Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

  • The rainbow symbolizes the Covenant with God, not sodomy Tęcza to symbol Przymierza z Bogiem, a nie sodomii


    Prócz wstrętu budzi jeszcze we mnie gniew fałszywy i nikczemny stosunek Żydów do zagadnień narodowych. Naród ten, narzekający na szowinizm innych ludów, jest sam najbardziej szowinistycznym narodem świata. Żydzi, którzy skarżą się na brak tolerancji u innych, są najmniej tolerancyjni. Naród, który krzyczy o nienawiści, jaką budzi, sam potrafi najsilniej nienawidzić.
    Antoni Słonimski, poeta żydowski

    Dla Polaków [śmierć] to była po prostu kwestia biologiczna, naturalna... śmierć, jak śmierć... A dla Żydów to była tragedia, to było dramatyczne doświadczenie, to była metafizyka, to było spotkanie z Najwyższym
    Prof. Barbara Engelking-Boni, kierownik Centrum Badań nad Zagładą Żydów, TVN 24 "Kropka nad i " 09.02.2011

    Państwo Polskie jest opanowane od wewnątrz przez groźną, obcą strukturę, która toczy go, niczym rak, niczym demon który opętał duszę człowieka. I choć na zewnatrz jest to z pozoru ten sam człowiek, po jego czynach widzimy, że kieruje nim jakaś ukryta siła.
    Z każdym dniem rośnie liczba tych, których musisz całować w dupę, aby nie być skazanym za zbrodnię nienawiści.
    Pod tą żółto-błękitną flagą maszerowali żołnierze UPA. To są kolory naszej wolności i niezależności.
    Petro Poroszenko, wpis na Twiterze z okazji Dnia Zwycięstwa, 22 sierpnia 2014
  • Kategorie

  • Archiwum artykułów

  • Kanały RSS na FeedBucket

    Artykuły
    Komentarze
    Po wejściu na żądaną stronę dobrze jest ją odświeżyć

  • Wyszukiwarka artykułów

  • Najnowsze komentarze

    Wladca o Premier wzywa do wojny z …
    Bezpartyjna o Premier wzywa do wojny z …
    niepostepowyoszolom o Polska wzywa do demilitaryzacj…
    Listwa o Wolne tematy (38 – …
    ojojoj o Premier wzywa do wojny z …
    Listwa o Wolne tematy (38 – …
    ojojoj o Afera
    Jack Ravenno o Wolne tematy (38 – …
    Jack Ravenno o Co właściwie napisał Mora…
    zorard o Premier wzywa do wojny z …
    Listwa o Wolne tematy (38 – …
    Listwa o Wolne tematy (38 – …
    Mietek o Kreml nigdy się nie naucz…
    revers o Kreml nigdy się nie naucz…
    Listwa o Wolne tematy (38 – …
  • Najnowsze artykuły

  • Najpopularniejsze wpisy

  • Wprowadź swój adres email

    Dołącz do 615 obserwujących.

W stronę „sanacji”

Posted by Marucha w dniu 2020-06-17 (Środa)

Wielokrotnie pisałem, że ustrojowym ideałem Naczelnika Państwa jest przedwojenna sanacja. Na czym polegała sanacja? Na tym, że pod pretekstem wyrugowania z życia publicznego rozpanoszonego partyjniactwa, przy pomocy patetycznie brzmiących frazesów, polityczni pretorianie Józefa Piłsudskiego budowali sobie żerowisko kosztem współobywateli.

Żeby to było możliwe, trzeba było wydatnie zwiększyć rolę państwa, zwłaszcza w gospodarce, chociaż nie tylko. Zwiększanie roli państwa w gospodarce polegało na rosnącym udziale Skarbu Państwa. Według ówczesnych statystyk, o ile w roku 1928 nie było ani jednej spółki prawa handlowego, w których Skarb Państwa miałby udział dominujący, to w roku 1938 Skarb Państwa dominował w zdecydowanej większości spółek.

Było to zgodne z intencją przyświecającą gospodarczemu dyktatorowi epoki sanacyjnej, wicepremierowi Eugeniuszowi Kwiatkowskiemu. Na zjeździe przemysłowców we Lwowie w roku 1929 zapytano go, dlaczego rząd udziela kredytów nawet w sytuacji stuprocentowej pewności, że nie będą one spłacone. Wicepremier Kwiatkowski odpowiedział, że właśnie dlatego, bo to jest najłatwiejsza forma przejęcia przez państwo kontroli nad gospodarką.

Ukoronowaniem tej tendencji był art. 4 ust. 1 konstytucji z 1935 roku, tak zwanej „kwietniowej”. Stanowił on, że „w ramach państwa i w oparciu o nie kształtuje się życie społeczeństwa.” W przełożeniu tego zapisu na język ludzki oznaczał on, że poza państwem nie ma życia. Poza państwem – to znaczy, poza ramami wyznaczonymi przez państwową biurokrację, bo to właśnie ona personifikuje „państwo”. Możliwe jest tylko to, na co „państwo” pozwoli.

Warto dodać, że wychodzi to naprzeciw faszystowskiej zasadzie życia publicznego, zwięźle wyrażonej przez Benito Mussoliniego: „wszystko w państwie, nic poza państwem, nic przeciwko państwu”. Zwróćmy uwagę, że identyczna tendencja coraz silniej zaznacza się w Unii Europejskiej, to znaczy – w postępowaniu jej organów. Coraz częściej w unijnych regulacjach daje się postrzec zasada, że obywatel może funkcjonować tylko w granicach wyznaczonych mu przez tamtejszą biurokrację, w postaci wyraźnego zezwolenia na jakieś zachowanie. Jak widzimy, Naczelnik Państwa wcale nie jest w swoim sentymencie odosobniony.

Dawnych wspomnień czar

Jak to wyglądało za sanacji, możemy dowiedzieć się choćby ze wspomnień Mieczysława Jałowieckiego „Na skraju imperium”. Za czasów rosyjskich był on synem milionera i milionerem, chociaż nie takiego kalibru, jak Karol Jaroszyński, późniejszy fundator Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego. Po rewolucji bolszewickiej i traktacie ryskim większość fortuny utracił, a rodzinny majątek ziemski Sylgudyszki, znalazł się w granicach państwa litewskiego.

Po zakończeniu pracy w charakterze pełnomocnika polskiego rządu w Wolnym Mieście Gdańsku do przejmowania amerykańskich transportów z pomocą dla Polski, (nawiasem mówiąc, to on właśnie odkupił od miasta Gdańska teren Westerplatte, gdzie później została urządzona Składnica Wojskowa) został obywatelem ziemskim w Kaliskiem i prezesem tamtejszego Związku Ziemian. Stąd orientował się doskonale w rozmaitych aspektach ówczesnego życia, zwłaszcza gospodarczego, ale również – obyczajowego.

Zamieszcza tam barwne opisy ówczesnego dygnitarstwa i rabunkowych praktyk urzędów skarbowych, ale nie o to w tej chwili chodzi, tylko o pokazanie jednego fragmentu żerowiska, które sanacyjna władza budowała sobie kosztem współobywateli. Między innymi zlikwidowane zostało zasłużone jeszcze w czasach rozbiorowych Centralne Towarzystwo Rolnicze, szantażem zmuszone do poddania się wchłonięciu przez założony przez ministra Juliusza Poniatowskiego Związek Kółek Rolniczych, z panem Przedpełskim na czele.

W tym Związku „zebrały się wkrótce najgorsze męty i socjalizujące elementy. Zastęp pseudoinspektorów o niskich kwalifikacjach rolniczych był za to doborowy, jako zespół agitatorów i mówców. (…) Po fuzji obu organizacji (tzn. Związku Kółek Rolniczych i Centralnego Towarzystwa Rolniczego – SM) miałem rozmowę z Przedpełskim, który kurtuazyjnie deklarował: (…) Nam, a raczej Marszałkowi chodziło głównie, aby rozwodnić nieco zbyt mocne, chociaż stare, a upojne wino dolaniem młodszego wina z ostatnich roczników winobrania. (…) Tak też się stało i ten dawny kontroler obór dostał w nagrodę za przeprowadzenie likwidacji CTR-u poważną synekurę w przemyśle śląskim, która go wyprowadziła na prezesa najpotężniejszego koncernu hutniczo-górniczego zwanego Wspólnotą Interesów.”

Gwoli sprawiedliwości trzeba dodać, że i przed przewrotem majowym nie było lepiej. Oto co pisze na ten temat Jałowiecki: „Chłopomańskie hasła obrońców ludu temu ludowi zupełnie nie służyły, a wszelkie nieprzemyślane odgórne akcje sytuację tylko pogarszały. Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej (Stanisław Wojciechowski – SM) był znanym działaczem i propagatorem spółdzielczości w Polsce i w jego opinii spółdzielczość była jedynym radykalnym środkiem na wszystkie dolegliwości gospodarcze. W imię spółdzielczości starostowie powiatowi otrzymali nakaz tworzenia spółdzielni mleczarskich i tępienia prywatnego handlu mlekiem i produktami mleczarskimi. Niestety kooperatywy stały się szybko żerowiskiem protegowanych różnych partii i różnych półinteligentów, którzy niczym wszy obsiedli polską spółdzielczość. Koszta administracyjne związane z rozbudową różnych zarządów spółdzielni, pensje dyrektorów i biurokracji były tak niepomiernie wysokie, że gdy na rynku cena mleka wahała się około dwunastu groszy za litr, to spółdzielnie płaciły chłopom tylko osiem groszy. Jednakże chłopi byli pod stałym naciskiem administracji i wójtów, by mleko dostarczać tylko do spółdzielni, a prywatne mleczarnie, które dostawcom płaciły cenę rynkową, starano się zlikwidować za pomocą wyśrubowanych podatków. (…) Spółdzielnie mleczarskie, nie bojąc się konkurencji, płaciły swoim członkom za mleko w zależności od procentu tłuszczu, który uzyskiwano przez przepuszczenie mleka przez wirówki. Odtłuszczone mleko zwracano. To pozbawione wartości mleko chłopi zaczęli gremialnie używać do karmienia własnych dzieci i niemowląt. (…) Ten system odbił się fatalnie na rozwoju dzieci wiejskich. (…) Liczba zidiociałych dzieci wiejskich rosła, w Warszawie wciąż gloryfikowano „spółdzielczość polską”, posługując się fałszywą statystyką. Dyrektorowie Centrali Spółdzielni Warszawskich pobierali olbrzymie pensje, nie szczędzono przy tym różnych broszur i plakatów, którymi oklejano ściany dworców kolejowych, głosząc hasło „Swój do swego”, a tymczasem liczba rekruta zdolnego do noszenia broni zmniejszała się w zastraszającym tempie.”

Powtórka z rozrywki

Zebrało mi się na te wspominki na wieść, że rząd „dobrej zmiany” nosi się z zamiarem utworzenia polskiego holdingu spożywczego pod auspicjami Ministerstwa Aktywów Państwowych pod kierownictwem ministra Jacka Sasina. Minister Sasin wielokrotnie prezentował zalety istnienia spółek Skarbu Państwa, więc z pewnością idea renacjonalizacji gospodarki nie jest mu wstrętna.

„Nie wykluczamy inwestycji, akwizycji z rynku, ale to będzie zależało od sytuacji na rynku” – powiada wiceminister Artur Soboń, zapowiadając „konsolidację aktywów”. Wielce Czcigodny poseł Maciej Konieczny z Lewicy wprawdzie powątpiewa, czy obecnemu rządowi uda się to przedsięwzięcie pomyślnie przeprowadzić, ale sam pomysł najwyraźniej mu się podoba.

Jak widzimy, zbieżność strategicznych celów Zjednoczonej Prawicy i Lewicy nie tylko jest oczywistym faktem, ale nie jest też przypadkowa, tylko ma za sobą długą, chociaż niekoniecznie chlubną tradycję. Ale, zgodnie z prawem Murphy’ego, jeśli coś złego może się stać, to na pewno się stanie, toteż prawdopodobnie jeszcze w tym roku dojdzie do utworzenia tego holdingu na bazie Polskiej Spółki Cukrowej.

Z pewnością ktoś będzie musiał tym przedsięwzięciem zarządzać, a skoro będzie musiał, to przecież nie za darmo, zwłaszcza, że zarządu nie można przecież powierzyć byle komu, tylko osobom zaufanym. A kto będzie decydował, kto jest zaufany, a kto nie? „Dyć oczywiście pan wojewoda”, to znaczy – Naczelnik Państwa. A za zaufanie trzeba płacić, to chyba jasne?

Najwyraźniej dotychczasowe „aktywa państwowe” nie wystarczają już na zaopatrzenie rosnącej liczby zwolenników rządu „dobrej zmiany” i trzeba otwierać nowe żerowiska. Oczywiście tego otwarcie i szczerze powiedzieć nie można, więc potrzebę powołania holdingu spożywczego uzasadnia się potrzebą „wspierania różnych podmiotów” działających w tej branży. Tak samo argumentowali propagatorzy spółdzielni mleczarskich i wicepremier Eugeniusz Kwiatkowski.

Ale „wspieranie” nie obejmie chyba wszystkich „podmiotów”, tylko – jak powiada pan minister Ardanowski – tych, które z punktu widzenia interesów polityki państwa są „ważne”. A które są „ważne”? To proste, jak budowa cepa. Te, które są „nasze”, podczas gdy te, jakieś takie nie nasze, ważne być nie mogą. Wszystko zatem jest już przemyślane, więc trzeba tylko znaleźć pieniądze, by holding nie tylko był w stanie „wspierać”, ale również, a może nawet przede wszystkim – by mógł „sam się wyżywić – jak to kiedyś w przypływie szczerości powiedział Jerzy Urban. Bo jeśli – co się przecież zdarza – holding zacznie przynosić straty, to te zostaną rozłożone na wszystkich podatników, podobnie jak koszty jego utworzenia.

Co ci przypomina widok znajomy ten? A cóż by innego, jak nie „Inwestycje Polskie”, o których z taką zapamiętałością mówił Donald Tusk? Miały one „koordynować” różne inwestycje, ale oczywiście wyszło jak zawsze i w roku 2016 Najwyższa Izba Kontroli zauważyła, że program całego przedsięwzięcia został przygotowany „nierzetelnie” i że deklarowane cele „nie zostały osiągnięte”. Natomiast cele rzeczywiste z pewnością osiągnięte zostały, podobnie jak to z pewnością będzie w przypadku Polskiego Holdingu Spożywczego”.

Jak widzimy, nie tylko Lewicy podobają się „koncepcje” wykluwające się w środowisku „dobrej zmiany”, ale i ono samo najwyraźniej wzoruje się na „koncepcjach” zrodzonych w obozie zdrady zaprzaństwa, co pokazuje, – po pierwsze – że na scenie politycznej dominują ugrupowania socjalistyczne – bo PSL pod tym względem nie różni się ani od „dobrej zmiany”, ani od obozu zdrady i zaprzaństwa, ani od Lewicy. Po drugie – że między tymi obozami nie istnieją jakieś zasadnicze różnice, a zażarte spory dotyczą dostępu do żerowiska.

Stanisław Michalkiewicz
http://michalkiewicz.pl/

Komentarzy 17 do “W stronę „sanacji””

  1. Kojak said

    Jesli uznac Naczelnika Pilsudskiego za kurwe i gnoja, to naczelnik Pilsudski jest wart Naczelnika Kaczynskiego tez kurwy i gnoja ! I tylko tyle ! Juz brzydze sie pisac o tych bydlakach i smieciach ludzkich !

  2. JerzyS said

    Nu, to wkrótce powołają Ministerstwo Dobrobytu i zaraz potem Ministerstwo Wyżywienia.

  3. Birton said

    i Ministerstwo Państwa, żeby strzegło i broniło państwa, całe uzbrojone po zęby, z kazamatami, jak na Łubiance , i bez gojów

  4. Znakomity artykuł,znakomita analiza sytuacji w Polsce.Polonia zna doskonale sytuację w Polsce.Bądzmy optymistami…Jedno miasto w Chinach to cała Polska.Cieszmy się że Chiny są tak miłe do Polski.Dła Europy gdyż tylko parę milionów….z Chin w Berlinie,w Warszawie i nasza populacja się zmieni.Dlaczego piszę o Chinach,pomimo,że artykuł dotyczy Polski? Nigdy,powtarzam,nigdy administracja w Polsce,nie wygra z Polakami.To tak na pocieszenie,pomimo analizy autora.Polacy lubią Rosjan a Panowie Chinki,które są nie tylko super matkami ale kochankami.Następują zmiany populacji w Europie.Tak jak w Polsce tak i w Niemczech.Jeszcze Chiny nie otworzyły na 2 miesiące swoich granic.Dla nich 100 czy też 200 milionów mieszkańców to tylko 3-4 miasta w Chinach.Pomimo dramatycznej sytuacji w Europie,w Polsce,w Niemczech,proszę o spokój…Ten brawurowy artykuł,moim zdaniem jeden z najlepszych Pana Stanisława,przekazuję do internetu,z propozycją dla Chin…Pozwólcie kobietom z Pekinu, Honkongu, z Shanghaiu na wyjazdy a Europie życzę raz do roku..jeden miesiąc…bez wizy dla Chińczyków.Nie będzie islamizacji Europy,nie będzie wojen ulicznych w Europie,getta klanów arabskich…bez znaczenia.Polacy i Chińczycy mają…podobną mentalność.

  5. Swarożyc said

    Polacy i Chińczycy mają…podobną mentalność.
    ————-
    Taaa! Polacy są warchołami a la Kmicic z „Potopu”, a Chińczycy są kolektywistami a la Konfucjusz…

    ————-
    Polacy warchołami? Chyba po raz ostatni w XVII wieku.
    Teraz to posłuszne stado owieczek.
    Admin

  6. Piotr Podgórni said

    Bądżmy dobrej myśli. Jeśli powołali rzecznika przestrzeni kosmicznej to znaczy, że wybierają się w kosmos. Życzmy im dalekich lotów.

  7. Suwerenność said

    .Sybir Workute znamy
    Zydostwo ze wschodu też, którzy choć znaleźli schronienie w Polsce przed komuną już po rewolucji i dali wolność na bagnetach w 45 nienawidzą jej w kolejnych pokoleniach. Auschwitz aż za dobrze i do tego należy dodać 1000 lat oganiania się jak od psów z obu stron. Lepsze
    znane zło niż nieznane z za oceanu

  8. Olo said

    Całe to żydobanderowskie pseudo-państewko Polin jest ręcznie sterowane przez Kulawego Bandytę, co jest jego największą słabością. Kulawy Bandyta w końcu kiedyś zdechnie, jego ścierwo zeżre robactwo, rozłożą je na gnój trupie bakterie i wszystko się skończy jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki.

  9. Yagiel said

    A po 3. – w poincie tego świetnego w prostocie analogii felietonu – nie istnieje żadna szansa na władzę polską zamiast polskojęzycznej. Państwo „Polska” to już tylko taki teatrzyk dla gawiedzi durnej, zwanej elektoratem demokratycznym albo Suwerenem, którego to słowa 95% osób S nie rozumie…

    Jak nie rozumie, że tzw. Państwo Demokratyczne to inna nazwa okupacji kradziejów z Zachodu, którzy ściągają podatki znacznie wyższe, niż bywała pańszczyzna za królów naszych i nie naszych cesarzy…

    Chcieliśta, qrwa, chłopy być Narodem, to se jesteśta: na wsi, a zwłaszcza w mieście, w Miastach Wielkich, które już tylko z nazw są naszym teatrzykiem.

    I o to mam żal, nie pierwszy raz, do Felietonisty, że pokazuje głupotę Jędrusiów Kmiciców, tj. toporów w ręku katów, nie pokazując katów z Zachodu/NWO: ileż bo nakradną/naniszczą nasze cepo-łby Sasinowe/Kmicicowe, ileż stadnin koni arabskich obrócą w nicość? Może jakąś stadninę kotów żoliborskich założą wzorcową?
    Sasiny/Kmicice nakradną/zniszczą może 1/10 tego, co wezmą – już biorą sobie z nas sponsorzy ich i carka Jarka.
    jaki on tam naczelnik państwa – najwyżej zamordnik… cyrku; naczelnikiem związku cyrkowców są – nie wiem, jak to jest w jidisz.

  10. Emigrant said

    Czy my, te (ci) co wyemigrowały (-li), to jedyne (-ni) światłe (-li), które (.) zrozumiały (.), że tu zrobić się nic nie da i nie ma co kopać się z koniem?
    Czy też prymitywni materialiści liczący jedynie na ochłap z obcego stołu? I dodatkowo prymitywy moralne mające w dupie zostawione ojcowizny, dalszych krewnych i sąsiadów?

  11. Joannus said

    ”Według ówczesnych statystyk, o ile w roku 1928 nie było ani jednej spółki prawa handlowego, w których Skarb Państwa miałby udział dominujący, to w roku 1938 Skarb Państwa dominował w zdecydowanej większości spółek.”

    Jene z tego wniosek, własność państwowa to nieuchronna katastrofa. Zaiste,tylko prywatna gwarantuje pomyślność dla narodu. Nie dziwota, że władze obecne nawet dobra podziemne prywatyzują, pomijając ciągnące się zabezpieczenie interesów prywatnych korporacji.
    Od 1989 r zatem idziemy jedynie słuszną drogą naprawy poprzez prywatyzację. Kiedy nie będzie zupełnie nic państwowego, dopiero będzie upragniony dla liberałów stan doskonałości. Wyznaczony przez asów, Miltona Fridmana i Hajka.

  12. Archiw said

    Etatowy najemnik „Kierownika Polski” Jacek Sasin wcześniej, poza drukiem kart wyborczych na 70 mln zł na zlecenie prezesa organizował powiększenie Gminy Warszawy o 30 gmin wiejskich, pod samą Częstochowę, Jeszcze wczęśniej z towarzyszką opijał SKOK Wołomin. O jego stratach wie zapewne niejaki p.. Biere. P Jacek nie omieszkał też uczestniczyć w posiedzeniu Knesetu w Krakowie, jak również w pewnej szabasowej kolacji w towarzystwie wspomnianego ministra rolnictwa p. Ardanowskiego

  13. Archiw said

    Etatowy najemnik „Kierownika Polski” Jacek Sasin wcześniej, poza drukiem kart wyborczych na 70 mln zł na zlecenie prezesa organizował powiększenie Gminy Warszawy o 30 gmin wiejskich, pod samą Częstochowę,
    Jeszcze wczęśniej z towarzyszką opijał SKOK Wołomin. O jego stratach wie zapewne niejaki p.. Biere. P Jacek nie omieszkał też uczestniczyć w posiedzeniu Knesetu w Krakowie, jak również w pewnej szabasowej kolacji w towarzystwie wspomnianego ministra rolnictwa p. Ardanowskiego.

  14. MatkaPolka said

    LEKTURA OBOWIĄZKOWA –odbrązawianie „Marszałka”

    Najlepsze i najbardziej treściwe i świetnie udokumentowane – „Ponura Prawda o Piłsudskim”
    – wiele odnośników do prac historycznych – ściągnij z Internetu za darmo
    https://docer.pl/doc/xcn1vxe-

    Zachować, żeby nie zginęło – duży zbiór – 180 MB; po obróbce 64 MB

    Piłsudski, Rozbiory i Niepodległość: Wojna o Prawdę
    https://marucha.wordpress.com/2013/08/23/pilsudski-rozbiory-i-niepodleglosc-wojna-o-prawde

    Sanacja i Piłsudski – to skrytobójcze mordy na bohaterach narodowych, Polska Berezy Kartuskiej i Twierdzy Brzeskiej, Polska „Biedaszybów”, rozprzedawania majątku narodowego, strzelania do strajkujących robotników, upadek gospodarczy, upadek szkolnictwa, upadek Armii, – kończący się „Klęską Wrześniową” – dezercją rządu i dowództwa wojskowego.

  15. MatkaPolka said

    Kariera Nikodema Dyzmy – Hrabia Żorż Ponimirski – Elity – szczególnie polecam – jakże wymowne

    Kariera Nikodema Dyzmy – ekranizacja
    https://vod.tvp.pl/website/kariera-nikodema-dyzmy,1667698#

    Serial „Kariera Nikodema Dyzmy” powstał na podstawie powieści Tadeusza Dołęgi-Mostowicza pod tym samym tytułem. Powieść została napisana w 1931 r. jako akt zemsty na ówczesnych sanacyjnych władzach. Dołęga-Mostowicz, jako dziennikarz publikował artykuły krytycznie oceniające Piłsudskiego i sanację. Mimo ostrzeżeń nie zaprzestał krytyki – i w końcu został pobity przez żołnierzy. Jego zemstą była książka w zamyśle kompromitująca sfery rządzące, w której nieokrzesany prostak dochodzi do najwyższych państwowych zaszczytów.

  16. MatkaPolka said

    Hitlerowska warta honorowa przy grobie Piłsudskiego
    na Wawelu! Ludobójczy najeźdźca tak właśnie
    – czcił swego sprzymierzeńca w październiku 1939 r.

  17. MatkaPolka said

    Istnieje wielka literatura krytyczna wobec Sanacji i wobec Piłsudskiego

    Jednak najbardziej kompromitujące Piłsudskiego są jego własne pamiętniki

    Raport gen. Izydora Modelskiego dla gen. W. Sikorskiego – „Przyczyny Klęski Wrześniowej”
    Jędrzeja Giertycha – wybitnego historyka Narodowej Demokracji – żyjącego w Londynie
    Książki Romana Dmowskiego o Piłsudskim i Sanacji
    Dzienniczek św. Faustyny Kowalskiej – wizja o Piłsudskim
    Relacja wybitnego masona Chodkiewicza – o pogrzebie Piłsudskiego – jak natura się sprzeciwiała pochowania Piłsudskiego w Krakowie.

    Pamiętniki Witosa – Piłsudski złożył rezygnację na ręce premiera Witosa 12 sierpnia 1920 – zapłacił za to zesłaniem do Berezy Kartuskiej.
    Relacje Wojciecha Korfantego – bohatera Narodowego – przywódcy powstań śląskich i Wielkopolskich – podtrutego na Pawiaku przez Piłsudskiego – zmarł dwa tygodnie po wypuszczeniu ze szpitala
    Relacje rodziny gen. Rozwadowskiego – zwycięzcy „Bitwy Warszawskiej” – otrutego przez Piłsudskiego w więzieniu na Antokolu w Wilnie

    Gen. W. Sikorski salwował się ucieczką

    Pamiętniki Piłsudskiego – „Rok 1920” – samo kompromitacja Piłsudskiego – nie potrzeba żadnych innych krytycznych opracowań.
    Piłsudski Józef – Rok 1920 – Pobierz doc z Docer.pl
    https://docer.pl/doc/nx1n85-

    SWOICH WŁASNYCH PAMIĘTNIKACH „ROK 1920” PIŁSUDSKI PISZE (str 216)

    Dnia 16 sierpnia rozpocząłem atak” (a więc dwa dni po bitwie – Bolszewicy już byli w pełnym odwrocie; 16 sierpnia już było po mszy dziękczynnej w Radzyminie w intencji „Cudu nad Wisłą”, popołudniowe gazety już zdążyły opisać szczegóły mszy (pamiętniki gen. Hallera) – a Piłsudski dopiero zaczyna atak!
    (w samych pamiętnikach Piłsudskiego jest pełno takich SAMOKOMPROMITACJI)

    Dalej w pamiętnikach

    Dzień 17 .08 nie przyniósł mi wyjaśnienia zagadek”
    (Gdzie jest moje wojsko? Gdzie jest nieprzyjaciel?)

    Piłsudski to dezerter Bitwy pod Warszawą 1920 .Twórcą zwycięstwa był Gen. Rozwadowski to od niego otrzymał Piłsudski rozkazy (Których nie wykonał – wyczekując ze swoja armia południową).
    Piłsudski to dyletant wojskowy o umiejętnościach feldfebla.

    Nazwa „Cud nad Wisłą”- wynika z faktu ukazania się Matki Boskiej – nad polem bitwy

    Matka Boża Łaskawa a Cud nad Wisłą – dzieje kultu i łaski”
    https://marucha.wordpress.com/2012/08/15/matka-boza-laskawa-a-cud-nad-wisla-dzieje-kultu-i-laski/

Sorry, the comment form is closed at this time.

 
%d blogerów lubi to: