Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

  • The rainbow symbolizes the Covenant with God, not sodomy Tęcza to symbol Przymierza z Bogiem, a nie sodomii


    Prócz wstrętu budzi jeszcze we mnie gniew fałszywy i nikczemny stosunek Żydów do zagadnień narodowych. Naród ten, narzekający na szowinizm innych ludów, jest sam najbardziej szowinistycznym narodem świata. Żydzi, którzy skarżą się na brak tolerancji u innych, są najmniej tolerancyjni. Naród, który krzyczy o nienawiści, jaką budzi, sam potrafi najsilniej nienawidzić.
    Antoni Słonimski, poeta żydowski

    Dla Polaków [śmierć] to była po prostu kwestia biologiczna, naturalna... śmierć, jak śmierć... A dla Żydów to była tragedia, to było dramatyczne doświadczenie, to była metafizyka, to było spotkanie z Najwyższym
    Prof. Barbara Engelking-Boni, kierownik Centrum Badań nad Zagładą Żydów, TVN 24 "Kropka nad i " 09.02.2011

    Państwo Polskie jest opanowane od wewnątrz przez groźną, obcą strukturę, która toczy go, niczym rak, niczym demon który opętał duszę człowieka. I choć na zewnatrz jest to z pozoru ten sam człowiek, po jego czynach widzimy, że kieruje nim jakaś ukryta siła.
    Z każdym dniem rośnie liczba tych, których musisz całować w dupę, aby nie być skazanym za zbrodnię nienawiści.
    Pod tą żółto-błękitną flagą maszerowali żołnierze UPA. To są kolory naszej wolności i niezależności.
    Petro Poroszenko, wpis na Twiterze z okazji Dnia Zwycięstwa, 22 sierpnia 2014
  • Kategorie

  • Archiwum artykułów

  • Kanały RSS na FeedBucket

    Artykuły
    Komentarze
    Po wejściu na żądaną stronę dobrze jest ją odświeżyć

  • Wyszukiwarka artykułów

  • Najnowsze komentarze

    osoba prywatna o Wolne tematy (64 – …
    I*** o Duchowa przestrzeń Polski?
    wanderer o Wolne tematy (64 – …
    Boydar o Wolne tematy (64 – …
    Sebastian o Facet o ksywce „Margot”
    wanderer o Wolne tematy (64 – …
    Boydar o Instytut Rodła we Wrocław…
    Boydar o Wolne tematy (64 – …
    revers o Segregacja pacjentów. Koronawi…
    I*** o Duchowa przestrzeń Polski?
    Listwa o Wolne tematy (64 – …
    Listwa o Wolne tematy (64 – …
    Listwa o Wolne tematy (64 – …
    Boydar o Wolne tematy (64 – …
    Boydar o Wolne tematy (64 – …
  • Najnowsze artykuły

  • Najpopularniejsze wpisy

  • Wprowadź swój adres email

    Dołącz do 524 obserwujących.

Polski Krym?

Posted by Marucha w dniu 2020-08-02 (Niedziela)

Krym nigdy nie był zależny od Polski, nawet gdy nasze granice pół tysiąca lat temu leżały zaledwie kilkadziesiąt kilometrów od niego. Niewiele jednak brakowało, by tak się stało i to nie setki lat temu, w czasie wojen polsko-tureckich prowadzonych często gdzieś na północnych obrzeżach Krymu, lecz… w XX wieku!

A to dzięki pomysłowi pewnego polskiego szlachcica Macieja Sulkiewicza, trzykrotnego premiera Krymskiej Republiki, urodzonego w 1865 roku w rodzinnym majątku Kiemiejsze pod Lidą. Ojciec Macieja był Polakiem pochodzenia tatarskiego. Matką była także szlachcianka, Rozalia z Sobolewskich.

Maciej Sulkiewicz urodził się pod zaborem rosyjskim rok po upadku powstania styczniowego. Marzyła mu się kariera wojskowa, więc realizował ją – jak wielu Polaków w owych czasach – w armii rosyjskiej. Uczestniczył w wojnie rosyjsko-japońskiej lat 1904–1905. Za odwagę odznaczony został orderami Świętego Włodzimierza i Świętego Stanisława.

Od 1910 roku był w sztabie generalnym armii rosyjskiej, potem generałem kwatermistrzem w Irkuckim Okręgu Wojskowym. Od 1912 roku był szefem korpusu jako generał major. W 1915 roku w czasie I wojny awansował do stopnia generała lejtnanta i dowodził 33. Dywizją Piechoty, a od 1917 roku 37 Korpusem Armijnym.

W tym czasie jego rodzony brat, jeden z najbliższych przyjaciół Piłsudskiego, walczył jako ochotnik w wojsku polskim. Napiszę o nim nieco później…

W wyniku rewolucji lutowej w 1917 Imperium Rosyjskie zaczęło się rozpadać. Wykorzystali to Tatarzy krymscy, którzy utworzyli parlament i ogłosili niepodległość – powstanie Krymskiej Republiki Ludowej. W czasie dwóch lat istnienia tego państwa Maciej Sulkiewicz trzykrotnie sprawował stanowisko premiera, był też dowódcą armii. Otoczył się Polakami, w części tatarskiego pochodzenia. Zastępcą ministra spraw wojskowych został gen. Aleksander Miłkowski, ministrem sprawiedliwości Republiki – Aleksander Achmatowicz, zaś ministrem dóbr państwowych – Aleksander Bohuszewicz.

Funkcję dyrektora kancelarii rządu pełnił Leon Kryczyński. Jego brat Olgierd był prokuratorem okręgowym w stolicy, tj. Symferopolu. Aleksander Mucharski redagował gazetę „Krym”.

Wielu Tatarów polskich współtworzyło uniwersytet w Symferopolu, mający stać się kuźnią przyszłych elit krymskotatarskich, a także służyło w armii krymskotatarskiej. Dowódcą batalionu ochrony rządu był rtm. Aleksander Połtorzycki, zaś komendantem policji w Symferopolu – ppłk Smolski. Dwóch wojskowych stało z kolei na czele okręgów administracji krymskiej – płk Bazarewicz i płk Sobolewski.

Po rewolucji październikowej bolszewicy postanowili zająć Krym. Największe poparcie mieli pośród proletariatu / robotników przemysłowych, których większość na Krymie było… Polakami! Bo to na Krym ewakuowano w 1915 roku znaczną część fabryk z Królestwa Polskiego, by nie oddawać ich Niemcom. A wraz z fabrykami ewakuowano robotników.

Przywódcą bolszewików na Krymie był rodowity warszawiak Jan Tarwacki-Pytlas. Do pomocy celem zorganizowania rewolucji na Krymie Lenin podesłał mu z Petersburga syna warszawskiego nauczyciela – Antoniego Słuckiego.

Na początku 1918 roku bolszewicy rozpoczęli działania wojenne, 13 stycznia zajęli dworzec kolejowy w stolicy (Symferopolu), potem całe miasto, opanowali półwysep – a w marcu proklamowali Radziecką Socjalistyczną Republikę Taurydy (czyli Krymu). Na czele tej sowieckiej republiki stanął oczywiście Jan Tarwacki, do dziś jedna z głównych ulic Jałty nosi jego imię. Zastępcą mianował swojego kumpla – Antoniego Słuckiego.

Tarwacki utworzył pierwszy rząd bolszewicki Krymu, składający się z… Polaków! Premierem został mianowany Bolesław Zakrzewski, komisarzem (ministrem) spraw wewnętrznych został Stanisław Nowosielski, komisarzem ds. pracy – Fryderyk Szychanowicz, do rządu weszli także Józef Oraczewski i Jan Bulewski. Redaktorem naczelnym organu bolszewików, miejscowej „Prawdy” został Władysław Kobylański.

W końcu kwietnia Krym został jednak zajęty przez Niemców. 24 kwietnia 1918 r. Karwacki, Nowosielski i Słucki zostali rozstrzelani. Żonie Karwackiego Stefanii wraz z córkami Jadwigą i Ireną udało się uciec do Moskwy.

W październiku 1918 armia niemiecka wycofała się z Krymu. Ponieważ Niemcy wcześniej zabronili odtworzenia wojsk Krymskiej Republiki Ludowej – to nie miał kto bronić Republiki, i po ich wycofaniu Krym został zajęty przez armię dowodzoną przez urodzonego w Polsce i przez Polkę generała Antona Denikina. Pod koniec października wsparł on, po ustąpieniu Sulkiewicza ze stanowiska premiera, nowy rząd Solomona Kryma, Karaima z pochodzenia.

Rząd Solomona Kryma działał do kwietnia 1919, kiedy to Krym zajęła na krótko Armia Czerwona, powtórnie proklamując Socjalistyczną Radziecką Republikę Krymską, której komisarzem został Dmitrij Uljanow (brat Lenina). Był to koniec Krymskiej Republiki Ludowej.

W maju 1919 Armia Ochotnicza odzyskała swoje pozycje i wyparła bolszewików z Krymu. Cały czas dowódca Armii Ochotniczej Denikin utrzymywał kontakty z Piłsudskim. Pośrednikiem był jeden z jego generałów – Aleksander Karnicki, niemalże rówieśnik Denikina – i jak Denikin – urodzony w Łowiczu.

Biografia tego generała jest także niezwykła. Napisała o nim Gizela Chmielewska w naszahistoria.pl: „Syn Stanisława i Leontyny ze Skrudzińskich urodził się 30 stycznia 1869 r. Szkołę średnią ukończył w Częstochowie. Potem była Oficerska Szkoła Kawalerii w Twerze. Dalsze lata to udział w wojnie rosyjsko-chińskiej, rosyjsko-japońskiej i dowództwo 2. Zaamurskiego Pułku Konnego. Znacząca kariera Karnickiego została uwieńczona w 1916 r. stopniem generała majora i objęciem Kaukaskiej Dywizji Kawalerii.

Uhonorowano go wieloma odznaczeniami, również zagranicznymi – z Chin, Japonii i Niemiec. Ostatnie rosyjskie odznaczenie – Order Wojenny Świętego Jerzego – przyznano mu w czerwcu 1917 r. Potem nastąpiło pożegnanie z armią rosyjską – jak wielu Polaków Karnicki zasilił szeregi I Korpusu Polskiego w Rosji. W lutym 1918 r. został zastępcą gen. Józefa Dowbora-Muśnickiego i w związku z tym przebywał m.in. w Bobrujsku.

Po rozwiązaniu I Korpusu gen. Karnickiemu powierzono dowództwo grupy w Armii Ochotniczej Antona Denikina. W styczniu 1919 r. wrócił do Wojska Polskiego. Został generalnym inspektorem jazdy. Od lipca 1919 do kwietnia 1920 r., wyznaczony przez marszałka Józefa Piłsudskiego, był szefem Polskiej Misji Wojennej przy Armii Denikina w Taganrogu na Krymie.

Gen. Anton Denikin w chwili triumfu w Charkowie (lato 1919)

Jesienią 1919 roku Denikin poprosił Piłsudskiego (poprzez generała Karnickiego właśnie), by wsparł go wojskowo wobec spodziewanych walk o Krym z bolszewikami. Piłsudski, któremu kiełkowała już w głowie wyprawa na Kijów, wysłał Denikinowi ponad 4000 żołnierzy, którzy dotarli na półwysep drogą morską w styczniu 1920 roku. Byli to w większości żołnierze polscy rosyjskiego pochodzenia, w tym siedmiuset ze słynnego batalionu pińsko-wołyńskiego, utworzonego w Pińsku w końcu 1918 roku. Większość jego składu stanowili carscy oficerowie. Byli bardzo charakterystyczni – gdyż walcząc przez cały 1919 rok przeciw bolszewikom w szeregach Wojska Polskiego stosowali rosyjską musztrę, rosyjskie stopnie wojskowe, nosili rosyjskie mundury – lecz z polskimi orzełkami na czapkach.

W kwietniu 1920 Anton Denikin zrzekł się dowództwa nad Armią Ochotniczą i wyjechał za granicę (Wielka Brytania, Belgia, Węgry, Francja, od 1945 USA). Na emigracji opublikował wspomnienia, w których twierdził, iż bolszewicy utrzymali się przy władzy dzięki Piłsudskiemu, który nie chciał współpracować z Rosją „białych”.

Wspomniałem wcześniej o polskim pochodzeniu generała Denikina. To jemu admirał Aleksandr Kołczak przed śmiercią przekazał pełnomocnictwa najwyższej władzy w Rosji i dowództwo armią. Zresztą obaj zastępcy Denikina, generałowie Łukomski i Romanowski, także byli Polakami.

Anton Denikin urodził się 16 grudnia 1872 roku w Łowiczu jako syn Rosjanina, majora Iwana Denikina – i Polki Elżbiety Wrzesińskiej, szwaczki pochodzącej ze zubożałej szlachty z Kujaw. W zbiorach Archiwum Państwowego w Łowiczu zachowała się księga metrykalna prawosławnej parafii św. Jana Chrzciciela, gdzie pod sygnaturą 29/35 znajduje się metryka przyszłego generała.

W metryce widać wyraźnie, że imię ma wpisane w polskim wariancie: Antoni, a nie w rosyjskim Anton – zapewne na życzenie matki. Denikin do końca życia biegle mówił po polsku i cytował z pamięci całe rozdziały „Pana Tadeusza”. Jak czysta to była polszczyzna, może świadczyć fakt, że drogę z Mohylowa do Nowoczerkaska, gdzie tworzyła się słynna Armia Ochotnicza białych Rosjan, przebył (w obawie przed bolszewikami) na polskich dokumentach otrzymanych w sztabie polskiej dywizji, wydanych na nazwisko „Aleksander Dąbrowski”. Udawał Polaka z Warszawy, wysokiego urzędnika służby zdrowia.

Napisała o tym jego córka Marina Grey w swojej książce „Mój ojciec generał Denikin”. Wychował się i wyrósł we Włocławku, stąd niektóre źródła mylnie podają Włocławek jako miejsce jego urodzenia. Tymczasem Antoni przeprowadził się tam (oczywiście z rodzicami) dopiero w wieku trzech lat, ale ponieważ tam się wychował, to uznawał Włocławek, a nie Łowicz, za swoje miasto rodzinne…

Po zrzeczeniu się dowództwa nad Armią Ochotniczą jego następcą został Piotr Wrangel. Odrodziła się niezależna Krymska Republika Ludowa. Wtedy to właśnie – w maju 1920 roku – krymski minister spraw zagranicznych Dżafar Dżohar Sejdamet zwrócił się do Ligi Narodów w imieniu Krymu i parlamentu Tatarów krymskich „Kurulduj” o protektorat polski.

Na początku listopada 1920 roku Armia Czerwona przerwała umocnienia na Przesmyku Perekopskim, i rozpoczęła zajmowanie Krymu. Nastąpiła szybka ewakuacja rosyjskich oficerów, kupców i urzędników wraz z rodzinami – w ciągu kilku dni wyjechało około 170 tysięcy ludzi.

W obliczu klęski dowódcą rosyjskiej białej Armii Ochotniczej został polski szlachcic generał Włodzimierz Maj-Majewski herbu Starykoń, syn Zenona. Pochodził z Kresów, spod Mohylewa. Jeszcze w 1896 roku ukończył Akademię Sztabu Generalnego w Petersburgu. W 1900 roku objął w Polsce dowództwo twierdzy Osowiec.

Mała dygresja: Pamięć o tej potężnej, najnowocześniejszej w ówczesnej Europie twierdzy do tej pory jest zachowana przez Rosjan, gdyż w czasie I wojny światowej była przez Niemców oblegana przez półtora roku – ale się nie poddała. Atakowali Niemcy – bronili się żołnierze rosyjscy. Kto nimi dowodził? Ano Polak, generał Mikołaj Brzozowski. Bohater wojen w Turcji, Chinach, Japonii. Był dowódcą twierdzy Osowiec od 1911 do 1916 roku.

Wracajmy do Maja-Majewskiego: W listopadzie 1918 roku powierzono mu dowodzenie 3. Dywizją Strzelecką. Od lutego 1919 roku dowodził Azowską, następnie Doniecką Grupą Wojsk (II Korpusem) w składzie Armii Ochotniczej; do jego dwunastotysięcznego korpusu włączono najlepsze oddziały, jakimi dysponowały w danym momencie Siły Zbrojne Południa Rosji.

Został ewakuowany z Noworosyjska na Krym w marcu 1920 roku, gdy z niemożliwego do utrzymania Kaukazu Północnego wycofywało się na okrętach dowództwo Sił Zbrojnych Południa Rosji. Zmarł na zawał serca, wsiadając w Sewastopolu na statek, którym po klęsce armia Wrangla miała w listopadzie 1920 roku opuścić Rosję.

A opisany wcześniej Maciej Sulkiewicz, przywódca Krymskiej Republiki Ludowej, wyjechał jeszcze na początku 1920 roku do Azerbejdżanu, gdzie został szefem sztabu tworzącej się armii azerskiej. W maju po zajęciu Baku przez wojska bolszewickie został aresztowany i rozstrzelany jako kontrrewolucjonista.

Wykorzystam okazję – by napisać tu o jego młodszym bracie Aleksandrze Sulkiewiczu, urodzonym 8 grudnia 1867 roku. Opowiadało o nim Polskie Radio w audycji Kronika niezwykłych Polaków: Tatar i muzułmanin, absolwent szkoły średniej w Sejnach, w 1892 roku uczestniczył w założycielskim zjeździe Polskiej Partii Socjalistycznej. Pracował jako urzędnik komory celnej na Litwie, dzięki temu przez kilka lat furgonami służbowymi przemycał przez granicę nielegalną literaturę socjalistyczną.

Gdy w 1900 roku sprawa wyszła na jaw, Sulkiewicz został zwolniony z urzędu i przeszedł do konspiracji. Współpraca z Józefem Piłsudskim stała się początkiem ich bliskiej przyjaźni. Sulkiewicz był współorganizatorem ucieczki Piłsudskiego z X Pawilonu warszawskiej Cytadeli. Przyszły Marszałek symulował chorobę umysłową i został przeniesiony z więzienia do specjalistycznego szpitala w Petersburgu. Tam, dzięki znajomemu lekarzowi (Polakowi notabene) zdołał ośrodek opuścić, a dzięki Sulkiewiczowi uciec. Razem dotarli do Tallina, a następnie do Galicji.

Po wybuchu w Rosji rewolucji 1905 roku Aleksander Sulkiewicz organizował transporty broni do Królestwa Polskiego. Można powiedzieć, że był jedną z czołowych postaci każdej większej akcji Organizacji Bojowej PPS w tym czasie. Po rozłamie w PPS Sulkiewicz wiernie trwał przy Józefie Piłsudskim. Przeszedł do PPS Frakcji Rewolucyjnej. Gdy rewolucja upadła, dalej działał w niepodległościowych organizacjach wojskowych, zwłaszcza w Związku Walki Czynnej.

W 1914 roku, po wybuchu I wojny światowej, wstąpił do Legionów Polskich i wkroczył na terytorium zaboru rosyjskiego. Chcąc służyć w jednostkach frontowych, trafił do 5 Pułku Piechoty Legionów. Zginął 18 września 1916 roku w bitwie nad Stochodem. Niósł pomoc rannemu porucznikowi Adamowi Kocowi.

Dwóch braci… Aleksander i Maciej Sulkiewicz, polscy Tatarzy, polscy patrioci…

Po upadku Republiki Krymskiej półwysep stał się na powrót częścią Rosji – teraz już bolszewickiej – i będzie w niej aż do sprezentowania go Ukrainie przez Chruszczowa kilkadziesiąt lat później.

Nam kojarzy się jeszcze ze słynną, smutną dla Polski konferencją w Jałcie. Muzeum Konferencji Jałtańskiej znajduje się obecnie w Pałacu w Liwadii. Wiele rozmów pomiędzy Stalinem, Rooseveltem i Churchillem toczyło się wtedy właśnie w tym pałacu, gdyż był on wówczas oficjalną rezydencją prezydenta USA.

Warto wiedzieć, że sto lat wcześniej w tym miejscu rozlegały się tylko polskie głosy… Ziemia ta należała wówczas do księcia Leona Potockiego, syna Seweryna – który wybudował tu pałac, kaplicę katolicką i stworzył przepiękny park. Po śmierci Potockiego w 1860 roku rezydencję kupił car Aleksander II Romanow. W tymże pałacu liwadyjskim zmarł w 1894 roku Aleksander III Romanow. Ostatni car Rosji Mikołaj II przebywał tu z rodziną wielokrotnie.

Długo można by jeszcze pisać o „polskim” Krymie… o dziesiątkach tysięcy Polaków biorących udział w wojnach krymskich – od szeregowców po generałów. Czy o tym, że Krym został zdobyty przez Rosję na Turcji w końcu XVIII wieku przez Polaka Grzegorza Potempskiego znanego w Rosji jako „kniaź Grigorij Potiomkin”. Tak, tak – to ten od „Pancernika Potiomkina” i „potiomkinowskich wiosek”. Katarzyna II 19 kwietnia 1783 roku wydała manifest włączający Krym do Rosji (było to pogwałcenie traktatu pokojowego zawartego z Turcją w 1774 roku w Küczük Kajnardży).

Głównym projektodawcą przyłączenia Krymu do Rosji był właśnie Potempski vel Potiomkin. Otrzymał za to od Katarzyny tytuł księcia Taurydzkiego (Krym bowiem nazywano w Rosji Taurydą, od plemienia Taurów, zamieszkującego w przeszłości ten półwysep). Zaszczyt ten był wynikiem jego ogromnego zaangażowania w wojnę z Turcją, a zwłaszcza w sprawę oderwania Półwyspu Krymskiego od Turcji. Marzyło mu się tam nawet zupełnie oddzielne księstwo.

Po otrzymaniu władzy na Krymie rozpoczął intensywną akcję budowlaną i osadniczą. Założył na ziemiach odebranych Turkom Jekaterynosław i Odessę. Rozbudował w miasta istniejące twierdze: Bałakławę, Teodozję, Kercz, Jenikale. Był twórcą Floty Czarnomorskiej stacjonującej na Krymie po dziś dzień. W 1784 roku Potiomkin został feldmarszałkiem i prezydentem Kolegium Wojskowego.

Pochodzący ze smoleńskiej szlachty Potempski, mąż stanu, uważał się za lojalnego obywatela Rosji, ale przede wszystkim za Polaka. Chciał nawet wraz ze swoim szwagrem księciem Branickim utworzyć polskie wojsko, które stanęłoby obok rosyjskiego w celu wspólnego uderzenia na Turcję. Planował stanąć na jego czele. Pisał do carycy, że Polacy mu zaufają, bo „jestem takim samym Polakiem jak oni”.

Potiomkin dobrze znał język polski, który został mu przekazany przez dziadka – polskiego patriotę. Nazwisko tego rodu ewoluowało i ma kilka form: Potępski, Potępowski, Potempski, Potemski, Potemkin, Potiomkin. O historii rodziny opowiadał mi senior tego rodu herbu Odrowąż i sekretarz jego kapituły – pan Stanisław Antoni Jacek Potempski, zamieszkały w Warszawie. Ot, pokręcone losy polsko-rosyjskie… jak losy Krymu…

Mariusz Świder
Myśl Polska, nr 31-32 (2-9.08.2020)
http://mysl-polska.pl/

Komentarzy 10 do “Polski Krym?”

  1. lewarek.pl said

    Piękna opowieść. I budująca. Ech, byli kiedyś Polacy…

  2. Głos z Kociewia said

    Takich artykułów więcej !

  3. Bogusz said

    ……..I widząc jak wiele nas z Rosjanami łączyło powinniśmy żyć z nimi we wzajemnym porozumieniu a nie łapać za nogi amerykańskie straszydło

  4. Boydar said

    Takie cóś znalazłem, ocenić wagi nie potrafię

    https://nowahistoria.interia.pl/ii-rzeczpospolita/news-czy-polacy-mieli-wplyw-na-wynik-wojny-domowej-w-rosji,nId,4642981

  5. WI42 said

    @4 Boydar
    Piłsudskiemu zarzuca się, że nie pomógł Denikinowi. To jedynie oznacza, że w tym przypadku Piłsudski rozumiał „politykę”. Zgadzam się częsciowo z cytatem z linku:
    „Wojna z czerwoną, bolszewicką Rosją przyniosła Polsce wiele cierpienia, ale zwycięstwo „Białych” w rosyjskiej wojnie domowej oznaczałoby dla Rzeczypospolitej wyrok śmierci.” Może nie wyrok smierci, ale napewno sporą zależnosć od Rosji.

    Natomiast nie zgadzam się z tym zdaniem:
    „Cały świat był bowiem zainteresowany przywróceniem w Rosji starego porządku.”
    Co to jest cały swiat? „Cały swiat” to tylko ci co zarządzali tym swiatem po I WS – Wielka Brytania i USA chcieli całkowitego zniszczenia imperium – do tego najbardziej pasowali Trocki i jego zwolennicy permanetnej rewolucji, których finansowano i wspierano. Nie wykluczam, że Piłsudski równiez od „swiata” otrzymał „podpowiedź”.
    Szczególnie Wielkiej Brytanii zależało na zniszczeniu Imperium Rosyjskiego. Po zakończeniu I WS Rosja jako członek zwycięskiej koalicji miała otrzymać od Turcji (sojusznik Niemiec) Konstantynopol i kontrolę nad ciesninami z Morza Czarego do Sródziemnomorskiego – tak jej obiecano. Ponieważ bolszewicy nie byli kontynuatorani Imperium, sprawa została zamknięta elegancko, w białych rękawiczkach.

    Czytaj więcej na https://nowahistoria.interia.pl/ii-rzeczpospolita/news-czy-polacy-mieli-wplyw-na-wynik-wojny-domowej-w-rosji,nId,4642981#utm_source=paste&utm_medium=paste&utm_campaign=chrome

  6. Peryskop said

    Opowieść ciekawa. Zarówno dla Polaków, jak i Tatarów.

    Ale na zdjęciu który to Dienikin ? Ten bokiem, z brzuszkiem ?

    No i jesli :

    … Przywódcą bolszewików na Krymie był rodowity warszawiak Jan Tarwacki-Pytlas… Na czele tej sowieckiej republiki stanął oczywiście Jan Tarwacki, do dziś jedna z głównych ulic Jałty nosi jego imię… Tarwacki utworzył pierwszy rząd bolszewicki Krymu, składający się z… Polaków!

    – więc tu chyba literówka 2x :

    … 24 kwietnia 1918 r. Karwacki, Nowosielski i Słucki zostali rozstrzelani. Żonie Karwackiego Stefanii wraz z córkami Jadwigą i Ireną udało się uciec do Moskwy.

    Jan Tarwacki (1879-1918) „Pytlas”, „Pytlasiński” vel „Dziadźka”
    Stefania Stańczyk-Tarwacka (1879-1963)

    Nie przypuszczałem, że będę się o komunistów upominał 😆

    —————
    Czy nie chodziło jednak o różne osoby o podobnie brzmiącym nazwisku?
    Admin

  7. Marucha said

    Re 5:
    „Wojna z czerwoną, bolszewicką Rosją przyniosła Polsce wiele cierpienia, ale zwycięstwo „Białych” w rosyjskiej wojnie domowej oznaczałoby dla Rzeczypospolitej wyrok śmierci.” Może nie wyrok smierci, ale napewno sporą zależnosć od Rosji.

    …A zwycięstwo Czerwonych oczywiście zapewniło Polsce niezależność od ZSRR na długie lata… chłe chłe,,,

    Wszyscy tak się strasznie bali i boją „zależności” od Rosji…
    Bo jeszcze by Rosjanie jakieś nowe uniwersytety w Polsce pobudowali, jeszcze by wyciągnęli z gnoju parę polskich miast, filtry i kanalizację im stworzyli, sieci komunikacji im zorganizowali.
    A nie daj Boże i wojsko by uzbroili.

    Nie chcieli Polacy z Rosją?
    No to są z Ameryką.
    I dobrze im tak.

  8. Boydar said

    Nawet jeśli uważają że są z Ameryką to dalej są z … Rosją 🙂

    Na tym świecie nie wszystkie klocki dają się poprzesuwać.

    – z kim graniczy Rosja, Małgosiu ?

    – z … z… z …

    – no niezupełnie … więc może Jasio

    – z kim chce !

  9. Peryskop said

    Re 6 Admin

    Raczej nie.

    Bo rozstrzelani 24.04.1918 są wczesniej w texcie wymienieni jako dostojnicy krymscy, lecz w tej wyliczance jest Tarwacki, a nie ma Karwackiego.

    Natomiast znalazłem w necie, że w 1918 zszedł Tarwacki i to właśnie na Krymie.

    Może autospelczek zrobił tego psikusa.

    Mam taką przypadłość, że dostrzegam też szczegóły. Gdy szwagierka z dumą pokazała mi pierwszą książkę wydaną w jej nowej firmie edytorskiej, przekartkowałem, pochwaliłem za jakość papieru oraz klarowność druku i ilustracji. I oddając jej książkę przeleciałem jeszcze opis na tyle okładki bez czytania treści – zapytałem – Ale dlaczego „zwirząt” ?

    Być może to była jedyna literówka w tamtej książeczce, wyłapana podczas oględzin trwających ok. 20 sekund.

    Czy można się dziwić, że w tamtej chwili zamiast zyskać, stracilem wiele w oczach szwagierki ? Którą nota bene ma zeza pozornego, o którym już tutaj niedawno wspomniałem.

  10. WI42 said

    @7 M
    Panie Gajowy – niezalenosć traktujemy umownie, tzn. jakakolwiek zależnosć od dobrego Zachodu jest jak najbardziej niezależnoscią, najmniejsza zależnosć od Rosji (nawet kupowanie gazu) jest powodem alarmu, że jestesmy zależni. Tak jest teraz i podobnie było wtedy. Możemy jedynie spoglądać na to z ironią i tyle.

Sorry, the comment form is closed at this time.