Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

  • The rainbow symbolizes the Covenant with God, not sodomy Tęcza to symbol Przymierza z Bogiem, a nie sodomii


    Prócz wstrętu budzi jeszcze we mnie gniew fałszywy i nikczemny stosunek Żydów do zagadnień narodowych. Naród ten, narzekający na szowinizm innych ludów, jest sam najbardziej szowinistycznym narodem świata. Żydzi, którzy skarżą się na brak tolerancji u innych, są najmniej tolerancyjni. Naród, który krzyczy o nienawiści, jaką budzi, sam potrafi najsilniej nienawidzić.
    Antoni Słonimski, poeta żydowski

    Dla Polaków [śmierć] to była po prostu kwestia biologiczna, naturalna... śmierć, jak śmierć... A dla Żydów to była tragedia, to było dramatyczne doświadczenie, to była metafizyka, to było spotkanie z Najwyższym
    Prof. Barbara Engelking-Boni, kierownik Centrum Badań nad Zagładą Żydów, TVN 24 "Kropka nad i " 09.02.2011

    Państwo Polskie jest opanowane od wewnątrz przez groźną, obcą strukturę, która toczy go, niczym rak, niczym demon który opętał duszę człowieka. I choć na zewnatrz jest to z pozoru ten sam człowiek, po jego czynach widzimy, że kieruje nim jakaś ukryta siła.
    Z każdym dniem rośnie liczba tych, których musisz całować w dupę, aby nie być skazanym za zbrodnię nienawiści.
    Pod tą żółto-błękitną flagą maszerowali żołnierze UPA. To są kolory naszej wolności i niezależności.
    Petro Poroszenko, wpis na Twiterze z okazji Dnia Zwycięstwa, 22 sierpnia 2014
  • Kategorie

  • Archiwum artykułów

  • Kanały RSS na FeedBucket

    Artykuły
    Komentarze
    Po wejściu na żądaną stronę dobrze jest ją odświeżyć

  • Wyszukiwarka artykułów

  • Najnowsze komentarze

    NICK o Rozbieramy z uwagą Naczelnika…
    NICK o Wolne tematy (64 – …
    revers o Facet o ksywce „Margot”
    revers o Wolne tematy (64 – …
    NICK o Wolne tematy (64 – …
    NyndrO o Wolne tematy (64 – …
    Anucha o Wolne tematy (64 – …
    Lily o Wolne tematy (64 – …
    Yagiel o Wolne tematy (64 – …
    NyndrO o Wolne tematy (64 – …
    lelumpolelum o Wolne tematy (64 – …
    Katarzyna T o Wolne tematy (64 – …
    I*** o Instytut Rodła we Wrocław…
    Wielka Kopa Tatry o Wolne tematy (64 – …
    NICK o Wolne tematy (64 – …
  • Najnowsze artykuły

  • Najpopularniejsze wpisy

  • Wprowadź swój adres email

    Dołącz do 524 obserwujących.

Otchłań bez dna

Posted by Marucha w dniu 2020-07-01 (Środa)

Trudno się dziwić, że za komuny prof. Feliks Koneczny i jego dzieło, zostało skazane na zapomnienie. Tylko ścisła izolacja społeczeństwa od prawdziwej nauki mogła przyczynić się do tego, by – jak w swojej “Historii Filozofii” wspomina prof. Tatarkiewicz – marksizm został przyjęty “powszechnie i bez zastrzeżeń”.

Co prawda, to spostrzeżenie odnosiło się do Związku Radzieckiego, ale przecież nie tylko tam forsowana była tzw. “nauka przodująca”, która do zwyczajnej nauki miała się tak, jak krzesło elektryczne do krzesła zwyczajnego.

Nie można jednak powiedzieć, by marksizm-leninizm nie miał żadnych zalet. Otóż jedną z jego, co prawda nielicznych, zalet, była prostota i łatwość. Determinujący wszystkie rzeczy i zjawiska podział na ekonomiczną “bazę” i kulturową “nadbudowę” był prosty jak budowa cepa, dzięki czemu marksizm był łatwo przyswajalny nie tylko przez studentów akademii pierwszomajowych i wyższych szkół gotowania na gazie, ale nawet szerokich rzesz tzw. “ludzi prostych”, którzy z tego powodu uważali się za oświeconych.

Krótko mówiąc, dominacja marksizmu-leninizmu sprzyjała tworzeniu się w społeczeństwie grubej warstwy ciemnoty oświeconej. Jest ona gorsza od ciemnoty zwyczajnej, bo ciemnota zwyczajna zdaje sobie sprawę z tego, że jest ciemnotą, jest więc pokorna, ale i ciekawa świata, podczas gdy ciemnota oświecona nie wie, że jest ciemnotą, w związku z czym jest butna i nie odczuwa ciekawości świata, ponieważ jest przekonana, że wie już wszystko, więc żadne dodatkowe wiadomości nie są jej potrzebne.

Na szczęście przed 30 laty marksizm-leninizm trafił do lamusa osobliwości, chociaż nadal znajduje gorliwych wyznawców, więc nie jest wykluczone, że kiedyś znowu zatriumfuje. Jest to możliwe tym bardziej, że w Ameryce Północnej i w Europie trwa rewolucja komunistyczna, na razie nie napotykająca zdecydowanego, ani nawet niezdecydowanego oporu.

Tym bardziej należy cieszyć się z przywracania polskiemu czytelnikowi dorobku Feliksa Konecznego, którego częścią jest wydana właśnie przez Capital Book dwutomowa “Cywilizacja bizantyńska”. Feliks Koneczny zajmował się bowiem cywilizacjami, które ogólnie definiował, jako “formy ustroju życia zbiorowego” , charakteryzujące się unikalnym dla każdej z nich sposobem rozumienia tak zwanego “quincunxa”, czyli pięciu kategorii: Dobra, Prawdy, Piękna, Zdrowia i Dobrobytu.

Wynika z tego wiele wniosków; po pierwsze ten, że Feliks Koneczny ujmował “ustrój życia zbiorowego” całościowo, bez dzielenia go na jakieś ekonomiczne “bazy” i kulturowe “nadbudowy”. Po drugie – że nie negując wpływu na życie zbiorowe zagadnień ekonomicznych, o czym świadczy umieszczenie wśród wspomnianych pięciu kategorii również “Dobrobytu” – kładł raczej nacisk na wartości kulturowe, jako podstawowy budulec każdej cywilizacji.

Podzielił on je bowiem na sakralne, jak np. bramińska, czy żydowska, półsakralne – jak np. arabska i niesakralne, jak łacińska, czy chińska. Z tego podziału wynika, że jednym z ważnych elementów cywilizacji jest religia, przy czym i tu rozróżniał tak zwaną “gromadność” i “personalizm”. Różnica sprowadza się m.in. do stosunku człowieka do Bóstwa; czy człowiek zwraca się do Bóstwa w imieniu własnym, jako osoba, czy też jako członek zbiorowości, gromady, która jest stroną w tym dialogu.

Z takim właśnie zjawiskiem gromadności mamy do czynienia w cywilizacji żydowskiej. Gromadność i personalizm pociąga za sobą konsekwencję w postaci skłonności do indywidualizmu lub kolektywizmu, co przekłada się na inne dziedziny życia zbiorowego, a nawet indywidualnego. Widzimy zatem, że sposób postrzegania świata przez Feliksa Konecznego jest odwrotny, niż u marksistów-leninistów, którzy religię zaliczają do “nadbudowy”, rzekomo determinowanej przez “bazę”.

Dlatego też swoją “Cywilizację bizantyńską” Koneczny rozpoczyna od przedstawienia obrazu starożytnego Wschodu, w przekonaniu, że znajomość tamtego etapu dziejowego pozwoli lepiej zrozumieć etapy następne, ponieważ kształtujące się lub ukształtowane podówczas idee mają konsekwencje nie tylko dla bezpośredniej przyszłości, ale również do chwili obecnej.

Materiał historyczny książki jest ogromny i czytelnik mógłby zagubić się w dżungli następujących po sobie wydarzeń, gdyby autor nie oświetlał mu drogi latarnią idei przewodnich, które jednocześnie pełnią rolę podobną do nici Ariadny. Możemy tedy poznać początki cywilizacji bizantyńskiej, jej stopniowy rozwój, jej triumf i jej upadek.

Swoją opowieść Koneczny doprowadza do roku 1945, a kończy melancholijnym stwierdzeniem, że upadek cywilizacji biznatyńskiej wcale nie musi oznaczać wzmocnienia cywilizacji łacińskiej, że ona też może upaść i z tego upadku się nie podźwignąć.

Przyczynę upadku cywilizacji bizantyńskiej upatruje Koneczny w odejściu jej od chrześcijaństwa. Ale od chrześcijaństwa odchodzi też coraz szybciej Europa i Ameryka Północna, a symptomy upadku cywilizacji łacińskiej są też aż nadto widoczne.

W takim razie – co w zamian? Koneczny twierdzi, że synteza między cywilizacjami nie jest możliwa, w takie próby albo doprowadzają do zdominowania cywilizacji stawiającej wyższe wymagania moralne, przez cywilizację która takich wysokich wymagań nie stawia, albo upadku obydwu uczestniczek takiego eksperymentu.

Nie trzeba być specjalnie przenikliwym, by zauważyć, że namiastka cywilizacyjna podsuwana i suflowana historycznym narodom europejskim przez żydokomunę – jako że to właśnie ona jest niezmiennie w awangardzie komunistycznej rewolucji – nie tylko nie stawia wysokich wymagań moralnych, ale w ogóle żadnych. Na czym bowiem polega sławna “samorealizacja”, wywindowana na sam szczyt hierarchii wartości? Na podążaniu za swoimi popędami, a dodatkowej pikanterii dodaje całej sprawie okoliczność, że zgodnie z modną dziś antropologią humanistyczną, człowiek jest kłębowiskiem sił, których istnienia nawet sobie nie uświadamia, więc cóż dopiero, by nad nimi panował?

Toteż trudno się dziwić, że ludzkość, przynajmniej w naszym kręgu postcywilizacyjnym, coraz częściej wodzona jest za nos, bo przecież trudno powiedzieć, że jest prowadzona, przez środowiska, które sobie nie stawiają żadnych wymagań moralnych, a swojemu otoczeniu tylko jedno – żeby ich podziwiało.

Czy cywilizację łacińską ocali powrót do chrześcijaństwa? To oczywiście możliwe, ale warto zwrócić uwagę, że i chrześcijaństwo nie jest już takie samo, jak kiedyś. Nie mówię o rozwijających się przez pączkowanie sektach protestanckich, które niedługo zaczną wybierać sobie Pana Boga w powszechnym, pięcioprzymiotnikowym głosowaniu, bo to już nie jest żadne chrześcijaństwo, tylko pozostała po nim wydrążona pusta skorupa – ale również o Kościele katolickim, który – jak to przenikliwie zauważył Mikołaj Gomez d’Avila – straciwszy nadzieję, że ludzie będą postępować zgodnie z jego nauczaniem, zaczął nauczać tego, co ludzie robią.

A co ludzie robią? Gary Stanley Becker, laureat Nagrody Nobla z ekonomii w roku 1992 twierdzi, że zachowują się tak, jakby kalkulowali. Skoro tedy wśród tak zwanych “szerokich kręgów” stopniowo zanika już nawet nie wiara w życie wieczne, ale nawet sama potrzeba życia wiecznego, to nic dziwnego, że ludzie chcą już tylko żyć możliwie jak najdłużej, by przed nieuniknionym odejściem w nicość nażreć się świata, ile tylko można.

Na tej drodze doszliśmy już do kanibalizmu technologicznego (“porwały mnie plemiona zdziczałych tubylców, zbrojnych w maczugi światła, strzały laserowe, ponaddźwiękowe dzidy, kobaltowe proce, paraboliczne bębny, flety bioplazmy, wtórujące podskokom sztucznych serc, lub krwawych, wydartych z piersi trupów jeszcze nie ostygłych”), a nie ulega wątpliwości, że dojdziemy i do zwyczajnego, bo ten upadek nie ma dna.

Stanisław Michalkiewicz
http://michalkiewicz.pl/

Komentarzy 12 do “Otchłań bez dna”

  1. JARNO said

    MUS’a – jako liberaltarianin post1989 wersja ‚róbta co chceta’ – tradycyjnie rżnie głupa.
    Komuchy może i zakazywały prac prof. Konecznego ( 1862 – 1949)
    .https://en.wikipedia.org/wiki/Feliks_Koneczny
    – było nie było ENDEKA w swoim myśleniu – bo
    REALIZOWALI ‚program’ endecji czy Konecznego i wystarczy sobie poszukać na mysl-polska.pl
    .
    Co należy podkreślić prof. Koneczny był skonfliktowany z sanacją ‚post1926’ jak równiesz caly szereg innych endeków jak inż.Kwiatkowski ‚budowniczy’ stworzonego w latach latach 1936-1939 CEPu>
    .https://pl.wikipedia.org/wiki/Centralny_Okr%C4%99g_Przemys%C5%82owy
    czy
    .https://opinie.wp.pl/centralny-okreg-przemyslowy-cop-6149101674436225c
    Proszę zwrócić uwagę, że cała działalność doc, Józefa Kosseckiego >
    .https://pl.wikipedia.org/wiki/J%C3%B3zef_Kossecki
    to ……myśli Konecznego.
    czy cała działalność Bolesława Piaseckiego >>
    .https://en.wikipedia.org/wiki/Boles%C5%82aw_Piasecki
    a dzisiaj oprócz środowiska mysl-polska.pl ideę endecji głosi Wojciech Olszański czy dr. Eugeniusz Sendecki (kanały na jutubie odpowiednio ‚eugeniusz sendecki’ i NP TV).
    BTW>całe środowisko endecki post1989 było i jest zwalczane przez ‚patriotów’ z obozu zjednoczonoprawiczkowego’ Kaczorów-Olszewskiego i………….Kurwin vel Mikkego bo mają pozwolenie DEEP JEWISH STATE jako nacjonaliści czy już zupełenie dzisiejsza narracja: rasiści-faszyści
    to tylko chodzi kogo w ‚walce politycznej’.
    .
    Jeżeli MUS’a chce sobie dodać wartości jak ‚zjednoczeni prawiczkowie’ zwłaszczać ‚endecję’ rąsiami Żaryna>cóż poradzić ale to tak nie zmieni stanu rzeczy
    w rąsiach Deep Jewish State>jesteśmy w ciemnej dupie
    i żadne pisanie Michalkiewicza nie zmieni tego stanu rzeczy a endecy będą tępieni i z całą pewnością ani Morawer+dudex+trzaskower+kwachu+Michnik+Michalkiewicz tego nie zmienią.
    NASZ DZIENNIK_5-6.02.2011_DZIĘKUJĄC BOGU ZA REAGANA_wizyta MACIAREWICZ-NAIMSKI-TYSZKIEWICZ_REAGAN
    .https://piotrbein.files.wordpress.com/2016/08/nasz-dziennik.jpg
    czy odważny Tusk>
    .https://stanstasblog.wordpress.com/2019/12/09/the-violent-war-against-trump-is-real-but-trump-is-winning/

  2. Michalkiewicz i Koneczny! A to ciekawe! Trzeba uważać, w którą stronę to zboczy… I czy stanie się to dziś, czy za 10 lat…

  3. Ralal C. said

    A to ciekawe „ciemnota oswiecona” .

  4. BK said

    Dobra wiadomość: Rumunia właśnie zwyczajnie zdelegalizowała LGBTP.

    http://www.cdep.ro/pls/proiecte/upl_pck2015.proiect?idp=18210

  5. Ad. 4

    A nie jest to tylko wniosek? Czyli coś, co może zaistnieć w przyszłości, ale nie wiadomo, czy zaistnieje.

  6. Maverick said

    Krach masońskiej ekonomii dopiero nadchodzi, nie jest to też żaden wolny rynek, tylko totalna korupcja oligarchów co skumulowali całe bogactwo w swoich rękach,
    Zarówno rządzące partie jak i opozycje są skorumpowane i pod kontrolą służb, media to ich narzędzie kontroli mas. Jesienią nastąpią braki gotówki w obiegu, zaczną się tzw, „run on banks”. Komunistyczna rewolucja która niezadowolenia społecznego w USA nie jest żadnym rozwiązaniem problemu, mimo że ona też jest kontrolowana poprzez masońską kabałę. To wszystko przypomina sytuację w Rosji po 1905. Polacy są pod całkowitą kontrolą masońską praktycznie zatracili suwerenność.
    Prawdopodobnie dolar utraci rolę waluty rezerwowej świata. Krach nadchodzi.

  7. Boydar said

    Panie Maverick, więc cóż uczyniłby Pan z masonerią ?

  8. Maverick said

    Zdelegalizować, wszelkie tajemnicze organizacje i loże. Tak zwane NGO działające i opłacane z obcych interesów, także powinny być zdelegalizowane, a ci co działają w ich imieniu brew interesom danego kraju powinni być aresztowani. Organizacje masońskie tak kontrolowane poprzez kabałę robią wszystko aby zniszczyć państwa narodowe.

    Patrz Panie Boydar jaki wybór mają Polacy, Trzaskowski stawia w Warszawce 666 ławek pomalowanych kolorami tęczowych zboczków a znaczna część katolickiego narodu na niego głosuje i nic złego w tym nie widzi.

    Inny pajac wysługuje się Rodschild czyli Rodszyldowi razem z Morawieckim i wieloma ministrami od finansów, zdrowia czy spraw zagranicznych, nie wspomnę edukacji gdzie fałszują historię, i Poliniaki też niz w tym złego nie widzą. Co to może dla nas wróżyć?

  9. Boydar said

    „… zdelegalizować …”

    No ale ja nie pytałem, co zrobić z prawem. Czy Pan zdaje sobie sprawozdanie, że wujek Adolf nikogo w życiu ani razu nie zabił ?

  10. Maverick said

    Tak nikogo może i nie zabił własnoręcznie, ale jego decyzje zabiły miliony.
    Co jest równoznaczne z zabijaniem.

    Nasi kabalarze tak judzący na innych też nie rozumieją, że kabalarze ich rozgrywają co wcale ich nie usprawiedliwia.

    Stany już upadły, teraz już tylko będzie agonia i to powolna, elity są skorumpowane i wszelkie instytucje służą im a nie obywatelom, wybory to selekcja a nie elekcja, ten sam model lucyferiańska kabała zainstalowała w Polsce, ale Polacy mają niską świadomość interesów narodowych. W tym układzie Polsce przypadła rola wasala. Polacy muszą się nauczyć dbać o interesy polskie, a nie wysługiwać innym co nas skłócają. Wasalenie się innym nie wcale lepszym zachowaniem od donoszenia na Gestapo czy do NKWD. Elity w USA zatraciły kontakt z rzeczywistością i traktują kraj jak swój folwark, od wolności przechodzimy do ponownego feudalizmu. Jednak masońska rewolucja komunistyczna jaką rozpoczęli nie jest rozwiązaniem, tutaj trzeba zlikwidować korupcję ale zarówno komuszki z partii demokratycznej jak republikanie siedzą utopieni w tym bagnie waszyngtońskim i nie ma komu ich wepchnąć patykiem w dół bagna. Sam Trump tego nie zrobi.

    Tak trochę nie na temat:
    FBI aresztowała córeczkę Maxwella znanego agenta MOSAD-u czeskiego żyda, z związku w uczestniczeniu w niewolniczym handlu seksualnym nieletnich na farmy seksu Epsteina. Jak wiadomo sam Trump może być w to wmieszany jak i Clinton oraz wielu innych prominentów światowego biznesu, show-biznesu, mediów etc.

    Pamiętajmy o tym Ze Melania też była rekrutowana poprzez Epstaina w wieku 16 lat, oficjalnie do modelowania. Za tym biznesem też ukrywano seks niewolniczy.

  11. Boydar said

    To nie były decyzje wujka, Panie Maverick, ale też mu bardzo pasowały, więc odpowiedzialność także jego.

    Masoneria również sama nie zabija, wydaje tylko wyroki. Właściwie wszystkie skazują ludzi na nędzę, ból i poniewierkę. A od większego żydowskiego święta na śmierć w męczarniach.

    Wciąż nie odpowiedział Pan taktownie na moje pytanie; a ono wcale nie było retoryczne.

  12. Sarmata said

    Świetna synteza dokonana przez pana Michalkiewicza myśli prof. Konecznego.

    Ja polecę do kompletu „Gdy Pan mówi do serca” – ks. Gaston Courtois.
    W nieziemskiej książce „Gdy Pan mówi do serca” – ks. Gaston Courtois – Pan nasz, Jezus Chrystus, podpowiada nam w 399 uprzejmych wskazówkach – jak mamy żyć.

    Tu próbka tego nieziemskiego tekstu:

    WZYWAJ DUCHA ŚWIĘTEGO

    [120.] Częściej wzywaj Ducha Świętego. To On może cię oczyścić, natchnąć, oświecić, zapalić, uczynić Bożym narzędziem, umocnić i sprawić, że wydasz owoce.
    To On może uwolnić cię od ducha tego świata, ducha powierzchowności i wszystkiego, co sprawia, że skupiasz się na samym sobie.
    To On sprawia, że umiesz docenić właściwą miarę upokorzeń, cierpienia, wysiłków i zasług w ekonomii odkupienia.
    To On wlewa światło Bożej mądrości we wszystkie radosne czy bolesne stany duszy i sprawia, że widzisz wszystko w perspektywie Bożej Opatrzności.
    To On nadaje wartość zasługującą wszystkim czynom, które w tym życiu podejmujesz w służbie Kościołowi.
    To On podpowiada Ci, co masz czynić i o co prosić, abym mógł działać przez twoje czyny i modlić się przez twoją modlitwę.
    To On pośród twoich zajęć oczyszcza cię z egoizmu, osądzania, miłości własnej i woli własnej. To On podtrzymuje twoje życie w zjednoczeniu z moją miłością. I tylko On nie dopuszcza, byś przypisywał sobie dobro, które pozwala ci czynić.
    To On zapala ogień w twoim sercu i sprawia, że bije ono moim rytmem. To On wzbudza w tobie myśli, do których sam byś nie doszedł. To On, mając na uwadze twoją gotowość, podpowiada ci właściwą decyzję, zbawcze zachowanie czy wyprowadza cię na pustynię.
    To On daje ci moc wybrania dobra i odwagę wytrwania w nim pomimo przeszkód, przeciwności i sprzeciwu.
    To On podtrzymuje w tobie pokój, spokój, pogodę ducha, równowagę i poczucie bezpieczeństwa.

    [121.] Potrzebujesz Ducha Świętego, żeby mógł rozwijać się w tobie duch synowski względem Ojca, twoje „Abba, Ojcze!” oraz duch miłości bliźniego.
    Potrzebujesz Ducha Świętego, żeby twoja modlitwa była zjednoczona z moją modlitwą i była w pełni skuteczna.
    Potrzebujesz Ducha Świętego, żeby być zdecydowanym, wytrwałym i mocnym. Dobrze wiesz, że bez Niego jesteś tylko słabością i niemocą.
    Potrzebujesz Ducha Świętego, żeby wydać owoce, jakich od ciebie oczekuję. Bez Niego jesteś zaledwie bezowocnym prochem.
    Potrzebujesz Ducha Świętego, żeby widzieć wszystkie sprawy tak jak Ja je widzę i mieć właściwy punkt odniesienia, by właściwie ocenić wartość wydarzeń w perspektywie historii widzianej „od środka”.
    Potrzebujesz Ducha Świętego, żeby przygotować się do życia, jakie będziesz wiódł w wieczności. On pomoże ci tak się modlić, tak kochać i tak działać, jakbyś to czynił już z perspektywy nieba.

    [122.] Wierz w obecność Ducha Świętego w tobie; ale pamiętaj, że może on działać i uzdalniać cię do dostrzegania Jego boskiego działania tylko wtedy, gdy będziesz Go wyzwać w zjednoczeniu z Maryją.
    Wzywaj Go dla siebie, ale też dla innych. W iluż sercach Duch Święty jest zakneblowany, związany, sparaliżowany. Dlatego właśnie tak często ludzie źle się mają.
    Wzywaj Go w imieniu każdego, kogo spotykasz. Duch Święty przychodzi do każdego w miarę jego gotowości na przyjęcie Go i wraz z każdym swoim przyjściem do serca człowieka coraz bardziej w nim tę zdolność powiększa.
    Wzywaj Go w imieniu wszystkich nieznanych ci dusz, które powierzam twojej wiernej modlitwie, przez którą zlewam na nie cenne łaski.
    Wzywaj Go szczególnie w imieniu kapłanów i dusz konsekrowanych, z prośbą o to, by było w świecie coraz więcej ludzi żyjących kontemplacją.

    [123.] Po każdym Soborze zawsze przychodzi trudny czas, kiedy obok dobrego ziarna zasianego w Kościele przez Boga, przychodzi w nocy inimicus homo (‚nieprzyjaciel człowieka’), by zasiać chwast.

    [124.] Kto oddycha Duchem Świętym, oddycha też miłością mojego Serca. O ileż lepiej miałby się świat, o ileż żywszy i bardziej zjednoczony byłby Kościół, gdyby goręcej pragnął Ducha Świętego i z większą wiernością był Mu posłuszny!

    [125.] Poproś moją Matkę, by wprowadziła cię do wieczernika dusz małych i ubogich, skąd pod Jej macierzyńskim okiem spływa na Kościół i świat tak bardzo obfite i tak skuteczne wylanie mojego Ducha miłości.

    [126.] Ufności, moje dziecko. Chcę, aby ludzie coraz wyraźniej czuli, że pulsuje w tobie moje życie.

    [127.] Wszystko, co mi dajesz, co mi ofiarowujesz i wszystko, co robisz, przyjmuję z twoich rąk jako Zbawiciel, w zjednoczeniu z Duchem Świętym. Następnie ofiarowuję to wszystko Ojcu, oczyszczone z ludzkich dwuznaczności i wzbogacone moją miłością, aby stało się prawdziwym pożytkiem dla całego Kościoła i dla całej ludzkości.

    [128.] O gdybyś znał jednoczącą moc Ducha Świętego, ducha jedności, który działa suaviter etfortiter (‚z dobrocią i z mocą’) w głębi dusz poddających się szczerze jego wpływowi. Tak niewielu ludzi naprawdę Go wzywa i to dlatego tyle narodów, wspólnot i rodzin przeżywa dramat rozbicia i podziałów.
    Proś Go, aby pomnożył w twojej duszy trynitarną radość, tę niewysłowioną radość płynącą z faktu, że każda z Osób Trójcy Przenajświętszej, pozostając w pełni sobą, bez reszty oddaje się dwóm pozostałym. Jest to doskonała radość daru, wymiany, nieustannej komunii, w którą pragniemy włączyć was, ludzi, zupełnie bezinteresownie.
    Duch Święty jest Ogniem, który pragnie w was zapłonąć, lecz którego działanie i moc są tak bardzo ograniczone z powodu waszego braku zainteresowania i waszej odmowy, aby Mi się oddać.
    Duch Święty jest Ogniem, który pragnie w was zapłonąć, nie po to, żeby was zniszczyć, lecz żeby was przekształcić, przemienić w siebie – do tego stopnia, by wszystko, czego dotkniecie, również zapłonęło.
    Duch Święty jest Ogniem dającym światło i pokój, bowiem uspokajam wszystko, co biorę w posiadanie, i obdarzam promienną radością wszystko, co pochłaniam.
    Duch Święty jest Ogniem wprowadzającym jedność, który, w poszanowaniu słusznych i ubogacających cnót osobistych każdego z was, niszczy wszystko, co dzieli i co sprzeciwia się przyciąganiu was przez moją miłość. Trzeba jednak, byście jeszcze bardziej, pragnęli mojego przyjścia, mojego wzrastania w waszych duszach, mojego panowania w was; trzeba jeszcze bardziej pragnąć wierności w ofiarowaniu i w pokorze. Trzeba, abyś pozwolił Mi posługiwać się tobą, bym mógł okazywać ludziom delikatność mojej dobroci. Chcę, abyś pod wpływem Ducha Świętego zapalał ludzi Bożą miłością!

    [129.] Czas poświęcony na to, by poddać się działaniu Ducha Świętego, oraz ten oddany Mi, kiedy o to proszę, nigdy nie jest czasem straconym.
    Duch Święty nigdy nie przestaje działać w głębi dusz i w łonie każdej z powierzonych Mu instytucji. Potrzebuje jednak apostołów wiernych Jego natchnieniom i posłusznych hierarchii, która Mnie pośród was reprezentuje i zastępuje. Czynne współdziałanie oznacza dynamiczną służbę z jak najlepszym wykorzystaniem talentów i środków, jakimi was obdarowałem, choćby były one najskromniejsze. Czynne współdziałanie oznacza wierne wykonywanie swoich obowiązków w jedności ze Mną i w komunii ze wszystkimi braćmi. A wszystko to ze spokojem. Nie każę wam denerwować się nędzą świata ani nawet kryzysami w moim Kościele, lecz przynosić Mi je w sercu, w modlitwie i w ofierze.

    [130.] Mój Duch jest z tobą. Mój Duch jest Światłością i Życiem.
    Mój Duch jest Światłością wewnętrzną, która oświeca wszystko, co potrzebujesz wiedzieć i zobaczyć. Nie ma potrzeby, aby wcześniej objawiał ci plany Ojca, bo w wierze daje ci światła konieczne do tego, byś bezpiecznie wiódł swoje życie duchowe i działalność apostolską.
    Mój Duch jest Życiem, to znaczy poruszeniem, owocnością, mocą. Jest poruszeniem, bo działa przez dyskretne lecz cenne poruszenia, wzbudza w tobie chęci, poddaje ci pragnienia, kieruje twoimi wyborami, podtrzymuje cię w wysiłkach. Jest owocnością, bo to On podtrzymuje w tobie moją żywotność i mnoży twoje niezliczone potomstwo. Posługuje się twoim ubogim życiem i znikomymi możliwościami, by działać przez ciebie i przyciągać ludzi do Mnie. Jest mocą, bo działa nie z hukiem, lecz jak oliwa, która wsiąka, umacnia i ułatwia poruszanie się, likwidując zgrzyty.

    [131.] Gdy Duch Święty spłynie na człowieka, przemienia go, bo od tej chwili człowiek ten jest już w Bożym władaniu.

    [132.] Niech stale rośnie w tobie pragnienie obfitego wylania Ducha Świętego na ciebie i na Kościół. Zdziwisz się, jak hojnie odpowiem na to pragnienie w twojej duszy i w duszach wszystkich, w imieniu których będziesz się o to modlił. TRWAJ W OFIAROWANIU
    [133.] To Ja ofiarowuję. Włączaj w moje ofiarowanie Ojcu, na chwałę uwielbienia, wszystkie ludzkie radości: radość z przyjaźni, z obcowania z pięknem dzieł sztuki, z odpoczynku, z wykonanej pracy, a szczególnie radość z obcowania ze Mną oraz z poświęcenia się służbie Mi w bliźnich.
    Ofiaruj Mi mirrę wszystkich ludzkich cierpień: cierpień ducha, cierpień ciała, cierpień serca, cierpień konających, więźniów, ofiar wypadków i osób osamotnionych.
    Proś Mnie cicho, spokojnie i z miłością, bym przyszedł z pomocą wszystkim cierpiącym a jednocząc ich ból z moim sprawisz, że nabierze on wartości zbawczej, a im samym przyniesie łaskę ulgi albo pokrzepienia.
    Ofiaruj Mi złoto wszystkich czynów miłości, dobroci, życzliwości, uprzejmości, oddania, które w najprzeróżniejszy sposób dokonują się na ziemi. Patrzę na wszystko oczyma miłości i wypatruję każdej ludzkiej próby miłowania, która ma u swojej podstawy zapomnienie o sobie.
    1O1 Ofiaruj mi ludzi, żebym mógł dodawać im odwagi i żebym przez ofiarowanie mógł wzrastać w świecie.
    Ofiarowanie jest kluczem otwierającym skarbiec łask dla dusz.

    [134.] Pozornie tak niewiele znaczy gest ofiarowania Mi ludzi cierpiących, samotnych, zniechęconych, walczących, upadających, plączących, konających, ale też tych, którzy Mnie nie znają albo którzy opuścili Mnie, schodząc z drogi powołania…
    Ofiaruj mi wszystkich…
    wszystkich kapłanów świata…
    wszystkie zakonnice świata…
    wszystkie dusze gorliwe…
    wszystkie dusze rozmodlone…
    wszystkich letnich, grzeszników i cierpiących.
    Ofiaruj Mi wszystkie dni w roku, wszystkie godziny radosne i wszystkie godziny bolesne. Ofiaruj Mi je wszystkie, abym każdą z nich mógł przeniknąć promieniem nadziei – i abym przez to mógł wzrastać w wielu duszach, które w wolności przylgną do Mnie, bo tylko we Mnie człowiek może zrealizować swoje głębokie pragnienia nieśmiertelności, sprawiedliwości, pokoju. Poza Mną, nikt nie może wam tego dać.
    Coraz bardziej żyj dla innych, w jedności z bliźnimi. Zbieraj ich wszystkich w godzinach modlitw, ale też w godzinach odpoczynku. W tobie i przez ciebie przyciągam do siebie wszystkie dusze, które kładziesz przed moimi oczami. Proś gorąco w ich imieniu, abym był dla nich światłem, zbawieniem i radością. Uwierz mocno, że żadne z twoich pragnień płynących z głębi twojej duszy nie pozostaje bezskuteczne. To właśnie przez takie pragnienia, rodzące się w duszach Mi oddanych, powoli rośnie i rozwija się moje Ciało Mistyczne.

    [135.] Nie wystarczy ofiarowywać Mi cierpienia ludzi, żebym im ulżył albo obrócił na ich korzyść. Ofiaruj Mi także wszystkie radości tej ziemi, żebym mógł je oczyścić i pogłębić jednocząc z radością moją i wszystkich świętych w niebie.
    Nie wystarczy ofiarowywać Mi wszystkiego, co złe na świecie – lepiej od was znam ułomności ludzi i rzeczy – żebym zaprowadził ład i załatał dziury. Ofiaruj Mi też każde dobro, od czystości małych dzieci, przez odwagę młodych chłopców, skromność młodych dziewcząt, poświęcenie matek, zrównoważenie ojców, życzliwość osób starszych, cierpliwość chorych, aż po zgodę konających, a w sposób szczególny ofiaruj Mi wszystkie akty miłości, jakie rodzą się w sercach ludzkich.

    [136.] W duszach wielu twoich braci jest więcej dobra niż myślisz, tym więcej, im mniej oni zdają sobie z niego sprawę. Ja jednak widzę głębię duszy każdego człowieka i każdego sądzę życzliwie i czule, w każdej duszy umiem znaleźć złoto ukryte pod zwałami popiołu. Kiedy je znajduję, ofiarowuję je Ojcu, bo tylko wtedy nabiera ono prawdziwej wartości. Każdy twój akt ofiarowania sprawia, że w sercach ludzi wzrasta miłość, która ostatecznie pokona wszelką nienawiść.
    Nie zniechęcaj się! Żyj, działaj, cierp w intencjach bliźnich, znanych ci czy nieznanych. Na ziemi nie widzisz tego, czego twoje ofiarowanie dokonuje, lecz zapewniam cię, że nic nie ginie z tego, co włączasz – choćby to było bardzo skromne – w moją modlitwę, w moją Ofiarę, w moje dziękczynienie. Pomagasz wielu nieznanym ci duszom zwrócić się do Mnie, a gdy wybije ich godzina na końcu ziemskiej wędrówki, ostatecznie przyciągnę je do siebie. Wobec tego mnóstwa dusz, których imion nie znasz, a które zniechęciłoby najgorliwszych apostołów, jeśli nie byliby wsparci moją łaską, daję ci skuteczny sposób pracy duchowej, pewniejszy nawet od twojego przepowiadania i spowiadania. Pozwól Mi działać. To Ja ustalam dla każdego człowieka taki sposób jego współpracy ze Mną, jakiego oczekuję.

    [137.] Bądź coraz wierniejszym moim współpracownikiem jednoczącym ze Mną wszystkie modlitwy, czyny, wszystkie gesty dobroci, radości i cierpienia, wszystkie ludzkie konania, aby złączone ze Mną mogły zostać oczyszczone i posłużyć ku ożywieniu świata.
    W dzisiejszym świecie wiele jest na szczęście dusz hojnych – i jeszcze więcej mogłoby do nich dołączyć, gdyby otrzymały wsparcie i zachętę. Dusze te pomagałyby innym Mnie spotkać, rozpoznać, usłyszeć. Moje słowa byłyby lepiej słyszane przez wielu, którzy nawróciliby się do Mnie w głębi serca. Dusza, która Mnie znajduje, nie tylko rozkwita w życiu doczesnym, ale przede wszystkim dostępuje zbawienia.
    Zamiast przesiadywać na daremnych zebraniach, lepiej więcej czasu poświęcić na spotkanie ze Mną.
    Jestem Ofiarą substancjalną. Całkowicie oddaję się Ojcu a Ojciec całkowicie oddaje się Mnie. Dając siebie Ojcu, jednocześnie przyjmuję Ojca w duchu miłości, która również jest substancjalna i której na imię Duch Święty. Pragnę wszystkich ludzi wprowadzić, włączyć w to ogromne, radosne dawanie siebie. Wybrałem cię właśnie po to, abyś włączył się w moją Ofiarę i abyś przyciągnął do Mnie też swoich braci.
    Przyjdź do Mnie i trwaj przede Mną w pokoju serca. Nawet jeśli nie rozumiesz moich myśli, moje boskie „promieniowanie” dosięga cię i przenika, mając wpływ na całe twoje życie. I to jest najważniejsze.
    Przyjdź do Mnie, ale nie sam. Pomyśl o tłumach, nad którymi tym bardziej się litowałem, bo każdą ludzką osobę znam ze wszystkim, co ją stanowi, z jej porażkami, troskami i głębokimi potrzebami.
    Nie ma na świecie ani jednego człowieka, który byłby Mi obojętny, ale nie chcę nic robić sam, bez współpracy tych, których naznaczyłem szczególnym wybraniem do służby braciom.
    To jest ogromne zadanie – żniwo wprawdzie wielkie – ale robotników, prawdziwych, wiernych i oddanych, którzy na pierwszym miejscu stawiają nie swoje własne pomysły, lecz poszukiwanie z miłością mojego królestwa i mojej świętości, wciąż jest za mało. Niech twoja modlitwa do Ojca, Pana żniwa, jeszcze ściślej zjednoczy się z moją, a ujrzysz nowych i lepszych apostołów zanurzonych w kontemplacji, którzy jednocześnie będą umieli wychowywać dusze. Wszędzie kieruję do dusz hojnych, żyjących w zakonach i w świecie, to samo gorące pragnienie.
    Oczywiście, że liczba dusz, które to moje pragnienie rozumieją i na nie odpowiadają, wciąż jest niewystarczająca do potrzeb, lecz jakość ich powołania kompensuje ich małą liczbę.
    Najważniejsze jest, aby modliły się głęboko, jednocząc się z moją modlitwą, którą zanoszę do Ojca z głębi ich serc.

Sorry, the comment form is closed at this time.