Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

Księżniczka „Margot”

Posted by Marucha w dniu 2020-08-30 (Niedziela)

Carl Schmitt w 1928 roku opublikował swój najbardziej znany tekst, a mianowicie Pojęcie polityczności, dowodząc w nim, że polityka zaczyna się wtedy, gdy nienawiść między zorganizowanymi grupami ludzkimi dojdzie na tyle wysoki poziom „intensywności”, że są one zdolne do otwartej walki zbrojnej w imię własnych interesów i idei, w tym także do zabijania i zaryzykowania własnej śmierci.

Równocześnie dowodził, że idee tworzące wystarczającą „intensywność” nienawiści muszą odwoływać się do silnych emocji. Ludzie przez stulecia byli zdolni mordować się w imię religii, a obecnie czynią to samo w imię wielkich i fanatycznych ideologii.

Pisząc to w 1928 roku Schmitt miał na myśli marksizm-leninizm. Równocześnie twierdził, że dostatecznej „intensywności” nienawiści nie jest zdolny stworzyć liberalizm i jego idee wolności obywatelskich i ekonomicznych, równości wobec prawa, swobody zawierania umów, tolerancji, etc. To idee odwołujące się do rozumu, a nie do uczuć; do interesów, a nie do serca.

Dlatego, zdaniem Schmitta, liberałowie byli skazani na klęskę w starciu z bolszewizmem i faszyzmem. Zdanie swoje zmienił dopiero po 1945 roku, gdy doszedł do wniosku, że Anglosasi potrafili z idei wolności, tolerancji, etc. stworzyć ideologię nienawiści – na odpowiednim poziomie „intensywności” – dzięki czemu zmobilizowali własne społeczeństwa i pokonali III Rzeszą.

Piszę to wszystko dlatego, że podobną sytuację obserwujemy dzisiaj w Polsce, gdy idee wolności, tolerancji i przeciwdziałania dyskryminacji – z natury swojej pokojowe i przeciwne stosowaniu przemocy – również kreują nienawiść.

Każdy, kto używa mediów społecznościowych wie, że największą nienawiścią i językiem z rynsztoka plują na swoich dyskutantów ci, którzy mają na zdjęciach profilowych hasło „Strefa wolna od nienawiści”. Wielokrotnie wyzywają swoich oponentów, nawołują do ich bicia – a wszystko to pod hasłami walki z „nienawiści” i walki o „tolerancję”.

Na YouTubie jest dostępny filmik z dziennikarzem zadającym pytania manifestującym zwolennikom LGBT. I gdy w rozmowie z jedną z uczestniczek manifestacji deklaruje się jako przeciwnik tej doktryny, to zostaje najzwyklej w świecie opluty, w twarz, przez młodą dziewczynę z transparentem „Precz z nienawiścią!”, czy jakoś podobnie brzmiącym.

Wskazuje to na fakt, że emocje wywołane walką o tolerancją prowadzić mogą do ideologicznego fanatyzmu. Cóż, historia pokazuje, że walka o wolność i tolerancję nie raz pozostawiała po sobie sterty ludzkich zwłok, a bomby zrzucane na miasta miały wymalowane na sobie białe gołąbki pokoju.

Prawda jest bowiem brutalna, czyli taka, jaka jest: spirala nienawiści została w Polsce rozpętana do czerwoności i trudno nie odnieść wrażenia, że konflikty społeczne i polityczne w naszym kraju mogą nakręcać się pod jakimikolwiek hasłami i ideami.

Jedni nienawidzą w imię „prawdy o Smoleńsku”, w imię „walki z komuną”, „walki z PO”, „walki z Tuskiem i jego bandą”. Inni nienawidzą w imię „konstytucji”, „walki o tolerancję”, „walki o wolność”.

Paradoksalnie, tolerancja stała się dziś hasłem za którym kryje się nienawiść rozgrzana do czerwoności. Jeszcze z rok-dwa takiej atmosfery i Polacy zaczną się wzajemnie zabijać na ulicach, jedni mając na ustach „precz z komuną”, a drudzy „tolerancję”.

Gdy w 1793 roku jakobini w Konwencie dyskutowali nad zgilotynowaniem Ludwika XVI, to jeden z przeciwników królobójstwa zadał Maximilianowi Robespierre’owi pytanie jak łączy wolę zgilotynowania ex-króla ze swoim powszechnie znanym sprzeciwem wobec kary śmierci? I wtedy Robespierre wygłosił mowę, z której wynikało, że zawsze był, jest i będzie przeciwnikiem stosowania kary śmierci wobec ludzi, ale „Ludwik XVI był tyranem, a więc nie jest człowiekiem”. Oto klasyczny przypadek, gdy nawet fanatyzm zniesienia kary śmierci może doprowadzić do politycznego zabójstwa.

Carl Schmitt oczywiście mylił się w 1928 roku, pisząc Pojęcie polityczności, gdy twierdził, że nienawiść – na koniecznym dla powstania polityki poziomie „intensywności” – może powstać wyłącznie w wyniku religii i ideologii odwołujących się do silnych namiętności. Dziś już wiemy, że dosłownie każdą ideę, nawet najbardziej racjonalną, można przekształcić w narzędzie do kreowania nienawiści jednych grup ludzkich przeciwko innym.

Przykład niejakiego „Margota”, o którym ostatnio było głośno – dowodzi, że nawet z walki z homofobią można wykreować nienawiść popychającą do przemocy i niszczenia mienia. Tak w ogóle, to odnoszę wrażenie, że homofilia (= przeciwieństwo homofobii) jest dziś jedną z najważniejszych wizji kreujących nienawiść do „homofobów”, państwa, Kościoła katolickiego, chrześcijaństwa, tradycji, rodziny – słowem, do wszystkiego, co przekazali nam nasi przodkowie.

Nastrój ten jest starannie podsycany przez rządowe i prorządowe media, które uczyniły z kilku warchołów z LGBT prawdziwego „wroga państwa numer jeden”. I tak media prorządowe podsycają nienawiść do radykałów z LGBT, a media opozycyjne nienawiść do rządu i Kościoła w imię „walki o tolerancję” i „walki z homofobią”.

Prawdę mówiąc, to zastanawiam się czy potencjał bojówek LGBT wynika dziś w Polsce z ich rzeczywistej nienawiści do Boga, czy z nienawiści do rządów Jarosława Kaczyńskiego, oskarżanego o zbudowanie sojuszu Tronu i Ołtarza, w postaci egzotycznego sojuszu neosanacji i posoborowych biskupów?

Politycy i pijarowcy PiS dążą do skrajnej polaryzacji politycznej w Polsce, dlatego LGBT wykreowano w rządowych i prorządowych mediach na esencję antypisowskiej opozycji. W swojej totalnej głupocie opozycja kupiła to przedstawienie i z haseł LGBT uczyniła podstawę swojego programu, w efekcie czego trwale stała się wyrazicielem cywilizacyjnego ekstremizmu.

I Kaczyński może przekonywać, że gdy PiS przegra, to w Polsce nastąpi cywilizacyjny Armagedon, wierząc, że da mu to władzę na całe lata. Tym samym wykreował ideologicznego potwora, dla którego sam jest polskim Łukaszenką. Zapomina, że nikt nie rządzi wiecznie.

Adam Wielomski
https://konserwatyzm.pl/

Komentarzy 6 do “Księżniczka „Margot””

  1. Kojak said

    Te syjoniastyczne kurwy z PPYYSS tylko udaja i pozoruje ze walcza ze zboczencami ! Pozwalaja oni bowiem na to ze bydlacy seksualni bez problemu otrzymuja ciezkie miliony dolarow na swa dzialnosc od zydowskich bandytow z calego swiata ! Tak wyglada walka syjonistycznego gnoja i smiecia Kalksteina- Kaczynskiego z rzekomym LGBT ! Nie wspomne juz ze zydowska policja z PPYYS uzbrojona po zeby z karabinami przygotowanymi do strzelenia do ludzi ochrania zboczencow -pederastow przed demostrantami ! Sam widzialem w Wroclawiu policyjnych zbirow tak uzbrojnych we Wroclawiu ! Te gnoje zajmowali prawie caly Rynek, wszystko przeciw na ludziom ktorzy przyszli protestowac przeciw zboczencom Nie pisac bzdur o jakiejs rzekomo kreacji ze syjonistyczni bandyci z PIS sa przeciw zboczencom bo to KOMPLETNY IDIOTYZM !

  2. Isreal said

    „polski Łukaszenka” …. rozum szybuje?

  3. „Gęsia skórka” Adasia Wielomskiego nie pozwala mu na pisanie wprost i nazywanie rzeczy po imieniu. Pod przykrywka intelektualizowanego „humanizmu” kryje sie maly tchorzliwy kretacz pilnujacy by broń Boże nie wychylic sie poza granice „politycznej poprawnosci”. Taki to konserwatyzm.pl….jak kiedys Stronnictwo Drżących (SD) jako przybudowka PZPR.

  4. Boydar said

    Coś w tym jest, co Pan Mazurek (3) napisał, nie wiem tylko czy rzeczywiście mały.

    Chciałbym jednak aby ktoś, nawet o inicjałach AD, przypomniał mi kiedy to ostatnio katolicy „mordowali w imię religii”.. I proszę tylko – żadnych cudów, bo zakur’wię z laczka i poprawię z kopyta.

  5. UZA said

    ad.3) „„Gęsia skórka” Adasia Wielomskiego nie pozwala mu na pisanie wprost i nazywanie rzeczy po imieniu. Pod przykrywka intelektualizowanego „humanizmu” kryje sie maly tchorzliwy kretacz pilnujacy by broń Boże nie wychylic sie poza granice „politycznej poprawnosci”. Taki to konserwatyzm.pl….jak kiedys Stronnictwo Drżących (SD) jako przybudowka PZPR”.

    Osądza Pan Autora zbyt surowo. Pan Wielomski jest człowiekiem kulturalnym , nic więc dziwnego w tym, że wyraża się oględnie.
    Artykuł oddaje istotę problemu, czego więcej można jeszcze wymagać ?

    Łatwo jest krytykować, żądać od innych bohaterstwa. Kiedy później bohatera wyleją z roboty albo nawet znajdą jego zwłoki w jakimś samochodzie, to może będzie nam przykro, ale powiemy sobie: „trudno, stało się ” i wrócimy do swoich zajęć. A tamtemu już nikt życia nie wróci (tu i teraz, pomijam eschatologię).

    A co do „Stronnictwa Drżących”, to nie oni rozwalili nam Kraj. Tę „wolność” , którą się dzisiaj „cieszymy”, a raczej dławimy, zawdzięczamy – w pewnej mierze, bo nie wyłącznie – odważnym.

  6. Marucha said

    Re 5:
    Bardzo dobrze Pani napisała.
    Internet pełen jest bohaterów i wojowników znad klawiatury, którzy niczym nie ryzykują drąc mordy na cały regulator i leją gnój na tych, którzy występując pod własnym nazwiskiem mają bardzo wiele do stracenia.

Sorry, the comment form is closed at this time.

 
%d blogerów lubi to: