Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

  • The rainbow symbolizes the Covenant with God, not sodomy Tęcza to symbol Przymierza z Bogiem, a nie sodomii


    Prócz wstrętu budzi jeszcze we mnie gniew fałszywy i nikczemny stosunek Żydów do zagadnień narodowych. Naród ten, narzekający na szowinizm innych ludów, jest sam najbardziej szowinistycznym narodem świata. Żydzi, którzy skarżą się na brak tolerancji u innych, są najmniej tolerancyjni. Naród, który krzyczy o nienawiści, jaką budzi, sam potrafi najsilniej nienawidzić.
    Antoni Słonimski, poeta żydowski

    Dla Polaków [śmierć] to była po prostu kwestia biologiczna, naturalna... śmierć, jak śmierć... A dla Żydów to była tragedia, to było dramatyczne doświadczenie, to była metafizyka, to było spotkanie z Najwyższym
    Prof. Barbara Engelking-Boni, kierownik Centrum Badań nad Zagładą Żydów, TVN 24 "Kropka nad i " 09.02.2011

    Państwo Polskie jest opanowane od wewnątrz przez groźną, obcą strukturę, która toczy go, niczym rak, niczym demon który opętał duszę człowieka. I choć na zewnatrz jest to z pozoru ten sam człowiek, po jego czynach widzimy, że kieruje nim jakaś ukryta siła.
    Z każdym dniem rośnie liczba tych, których musisz całować w dupę, aby nie być skazanym za zbrodnię nienawiści.
    Pod tą żółto-błękitną flagą maszerowali żołnierze UPA. To są kolory naszej wolności i niezależności.
    Petro Poroszenko, wpis na Twiterze z okazji Dnia Zwycięstwa, 22 sierpnia 2014
  • Kategorie

  • Archiwum artykułów

  • Kanały RSS na FeedBucket

    Artykuły
    Komentarze
    Po wejściu na żądaną stronę dobrze jest ją odświeżyć

  • Wyszukiwarka artykułów

  • Najnowsze komentarze

    Lily. o Pierwszy „historyk” RP – premi…
    NICK o Facet o ksywce „Margot”
    NICK o Wolne tematy (64 – …
    NICK o Facet o ksywce „Margot”
    Lily. o Wolne tematy (64 – …
    NyndrO o Wolne tematy (64 – …
    NICK o Facet o ksywce „Margot”
    NICK o Rozbieramy z uwagą Naczelnika…
    NICK o Wolne tematy (64 – …
    revers o Facet o ksywce „Margot”
    revers o Wolne tematy (64 – …
    NICK o Wolne tematy (64 – …
    NyndrO o Wolne tematy (64 – …
    Anucha o Wolne tematy (64 – …
    Lily o Wolne tematy (64 – …
  • Najnowsze artykuły

  • Najpopularniejsze wpisy

  • Wprowadź swój adres email

    Dołącz do 524 obserwujących.

Głowa Kolumba, czyli krótki esej o historii służalczej

Posted by Marucha w dniu 2020-06-30 (Wtorek)

Jak przypomina Chantal Delsol „historia jest spadkobierczynią homeryckiego histora, arbitra między konfliktami, poszukiwacza prawdy”.

W naszych czasach, podkreśla Francuzka, historia nie szuka już prawdy, „opis przeszłości jest dziś instrumentalizowany w celu moralnego zbudowania: liczy się tylko to, aby nauczyć przyszłe pokolenia, jak powinny myśleć i żyć […]. Lud musi prawidłowo myśleć. Oto cel, przed którym powinny skłaniać się nauki, a zwłaszcza Historia”.

Niby nic nowego, wszak już Seneka mówił, że „historia jest nauczycielką życia”.

Zasadnicza różnica polega jednak na tym, że obecnie w krajach Zachodu owo „moralne zbudowanie”, o którym pisze Delsol, jest rozumiane ściśle ideologicznie. Chodzi o bowiem „nową moralność historyczną”, której zasady – z grubsza rzecz ujmując – ma ustalać „pokolenie 68 roku” i jego wychowankowie, ukształtowani przez różne odmiany neomarksizmu i wszystkich „postów” (postmodernizmu, poststrukturalizmu, postkolonializmu, a przede wszystkim postprawdy).

Również ów „lud”, który przez tych nauczycieli ma być wyedukowany w „prawidłowym myśleniu” jest ideologicznym konstruktem. Historia, która „nie troszczy się już o prawdę, ale o dobro” (Delsol), ma być jednym z najważniejszych instrumentów w powołaniu do życia nowego proletariatu, wehikułu nowej fali rewolucji.

Jak pisze kanadyjski antropolog Matthieu Bock – Cote „pokutna historiografia” tropiąca wszystkie realne i wyimaginowane winy białych ludzi ma pomóc w „całkowitej rekonstrukcji społeczeństwa wedle nowego modelu, wedle wzorca tożsamościowego, egalitaryzmu, powołującego się na ideał inkluzyjnej różnorodności”. Chodzi o „wytworzenie nowego ludu”.

Reynald Secher, wybitny francuski historyk, autor fundamentalnej (źródłowej) monografii o francusko – francuskim ludobójstwie w Wandei (skazany za to na banicję ze świata francuskiej, urzędowej nauki), mówi o zjawisku „memoricide” („zabójstwa pamięci”).

Wymazywania przez dominująca w świecie Akademii po obu stronach Atlantyku nową lewicę „niewygodnych kart” historii, takich jak ludobójstwo popełnione przez republikę na Wandejczykach.

Dzisiaj w Stanach Zjednoczonych „memoricide” przybiera formę „cancel culture” („kultury wymazywania”), która wizualizowana jest w postaci aktów wandalizmu wobec pomników „białych martwych mężczyzn” – od Kolumba poprzez generałów Konfederacji do Churchilla. Do tego grona zostali, jak wiemy, zaliczeni również nasi generałowie – jak dotąd niekojarzeni z rasizmem wobec czarnoskórych mieszkańców Ameryki – Pułaski i Kościuszko.

Cytowana na początku niniejszego tekstu Chantal Delsol zwraca z kolei uwagę, że nie tyle chodzi o „zabójstwo pamięci”, co raczej o konstruowanie „pamięci” na nowo. Ta ostatnia „jest kształtowana przez media, a ogólniej przez wpływowe grupy, które mediami rządzą i je inspirują”.

W ten sposób – wyjaśnia francuska filozof polityki – powstaje „hałaśliwa pamięć, powiązana z uproszczonym, karykaturalnym i subiektywnym dyskursem”, która „ożywia nienawiść i ducha zemsty. […] Zgiełk pamięci zagłusza dyskurs Historii, czyni go bezużytecznym i nieskutecznym. Młode pokolenia są kształcone na pamięci opowiadającej sfabrykowaną przeszłość. Przekazuje im się nienawiść: do arystokratów, paternalistycznych mieszczan, faszystów (kategoria ogólna, do której błędnie włącza się wszystkich wrogów ludzkości)”.

Jak ulał opis „millenialsów” (ludzi urodzonych na przełomie XX i XXI wieku) szturmujących dzisiaj pomniki „DWM-ów” w USA. Długie wychowywanie w nienawiści do „cywilizacji białego człowieka” skutkuje scenami, które obserwujemy dzisiaj w Waszyngtonie, Filadelfii czy San Francisco.

Używając określenia autorstwa Pascala Brucknera – współczesnego francuskiego powieściopisarza i eseisty – mamy tutaj do czynienia z „pamięcią narcystyczno-umartwiającą”, czyli „pamięcią konfliktu, która żądna jest ofiar, by się zemścić, wznieca na nowo spory, prześladuje”.

Historia na usługach ideologii multikulturalizmu oraz wyrosłe na tym gruncie „black studies” przyczyniają się do tego – jak pisze P. Bruckner – że „mniejszości z powodu doznanych cierpień cieszą się przywilejem, jakim kiedyś dysponowała burżuazja: mogą bez ograniczeń oddać się zmysłowej miłości własnej w przekonaniu, że mają czyste sumienie. Głośno manifestują swoja obecność, pysznią się tym, czym są, popadają w samoubóstwienie, nie dostrzegają jakichkolwiek swoich słabości, odrzucają wszelkie wątpliwości, niekiedy nawet nie podlegają powszechnie obowiązującym prawom”.

Francuski eseista pisał to w kontekście tzw. mniejszości seksualnych. Gdy przypomnimy sobie jednak sceny z amerykańskich miast po śmierci G. Floyda, gdy czarnoskórzy obywatele USA wobec białych stosowali regularnie „rytuały upokorzeń” (padanie na kolana, całowanie butów), spostrzeżenie Brucknera można równie dobrze odnieść do relacji etnicznych w wiodących krajach Zachodu.

Swoje własne rytuały upokorzenia ma od lat neomarksistowska nowa lewica. Jak pisała Susan Sontag, jedna z wyroczni intelektualnych „pokolenia 68 roku” za Atlantykiem, białą rasę należy traktować jako „rak ludzkiej historii”.

Z kolei inny przedstawiciel nowej lewicy na amerykańskich uniwersytetach, Leonard Jeffreis z City College w Nowym Jorku, stwierdzał, że ludzie biali to „ludzie lodu” – zimni, indywidualistyczni, ukierunkowani na materialny zysk, agresywni. Co innego ludzie czarnoskórzy. To według Jeffreisa „ludzie słońca” – ciepli, empatyczni, ukierunkowani na wspólnotę.

Już rodzice „millenalsów” od drugiej połowy lat osiemdziesiątych ubiegłego wieku byli poddani na amerykańskich uczelniach ideologicznie motywowanej selekcji pamięci. Z jednej strony likwidowano kursy „The Western civilisation” (przełomowa pod tym względem była decyzja z 1987 roku Uniwersytetu Stanforda), które nauczały kanonu zachodniej cywilizacji, z drugiej szeroką ławą wchodziły „black studies” („afro-amercian studies”), które nauczały, że wszystko, co najlepsze w zachodniej cywilizacji zostało skradzione przez białych Europejczyków z rzeczywistej kolebki cywilizacji – Afryki, a konkretnie Egiptu, którego wszyscy faraonowie – jak twierdzą tacy „historycy” jak Molefi Kete Asante – byli Murzynami.

Inni przedstawiciele tego antyokcydentalistycznego sposobu myślenia twierdzą, że prawdziwe korzenie intelektualne amerykańskiej konstytucji nie tkwią w świecie myśli i pojęć Brytyjczyków, którzy kolonizowali wschodnie wybrzeże Ameryki, ale w tradycjach rad plemiennych odbywanych już od XVI wieku przez indiańskie plemię Irokezów.

Inny kierunek w tej antyzachodniej pseudo-historii (tzw. postkolonialny) wskazuje, że wszystko to, co Europejczycy przynieśli z sobą do Nowego Świata, było narzędziem represji. Nawet logika matematyczna: „za pośrednictwem handlu, administracji i edukacji symbolizacje i struktury zachodniej matematyki zostały narzucone kulturom tubylczym […] przez obiektywizm i racjonalizm jako wartości centralne zachodnia matematyka przedstawia sobą zdehumanizowany, zobiektywizowany pogląd na świat, który wyłania się z konieczności w wyniku uczenia matematyki na tradycyjny, kolonialny sposób. […] Idei matematycznych używa się jako bezpośrednio aplikowalne pojęcia i techniki lub też pośrednio poprzez naukę i technologię jako sposób kontrolowania środowiska fizycznego i społecznego” (Alan J. Bishop).

Ten sposób myślenia obecny w „postcolonial studies” współgra z neomarksistotwską „krytyczną teorią rasizmu”, zaczerpniętą z „krytycznej teorii” rodem z szkoły frankfurckiej. Chodzi o konstrukt myślowy pt. „systemowy rasizm”, czyli przekonanie, że od początku zachodniej cywilizacji jest opresja rasowa (przy czym zajmując się dziejami niewolnictwa „badacze” wywodzący się z tej szkoły myślenia nie zająkną się ani słowem o tym, że prawdziwymi potentatami w tym procederze w Afryce byli Arabowie i lokalni władcy plamienni).

Tą tezę „naukowo” analizują „badacze” zajmujący się „white studies”, czyli „studiami nad białością”. Ta ostatnia to już nie kolor skóry, ale synonim cywilizacji „martwych, białych mężczyzn”. Można więc być Murzynem – jak kardynał Sarah, czy sędzia Sądu najwyższego USA Clarence Thomas – ale z racji przyznawania się do chrześcijaństwa i prawa naturalnego, być kulturowo „białym”, czyli złym.

Jak pisze autor „Tyranii skruchy” „ślepota postępowych myślicieli” polega na upowszechnianiu myślenia, że „nie ma czegoś takiego jak rasizm skierowany przeciw białym czy antysemityzm ongiś prześladowanych i młodych z przedmieść, bo oni sami cierpieli w ten sam sposób. Oni są ofiarami, więc pozostają wolni od uprzedzeń, jakie żywi większość społeczeństwa”.

Tymczasem jest dokładnie odwrotnie. Mamy do czynienia z renesansem rasizmu „tym bardziej przekonanego o swojej prawomocności, że sami zainteresowani postrzegają go jako uzasadnioną reakcję na prześladowania. W ten sposób odradza się obsesja pochodzenia, stare, wywodzące się z niewolnictwa podziały; w imię walki z rasizmem mnożą się stereotypy”.

Pod hasłem promowania równości, de facto afirmuje się – „nowe wartości arystokratyczne”, czyli „dziedziczenie cierpienia i bólu”, które otwierają drogę do „niespotykanego awansu społecznego”. Jak podkreśla jednak P. Bruckner w ten sposób twórcy polityki wielokulturowości i pozostająca na jej usługach „pokutna historiografia” tworzą jedynie „fikcyjną wspólnotę”, bo „przekonanie o bycie ofiarą nie tworzy wspólnoty, ale zlepek narzekających”. Pozostające ze sobą w konflikcie pamięci historyczne („biała” i ta tworzona przez „dziedziców cierpienia i bólu”) powodują, że „nie da się napisać wspólnej historii, bo zawsze pojawią się grupy, które w imię swoich wierzeń lub cierpień nie będą umiały się w niej odnaleźć”.

Erozja więzów społecznych, utrata wspólnego kodu kulturowego – oto sytuacja rewolucyjna, o której wspominał M. Bock – Cote. Aby dopełnić całość obrazu należy tak zatomizowane społeczeństwo zestawić z rosnącym w siłę państwem; państwem, które staje się jako „państwo pokuty” (P. Bruckner) urzędowym nadzorcą, ale i kanałem dystrybucji „nowych wartości arystokratycznych”, tj. udokumentowanego „dziedzictwa cierpienia i bólu”.

Jak wspomina autor „Tyranii skruchy” w 2004 roku przy rządzie francuskim powołano „sekretariat do spraw ofiar”. W jego gestii jest „zajmowanie się pamięcią ofiar przeszłości, ofiar współczesnych, ale także potencjalnie przyszłych”.

Nie sposób jednak nie przyznać racji P. Brucknerowi stwierdzającego, że „gdy państwo staje się wielkim mistrzem obrzędów ekspiacyjnych […], gdy zimny potwór zaczyna współczuć, gdy bezprawnie chce odgrywać rolę duchową właściwą autorytetom moralnym i prowadzić badania naukowe wchodzące w zakres kompetencji władz uniwersyteckich, chce realizować dzieło pojednania – wykopać trudną przeszłość, by ja w ten sposób powstrzymać. Często osiąga swój cel – jego wysiłki są nawet nazbyt udane i w efekcie przynoszą odwrotne rezultaty. Pokuta w relacjach ze wszystkimi to przejaw ostatniego stadium życia państwa: zaniku. Państwo udaje wówczas, że miesza się do wszystkiego, pisze historię zamiast historyków, chce być gwarantem nienaruszalnych prawd. Czyni sprawiedliwość po swojemu, wyrównuje dawne rachunki, aby obciążyć nimi sumienie narodu. Te przedłużające się w czasie przeprosiny zastępują realne działanie i prowadzą do pomieszania porządków i ustawodawczej gorączki”.

Z kolei M. Bock – Cote zauważa, że „społeczeństwo, które stało się laboratorium utopii [wielokulturowości], zostanie całkowicie pochłonięte przez państwo, które poprzez swoje instrumentarium technokratyczne i prawne kontrolować będzie wszystkie procesy socjalizacji. W ten sposób państwo, które celebruje różnicę, wskrzesi projekt fabryki nowego człowieka: będzie dążyć do wyprodukowania typu człowieka niezbędnego do realizacji swojego projektu politycznego”. Witamy w świecie rewolucyjnego „nowego, wspaniałego świata”.

Przejdźmy do tytułowego Kolumba i jego głowy, który choć nie ubrany w pomarańczowy kombinezon i nie będący więźniem Państwa Islamskiego (marne szanse będąc ponad pięćset lat w grobie) został in effige dekapitowany na pohybel cywilizacji DWM-ów przez bojówkarzy z BLM i Antify. To, co widzieliśmy parę tygodni na ulicach amerykańskich miast było jednak wykonaniem wyroku, którego sentencję sformułowano niemal trzy dekady wcześniej.

Trzeba się cofnąć do 1992 roku, gdy po obu stronach Atlantyku upamiętniano pięćsetlecie odkrycia Ameryki przez genueńczyka. Nowa lewica dobrze już osadzona na amerykańskich campusach potraktowała te obchody jako dobrą okazję do zaprezentowania skoncentrowanej na tropieniu „kulturowej dominacji Zachodu” ideologii multikulturalizmu i towarzyszącej jej „pokutnej historiografii”.

Klimat rocznicowych obchodów z 1992 roku zdecydowanie swoim duchem odbiegał od podobnego jubileuszu zorganizowanego sto lat wcześniej. W 1892 roku amerykańskie gazety pisały z okazji czterechsetnej rocznicy przybycia Kolumba do Nowego Świata o przybyciu wraz z nim do Ameryki „chrześcijańskiej cywilizacji, pod której dobroczynnym wpływem wszystkie narody maszerują naprzód i wzwyż, do muzyki triumfującej demokracji”.

Taki sposób oglądu skutków kulturowych związanych z podróżami Krzysztofa Kolumba utrzymywał się jeszcze w połowie dwudziestego wieku. W 1954 roku Samuel Eliot Morison, historyk z Harvardu, pisał: „więcej niż pięćset lat po jego narodzinach, gdy dzień, w którym Kolumb odkrył pierwszą wyspę Nowego Świata, wspomnienie tego jest świętowane wzdłuż i wszerz Ameryki, a jego sława i reputacja mogą być uważane za bezpieczne na zawsze. […] Miał on swoje wady, ale to były braki w zaletach, które uczyniły go wielkim – jego niezłomna wola, jego wspaniała wiara w Boga i w swoją własną misję jako tego, który przynosi Chrystusa zamorskim krainom”.

Na początku lat dziewięćdziesiątych dwudziestego wieku klimat towarzyszący wspominaniu podróży Kolumba był już zupełnie odmienny. W 1991 roku Narodowa Rada Kościołów (National Council of Churches), skupiająca największe protestanckie denominacje w Stanach Zjednoczonych, w specjalnym oświadczeniu dotyczącym zbliżającego się jubileuszu pięćsetlecia odkrycia Ameryki, stwierdzała, że „słowo „uczczenie” nie jest właściwym sposobem obchodzenia tej rocznicy”. We wspomnianej deklaracji stwierdzano wręcz, że „inwazja Kolumba” przyniosła ze sobą „ludobójstwo, niewolnictwo i ekocyd [zniszczenie środowiska naturalnego na wielką skalę – G.K.]”.

Rok wcześniej została opublikowana biografia Kolumba autorstwa Kirkpatrick Sale, typowa dla nowego spojrzenia na rok 1492. Została ona skonstruowana na zasadzie kontrastu. „Raj” prekolumbijskiej Ameryki, w której „śpiewano, tańczono i uprawiano seks” został przeciwstawiony Europie, która w tym samym czasie była według autora wspomnianej książki „żałosnym, nieszczęśliwym, niespokojnym miejscem”.

Tak wyglądało pisanie „wyroku” na Kolumba, który zostaył wykonany przez współczesnych hunwejbinów rewolucji kulturalnej.

Grzegorz Kucharczyk
http://www.bibula.com

Komentarzy 20 do “Głowa Kolumba, czyli krótki esej o historii służalczej”

  1. bryś said

    Mam za sąsiada profesora, co zabawniejsze nauk ścisłych. Dziwnie było patrzeć jak spaceruje w tych ciężkich czasach zamaskowany wraz z całą rodziną. I to solidnie – po same oczy. Do czego zmierzam, strach puścić dzieci do szkół, bez solidnej podbudowy.

  2. Dinozaur said

    Hmmm…
    Co do likwidacji tak zwanych cywilizacji Indian to była ona nieunikniona i ocaliła Europę i Europejczyków przed biologiczną zagładą. Cywilizacje amerykańskie opierały się na rytualnym ludożerstwie – podobnie zresztą jak np. cywilizacja Japonii . Nie chodzi tu o to, że Indianie mieliby przypłynąć do Europy i Europejczyków skonsumować ( nie mieli na czym ).
    Musimy wziąć jednak pod uwagę przede wszystkim zadziwiający i bardzo głęboko zakorzeniony pęd Europejczyków do przejmowania najgorszych cech swoich sąsiadów ( vide epidemia lemingozy w Polsce ). Po 100-120 latach świadomej koegzystencji z Indianami ( nawet zdalnie przez Atlantyk ) Europejczycy pożarliby się wzajemnie . Ludożerstwo japońskie kwitło zarówno w japońskim buddyźmie jak i w shinto – Amerykanie uważają że udało im się takowe zlikwidować , ale Dinozaur rozmawiał z wieloma białymi którzy mieszkali dłużej w Japonii – twierdzili oni, że powyżej nazwane gry i zabawy są dalej pielęgnowane . Zamknięcie granic Japonii na prawie 200 lat w okresie Sakoku uchroniło Europę przed całkowitym wyludnieniem. W Chinach ludożerstwo również kwitło , rozwijając się zarówno przy okazji wywołanych przez sekty buddyjskie licznych rewolucji jak i za czasów Wielkiej Proletariackiej Rewolucji Kulturalnej Wielkiego Przewodni-czącego Mao. Tylko przez pierwsze 2 lata rzeczonej Rewolucji morze przyniosło do samego Hongkongu 60 000-70 000 wypatroszonych zwłok. Europę uchroniło przed samozagładą już w XIX wieku wyludnienie Chin spowodowane zarówno przez powyżej opisane zabawy jak też przez masową konsumpcję opium .

  3. JW said

    No właśnie, hunwejbini. Im też wtedy nasяano do głów i kazano występować przeciwko temu, co „stare”, czyli kultura, sztuka i obyczaje – ze strasznych skutkiem dla Chin, odbijającym się czkawką do dzisiaj. Była to młódź urodzona już w tzw. nowych Chinach, nie pamiętająca Czang Kaj-Szeka, czyli systemu niekomunistycznego, a zatem podatny materiał do obróbki umysłowej. Dokładnie to samo widzimy obecnie. Gnojownia nie mająca pojęcia o okropieństwach komunizmu i jak nigdy dotąd w historii podatna za pomocą rozmaitych fejsbuniów itp. na manipulację i indoktrynację wyrabia to, co wyrabia. Oby ktoś powstrzymał to wariactwo.
    Dodam jeszcze, że gdyby jakiś czarnuch zażądał ode mnie uklęknięcia przed nim, to by źle skończył. Uklęknać to ja mogę wyłącznie przed Bogiem albo królem, jeżeli uznam tego drugiego za wartego zgięcia kolana.

    @Bryś: Ktoś, kto może postawić sobie przed nazwiskiem prof. czy inny skrót, wcale nie musi być mądry ani inteligentny. Jest po prostu dyplomowany. Wielu myli dyplomowanie z mądrością czy inteligencją oraz prawdziwym wykształceniem. Jak to mniej więcej mawiał pewien pijaczek o jakimś profdrhabie: „Tytułów se najэbał, a gupi jak lewy but.”

  4. AlexSailor said

    Za dużo słów, za dużo mądrowania się. Sprawa jest prosta, to rewolucja komunistyczna, której celem jest przejęcie własności, w tym osobistej wolności, przez uczynienie z ludzi niewolników.

    Żadne marksistowsko-leninowskie teorie i ich rozważanie nie są tu potrzebne.
    Przeciwdziałanie jest banalnie proste, a składa się z dwóch czynników.
    Wystarczy nawet jeden, żeby to powstrzymać.

    Niestety ta rewolucja jest tak pomyślana, że bazuje na głupocie ludzkiej, nikczemnych instynktach, naiwności, i jednocześnie empatii.

  5. Maverick said

    Cos te wszystkie rewolucje smierdza zydowstwem.

    Teraz chca sie zemscic na miescie St. Louis w stanie Missouri zalozonego poprzez Francuzow, Jak wiemy Krol Louis rozkazal spalic ksiazki talmudyczne i wypedzic ich z Francji. One maja dluga pamiec.
    historie tez falszuja od zarania dziejow, a najwazniejszym dla nich jest zmienienie tresci Pisma Swietego.

  6. Yagiel said

    Zacząłem czytać ten tekst, widząc powołanie się na Homera
    ale żeby Homer miał być wzorcem prawdomównego historyka… Co to to nie! (zestawmy go z Wandaluzją o Troji !)
    Firma Homer ułożyła ILIADA oraz ODYSEA ok.-800r. na polecenie króla Sparty, Likurga, żeby ułożyć HELLADA II pod siebie – na wieki: okazało się na 5-6 wieków HELLADA II… Marionetki w rękach Sparty.

    Otóż dzieje podboju tzw. Ameryki/Indii Zachodnich przez Europejczyków epoki Kolumba – to powtórzenie podboju HELLADA I przez Dorów/Achajów, tj. naszych, idących z Północy przez Bałkany; D/A to wzorzec dla EeK, którzy płynęli z Europy przez Atlantyk… To była druga fala inwazji po pierwszej Skandynawów/vikingów
    ale może trzecia czy siódma, gdy wziąć pod uwagę pamięć/historię podawana przez Wandaluzję…

    Z tego porównania wynika, że naśladowcy, tj. Europeje epoki Kolumba, nie dorównali Achajom, bo nie proponowali mieszanych małżeństw władczyniom matriarchalnych plemion Peloponezu – czy dlatego, że w tzw. Ameryce, obu Amerykach nie było matriarchatu? A może był ? Mniejsza o to
    Większa o to, że po 3 akapitach tekst staje się żonglerką cytatami, jałową cyrkową sztuczką:
    Autor jest oczytany na pewno, nie na pewno mądry
    bo mądry napisałby:
    Kolumb, wnuk Jagiełły, dopłynął do tzw. Indii Zachodnich, spotkał tzw. Indian i zapoczątkował wybijanie ich, rabowanie ich ziem…
    itd. biznes przejęli Żydzi
    a kiedy Murzyni naturalni i Murzyni mentalni, tj. Biali EeK, zrobili, co nakazane i zyskowne, Żydzi im „podziękowali” wg bajki Mićkiewicza (WTteraz/Boydar ok. 220.), właśnie „dziękują”… Czyli wąż sieka chłopa! Wąż/nad-Żydzi prawdopodobnie przeczytali bowiem – a może wysłuchali – uważnie, ze zrozumieniem ILIADA oraz ODYSEA, przejmując się nie tyle Troją, ile Odysem:
    odtąd Żydzi są Odys
    czego nie powiem o Autorze eseju tego

    Zacząłem czytać komentarz Dinozaura@2. – naprawdę dinozaura? mentalnie/emocjonalnie naprawdę…
    bardzo odświeżający punkt widzenia:
    oczyszczający z nadmiaru ludzi i innych bzdur

  7. solariz said

    eter zniknął nagle..jego przekazy były logiczne mądre poparte faktami..życzliwy,radosny człowiek..gdzie teraz jest? i co nam grozi ..za głoszenie wiadomosci zblizonych jak najbardziej do prawdy..

  8. Birton said

    tak wygląda JUDE, gdyby ktoś nie wiedział i taki z niego baron, jak z żydowskiej kozy trąba :
    https://www.newsmax.com/thewire/sacha-baron-cohen-country-singer-right-wing-three-percenters/2020/06/29/id/974659/?utm_medium=referral&utm_source=mixi&utm_campaign=newsmax

  9. JARNO said

    bibula.com – proszę se sprawdzić – ma swoją lokalizację w USA i jako taka> i do tego należy dodać polonię US-Canada
    cała pod kontrolą Deep Jewish State
    w odróżnieniu od takich ludzi jak prof. Michael M.Jones czy prof. Norman Finklestein>totalnie niszczeni przez Deep Jewish State.

    ——
    No i co?
    Gajówka też leży w USA.
    Admin

  10. Yagiel said

    Jarno, myślę, że teraz – jak zawsze – ważniejsze jest rozumieć Grę, w której uczestniczymy, hm, nie całkiem dobrowolnie i nie całkiem świadomie, bo uczestniczyć musimy! Gryziesz najbliżej, gdzie możesz, a wcale nie najbliżej jest sprawca, tj. limitowana grupa sprawców…
    To szersze zrozumienie Gry, w kt. jesteś/my grani, rozgrywani, da ci przynajmniej tyle mądrości, by nie gryźć na oślep – nie jesteśmy zwierzętami tylko. Nasze emocje są zwierzęce – tych z DJSt też! Jednak oni sa spokojniejsi, bo wiedzą, w co grają i kim… Ich spokój czy cynizm jest tym bardziej skuteczny, im bardziej my popadamy w zwierzęcość emocji – więc i na obarot:
    ich spokój jest tym mniejszy, im my mniej ulegamy emocjom, ok?

    Na świecie jest za dużo ludzi głupich, kierowanych emocjami – kierowanych DJSt
    jeśli stać cię na próbę rozgryzienia tej Gry – a nie mojej ręki czy twarzy – to choćbyś był pionkiem najmniejszym
    Gra jest także twoja
    nie bez pewnych możliwości twoich
    bynajmniej nie związanych z ucieczką tylko
    ok?
    nie skreślaj się sam z listy ludzi
    Ludzi Gry

  11. JARNO said

    #10:YAGIEL>’gra’ o jakiej Pan mówisz to gra Deep Jewish State:US-IZRAEL-UN-NATO-WB-IMF-BIS-WHO-WTO-WIPO-OECD
    i wszystkie te byty – za wyjątkiem US i BIS – powstały w okresie 1944-1949 i nie mam zamiaru się powtarzać. Jeżeli dzisiaj Tusk kwestionując politykę TRUMPA – nie USA tylko TRUMPA >vide tłit Tuska >
    .https://stanstasblog.wordpress.com/2019/12/09/the-violent-war-against-trump-is-real-but-trump-is-winning/
    a pochodzi z portalu „Blog of Staś” !!!! – wielki zwolennik Trumpa a „Staś’ to przecież stricte POLSKIE imię – bo znak diakrytyczny ‚Ś’ jest czysto polski.
    ale wracając do rzeczy: jeżeli Tusk kwestionując politykę TRUMPa mówi:
    ‚It “put(s) into question the last 70 years of American foreign policy.”””> czy
    „Former EU Commission president Jean-Claude Juncker said “Trump doesn’t get close enough to dossiers to fully understand them.”
    i oba cytaty pochodzą z
    The Plot to Make Trump a One-Term President? Stephena Lendmana (Zyd, przeciwnik Trumpa) a PLOT>>to po angielsku SPISEK!!
    .https://stephenlendman.org/2020/06/the-plot-to-make-trump-a-one-term-president/
    i jeżeli Kissinger w 2016 (po wygranych przez Trumpa wyborach w USA) mówi:
    TRZEBA TEN ŚWIAT NA NOWO POUKŁADAĆ
    to znaczy że układanka DEEP JEWISH STATE z lat 1944-1949 nie ‚udała się’>>w każdym aspekcie CYWILIZACYJNYM: politycznym-ekonomicznym-militarnym
    i jak w dniu Aug. 29, 2014 ‚zapowiada’
    Henry Kissinger on the Assembly of a New World Order
    https://www.wsj.com/articles/henry-kissinger-on-the-assembly-of-a-new-world-order-1409328075
    to ‚teraz’, 03.04.2020 pisze (Kissinger)
    The Coronavirus Pandemic Will Forever Alter the World Order >>
    .https://www.wsj.com/articles/the-coronavirus-pandemic-will-forever-alter-the-world-order-11585953005
    i
    ‚‚The U.S. must protect its citizens from disease while starting the urgent work of planning for a new epoch.’
    czyli mówi to co mówią Tusk w swoim tłicie czy Juncker
    czy BoJo (uznając Guaido jako ‚interim’ prezydenta Wenezueli bo angole nie chcą się rozstawać m.in z złotem Wenezueli)
    czy Mutti Merkel, która w 2010 mówi że ‚multi-kulti’ nie zdało egzaminu>>
    czy Merkel says German multicultural society has failed
    .https://www.bbc.com/news/world-europe-11559451
    czy ‚Attempts to build a multicultural society in Germany have „utterly failed”,
    i tera via EU = stara się aby multikulti ‚zdało egzamin’
    czy Wałęsa jedzie w ramach Deep Jewish State ‚wyzwalać’ HongKong >.https://www.washingtonpost.com/opinions/2019/11/25/he-helped-end-soviet-empire-now-lech-walesa-wants-help-hong-kong/
    tak jak w ramach Deep Jewish State ‚obalał’ komunę >
    Operacja „QRHELPFUL”, czyli 40 mln dolarów dla „Solidarności” – Wiadomości
    .https://wiadomosci.onet.pl/tylko-w-onecie/operacja-qrhelpful-czyli-40-mln-dolarow-dla-solidarnosci/vpej2f4?utm_source=wiadomosci.onet.pl_viasg_wiadomosci&utm_medium=referal&utm_campaign=leo_automatic&srcc=ucs&utm_v=2
    i ma znaczenie dla Deep JEwish State>Wałęsa jako TW Bolek czy jako promotor „WOLNOŚCI’ czy walcząc ‚z faszyzmem’ razem z Balcerowiczem i Madeleine Albright (dla niej śmierć 500 000 dzieci w Iraku w wyniku sankcji Deep Jewish State>>nam również jako wasalowi>>powiedziała WORTH IT>warto było
    odpowiednio>
    .https://for.org.pl/en/a/6645,press-briefing-with-the-participation-of-madeleine-albrights-lecha-walesa-and-leszek-balcerowicz
    i
    .https://www.youtube.com/watch?v=4iFYaeoE3n4
    .
    a co do ‚multiculti’ >to WYTYK pod adresem Maruchy-Admin ‚zlokalizowanych’ w Szwecji (czy gdzie indziej)> w Szwecji urzęduje niejaka Barbara Spectre ‚oczywiście’ immigrantka z Izraela tylko ‚służna’ i jej misją w Europie jest >>NAUCZANIE multikulti/ (z Jan 12, 2016)
    Barbara Spectre zur Immigration nach Europa
    .https://www.youtube.com/watch?v=fI5Qhd3R8ik
    ale
    Bogusław Wolniewicz vs Barbara Lerner Spectre – Professor reacts to ‚multicultural Europe’ speech (z Apr 1, 2018)>
    .https://www.youtube.com/watch?v=86G_ps-ise0
    i proszę zwrócić uwagę: to pomieścił ‚Firecracker’ – z całą pewnością ‚nie-polak’
    .
    Yagiel,
    ‚gra’ o jakiej Pan mówisz to tzw. ‚playbook’ Deep Jewish State i ten sam ‚playbook’ jest grany ‚między bugiem a odrą’ post1989
    gdzie obie watahy czy zjednoczonoprawiczkowe aka ‚patrioci’ pod wodzą Jarkacza (TW Balbina>>.https://img7.demotywatoryfb.pl//uploads/201702/1486593378_sqxzl2_600.jpg
    + Moraver+Błaszczak+Maciarewicz (>.NASZ DZIENNIK_5-6.02.2011_DZIĘKUJĄC BOGU ZA REAGANA_wizyta MACIAREWICZ-NAIMSKI-TYSZKIEWICZ)

    czy tzw. ‚demokratyczna opozycja’ Tusk-Trzaskover-Michnik-Soros-Kwachu-Balcerowicz-etc
    >>ten sam PLAYBOOK by Deep Jewish State
    .
    do czego zreszta przyznał się dobrodusznie Michalkiewicz w Inter pedes’
    „Jaki z tego morał? Ano taki, że jak chcemy przyjaźnić się z Naszym Najważniejszym Sojusznikiem, to nie ma rady – musimy wariować tak samo, jak on” ->
    .https://marucha.wordpress.com/2020/06/30/inter-pedes/ .
    czyli lecimy wg samego Deep Jewish State playbook’a
    ALE
    się okazuje że i na świecie i lokalnie są ‚siły’ , którym układanki Deep Jewish State się nie podobają (populiści, faszyści, rasiści, komuniści, postkomuniści, anysemici, homofoby, eskimosi, ruskie z Putinem albo Putin z ruskimi czy Chinole) i jako takie podlegają zniszczeniu albo eliminacji.
    ale
    jak mówi Noam Chomsky:
    populo pleno nie wie co się na świecie dzieje ani nie wie, że tego nie wie
    >>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>
    .
    #9>ADMIN: „No i co?
    Gajówka też leży w USA.”
    .
    Gajówka obojętnie czy leży w USA czy w Szwecji ciągle jest – technicznie – w zasięgu FiVE EYES >.https://en.wikipedia.org/wiki/Five_Eyes
    i jest narzędziem Deep Jewish State
    w walce z
    „RESTORE PRIVACY_FIVE EYES_NINE EYES_14 EYES
    .https://restoreprivacy.com/5-eyes-9-eyes-14-eyes/

  12. Yagiel said

    ok, Jarno – dzięki – czuję się jeszcze mniejszy
    pion, kt. wie, że ……..???……….. nie wie
    lecz spójrz: 5 AJ + 9 AJ = 14 AJ, tj. zawsze to samo 1 AJ, tj. Ta Sama AJ
    Moon czy Łuna
    OKO matrAJchatu
    (właśnie zaraz pełnia…)

  13. Marucha said

    Re 11:
    Się dowiedziałem, że Gajówka „jest narzędziem Deep Jewish State
    w walce z „RESTORE PRIVACY_FIVE EYES_NINE EYES_14 EYES”.

    K… a.

  14. Boydar said

    Wygląda raczej na schiza, ale ja nie jestem psychiatrą. Tyle co żyda od niezyda odróżniam.

  15. JARNO said

    #13: Panie Marucha, nie rozczarowuj mnie Pan, że Pan-taki światowy człowiek – nie wie??
    .
    #YAGIEL>>ja dużą wiem ale coraz mniej rozumiem pogratulować summy wiedzy nie wiem tylko czy pozyskanej od pańskiego MUSy czy np. pastora Chojeckiego czy tego exprzyjaciela ‚bicepsa’ czy Jonnego Danielsa><ie LUBELACKA szkoła??

  16. JARNO said

    #15:uzupełnie-korekta;
    TEKST:
    ‚pogratulować summy wiedzy nie wiem tylko czy pozyskanej od pańskiego MUSy czy np. pastora Chojeckiego czy tego exprzyjaciela ‚bicepsa’ czy Jonnego Danielsa><ie LUBELACKA szkoła??
    odnosi sie do Boydara/

  17. Marucha said

    Re 15:
    Spierdalaj Pan.

  18. NICK said

    Słusznie. 17.

  19. Boydar said

    Optymiści …

  20. JARNO said

    #19: Boydar>>masz Pan abs rację

Sorry, the comment form is closed at this time.