Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

Menelowe plus

Posted by Marucha w dniu 2020-06-24 (Środa)

Im bliżej wyborów prezydenckich, tym wyraźniej widać, że różnice między głównymi rywalami; panem prezydentem Andrzejem Dudą i panem Rafałem Trzaskowskim, wcale nie są takie duże, by w razie wygranej jednego, czy drugiego polityka naszego państwa zmieniała się w jakiś zasadniczy sposób.

Do niedawna wydawało się, że przynajmniej jedna istotna różnica jest – że pan prezydent Duda nie będzie podlizywał się sodomitom, ani nie będzie ich zapraszał do swego pałacu, podczas gdy pan Trzaskowski będzie tam z nimi obcował – ale okazało się, że nie, że pan prezydent Duda sodomitów do swego pałacu właśnie zaprosił.

Wprawdzie pan Biedroń, ich przywódca w naszym bantustanie, nie skorzystał z zaproszenia, bo pan prezydent najpierw przed nim nie uklęknął i nie złożył samokrytyki, ale drugi z zaproszonych się stawił. Okazuje się tedy, że pierwsze lody zostały przełamane, a skoro tak, to widać, że i pod tym względem jakichś istotnych różnic między obydwoma antagonistami nie ma.

Wprawdzie pan prezydent Duda wcześniej dopuścił się myślozbrodni, ale został za to pryncypialnie skrytykowany przez demokratycznego przewodniczącego komisji spraw zagranicznych Izby Reprezentantów USA, więc kto wie, czy już podczas wizyty w Białym Domu nie będzie rewokował.

Wprawdzie prezydent Trump, jak dotąd, nie zażądał od prezydenta Dudy jakiejś samokrytyki, ale nie wykluczone, że go do niej namówi, bo przecież i on ma w listopadzie wybory, więc musi podlizywać się każdemu, nie tylko łobuzerii, przed którą amerykańscy policyjni twardziele klękają na ulicach i nie ośmielają się przeszkadzać w obalaniu pomników, ale i sodomitom, którzy u Naszego Najważniejszego Sojusznika stanowią sól ziemi czarnej – o czym niedawno przypomniała nam pani Żorżeta Mosbacherowa.

Kiedy w dodatku przypomnimy, że za tę myślozbrodnię ofuknął pana prezydenta Dudę sam pan Jonatan Daniels, pełniący w naszym bantustanie obowiązki podobne do włoskiego wicekróla w podbitej Abisynii, to w tej sytuacji trudno będzie panu prezydentowi Dudzie trwać w sprośnych błędach Niebu obrzydłych i jakieś formy współżycia z sodomitami i on zainicjuje.

W przeciwnym razie Nasz Najważniejszy Sojusznik za karę nie zainstaluje w Polsce Fortu Trump i nie sprowadzi żołnierzy z Niemiec, wskutek czego podkopane zostałyby podstawy naszej doktryny obronnej, opartej na założeniu, że w razie czego polskich interesów będą do ostatnie kropli krwi bronili Amerykanie.

A cóż dopiero, gdyby listopadowe wybory w Ameryce wygrał ten cały Biden? Teraz strefa komunistyczna jest tylko w Seattle, ale wtedy rozciągnęłaby się na całe Stany Zjednoczone. Krótko mówiąc, wpadlibyśmy z deszczu pod rynnę, a wspominam o tym, by pokazać, jak wiele – i to coraz więcej – zależy od sodomitów i gomorytów, którzy na razie sięgają po rząd dusz, ale to tylko wstęp do sięgnięcia po władzę, jeśli nie nad całym światem, to przynajmniej jego zachodnią częścią.

A przecież sodomici i gomoryci są tylko częścią armatniego mięska w służbie komunistycznej rewolucji, którą – podobnie jak i poprzednimi rewolucjami – zdalnie steruje żydokomuna, która wobec naszego bantustanu ma przecież bardzo skonkretyzowane plany.

Ale nie tylko w stosunku do sodomitów i gomorytów pierwotne różnice między głównymi antagonistami stopniowo się zacierają. W sprawach istotnych dla państwa nigdy nie było różnic między obozem zdrady i zaprzaństwa, którego poparciem cieszy się pan Trzaskowski, a obozem płomiennych dzierżawców monopolu na patriotyzm, wspierającym pana prezydenta Dudę.

Przypomnę, że i jeden i drugi obóz w 2003 roku głosował za Anschlussem do Unii Europejskiej, że i jeden i drugi obóz 1 kwietnia 2008 roku głosował za upoważnieniem prezydenta do ratyfikowania traktatu lizbońskiego, który przesądza o losach Polski na długie dziesięciolecia, a może nawet na 100 lat!

Na tym tle różnice mają charakter drugorzędny i bez znaczenia, chociaż oczywiście są akcentowane jako bardzo istotne. Jest w tym racjonalne jądro, bo w przeciwnym razie opinia publiczna przestałaby dostrzegać jakiekolwiek różnice między obydwoma obozami, co mogłoby zagrozić podstawom III Rzeczypospolitej, położonym przez generała Kiszczaka i grono osób zaufanych w Magdalence podczas obrad okrągłego stołu.

I oto mamy jeszcze jeden dowód, iż różnice między obozem zdrady i zaprzaństwa oraz obozem płomiennych dzierżawców nie istnieją. Podczas wiecu wyborczego w Sorkwitach pan Rafał Trzaskowski uroczyście oświadczył, podobnie jak wcześniej uczynił to pan prezydent Andrzej Duda, że prędzej uschnie mu ręka nim podpisze każdą ustawę podnoszącą wiek emerytalny, albo znoszącą program 500 plus.

To było zresztą do przewidzenia i wielokrotnie już pisałem, że wprowadzone przez rząd pani Szydło i rząd premiera Morawieckiego programy rozdawnicze, będą kontynuowane nawet w sytuacji zmiany ekipy. Rzecz w tym, że stwarzają one prawa nabyte, których likwidacja jest bardzo trudna, a poza tym liczba obywateli objętych tymi programami stanie się tak duża, że w warunkach demokracji politycznej, nikt nie ośmieli się podnieść na nie ręki. I deklaracja pana Trzaskowskiego w całej rozciągłości to potwierdza.

W koszmarnych czasach pierwszej komuny, w środowiskach opozycji demokratycznej modne było wyszydzanie partii i rządu przez doprowadzanie różnych ich deklaracji do absurdu. Ale Jan Lityński ostrzegał, żeby nie robić tego zbyt ostentacyjnie – „bo jak oni to usłyszą, to oni to zrobią!”

Przeszło to do historii, jako „prawo Lityńskiego”, a wspominam o tym w związku z ironiczną propozycją kol. Stanisława Żółtka, złożoną podczas tak zwanej „debaty” w rządowej telewizji, żeby wprowadzić jeszcze jeden program rozdawniczy pod nazwą „menelowe plus”. Moim zdaniem jest poważne ryzyko, że ten program zostanie i to szybko – chociaż oczywiście pod inną nazwą – wprowadzony w ramach likwidowania skutków zapaści gospodarczej, spowodowanej panikarskimi zarządzeniami rządu premiera Morawieckiego w związku z epidemią grypy, dla większego efektu nazwanej „Covid 19”.

Jednym z następstw tej zapaści będzie wzrost liczy ludzi pozbawionych możliwości zarobkowych. Jeszcze w maju eksperci rządowi szacowali prawdopodobny spadek produkcji na 15 procent, podczas gdy teraz widać, że będzie większy, może nawet do 25 procent. Oznacza to, że bardzo wielu obywateli, którzy do niedawna zarabiali na życie, zostanie tych możliwości pozbawionych.

Tymczasem rząd, zamiast wyłączyć hamulce, by gospodarka ruszyła niczym samochód po pochyłości, woli przyjmować programy rozdawnicze, jako coraz bardziej uzależniające obywateli od władzy publicznej i sprzyjające rozwojowi biurokracji.

W tej sytuacji warto przypomnieć wypowiedź Krzysztofa Bosaka na zakończenie wspomnianej – pożal się Boże! – „debaty” – że jeśli ludzie chcą nadal statystować w pokazowej wojnie między obydwoma obozami, no to będą na to skazani, ale jeśli zechcą poprzeć merytoryczne rozwiązania sprzyjające odblokowaniu narodowego potencjału gospodarczego, to właśnie mają szansę, by to zrobić.

Stanisław Michalkiewicz
http://michalkiewicz.pl

Komentarzy 20 do “Menelowe plus”

  1. Kura domowa said

    Jakkolwiek czytuje Sz. P
    Michalkiewicza, czasem się z nim nie zgadzam. Ale wkurza mnie takie lanie wody. A Pan Michalkiewicz leje wodę non stop. Po prostu mówi to, co madrzejsi powinni usłyszeć.
    Pozdrawiam
    KURA DOMOWA

    —————-
    Owszem, ale pamiętajmy, że rzeczy dla nas oczywiste są totalnym zaskoczeniem dla 95% Polaków, co wprawia ich w osłupienie a następnie odrzucenie.
    Admin

  2. Kura domowa said

    Przed chwilą słuchałam wypowiedzi pana Jabłonowskiego, który stwierdzil że Biblia jest ścierwem
    A ja temu Panu wierzyłam.

  3. Echo z Węgier said

    Do roku 2010 węgierskie prawo wyborcze było podobne do obecnie obowiązującego prawa wyborczego w Polsce. W roku 2010 nowy rząd węgierski zwrócił się do wszystkich obywateli o propozycje nowego prawa wyborczego. Po rozpatrzeniu i przyjęciu wielu wniosków Parlament węgierski ustalił nowe prawo wyborcze.

    Węgierskie państwowe środki masowego przekazu kilka miesięcy przed wyborami mają obowiązek poinformowania każdego obywatela, że może zostać wybranym na radnego lub posła zapoznając szczegółowo społeczeństwo z prawem wyborczym. W prasie, radiu, TV i na portalach internetu jest stały dodatek lub audycja „Zostań Posłem”. Prezydenta Węgier wybiera Parlament.

    Popularne w Polsce przedwyborcze sondaże-szantaże są traktowane na Węgrzech jako skuteczny środek manipulowania często niedoinformowaną opinią publiczną i jako jedny z głównych narzędzi fałszowania wyników wyborów.

    W polskim prawie wyborczym zastanawia mnie tylko jedno: Czy te wszystkie dotychczasowe fałszerstwa i manipulacje wyborcze, to były sondaże, czy po prostu szantaże?. Odpowiedź wydaje mi się znana, zatem póki co nie będę zwracał uwagi na te słupki w polskich mediach, bo o ile „sondażować” mnie jeszcze można, to szantażować nigdy.

    W zasadzie Węgrzy sądzą, że rząd polski, aby miał silną legitymację społeczną powinien na wzór Węgier zmienić konstytucję, prawo wyborcze, powołać polski system informacji publicznej, wywalić MFW, opodatkować banki, korporacje, hipermarkety oraz przestać na zawsze być kukłą USA i Okupanta Palestyny walcząc bardziej skutecznie o sprawy kraju i wszystkich Polaków. Ale na to jak na razie nie zapowiada się w Polsce – sądząc po ostatnich wypowiedziach kandydatów ma prezydenta dopuszczających istnienie sondażowych wyników.

    Sondaże sterowane z byłej ojczyzny Indian i z Ziemi Świętej oraz system wyborów od 30 lat zniechęcają Polaków do głosowania. Dzięki temu najsilniejsza partia Polski – Partia Niegłosujących jest zawsze najliczniejsza z powodu planowej i celowej dezinformacji społeczeństwa przez tzw. sondaże-szantaże.

    W ciągu ostatnich 30 lat w dniu wyborów – w niedzielę po godzinie 21 jeszcze nie otworzono w Polsce żadnej urny wyborczej a już polskojęzyczne media podawały zaplanowane wcześniej wirtualne wyniki wyborów.

    Może tą dziwną tradycję zmieni wyrastający na czarnego konia wyborów Krzysztof Bosak prowadząc jedną z najlepszych kampanii, radząc sobie bez trudu zarówno w debacie z politycznymi oponentami jak i w konfrontacjach z doświadczonymi dziennikarzami zapewniając tym sobie możliwie szerokie wsparcie społeczne i organizacyjne.

  4. . said

    Kura domowa @

    „Przed chwilą słuchałam wypowiedzi pana Jabłonowskiego, który stwierdzil że Biblia jest ścierwem
    A ja temu Panu wierzyłam”

    Widać, że baba jesteś!

    Olszański mówił, że „sra” na historie ociekających krwią żydowskich wiosek w Starym Testamencie, bo Jezus Chrystus zawarł z ludźmi nowe przymierze.

    Rozumiesz czy będziesz dalej powtarzać jankesko – konfederackie rzygi przeciw Olszańskiemu?

  5. Boydar said

    Historia, jak prawie każda stara baba, jest złośliwa i pamiętliwa. Jeśli ktoś na nią nasra, może być pewien że i ona nasra na niego.

    Defekacja na Stary Testament (nawet tylko w zakresie „ociekających krwią żydowskich wiosek”) to nic innego, jak ignorowanie rzetelnej informacji kim i jacy byli żydzi od początku stworzenia. Nawet w Testamencie Nowym nic nie napisano, że się zmienili czy zmienią (stąd zapewne perspektywa Apokalipsy). I podejrzewam że właśnie to najbardziej stresuje p. Olszańskiego. Zwłaszcza przy goleniu.

    Szanowna Pani Kura jest mi winna opinię, dlaczego płaczemy po tych którzy odchodzą, ‚stąd do wieczności’. Pytanie wyartykułowałem pod wątkiem umierających kocinek. Ale nie upieram się, jak nie to nie.

  6. Marek said

    Tylko Żółtko miał odwagę powiedzieć w debacie, że dla Polski pozostawanie w UE to strata, że jest za wyjściem.
    Reszta milczy. Nie rusza goowna w ogóle.

    ps. Z rozmowy Olszańskiego z Porębą dowiedziałem się, że Hołownia sponsorowany jest przez Kołomojskiego.
    Odcinek na YT: nptv
    o Ukrainie 8.1 i 8.2

  7. UZA said

    Ad.5) „Historia, jak prawie każda stara baba, jest złośliwa i pamiętliwa. Jeśli ktoś na nią nasra, może być pewien że i ona nasra na niego”.

    Wszystko zależy od tego jak rozumieć wyrażenie „nasrać na coś”, którego przecież nie można brać dosłownie. Może ono oznaczać, że coś ignorujemy, nie przyjmujemy czegoś do wiadomości – i w takim przypadku uwaga Pana Boydara byłaby słuszna – ale może też wyrażać dezaprobatę wobec czegoś, co zauważamy i przyjmujemy do wiadomości. Kilka razy słuchałam wystąpień Pana Jabłonowskiego i wydaje mi się, że bliższe Jego stylowi jest drugie rozumienie. Może więc złośliwa stara Historia nie będzie się na Nim mścić.

    A wracając do głównego tematu, to samo określenie „menelowe” uważam za obraźliwie, bo mam wrażenie, że ci, którzy się nim posługują, mają na myśli pomoc finansową dla ” ludzi pozbawionych możliwości zarobkowych” czyli zubożałych Polaków. O ile za tzw. Komuny, kiedy każdy, kto chciał, mógł jakąś robotę znaleźć, dało się usprawiedliwić nazywanie menelami tych, którzy pracować nie chcieli i wybierali żywot dziadowski, o tyle dzisiaj piętnowanie ludzi , których bezduszny korporacyjny kapitalizm – w ramach niszczycielskich akcji z plandemią na czele – wyrzucił na margines, jest po prostu podłe.

  8. Boydar said

    No to może posłuchamy „na żywo”; proszę o link.

    Bo jasię ustosunkowałem ogólnie i wyłącznie do tego co napisane wyżej.

  9. Głos Prawdy said

    Olszanski nie oznacza się wielką wiarą, bo widzi spłycenie Kościoła Katolickiego, a poza tym Biblia mu się kojarzy z żydami, na których jest wściekły. Wcale to nie oznacza, że nie wierzy w Boga i nie szuka Jezusa.

  10. UZA said

    ad. 8) „Bo jasię ustosunkowałem ogólnie i wyłącznie do tego co napisane wyżej”
    Ja też się ustosunkowałam do tego, co zostało napisane i chciałam tylko zwrócić uwagę na różne możliwości odczytania użytego wyrażenia. A styl Pana Jabłonowskiego/Olszańskiego znam z różnych Jego wypowiedzi, na które natykam się w sieci. Zauważyłam, że jest to styl ekspresyjny, bogaty w mocne słowa, co mnie nie dziwi, bo widząc wokół tyle draństwa, człowiek czuje się boleśnie bezsilny i mocne słowo czasem przynosi ulgę.

  11. Boydar said

    No to na razie odkładamy temat, spoko majonez.

  12. wywrotowiec said

    ….menel + -tak czesto nasmiewaja sie z tego ,ale :
    – idea tego programu jest walka z nizem demograficznym,bardzo wiele krajow go ma,czy to zle?lepiej bylo za PO i vel Rostowskim vel cos tam „pieniedzy nie ma i nie bedzie?”
    – jaki jest procent ,a moze promil tych meneli co biora 500+ ? w kazdym kraju sa menele,jakis margines spoleczenstwa ,trudno bylo to sobie wyobrazic kiedys ,ze w takiej pieknej ameryce czy giermanii zyja pod mostem zebracy
    -500 + jest kolem zamachowym gospodarki uswiadamialem to niektorym jak tylko wezlo w zycie,kazdy prezydent Usa gdy jest recesja prosil o zwiekszenie zakupow tzw. popyt wewnetrzny,nie pamietam czy Trump rowniez,ale gawiedz i tzw opozycja widzi tylko samo zlo . Studentow ekonomii karmi sie wylacznie nieprawdziwa papka typu krzywa Lafarge’a,a zero prawdziwej nauki o pieniadzu,czy ktos zna bogatego profesora ekonomii lub maklera czy tzw doradcy biznesowego? gdyby wiedzieli jak sie robi pieniadz zajmowali by sie wlasnie trzepaniem kasy.

  13. Boydar said

    Lafarge’a ? A przypadkiem nie Laffera ? I jeśli, to co Pan zarzuca jej prawdziwości ?

  14. Sarmata said

    re 12. Wywrotowiec said 2020-06-25 (Czwartek) @ 14:11:18

    Jesteś typowym przykładem wyborcy PiS którego nie da się przekonać, można takiego tylko przekupić.

    Nie rozumiesz spraw elementarnych jak krzywa Laffera która jest samym jądrem ekonomii państwa.
    Ta banda z Kaczyńskim na czele o tym wszystkim (krzywa Laffera) dobrze wie i tylko tak mami ciemny Naród. W smołę ich i w pierze i na powietrze świeże cały ten PiS jak i PO z ZSL-em.

  15. Ralal C. said

    Ad 2
    Biblia nie jest dokumentem, jest compilacja religijna I jako taka nie moze byc traktowana jako zrodlo informacji. Moze I powinna
    byc traktowana jako zrodlo wiary ale nie doslownie.

  16. Boydar said

    I tu z Panem Rafałem wypada się zgodzić, o ile naturalnie nie jesteśmy wstrętnymi antysemitnikami – jedynym bowiem wiarygodnym źródłem informacji dla żyda jest Miszna i Gemara.

  17. Boydar said

    Nie wiem tylko co ma z tym fantem zrobić zwykły goj, gojom nie wolno czytać talmudu. Panie Rafale, poradź Pan coś ! Tylko nie „Arbeit macht frei”, bo to już wiemy.

  18. NICK said

    KURA!
    „Przed chwilą słuchałam wypowiedzi pana Jabłonowskiego, który stwierdzil że Biblia jest ścierwem
    A ja temu Panu wierzyłam.”

    Dowody masz? Link, choćby?
    Kur(.)o?

    Eee tam.
    Kura się spaliła… .
    Qr.
    Rwa.

    —————
    PANIE NICK!!!!!
    Admin

  19. Boydar said

    NICK to nie Kurę skur’wiał, tak myślę. Zakwestionował Ją niewątpliwie, ale „z pewną taką nieśmiałością”; a potem tylko zaklął szpetnie po francusku. No i wyszedł ten, no, lapsus, chyba.

    ——
    Wyszedł.
    Admin

  20. Boydar said

    Skoro „niefajnie” wyszło, to teraz NICK powinien przyznać się do braku staranności przy formułowaniu tekstu pisanego (w mówionym lapsus by się nie ujawnił) i Szanowną Kurę Domową przepatroszyć, znaczy się przeprosić.

Sorry, the comment form is closed at this time.

 
%d blogerów lubi to: