Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

  • The rainbow symbolizes the Covenant with God, not sodomy Tęcza to symbol Przymierza z Bogiem, a nie sodomii


    Prócz wstrętu budzi jeszcze we mnie gniew fałszywy i nikczemny stosunek Żydów do zagadnień narodowych. Naród ten, narzekający na szowinizm innych ludów, jest sam najbardziej szowinistycznym narodem świata. Żydzi, którzy skarżą się na brak tolerancji u innych, są najmniej tolerancyjni. Naród, który krzyczy o nienawiści, jaką budzi, sam potrafi najsilniej nienawidzić.
    Antoni Słonimski, poeta żydowski

    Dla Polaków [śmierć] to była po prostu kwestia biologiczna, naturalna... śmierć, jak śmierć... A dla Żydów to była tragedia, to było dramatyczne doświadczenie, to była metafizyka, to było spotkanie z Najwyższym
    Prof. Barbara Engelking-Boni, kierownik Centrum Badań nad Zagładą Żydów, TVN 24 "Kropka nad i " 09.02.2011

    Państwo Polskie jest opanowane od wewnątrz przez groźną, obcą strukturę, która toczy go, niczym rak, niczym demon który opętał duszę człowieka. I choć na zewnatrz jest to z pozoru ten sam człowiek, po jego czynach widzimy, że kieruje nim jakaś ukryta siła.
    Z każdym dniem rośnie liczba tych, których musisz całować w dupę, aby nie być skazanym za zbrodnię nienawiści.
    Pod tą żółto-błękitną flagą maszerowali żołnierze UPA. To są kolory naszej wolności i niezależności.
    Petro Poroszenko, wpis na Twiterze z okazji Dnia Zwycięstwa, 22 sierpnia 2014
  • Kategorie

  • Archiwum artykułów

  • Kanały RSS na FeedBucket

    Artykuły
    Komentarze
    Po wejściu na żądaną stronę dobrze jest ją odświeżyć

  • Wyszukiwarka artykułów

  • Najnowsze komentarze

    Zbych o Czy nasz Episkopat to wyznawcy…
    UZA o Wykład internetowy profesora N…
    ! o Czy nasz Episkopat to wyznawcy…
    lewarek.pl o Zatrzymanym w Mariupolu Chorwa…
    Listwa o Struktura muzyki
    Panicz Pawełek o Jedno zdjęcie – trzy kłam…
    Olo o Ukraina: pomoc humanitarna z P…
    lewarek.pl o Struktura muzyki
    Listwa o Czy nasz Episkopat to wyznawcy…
    Listwa o Struktura muzyki
    UZA o Niemiecka dziennikarka opowiad…
    prostopopolsku o Wykład internetowy profesora N…
    prostopopolsku o Wykład internetowy profesora N…
    Greg o Wolne tematy (59 – …
    prostopopolsku o Prezydent Andrzej Duda, chrześ…
  • Najnowsze artykuły

  • Najpopularniejsze wpisy

  • Wprowadź swój adres email

    Dołącz do 616 obserwujących.

Anatomia demokratycznych karnawałów

Posted by Marucha w dniu 2020-08-31 (Poniedziałek)

Kto by się spodziewał, że to już 40 rocznica tak zwanego „polskiego sierpnia” 1980 roku?

Tak się akurat składa, że nadeszła ona w momencie, gdy na Białorusi trwają protesty przeciwko prezydentowi Łukaszence. Państwowa Komisja Wyborcza stwierdziła, że wygrał on ostatnie wybory prezydenckie, a tamtejszy Sąd Najwyższy odrzucił skargę Swietłany Cichanouskiej, która twierdzi, a właściwie twierdziła, że to ona wygrała wybory, bo teraz już chyba tak nie twierdzi, tylko domaga się ich powtórzenia.

Unia Europejska, a w szczególności Wielce Czcigodna Anna Fotyga, wyborów prezydenckich na Białorusi nie uznała, toteż nie wiadomo, jak ta sytuacja ostatecznie się rozwinie.

W roku 1980 w Polsce też była skomplikowana, o czym świadczyła piosenka Andrzeja Rosiewicza, że „legitymację partyjną oddał Wincenty Kalemba, a tam zachodnim bankierom włosy stają dęba”. Chodziło o to, że zachodni bankierzy pożyczyli Edwardowi Gierkowi, to znaczy – oczywiście Polsce – około 20 miliardów dolarów i obawiali się, że zbuntowany przeciwko PZPR naród nie zechce tych długów spłacać, podobnie jak zrobił to Lenin w roku 1917 w przypadku długów „carskich”.

Toteż poparcie Zachodu dla strajków w Polsce wprawdzie oczywiście było, jakże by inaczej – ale jakieś takie powściągliwe, bo demokracja – demokracją, ale forsę oddać trzeba.

Na Białorusi może być inaczej, bo według tamtejszej KGB, w ciągu ostatnich 4 lat ktoś przekazał dla opozycji prawie 3 miliardy dolarów. Kto je dostał i gdzie schował – tego już KGB nie wyjaśnia – ale coś jest na rzeczy, skoro ogólnobiałoruski komitet strajkowy całkiem niedawno każdej fabryce, która przystąpi do strajku, oferował po 100 tysięcy dolarów.

Myślę, że pani Swietłana Cichanouska aż tyle sobie nie uzbierała, żeby szastać setkami tysięcy dolarów, więc pytanie, kto je dostał i gdzie schował, jest bardzo ciekawe, podobnie jak pytanie, kto te pieniądze w Białoruś zainwestował oraz jakich korzyści i kiedy się spodziewa.

Ja oczywiście wiem, że zadawanie takich pytań w momencie, gdy na Białorusi mamy wielki demokratyczny spontan i odlot, niczym w Wielkiej Orkiestrze Świątecznej Pomocy pana Owsiaka, jest nietaktowne, ale chyba lepiej postawić je teraz niż później, kiedy może okazać się, że już za późno.

Bo z tymi świętami demokracji bywa podobnie, jak z wyprawą grupy przyjaciół do knajpy. Jedzą, piją, lulki palą, wokół gwar i śmiech – aż tu koło godziny 11 zjawia się kelner z rachunkiem i wtedy gwar cichnie, perlisty śmiech zamiera, a uczestnicy biesiady z niepokojem spoglądają jeden na drugiego.

Bo w przypadku Polski, kelner z rachunkiem zjawił się dopiero po 10 latach od demokratycznego sierpnia – ale przecież się zjawił – a że Polska na przełomie roku 1989 -1990 groszem nie śmierdziała, toteż rachunek trzeba było zapłacić w formie tzw. „prywatyzacji”.

W tym celu, z przyzwoleniem „zachodnich bankierów”, generał Jaruzelski wprowadził stan wojenny, podczas którego pierwotny spontan został uporządkowany w ten sposób, że będąca najtwardszym jądrem komuny bezpieka, dogadała się z „lewicą laicką”, czyli dawnymi stalinowcami, co to nawrócili się na demokrację, jakby tu podzielić się władzą nad narodem polskim, zgodnie z ustaleniami poczynionymi przez pana Daniela Frieda z Departamentu Stanu USA z Władimirem Kriuczkowem, ówczesnym szefem KGB.

Bo na tym właśnie polegała słynna „jesień ludów” w Europie Środkowej, kiedy to w ramach nowego porządku politycznego, ustalonego wspólnie z Ameryką, Związek Sowiecki ewakuował swoje imperium z tego zakątka kontynentu.

Zatem o ile ta sprawa jest mniej więcej wyjaśniona, o tyle zagadkowe pozostaje nadal pytanie, jak mogło dojść do masowych strajków w państwie totalitarnym, którego najtwardszym jądrem była bezpieka?

Pewne światło rzuca na tę sprawę okoliczność, że wszyscy przywódcy trzech centrów strajkowych: Gdańska, Szczecina i Jastrzębia Zdroju, byli tajnymi współpracownikami Służby Bezpieczeństwa, a może nawet i wywiadu wojskowego. Warto też zwrócić uwagę, że rozmowy „strony rządowej” ze „stroną społeczną” odbywały się właśnie w tych miejscach, a ustalenia tam poczynione stanowiły podstawę późniejszej sodomii władzy ze społeczeństwem.

No dobrze, ale dlaczego właściwie bezpieka dopuściła do takiego festiwalu wolności? Tu trzeba przypomnieć, że w realnym socjalizmie nie było normalnej procedury wymiany tak zwanych „ekip”, tylko dokonywała się ona zawsze w rezultacie jakiejś awantury. Tak było w roku 1956, kiedy to do władzy powrócił Gomułka, tak było w roku 1970, kiedy Gomułka został obalony, a władzę przejął Edward Gierek i tak wreszcie było w roku 1980, kiedy to soldateska postanowiła wysadzić w powietrze Edwarda Gierka, razem z całą partią.

Powodów do niezadowolenia nie brakuje nigdy, toteż wystarczy podpalić lont, żeby doszło do wybuchu. Sęk w tym, że niekiedy wybuch wymyka się spod kontroli i tak właśnie było w sierpniu 1980 roku. Żeby tę kontrolę odzyskać, trzeba było wprowadzić stan wojenny, pod osłoną którego wywiad wojskowy skompletował „stronę społeczną”, do której miał zaufanie i z którą mógł bezpiecznie urządzić telewizyjne widowisko dla gawiedzi pod nazwą „obrad okrągłego stołu”.

Taka, jak to mówią, „narracja”, to oczywiście nic przyjemnego, zwłaszcza dla takich jak ja, którzy w tym wszystkim brali udział. O ileż przyjemniej trzymać się wersji, że wszystko było spontaniczne, niż z goryczą nie pozbawioną wstydu „wspominać Październik, gdy nas skołował chytry stary piernik”? Na tej właśnie tęsknocie ufundowane są tak zwane „legendy”. A co to jest „legenda”? To jest elegancka nazwa zakłamanej wersji historii.

Ciekawe, jak to wygląda na Białorusi, gdzie sytuacja najwyraźniej dojrzała do wymiany „ekipy” drogą awantury. Jak „wygląda”, to każdy widzi, ale przecież nie chodzi o powierzchnię zjawiska, tylko o jego prawdziwą naturę. Kto wpadł na pomysł wykorzystania wyborów w charakterze pretekstu do wysadzenia Łukaszenki w powietrze, a przynajmniej – do takiego osłabienia go, by gwoli ratowania własnej skóry, z rezygnacją podpisał każdy cyrograf?

Z całym szacunkiem, ale ani pani Swietłana Cichanouska, ani żadna z jej przyjaciółek na takiego pomysłodawcę nie wygląda.

To w takim razie – kto? Myślę, że ten, kto dysponował i dysponuje na Białorusi rozbudowaną i znakomicie uplasowaną agenturą, będącą gwarantem, że sytuacja nie wymknie się spod kontroli – i jak na razie się nie wymyka. Jedynym takim pomysłodawcą mógł być zimny rosyjski czekista Putin.

Czy to zatem setki tysięcy moskiewskich dolarów są oferowane białoruskim fabrykom, byle tylko zastrajkowały, żeby wyglądało, że Łukaszenkę obala „cały naród”? To możliwe, bo w epoce totalnej inwigilacji, w jakiej żyjemy, na żaden spontan miejsca już nie ma, co nie znaczy, że wielu ludzi może myśleć, że to wszystko naprawdę.

Stanisław Michalkiewicz
http://michalkiewicz.pl

Komentarzy 26 do “Anatomia demokratycznych karnawałów”

  1. Marek said

    Wnioski z dwóch ostatnich akapitów Michalkiewicz napisał pod wpływem.
    Zalecamy umiar w piciu.
    Michalkiewicz miast białych myszek, widzi zielone putinki.

  2. Yah said

    Obawiam się, że jednak nie pod wpływem tego o czym Pan myśli, tylko zupełnie czegoś innego.

  3. Sarmata said

    I już jest dwóch zdezorientowanych komentatorów.
    Ale jaja. A to dopiero dwóch! Rano będzie reszta 😉
    Panie Admin – wywal Pan ten felieton tego Michalkiewicza bo jeszcze któryś zawału dostanie przez dysonans poznawczy.

  4. Dziadzius said

    Chyba widac ze ci sami starsi bracia co zrobili polityczny burdel na ukrainie chca to poprawic na bialorusi a potem na Polsce — no bo w Polsce zaczynaja ludzie bez masek narzekac i moze sie polacza i zrobia kuchenke koszernym braciom..

  5. Yah said

    A propos dezorientacji , znalazłem taka recenzję książki Czujkowa ‚Koniec trzeciej rzeszy”

    „Pisana jest typowym językiem propagandy. Przytaczam przykład, tylko się ze śmiechu nie przewróćcie.

    [cytat](…) tego samego dnia w całej armii rozniosła się wieść o nowym bohaterskim czynie starszego lejtnanta Leonida Ładyżenki, nieustraszonego organizatora komsomolskiego. Człowiek o niesłychanej wręcz odwadze. Jeszcze w minionych walkach szedł do ataku z ustną harmonijką. Widząc, że żołnierze zalegli pod ogniem nieprzyjaciela, Ładyżenko podnosił do ust harmonijkę i grając na niej wesołą melodię ruszał pierwszy do przodu, a z nim podnosili się do ataku pozostali żołnierze (…)

    (…)Tak było nad Dońcem, tak było i tutaj, nad kanałem Landwery. Przepłynął kanał w nocy, nie przestając grać na harmonijce. Dawał w ten sposób znak gdzie się znajduje…”

    Zwykłemu człowiekowi tylko jedne porównanie przychodzi do głowy, bez obrazy, ale według mnie masochizm to słabe stwierdzenie, aby opisać to, co robił „dzielny towarzysz”.”

    No cóż tak mógł to zrozumieć człowiek, któremu obce jest poświecenie dla innych, bohaterstwo, pogarda dla śmierci. Tak mógł to opisać człowiek, któremu za wszystko trzeba zapłacić.

    Czemu o tym pisze. Opis redaktora, traktuje Białorusinów jak Polaków, którym za wszystko trzeba zapłacić, ba nawet wystarczy poklepać po plecach by za darmo sprzedali swój kraj, swoja ziemię, swoje zakłady pracy.

    Redaktorowi do głowy nie przychodzi, że ktoś tak sam z siebie może bronic przyszłości swoich dzieci.

    Teoretycznie, gdyby polscy robotnicy w 1988 roku nie poszli na lep II Solidarności to pewnie tez zostaliby okrzyknięci przez redaktora ruska agenturą, bo nie chcieli wolnego rynku.

    A w 1980 roku, wybuch był ścisłe kontrolowany – miał doprowadzić do zburzenia PRL i doprowadził. Natomiast za przewrotami w 1956 roku, 1970, 1989 stali ci sami ludzie, ich dzieci i wnuki

  6. Jabo said

    Tak, jasne Panie Sarmata! Majdan na Ukrainie też wywołał Putin, żeby mieć pretekst do zajęcia Krymu. W ogóle Putin, idąc tropem myślenia Pana Michalkiewicza, to debil, który pod pala dom, żeby się dostać do kiełbasy w lodówce. Chociaż, może Pan Michalkiewicz ma jakieś pewne źródło informacji i faktycznie Putin jest debilem.

  7. Marucha said

    Ale co Pan naskoczył na Sarmatę? Przecież on nie zajął stanowiska.
    Co zaś się tyczy Putina… to już dziesiątki, jeśli nie setki razy próbowano go rozgryźć. I zawsze g00vno z tego wychodziło.
    Teoria red. Michalkiewicza jest równie prawdopodobna, jak i inne krążące po internetach – i bynajmniej nie sugeruje, iż Putin jest debilem.
    Pożiwiom, uwidim.

  8. UZA said

    ad.5) ” Opis redaktora, traktuje Białorusinów jak Polaków, którym za wszystko trzeba zapłacić, ba nawet wystarczy poklepać po plecach by za darmo sprzedali swój kraj, swoja ziemię, swoje zakłady pracy.”

    Dostrzegam pewną niekonsekwencję w powyższym wywodzie. No bo, skoro wystarczy poklepać po plecach, to znaczy , że nie trzeba za wszystko Polakom zapłacić. Wręcz przeciwnie – zawsze byli gotowi oddać swoich i swoje za frajer (puste obietnice, wzniosłe frazesy, złudzenia). Tacy sami są też pewnie Białorusini – w końcu bracia Słowianie. Powtórzę jednak to, o czym już wcześniej pisałam przy innej okazji: rozsądni, ostrożni i praktyczni ludzie Zachodu wcale nie wylądowali lepiej niż my – głupie Polaczki. Pod pewnymi względami nawet mają gorzej, bo tutaj nie musimy jeszcze całować butów BLM ( chociaż Policja i sądy, opłacane z naszych podatków, są przeciwko nam – tak jak w innych krajach). Przyszedł czas i walec został puszczony w ruch – wszędzie i na wszystkich. Pytanie, czy będziemy go witać z entuzjazmem, czy spróbujemy zatrzymać.

  9. Yah said

    Ad 7

    „Pożiwiom, uwidim.”

    Dokładnie tak. Chciałbym tylko zwrócić uwagę,że wiele wskazuje na to, że Putin nie jest ośrodkiem decyzyjnym w Rosji. On jest pewną „ikoną”. Dlaczego tak różną od polskich „ikon” ? Bo Rosjanie to nie Polacy.

    Równie wiele wskazuje na to, że politycy, począwszy od czasów Gorbaczowa ( z wyjątkiem Miloszewicza, Kadafiego, Husseina Kima i Łukaszenki) to marionetki lalkarzy.
    i cała publicystyka , ma natomiast nas przekonać, że demokracja działa, że politycy podejmują suwerenne decyzje, co niestety nie jest prawdą.

    ———–
    Oczywiście, że Putin nie jest samodzierżawcą i nie decyduje sam. Duma państwowa nie jest dla ozdoby.
    Admin

  10. Yah said

    Nie ma niekonsekwencji w tym stwierdzeniu. Prostym ludziom TRZEBA zapłacić ( 500+, 5000+), polityków wystarczy poklepać po plecach.

    Skoro Zachód znalazł się w sytuacji gorszej niż my to ci ludzie Zachodu nie są wcale „rozsądni, ostrożni i praktyczni” tylko głupi, naiwni i nie przewidujący konsekwencji swoich decyzji.

    Aha no i my jesteśmy głupsi nie tyle od ludzi Zachodu, co od Rosjan i Białorusinów. Słowiańskości praktycznie w Polsce nie ma bo Polska to kraj zjudaizowanych Słowian.

  11. Michalkiewicz niekiedy, a ostatnio coraz częściej przechodzi (w obłędnych narracjach) samego – siebie.
    Pytanie: jak pije i ile?
    – lata mącą umysł? A gody letia’t….
    – na rzecz której razwiedki pracuje (TO pytanie czysto retoryczne).

  12. UZA said

    ad.10) „Aha no i my jesteśmy głupsi nie tyle od ludzi Zachodu, co od Rosjan i Białorusinów”.

    Od Rosjan to może tak, ale Białorusini usilnie starają się nam dorównać.

  13. Boydar said

    Panie Yah, komentarz (9) jest równie podstępny co paskudny. Trudno byłoby dać przykład samowładztwa, szczególnie dzisiaj. A Pan „zwraca uwagę”, że „… Putin nie jest ośrodkiem decyzyjnym w Rosji …”. Ja pomijam kwestię, że jest człowiekiem, a nie ośrodkiem, który to „ośrodek” w języku polskim ma znacznie szersze znaczenie. Oczywiście, że nie jest „ośrodkiem” ani ośrodkiem. Z pewnością jednak ten ośrodek, tym razem bez cudzysłowu, reprezentuje wewnątrz i na zewnątrz Rosji. To o co się Panu tak naprawdę rozchodzi ? Żeby go zdyskredytować ? Pan to może Pana Majstra w du’pę pocałować, przez chusteczkę, jak Pan Majster zezwoli.

  14. lewarek.pl said

    Ale o co chodzi? Że Michalkiewicz podejrzewa Putina o mieszanie na Białorusi? To bardzo racjonalna teza. Dlaczego Putin miałby nie mieszać, skoro od paru lat Łukaszenko zachowuje się wobec niego jak panienka co to i chciałaby i boi się. Sytuacja na zachodniej granicy Rosji jest dla Moskwy trudna i powinna ona mieć tam pewnego sojusznika. Właśnie możemy być świadkami tego jak Putin wymienia sobie Łukaszenkę na lepszy model.
    Ale ktokolwiek stoi za białoruskimi zadymami to Putin i tak trzyma rękę na pulsie i Białorusi nie odpuści. Bo wtedy miałby jak w roku 1041 – wroga pod samą Moskwą.
    Pożiwiom, uwidim…

  15. lewarek.pl said

    Sprostowanie: nie w roku 1041, tylko 1941.

  16. NICK said

    Lewarek.
    „Właśnie możemy być świadkami tego jak Putin wymienia sobie Łukaszenkę na lepszy model.”
    Niewykluczone.
    Choć wydaję misię, że model dotycz-czasowy służył odpowiednio.

    Aaa.
    Co się stanie dalej?
    Boję się pisać, bo.
    Białoruś jest na straty, niestety.
    Kto ją przejmie?
    Hm.
    Na pewno nie dawna Polska.
    Grodzieńszczyznę.

  17. jok said

    St M trafnie (jak się zdaje) oceniał „majdan”. Nie było dysonansu poznawczego, bo zgadzało się się z tym wielu komentatorów (tu, bo przecież nie na onet czy „niezależnej”).
    Teraz – nie tylko ja – mam potężny dysonans poznawczy, bo powiedziałbym, iż „majdan białoruski” organizują ci sami twórcy, co tworzyli majdan.ukrowy.

    Zaczekam kilka dni z oceną, może STM coś dopowie, może coś się „okaże”.

    Na razie wydaje mi się skrajnie nieprawdopodobne, by Putin/Posja była za „protestami białoruskimi”, bo

    a) młodzi czy „młodzi”, o ile „są zmęczeni batką” – pod wpływem tresury, propagandy, może niemiłych doświadczeń, to raczej są skłonni do zachowań „prozachodnich” (nie tęczowych, ale zachodniość rozumiana tak, że Szwajcaria czy nawet Szwecja wygląda ładniej i zamożniej od Rosji), a nie prorosyjskich (której to prorosyjskości chyba nie brakuje. Nie ma casusu Ukrainy, ze wschodnia Ukraina dążyła do zamożniejszej niż Ukraina Rosji, mając ponadto sentyment prorosyjski, w konflikcie z antyrosyjską zachodnią Ukrainą, do tego chaotyczną i niezamożną.).
    Czyli – tworzenie zgiełku, atmosfery protestów, raczej wywołałoby zamieszanie „prozachodnie” – po co to Rosji?

    b) chyba „zamieszkami/protestami na Białorusi”, Rosja ma więcej do stracenia na Biał., niż „banksterka”/”Zachód”/”kreatorzy majdanów pomarańczowych” do zyskania.

  18. lewarek.pl said

    Białoruś jest na straty dla Polski.
    Dla Rosji jest to obszar strategiczny.
    Rosja ma nauczkę z Ukrainą.
    A Putin jest mistrzem w te jojo.
    Dlatego gra z Łukaszenką wygląda może tak, jakby grał w dupniaka.

  19. Yah said

    Ad 13

    A Pana komentarz , Panie Boydar, jest złośliwy.

    Ja po prostu ośrodkowi decyzyjnemu, którego Putin ” reprezentuje wewnątrz i na zewnątrz Rosji” nie ufam, i tyle.

    W konsekwencji pierwszego akapitu, Panie Boydar, Pan wybaczy moją złośliwość, ale tym razem zacytuję Redaktora z dzisiejszego felietonu:

    „Ludzie prości myślą, że świat jest rządzony wielką mądrością, że ci wszyscy Umiłowani Przywódcy, to tęgie głowy, jeśli nawet nie u nas, bo tych naszych to trochę lepiej znamy, to już za granicą – na pewno.”

    ————-
    Niektórzy tylko „myślą”.
    Inni obserwują i wyciągają wnioski.
    Jak na razie Putin wygrywa chyba wszystko, co jest do wygrania, i to bez specjalnych starań; wystarczało brać na przeczekanie.
    Admin

  20. Boydar said

    Owszem, jest złośliwy, bo taki miał być; zamierzam ruszyć Pańskie sumienie środkami niedrastycznymi.

    Że akurat Pan nie ufa to ja już dawno pojąłem, domyślam się również dlaczego.

    Jeżeli „cały szwiat” już dawno sprzysiągł się, aby wchłonąć, strawić i wysrać Rosję, a Rosja się nie dała, znaczy się są tylko dwie opcje – albo Rosja ma wielką mądrość albo „cały szwiat” jest tak naprawdę głupi. Jednakowoż koincydencja jest wielce prawdopodobna 🙂

  21. Wanderer said

    Wydaje mi sie, ze Putin zagral wyprzedzajaco i tym samym rozladowal cisnienie ktore sie gromadzilo, przy okazji nauczyl Lukaszenke i jego sluzby jak reagowac.

  22. Yah said

    Ad 20

    A tu nie sposób się z Panem nie zgodzić

  23. Jabo said

    Panie Marucha, nie naskoczyłem na Sarmatę, tylko chciałem zwrócić uwagę, że teoria Michalkiewicza nie jest równie prawdopodobna, jak Pan to określił, bo w takim wypadku trzeba uznać, że Putin stał za „arabską wiosną”, obaleniem Miloszewicia w Serbii, majdanem na Ukrainie. Wszystkie te „kolorowe” rewolucje miały podobny schemat. Wiadomo kto je sponsorował i komu one służyły. Ten schemat powtarzany jest na Białorusi. Mówi o tym wielu fachowców i Michalkiewicz o tym wie. Gdyby Putin chciał się pozbyć Łukaszenki lub przywołać go do porządku, to mając tylu agentów, jak pisze Michalkiewicz, a na pewno ich ma, nie robiłby takiej rozpierduchy. To jest jak rozpalanie ogniska w pokoju, żeby pozbyć się szczura z mieszkania. Czy to jest możliwe? Owszem, gdy robi to debil.

    ———–
    Z faktu, że Putin nie był zamieszany w kolorowe rewolucje w innych krajach nie wynika, by nie musiał być zamieszany na Białorusi.
    Ale poza tym ja też nie za bardzo wierzę w teorię red. Michalkiewicza, choć nie uznałbym jej za absurdalną.
    Admin

  24. lewarek.pl said

    Jest jeszcze jedna możliwość: Putin wykorzystuje zadymę (to nie znaczy, że jest jej organizatorem), żeby „wychować sobie” Łukaszenkę. Ostatnio Łukaszenka coś wspominał parę razy o swoim przyjacielu Putinie.

  25. NICK said

    Lewarek.
    Putin jest UCZEST-NIKIEM Świata.
    Zatem.
    Wielka Mandżurija do Chin; a terytoria. Dawnej Polski do Kresów.

    Kresy. Hm.
    Gdzie są?

    Polska winna trwać tak jak jest.
    Tu i teraz.
    Przeczekać.
    NIE nawiązywać ‚sojuszy’.
    Jak toto zrobić?

  26. NICK said

    NIE nawiązywać sojuszy.
    Żadnych.

    Jest taka szansa… .

Sorry, the comment form is closed at this time.

 
%d blogerów lubi to: