Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

  • The rainbow symbolizes the Covenant with God, not sodomy Tęcza to symbol Przymierza z Bogiem, a nie sodomii


    Prócz wstrętu budzi jeszcze we mnie gniew fałszywy i nikczemny stosunek Żydów do zagadnień narodowych. Naród ten, narzekający na szowinizm innych ludów, jest sam najbardziej szowinistycznym narodem świata. Żydzi, którzy skarżą się na brak tolerancji u innych, są najmniej tolerancyjni. Naród, który krzyczy o nienawiści, jaką budzi, sam potrafi najsilniej nienawidzić.
    Antoni Słonimski, poeta żydowski

    Dla Polaków [śmierć] to była po prostu kwestia biologiczna, naturalna... śmierć, jak śmierć... A dla Żydów to była tragedia, to było dramatyczne doświadczenie, to była metafizyka, to było spotkanie z Najwyższym
    Prof. Barbara Engelking-Boni, kierownik Centrum Badań nad Zagładą Żydów, TVN 24 "Kropka nad i " 09.02.2011

    Państwo Polskie jest opanowane od wewnątrz przez groźną, obcą strukturę, która toczy go, niczym rak, niczym demon który opętał duszę człowieka. I choć na zewnatrz jest to z pozoru ten sam człowiek, po jego czynach widzimy, że kieruje nim jakaś ukryta siła.
    Z każdym dniem rośnie liczba tych, których musisz całować w dupę, aby nie być skazanym za zbrodnię nienawiści.
    Pod tą żółto-błękitną flagą maszerowali żołnierze UPA. To są kolory naszej wolności i niezależności.
    Petro Poroszenko, wpis na Twiterze z okazji Dnia Zwycięstwa, 22 sierpnia 2014
  • Kategorie

  • Archiwum artykułów

  • Kanały RSS na FeedBucket

    Artykuły
    Komentarze
    Po wejściu na żądaną stronę dobrze jest ją odświeżyć

  • Wyszukiwarka artykułów

  • Najnowsze komentarze

    Anucha o Wolne tematy (64 – …
    Lily o Wolne tematy (64 – …
    NyndrO o Wolne tematy (64 – …
    I*** o Instytut Rodła we Wrocław…
    NICK o Wolne tematy (64 – …
    jasiek z toronto o Pierwszy „historyk” RP – premi…
    jasiek z toronto o Rozbieramy z uwagą Naczelnika…
    jasiek z toronto o Rozbieramy z uwagą Naczelnika…
    Boydar o Wolne tematy (64 – …
    bardzo o Wolne tematy (64 – …
    NICK o Polityczne samobójstwo Jarosła…
    NICK o Polityczne samobójstwo Jarosła…
    NICK o Wolne tematy (64 – …
    NICK o Wolne tematy (64 – …
    bardzo o Wolne tematy (64 – …
  • Najnowsze artykuły

  • Najpopularniejsze wpisy

  • Wprowadź swój adres email

    Dołącz do 524 obserwujących.

Prymas Wyszyński – wróg czy patriota PRL?

Posted by Marucha w dniu 2020-07-06 (Poniedziałek)

Kardynał Stefan Wyszyński (1901-1981), prymas Polski w latach 1948-1981, należy niewątpliwie do najwybitniejszych postaci w historii najnowszej Polski.

Został mu poświęcony czerwcowy numer „Biuletynu IPN”. Powodem tego jest prawdopodobnie zbliżająca się beatyfikacja kardynała Wyszyńskiego, chociaż w tym roku przypada także 70-ta rocznica podpisania Porozumienia z 14 kwietnia 1950 r. pomiędzy rządem powojennej Polski a Episkopatem.

Było to jedno z kluczowych wydarzeń w historii polskiego Kościoła w okresie Polski Ludowej. Niestety niczego nie dowiemy się o tym wydarzeniu z wprowadzającego artykułu „Antemurale christianis” prezesa IPN, dr. Jarosława Szarka. Już sam tytuł tego artykułu wskazuje, że prymas Wyszyński został przedstawiony jako niezłomny bojownik z komunizmem. Taki wizerunek prymasa jest też powielany w pozostałych artykułach tego numeru „Biuletynu IPN”. Obraz przywódcy polskiego Kościoła zawierającego porozumienie z komunistami najwyraźniej do tego wizerunku nie pasuje.

O Porozumieniu z kwietnia 1950 r. jest mowa dopiero w artykule dr. Bartłomieja Noszczaka pt. „(Nie)obecność Prymasa”, który dotyczy internowania kardynała Wyszyńskiego w latach 1953-1956. Dowiadujemy się tego, co głosi na ten temat polityka historyczna po 1989 r. Mianowicie, że „w 1949 r. ekipa Bolesława Bieruta, sterowana przez towarzyszy z Kremla, podjęła antykościelną ofensywę, która współgrała z wdrażaniem w Polsce stalinowskiej wersji komunizmu”. A więc, że Porozumienie zostało wymuszone przez władze komunistyczne, którym z pomocą przyszli „księża patrioci” i prezes Stowarzyszenia PAX Bolesław Piasecki.

„Zgodnie ze strategią Józefa Stalina – stosowaną z sukcesem w Związku Sowieckim – władze próbowały rozbić Kościół od środka i we wrześniu 1949 r. animowały ruch »księży patriotów«. W sukurs przyszedł im tzw. postępowy laikat z grupy »Dziś i Jutro«, czyli późniejszego Stowarzyszenia PAX” – pisze dr B. Noszczak.

„W tej sytuacji Episkopat Polski szukał ratunku w dialogu” – wyjaśnia dr B. Noszczak. Czyli miał to być dialog wymuszony. Nie dowiemy się, że rozmowy prowadzące do zawarcia Porozumienia rozpoczęły się 6 lipca 1949 r. w ramach Komisji Mieszanej Rządu i Episkopatu z inicjatywy kardynała Wyszyńskiego. Nie dowiemy się, że inicjatorem podpisania porozumienia był sam prymas Wyszyński. Nie dowiemy się, że Porozumienie z kwietnia 1950 r. było bezprecedensowym aktem prawnym w całym bloku komunistycznym i stało się podstawą normalnego funkcjonowania Kościoła katolickiego w okresie Polski Ludowej.

Nie dowiemy się, że Porozumienie gwarantowało Kościołowi w epoce głębokiego stalinizmu naukę religii w państwowych szkołach, funkcjonowanie Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, stowarzyszeń katolickich, Caritasu (przekształconego w Zrzeszenie Katolików dla niesienia pomocy biednym i potrzebującym), prasy katolickiej oraz swobodę kultu publicznego (w tym pielgrzymek) i swobodę działalności zakonów. Nie dowiemy się, że na mocy Porozumienia powołano fundusz kościelny dla finansowania działalności Kościoła.

Tego wszystkiego nie uzyskał Kościół katolicki w żadnym innym państwie bloku wschodniego. W sąsiedniej Czechosłowacji Kościół katolicki był po prostu nielegalny, a metropolita Pragi jeszcze w latach 80-tych XX w. pracował jako palacz w kotłowni. Ze wspomnianego artykułu dowiemy się natomiast, że była to „kontrowersyjna umowa”, która „miała dla komunistów jedynie znaczenie propagandowe”, a prymas Wyszyński miał po podpisaniu Porozumienia szybko stracić złudzenia „co do możliwości ułożenia stosunków z komunistami”.

O Porozumieniu z kwietnia 1950 r. wspomina także Ewelina Ślązak w artykule „Prymas i biskup. Relacje kard. Stefana Wyszyńskiego z bp. Michałem Klepaczem”. Autorka cytuje zapiski kardynała Wyszyńskiego, w których czytamy: „Niemniej jednak od pierwszych zaraz tygodni zacząłem oswajać księży biskupów z zarysem swojego programu. Pragnąłem doprowadzić za wszelką cenę do stworzenia stałego ciała porozumiewawczego między Episkopatem a rządem, które później [1949 r.] powstało w postaci Komisji Mieszanej. Odtąd Komisja Mieszana jest zjawiskiem stałym w mej pracy”.

A zatem doprowadzenie do kompromisu z władzami komunistycznymi, który umożliwiłby w miarę swobodne funkcjonowanie Kościoła katolickiego w Polsce Ludowej, było programem nowego prymasa Polski, z którym wystąpił zaraz po objęciu tej godności na przełomie 1948/1949 r.

Wymowny jest też ten fragment zapisków prymasa, gdzie mówi on, że „jeśli kiedyś Episkopat będzie oskarżany o Porozumienie, to prawda wymaga, by wiedziano, że sprawcą Porozumienia od strony Episkopatu jestem ja”.

Dążenie do kompromisu, dodajmy mądrego kompromisu, z władzami powojennej Polski nie cieszy się jednak uznaniem polityki historycznej lansowanej przez IPN, która eksponuje jako najlepszą postawę Żołnierzy Wyklętych vel Niezłomnych. Dlatego autorka także nie mówi co zawierało Porozumienie i jakie miało znaczenie dla funkcjonowania polskiego Kościoła w całym okresie PRL.

Kolejny autor – dr Rafał Łatka – w artykule „Niekwestionowany przywódca” pisze „porozumienie” z małej litery i w cudzysłowie oraz informuje jedynie, że dokument krytycznie oceniła Stolica Apostolska oraz kardynał Adam Sapieha. A więc „wstydliwy” epizod w życiorysie prymasa, niewarty uwagi.

Piotr Kordyasz w artykule „Jasnogórskie Śluby Narodu Polskiego” informuje, że „po napisaniu Ślubów Jasnogórskich prymas był przekonany, że już nie wyjdzie na wolność, że przypłaci je wywiezieniem do moskiewskich Butyrek – ciężkiego więzienia KGB. Był na to gotowy”. Ale jak to się miało stać, skoro wkrótce nastąpił Październik 1956 r., który także prymasowi przyniósł zwolnienie z internowania?

Ciekawy jest artykuł księdza prof. Dominika Zamiatały – „Prymas Wyszyński wobec Ziem Zachodnich”. Czytamy w nim: „Prymas Polski Stefan Wyszyński interesował się każdym przejawem życia społecznego i religijnego na Ziemiach Zachodnich. Znał je dobrze, również dzięki częstym wizytom na tych terenach. I był świadomy roli, którą ma do odegrania Kościół w misji ich scalenia z Ojczyzną. Nie miał wątpliwości, że te ziemie należały się Polsce. (…) W przemówieniach i kazaniach krzepił mieszkańców Ziem Odzyskanych i dodawał otuchy. Apelował, aby trwali na dawnych ziemiach piastowskich oraz uwierzyli »w dziejową chwilę Narodu«”.

Z uznaniem należy podkreślić, że autor – wbrew trendom polityki historycznej III RP – używa określenia Ziemie Odzyskane oraz nie pisze go w cudzysłowie ani nie dodaje „tak zwane”, jak to się obecnie robi. No i podkreśla, że są to dawne ziemie piastowskie.

Jednakże autor nie wyciąga już wniosku, że prymas Wyszyński swoją postawą wspierał politykę władz PRL wobec Ziem Odzyskanych na gruncie polskiej racji stanu. Czynił tak, pomimo podkopywanie jego autorytetu w tej sprawie przez komunistów, o czym wspomina ks. prof. Zamiatała w swoim artykule. Czynił tak, ponieważ uważał, że jest to zgodne z polskim patriotyzmem, interesem narodu polskiego i polskiego Kościoła.

Grzegorz Polak w artykule „Dlaczego prymas Wyszyński cierpiał za Wschód?” pisze o niejawnym wspieraniu przez prymasa kościołów wschodnich, w tym Kościoła grekokatolickiego. Jednak nie dowiemy się z tego artykułu, że kardynał Wyszyński krytycznie oceniał związki Kościoła grekokatolickiego z nacjonalistami ukraińskimi i dlatego sprzeciwiał się beatyfikacji metropolity Andrija Szeptyckiego. Znowu stanął na gruncie polskiej racji stanu i niejako w zgodzie ze stanowiskiem władz PRL. Znowu „wstydliwy” epizod w życiorysie?

Cykl artykułów poświęconych prymasowi Wyszyńskiemu w czerwcowym „Biuletynie IPN” zamyka tekst prof. Jana Żaryna pt. „Jak prymas Wyszyński przeprowadził Naród przez Morze Czerwone”. W artykule tym, pełnym religijnej egzaltacji, prof. J. Żaryn kreśli obraz Prymasa Tysiąclecia jako niezłomnego bojownika z komunizmem. „Komunizm w Polsce – pisze prof. J. Żaryn – zawalił się nie tylko za sprawą jednego człowieka, człowiek wielkiej wiary i ogromnej inteligencji – Prymasa Tysiąclecia. Zawalił się, gdyż prymasowi udało się uratować Kościół, jego instytucje i łączność ze Stolicą Apostolską (…). Zawalił się, bo dzięki utrzymaniu autonomii Kościoła, prymasowi i biskupom udało się wychować kolejne pokolenia kapłanów (…)”.

Krótko mówiąc – prymas Wyszyński jest jeszcze jednym Żołnierzem Niezłomnym w panteonie IPN. Nie dowiemy się z tego artykułu jaki był stosunek kardynała Wyszyńskiego do Komitetu Obrony Robotników i „lewicy laickiej”. Nie dowiemy się jaki był jego stosunek do „Solidarności”. Nie dowiemy się, że do strajków w Sierpniu 1980 r. prymas Wyszyński odniósł się z rezerwą i nie pospieszył od razu z poparciem. Nie dowiemy się nawet jaki był stosunek prymasa do twórczości fetowanego w 1980 r. noblisty Czesława Miłosza. A to wiele mówi o prymasie jako polityku i Polaku.

Zupełnie odmienny obraz prymasa Wyszyńskiego przedstawił dr hab. Lech Mażewski w książce „Prymas Stefan Kardynał Wyszyński wobec Polski po 1944/1945 r. Elementy analizy ustrojoznawczej i geopolitycznej” (Warszawa 2020). W omówieniu tej książki dla „Przeglądu” (nr 23/2020) Lech Mażewski stwierdził: „Ta książka nie tylko jest niezgodna z polityką historyczną uprawianą przez IPN i większość czynników kościelnych, ale także jej tezy nie będą miały żadnego wsparcia wśród sił politycznych dominujących dziś w Polsce.

Prymas Stefan Wyszyński, podobnie jak kard. August Hlond, jego poprzednik na stolicy arcybiskupiej w Gnieźnie i Warszawie, a tym samym prymas Polski, nie był żadnym zaprzysięgłym wrogiem Polski po 1944/1945 r.

Obaj uznawali realia geopolityczne ukształtowane po zakończeniu II wojny światowej, a nawet oceniali je jako korzystne dla Polski, nie sprzeciwiali się przemianom społeczno-gospodarczym, w tym reformie rolnej i nacjonalizacji przemysłu, a później industrializacji na wielką skalę, stanowczo występowali jedynie przeciwko próbie narzucenia Polsce państwowego ateizmu.

To ostatnie szczególnie dotyczyło prymasa Wyszyńskiego. Walka z państwowym ateizmem była jednym z celów w ramach Wielkiej Nowenny Milenium Chrztu Polski w latach 1957-1966 i samych uroczystości milenijnych w latach 1966-1967”.

Dalej Lech Mażewski wywodzi: „W 1965 r. kard. Wyszyński powiedział Januszowi Zabłockiemu, ówczesnemu posłowi Koła Poselskiego Znak, że wśród wielu rewindykacji wobec rządu »nie domagamy się zwrotu majątków kościelnych – ich strata stanowi dobrodziejstwo. Księża przestają być latyfundystami, są bliżej ludu«.

W ogólnopaństwowej perspektywie prymas mówił w taki sam sposób w trakcie spotkania z redaktorami »Tygodnika Powszechnego« już w październiku 1952 r.: »Cokolwiek przyniesie przyszłość, trzeba pamiętać, że cały szereg tzw. zdobyczy społecznych ma charakter stałych zdobyczy. Do nich zaliczam przejęcie na własność społeczną ciężkiego przemysłu i wielkiej własności rolnej. Kościół w Polsce nie będzie walczył o zwrot majątków rolnych, sam też nie upomni się o swoje folwarki«.

Dokładnie to samo stwierdził w rozmowie z Bolesławem Piaseckim, prezesem Stowarzyszenia PAX, odbytej 16 sierpnia 1953 r.: »’Przedwojenne’ nie wróci. (…) Ja osobiście nie chcę odbierać majątków prymasowskich; nie przyjąłbym zwrotu majątków kościelnych. Jestem zdania, że przemysł ciężki musi pozostać w ręku państwa, pod kontrolą instytucji związków zawodowych. Podobnie kopalnie itp.«”.

Zdaniem L. Mażewskiego prymas Wyszyński miał lewicowe poglądy społeczno-gospodarcze, był patriotą PRL, występującym przeciwko niej z pozycji wewnątrzsystemowych. „Przedmiotem jego kontestacji – mówi L. Mażewski – było głównie forsowanie przez władze państwowego ateizmu, a nie socjalistyczny model społeczno-gospodarczy, ograniczenia niepodległości państwa czy brak demokracji politycznej, aczkolwiek i tu miał wiele krytycznych uwag”.

Trzeba przypomnieć. że Stefan Wyszyński był w okresie międzywojennym autorem 106 publikacji poświęconych głównie problemom ustroju gospodarczego, położeniu świata pracy i sprawiedliwości społecznej, a w 1937 r. został kapelanem chadeckiego Stronnictwa Pracy. W publikacjach tych nie szczędził krytyki kapitalizmu. Dlatego właśnie ze względu na swoje poglądy społeczno-gospodarcze – jak twierdzi L. Mażewski – biskup Wyszyński został wskazany w 1948 r. na następcę „przez umierającego prymasa Hlonda, co bez zbędnej zwłoki zaaprobował Pius XII”.

Podczas wizyty ad limina apostolorum w Watykanie w czerwcu i lipcu 1957 r. prymas Wyszyński oświadczył sekretarzowi stanu Stolicy Apostolskiej, kardynałowi Domenico Tardiniemu, że „w Polsce panuje »komunizm nacjonalistyczny«, który walczy o suwerenność Polski, broniąc jej przed Moskwą”.

W ten sposób prymas solidaryzował się z Październikiem 1956 roku. Taki był jego stosunek do Polski Ludowej – oparty na realizmie politycznym i rozumieniu polskiej racji stanu. Kreowanie prymasa Wyszyńskiego na nieprzejednanego wroga PRL – co czyni polityka historyczna IPN – jest zupełnie fałszywe.

Bohdan Piętka
Myśl Polska, nr 27-28 (5-12.07.2020)
http://mysl-polska.pl

Komentarzy 18 do “Prymas Wyszyński – wróg czy patriota PRL?”

  1. JARNO said

    konkluzję autora rozszerzyłbym BB radykalnie i w stylu dzisiaj używanym w USA:
    DE-FUND IPN
    czyli
    zlikwidować-WYRŻNĄĆ tą watahę Deep Jewish State do cna.

  2. lewarek.pl said

    Można oczywiście rozważać różne aspekty stosunku Prymasa Tysiąclecia do PRLu, jego polityki wewnętrznej czy zagranicznej, ale będą to sprawy drugorzędne i takie sobie dywagacje. Pierwszorzędnym i jedynym celem Kardynała było zachowanie wiary w narodzie i ustrzeżenie Kościoła przed likwidacją czy głębokimi prześladowaniami, co działo się w ościennych krajach komunistycznych. Stąd porozumienie z 1950 roku, stąd takie czy inne ustępstwa wobec władz. Z jednoczesną twardą obroną Kościoła tam, gdzie na jakiekolwiek ustępstwa nie było miejsca (przypłaconą trzyletnim więzieniem i internowaniem). I Jasnogórskie Śluby Narodu, i nowenna Tysiąclecia Chrztu Polski, która po nich nastąpiła, i same obchody tej rocznicy wpisywały się w główną linię misji Prymasa – obrony wiary i Kościoła w Polsce. Jego stosunek do Ziem Zachodnich był nawet bardziej klarowny niż stanowisko władz PRLu: to są ziemie, które należały się Polsce i polskiemu Kościołowi.
    I to wszystko Prymasowi Wyszyńskiemu się udało!

  3. . said

    „Polak, Ślązak, Zamiatały, Kordyasz,”

    Srul, Icek, Hana i Ozjasz

  4. UZA said

    Ciekawy i bardzo ważny tekst. Czytając to widzę, jak bluźnią ci, którzy twierdzą, że nie mieliśmy w Polsce elit. Wyszyński był wielkim człowiekiem – taki ktoś rodzi się raz na kilkaset lat i dzięki łasce Opatrzności pojawił się w odpowiednim czasie i w odpowiednim miejscu. Wbrew niechlubnej polskiej tradycji wybrał myślenie, a nie zaślepienie i – dbając o sprawy boże – nie zaniedbywał narodowych. Osobnik, który dzisiaj pełni obowiązki Prymasa nie może się równać nawet z psem kardynała Wyszyńskiego.

  5. Zbyszko said

    Prymas podsumowując Śluby Jasnogórskie, powiedział :”dostaliśmy więcej, niż chcieliśmy”…

  6. NICK said

    Za mało chciał?

  7. I po co, po jaką cholerę, wyważa Pan otwarte drzwi i znowu odkrywa nam Amerykę?
    My dobrze wiemy, jakich sukinsynów żydzi zaimplantowali w Kościele, aby go skompromitować i rozwalić.
    Ale tak jak najgorszy nauczyciel nie zmieni mego zdania o nauce pedagogiki, tak nawet najgorsi księża nie odbiorą Kościołowi świętości.

    Swoją drogą zastanawiające jest to Pańskie zainteresowanie Kościołem… zupełnie, jakby to była Pańska sprawa…
    Admin
    ————————

    Niewiedza daje słodki błogostan – jest miło, przyjemnie, a nagle jakiś zbrodniarz wyłazi z prawdą i wszystko psuje.

    Polecam wywiad z polskim katolikiem, panem K.Zagozdą (mówi także o S.Wyszyńskim):


    ______________________
    Warto wiedzieć, że Kościół uznał granicę Polski z NRF na Odrze i Nysie w 1972r. – dwa lata wcześniej zrobiła to NRF.
    ATK powstała z inicjatywy L.Brystygier (pochowana w Laskach jako przykładna katoliczka) w 1954r. – czy to fakt bez znaczenia?
    Kościół podjął walkę z PRL natychmiast po tym, gdy Żydzi utracili władzę w 1956r.
    S.Wyszyński z wielkim uznaniem przyjął powstanie żydowskiego KOR i udostępnił Żydom Kościoły na akcje protestacyjne.
    _____________________

    Pan Krzysztof Zagozda niewątpliwie jest polskim, narodowym, patriotą, który, mimo, iż uważa siebie za katolika, także dostrzega syjonistyczną zgniliznę w instytucji hierarchicznego Kościoła w Polsce. Powstaje jednak pytanie, czy nawet po oczyszczeniu Kościoła z syjonistycznych naleciałości, z wrogości wobec narodu i państwa narodowego, jest on tą religijną instytucją, z którą polski nacjonalizm winien się utożsamiać, winien bronić jej jako nieodłącznej części polskiej, słowiańskiej, kultury?

    Czy w ogóle jest możliwa taka naprawa Kościoła – naprawa instytucji hierarchicznej? Kto miałby tę naprawę realizować? Czy polscy narodowi patrioci, ale wyznający religię katolicyzmu, nie popełniają błędu identyfikując antyczną ideę dobra, piękna i prawdy, z chrześcijaństwem, a chrześcijaństwo z instytucją hierarchicznego Kościoła? Czy należy upierać się przy kultywowaniu na słowiańskim gruncie chrześcijaństwa – religii nie tylko stworzonej przez Żydów, ale zawierającej elementy preferujące Żydostwo?

    Czy jest sensowne utrzymywanie religii powstałej w cywilizacji koczowniczej (plemiona żydowskie) i wszczepionej później (często brutalnie, przy pomocy siekiery) w cywilizację agrarną? Dlaczego warto wyznawać religię – i tolerować jej instytucję -, która, z racji swego pochodzenia i zawartych treści, stwarza asumpt do rozkładu narodu, państwa, Słowiańszczyzny w ogóle? Coraz mniej mamy czasu na efektywne przemyślenie roli chrześcijaństwa i Kościoła w Polsce i nie tylko w Polsce.

  8. Robert Galka said

  9. Boydar said

    Na 19 stopniu to takie właśnie rzeczy się pisze i jeszcze w to wierzy. Potem (jeśli się zdarzy) przychodzi szersza perspektywa. Alle, jak mawiają Angole – kto zabił może i ukraść.

    Najpierw uczą ich zabijać, żeby przy kradzieży ręka im nie drgnęła.

    Nie, to nie o Wyszyńskim.

    A tak przy okazji – co władza w PRL po wojnie chciała zmienić w Tradycji ? A może w Ewangelii ?

  10. Lily said

    Niejaki Robert B,”narodowiec” jak mowi o sobie.
    „Narodowiec”.JAKIEGO narodu?.

    Zrodlo;Telewizja Republika.

    To Kaczynskiego partia,przejela calkowita
    wladze w 2015 r,Kaczynski ma premiera,
    prezydenta.TO PiS,a NIE pan Trzaskowski
    decyduje oTYM,co sie dzieje w III.R,P,od 2015r.

    „Po OWOCACH Ich poznacie”,cytat z Biblii.

  11. NICK said

    Jeszcze Rzp.
    Ma pan coś przeciw hierarchii?

    Pojmowanej ogólnie?
    No bo przez ostatnich lat, hm, stu, kościelna KK jest rozbijana przez takich jak pan.
    Aaa, jest pan Panem?
    Czy francuskim pieskiem, demonkratycznym, mającym wzorzec metra.

    Bo wie pan, quasi dyskusja o równości i równoznaczności ocen nie prowadzi do niczego..

    Akuratnie, w bratniej Rosji powstaje monarchia (hierarchia); jak to kiedyś było? Konstytucyjna.
    A nawet coś nowego.
    Monarchia Konstytucyjno-Rządowa z wieloma domieszkami innych, kontrolujących się nawzajem struktur, służących Narodowi/Suwerenowi.

    Vide: referendum.
    Dwieście prostych, ZASADNICZYCH pytań.
    Bierzcie wszytko na tak lub wszystko na nie. Tak lub nie. Bez rozdrabniania.

    Lecz Monarchia/hierarchia jednak, która mądrością Przywódcy Państwa powstaje.

    Jest to proces długotrwały; naturalny; bez żydobolszewii leninowsko-trockich-wstockiej nasłanej przez tzw. Zachód. Wtedy już początki gnicia.
    Ech.
    Wróć pan do ocen Gajowego. Co do rozróżniania!
    Kościoła Chrystusowego od niektórych jego hierarchów.

    JEST hierarchia od samego Pana Boga poczynając.
    Nie panu tu, o tym, ‚dyskutować’.

  12. A to dla tych, dla których Kościół (to jest ponadnarodowa, polityczna, instytucja hierarchiczna) jest najważniejszy – stoicie razem z Kościołem po jednej stronie

    Odwołać szefa KL Auschwitz Muzeum, P.Cywińskiego – https://wiernipolsce1.wordpress.com/2020/06/20/odwolac-szefa-kl-auschwitz-muzeum-p-cywinskiego/

  13. Boydar said

    I tego robaka też ci zjemy

  14. @7 – Admin

    „Swoją drogą zastanawiające jest to Pańskie zainteresowanie Kościołem… zupełnie, jakby to była Pańska sprawa…”

    Wszystko to, co niszczy mój kraj i słowiański naród do którego należę, jest moją sprawą, sprawą ważniejszą od wszystkich religii świata z religiami żydowskimi na czele.

  15. Marucha said

    Re 14:
    To właśnie tacy, jak Pan, niszczą Polskę i polskość.
    Polska była potężnym mocarstwem, gdy stanowiła jedność z Chrystusem i Kościołem.
    Podkopywanie Kościoła spowodowało upadek Polski. Nieodwracalny. Do tego doprowadziliscie.
    Wasz „patriotyzm” nie nadaje się nawet do potłuczenia o kant dupy.

  16. Boydar said

    Jak suka nie da to pies nie weźmie, dlatego mówię – takich trzeba napier’dalać już od progu, a nie taktownie wysłuchiwać co mają do zainseminowania.

    Na szczęście Stwórca wqurwił się po raz kolejny i zapuścił nam (nieistotne czyimi łapami) covida. Do trzech razy sztuka, Boh trojcu lubit. Mam nadzieję, że wkrótce nie tylko nie będzie komu po niemiecku mówić ale nawet po żydowsku myśleć.

  17. @15 – Marucha

    W ten sposób może Pan oszukiwać siebie samego, ale mnie Pan nie musi i nie zdoła.
    Upadek Polski rozpoczął się dokładnie od narzucenia jej religii koczowników z nad Jordanu.

    https://wiernipolsce1.wordpress.com/2017/01/09/chrzescijanstwo-i-kosciol-a-upadek-polski/

    ——-
    Największy „upadek” zanotowała Polska w XVI wieku, gdy była najpotężniejszym mocarstwem w Europie…
    Że też Panu nie wstyd bajdy gadać.
    Admin

  18. Boydar said

    Nie kłam draniu ! Religia rzekomo narzucona przez koczowników znad Jordanu nie różniła się w owym czasie (a ogólnie także i dzisiaj) od prawdziwego chrześcijaństwa. Jedyne co uległo zmianie tylko i aż, to osoby reprezentantów hierarchii. Co skłania do zastanowienia, kogo uznajemy za autorytet. Na szczęście takie kosiury się nie łapią, kłamstwo ma krótkie nogi, bez kolan zresztą.

Sorry, the comment form is closed at this time.