Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

Na przekór doświadczeniu historycznemu

Posted by Marucha w dniu 2020-07-08 (Środa)

Doświadczenie historyczne jest źródłem mądrości narodu, a także niezbędnym czynnikiem ułatwiającym osiąganie mądrości przez grupy społeczno-zawodowe, rodziny i pojedynczych ludzi. Przypominanie o tym w okresie zaprogramowanego chaosu jest nie tylko konieczne dla osiągnięcia równowagi psychicznej, lecz umożliwiające uzdrowienie sytuacji społecznej, politycznej i gospodarczej.

Niestety, Polacy oddalają się od historycznych doświadczeń. Stają się tym samym ludźmi pozbawionymi zdolności rozeznania rzeczywistości; podatni na prymitywne manipulacje polityczne, medialne (ostatnio także „zdrowotne”), poszukujący ratunku tam, gdzie go nie znajdą.

[Gajowy wielokrotnie o tym pisał, acz w sposób bardziej chamski, zwąc Polaków narodem naiwnych idiotów, zarazem przekonanych o swej wyjątkowości i umiłowaniu wolności – admin]

Nie wszyscy Polacy chcą przyjąć do wiadomości, że doświadczenie historyczne łączy dwa historyczne nurty: doświadczenie bytu narodowego i doświadczenie duchowe (religijne) narodu. Pomijanie drugiego z tych nurtów powoduje zasadnicze zniekształcenie pojęcia doświadczenia historycznego i uniemożliwia zrozumienie duchowości narodu.

W tym zakresie XX wiek zaowocował silnym regresem, który odbija się na wszelkich dziedzinach ludzkiej wiedzy. I oto mamy do czynienia ze stłumieniem ducha narodu (określenie dzisiaj niezrozumiałe i odrzucane).

Doświadczenia duchowego narodu nie można jednak zrozumieć bez uwzględnienia drugiego, najważniejszego źródła mądrości, czyli Boga. Zarówno w wymiarze narodowym, jak też indywidualnym, doświadczenie duchowe stanowi ogniwo pośredniczące między ludźmi a Bogiem, umożliwiające przekaz daru najgłębszej mądrości, tj. łaski Bożej. Ośrodkiem doświadczenia duchowego jest Kościół pojmowany jako wspólnota historyczna.

Nie można wyłączyć doświadczenia duchowego z rozważań dotyczących przyszłości. Fakt, że nie jest ono uwzględniane w dotychczasowych analizach geostrategicznych wskazuje jedynie na ich ograniczoność. Rozwijanie myśli poza zasięgiem wiary w transcendentne doświadczenie ludzkości nie zdało egzaminu.

Szczególnie istotny jest stosunek do Kościoła, który nie może być ograniczony do kwestii doraźnych, lecz powinien być mocno osadzony na Tradycji Apostolskiej. Tymczasem sprokurowana została nowa „tradycja religijna” zamykania Kościołów, odganiania wiernych oraz profanacji sakramentu Komunii Świętej.

Satanizm

Ograniczanie dostępu do praktyk religijnych powinno wywoływać oburzenie wiernych. Władze świeckie i kościelne powinno skłaniać do zastanowienia nad własną kondycją moralną i duchową. Jest to bowiem uderzenie w splot słoneczny duchowości społeczeństwa; technologia ateizacji, a także demontaż wspólnot religijnych, podstaw ekonomicznych Kościoła, podważanie Jego nauczanie. Niszczycielski charakter tej polityki nie jest jednak dostatecznie jasno widziany, toteż o pewnych kwestiach należy mówić jaśniej. Nie są to kwestie przyjemne i balsamiczne.

[Władze właśnie się dobrze zastanowiły nad metodyką destrukcji więzi społecznych i są bardzo zadowolone ze swej kondycji moralnej i duchowej. Osiągają swoje cele praktycznie bez oporu. – admin]

Aby nadać tym kwestiom właściwy sens, zmuszony jestem przytoczyć następujący komentarz: „za każdym razem, gdy mówią o ślinie, łyżeczkach do herbaty i tym podobnych rzeczach – ci którzy celują w Komunię Świętą – przychodzi mi na myśl cudem uzdrowiony niewidomy. Wtedy Pan „niedopuszczalnie dla zdrowia” prosił, aby Go dotknął! Zmieszał swoją ślinę (która jest sposobem rozprzestrzeniania się wirusów i bakterii) z glebą (która jest źródłem milionów zarazków) i pomazał oczy niewidomego (błonę śluzową spojówki- punkt wejścia dla zarazków i początku infekcji). Znamy, co nastąpiło później, ponieważ wiemy, że żadna nauka nie zamierza tego wyjaśnić. Na wszelki wypadek, oprócz ówczesnych faryzeuszy, niektórzy oskarżyciele Jezusa byliby wąsko wyspecjalizowanymi specjalistami od chorób zakaźnych. Z głębi serca pragnę, aby Bóg wymagał od nich doświadczenia Tajemnicy Mocy.”

Komentarz może wydawać się niezrozumiały, gdyż ukazuje ogromną przepaść, która oddziela współczesnych „uzdrowicieli” od Boga. Autor przytoczonej wypowiedzi zwraca uwagę na szczególny aspekt zarządzania strachem; wykorzystanie strachu dla celów anty-religijnych: Strach jest potężną wewnętrzną siłą człowieka, może sparaliżować jego wolę, może ją stłumić. Pytanie brzmi, w którym kierunku się obróci. Jeżeli zostanie skoncentrowany na fobiach obecnego stulecia, będzie wywoływał dalszy niepokój, chaos i zamieszanie. A zwalczenie strachu i odrzucenie scenariusza jego reżyserów, to jest przede wszystkim sprawa duchowa: Uwolnij mnie Panie od strachu/wyprowadź mnie z tego ucisku! (Ps.25).

Na początku przytoczonego cytatu ukazany jest atak na Sakrament Komunii Świętej. Czyli nie chodzi o „sprawy zdrowotne”, lecz o zamierzone i dokonane zbezczeszczenie Sakramentu. O tej manipulacji pisano wiele, ukazując dyskryminacyjny charakter rzekomo anty-epidemiologicznych zarządzeń. Niestety, są to głosy słabego protestu. Tymczasem nadal próbuje się zniszczyć Kościół i dzięki temu „uwolnić” sprawców zniszczenia od potępienia wszelkich, zwłaszcza zbrodniczych, eksperymentów neomaltuzjańskich. Teleonomiczny charakter takiej działalności jest zazwyczaj lekceważony lub podważany. W teleonomicznym planie kryją się kolejne, już całkowicie nie krępowane zasadami religijnymi i moralnymi, projekty przymusowego szczepienia, totalitarnej kontroli, „pandemii głodu”, zaostrzenia depopulacji ludności świata. To jest satanizm.

Tradycja

Cytowane wypowiedzi należą do doktora medycyny molekularnej i biomedycyny, zaś spośród innych wypowiedzi specjalistów medycznych wyróżnia je fakt, że Autor jest greckim mnichem z Góry Athos.

Patrystyczna postawa, charakterystyczna zarówno dla Kościoła katolickiego, jak również widoczna w Kościele prawosławnym, podkreśla tożsamość i trwałość wiary od czasów apostolskich. Zapewnia to autentyczność wiary i przeciwdziała silnym współcześnie tendencjom modernistycznym i antychrześcijańskim. Ale nie można uznawać Tradycji za sprawę abstrakcyjną i odnoszącą się do przeszłości, lecz wiązać Kościół w tym sensie, https://www.polishclub.org/2020/06/20/na-przekor-doswiadczeniu-historycznemu/że Kościół musi być nieprzerwanie „patrystyczny”.

Dotychczas byliśmy wielokrotnie świadkami odrywania doświadczenia bytu narodowego od doświadczenia duchowego narodu. W większym stopniu polegało ono na podważaniu znaczenia zagadnień narodowych, sprowadzanie ich do „niebezpiecznego nacjonalizmu”, jawne lub skryte unikanie odpowiedzialności za dalsze losy narodu (zarówno egzystencjalne, jak też duchowe). Powodowało to oddzielenie życia społecznego od wiary, co sprowadza Kościół na grunt, pozbawionej łączności z doświadczeniem duchowym narodu, „polityki religijnej”. Towarzyszyło temu silne wspieranie indywidualizmu, którą przeciwstawia się wszelkiej działalności zbiorowej. W mniejszym stopniu polegało ono na bezpośrednim ataku na wolność religijną, demontaż wspólnot chrześcijańskich, wprowadzeniu administracyjnego nadzoru nad instytucjami i własnością Kościoła, państwowej profanacji etc.

To, co obserwowaliśmy ostatnio w Polsce, to radykalna zmiana kierunku: od ataku na wartości narodowe, do ataku na wartości chrześcijańskie. A to dopiero początek!

Prof. dr hab. Artur Śliwiński
Źródło: Europejski Monitor Ekonomiczny – Европейский Экономический Moнитop – European Economic Monitor , 2020-06-03
Opublikowane za zgodą autora.

Artykuły prof. Artura Śliwińskiego na naszym portalu: https://www.polishclub.org

https://www.polishclub.org

Komentarze 3 to “Na przekór doświadczeniu historycznemu”

  1. JARNO said

    „To, co obserwowaliśmy ostatnio w Polsce, to radykalna zmiana kierunku: od ataku na wartości narodowe, do ataku na wartości chrześcijańskie. A to dopiero początek!’
    .
    autor się myli fundamentalnie.
    To co obserwujemy w Polsce to ‚nie od zawsze’ – tylko od post1989
    a na świecie to trwa od ……ZAWSZE>tzn. od kiedy narodził się Jezus Chrystus!!!!
    Spojrzenie ‚zza oceanu’ (polishclub) winno być – zwłaszcza ad2020 bardziej ‚zniuansowane’ choćby dlatego, że w USA działa – katolicki ‚ortodoksyjny’ historyk prof. Michael M.Jones ze swoimi dziełami (a przecież nie bez powodu tępiony przez Deep Jewish State)
    czy ostatni list abp. Vigano piszący list otwarty do prez. Trumpa:
    Eternal struggle between good and evil playing out right now (WIECZNA walka między DOBREM a ZŁEM jest toczona TERAZ)
    .https://www.lifesitenews.com/opinion/archbishop-viganos-powerful-letter-to-president-trump-eternal-struggle-between-good-and-evil-playing-out-right-now
    a tam pisze:
    „Archbishop Carlo Maria Viganò has released this powerful letter today to President Trump warning him that the current crises over the coronavirus pandemic and the George Floyd riots are a part of the eternal spiritual struggle between the forces of good and evil. You are not alone in your beliefs on life, faith, family and freedom.’
    .
    Trochę nieznośną sprawą ‚między Bugiem a Odrą’ jest – chyba zaściankowość byłoby najlepszym określeniem i brak CHĘCI korzystania z wiedzy spoza ‚oczyszczalni ścieków =Polin’

  2. Ale dlaczego? said

    W artykule autor wielokrotnie wspomina o Kościele.
    Jednak Kościół ma swych pasterzy.
    I ci pasterze w Polsce (i nie tylko) przestali dawno pełnić swoją posługę.
    Nic ich nie odróżnia od faryzeuszy.
    I oni są przyczyną, być może dominującą, upadku katolicyzmu w Polsce.
    Bo to jest upadek.
    20 lat temu jako katolik nie czułem się mniejszością.
    Teraz to jest faktem.
    W kościele gromadzi się garstka wiernych. W śród których dzieci i młodzież to może kilka %.
    Czyli bez żadnego jasnowidztwa można z pewnością stwierdzić, że za następne 20, 40 lat nie będzie praktycznie katolicyzmu w Polsce…
    Pozostanie garstka najwierniejszych, szybko wymierająca.

  3. Ale dlaczego? said

    Jeszcze jedno.
    Nauka religii w szkole to farsa.
    Nawiedzone katechetki zadają dzieciom bzdurne zadania. W ilości większej, niż z niejednego ścisłego przedmiotu.
    Zamiast opowiadać o Bogu i zachęcać dzieci i młodzież do poznania Boga i Jezusa robią wszystko, by odrzucać je od religii.
    Wiem, to nie jest celowe, ale głupie i skutek tragiczny.
    Bo czyż dzieci będą kochać Boga i Jezusa rysując co kilka dni jakieś rysunki świętych?
    ITD.
    Sam chodziłem na lekcje religii na plebanię do księdza.
    Porównując tamte lekcje religii z obecnym programem nauki religii w szkołach mogę stwierdzić, że faryzeusze zadowoleni z siebie z wprowadzenia religii do szkół spowodowali przez brak wyobraźni i nierozumienie podstaw psychologii niechęć do Boga w nowym pokoleniu…
    Wiem, bo widzę jak to wygląda u moich dzieci. I nie tylko.

Sorry, the comment form is closed at this time.