Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

  • The rainbow symbolizes the Covenant with God, not sodomy Tęcza to symbol Przymierza z Bogiem, a nie sodomii


    Prócz wstrętu budzi jeszcze we mnie gniew fałszywy i nikczemny stosunek Żydów do zagadnień narodowych. Naród ten, narzekający na szowinizm innych ludów, jest sam najbardziej szowinistycznym narodem świata. Żydzi, którzy skarżą się na brak tolerancji u innych, są najmniej tolerancyjni. Naród, który krzyczy o nienawiści, jaką budzi, sam potrafi najsilniej nienawidzić.
    Antoni Słonimski, poeta żydowski

    Dla Polaków [śmierć] to była po prostu kwestia biologiczna, naturalna... śmierć, jak śmierć... A dla Żydów to była tragedia, to było dramatyczne doświadczenie, to była metafizyka, to było spotkanie z Najwyższym
    Prof. Barbara Engelking-Boni, kierownik Centrum Badań nad Zagładą Żydów, TVN 24 "Kropka nad i " 09.02.2011

    Państwo Polskie jest opanowane od wewnątrz przez groźną, obcą strukturę, która toczy go, niczym rak, niczym demon który opętał duszę człowieka. I choć na zewnatrz jest to z pozoru ten sam człowiek, po jego czynach widzimy, że kieruje nim jakaś ukryta siła.
    Z każdym dniem rośnie liczba tych, których musisz całować w dupę, aby nie być skazanym za zbrodnię nienawiści.
    Pod tą żółto-błękitną flagą maszerowali żołnierze UPA. To są kolory naszej wolności i niezależności.
    Petro Poroszenko, wpis na Twiterze z okazji Dnia Zwycięstwa, 22 sierpnia 2014
  • Kategorie

  • Archiwum artykułów

  • Kanały RSS na FeedBucket

    Artykuły
    Komentarze
    Po wejściu na żądaną stronę dobrze jest ją odświeżyć

  • Wyszukiwarka artykułów

  • Najnowsze komentarze

    JW o Zatrzymanym w Mariupolu Chorwa…
    AlexSailor o Zatrzymanym w Mariupolu Chorwa…
    maxi o Zatrzymanym w Mariupolu Chorwa…
    Greg o Wolne tematy (59 – …
    bryś o Zatrzymanym w Mariupolu Chorwa…
    Aryjczyk z pochodzen… o Niemiecka minister zachęca do…
    Leo o Filozoficzny wymiar Specjalnej…
    Józef Bizoń o Kaczyński – fałszywy kate…
    Greg o Wolne tematy (59 – …
    Adrian o Wolne tematy (59 – …
    Aryjczyk z pochodzen… o Kaczyński – fałszywy kate…
    Aryjczyk z pochodzen… o Policja twierdzi, że „wracają…
    Aryjczyk z pochodzen… o Policja twierdzi, że „wracają…
    Aryjczyk z pochodzen… o Gotowana na twardo globalistyc…
    Adrian o Wolne tematy (59 – …
  • Najnowsze artykuły

  • Najpopularniejsze wpisy

  • Wprowadź swój adres email

    Dołącz do 616 obserwujących.

Moda na zapożyczenia we współczesnej polszczyźnie – anglicyzmy

Posted by Marucha w dniu 2020-09-08 (Wtorek)

Pałer of inglisz

Język polski ulega ciągłym transformacjom. Sprawcami tego są posługujący się nim ludzie. To dzięki nim jest wciąż żywy, ale też oni go zmieniają. Dostosowują do potrzeb otaczającej ich rzeczywistości, ulegają chwilowym modom.

Podatna takiemu zjawisku jest szczególnie mowa potoczna. Jeśli chodzi o zapożyczenia, będące tematem moich rozważań, wprowadzają je do niej przede wszystkim ludzie młodzi.

Choć we współczesnej polszczyźnie znajdują się „pożyczki” łacińskie, włoskie, niemieckie, węgierskie, francuskie, rosyjskie, to obecnie język chłonie szczególnie tzw. anglicyzmy. Nie zawsze ich stosowanie jest procesem świadomym. Jednakże już celowo obecne są one poza mową potoczną, w innych aktach komunikacyjnych. Coraz częściej wykorzystywane są bowiem jako narzędzie marketingowe, które z premedytacją stosuje się w różnego rodzaju reklamach. W sytuacji tej językoznawcy często zastanawiają się, czy owe zapożyczenia są rzeczywiście potrzebne, czy też stanowią jedynie zaśmiecanie języka ojczystego.

Według słownika języka polskiego zapożyczenie to wyraz, znaczenie wyrazu, związek wyrazowy, struktura składniowa przejęte z języka obcego lub wzorowane na nim. Jest to bardzo prosta definicja w porównaniu do tych, jakie można znaleźć w literaturze przedmiotu, jednak w pełni dotyka istoty omawianego zjawiska.

Jednym z rodzajów zapożyczeń są tzw. anglicyzmy. Są one wyjątkowo modne i często stosowane w języku, którym na co dzień i nie tylko, posługują się Polacy. Anglicyzm to wyraz, zwrot, konstrukcja składniowa, przejęty z języka angielskiego albo wzorowany na nim. Są to też wyrazy pochodzące z łaciny lub greki, które do polszczyzny przedostały się za pośrednictwem języka angielskiego.

Zapożyczenia klasyfikuje się na podstawie kilku podstawowych kryteriów:

– podmiotu zapożyczenia,
– stopnia przyswojenia,
– przyczyny wprowadzenia,
– pochodzenia,
– drogi przedostania się do języka.

Wyróżnia się także pożyczki ustne i graficzne.

Jeśli chodzi o anglicyzmy, to ich pochodzenie jest znane. Droga ich przedostania się ma charakter zdecydowanie bezpośredni, czyli jest to samoistne przedostawanie się wyrazów z jednego języka do drugiego. W przypadku anglicyzmów skala zjawiska dyktowana jest popularnością tego języka na świecie, a także uczenia się go przez Polaków w skali masowej.

Przyczyny zapożyczeń można uznać zarówno za wewnątrz, jak i zewnątrzjęzykowe. W pierwszym przypadku szczególne znaczenia ma utrata ekspresywności przez niektóre rodzime leksemy, co przyczynia się do zapożyczania nowych wyrazów ekspresywnie nacechowanych. Natomiast główną przyczyną zewnątrzjęzykową jest konieczność nazywania nowych desygnatów, co wydaje się rozwiązaniem bardziej ekonomicznym niż stwarzanie rodzimych określeń. Jest to bezsprzeczne w przypadku rozwoju teleinformatyki. Należy jednak pamiętać, że od zawsze stosowanie wyrazów obcych, cieszyło się prestiżem. Kiedyś był to np. język francuski, dziś – angielski.

Co do stopnia przyswojenia anglicyzmów, to wyróżnia się przede wszystkim:

– cytaty (np. szekspirowskie „To be or not to be”),
– zapożyczenia częściowo przyswojone, co znaczy, że posiadają uproszczoną wymowę lub pisownię w j. polskim, ale pozostają nieodmienne ze względu na swoją nietypową budowę fleksyjną (np. hobby czy wideo – video),
– zapożyczenia całkowite, które zostają w pełni dostosowane do systemu języka polskiego pod względem pisowni, wymowy i odmiany (np.: bilbord – billboard, gadżet – gadget czy kokpit – cockpit).

Klasyfikując anglicyzmy ze względu na podmiot zapożyczenia, dzieli się je głównie na:

– właściwe,
– strukturalne (kalki),
– semantyczne (znaczeniowe),
– sztuczne.

Pierwsze z nich to wyrazy przejęte razem ze znaczeniem, czasami upraszczana jest ich wymowa i pisownia (np. komputer – computer, dżentelmen – gentleman).

Zapożyczenia strukturalne to formy utworzone przez dokładne odwzorowanie obcej konstrukcji za pomocą rodzimych elementów językowych. Wyróżnia się angielskie kalki: słowotwórcze polegające na odwzorowaniu obcej konstrukcji polskimi wyrazami (np. drapacz chmur – skyscraper), frazeologiczne polegające na odwzorowaniu stałych połączeń wyrazowych (np. lekarz rodzinny – family doctor), znaczeniowe polegające na nabraniu przez wyraz zapożyczony innego znaczenia w języku polskim (np. mysz jako część komputera – mouse).

Anglicyzmy w języku polskim to także zapożyczenia semantyczne, czyli polegają na przejęciu tylko znaczenia wyrazu, które uzupełnia znaczenia już znane (np. projekt jako przedsięwzięcie czy zamierzenie – project, dieta w sensie odżywiania się – diet).

Zapożyczenia sztuczne to natomiast anglicyzmy utworzone z obcych morfemów leksykalnych i słowotwórczych (np. kserokopia, dyktafon, telewizja), w tym też tzw. hybrydy, których część jest pochodzenia angielskiego (np. ekożywność, radiosłuchacz, mikrospołeczność).

Blog to stosunkowo nowy gatunek tekstu, który pojawił się w Polsce prawdopodobnie w 2000 roku. Była to odpowiedź na podobne strony w Stanach Zjednoczonych, Wielkiej Brytanii, Kanadzie i Japonii. Może go założyć i prowadzić każdy.

Próba zdefiniowania, czym jest blog, nie jest łatwym zadaniem, ponieważ jest to gatunek, który ciągle się kształtuje i przybiera coraz to nowsze formy. Są to jakby prywatne pamiętniki obejmujące zarówno krótkie notatki, jak i długie eseje. Wiele z nich dotyczy ogólnych zainteresowań, takich jak hobby czy sprawy polityczne. Coraz częściej służą do autokreacji i zarabiania pieniędzy. W związku z tym muszą być modne, a na gruncie mowy pisanej owa moda przejawia się właśnie m.in. poprzez używanie anglicyzmów.

Przykładem może być blog Mediafun Macieja Budzicha. Dotyczy on marketingu, reklamy i mediów społecznościowych. Autor posługuje się przede wszystkim zapożyczeniami właściwymi, które dotyczą działań związanych z internetem: fejsować – publikować na portalu społecznościowym, instagramować – publikować na portalu, wygooglować – wyszukiwać przez przeglądarkę internetową.

Bardzo ciekawym pod względem zapożyczeń, choć kontrowersyjnym dziełem, jest piosenka Nataszy Urbańskiej pt. Rolowanie. Użyto w niej wplecione w język polski m.in. następujące zapożyczenia: wielki mi big deal – wielka mi rzecz, podniósł mi się flow, face demolation – podniosło mi się płynięcie, rozwalenie twarzy (makijażu), weź mnie na dancefloor – weź mnie na parkiet, w realu gubię się – w świecie rzeczywistym gubię się, Grandmatka truje mnie – babcia poucza mnie (prawi mi morały), O co kaman no, nie rób tragetion – o co chodzi no, nie rób tragedii.

Użyte przez Janusza Józefowicza, który pod pseudonimem poczynił ten dość oryginalny tekst, z pozoru zdają się być nic nieznaczącym potokiem słów. Dopiero przetłumaczenie zapożyczeń na język polski, czyni z niego możliwy do zrozumienia. Wykorzystano w nim różnorodne zapożyczenia. Ich nagromadzenie jest tak duże, że wielu krytyków podejrzewa, iż tekst miał mieć charakter ironiczny. Wskazywać na przesadę w stosowaniu zapożyczeń w życiu codziennym, szczególnie wśród ludzi młodych. Miał być może pokazać, poprzez trudność w zrozumieniu go, że zapożyczenia mogą mieć negatywny wpływ na akt komunikacji i zaśmiecają język polski.

Warto odwołać się jeszcze chociażby do spotu reklamowego Nivea aqua effect, który pokazuje, że z zapożyczeń korzysta się celowo np. w reklamach. Anglicyzmy stają się narzędziem marketingowym. Dlaczego zamiast Nivea (nazwa produktu) efekt nawilżający, mamy dwa zapożyczenia? Efekt, czyli zapożyczenia właściwe i aqua – woda, czyli wyraz łaciński, który przedostał się do j. polskiego za pośrednictwem j. angielskiego [? – admin]. Otóż chodzi o tzw. magię słowa, o modę. Jeśli użyte zostaną anglicyzmy, które są popularne, to szanse na sprzedaż produktu są większe. Poza tym obca nazwa wydaje się bardziej intrygująca, ciekawa, a działanie zagranicznych produktów (bo tak można pomyśleć o jego pochodzeniu) Polacy zawsze wyżej cenili niż tych rodzimych.

Zapożyczenia są mocno obecne w języku polskim. Przede wszystkim są to anglicyzmy, na które jest moda. Determinanty zapożyczeń są różnorodne – począwszy właśnie od mody po manipulacje i perswazję w reklamie poprzez wykorzystanie obcych słów.

Widać zatem, że chłonność zapożyczeń przez język polski jest duża – szczególnie w mowie potocznej. Proces ten prowadzi do zmian w zasobie leksyki polskiej, jednakże niekoniecznie korzystnych. Owszem określanie nowych technologii i zjawisk od słów angielskich może być zrozumiałe, jednak stosowanie ich tylko dla mody, nie stanowi żadnej wartości, wręcz odwrotnie – świadczy o niskiej kulturze języka osoby, która się nim posługuje. Należy mieć zatem nadzieję, że anglicyzmy z czasem przeminą – tak jak każda moda.

Autor: A. Kuchnia-Wołosiewicz
https://www.magnapolonia.org

Komentarzy 20 do “Moda na zapożyczenia we współczesnej polszczyźnie – anglicyzmy”

  1. wanderer said

    Nie zawsze, podkreslam, nie zawsze ale wydaje mi sie, ze przyklejanie anglicyzmow np do reklam czy mowy potocznej jest wyrazem kompleksow tychze ktorzy ich uzywaja. Bo chca byc bardziej „europejscy”, „swiatowi”, bardziej „ekstra”. Takie zakompleksione indywidua.
    Znam j. angielski bardzo dobrze z racji pomieszkiwania od kilkunastu lat za granica, ale nigdy nie przyszloby mi do glowy uzywac anglicyzmow jak jestem w kraju. To z szacunku do Polski, Polakow, moich przodkow i samego siebie. Moje dzieci tutaj studiuja, ale mowia, wyrazaja sie i pisza plynnie po polsku. Nie wyobrazam sobie, by bylo inaczej.

  2. Piskorz said

    re1 A Francuzi walczą ze zmiennym szczęściem z tzw. anglicyzmami, nawet kary ponoć za to walą.! Rozumiem ich dobrze, ich język…piękny jest. Nie ma porównania z bełkotem angielskim..Nie da się uniknąć takich zapożyczeń w obecnym świecie. ps Mało kto wie. że pojęcia z księgowości, bankowości itp
    zapożyczone /trzymają się dobrze/ są…z pięknego /2/ jęz. włoskiego.

  3. francobollo said

    Urodzona w Ameryce Polska młodzież nazywa ,,nowo-modny” język Polaków w Polsce i tych, którzy odwiedzają Amerykę, że posługują się językiem – engolish – co w tłumaczeniu znaczy … no English no Polish ….
    A tak naprawdę jest to bardzo poważny problem wynaradawiania z kultury języka polskiego na własne życzenie. Złośliwi podpowiadają, że to Żyd tak nakazuje, a ja uważam, że gdyby Żyd tak chciał to byłoby na odwrót.
    Polecam przy okazji super kanał amerykański na YT w języku polskim ,,obudź się Polsko obudź się Polonio”

    Pozdrawiam Pana Gajowego i myślących odwiedzających ten wspaniały portal.

  4. jok said

    Słowo z nowomowy, moim zdaniem: potworek, które weszło na dobre do języka oficjalnego i podejrzewam, przez wielu młodszych oraz pewnie też, przez słabo zorientowanych w mowie, uważane za „eleganckie”

    „Dedykowany”.
    Nie jako dedykowana laurka :). Nawet już chyba nie jako „przeznaczony” w ścisłym tego słowa znaczeniu (choć oczywiście pochodzi jako kalka z „dedicated”).
    Dziś to raczej trzeba tłumaczyć konglomeratem opisów: „przeznaczony dla”,”ukierunkowany na” – trzeba podać kilka określeń, by je wyjaśnić.

    Są słowa, które – sądzę – w jakimś stopniu „zaśmiecają”, ale przebiły się do oficjalnego lub prawie oficjalnego języka i utraciły status „śmieci”: „mail”, „offline”

    Są rzeczy gorsze, które zaśmiecają język – rzekłbym – i wciąż są uważane za „zaśmiecanie”, tj. do oficjalnego języka (za mocno) nie weszły. To są takie już „straszliwe” anglicyzmy. Termin mi „ekspiruje”, kiedy „dedlajn”
    Niemniej są używane

  5. jok said

    A cośmy „wzięli” językowo od „braci starszej”? 🙂

    Ma „kiepełko” – ale to nie jest zbyt powszechne.
    Czasem ktoś mówi „geszeft”, ale to zawsze jest świadomość, że słowo z niemieckiego czy jidysz.

    Zauważyłem używanie „koszerny” w sensie lekko ironicznym, ale nie do końca ironicznym i oczywiście nie w języku w telewizji.

    Np. robi się coś, co może z jakichś powodów oceniać, zatwierdzać,obserwować władza zwierzchnia, np. kochana Unia. To coś musi być zaprezentowane „koszernie”, czyli strawnie i wyglądające po myśli owej władzy zwierzchniej.
    Np. ma być opisane, że coś tam wpłynie na rozwój konkurencji, co – z rożnych względów (np. by promować niemieckie, zamiast z danego kraju, albo tylko dla samego „ładnego” brzmienia – hiperatystyczna i biorkratyczna Unia, wręcz uwielbia słuchać….

  6. Zig said

    Otwórz gejta, karem wjade.

  7. Sarmata said

    Na przykład wielu absolwentów akademii pierwszomajowych, świetnie zna język angielski, w którym co dzień np. wsłuchuje się, w polecenia swego szefa z obsługi hotelu. Cały jej kunszt zawodowy to ten „angielski”.
    Dla przykładu pokażę różnicą między pięknym językiem polskim a takim (gównianym, bo prymitywnym) językiem angielskim.
    I tak w języku angielskim mamy:
    1. two
    2. twice
    3. twin
    4. twins
    5. twiny
    6. twofold

    a w przepięknym języku polskim, wraz z całym jego bogactwem, mamy:
    1. dwa
    2. dwaj
    3. dwie
    4. dwiema
    5. dwoje
    6. dwojga
    7. dwojgiem
    8. dwojgu
    9. dwoju
    10. dwom
    11. dwoma
    12. dwóch
    13. dwói
    14. dwója
    15. dwójara
    16. dwójareczka
    17. dwójarka
    18. dwójary
    19. dwójarz
    20. dwójarze
    21. dwójarzom
    22. dwójarzyna
    23. dwójarzynie
    24. dwójarzynom
    25. dwóją
    26. dwójce
    27. dwójczyn
    28. dwójczyna
    29. dwójczynie
    30. dwójczynom
    31. dwójeczce
    32. dwójeczka
    33. dwójeczką
    34. dwójeczki
    35. dwójeczkom
    + dwójeńka
    36. dwójka
    37. dwójkach
    38. dwójkarz
    39. dwójką
    40. dwójkę
    41. dwójki
    42. dwójko
    43. dwójkom
    44. dwójkowa
    45. dwójkowicz
    46. dwójkowy
    47. dwójkowych
    48. dwójkowym
    49. dwójnasub
    50. dwójniak
    51. dwójom
    + dwójujuńka
    + dwojusia
    + dwójesiunieczka
    + dwójesiuńka
    52. dwóm
    53. dwu
    54. dwumian
    55. dwużydzian
    56. dwużydzianka
    57. dwużydzianóweczka
    58. dwużydzianóweczek

    Tak nawiasem to nie spotkałem jeszcze obcokrajowca, co by nawet 15% tego piękna opanował.
    A Polacy mają kompleksy, że nie znają języków obcych.
    Zupełnie niepotrzebnie.

    P.S. Ktoś mi jednak szpetnie przygadał i dopisał, cyt.:
    Słabo uważałeś na angielskim, na polskim zresztą też. Parę pierwszych z brzegu, a jest tego znacznie więcej:
    secondly,
    secondarily,
    secondary,
    twin,
    two,
    dyad,
    couple,
    pair,
    geminate,
    double,
    twofold,
    binary,
    duplex,
    dual,
    even,
    twiny,
    twins,
    redouble,
    bipartite,
    bilateral,
    bifid,
    mitral,
    doubled,
    twice.

  8. Marucha said

    Re 7:
    Tendencyjnie dobrany przykład (w dodatku niezupełnie uczciwy, ale nie będę tym na razie mówił) nie zmienia faktu, iż język angielski, niestety, ma o wiele bogatsze słownictwo, niż nasz język ojczysty.
    Nie ma się co obrażać na fakty.

    My mamy wiele zdrobnień.
    Za to anglofony mają np. 12 czasów gramatycznych

  9. Emigrant said

    Na marginesie o pomste do nieba wola sposob nauki angielskiego w polskich szkolach, ktory kompletnie po macoszemu traktuje kwestie wymowy. Adept polskiego systemu edukacji zna czas future perfect continuous ktorego zaden zdrowy na umysle anglosas nie uzyje, ale za to wymawia beach jak bitch, sheet jak shit, no you can’t jak no you cunt, bad jak bed itd itp. O slowach takich jak sixth, width, rural czy myths nie wspomne bo tego nawet absolwenci filologii nie ogarniaja. I to bezsensowne kurczowe trzymanie sie sztywnych zasad gramatycznych typu he said he was tired gdy 99% angoli powie he was like i’m tired..

  10. Boydar said

    Widać do rabowania świata dwanaście czasów jest potrzebne niezbędnie.

    ——
    Spróbujmy rozdzielić kwestie lingwistyczne od politycznych.
    Admin

  11. Boydar said

    Obawiam się, że to mission impossible, im wszystko służy do rabunku w sposób niebywale powiązany; ponad tysiąc lat lokalnego doświadczenia, nie ma się co dziwić.

    Mam też wątpliwości względem „języka angielskiego”. Rozmawiałem kiedyś z jedna babką, która biegle operowała chyba kilkunastoma językami. I ona mi powiedziała, że obecny angielski to jeden wielki burdel (serdel ?) etymologiczno frazeologiczny. Poprzekręcana mieszanina niemieckiego, francuskiego, łaciny i ch’uj wie jeszcze czego. Znaczy się o chu’ju nie wspominała, bo to była dość kulturalna osoba i w ogóle na poziomie. Powiedziała też, że co najmniej kilka istotnych procent dzisiejszej angielszczyzny stworzył „ręcznie” Szekspir, bo to czym dysponował (za swoich czasów) było za cienkie żeby sprostać jego wymaganiom.

    Tak sobie zrobili to tak mają, nic mi do tego. Jednak zachwycanie się chwastem bezlitośnie duszącym szlachetne rośliny nie leży ani w naszym interesie ani w mojej przyzwoitości. Nawet gdyby czasów miał bez Kozery pińcset.

  12. Listwa said

    Dziwię się że sierżanta I*** tu nie ma z żadną myślą.

  13. Dejpanspokój said

    Nie wszystko bierzemy toćka w toćkę. Wiele lat temu próbowałem telefonicznie podyktować adres mailowy. Niestety „manki:” nie zadziałało 🙂

  14. Kuba rozgrzebywacz said

    Siedemnaście czasów, nie dwanaście (proszę mi nie nakazywać, żebym je wszytkie wymieniał, bo mi je wtłaczali w głowę lat temu tyle, że wstyd się przyznawać. Ale za to nasza mowa krajska jest o wiele precyzyjniejsza i jednym słowem potrafimy wyrazić, na co Anglosas potrzebuje kilku słów, albo nawet całego zdania. Na przykład zwrot: Zajechałbym. Amerykanin użyje kilku słów: I would have get there. Ponadto, choćby się Angol nie wiem jak wytężał, to nie sprecyzuje, czy „I” to jest chłopczyk czy dziewczynka. Ot, taki pierwsze z brzegu egzemplum…

    ————–
    Jednak 12 czasów (albo konstrukcji czasowych).
    Równie często to język angielski jest bardziej zwięzły, niż polski. Zależy jakie wyrażenie się tendencyjnie dobierze.
    Admin

  15. Boydar said

    Alfa Alfa, Bravo Bravo, Charlie Charlie … musi zadziałać. No chyba że matoł po drugiej stronie, taki do kolorowania drwala.

  16. Boydar said

    To ja też mogę być dziewczynek ? Coś mito KUL’em wali.

  17. I*** said

    (7) Sarmata

    Jak tak, to dopiszmy do naszego „dwa”:

    podwójny
    podwójna
    podwójne
    podwójnie
    bliźniaczy
    bliźniacza
    bliźniacze
    bliźniaczo
    bliźnięta
    bliźniaczki
    bliźniacy

    dwuczęściowy
    dwuczęściowa
    dwuczęściowe
    dwuczęściowo
    dwuręczny
    dwuręczna
    dwuręczne
    dwuręczni
    dwuręcznie
    dwuręcznej
    dwuroczny
    dwuroczna
    dwuroczne
    dwurocznie
    dwuroczni

    dwurożna
    dwurożny
    dwurożne
    dwurożni
    dwurożnie
    dwudrożni
    dwudrożne
    dwudrożny
    dwudrożna

    dwuoczny
    dwuoczna
    dwuoczne
    dwukrotnie
    dwukrotny
    dwukrotna
    dwukrotne
    dwukrotnej
    dwakroć
    dwuboczny
    dwuboczna
    dwuboczne
    dwuboczni
    dwubocznie

    dubeltowy
    dubeltowa
    dubeltowe
    dubeltować
    dublet
    dubel
    duble
    dubeltówka
    dubletowa
    dubletowy
    dubletowe
    dubletowo

    dwustopniowy
    dwustopniowa
    dwustopniowe
    dwustopniowo
    para (rękawiczek, kochanków etc.)

    dwuletni
    dwuletnia
    dwuletnie
    dwuletnio
    dwufazowy
    dwufazowa
    dwufazowe
    dwufazowi
    dwufazowo

    dwuosobowy
    dwuosobowa
    dwuosobowe
    dwuosobowo
    dwuosobowi
    etc.

    I to nie jest jeszcze koniec.

  18. I*** said

    (12) Listwa

    Stęskniliście się za mną, obywatelu Listwa. :-)))

  19. I*** said

    (12) Listwa

    Niedawno był tutaj zamieszczony wspomnieniowy artykuł o ks. prof. Czesławie Bartniku (z KUL-u) – a wy obywatelu nic, ani dudu… :-)))

  20. I*** said

    (17) Dodam, póki pamiętam:

    dwojaki
    dwupokojowy
    dwupokojowe
    dwupokojowa
    dwupokojowo
    dwurazowy
    dwurazowa
    dwurazowe
    dwurazowi
    etc.

    To jeszcze nie wszystko.

Sorry, the comment form is closed at this time.

 
%d blogerów lubi to: