej organizacji pn. Narodowe Siły Zbrojne” dowiadujemy się, że Stanisław Kocem, urodzony 8 marca 1913 roku w Kluczach, został aresztowany 28 października 1946 roku i wyrokiem WSR Warszawa z 10 grudnia 1946 roku skazany na 15 lat więzienia. Tenże WSR Warszawa skazał Jana Mięsoka na 7 lat więzienia.

Dużo wcześniej doszło do aresztowań w Zagłębiu Dąbrowskim. Na trop struktur NSZ na tamtym terenie mieli wpaść funkcjonariusze PUBP Będzin. Z kwestionariuszy osobowych wynika, iż Kazimierz Jakimek ps. „Marek”, urodz. 19.12.1923 r., który w okresie od stycznia 1945 r. do 22.3.1945 r. na terenie Strzemieszyc i Będzina pełnił funkcję dowódcy placówki terenowej, został aresztowany – 22 marca 1945. 24 marca aresztowani zostali: Edward Ciołek, Edward Cieślik i Władysław Kozera. 3 kwietnia aresztowany został Zenon Walotek, a 13 lipca – Ryszard Królica. Gwiazdowski, Kocem i Michalski zdołali się wówczas ulotnić i zaczęli się ukrywać.

Proces aresztowanych odbył się przed Wojskowym Sądem Garnizonowym w Katowicach, który w dniu 12 listopada 1945 roku wydał wyrok. Kazimierz Jakimek i Edward Ciołek skazani zostali na karę śmierci (zamienioną następnie na 15 lat więzienia), Władysław Kozera usłyszał wyrok 9 lat więzienia, Ryszard Królica – 7 lat, a Edward Ceślik i Zenon Walotek – 5 lat więzienia.

Jeszcze przed aresztowaniem Kazimierza Jakimka, aresztowany został Józef Śmigielski, dowódca batalionu Narodowej Organizacji Wojskowej w Zagłębiu Dąbrowskim.

Urodzony 14 marca 1945 roku w Grabocinie, Józef Śmigielski, syn górnika, ukończył szkołę górniczą. W czasie niemieckiej okupacji pracował na kopalni „Kazimierz”. Przesłuchiwany w dniu 14 marca 1945 roku zeznał:

„W konspiracji zacząłem pracować w sierpniu 1940 r. W tym że samym roku założyłem drużynę harcerską. W organizacji tej było ok. 20 członków. W 1940 roku organizacja ta połączyła się z organizacją Związkiem Jaszczurczym, który prowadził Żabicki Stefan. Żabicki Stefan to był mój stary znajomy, bliski kolega, którego znałem od lat dziecinnych.”

Żabicki miał dostarczać Śmigielskiemu gazetki konspiracyjne. Ten mówił dalej:

„Wiadomości te były pisane na maszynie u niejakiego Gwiazdy Franciszka, kto pisał na maszynie, nie wiem. Praca ta przedłużała się tak aż do grudnia 1940 r. W grudniu był aresztowany Żabicki i Gwiazda, którzy do dzisiejszego dnia nie wrócili.”

Działalność miała wówczas ulec zawieszeniu, ale wkrótce została odwieszona…

„W 1941 r. nawiązałem kontakt z Chmurą, który przedstawił mi się, że jest organizatorem wszystkich organizacji, które straciły kontakt ze swoimi zwierzchnimi władzami. Po nawiązaniu kontaktu z Chmurą dowiedziałem się, że Chmura jest organizatorem Polskiego Związku Powstańców. Ja na propozycję Chmury zgodziłem się. Organizacją moją przyłączyłem do organizacji Polskich Powstańców i w całości podporządkowałem się Chmurze.”

Nie ma tu słowa o Narodowej Organizacji Wojskowej, nie ma słowa o Kocemie, nie pojawiają nam się inne nazwiska, które znamy z późniejszych dokumentów UB. Widzimy wyraźnie, że Śmigielski kręcił… Ale idźmy dalej:

„Rozkazy były wydawane przez Chmurę, początkowo dotyczyły tylko spraw organizacji, organizowaliśmy sekcje, drużyny i plutony, w sekcji było 5 ludzi, w drużynie – 11, w plutonie – 35, a w całej organizacji 4 plutony, tj. około 150 członków. Głównym dowódcą tych czterech plutonów ja byłem wyższym, moim dowódcą był Chmura, wszystkie instrukcje i rozkazy przychodziły od Chmury.”

Z kolei Śmigielski dodaje:

„Pod koniec 1942 r. organizacja zaczęła przechodzić przeszkolenie wojskowe, kierunek wyszkolenia wojskowego w organizacji dawał mój brat i Tadeusz Kolebka.”

Chodzi tu o Tadeusza Kalembkę, który wraz z Romanem Śmigielskim, bratem Jerzego Śmigielskiego, został stracony w KL Auschwitz.

Tymczasem w taki sposób Śmigielski opisuje połączenie PZP, podczas gdy w rzeczywistości chodziło o NOW, z Armią Krajową:

„Wiosną 1943 r. organizacja Polski Związek Powstańców przeszła i połączyła się z organizacją „A.K.”. Do „A.K.” przeszli ze mną wszyscy, którzy byli w P.Z.P. Przed wstąpieniem do „A,K.” odbyło się zebranie, na którym „Rawicz” powiedział, że jest rozkaz o połączeniu wszystkich organizacji w jedną organizację. Rozkaz ten był z Londynu. Jakie stanowisko w tym czasie zajmował „Rawicz”, ja nie wiem, powiedział, że przyjeżdża z Częstochowy i ma łączność z Warszawą. Łącznikiem między „Rawiczem” a mną był „Struga” z Ząbkowic. Po nawiązaniu kontaktu ja długo dowódcą tych czterech plutonów nie byłem, ponieważ organizacja w tym czasie stała się już czysto wojskową, wobec tego pożądane było ażeby dowódcą był ktoś z oficerów. Ja jako nie wojskowy nie mogłem pełnić danej funkcji. Dowództwo objął „Janusz”, który był oficerem, a w całości oddałem jemu dowództwo całe cztery plutony, a ja chwilowo zostałem bez funkcji.”

Dalej stwierdza on, że w sierpniu 1943 roku przyjechali „Poraj”. „Garbaty” i jeszcze ktoś trzeci. Przyprowadził ich Machnicki Aleksander, który był łącznikiem między AK i „Januszem”.

„Mnie wówczas powiedziano, że mam mieć w dalszym ciągu nadzór nad tą organizacją i wszelkie wskazówki i rozkazy będę otrzymywał bezpośrednio z głównego sztabu „A.K.” przez Poraja. Ja załatwiałem tylko sprawy ogólne, a „Janusz” załatwiał sprawy wojskowe.”

Nie ma tu żadnych nazwiska, a jeśli już jakieś pojawiają, to osób, które nie żyją. Nie ma słowa o Narodowych Siłach Zbrojnych…

Ale funkcjonariusze UB dysponowali donosami, których autorem był między innymi osobnik podpisujący się J. Śliwa, ale nie tylko on. Z donosów tych mogli dowiedzieć się, że to właśnie Śmigielski był twórcą NSZ-u w Zagłębiu, że organizacja ta to było sporo więcej niż cztery plutony, że utrzymuje on kontakty z ludźmi z AK, i to wysokiego szczebla…

Kolejna rozmowa wyglądała już inaczej… Możemy sobie wyobrazić wrzeszczących i nie żałujących razów UB-eków, wykrzykujących nazwiska osób, z którymi utrzymywał i utrzymuje kontakty…

Podczas przesłuchania w dniu 15 marca 1945 roku na pytanie o liczbę członków odparł: „W lipcu 1944 r. „Janusz” powiedział mi, że jest zorganizowany już cały batalion.”

I oto padło pytanie „Kiedy nawiązaliście kontakt z NSZ?”:

„W 1943 r. późną jesienią, zaraz po wpadce sztabu „A.K.” w Będzinie, organizacja pozostała bez kontaktu. Dowódca „Janusz”, nie mając z nikim żadnej łączności, wiosną 1944 r. nawiązał kontakt z organizacją N.S.Z. i wraz z całym batalionem przeszedł do organizacji N.S.Z. Przeciw nawiązaniu kontaktu z organizacją N.S.Z. byłem przeciwny i nie zgodziłem się z nimi. Wobec tego ja do N.S.Z. nie poszedłem. To mogą potwierdzić świadkowie Flaczyk, Żenczykowski, Smalec i mój brat Roman. Mój brat Roman był w „A.K.”, a po nawiązaniu kontaktu przeszedł do N.S.Z.”

Dodajmy, że wymienieni tu oficerowie B.I.P. AK pojawiają się w donosach, którymi dysponowali UB-ecy, a Roman Śmigielski w tym czasie już nie żył, bowiem został stracony przez Niemców w KL Auschwitz, o czym była już mowa. Warto przy tym zauważyć, że Śmigielski mówi tu o utracie kontaktu z dowództwem AK jesienią 1943 roku, a z dalszej części, do czego za moment przejdziemy, wynika, iż do żadnego zerwania kontaktu nie doszło.

Przyciśnięty, że ma się przyznać, iż był w NSZ, odpowiada:

„Do organizacji N.S.Z. należałem w 1941 r. przed wstąpieniem do A.K.”

Miał też Józef Gwiazdowski – „Janusz” powiedzieć mu w lipcu 1944 roku, że ma zorganizowany cały batalion, a przecież wiosną 1944 roku miał on wraz z całym oddziałem przejść do NSZ, podczas gdy Śmigielski nie chciał ponoć tego uczynić i pozostał poza strukturami. Nie mogli UB-ecy tego nie wychwycić…

„W lipcu 1944 r. „Janusz” zwrócił się do mnie, żebym mu ułatwił nawiązanie kontaktu z organizacją „A.K.”, bo on chce ze swoim oddziałem odłączyć się od N.S.Z. Ja w tym czasie miałem łącznością z głównym sztabem „A.K.” przez „Strugę”, który był kierownikiem personalnym wydziału organizacji „A.K.”. Nowo zorganizowany sztab organizacji „A.K.” był w Sosnowcu, w skład jego wchodzili: dowódca „Zygmunt”, „Struga”, nazwiska nie znam, był kierownikiem wydz. personalnego, ze starego sztabu: „Garbaty” i „Poraj”, który był łącznikiem ze sztabu „A.K.” do mnie, Flaczyk Stanisław był kierownikiem B.I.P. Ja tę sprawę załatwiałem przez Flaczyka, skontaktowałem „Janusza” z „Zygmuntem”.”

Widzimy więc, że Śmigielski kręci. Dopiero co twierdził, że jesienią 1943 roku utracono na skutek aresztowań w sztabie AK kontakt, a tu wymienia ludzi, z którymi utrzymywali kontakt on i Gwiazdowski latem 1943 roku i którzy teraz pozostają w kierowniczych gremiach AK. Najwyraźniej stara się on więc zasugerować, że owa utrata kontaktu miała charakter przejściowy, a „przygoda” struktur, którymi uprzednio dowodził, z NSZ była jedynie epizodem i to dość odległym. A jaką funkcję w AK w tym czasie pełnił Śmigielski w AK? Ano odpowiada on:

„Ja w tym czasie pracowałem w B.I.P.”

Czy UB-ecy dali tym jego zeznaniom wiarę? Być może w jakimś stopniu tak, na co wskazują późniejsze dokumenty, w których mowa, iż batalion Gwiazdowskiego znalazł się w NSZ wiosną 1944 roku, a co pozostaje w sprzeczności z omówionym przez Zygmunta Waltera-Janke meldunkiem dotyczącym przebiegu akcji scaleniowej, z którego wynika, że w czerwcu 1944 roku batalion ten należał do AK (choć nie należy też wykluczyć, że utrzymując kontakty z NSZ pozostawał on w składzie AK, wszak Narodowe Siły Zbrojne również scaliły się z AK). Tak czy inaczej – UB-ecy nie mieli wątpliwości, że na terenie Strzemieszyc, Kazimierza i Grabocina funkcjonują struktury NSZ i już kilka dni po owym przesłuchaniu Józefa Śmigielskiego miały miejsce aresztowania, o których mowa była wcześniej.

Wojciech Kempa
https://www.magnapolonia.org

 

Komentarze 4 do “„To on był twórcą tego całego NSZ-u””

  1. adsenior said

    „Urodzony 14 marca 1945 roku w Grabocinie, Józef Śmigielski, syn górnika, ukończył szkołę górniczą. W czasie niemieckiej okupacji pracował na kopalni „Kazimierz”. Przesłuchiwany w dniu 14 marca 1945 roku zeznał:” PROPONUJĘ DOKONAĆ STOSOWNEJ KOREKTY!

  2. Kar said

    ..z rodzeniem, to tak jak pisanie Pileckiego biografii, pisali..pisali i wyprodukowali..

  3. Piotr Podgórni said

    Co to jest „Polski Związek Powstańców”? Na Śląsku mógł istnieć Związek Powstańców Śląskich ale tych Niemcy w pierwszej kolejności wymordowali podobnie jak w Wielkopolsce.

  4. Moher49 said

    NSZ trzeba reaktywować. Jestem stary i chory i nie dam rady, ale są młodzi.

    Jeśli Bóg chce kogoś ukarać, zabiera mu rozum. Polski naród pozbawiony jest rozumu. PIS, PO, PSL, SLD to jedna sitwa, która nas doi, zabiera znaczną część dochodów. Na podatki pracujemy już 8 miesięcy w roku. Naród cieszy, bo dostał 500+ i 13 emerytury. Gotowi Dudów na rękach nosić i w .. całować. Dostanę 900 zł 13-tej emerytury, a zabrano mi ponad 6000 zł. Jaka radocha. Dług państwowy rośnie – w tym roku już ponad 60 mld zł, Administracji państwowej mamy więcej niż Stany Zjednoczone – znaczna część to pociotki, nieuki, lumpy. Pani Gersdorf otrzymała 200 tys zł odprawy i co miesiąc 20 tys zł, mimo że jako sędzia, nie zapłaciła ani jednej składki ZUS. Opamiętaj się Narodzie – to całe towarzystwo wraz z Dudami, Trzaskowskimi trzeba w kanał ściekowy i wywalić z kraju. Jest taki kraj jak Szwajcaria – potrafi się mądrze rządzić. Polska też może, ale do tego trzeba premiera Witosa i ministra Kwiatkowskiego.

Sorry, the comment form is closed at this time.

 
%d blogerów lubi to: