Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

Pieski świat

Posted by Marucha w dniu 2020-07-24 (Piątek)

Wiele razy pisałam na temat kryminogennych ustaw i regulacji prawnych. Kryminogennych to znaczy zapraszających do popełnienia przestępstwa, czy to przestępstwo wręcz prowokujących.

Taką regulacją jest na przykład sposób rozwiązania problemu bezdomnych zwierząt, przede wszystkim psów.

Ustawodawca pozwala prywatnym osobom zakładać schroniska dla bezdomnych zwierząt obciążając gminy kosztami utrzymania zwierząt i odpowiedzialnością za opiekę nad nimi.

W praktyce wygląda to tak. Ktoś obrotny, nastawiony na łatwy zysk i bynajmniej nie lubiący zwierząt zakłada schronisko. Gmina wypłaca mu ustaloną kwotę za odłowienie i zabranie z jej terenu psa. Teoretycznie za utrzymywanie tego psa odrobaczanie, sterylizowanie i leczenie. Ta kwota to około 1500 złotych za psa i około 300 złotych za odłowionego kota.

Zmieszczenie się w tej kwocie z wszystkimi przewidzianymi przez ustawodawcę usługami, oraz z dożywotnim utrzymywaniem psa czy kota jest mało realne. Dla właściciela schroniska najbardziej opłacalne jest zatem odebranie tej jednorazowej wypłaty i zlikwidowanie zwierzęcia. Schronisko jest zatem azylem dla zwierząt tylko z nazwy, a działa jak zwykła rakarnia.

Właściciel schroniska na ogół żałuje pieniędzy na humanitarne uśpienie zwierzęcia. Zastrzyk kosztuje. Woli pozostawić zwierzęta własnemu losowi, „ na zdechnięcie” jak raczyła się wyrazić właścicielka przytuliska na Kaszubach. Zwierzęta nie są karmione, umieszczane są w zbyt ciasnych klatkach, zagryzają się nawzajem i okaleczają. Pozbawione pomocy weterynaryjnej zdychają w męczarniach.

Koło podobnych schronisk powstają nielegalne cmentarzyki z kośćmi padłych czworonogów. Powiatowi lekarze weterynarii pod których nadzorem są schroniska nie bardzo przejmują się tym obowiązkiem. Przede wszystkim nie chcą wchodzić na swoim terenie w niepotrzebne konflikty. Mają wystarczająco dużo kłopotów z nielegalnymi ubojniami i z hodowlami nie spełniającymi warunków weterynaryjnych, żeby przejmować się nikomu nie potrzebnymi pieskami i kotkami.

Do czego prowadzą podobne regulacje prawne pokazuje sprawa schroniska w Radysach, która kilka tygodni temu zbulwersowała opinię publiczną i media. Właściciele schroniska wygrywali przetargi na odławianie psów z wielu gmin a właściwie z całej Polski gdyż ofiarowywali „opiekę” nad zwierzętami za najniższa cenę. Schronisko otrzymywało ryczałtowo 1400 złotych za psa i 300 złotych za kota.

Przedsiębiorstwo Struga S.A. które ma z Radysami podpisaną umowę na utylizację padłych zwierząt ujawniło, że w latach 2018-2019 zutylizowało 16 ton padłych zwierząt. To około 1000 psów. Z Radysami nadal ma podpisaną umowę około 50 podlaskich gmin, które nie zamierzają zerwać tej umowy pomimo skandalu. Twierdzą, że mają związane ręce.

Gdyby pracownicy gminy przy wyborze oferty kierowali się innymi niż ekonomiczne przesłankami mogliby zostać oskarżeni o niegospodarność. Jeżeli schronisko godzi się na wypłacaną przez gminę stawkę dzienną nie jest zainteresowane adopcjami. Przynoszące dochód zwierzęta siedzą w klatkach choć mogłyby poprawić swój los.

Jak widać jest to ustawodawcze błędne koło. Rozwiązania nie mają nic wspólnego z ochroną zwierząt, a stosowane obowiązujące procedury prowadzą tylko do ich torturowania ze szczególnym okrucieństwem. Taki zarzut ma być postawiony aresztowanemu właścicielowi przytułku w Radysach za co grozi mu do pięciu lat więzienia.

I co z tego? Podobnych „schronisk” jest w Polsce wiele, a ich właściciele są zupełnie bezkarni. Dla psów i kotów byłoby chyba lepiej gdyby zostały na miejscu odstrzelone przez myśliwych lub gajowych. [Na Maruchę nie liczcie…. – admin]

Jak zwykle potrzebne są rozwiązania systemowe, ale ustawodawcy w naszym kraju nie zwykli w żadnych sprawach korzystać z opinii osób, które się na tych zagadnieniach znają. O opłacalności elektrowni jądrowych, metodach leczeniu raka, koniach czystej krwi i problemach zwierząt decydują politycy, z wykształcenia najczęściej prawnicy, historycy czy filozofowie.

Tymczasem jedynym sposobem rozwiązania problemu nadmiernie mnożących się zwierząt jest opodatkowanie właścicieli zwierząt niewykastrowanych i zwolnienie od podatku właścicieli zwierząt wykastrowanych. Niezależnie od rasy zwierzęcia, jego dyplomów i medali a także od wieku właściciela. Kastracja powinna być nieodpłatna tak jak nieodpłatne są szczepienia psów.

Właściciele psów rasowych prowadzący hodowle, czerpią z tej hodowli zyski więc nie ma przyczyn zwalniania ich od podatku. Ludzie starsi, niezamożni, dla których zwierzę jest jedynym przyjacielem też powinni zdobyć się na jednorazowy akt pozbawiania swoich pupili płodności. Z myślą o nieszczęsnych szczeniętach oddawanych po urodzeniu w przypadkowe ręce, które powiększają potem armię bezdomnych zwierząt.

Podatki od niekastrowanych psów powinny zasilać budżety gminy, gmina natomiast powinna z tych podatków finansować schronisko, które byłoby pod jej całkowitą kontrolą. Schroniska powinny być przynajmniej raz w tygodniu obowiązkowo otwarte dla zwiedzających i kandydatów do adopcji zwierząt. Argument, że zwiedzający przeszkadzają pracownikom w pracy najczęściej służy do utajnienia ich ciemnych sprawek na przykład głodzenia czy torturowania zwierząt.

Teraz trochę z własnych doświadczeń. Przez nasz dom przewinęło się wiele psów, zawsze braliśmy psy bezdomne i nierasowe, pomimo że na psach i ich rasach się znam. Uważam, że każdy ma prawo zajmować się pieskami motylkami czy ślimakami ale najlepiej żeby robił to na własna rękę i za własne pieniądze.

Jeden z moich psów był uciekinierem. Wiele razy odbieraliśmy go ze schroniska na Paluchu. Był szczepiony, odrobaczany, a nawet ofiarowywano nam na pożegnanie niepotrzebną smycz z obrożą. Widać że schronisko działa według ustalonych procedur.

Rzadko kto odmówi przyjęcia nowej smyczy – większość z nas ma skłonność do chomikowania darmochy. W skali kraju to ogromne wydatki. Lepiej byłoby tak dopracować ustawy żeby dręczenie zwierząt się nie opłacało, a ustawy do tego nie zachęcały.
A każdy niech sam kupuje smycz swojemu pieskowi.

Izabela Brodacka Falzmann
https://naszeblogi.pl

Komentarzy 14 do “Pieski świat”

  1. bryś said

    „Jeden z moich psów był uciekinierem. Wiele razy odbieraliśmy go ze schroniska na Paluchu.” – bardzo odpowiedzialna właścicielka. Przecież jest zasada że właściciel za psa odpowiada?

    Co hycel robił z psami?

  2. bryś said

    Z myślą o nieszczęsnych szczeniętach oddawanych po urodzeniu w przypadkowe ręce, które powiększają potem armię bezdomnych zwierząt. – aż łzę uroniłem. To taki psi feminizm? Wszyscy jesteśmy psami? Kupę lat nie widziałem bezpańskiego psa.

  3. Aro said

    Niestety nie umiem przejść nad tym bez słowa. W tym tygodniu urodziły się w magazynie firmy, w której pracuję, koty. Moja koleżanka, wielka miłośniczka zwierząt, mimo protestów wielu ludzi oddała je do jakiegoś schroniska (wcześniej chciała zlecić uśpienie) bo jak mówiła, gdy dorosną to zagryzą je psy. Jej serce nie pozwalało na takie okrucieństwo dlatego trzeba zabić je teraz. No i kogoś wezwała. Pewnie działa na opisanej tu zasadzie. Najważniejsze, że koleżanka ma czyste sumienie, bo przecież zrobiła taki dobry uczynek.

    A druga połowa tego artykułu to bełkot, podobny do tego jaki słyszałem z ust mojej koleżanki.

  4. UZA said

    „Powiatowi lekarze weterynarii pod których nadzorem są schroniska nie bardzo przejmują się tym obowiązkiem. Przede wszystkim nie chcą wchodzić na swoim terenie w niepotrzebne konflikty”.

    Proszę, jacy Panowie Powiatowi zrobili się nagle delikatni ! Gdy chodziło o masowe mordowanie świń (pod pretekstem jakiejś tam „epidemii” ) , to weterynarze – rakarze nie bali się konfliktów z rolnikami. Za bezdomnymi psami i kotami najwyraźniej nie stoi żadne lobby, można więc temat olać.

  5. Kar said

    ..do zdjecia u gory: poczciwa psina..mozna patrzec i patrzec… Jak on daje sobie rade z czlowiekami w dobie wariatcwa powszchnego..

  6. Jacek said

    Na zdjęciu to nie przypadkiem pupil pana Gajowego?

    ———–
    Gajowy to kociarz.
    Admin

  7. gnago said

    bełkot kastracja to blokowanie rozwoju gatunku i ograniczanie się do rasowych. A to konsekwencja poprawności. Ongiś psy były dniem wolne i socjalizowały sie w gromadzie z soba i ludźmi. Taki pies wie że jest na wspólnym i gryzie jedynie w samoobronie i to koniecznej samoobronie . Dzisiejsi uciekinierzy z domów i kojców i bud znają jedynie właścicieli i reagują strachem i agresja na każdego człowieka i psa. Nie znają okolicy i błądzą. Mamy i skutek poboczny rozpanoszenie się zwierzyny po miastach i wsiach.Podobnie zakaz okrutnego wypalania łąk, efektem plaga kleszczy, Chorzy na boreliozę i inne choroby odkleszczowe mają komu dziękować

    ——
    Co Pan bredzi? Co Pan idealizuje? W samoobronie? TAKI CHUJ. Pan chyba zdziczałych psów nie widział.
    Zajmie się Pan wszystkimi bezpańskimi szczeniakami?
    Admin

  8. . said

    Bryś @

    „Kupę lat nie widziałem bezpańskiego psa.”

    Wbrew pozorom one nadal są.
    We wsi z której pochodzę były dwa takie kundle. Pierwszego wyrzucili jakieś mieszczuchy pod restauracją na parkingu. Po czasie jakimś ktoś zadzwonił gdzieś chyba do gminy i jakiś hycel go zabrał.
    Drugiego wyrzuciła z domu pewna miejscowa rodzina i tak sobie biegał po okolicy. Co się z nim obecnie dzieje to nie wiem.
    I przypominam, że do lewaków i obrońców zwierząt nie należę. Ale widzę co się dzieje.

  9. bryś said

    Sąsiadka moja przygarnęła już dwa. Jednego z 10 lat temu, dorosły mieszaniec, rudy, dość duży, i z 3 lata temu trafiła jej się bardzo ładna, tak z roczna, owczarka niemiecka. 🙂 Też miałem kiedyś przybłędę, tak z 30 lat temu, Pampanini, mały mieszaniec, ale taka łajaza, że żadnemu zwierzakowi nie przepuścił. Jego potomstwo do niedawna jeszcze się na wsi trafiało, małe, krępe, charakterystyczne umaszczenie. Jeszcze na początku lat 90 jak jakaś suka miała cieczkę, trafiało się i paręnaście psów pod czyimś domem, albo jak się puściła biegały po polach. Ale to już historia. Co do artykułu, typowy lewacki bełkot, robiący z wyjątków regułę. Zazwyczaj ludzie posiadający psy są świadomi obowiązków. A odkąd pogonili mały handel psami z rynków i giełd, ciężko o zwykłego, solidnego mieszańca. Same mimozy. 🙂 A owczarka kaukaskiego to chyba sam bym się bał. Albo tych amstafo podobnych. Zwłaszcza przy dzieciach.

    ——
    Nazywać Panią Brodacką „lewaczką”… trzeba mieć niezły mętlik w głowie…
    Admin

  10. bryś said

    Może się i nie rozumiemy, lewactwo kojarzy mi się w tym przypadku z chęcią regulowania, pochylania się z troską i jątrzenia spraw marginalnych, lub wręcz nieistniejących.

    Po za tym rozkminił mnie ten cytat:

    Z myślą o nieszczęsnych szczeniętach oddawanych po urodzeniu w przypadkowe ręce, które powiększają potem armię bezdomnych zwierząt.

    Mamy tu wszystko: i nadmierne mnożenie, i przypadkowe nieodpowiedzialne ludzkie ręce (na pewno białe i męskie), i wizję nieszczęsnych, głodnych i smaganych wiatrem szczeniaczków.

  11. bryś said

    No i jeszcze zagwozdka: czy pies NALEŻY do właściciela? Czy ma być mu poddany? Czy można jeszcze dać mu klapsa? Czy można go stresować? A psie PRAWA? Skąd my to znamy?

  12. lewarek.pl said

    Kastracja powinna być nieodpłatna tak jak nieodpłatne są szczepienia psów.

    Szczepienia nieodpłatne???? Owszem, były, w PRLu.
    W zeszłym roku weterynarz wołał sobie 35 złotych (być może ceny są różne).
    A za kastrację, która jest zabiegiem operacyjnym, a nie tylko zwykłym wbiciem igły, to dopiero by sobie policzył!

  13. Głos Prawdy said

    Litość ogarnia na widok tych licznych wałęsających się po miastach i okolicach psów, często chorych, długo bez wody, z choroba wścieklizny. Musi ktoś zająć się nimi. Koty sobie w większości poradzą, a psów jest naprawdę żal.

  14. Jacek said

    Re 6 Gospodarz
    Pytam bo na zamieszczonym jakiś czas temu zdjęciu figurował podobnie umaszczony osobnik będący w dobrej komitywie z kocim gatunkiem.

    —————-
    Rozumiem. Ale to nie ten sierściuch.
    Admin

Sorry, the comment form is closed at this time.

 
%d blogerów lubi to: