Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

  • The rainbow symbolizes the Covenant with God, not sodomy Tęcza to symbol Przymierza z Bogiem, a nie sodomii


    Prócz wstrętu budzi jeszcze we mnie gniew fałszywy i nikczemny stosunek Żydów do zagadnień narodowych. Naród ten, narzekający na szowinizm innych ludów, jest sam najbardziej szowinistycznym narodem świata. Żydzi, którzy skarżą się na brak tolerancji u innych, są najmniej tolerancyjni. Naród, który krzyczy o nienawiści, jaką budzi, sam potrafi najsilniej nienawidzić.
    Antoni Słonimski, poeta żydowski

    Dla Polaków [śmierć] to była po prostu kwestia biologiczna, naturalna... śmierć, jak śmierć... A dla Żydów to była tragedia, to było dramatyczne doświadczenie, to była metafizyka, to było spotkanie z Najwyższym
    Prof. Barbara Engelking-Boni, kierownik Centrum Badań nad Zagładą Żydów, TVN 24 "Kropka nad i " 09.02.2011

    Państwo Polskie jest opanowane od wewnątrz przez groźną, obcą strukturę, która toczy go, niczym rak, niczym demon który opętał duszę człowieka. I choć na zewnatrz jest to z pozoru ten sam człowiek, po jego czynach widzimy, że kieruje nim jakaś ukryta siła.
    Z każdym dniem rośnie liczba tych, których musisz całować w dupę, aby nie być skazanym za zbrodnię nienawiści.
    Pod tą żółto-błękitną flagą maszerowali żołnierze UPA. To są kolory naszej wolności i niezależności.
    Petro Poroszenko, wpis na Twiterze z okazji Dnia Zwycięstwa, 22 sierpnia 2014
  • Kategorie

  • Archiwum artykułów

  • Kanały RSS na FeedBucket

    Artykuły
    Komentarze
    Po wejściu na żądaną stronę dobrze jest ją odświeżyć

  • Wyszukiwarka artykułów

  • Najnowsze komentarze

    walthemar o Dlaczego kobiety w średnim wie…
    NyndrO o Wolne tematy (10 – …
    gnago o Szymowski prześwietla premiera
    Bezpartyjna o Wolne tematy (10 – …
    Marucha o Prof. Mearsheimer: „To Zachód…
    walthemar o Pierwszy pozew za zmuszenie do…
    NyndrO o Wolne tematy (10 – …
    Boydar o Wolne tematy (10 – …
    Krystian Szeliga o Szymowski prześwietla premiera
    revers o Wolne tematy (10 – …
    Boydar o Szymowski prześwietla premiera
    NyndrO o Wolne tematy (10 – …
    Marucha o Wolne tematy (10 – …
    Yagiel o Wolne tematy (10 – …
    Boydar o Upadek cywilizacyjny Polski
  • Najnowsze artykuły

  • Najpopularniejsze wpisy

  • Wprowadź swój adres email

Zbrodnia i bohaterstwo

Posted by Marucha w dniu 2020-07-31 (Piątek)

Mija 76. rocznica Powstania Warszawskiego. To jeden z najbardziej tragicznych rozdziałów naszej polskiej historii. Na bezsensowną śmierć i kalectwo poszło wtedy 40 000 żołnierzy – w tym najbardziej ofiarni najlepiej wykształceni młodzi Polacy.

Wysłali na śmierć dzieci! Zginęło 200 000 naszych rodaków, a stolice zmieniono w kupę zgliszczy i gruzów.

Przepadły skarby kultury narodowej – nasze zabytki, infrastruktura, przemysł, księgozbiory.

Powstanie lepiej spełniło polityczne cele Hitlera niż nasze – polskie.

„Z punktu widzenia historycznego jest [jednak] błogosławieństwem, że Polacy to robią. Po pięciu, sześciu tygodniach wybrniemy z tego. A po tym Warszawa, stolica, głowa, inteligencja tego byłego 16-17-milionowego narodu Polaków będzie zniszczona, tego narodu, który od 700 lat blokuje nam Wschód i od czasu pierwszej bitwy pod Tannenbergiem leży nam w drodze. A wówczas historycznie polski problem nie będzie już wielkim problemem dla naszych dzieci i dla wszystkich, którzy po nas przyjdą, ba, nawet już dla nas” – radośnie meldował Hitlerowi Heinrich Himmler. Po 63 dniach walk Warszawa padła.

Zamiast analizy, zadumy i wyciągania wniosków znów będzie patriotyczne bicie piany.

Jaki był polityczny i militarny sens tego Powstania? Jaki był jego cel i czy mogło ono cokolwiek Polsce dać? Przy uroczystych obchodach jego tragicznej rocznicy znów powtarza się jałowe pretensje do Stalina i twierdzenie, że nastroje były już tak rewolucyjne, iż nie dało się tego wyhamować i rozkaz do powstania musiał paść.

Ale czyż aż tak trudno było ówczesnym analitykom przewidzieć jak zachowa się sprytny Gruzin? Dlaczego nie wyciągnięto wniosków z wiarołomnej postawy aliantów w 1939 roku, tylko znów naiwnie postawiono wszystko na jedną kartę? Czy w ogóle coś robiono, aby gorące serca i głowy studzić i wlewać do nich więcej rozsądku? Gdzie była wtedy praca polityczna ówczesnego kierownictwa i dowództwa? Ile był wart „rząd londyński”?

Nie sprawdziły się ówczesne elity. Umiały tylko ulec romantycznemu nastrojowi ulicy. Odpowiedzi na te pytania dostarcza zresztą i dzisiejszy stan świadomości Polaków, który wciąż jest w ogólnym zarysie do tamtego podobny. Tamte elity mają kontynuatorów na dzisiejszej scenie politycznej. Obowiązuje od wielu lat schemat irracjonalnej nienawiści do wszystkiego, co ze Wschodu, i wciąż ta sama naiwna wiara w automatyczną pomoc z Zachodu. Wciąż to samo kretyńskie przekonanie, że tam wymusimy jakąś wdzięczność, albo że mamy tam obowiązek przynależenia.

Idiotyczne są deklaracje polityków – zwłaszcza PiSu – że tym powstaniem coś udowodniliśmy światu i sobie. Skandaliczne są wypowiedzi mówiące o tym, że dzięki powstaniu być może uniknęliśmy losu którejś z republik ZSRR. Zapomnieli ówcześni przywódcy i dzisiejsi nie pamiętają przestrogi Romana Dmowskiego: „Bytu Polski ryzykować, jej przyszłości przegrywać nie wolno ani jednostce, ani organizacji jakiejkolwiek, ani nawet całemu pokoleniu. Bo Polska nie jest własnością tego czy innego Polaka, tego czy innego obozu, ani nawet pokolenia”.

Powstanie Warszawskie na długo pogrążyło nas jako naród w kadrowej i moralnej niemocy. Henryk Sienkiewicz pisał że „krwi nie żal, byleby na marne nie szła”. Ale tej krwi żal. Żal, bo przelana na daremnie w imię romantycznych bzdur wciskanych młodym ludziom przez nieodpowiedzialnych polityków.

Nie wystarczy znicz i pamięć – tę ranę trzeba rozdrapać i wyciągać wnioski. Czasem trzeba umierać za ojczyznę, ale ważniejsze by mądrze dla niej żyć. I aby więcej nie powtarzać tych niewybaczalnych błędów trzeba promować trzeźwy patriotyzm i uczciwe myślenie o polityce. Chwała dzielnym Powstańcom – tym z AK, AL, BCh, NOW i NSZ. Hańba sprawcom tragedii.

Łukasz Marcin Jastrzębski
Rubryka: „Z lewej burty”.
Myśl Polska, nr 31-32 (2-9.08.2020)
http://mysl-polska.pl

Z Polakami nie ma co rozmawiać na logikę, na argumenty. Nic się nigdy z historii nie nauczyli.
Admin

Komentarzy 40 do “Zbrodnia i bohaterstwo”

  1. Janusz Wlodarczyk said

    To jeden z najbardziej tragicznych rozdziałów naszej polskiej historii. Na bezsensowną śmierć i kalectwo poszło wtedy 40 000 żołnierzy )) < jak mozna takie bzdury nieprawde wypisywac; wstydz sie Dziennik gajowego Maruchy!

    ————-
    Idiota. Nieuleczalny idiota. Idź, chwal się, że posłano na śmierć kwiat polskiej młodzieży…

    Admin

  2. Ewa said

    decyzja Bora-Komorowskiego była zła z wojskowego punktu widzenia, nie uwzględniała ponownej koncentracji wojsk niemieckich na kilka dni przed 1 sierpnia i braku uzbrojenia powstańców, podobnie brak odpowiedzialności u delegata rządu RP na kraj Jankowskiego oni podjęli decyzję politycznie – powstanie ma wybuchnąć, bo cośtam – „żeby komuniści nie mówili, ….”

    w Krakowie komendant AK Edward? Godlewski był zobowiązany przez kard. Adama Sapiehę do uniknięcia takiego powstania co wyegzekwował, dzięki czemu uciekinierzy czy to z Kresów spod ukraińskich cepów, czy z Warszawy mieli gdzie się podziać a Krakowa nie trzeba było odbudowywać od podstaw

  3. plausi said

    To jeden z zakłamanych rozdziałów historii

    „To jeden z najbardziej tragicznych rozdziałów”

    Przpomnijmy, udało się wybić znaczną część inteligencji polskiej, szczególnie młodej, która byłaby niezbędna w okresie po zakończeniu II. Wojny, a także wybić część mieszkańców Warszawy, jak też zrujnować budowle i infrastrukturę. Ułatwiło to niebywale przejęcie kontroli nad polskim społeczeństwem głównie żydowskiej agenturze, zainstalowanej w Polsce przez władze sowieckie. Jak się jednak w latach 80-tych okazało, ta agentura nie była sowiecka tylko pozostała żydowska.

    https://pppolsku.wordpress.com/2016/08/07/gadz/#Histo

    Wypowiedzi Janusza Wlodarczyka nie zamierzamy komentować, ubolewamy jednak nad stanem jego ducha, niestety takie przypadki bezmyślności, że unikniemy bardziej precyzyjnego określenia, nie są niestety rzadkością. Ileż razy będziemy jeszcze musieli przytaczać Voltaira, aby dotarło to do niektórych umysłów.

    Przez ostatnie dwa, trzy wieki z reguły ginęli Polacy bezsensownie i w najlepszym przypadku dla cudzych interesów. Kto wpoił nam ten idiotyzm jakiegoś „bohaterstwa”, to nie jest bohaterstwo a samobójstwo ?

    W jakimś sensie symboliczne jest wysługiwanie się naszego wojska w imperialnych operacjach USA, za co USA nie tylko wkroczyły do Polski ale też specjalną ustawą „447” szantażują nas, abyśmy wypłacili haracz organizacjom żydowskim. Najwyraźniej uważają Polaków za skończonych durni, po analizie naszej historii ostatnich wieków, i traktują nas jak bydło, pewnie za radą swych agentów z tego PO.PiSu tzw. partii, w tym mniejszych grup przestępczych w rodzaju PSL, SLD, SP, .. jak też zorganizowanych dla potrzeb etapu Palikokotek, Kukizków czy w końcu „nowoczesnych”.

  4. Boydar said

    Nie trzeba nam było Soboru Aleksandra Newskiego burzyć. Wszyscy klaskali.

    Gdyby Warszawa nie została zrównana z ziemią, obecnie cała by była żydowska, i nie tylko kamienice.

    Coś za coś.

    Tylko niewinnych ludzi szkoda. Zawsze ich szkoda.

  5. Yagiel said

    Przez ostatni rok nie zmieniłem zdania, że
    Hańba podpalaczom Powstania/Warszawy, cynicznym Polakom mordercom Polaków – Chwała Żołnierzom/Warszawiakom walczącym, choć… !

    Sienkiewicz pokazał wybór: chcecie być Bartkiem Zwyciężcą ? Ursusem – oddającym Lygię Markowi W. ? czy może jednak Markiem W., kt. wskoczył na arenę, gdy Tur/ia był/a ubit/a, a Lygia na ręku Ursusa-prostaka… ? Polacy wybierali – i wybierają…

    Boydarze – chcący nie ma krzywdy… Tu jakoś wyjątkowo podle to znaczy: chcący/zapalający Powstanie NIE zginęli (jak w 39.).
    Każdy ma prawo i możliwość myśleć: walczyć teraz wg bzdurnych rozkazów – czy czekać na bezpośrednie starcie Hitlerowców i stalinowców? Któryś most uchwycić/zabezpieczyć dla ACz/Kościuszkowców… Ale było, jak teraz: Polacy mają ginąć, nie zwyciężać – świadomi, chętni kami-kaze Zachodu ?
    Mądrze wtedy było czekać i myśleć…(Kobiety i dzieci wysłać poza W-wę daleko.) ALe normalni Polacy nie byli i nie są mądrzy: wychowani byli i są: „Na stos! rzuciliśmy swój życia los na stos, na stos!” Mniejsza o to, kto stos Polakom układa…

    Jak strasznie! Jak strasznie, że aż tak głupio! I że to trwa… Czym różny plastelinowy Duda od Bór-Komorowskiego? czym różny Morawiecki od Monter-Chruściela? czym Sasin od Kobra-Okulickiego? To samo grają – dla tych samych – przeciwko Polsce.
    Hańba im!

  6. wnikliwymokiem said

    „Antypolskie powstania – kościuszkowskie, listopadowe, styczniowe i warszawskie – zawsze przynosiły nam straty materialne i ludzkie, a żadnych korzyści. Jeśli jednak ktoś traci, to korzysta ktoś inny…”

    https://bb-i.blog/2019/10/04/antypolskie-powstania/

  7. wnikliwymokiem said

    Ad.2

    ” Jak się jednak w latach 80-tych okazało,… ” –

    Sowiecki = żydowski.

  8. Dinozaur said

    Sp. Tatuś Dinozaura studiował w Warszawie w początku lat 20-tych i był świadkiem rozbiórki b. Soboru na Placu Saskim , poza tym cerkwi na Placu Litewskim w Lublinie. Uważał to za przynoszące nieszczęście barbarzyństwo . Nie wiem , czy znał przepowiednię Ojca Jana Kronsztackiego …

  9. Podobno byli tacy oficerowie AK, którzy bezpośrednio przed Powstaniem młodych z miasta wyprowadzali…

  10. Antares said

    #Boydar
    „Nie trzeba nam było Soboru Aleksandra Newskiego burzyć. Wszyscy klaskali”

    A co wspólnego ma wyburzenie tego soboru z PW? Czyżby znowu jakieś przepowiednie się kłaniały?
    Sobór ten został postawiony przez Rosjan jako symbol ich dominacji nad nami a nie jako miejsce kultu, bo niby kto miał do nich chodzić prócz Rosjan.

    ————–
    Zburzenie Soboru było barbarzyństwem, do jakiego nie myślałbym, że Polacy są zdolni. Ale są zdolni, są…
    Admin

  11. OFICER SMERSZA ZASTRZELIŁ WSZYSTKICH NIEMCÓW, Z WYJĄTKIEM CÓRKI LEŚNICZEGO NIEMIECKIEGO, KTÓRA WSKAZAŁA ZAMASKOWANY WJAZD KOLEJOWU POD KSIĄŻ.

    Dwie STRATEGICZNE czechosłowackie bomby atomowe Tesli były po Aneksji Czech i Moraw pod administracją Luftwaffe. Po bitwie pod Kurskiem Goering chciał je użyć do ataku na Moskwę i Leningrad, ale plan storpedowało AK w Łucku i Świdniku. To posłużyło do Odsunięcia Łowczego Siedmiogrodu na boczny tor, któremu Hitler po jego TRYUMFIE w Bitwie Sycylijskiej powiedział: HERMANN, LUFTWAFFE JEST DIABŁA WARTE…, na co ten Rozpłakał Się.
    Gdy po zamachu w KĘTRZYNIE Hitler – lub jego Sobowtór – mianował Himmlera Dowódcą frontu WISŁA to wywołało to Przerażenie generałów pruskich, gdyż oznaczało przejęcie Wehrmachtu przez Żydów. Wehrmacht uratował Goering przy pomocy Najzdolniejszego Generała Schoernera, który dał SŁOWO HONORU, że Utrzyma front na WIŚLE, jeśli zbuduje się FESTUNG WARSCHAU.
    Granica sowiecko-niemiecka Na Wiśle implikowała zaś reanimację Paktu Ribbentrop-Mołotow i Odwrócenie Sojuszy ANTYANGLOSASKO. Łowczy Siedmiogrodu przystał na to, gdyż w razie Nieskapitulowania Anglosasów miał w zanadrzu 2 bomby atomowe Tesli, których wybuch na dnie Atlantyku powodował zniszczenie Europy Zachodniej i USA, czyli przejęcie ich przez III Rzeszę przy daniu Japonii Ameryki Południowej i Australii a Związkowi Sowieckiemu Chin.
    FESTUNG WARSCHAU Schoernera zostało jednak zniszczone przez Powstanie Warszawskie
    Wobec tego 2 bomby Tesli trzeba było dać Generalissimusowi czyli Stalinowi II, aby ten zdetonował je na Dnie Atlantyku, co nazywa się Planem SAHAROWA i Car-Bombą. Bomba wodorowa Saharowa powstała dopiero w roku 1961, toteż PODPIS Wykonawczy Ławrentego Berii na Planie Saharowa odnosi się do 2 bomb Tesli, które SmerSz wyprowadził spod KSIĄŻA.
    Plan Saharowa zniweczył marszałek mojego ojca Góra-Dolina aresztowaniem w Kijowie Generalissimusa, który wiózł do Pragi złoto na wykupienie przez Holokaustów USA, co Bank Atlantycki sprawdzał w Belgradzie i Zagrzebiu.

    wandaluzja.pl

  12. Powstanie Warszawskie uratowało Polskę i ŚWIAT Dwukrotnie.

  13. JerzyS said

    Przeczytajcie tygodnik TYLKO POLSKA!, A TAM ARTYKUŁY:

    1. POWSTANIE WARSZAWSKIE WYBUCHŁOI ZA GIGANTYCZNE PIENIĄDZE?

    2. RETINGER JÓZEF Publikujemy jego rozmowy z PRL-owskim wywiadem
    z archiwów IPN

    3. 200 MILIONÓW DOLARÓW ZA DOPROWADZENIE DO ZBRODNI WYBUCHU POWSTANIA WARSZAWSKIEGO

    4. JAKĄ W TYM ROLĘ ODEGRAŁ MIĘDZYNARODOWY ŻYD, MASON I PEDERASTA JÓZEF RETINGER?

    5. AK SILNA BYŁA OBCA AGENTURA W KOMENDZIE GŁÓWNEJ AK?

    6 KOMU PRZEKAZAŁ GIGANTYCZNE PIENIĄDZE NA KILKA TYGODNI PRZED WYBUCHEM POWSTANIA?

  14. Marek said

    Nie trzeba nam było Soboru Aleksandra Newskiego burzyć. Wszyscy klaskali.
    ===
    Nawet tureckie islamy nie wyburzyli Hagia Sofia, dzisiaj zamienili na meczet, ale stoi i jest świadkiem historii.

  15. Marek said

    Powstanie Warszawskie uratowało Polskę i ŚWIAT Dwukrotnie.
    ===
    Dobry żart.
    Ale brakuje dopisku, przed czym uratowało?

  16. Ad. 8

    RETINGER JÓZEF Publikujemy jego rozmowy z PRL-owskim wywiadem
    z archiwów IPN

    A od kiedy to rozmowy z wywiadem są publikowane? 🙂

  17. revers said

    A byl jeszcze roskaz z londynku, zorganizowac powstanie w Krakowie?

    lub Trzaskowki, Naczelny Rabin Schudrich lrzestrzega narodowcow na dzien 1.08.2020

    https://narodowcy.net/trzaskowski-przestrzega-narodowcow-przed-rocznica-powstania-warszawskiego/

    Mocne slowa Trzaskowkiego, oby mocniesze slowa byly w paradach milosci inaczej

    https://wawainfo.pl/rafal-trzaskowski-290720-ag-zabra-gos-w-sprawie-marszu-onr

  18. Antares said

    #Marek
    „Nawet tureckie islamy nie wyburzyli Hagia Sofia, dzisiaj zamienili na meczet, ale stoi i jest świadkiem historii.”

    Dwie nieporównywalne sytuacje. Zdobywając Konstantynopol turcy mieli już gotowy obiekt który po niewielkich przeróbkach doskonale nadawał się na meczet jako symbol ich nowego władztwa, co zresztą szybko się stało. Poza tym burząc meczet to równie dobrze by musieli wyburzyć cały Konstantynopol.

    ———–
    A to co, cerkwi nie można używać jako kościoła katolickiego? I to bez większych przeróbek?
    Całe Beskidy Wschodnie są pełne przykładów.
    Admin

  19. Yah said

    Oczywiście obarczanie wina Armii Czerwonej i LWP, że nie ruszyła na pomoc walczącej Warszawie są pozbawione , z punktu widzenia wiedzy wojskowej sensu. Rosjanie nigdy nie wdawali się w walki o duże miasta. Raczej okrążali je i:
    – zmuszali załogi do poddania się
    – zostawiali korytarz, aby Niemcy mogli ewakuować się z miasta – tak zrobił Koniew w przypadku Krakowa.

    Czy dowództwo AK o tych metodach wali nie wiedziało ? Powinno wiedzieć, na podstawie metod zastosowanych na przykład przy wyzwalaniu Lwowa.

    Przypomnę tylko, że przyczółek warecko-magnuszewski zdobyła 8 Gwardyjska Armia gen. Czujkowa 1 sierpnia 1944 roku, ale …. to był tylko przyczółek. Rozwinięcie uderzenia z przyczółka wymaga przecież jego poszerzenia , ześrodkowania sił, dostarczenia amunicji i paliwa w takich ilościach, które gwarantowałyby powodzenia ataku.
    Czy samo zdobycie przyczółka umożliwiało okrążenia Warszawy od zachodu ? Oczywiście , że nie tym bardziej, że Niemcy zajmowali wówczas jeszcze całe Prusy Wschodnie i północno-zachodnie Mazowsze.

    Tak więc na podstawie podstawowej wiedzy wojskowej było to powstanie zupełnie pozbawione sensu.

    Jeśli dowództwo powstania chciałoby rzeczywiście umożliwić wyparcie Niemców z Warszawy, to powinno się ono zacząć od zdobycia i zabezpieczenia przepraw mostowych na Wiśle.

    Ale nie taki był cel powstania. Celem powstania było zniszczenie stolicy Polski i doprowadzenie do rzezi jego mieszkańców, a przede wszystkim ludzi młodych. Inspiratorami było nie tylko dowództwo AK, ale i dzieci „ziemian”, o których często w Gajówce się pisze. O dziwo, ci potomkowie „ziemian” z reguły powstanie przeżyli legendując „bohaterstwo” będące w gruncie rzeczy zasłona dyna dla tego LUDOBÓJSTWA mieszkańców Warszawy.

  20. Boydar said

    Napisałem (4) – „Nie trzeba nam było Soboru Aleksandra Newskiego burzyć. Wszyscy klaskali.” To był impas, dokładnie jak w brydżu. Nie było ruchu. Ale klaskać musu nie było.

    Myślę sobie, a trochę poczytałem, że kiedy planowano budowę, a poszło wszystko nadzwyczaj sprawnie, to już wtedy byli tacy którzy wiedzieli jaki będzie koniec, i do czego może się komu przydać. To była budowla zarówno przeciw Polsce jak i przeciw Rosji. Jej zburzenie natomiast jeszcze dodatkowo przeciw Bogu. Bogu na szczęście nic poważnego się nie stało, bo Bóg to jednak Bóg, ale Polacy i Rosjanie mogliby przy większej flaszce razem usiąść i się zastanowić- „pocośmy Baco jedli tą żabę” – kto na tym wyszedł z brudną du’pą a kto zacierał ręce.

    Wspomnienie wyburzenia Soboru miało wpływ, i nie był on dobry, choć przecież nieświadomy. I powtórzę raz jeszcze – nam klaskać nie kazano.

  21. LotusPrint said

    Jako młodzież czułam romantyczny podziw dla powstania, roiłam sobie, koleżanki mama była łączniczką, ojczyma ojciec zginął, to wszystko było bliskie i poruszające, w takim samym kulcie w harcerstwie wychowywała się moja córka, dopóki nie przyszły inne refleksje, bardziej dojrzałe spojrzenie. Dziś, kiedy przychodzi ten dzień, proszę męża, żebyśmy gdzieś wyjechali za miasto. Dla turystów Powstanie jest jakąś atrakcją i ja to rozumiem. Powstał film fabularny (na którym główny bohater biegnie ranny przez cmentarz a w tle leci Summertime saddness Lany del Ray, bardzo to cool i uwodzicielskie), są chyba już nawet gry komputerowe i komiksy. Gdyby tylko nie epatowano tym młodzieży, omawiano uczciwie postawę dowództwa, nie robiono z tego takiego bohaterskiego cyrku – patriotycznej szopki. Czuć ten fałsz na kilometr. Świętowanie w tym stylu dnia, w którym rozpętało się krwawe piekło zakończone rumowiskiem, to jak dla mnie przesada. I znam jeszcze paru warszawiaków, którzy myślą podobnie.

    Też uważam, że Sobór zburzono niesłusznie.

  22. Sarmata said

    ZWYCIĘSTWO PROWOKACJI
    Józef Mackiewicz

    AK formalnie podlegała oddziałowi VI (specjalnemu) sztabu Naczelnego Wodza w Londynie, i winna była wykonywać otrzymane od niego instrukcje. Była to jednak podległość czysto formalna. W praktyce nie rząd „krajowi”, lecz „kraj” rządowi narzucał swą wolę, także w najistotniejszej sprawie, a mianowicie stosunku do Sowietów. Wynika to przykładowo już z historii „Instrukcji dla kraju” Wodza Naczelnego (Sosnkowskiego) z dnia 27 października 1943. Nakazuje on m. in., że z chwilą wkroczenia na terytorium Polski Armii Czerwonej: „Kraj z Sowietami współpracować nie będzie”; AK winna pozostać w konspiracji. – W odpowiedzi, nadchodzi 1 stycznia 1944 depesza od dowуdcy AK gen. Komorowskiego, datowana 26 listopada 1943, w ktуrej ten zawiadamia, że wydał rozkaz odwrotny: „W tym punkcie niezgodny z instrukcją rządu”, a mianowicie że: „…miejscowy dowódca polski (AK) winien się zgłosić do dowуdcy oddziałów sowieckich”. Ponadto nakazał to również przedstawicielom podziemnych władz cywilnych. Gen. Sosnkowski, jeden z nielicznych wówczas ludzi, który zdawał sobie sprawę z fatalnych następstw współpracy z bolszewikami, jest de facto bezsilny wobec decyzji „kraju”, i w listach do premiera z 4 i 9 stycznia 1944, wypowiada swój negatywny stosunek do decyzji krajowych. Ale rząd zmienia jego „Instrukcje” (w lutym) tak jak tego sobie życzy komenda AK. Prezydent wyraża „ufność w rozum polityczny władz krajowych”. W lipcu 1944 rząd (pod przewodnictwem Mikołajczyka) przekazuje „krajowi” ostatecznie prawo i obowiązek decyzji „bez uprzedniego porozumiewania się z rządem”. Przelew ten zawiera całkowite pełnomocnictwa z dn. 26 lipca 1944. Wszystkie protesty i próby kontrzleceń ze strony gen. Sosnkowskiego, zwłaszcza w odniesieniu do współdziałania z Sowietami, zostają przez rząd zdezawuowane. AK otrzymuje carte blanche nie tylko w sprawie działania militarnego, ale i politycznego.
    Odpowiedzialność za te działania ponosi więc sama. Jakie one były w dziedzinie kolaboracji militarnej z Sowietami, przedstawiliśmy pokrótce w poprzednim rozdziale. Dodajmy do tego dosyć niedwuznaczne stanowisko polityczne cywilnych władz podziemnych. Organ głównego stronnictwa rządowego (Ludowców) „Jutro Polski” w Londynie (Nr. 19, r. 1947), stwierdza:
    „Podziemna Rada Jedności Narodowej w kraju, a więc reprezentacja całej Polski demokratycznej, jednomyślnie wyraziła zgodę na uchwały Jałtańskie… Premier Mikołajczyk, przyjmując postanowienia Jałtańskie podporządkował się przede wszystkim decyzji kraju, jego wyrażonym żądaniom sformułowanym w uchwałach Rady Jedności Narodowej.”
    Gdy w rządzie emigracyjnym w Londynie doszło do kryzysu z powodu kapitulacyjnej polityki Mikołajczyka i mianowania rządu T. Arciszewskiego, Rada Jedności Narodowej w kraju powzięła uchwałę domagającą się powrotu Mikołajczyka, potwierdzenia zawartego przezeń kompromisu z Sowietami. Gdy w końcu na posiedzeniu Komisji Głównej RJN w dniu 3 maja 1945, wniosek votum nieufności dla rządu londyńskiego nie przeszedł, przedstawiciel najliczniejszego stronnictwa (ludowego), Stefan Korboński, ogłosił się samozwańczo „ostatnim Delegatem Rządu na kraj”, i uznał w imieniu podziemia komunistyczny rząd Bieruta.
    Jak się skończyło, wiemy. Podobnie jak odzyskanie niepodległości nie było zasługą legionów Piłsudskiego, tak też utrata niepodległości nie była winą AK i podziemia. W obydwu wypadkach decydowały siły wyższe. Na ukształtowanie jednak nastrojów w kraju i kierunek myśli narodowej, AK wywarło wpływ decydujący. Wynikał on już z poprzedniej jednokierunkowej racji, którą dostrzegano nie w przeciwstawieniu bolszewikom, a w dobijaniu z nimi razem okupanta poprzedniego, który opuszczał terytorium Polski. Tylko w ten sposób mogła powstać ta ideologiczna „baza”, na ktуrej komuniści rozbudowali swój dogmat o „wyzwoleniu Polski”; z pewnymi ograniczeniami, ale przyjęty przez większość narodu, mimo że w rzeczywistości na Polskę spadła największa klęska jaka spaść mogła. Gdyż okupacja niemiecka była tylko okupacją zewnętrzną, sowiecka i zewnętrzną i wewnętrzną; niemiecka tylko fizyczną, sowiecka i fizyczną i psychiczną; tamta była przejściowa
    w okresie wojny, ta trwała w okresie pokoju; tamta nie uznana przez cały świat, ta uznana przez cały świat; wobec tamtej cały naród znajdował się w stanie wojny, wobec tej – w znacznej mierze za sprawą AK w stanie kapitulacji.
    Politycy czy generałowie reprezentujący koncepcję, której rezultatem jest klęska nawet przez nich nie zawiniona, bywają zazwyczaj odsuwani od wpływów. Taką konsekwencję poniósł obóz sanacyjny po klęsce 1939, chociaż nie była to jeszcze klęska ostateczna. Natomiast dziś, ci którzy wspierali w walce obecnego okupanta, nie tylko nie zostali odsunięci od wpływu na dalszy rozwój polskiej myśli niepodległej, ale uzyskali ponadto w wielu wypadkach monopol na kryterium polityczne i ferowanie decyzji, co było lub jest słuszne, moralne lub niemoralne, zgodne lub niezgodne z interesem narodu.
    Jak już wspominaliśmy znaczna część przywуdcуw podziemia i AK, włączyła się w nurt kapitulacji i dalszej współpracy z komunizmem. Nie przeszkodziło to jednak niektórym z nich zająć pуźniej na emigracji, ponownie kierownicze pod względem politycznym, a sztandarowe nieomal pod względem narodowym, stanowiska. Dla przykładu przytoczyć wystarczy osobę, wspornnianego wyżej, „ostatniego Delegata Rządu na kraj”, Stefana Korbońskiego. Oto co pisała w tej sprawie wychodząca w Londynie „Myśl Państwowa” (Nr. 1, październik 1954, str. 8) w artykule pt. „Trzy rodzaje uchodźców”, podpisanym pseudonimem HAK, znanego dziennikarza polskiego, Henryka Kleinerta (zmarłego 18. 6. 1958):
    „Ostatni delegat rządu na kraj przestał uznawać rząd i Prezydenta R.P., a uznał Bieruta. Gdy… zwrócono się do delegata rządu, aby pieniądze rządowe i środki łączności z Londynem oddał do dyspozycji tych którzy mają zamiar prowadzić dalej akcję oporu, p. Korboński odmówił… W każdym razie ostatni delegat rządu na kraj wszystko przekazał Bezpiece.
    P. Korboński współpracował z reżymem lojalnie. Został posłem, uchwalał co trzeba było uchwalać. Zerwanie nastąpiło nie z jego woli i winy, a po prostu dlatego, że reżymowi już na dalszej współpracy z p. Korbońskim i jego przyjaciółmi politycznymi nie zależało. Odegrali swoją rolę i stali się zbędni…
    B. ostatni delegat rządu na kraj znalazłszy się zagranicą nie ogłosił, że jego decyzja z 1945 była błędna… Uznawał nadal Jałtę i Bieruta. Jedyną tylko miał do Bieruta pretensję, a mianowicie że nie wykonuje postanowień jałtańskich w polityce wewnętrznej w Polsce i odtrąca p. Korbońskiego i współtowarzyszy od współpracy z sobą.
    …Ostatnio p. Korboński uzyskał duży rozgłos swą książką „W imieniu Rzeczypospolitej”. Tytuł wzięty z pierwszych słów wyroków wydawanych przez sądy w imieniu tej Rzeczypospolitej, którą p. Korboński zdradził, przechodząc do Bieruta. Obecnie w aureoli sławy autorskiej p. Korboński poczuł się powołany do ferowania wyroków o ludziach na uchodźstwie. Opublikował w prasie niegodną i niską napaść na osobę Prezydenta R.P… . O wartości człowieka świadczą słowa głoszone i czyny, popełniane w poczuciu całkowitej bezkarności. A przecież p. Korboński poucza z namaszczeniem wszystkich co powinni robić i jak się zachowywać… Może za parę miesięcy czy lat doczekamy się, że b. towarzysz Światło zacznie nas pouczać i wynosić wyroki o ludziach uchodźstwa walczącego.”
    Obecnie p. Korboński zajmuje wysokie stanowisko w jakiejś organizacji porozumienia międzynarodowego, gdzie reprezentuje Polskę. Objawy tego rodzaju tłumaczą się nie tylko linią współczesnego polrealizmu, ale i względami ubocznymi, nasuwa się określenie: technicznymi. Wielu bowiem przywódców b. podziemia, którzy znaleźli się na emigracji, zgodnie z panującą na Zachodzie koniunkturą dla polityków nie podejrzanych o
    „kontrrewolucyjne” tendencje, znalazło ułatwiony dostęp do politycznych ośrodków mocarstw zachodnich. Przy tym rolę odgrywał atestat „resistance” antyniemieckiego, jako sprawdzian lojalności wobec tych mocarstw w przeszłości. W ten sposób możliwe było uzyskanie ogromnej przewagi zarówno materialnej jak czynnej, nad resztą emigracji politycznej, pozbawionej z reguły środków.
    Drugim charakterystycznym momentem pozostaje fakt, że pietyzm z jakim polrealizm odnosi się do podziemia walczącego, dotyczy tylko podziemia antyniemieckiego. Z chwilą gdy rzecz dotyczy żołnierzy walczących o wolność bez organizacji, dyrektyw, bez dolarуw „miękkich” i „twardych kół”, bez zrzutów broni i amunicji, czyli w warunkach największego poświęcenia osobistego, ale – przeciwko komunistom, kończy się literatura piękna i patos, a zaczyna skazanie na milczenie, lub najczęściej: potępienie. Tak jest, jeżeli chodzi o partyzantkę antykomunistyczną, która od roku 1945 jeszcze lata całe walczy w kraju po wojnie. Tak jest tym bardziej w stosunku organizacji, które wyłamywały się spod dyrektyw AK w czasie wojny. Znamienne jest jednak, że ci sami ludzie, którzy się kiedyś z tej moralnej presji wyłamywali, dziś podporządkowują się już raczej ogólnemu nastrojowi. Tak np. czytałem przed kilku laty, bodaj w „Kulturze” paryskiej, zarzuty ze strony AK pod adresem NSZ, ujęte w slogan: „Gdy cała Polska walczyła z Niemcami, wyście jedni z nimi współpracowali!” – Na to ze strony NSZ, zamiast odpowiedzieć kontrsloganem: „Gdy cała Polska współpracowała z bolszewikami, myśmy jedni z nimi walczyli!…” odpowiadają gęstym tłumaczeniem, gdzie i kiedy zabili jakiegoś Niemca. Przy tym konfrontacja z faktem, że kraj, ojczyzna, Polska, znajduje się w tej chwili pod jarzmem nie Niemców, a bolszewików, przestaje raptem odgrywać rolę. Następuje emocjonalny nawrót do kryteriów z okresu minionej wojny dziś już nie ważnych obiektywnie, ale ważnych subiektywnie dla tych, dla których stanowiły cały ich dorobek polityczny i którzy z niego profitując, zapewne pragnęliby profitować w dalszym ciągu. W tym kontekście jest możliwe dziś jeszcze wygłaszanie takich pogadanek przez amerykańską stację Free Europe, (gdzie polską sekcją dysponują ludzie z b. AK), jak taka na przykład: „Własow zdradził, i zapłacił za to niesławną śmiercią…” (12. 10. 1961, godz. 18.45) – Rozumie się przez to, że „zdradził” oczywiście „ojczyznę” (a nie bolszewizm, przeciwko któremu walczył w istocie), i że słusznie został przez bolszewików powieszony.
    Ponieważ dziś najbardziej komunistom zależy na odbudowaniu i emocjonalnym odrodzeniu „antyfaszystowskiego frontu” z okresu wojny, wydaje się że Gomułka nie bez racji przeprowadził częściową „rehabilitację” AK. Zapewne nie tylko ze względu na rolę, jaką odegrała podczas wojny, ale też i na wpływy jakimi cieszy się w kraju i na emigracji po wojnie.

  23. guła said

    A na co mogli liczyć ci straceńcy . Na emigrację jak w 68 albo 80 roku.

    https://pl.wikipedia.org/wiki/Tomasz_Sommer

  24. Yagiel said

    Dodatek z powodu artykułu na WielkaHISTORIA, z 5 nieznanymi faktami o zamachu w Sarajewie:
    to nawiązanie do postawy plastelinowego Bór-Komorowskiego w ostatnich dniach lipca, gdy był obrabiany przez Monter i Chruściel w kierunku OGŁOŚ POWSTANIE!

    Z artykułu na WH wynika, że arcyksiążę czuł, przewidywał zamach na Bałkanach i gdyby oparł się był namowom/zapewnieniom gen. Potiorka – przeżyliby on i żona jego. Niestety, jak król Theoden miał swego Grimę – tak Bór-Komorowski swego…

    Ten gen. Potiorek siedział w tym samym samochodzie! Czarna Ręka Principa nie wymierzyła rewolweru i w niego – czemu?

    Wojny wygrywa się przed wojnami – wygrywają ci, kt. przeżyją, bo przecież nie planują wojen na swą śmierć!
    I dziś: mamy Grimę – to carek Jarek przy „Theodenie”/Dudzie? Czy kłamiesz-Szumowski przy Morawieckim-plastusiu/Pinokio? Obaj są Pinokio – cały rząd PiS jest Pinokio wraz z prezydentem i carkiem Jarkiem. Kto ich wystrugał? Znawca epiki? Tzn. Projektant Dziejów z Wojnami.

    Z królem Theoden’em była jego siostrzenica Eowina, dzielna sercem i umysłem – z opowieści/meldunków o sztabie Bór-Komorowskiego wynika, że była tam koordynatorka łączniczek, nie pamiętam imienia i nazwiska: starała się namawiać kogucików do powstrzymania rozkazu o powstaniu – chyba także Nowak-Jeziorański ją wspominał… Była karna/posłuszna jako żołnierz – nie zabiła Bór-Komorowskiego ani Montera, ani Chruściela:
    Jak to jest: jedno życie za życie 250 tys Warszawiaków, za rannych i wypędzonych, za miasto spalone z tyloma zabytkami, dokumentami Państwa i Rodów/Rodzin! Jak to jest, że wśród Polaków tak łatwo o Grimów, a tak trudno o Theodena ?

    Cóz, chyba ostatni Stefan Batory – dzięki Zamoyskiemu-ojcu – był Królem Theodenem. Następni, Wazowie itd., to już Grima-ustawki… Można ułożyć, Pani LotusPrint, listę 5 nieznanych faktów o wywołaniu Powstania Warszawskiego nie w porę.
    (Pamiętam, że Wandaluzja rok temu wyłożył argumenty, że PW było ocaleniem – nie pamiętam tych argumentów – poszukam.)

  25. JerzyS said

    Sobór Aleksandra Newskiego zburzono
    W 1938 zburzono ok 127 cerkwi prawosławnych

    W 1938 roku Warszawa dostała w preze3ncie od miasta Magdeburg wille w której kwaterował JP1.

    Rozebrano ją , przetransportowano do Warszawy .

    „Magdeburski domek marszałka Piłsudskiego.
    Opublikowano 5 Maj 2017 by ZOA

    Dom z Magdeburga, w którym więziony był Józef Piłsudski, na terenie parku belwederskiego w Warszawie.

    O tym, że przyszły marszałek Polski Józef Piłsudski po aresztowaniu przez Prusaków został ostatecznie osadzony w Magdeburgu słyszał chyba każdy, kto choć odrobinę interesuje się historią Polski.

    Ponoć marszałek ciepło wspominał pobyt w mieście nad Łabą. Przynajmniej w takim tonie miał wypowiadać się w roku 1927 do Gustawa Stresemanna, szefa niemieckiej dyplomacji.

    Wiosną roku 1939 pawilon w którym mieszkał internowany w Magdeburgu Józef Piłsudski stanął w parku przy Belwederze.

    Dwa lata wcześniej, w roku 1937, do Magdeburga przybyli reprezentanci Federacji Polskich Związków Obrońców Ojczyzny zrzeszającej organizacje byłych weteranów walk o niepodległość Polski.

    Burmistrz Magdeburga Fritz-August Markmann przekazał im nieznane wcześniej zdjęcia Józefa Piłsudskiego z okresu internowania a w trakcie rozmów zapadła decyzja, że cały pawilon zostanie przetransportowany do Warszawy.

    Rzeczywiście tak się stało. Pawilon ulokowano niedaleko narożnika skrzyżowania ulic Belwederskiej i Parkowej.

    Planowano urządzenie w nim muzeum Marszałka ale przyszedł wrzesień 1939… .

    Domek wojnę przetrwał, został jednak rozebrany przez nowe władze Polski, niespecjalnie pałające sympatią do Piłsudskiego.

    W zbiorach Narodowego Archiwum Cyfrowego zachowały się zdjęcia magdeburskiego domku w parku obok Belwederu.

    Zapraszam do obejrzenia zdjęć.

    Zdjęcia: Narodowe Archiwum Cyfrowe

    *Arek*

    Dom z Magdeburga, w którym więziony był Józef Piłsudski, na terenie parku belwederskiego w Warszawie

    Dziwne , że willa ta wojnę i PW przetrwała!

  26. Ad. 11, 13:
    https://marucha.wordpress.com/2020/07/31/zbrodnia-i-bohaterstwo/
    JerzyS: 200 MILIONÓW DOLARÓW ZA DOPROWADZENIE DO ZBRODNI WYBUCHU POWSTANIA WARSZAWSKIEGO//

    JerzyS POWTARZA, że za UMOŻLIWIENIE Wybuchu Powstania Warszawskiego Winston Churchill dał Żydowi Heinrichowi Himmlerowi, który po Zamachu w Kętrzynie przejął władzę w III Rzeszy, 200 milionów dolarów. Wierny Hainriś przyjął te pieniądze, gdyż według planistów Wehrmachtu to Powstanie miało trwać Tydzień a według planistów Armii Czerwonej 4 dni, co UŁATWIAŁO budowę Festung Warschau.
    Churchill MUSIAŁ ZAPŁACIĆ, gdyż od tego zależał LOS Wielkiej Brytanii i USA.

  27. Yagiel said

    ad Yah@19

    To Powstanie, myślę, było bez sensu w tym momencie – bo 2-3 tygodnie później…?

    Ale o Powstaniu z innej strony: syndromu sztokholmskiego u narodu polskiego.
    Otóż dowództwo AK sprzeciwiało się rządowi w Londynie, mając tu monopol na kształtowanie świadomości Polaków walczących – jak dziś KurWizja ma monopol na świadomość wyznawców PiS, a kłamiesz-Szumowski – wyznawców namordników.
    Tak-i-wtedy wywołane Powstanie było zbrodnią, było porwaniem mentalnym narodu do walki bezsensownej, krzywdzącej, bolesnej, krwawej, ale… Kiedy już wyginęli Powstańcy, Warszawa została spalona i wyzwolona w stanie bliskim NIc – co mieli myśleć Powstańcy, ich rodziny? Nienawiść do Niemców, do Sowietów – nie do własnego dowództwa AK! A w obiektywnie opisanych już nie raz warunkach frontowo-politycznych – wywołanie Powstania tak-i-wtedy było ŚWIADOMYM MORDERCZYM PORWANIEM (do boju) AKOWCÓW, CYNICZNYM SKAZANIEM NA ŚMIERĆ WARSZAWIAKÓW.
    Co gorsza, wg mnie, jeśli dowództwo AK miało przyjętą linię współpracy z wkraczającą Armią Czerwoną, militarnej tylko czy ideowej – współpracy przemyślanej na „po wojnie”, ale głupiej/naiwnej jak się zdaje /wpis Sarmaty@22 ,tj. Mackiewicza/ – to tak-i-wtedy wywołane Powstanie było WPISOWYM NA PO-WOJNIE: w odcięciu od Londynu? Moskwę z Londynem łączyła linia BEZpośrednia! Warszawa z Warszawiakami inteligentnymi, wykształconymi, honorowymi, patriotycznymi – przecież to kłopot dla Stalina i stalinowców! – A W-wa zburzona, Warszawiacy wymordowani – o, to właściwe WPISOWE !

    Jasno teraz piszę: wywołanie Powstania tak-i-wtedy to nie był błąd naiwnego patriotyzmu dowódców AK – to było, wg mnie, świadome złożenie w ofierze Polaków/Warszawiaków/AKowców na ołtarzu Stalina-Londynu. Niech on potem, po wojnie, ściąga do Warszawy chłopską młodzież, by budowała „swoją stolicę” Stalina z PKiNem i zarządem przywiezionym pociągami pełnymi „Polaków” żydowskich… Ten prosty entuzjazm chłopskiej młodzieży miał się – i ma – nijak do wykształconych przed wojną AKowców, a jednak i ci… Poszli w bój PODLE MORDERCZY/SAMOBÓJCZY – z entuzjazmem i honorem ponad rozum – zamiast rozumu: urobieni bowiem przez wodzów, porwani mentalnie – stąd, myślę, syndrom sztokholmski u nich do dziś. Z małymi wyjątkami otrzeźwiałych lub już wtedy, pod koniec lipca’44, mających trzeźwe spojrzenie na fakty…

    Na usprawiedliwienie czy wyjaśnienie – przypomnienie czegoś, co wiem od Macieja Giertycha z jego Opoki, z roku bodaj 2013 czy 2014, nr 8…?
    Napisał tam artykuł o wadze Grunwaldu’1410 i Grunwaldu II, tj. sukcesu ND w przygotowaniu Polaków do walki u boku cara Rosji przeciwko Prusakom (z pomocą Sienkiewicza, Konopnickiej): że dużo ochotników i szybka mobilizacja i wkroczenie do Prus, co zaskoczyło Sztab Prusaków. Mniejsza o klęskę Rosji z Polakami pod TannenBerg II, dzięki kt. Paryż nie padł we wrześniu i… Większa o to, że… i Polacy strzelali do siebie, służąc w armiach wrogich sobie zaborców ! Maciej Giertych dumnie przypomniał w tym kontekście wiersz ważny i sławny wtedy, w 1915-18. podobno: od słów „Rozdzielili nas, mój bracie…” – strzelamy do siebie, to straszne, ale
    – zwracam na to uwagę w kontekście syndromu sztokholmskiego u Powstańców d o d z i ś –
    ale warto, bo przecież, jak poeta napisał, Ta, Co Nie Zginęła, wyrośnie z Polskiej Krwi !

    Otóż i Maciej Giertych, jak tamten, hm, poeta, i dożywający swych dni Powstańcy w większości trwają przy chętnym laniu krwi swej, tj. uwielbieniu wodzów, kt. pilnują, by Ta – wyrastała ciągle i tylko na polskiej krwi – nie na polskiej myśli, mądrości. Innymi słowy: syndrom sztokholmski.
    Ten wampiryzm uważam za anty-Polskę. Ten wampiryzm uważam za anty-Polskę rządu POPiS, kt. popisał się oto znów w osobie p. Witek, która na żądanie jakiegoś Ludzika-Lordzika z London of City uwaliła ustawę ważną dla zablokowania 447 !

    Otóż jest tożsamość wampiryczna między carkiem Jarkiem z jego prezydentem, premierem/rządem i Sejmem/Witek a zapalaczami-wykrwawiaczami Warszawy 1 sierpnia’44 – na żądanie tożsame z tożsamego 1944-2020 Londynu! (Kreml inny.)
    By Ta Co nie Zdechła jeszcze Chłeptała Polską Krew znów i znów – obyś Zdechła Ty i sługi Twoje!
    Matko Boska ratuj!
    Koniec z rzucaniem nas na stos, tj. stół ofiarny, z którego NIE poleje się już Polska Krew!
    (jeśli jakaś się poleje, to chyba polactfa, czyli bydła rzeźnego w namordnikach nynie…
    chcący-niemyślący nie mają szkody)

  28. Archiw said

    Zgadzam się z większością o bezcelowym spłonięciu na stosie Warszawy, a jednak bieleje włos i lecą łzy na słowa poniższych słów:

    Czekamy na ciebie czerwona zarazo…
    Epitafium Bohaterom Warszawy i Polski Niepodległej
    16 września 2012

    „Czerwona zaraza” – Józef Szczepański „Ziutek” zginął w Powstaniu Warszawskim w wieku 22 lat

    Czekamy ciebie, czerwona zarazo,
    Byś wybawiła nas od czarnej śmierci,
    Byś nam kraj przedtem rozdarwszy na ćwierci
    Była zbawieniem witanym z odrazą.

    Czekamy ciebie, ty potęgo tłumu,
    Zbydlęciałego pod twych rządów knutem,
    Czekamy ciebie, byś nas zgniotła butem,
    Swego zalewu i haseł poszumu.

    Czekamy ciebie, ty odwieczny wrogu,
    Morderco krwawy tłumu naszych braci,
    Czekamy na ciebie nie żeby zapłacić,
    Lecz chlebem witać na rodzinnym progu.

    Żebyś ty widział nienawistny zbawco,
    Jakiej ci śmierci życzymy w podzięce,
    I jak bezsilnie zaciskamy ręce,
    Pomocy prosząc podstępny oprawco.

    Żebyś ty wiedział, dziadów naszych kacie,
    Sybirskich więzień ponura legendo,
    Jak twoją dobroć wszyscy tu kląć będą,
    Wszyscy Słowianie, wszyscy twoi bracia.

    Żebyś ty wiedział, jak to strasznie boli
    Nas, dzieci Wielkiej, Niepodległej,
    Świętej, skuwać w kajdany łaski twej przeklętej,
    Cuchnącej jarzmem wiekowej niewoli.

    Legła twa armia zwycięska czerwona
    U stóp łun jasnych płonącej Warszawy
    I ścierwią duszę syci bólem krwawym,
    Garstki szaleńców co na gruzach kona.

    Miesiąc już mija od powstania chwili,
    Łudzisz nas czasem dział swoich łomotem,
    Wiedząc jak znowu będzie strasznie potem,
    Powiedzieć sobie, że z nas znów zakpili.

    Czekamy ciebie nie dla nas żołnierzy,
    Dla naszych rannych – mamy ich tysiące,
    I dzieci są tu i matki karmiące,
    I po piwnicach zaraza się szerzy.

    Czekamy ciebie – ty zwlekasz i zwlekasz,
    Ty się nas boisz i my wiemy o tym,
    Chcesz, byśmy wszyscy tu legli pokotem,
    Naszej zagłady pod Warszawą czekasz.
    Nic nam nie zrobisz – masz prawo wybierać,
    Możesz nam pomóc, możesz nas wybawić,
    Lub czkać dalej i śmierci zostawić…
    Śmierć nie jest straszna, umiemy umierać.

    Ale wiedz o tym, że z naszej mogiły
    Nowa się Polska – zwycięska -narodzi
    I po tej ziemi ty nie będziesz chodzić,
    Czerwony władco rozbestwionej siły.

    29 sierpnia 1944
    Wiersz na którego dżwięk bieleje włos i płyną łzy, znaleziony w sieci podaję w w 92 rocznicę „Cudu nad Wisłą”, 73 rocznicę najazdu i ciosu w plecy bolszewików 17 września1939, oraz 68 rocznicy PW i oczekiwania Armii Czerwonej aż na stosie spłonie Warszawa.

  29. Yagiel said

    Szanowna Pani/Szanowny Panie Archiw,

    nawet ten wiersz – z całym szacunkiem – to wg mnie syndrom sztokholmski. Choć może raczej… londyński jest?
    W wierszu dużo racji o „czerwonej zarazie”, więc – nie o carskich/zaborczych czasach, tak? „czerwona zaraza” zaczęła się w 1917, tak? Jeśli wiersz pisany w Powstaniu – Autor z maturą’21 czy’22 (pokolenie Kolumbów), myślę, powinien to wiedzieć; a czy powinien wiedzieć, że „cz z” to jewrejska zaraza? Powinien – jeśli mógł… To była Armia Czerwona Sowiecka, nie tri-cwiet carska-rosyjska – to maturzysta, okupacyjny nawet, powinien wiedzieć i – rozdzielać czasy…
    A nie rozdzielał – czemu? Pewnie nie uczyli rozdzielania, za to uczyli „Reduty Ordona”: Warszawa jedna twojej mocy się urąga!” – to ginęli, jak Ordon/nie zginął!/…
    Pobrzmiewa też Baczyńskim, kt. wolał zginąć z karabinem w ręku”, bo nauczyli go, syneczka, wytresowali? Odpychali go koledzy z klasy/szkoły jako Żyda i słabiaka – aż wypchnęli z „Kamieni na szaniec”, a on był kamieniem: rzucił się! Czekał w oknie na gołębiarza – z czarna bronią w jasnym ręku. On Żyd-Polak-Kamień z ‚Pomarańczarni’ wiedział może najlepiej, kto zbliża się do jego Warszawy – wstyd by mu było żyć oko w oko z zarazą Czerwonych Żydów-Polaków! Zresztą przyszli po niego zaraz po „wyzwoleniu” (jak po jego ojca hitlerowcy, bo nie wierzyli, że zmarł przed wrześniem), bo by się przed nim wstydzili.

    Tak myślę, Archiw, że Józef Szczepański „Ziutek” – dobrze, że nie „Ziuk”! – mógł, powinien znać wiersze Baczyńskiego czy Gajcego, może ich dwóch znać ? Ro czy miesiąc przed Godziną W – był czas na myślenie: po co oni idą tu zza Wisły? po co szli i pójdą, ale – stoją i czekają… Służba wojskowa, służba nawet w AK nie zwalnia z myślenia, jak nie zwalnia z emocji tego wiersza!
    Trzeba było ten wiersz napisać pół roku wcześniej – choćby jeszcze w czerwcu, w lipcu… Teraz, po miesiącu walk tyleż krwawych co beznadziejnych, taki wiersz napisać? Duża rzecz – ponad „nauczyli cię, syneczku”, poniżej sytuacji:
    AK przyuczało do wojny talią 24 kart, gdy Wojna była Talia’52+… Ten wiersz objawia poziom między ’24 a ’52, prawda?

    Archiw – żyjesz i czytasz z bielejącym włosem i łzą w oku, ok. Czytaj jednak zmyślą w głowie – „zetrzyj z oczu pył bitewny” łzą i
    zacznij myśleć w punkcie, w kt. „Ziutek” poległ… Jesteśmy w tym punkcie – ten wiersz jest także mój: moje sumienie!
    I mój rozum – przeciw Tej Zarazie. Powiem Ci coś, jak belfer >24, bo poczytał trochę Sienkiewicza i jego tekstów… Kiedy odebrał już w Stokholm Nobel-Nagrodę – relacjonował w liście do żony/Marka, kt. długo jechał pociągiem przez Prusy i Rusy – zagadnęła go żona wnuka króla Oskara Smutnego (bo stracił Nordwegię), nieśmiała Margareta: o Polaków go zagadnęła, jak sobie poradzą z wolnością – bo przecież właśnie ogłoszono Laureatowi i Światu, że Polska będzie już-już! –
    a on, stary Sienkiew, zachwycony nią, bo była rasowa (ulubienica-chrześnica Queen Victoria!), zarówno ciałem i duchem, odpowiedział jej – tyle podał w liście do Marka – że /cyt. z pamięci/
    „Polacy wcale dobrze umieją walczyć, ginąć za Polskę, ale już nie tak dobrze dla niej żyć…” I potem pogadali chwilkę o Polsce-monarchii po Wojnie XXw. – bo jakiej?! – np. czy Swecja pomoże, a czy Korona Brytyjska zgodzi się na Habsburg’a ? (Kto tam był wtedy w ambasadzie Austro-Węgier w Swecji ? Siakiś wielce przystojny Polak… Mniejsza z nim. Nie mój mąż.
    Większa, że 1. Sienkiewicz nie chciał kolejnego Powstania krwawego a’ Bartek (wyszło gorzej! na wiersz „Ziutka”) 2. dawał Polakom wybór poziomów myśli i życia dla Polski – mało kto wybrał poziom wyższy z możliwych, ale 3. 70% pseudonimów konspiracji i walki legionowej-AKowskiej, nie myśli, to postaci z epiki Sienkiewa, 4. ginęli więc wbrew intencjom Sienkiewa, choć w zgodzie z jego wiedzą, kto-jak go czyta i będzie czytał…5. zrobił wszystko, co mógł, by z tą Margarethą i Brytolami dogadać jak najlepszą Polskę z Wojny XXw.: monarchię z Habsburg’iem i… jesienią’1916 omal tak wyszło! Gdyby Sienkiew nie był już umierający w listopadzie’16, gdyby pogadał z tym Habsburgiem, żeby nie był taki Jędruś Kmicic, taki Zbyszko’1399… Syn tego Habsburga-Polaka, Polak, oficer w polskim mundurze we wrześniu’39 odrzucił łaskę oficerów Wehrmacht’u – zginął…
    A po 6. – gdyby odróżniał, co Wehrmacht, a co Gestapo, co Niemcy a co Prusacy… Gdyby „Ziutek” czy jego dowódce odróżniał, co „czerwona zaraza sowiecka-jewrejska” a co Rosjanie/Słowianie-sowieci i 100 innych narodów, niekoniecznie słowiańskich…
    A po 7… Dość. Mądrej głowie dość sześć-słowie… A prawdziwym Ar… i dwu-słowie wystarczy.
    A może nawet sam Soło-wiej ?

    Mądre Sołowieje, że ludźmi nie są, mądre wilki…
    Mądrze ich słuchać – i Wiatru-kazania o… Zanim ktoś, NIE Wiatr, nie Sołowiej, zrobi z ciebie, wyuczy cię być KAMI-KAZE…
    Dziś o 17. chcę słyszeć Wiatr, ptaki…
    I tak będzie: wychodzę na rower nad riwer/granicę

  30. Wspomnienia o Powstaniu , Marka Hłasko , :

  31. Może to Marek Hłasko
    .https://www.facebook.com/197000383802901/posts/-i-na-koniec-przypomnijmy-co-napisa%C5%82-marek-h%C5%82asko-w-opowiadaniu-drugie-zabicie-p/1277413992428196/

  32. Boydar said

    Hłasko dość późno skumał kim jest, a poza tym miał inklinację do opisywania prawdy, tak jak ją widział. Nie był też antypolakiem.

    Sakramentalne pytanie – „kiedy z dziecka robi się squrwysyn”.

  33. Katarzyna T said

    „Gdyby Polacy szli za Chrystusem nie musieliby dźwigać Jego Krzyża” C.K.Norwid.

    Dla przypomnienia dziejów:”W liście do Delfiny Potockiej z 20 marca 1848 roku Zygmunt Krasiński opowiada o spotkaniu politycznym, które odbyło się w jego mieszkaniu. Obecni byli na nim Adam Mickiewicz, Eliza Krasińska, Norwid i przyjaciel Krasińskiego Stanisław Małachowski. W liście tym opisuje Krasiński co powiedział owego wieczoru Mickiewicz:

    „Polski nie będzie już. Połączą się Czechy, Moskale i Polacy… Narodowości zaginą, stopią się. Zachodnia łacińska ogłada…przeklętą…rzymski język, rzymska literatura…i kościół odrzuconym jest. Szlachta Polska to najemcy!…Dziś ono plemię obce, ona szlachta musi się rozsypać, zaginąć, zniknąć….Wszelka przeszłość herezją, wszelka tradycja, jeśli nie jest pogańska, grzechem jest. Imię Polska nawet skazane jest na śmierć i zgubę…. Może to gorzkie prawdy, ale taka wola jest Boża, takie objawienie jej. Gorzkie przecież ojczyźnie żydowskiej było chrześcijaństwo….Szlachta….musi wykorzenioną być! Wszystko cokolwiek było, musi przestać być….o to przyszłość świata, oto zbawienie, oto życie!”

    Norwid w liście do gen Skrzyneckiego tak osądził TEN występ Mickiewicza:

    „ znalazłem go jako najpotężniejszym oszukańcem, jakiego przykładu dotąd nie ma.. Ten człowiek straszny jest dla Polski..”
    https://thot.neon24.pl/post/67307,adam-mickiewicz-czego-polakom-nie-wolno-wiedziec

    ———–
    Czy on jednak trochę racji nie miał?
    Admin

  34. Katarzyna T said

    Warto posłuchać. Wojna Światowej Międzynarodówki w Ameryce i na świecie

  35. Yagiel said

    Adminie? Bywają ostrzeżenia, które stają się scenariuszami spełnień… Więc jak myślisz: ostrzegał, czy zapowiadał Myckiewicz?
    Który, po polsku pisząc, pisał „Litwo, Ojczyzno moja!”

    Po klęsce Powst. Listopadowego – do którego nie śpieszył się (wysłał gruźlika-przyjaciela) – dokończył „Dziady” , tj. dramat sprawy wileńskich studentów, o kt. w Warszawie tylko prychnęły salony… A potem napisał Ostatni Zajazd na Litwie: że skończyła się RzeczPospolita Obojga… w r. 1812/13.
    Więc Polski nie żałował jako kto ? jako komunista, znający już Manifest Komunistyczny Marx’a ? Toż obok Pani profesor pisze o ścieraniu z USA, Europy, Polski Przeszłości – teraz to problem! Ciekawym zdania Myckiewicza o Powst. Warszawskim…
    Które też było – w skutkach – częścią Ścierania Przeszłości, czyż nie?
    Cała Warszawa’44 jako Reduta Ordona – czyż to nie sukces/radość Myckiewicza? ok, Mickiewicza Adama.

  36. UZA said

    „A wówczas historycznie polski problem nie będzie już wielkim problemem dla naszych dzieci i dla wszystkich, którzy po nas przyjdą, ba, nawet już dla nas”

    Biedny Himmler nie przewidział, że niemieckie dzieci będą miały znacznie większy problem z innymi nacjami, zwanymi teraz „nowymi Niemcami” . W porównaniu z nimi , zakompleksieni ( a przy tym poczciwi i pracowici), Polacy to doprawdy uśmiech losu.

    ad. 28 „Żebyś ty widział nienawistny zbawco,
    Jakiej ci śmierci życzymy w podzięce….
    Czekamy ciebie – ty zwlekasz i zwlekasz,
    Ty się nas boisz i my wiemy o tym…
    Nic nam nie zrobisz – masz prawo wybierać,
    Możesz nam pomóc, możesz nas wybawić,
    Lub czekać dalej i śmierci zostawić…
    Śmierć nie jest straszna, umiemy umierać”

    Oto kwintesencja polskiego rusofobicznego „patriotyzmu” – tyleż podłego, co durnego – który jednocześnie złorzeczy Ruskim i wygląda od Nich ratunku. Autor tych słów zginął i czort z nim, skoro – jak sam twierdził – umiał umierać, szkoda jednak tych, którzy nie umieli i nie chcieli, a musieli – na skutek głupich wyborów rodaków-chojraków, co to najpierw honorowo nie zamierzali oddać guzika , zaś później – kiedy już wszystko oddali – ruszyli z gołymi rękami na czołgi i działa, żeby „zdobyć broń na wrogu”. VAE VICTIS !

    Końcowe proroctwo poety okazało się całkowitym niewypałem, wprost nie wiadomo , czy śmiać się, czy płakać:

    „Ale wiedz o tym, że z naszej mogiły
    Nowa się Polska – zwycięska -narodzi
    I po tej ziemi ty nie będziesz chodzić,
    Czerwony władco rozbestwionej siły”

    Aktualnie po mogiłach powstańców maszerują tęczowe pochody i antifiarze, szkoleni z pomocą demokratycznie wybranych władz Warszawy. Zamiast Nowej Polski narodziła się zaś „Rzeczpospolita Przyjaciół” – pod duchowym przywództwem aktualnych władców rozbestwionej siły .

  37. Yah said

    Ad 27

    Panie Yagiel, otóż myślę, że jesli taka współpraca była to było to nie Londyn -Stalin tylko AK i górale ze Związku Patriotów Polskich.

  38. Yah said

    Wojna to nie jest boja w remizie.

    Zdobycie Warszawy było z punktu widzenia strategicznego nic nie znaczącym wydarzeniem. Natomiast było takim, dla nie mającym pojęcia o strategii wielkich operacji wojennych, dowództwu AK.

    Po przepałach z armia Andersa, związana z rządem londyńskim AK była dla Stalina niepewna, jeśli nie wroga. Czy wrogom się pomaga.

    Porównajmy stosunek ZSRR do w pewnym tylko stopniu koordynowanego z Armią Czerwoną powstania na Słowacji. Nie udzielono pomocy ?
    Udzielono, a w walkach o przełęcz Dukielską straty były potężne. Pierwotnie w ogóle nie miano walczyć w Karpatach tylko planowano je obejść od północy i południa.

    Czy Stalin nie udzieliłby pomocy powstaniu, gdyby poinformowano go o takich planach. Pomógłby, ale wymagało by to odpowiedniego zaplanowania działań wojennych , przegrupowani i ześrodkowania wojsk.

    Tymczasem bujające w obłokach dowództwo AK , wbrew dach z wywiady, wymyśliło sobie, że Armia Czerwona uderzy na Warszawę, choć ….. nigdy tak miast w czasie II wojny światowej nie zdobywała, celem uniknięcia strat i oszczędzania infrastruktury miejskiej.

  39. gnago said

    Wieczna chwała pł. Żurowskiemu za decyzje o poddaniu Pragi. Mamy kawałek prawdziwej stolicy nie atrapy po zachodniej stronie decyzja komuchów odbudowanej repliki

  40. Yagiel said

    Panie Yah – myślę pomału – a na cholerę byli mu, Stalinowi nr 2 czy 3, tacy Polacy, kt. woleli zginąć, niż myśleć po jego myśli ?
    Jeśli także on, nr 2 czy 3, czyli w istocie jego/ich animatorzy, wymyślał Powstanie W-wskie, np. przez Okulickiego, a może i przez Retzinger’a wysłannika bardziej City of London niż Rządu Londyńskiego Polskiego…

    Stalin nie potrzebował i nie chciał warszawsko-akowskich Polaków niepodległościowych – mając Kościuszkowców Berlinga mając ZPP w Chełmie/Lublinie, mając – ojojoj! – pod dostatkiem „Polaków” do wwiezienia pociągami niepośpiesznymi, żeby w drodze nauczyli się po polsku…
    Wandaluzja twierdzi, że PW było ukartowane Londyn-Himmler(-Moskwa) żydowską myślą starcia POLSKOŚCI do gołej ziemi albo na Festung-Warschau – walki miały trwać 4 dni, może tydzień… Co potem? Czy Stalin/ArCzer mogła nie chcieć zdobywać na Niemcach terenu poza Wisłą, nie interesował jej Berlin?

    Jak to jest? Sierpień’44 ACz atakuje o jeden most za blisko – giną Polacy w Warszawie; wrezesień’44 alianci pod Arnhem atakuja o jeden most za daleko – giną/także/ Polacy, co to myśleli może, że zginą w W-wie… Widzisz, Panie Yah, i tym i tym przeszkadzali Polacy-Naród, zawadzali w powojennych planach – nie mylić z „ludem robotniczym miast i wsi”. I nie mylić z tym… żeby nazwiska nie pomylić z byłym papa z Niemiec… Józefem Retinger’em, kt.
    być może dzięki temu, że przeforsował wywołanie PW 1 sierp. – otruty, ale nie na śmierć – tym właśnie „sukcesem” zasłużył na karierę powojenną wymyślacza Grupy BilderBerg/UE, tj. ścierania z Europy cywilizacji chrześcijan…?

    Gdyby więc wśród „górali z ZPP” był Sabała – ale to sami juhasi byli i dziewki, żadnych gazdów. Smutno mi, waham się, lecz jednak napiszę to:
    prawdziwą AK byli drużynnicy Jagiełły profesorowie Akademii Krakowskiej!
    kim byli dowódcy AK, tj. Armii Klaunów/Przebieranców? Polakami? Jeśli – to niektórzy zdrajcami Polski: i ci zrobili Powstanie koniecznie wtedy-takie; kim zaś byli wodzowie dowódców Armii Klaunów dowodzących Bohaterami-Bartkami od Sienkiewicza? Czy Józef Retinger to był Polak? Wnuk dziadka-Żyda Retinger’a – wnuk zwiał Zamoyskiemu z Krakowa do Rzymu/jezuitów… Ahaaa! To casus Tebaldo u wuja, wściekłego, że na łaskawym chlebie, a majątek rodu dla Julii – stąd nienawiść do Julii i Romeo, fajnego podrywacza i ćwiczenie się w fechtunku do upadłego. Gdyby nie ten Tebaldo – ‚Romeo i Julia’ to byłaby komedia obyczajowa ze ślubem na końcu: jak w „Zemście” Fredra.
    Tebaldo-Retinger był pewnie tak wściekły na hrabię Zamoyskiego, że go wziął do siebie, osieroconego nagle przez ojca… też.

    Panie Yah, napiszę Panu otwarcie: gdyby tego Retinger’a otruli skutecznie nasi w AKlaunów… E-eh! I tak inni wybuchliby Powstanie koniecznie wtedy-tak – inni założyliby Grupę BiderBerg i Unię Jewrejską, i tak… Ale szkoda, że nie dotruli.
    Pomału myślę – a oczywiście brzydko (dla nie-polityka/.

    A może – ilu tych Stalinów było: 2 ? 3 ? – i ten Retinger, kt. przeżył otrucie w Polsce pod Okupacją, to też był nr 2.?
    Kogoś bowiem przypomina mi twarz Retinger’a – może nie Franza Kafka, może nie Bruno Schulza, ale… jakoś z drugiej strony frontu ?

Sorry, the comment form is closed at this time.

 
%d blogerów lubi to: