Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

  • The rainbow symbolizes the Covenant with God, not sodomy Tęcza to symbol Przymierza z Bogiem, a nie sodomii


    Prócz wstrętu budzi jeszcze we mnie gniew fałszywy i nikczemny stosunek Żydów do zagadnień narodowych. Naród ten, narzekający na szowinizm innych ludów, jest sam najbardziej szowinistycznym narodem świata. Żydzi, którzy skarżą się na brak tolerancji u innych, są najmniej tolerancyjni. Naród, który krzyczy o nienawiści, jaką budzi, sam potrafi najsilniej nienawidzić.
    Antoni Słonimski, poeta żydowski

    Dla Polaków [śmierć] to była po prostu kwestia biologiczna, naturalna... śmierć, jak śmierć... A dla Żydów to była tragedia, to było dramatyczne doświadczenie, to była metafizyka, to było spotkanie z Najwyższym
    Prof. Barbara Engelking-Boni, kierownik Centrum Badań nad Zagładą Żydów, TVN 24 "Kropka nad i " 09.02.2011

    Państwo Polskie jest opanowane od wewnątrz przez groźną, obcą strukturę, która toczy go, niczym rak, niczym demon który opętał duszę człowieka. I choć na zewnatrz jest to z pozoru ten sam człowiek, po jego czynach widzimy, że kieruje nim jakaś ukryta siła.
    Z każdym dniem rośnie liczba tych, których musisz całować w dupę, aby nie być skazanym za zbrodnię nienawiści.
    Pod tą żółto-błękitną flagą maszerowali żołnierze UPA. To są kolory naszej wolności i niezależności.
    Petro Poroszenko, wpis na Twiterze z okazji Dnia Zwycięstwa, 22 sierpnia 2014
  • Kategorie

  • Archiwum artykułów

  • Kanały RSS na FeedBucket

    Artykuły
    Komentarze
    Po wejściu na żądaną stronę dobrze jest ją odświeżyć

  • Wyszukiwarka artykułów

  • Najnowsze komentarze

    Olo o Generał Surowikin radykalnie z…
    Olo o Wygląda na to, że Rosja nie bę…
    bryś o Marokańczycy uczcili zwycięstw…
    bryś o Generał Surowikin radykalnie z…
    revers o Wolne tematy (83 – …
    NC o Polska dla Polaków
    Szczepan Zbigniewski o «Batalion Monako»
    niepostepowyoszolom o Generał Surowikin radykalnie z…
    minka o Wolne tematy (83 – …
    Szczepan Zbigniewski o «Batalion Monako»
    ats42 o Najbogatszy człowiek na ś…
    Szczepan Zbigniewski o Wolne tematy (83 – …
    Zorard o Najbogatszy człowiek na ś…
    Nie przycichlim o Generał Surowikin radykalnie z…
    Boydar o Wolne tematy (83 – …
  • Najnowsze artykuły

  • Najpopularniejsze wpisy

  • Wprowadź swój adres email

    Dołącz do 625 obserwujących.

Obecne wydarzenia dowodzą wyjątkowej, nadprzyrodzonej intuicji naszego Założyciela

Posted by Marucha w dniu 2020-10-18 (Niedziela)

Ks. Dawid Pagliarani FSSPX. przełożony generalny Bractwa Kapłańskiego Św. Piusa X

Wywiad udzielony agencji DICI przez przełożonego generalnego Bractwa Kapłańskiego Św. Piusa X, ks. Dawida Pagliaraniego, 11 października 2020 r. w Menzingen.

50 lat istnienia Bractwa Kapłańskiego Św. Piusa X
„Odnowić naszą wierność temu, co otrzymaliśmy”

Jakie znaczenie dla [ruchu] Tradycji ma pięćdziesiąta rocznica założenia Bractwa Kapłańskiego Św. Piusa X?

Po pierwsze, ten jubileusz stanowi dla nas okazję do podziękowania Bożej opatrzności za wszystko, czego nam udzieliła podczas tych 50 lat, ponieważ dzieło, które nie pochodziłoby od Boga, nie wytrzymałoby próby czasu. To przede wszystkim Panu Bogu musimy przypisać wszystko, co udało się nam do tej pory osiągnąć.

Ponadto jednak – i przede wszystkim – ten jubileusz jest dla nas okazją do odnowienia naszej wierności temu, co otrzymaliśmy. Nie byłoby niczym niezwykłym, gdyby po tak wielu latach nie pojawiało się uczucie znużenia. Konieczne jest więc rozbudzenie w sobie na nowo zapału do walki o ustanowienie panowania Chrystusa Króla. Po pierwsze, aby panował On w naszych duszach, a po drugie – w świecie nas otaczającym. To właśnie nad tym musimy w szczególny sposób pracować, naśladując przykład Jego Ekscelencji abp. Lefebvre’a.

Dlaczego, zdaniem Księdza, dziedzictwo abp. Lefebvre’a można streścić jako pragnienie ustanowienia powszechnego panowania Chrystusa Króla?

Odpowiedź wydaje mi się bardzo prosta: to właśnie miłość do naszego Pana uczyniła Arcybiskupa świątobliwym prałatem i wielkim misjonarzem, żarliwie starającym się szerzyć wokół siebie panowanie Tego, który zapanował najpierw w jego własnej duszy. To właśnie ta miłość doprowadziła go do kategorycznego odrzucania wszystkiego, co się jej sprzeciwiało. A środkiem par excellence do szerzenia tego panowania i zwalczania jego wrogów jest Najświętsza Ofiara.

Głos abp. Lefebvre’a drżał z emocji, kiedy wypowiadał te piękne słowa z liturgii, streszczające zarówno jego własną miłość do Mszy, jak i jego miłość do Chrystusa Króla: „Regnavit a ligno Deus” – „Oto Bóg królował z drzewa” (hymn Vexilla regis). W liście, jaki napisał na krótko przed śmiercią do współbrata ze swojego dawnego zgromadzenia, Jego Ekscelencja podkreślił, że przez całe życie działał jedynie dla szerzenia panowania naszego Pana Jezusa Chrystusa. Stanowi to streszczenie wszystkiego, czym był oraz wszystkiego, co pozostawił nam w spadku.

24 września, w inicjatywy Księdza, szczątki abp. Lefebvre’a zostały przeniesione do krypty kościoła seminaryjnego w Ecône. Pomimo przeszkód związanych z koronawirusem, w ceremonii wzięło udział wielu księży, seminarzystów oraz wiernych. Jakie uczucia towarzyszyły Księdzu tego dnia?

Mówiąc ściśle, o to przeniesienie poprosiła ostatnia kapituła generalna w 2018 r. – i bardzo się cieszę, że udało się to osiągnąć w ciągu zaledwie dwóch lat. Choć o kanonizacji abp. Lefebvre’a może zadecydować jedynie Kościół, uważam, że już obecnie zasługuje on z naszej strony na cześć, jak również na miejsce pochówku godne świątobliwego biskupa. Czyniąc to w roku jubileuszowym, wyrażamy wdzięczność wszystkich członków Bractwa Kapłańskiego Św. Piusa X dla tego, którego opatrzność Boża powołała jako obrońcę Tradycji Kościoła katolickiego, wiary katolickiej i Najświętszej Ofiary, dzięki czemu mógł on przekazać nam te wszystkie skarby.

Było to zaprawdę bardzo wzruszające przeżycie: możliwość ujrzenia ponownie po trzydziestu latach trumny z ciałem naszego ukochanego Założyciela, widok naszych księży niosących ją na swych ramionach, podobnie jak w dniu jego pogrzebu. Wielu naszych starszych współbraci z trudem powstrzymywało łzy.

Życie Bractwa Kapłańskiego Św. Piusa X

„Bractwo Kapłańskie Św. Piusa X musi zakorzenić się głębiej wszędzie tam, gdzie już jest obecne”

W czasie gdy zostało założone Bractwo Kapłańskie Św. Piusa X, media postrzegały je jako „fenomen francuski”, a więc zjawisko jedynie lokalne. Dziś Bractwo obecne jest na całym świecie. Jakie to ma konsekwencje dla całościowego kierowania nim?

Wymaga to od Domu Generalnego zdolności do koordynowania działalności Bractwa w bardzo zróżnicowanych okolicznościach. Sama Tradycja w różnych krajach była odkrywana na nowo na różne sposoby oraz w warunkach odmiennej wrażliwości. Tłumaczy to, dlaczego FSSPX nie rozwinęło się wszędzie w takim samym stopniu oraz w tym samym czasie. Nie trzeba dodawać, że dzieło o takich rozmiarach jak apostolat Bractwa, ze wszystkimi jego aspektami, nie jest administrowane przez samego przełożonego generalnego. Pomagają mu w tym wyżsi przełożeni, pracujący w różnych krajach.

Jednakże wielkie zróżnicowanie warunków nie powinno sprawiać, abyśmy mieli zapomnieć, że jedność FSSPX jest oparta na ideale oraz zasadach wspólnych dla wszystkich jego członków oraz wszystkich wiernych. To właśnie ta jedność jest naszą siłą, pomimo istnienia uprawnionych i nieuniknionych różnic. Ponadto, jako że FSSPX jest dziełem Kościoła, musi ono, w pewien sposób, powielać zdolność Kościoła do przekazywania wiernym na całym świecie – pomimo dzielących ich różnic – tych samych zasad i tej samej wiary.

Jak ocenia Ksiądz rozwój Bractwa po dwóch latach pełnienia funkcji przełożonego generalnego?

Bractwo Kapłańskie Św. Piusa X już od długiego czasu jest obecne na całym świecie. Nie sądzę, aby w chwili obecnej opatrzność Boża wymagała od nas otwierania nowych domów i dalszego rozprzestrzeniania się, więc mogłoby to być brakiem roztropności z naszej strony. Uważam raczej, że FSSPX musi głębiej zapuścić korzenie wszędzie tam, gdzie już jest obecne, aby stworzyć silniejsze wspólnoty. Przede wszystkim zaś po to, aby młodzi księża mogli osiągnąć pełną dojrzałość i uzupełnić swoją formację, co umożliwi nam przygotowanie ich do pełnienia w przyszłości różnych odpowiedzialnych funkcji, zwłaszcza funkcji przeora, tak, aby pewnego dnia mogli stać się prawdziwymi ojcami dla swych współbraci oraz dla dusz powierzonych ich opiece.

Czy miał Ksiądz okazję poznać wszystkie kraje, w których FSSPX prowadzi swój apostolat? Jak „skarb”, o którym mówił Ksiądz po swym wyborze na przełożonego generalnego, jest przekazywany przez Bractwo w obecnej sytuacji?

Ze względu na COVID-19 są pewne dystrykty, których nie byłem jeszcze w stanie odwiedzić, czego bardzo żałuję. Ten „skarb” jest przekazywany przez kapłanów Bractwa w warunkach, które z konieczności różnią się od siebie, ale zawsze pozwalają na wyraz prawdziwej kapłańskiej gorliwości. W tej kwestii byłem bardzo zbudowany inwencją naszych współbraci, którym niekiedy udawało się znajdować bardzo pomysłowe rozwiązania, żeby zapewnić wiernym dostęp do sakramentów podczas lockdownu. Co ważniejsze, niektórzy z naszych księży pozostali przez kilka miesięcy w izolacji w miejscach, gdzie komunikacja z innymi kapłanami stała się niemożliwa. Mają z pewnością wielką zasługę [przed Bogiem] i serdecznie im dziękuję.

Wielkie wrażenie zrobiła na mnie również reakcja naszych wiernych, którzy okazywali tak wielkie pragnienie przystępowania do sakramentów, że nie szczędzili wysiłków i ponosili znaczne ofiary, aby okazać swe przywiązanie do Zbawiciela. Ten kryzys z pewnością pomógł nam przezwyciężyć rutynę i docenić tym bardziej skarby, z których korzystać możemy na co dzień.

Z drugiej strony wielu katolików, którzy do tej pory obserwowali nas z daleka, zostało przyciągniętych do naszych kaplic, jako że była to dla nich jedyna możliwość otrzymania sakramentów. Było to zjawisko dość powszechne – i ci wszyscy ludzie są Bractwu głęboko wdzięczni.

Jakie ma Ksiądz plany na chwilę obecną oraz na najbliższą przyszłość?

Obecne przedsięwzięcia mają charakter natury głównie moralnej, tak więc nie zawsze ich realizacja może być dostrzegalna z zewnątrz. Chodzi zasadniczo o kontynuację pracy, której efektem ma być uczynienie FSSPX silnym, zjednoczonym, prawdziwie zakorzenionym w Bogu, wiernym łaskom, którym zawdzięcza swe istnienie i – jeśli wolno mi tak powiedzieć – zwartym jak wojsko gotowe do boju, zdolnym do bronienia wszelkimi dostępnymi środkami skarbów powierzonych mu przez Boga. A także zdolnym do atakowania wszystkiego, co tym skarbom zagraża oraz – jako armia godna tego miana – do troszczenia się o swych najsłabszych członków, rannych, zniechęconych oraz tych, którzy szczególnie potrzebują wsparcia.

Jest Ksiądz czwartym przełożonym generalnym FSSPX, po abp. Marcelim Lefebvrze, ks. Franciszku Schmidbergerze i bp. Bernardzie Fellayu. Czy styl rządzenia Księdza różni się od stylu poprzedników?

Myślę, że w sposób nieunikniony każdy człowiek ma inny charakter, co niesie za sobą konsekwencje w postaci różnic w stylu sprawowania władzy. Ponadto każdy okres w historii Bractwa różni się od pozostałych, ponieważ przez 50 lat zmieniły się zarówno warunki, jak i ludzie.

Niemniej FSSPX zawsze pozostawało wierne temu, czego nauczał nas i przekazał nam w spadku abp Lefebvre. Ochrona dziedzictwa Założyciela i wierność jego duchowi jest podstawową troską każdego przełożonego generalnego, kimkolwiek by był i jakąkolwiek posiadałby osobowość. Z drugiej strony ciągłość jest gwarantowana również przez fakt, że każdy przełożony generalny dąży do tego samego celu: ochrony katolickiego kapłaństwa i Tradycji Kościoła, dla dobra dusz i samego Kościoła. Jest to czynnik ważniejszy niż potencjalne różnice w stylu sprawowania władzy; gwarantujący, że konieczna zmiana przełożonych nie zagrozi stabilności całego dzieła.

Dla mnie osobiście ta kontynuacja jest tym łatwiejsza, że mogę korzystać z nieocenionej pomocy moich dwóch poprzedników, bp. Fellaya oraz ks. Schmidbergera, którzy podczas ostatniej kapituły generalnej zostali wybrani członkami Rady Generalnej. Ich wybór nie oznaczał dla mnie jedynie cennego wsparcia w obowiązkach administracyjnych, ale możliwość korzystania z doświadczeń dwóch byłych przełożonych generalnych, którzy znali naszego Założyciela oraz życie Bractwa przez całe dekady i którzy poświęcili się całkowicie jego służbie, słusznie ciesząc się dziś najwyższym szacunkiem.

Szczególną pomocą były dla mnie bezcenne rady bp. Fellaya, który pozostawał w Domu Generalnym przez kolejne dwa lata. Byłem pod silnym wrażeniem jego niezmiennej gotowości do wspierania mnie radą, połączoną z godną podziwu dyskrecją. Tak więc obecność moich dwóch poprzedników kompensuje w pewnym stopniu to, czego niewątpliwie bez nich by mi brakowało.

Statuty FSSPX stawiają Przełożonemu Generalnemu dwa cele natury duchowej: 1º dokładać wszelkich starań, aby pielęgnować i rozwijać w sercach członków „wielkoduszność, ducha głębokiej wiary i gorliwość w służbie Kościołowi oraz duszom” oraz 2º pomagać członkom Bractwa „w opieraniu się pokusie popadnięcia w letniość oraz czynienia ustępstw wobec ducha świata”. W jaki sposób Ksiądz realizuje te cele?

Przełożony generalny musi przede wszystkim stale przypominać sobie, że nie jest w stanie osiągnąć tych celów bez pomocy łaski Bożej. Popełniłby poważny błąd, gdyby sądził, że może je osiągnąć jedynie za pośrednictwem listów, napomnień czy też innych środków zachęcających.

Jestem głęboko przekonany, że kluczem do naszej wierności tym celom jest cnota ubóstwa. Bywa – bo czasem jest to nieuniknione – że członkowie Bractwa oswajają się z pewnym komfortem i że przez to duch świata niepostrzeżenie przenika do naszych wspólnot. Gdyby tak się stało, miałoby to wpływ na ich zapał, a tym samym na owoce ich pracy duszpasterskiej.

Relacje z Rzymem

„Sam Watykan postanowił nie kontynuować na razie dyskusji doktrynalnych”

W rozdziale IV Statutów czytamy: „Gdy tylko Bractwo posiądzie swoje domy w większej liczbie diecezji, podejmie konieczne kroki, aby uzyskać status instytutu na prawie papieskim”. Rodzi to pytanie: w jaki sposób owo pragnienie naszego czcigodnego Założyciela mogłoby się spełnić w dobie obecnego kryzysu w Kościele?

Statuty FSSPX zostały zatwierdzone w 1970 r. na poziomie diecezjalnym. Było czymś całkowicie naturalnym, że nasz Założyciel miał na myśli również aprobatę na wyższym poziomie, ponieważ celem Bractwa było działanie na całym świecie.

Jednakże, jak wszyscy wiemy, pomimo wszelkich wysiłków abp. Lefebvre’a w tym kierunku, w 1975 r., nie otrzymał dla Bractwa statusu instytutu na prawie papieskim, ale stanął w obliczu próby jego unicestwienia. Od tego momentu przełożeni Bractwa, począwszy od samego abp. Lefebvre’a, rozważali różne rozwiązania, wszyscy jednak systematycznie spotykali się ze strony Stolicy Apostolskiej z żądaniami doktrynalnymi, które były nie do zaakceptowania. Z pewnością ich przyjęcie umożliwiłoby uzyskanie statusu kanonicznego, jednak równocześnie pociągnęłoby za sobą zdeprecjonowanie jego dotychczasowej postawy moralnej. Oto najnowszy przykład: gdyby w 2017 r., kiedy Kongregacja Nauki Wiary chciała zobowiązać FSSPX do zaakceptowania nauczania II Soboru Watykańskiego oraz uznania prawowitości nowej Mszy, Bractwo przystało na te warunki, to tym samym wyrzekłoby się wszystkiego w obronie czego występuje, co uważa za cenne i przy czym trwa ze szczerym przekonaniem.

Wydaje mi się więc, co też było stanowiskiem naszego Założyciela, że należy podążać za znakami opatrzności Bożej, a nie starać się je poprzedzać.

Czy w związku z tym kontakty z Rzymem pozostaną w zawieszeniu?

Nie zależy to ani od FSSPX, ani od jego przełożonego generalnego. Na razie sam Rzym wolał nie wznawiać dyskusji doktrynalnych, które zaproponowało Bractwo, aby lepiej wyjaśnić nasze stanowisko i pokazać nasze przywiązanie do wiary katolickiej i do Stolicy Piotrowej.

Ponadto, co zdumiewające, w tym samym czasie Rzym prosi nas, abyśmy najpierw uregulowali naszą sytuację kanoniczną. Ta postawa jest wewnętrznie sprzeczna i stwarza sytuację bez wyjścia. Możliwość uznania kanonicznego Bractwa jest stale uzależniana od spełnienia żądań natury doktrynalnej, które niezmiennie pozostają dla nas całkowicie nie do przyjęcia.

Chciałbym do tego dodać, że – niezależnie od osobistych poglądów na tę kwestię – należy uważać, aby nie zajmować się obsesyjnie tymi niezwykle delikatnymi problemami, jak to się czasami zdarzało. Musimy pamiętać, że podobnie jak opatrzność Boża wspierała nas i kierowała nami od chwili założenia Bractwa, tak też – kiedy sama uzna za stosowne – nie omieszka dać nam wystarczających i czytelnych znaków, które umożliwią nam podjęcie decyzji stosownych do okoliczności. Będą to znaki jasne, w bezdyskusyjny sposób wskazujące nam wolę Opatrzności.

Sytuacja Kościoła

„Wszelkie hermeneutyczne próby interpretacji «błędu» jako «błędnie rozumianej prawdy» mogą skończyć się jedynie porażką”

W bieżącym roku kryzys związany z COVID-19 dotknął również Kościół i ograniczył jego działalność. Jak Ksiądz to postrzega?

Interesujące jest to, że w obliczu kryzysu związanego z COVID-19 hierarchia Kościoła nie wykorzystała doskonałej sposobności, aby wezwać ludzi do autentycznego nawrócenia oraz pokuty, co jest zawsze znacznie łatwiejsze, kiedy odkrywają oni niejako na nowo własną śmiertelność. Ponadto byłaby to dobra sposobność do przypomnienia ludzkości, ogarniętej paniką i dotkniętej poczuciem beznadziei, że Chrystus Pan jest „zmartwychwstaniem i życiem”.

Jednak zamiast tego hierarchia postanowiła interpretować epidemię na modłę ekologiczną, w całkowitej zgodzie z zasadami tak drogimi papieżowi Franciszkowi. Wedle tej interpretacji powinniśmy postrzegać COVID-19 jako bunt Ziemi przeciwko rodzajowi ludzkiemu, który traktował ją niewłaściwie poprzez nadmierną eksploatację zasobów naturalnych, skażenie wody, wycinkę lasów itd.

Interpretacja taka jest bulwersująca i sprzeczna z wnioskami, do jakich dojść powinien każdy, kto zachował choćby resztki wiary i świadomość tego, czym jest grzech, którego ciężar jest mierzony stopniem zniewagi wyrządzonej majestatowi Boga, a nie stopniem skażenia Ziemi!

W orędziu na Światowy Dzień Modlitw o Ochronę Świata Stworzonego z 1 września 2020 r. sam papież pouczał, do jakich konkluzji moralnych powinna doprowadzić nas epidemia: „Obecna pandemia w jakiś sposób doprowadziła nas do ponownego odkrycia prostszego i bardziej zrównoważonego stylu życia. Kryzys dał nam w pewnym sensie szansę na wypracowanie nowych sposobów życia. Można było stwierdzić, że Ziemia może odżyć, jeśli pozwolimy jej odpocząć: powietrze stało się czystsze, woda bardziej przejrzysta, gatunki zwierząt powróciły do wielu miejsc, z których zniknęły. Pandemia doprowadziła nas na rozdroże. Musimy wykorzystać ten decydujący moment, aby położyć kres działalności i zamierzeniom zbędnym i destrukcyjnym, a także pielęgnować wartości, powiązania i projekty służące rozwojowi życia”.

Mówiąc w skrócie, kryzys związany z COVID-19 ma nas po raz kolejny skłonić do „nawrócenia ekologicznego”, stanowiącego motto encykliki Laudato si – jak gdyby świętość miała się sprowadzać do szacunku do planety!

Podczas dwóch ostatnich lat miały miejsce synod dla Amazonii oraz podpisanie deklaracji z Abu Zabi, na którą zareagował Ksiądz komunikatem z 24 lutego 2019 r. Jak postrzega Ksiądz obecną sytuację w świetle tych wydarzeń?

Niestety, aktualne nauczanie papieża Franciszka wydaje się potwierdzać w sposób definitywny błędny kierunek obrany na początku jego pontyfikatu. 3 października 2020 r. Ojciec Święty podpisał encyklikę Fratelli tutti, która jest postrzegana jako program drugiej części jego pontyfikatu, podobnie jak Laudato si jest uważana za punkt odniesienia do pierwszej. Ta encyklika stanowi rozwinięcie deklaracji z Abu Zabi, z której czerpie swą inspirację.

Przypomnijmy, że deklaracja domagała się postrzegania różnorodności religii jako woli Boga, a je wszystkie jako wezwane do budowania doczesnego pokoju. Możemy tu dostrzec katastrofalny skutek ekumenizmu, dialogu międzyreligijnego i wolności religijnej, a przede wszystkim negacji powszechnego panowania Jezusa Chrystusa i Jego nienaruszalnych praw.

Jest to długi dokument, który porusza wiele różnych spraw, jednak jego zasadnicze przesłanie jest jasne. Cały ten długi tekst papieski stanowi rozwinięcie, w sposób uporządkowany oraz spójny, zasadniczej idei – a mianowicie iluzji, że prawdziwie uniwersalne społeczeństwo mogłoby istnieć nawet bez odniesienia, bezpośredniego czy pośredniego, do Jezusa Chrystusa i Jego Kościoła. Innymi słowy, miałoby ono być oparte na czysto naturalnej „miłości bliźniego”, filantropii mającej nikły związek z chrześcijaństwem, w świetle której Ewangelia byłaby odczytywana na nowo.

Podczas lektury tej encykliki można odnieść wrażenie, że to właśnie filantropia stanowi klucz do interpretacji Ewangelii, a nie że sama Ewangelia jest światłem oświecającym ludzi. To powszechne braterstwo jest niestety ideą o korzeniach liberalnych, naturalistycznych oraz masońskich – i to właśnie na tej bezbożnej utopii zostało zbudowane współczesne społeczeństwo.

Biskupi tacy jak Schneider i Viganò zwracali uwagę na związek przyczynowy między II Soborem Watykańskim a obecnym kryzysem. Jak postrzega Ksiądz ich analizy? Czy sobór powinien zostać „skorygowany” (jak sugeruje bp Schneider), czy też „zapomniany” (jak postuluje abp Viganò)?

Naturalnie bardzo nas cieszą te reakcje, ponieważ biskupi spoza Bractwa, nie mający z nim bezpośrednich związków, dochodzą w końcu, choć w inny sposób i innymi drogami, do wniosków podobnych do naszych konkluzji, co sprawia, że mogą one skłonić wiele zdezorientowanych dusz do myślenia i podsunięcia im odpowiedzi na dręczące je pytania. To bardzo budujące.

Niestety, uważam, że nie możemy po prostu „zapomnieć” o soborze sic et simpliciter (tak po prostu – przyp. red. WTK), ponieważ stanowił on znaczące wydarzenie w historii, podobnie jak upadek Cesarstwa Rzymskiego czy I wojna światowa. Z pewnością byłaby konieczna poważna analiza i korekta tych jego elementów, które są nie do pogodzenia z wiarą oraz Tradycją Kościoła.

Pewnego dnia Kościół rozwiąże delikatny problem autorytetu tego nietypowego i osobliwego soboru oraz wybierze najlepszy sposób na skorygowanie jego nauczania. Musimy jednak powiedzieć jasno i wyraźnie: każdy błąd – a dokumenty II Soboru Watykańskiego zawierają ich wiele – nie może być w żaden sposób uznany za głos Kościoła ani też być mu przypisany. Ponadto wydarzenia ostatnich lat, począwszy od pontyfikatu Benedykta XVI, unaoczniły wszystkim ludziom dobrej woli, że wszelkie próby hermeneutycznej interpretacji „błędu” jako „błędnie rozumianej prawdy” mogą skończyć się jedynie porażką. Jest to ślepa uliczka i zapuszczanie się w nią mija się z celem.

Czy ocena abp. Lefebvre’a dotycząca soboru i posoborowych reform, jaką możemy znaleźć w jego książce Oskarżam sobór (1976) oraz w jego liście do kard. Ottavianiego (1966), jest nadal aktualna?

Obecne stanowisko FSSPX pokrywa się z jego osądem. To stanowisko zawsze było i będzie takie samo – nie może się zmienić. W istocie kolejne wydarzenia potwierdzają jedynie tę ocenę, dowodząc wyjątkowej, nadprzyrodzonej intuicji naszego Założyciela.

Biskup Schneider w książce Christus vincit (w rozdziale X jej wydania anglojęzycznego), odnosząc się do argumentów FSSPX przyznaje, że jego stanowisko [wobec nich] zmieniło się na ich korzyść. Jak ocenia Ksiądz tę zmianę i czy uważa Ksiądz, że podobna ewolucja jest możliwa także w przypadku innych prałatów?

Biskup Schneider zawsze przejawiał wiele dobrej woli, co wynika zarówno z jego osobistej pokory, jak i intelektualnej uczciwości. Tym, co najbardziej uderza w tym prałacie, jest jego subtelność, połączona z odwagą publicznego zabierania głosu w obronie Tradycji. Myślę, że to właśnie te wszystkie cechy, niestety bardzo rzadkie, pozwoliły mu odbyć podróż, która doprowadziła go do znanych nam wniosków.

Co do innych prałatów, to jestem przekonany, że także oni mogliby odbyć tę samą podróż, jednak pod warunkiem, że posiadaliby tę samą wolność moralną i to samo umiłowanie prawdy. Jest to z pewnością znakomita intencja modlitewna dla nas wszystkich.

Msza trydencka jest obecnie sprawowana także poza FSSPX, przez inne wspólnoty, co nie miało miejsca w czasie, gdy Bractwo powstawało. Są też kapłani, którzy obecnie odkrywają ten ryt Mszy. Jak Ksiądz ocenia te tendencje?

Byliśmy świadkami, zwłaszcza w ostatnich latach, jak pewna liczba księży odkrywała tradycyjną Mszę, rozpoczynając podróż, która stopniowo doprowadziła ich do odkrycia godności swego powołania oraz skarbów katolickiej Tradycji. Jest to tendencja bardzo budująca, bowiem widzimy, że to Najświętsza Ofiara przynosi ze sobą wszystkie te dalsze konsekwencje.

Pamiętam bardzo dobrze świadectwo pewnego kapłana, który postanowił, pomimo napotykania poważnych sprzeciwów, odprawiać jedynie Mszę trydencką. Opowiadał mi – podkreślając znaczenie tego aspektu – jak pod wpływem odprawiania Mszy trydenckiej, zaczął przemyśliwać całe swoje kapłaństwo i w konsekwencji wszystko, co było związane z jego posługą: nauczanie, kierownictwo duchowe, nauczanie katechizmu itd. Jest to bardzo piękne i możemy się jedynie cieszyć z takiego odrodzenia powołania, będącego owocem przemiany, jaka dokonała się w duszy tego kapłana.

Widzimy więc, że zachowanie Mszy trydenckiej jest niezbędne z tego właśnie niezwykle istotnego powodu, iż stanowi ona wyraz wiary, zwłaszcza w Bóstwo naszego Pana Jezusa Chrystusa, w Jego odkupieńczą ofiarę oraz w konsekwencji w Jego powszechne panowanie. Chodzi o życie Mszą, zagłębienie się całkowicie we wszystkie te tajemnice, a zwłaszcza w zawartą w niej tajemnicę miłości. Jest to nie do pogodzenia z wiarą letnią, skupioną na człowieku, sentymentalną i ekumeniczną. Nie da się tego również pogodzić z docenianiem jedynie estetycznych walorów rytu trydenckiego, jak to ma niestety niekiedy miejsce wśród tych, którzy ulegają pokusie oddzielania posługiwania się tym rytem od autentycznego życia nim, zgłębiania jego znaczenia, a przede wszystkim od pozwolenia, aby mogła nas przemienić miłość Zbawiciela.

Na koniec trzeba też powiedzieć, że Msza staje się w pewnym sensie jałowa, jeśli nie prowadzi nas do życia w Chrystusie – per ipsum, et cum ipso, et in ipso. Odnosimy z niej mały pożytek, jeśli nie wzbudza w nas pragnienia, żeby naśladować Zbawiciela poprzez ofiarowanie Mu nas samych. Chodzi więc o hojność i wielkoduszność, których nie sposób jest nabyć w środowisku przesiąkniętym duchem świata, lub też przynajmniej mającym skłonność do zawierania z nim kompromisów. Owocność Mszy jest proporcjonalna do stopnia, w jakim żarliwy duch ofiary skłania dusze do oddawania się wielkodusznie naszemu Panu, Jezusowi Chrystusowi.

Niedawno media poświęcały wiele uwagi skandalowi związanemu z kard. Becciu. Co Ksiądz myśli na ten temat?

Oczywiście to nie do Bractwa należy zabieranie głosu w tej sprawie, ani też dociekanie osobistej odpowiedzialności kogokolwiek. Jako dzieci Kościoła katolickiego, możemy jedynie wyrazić ubolewanie z powodu tego skandalu, który rani i upokarza naszą Matkę. W konsekwencji przepełnia nas on smutkiem, ponieważ przesłania świętość Kościoła. Niemniej jednak musimy pamiętać, że niestety skandale tego rodzaju zdarzały się wielokrotnie w historii Kościoła oraz że Bóg, w swej niepojętej dla nas mądrości, zezwala na nie dla uświęcenia sprawiedliwych. Niewłaściwe byłoby więc ostentacyjne gorszenie się tym, na sposób faryzejski, jak to mają w zwyczaju protestanci.

Idąc dalej, warto zauważyć, ile uwagi poświęcają świeckie media tego rodzaju zjawisku w życiu Kościoła. Ta uwaga daleko wykracza poza to, co poświęcają innym wydarzeniom w życiu Kościoła, czy to, jakie znaczenie cesarze średniowiecza przypisywali papieżom swoich czasów. Kiedy czyta się uważnie artykuły prasowe poświęcone tej sprawie, można w nich dostrzec pewne samozadowolenie i niezdrową satysfakcję.

Wydaje się, że świecka prasa nie mogła pozwolić sobie na pominięcie tak wspaniałej okazji do splunięcia w twarz Oblubienicy Chrystusa, wobec której nieustannie deklaruje neutralność. Powinno dać nam to do myślenia, a przede wszystkim powinno obudzić tych wszystkich, którzy żyją w iluzji, że obecnie Kościół może żyć w pokoju ze światem, który stał się w praktyce świecki i teoretycznie szanuje wszystkie religie. To nieprawda. Za liberalną retoryką kryje się pragnienie, aby ujrzeć Kościół katolicki nie oczyszczonym, ale zdyskredytowanym i unicestwionym. Jakiekolwiek porozumienie z tym światem po prostu nie jest możliwe.

Rola FSSPX w aktualnej sytuacji

„Msza którą autentycznie żyjemy, która pozwala nam zgłębiać tajemnicę krzyża, jest w sposób konieczny apostolska”

Co Bractwo może uczynić, przy środkach pozostających do jego dyspozycji, by zaradzić obecnemu kryzysowi?

Po pierwsze, na poziomie doktrynalnym, Bractwo jest w pełni świadome, że nie może zmienić swojego stanowiska. Czy nam się to podoba, czy nie, stanowisko to stanowi punkt odniesienia dla tych wszystkich członków Kościoła, którzy poszukują Tradycji. Właśnie dlatego, ponieważ kieruje nami pragnienie służby bliźnim oraz samemu Kościołowi, nie wolno nam chować światła pod korcem.

Na poziomie praktycznym członkowie Bractwa muszą pokazywać, że ich przywiązanie do Najświętszej Ofiary jest przywiązaniem do tajemnicy miłości, która musi przenikać cały Kościół. Oznacza to, że Msza, którą autentycznie żyjemy, która pozwala nam zgłębiać tajemnicę krzyża, jest w sposób konieczny apostolska i zawsze będzie nas skłaniać do troski o dobro wszystkich naszych bliźnich, nawet najbardziej odległych od nas [poglądami]. Taka właśnie postawa oraz dyspozycja moralna do okazywania życzliwości powinny inspirować wszelkie nasze działania.

Celem Bractwa jest katolickie kapłaństwo oraz wszystko, co jest z nim związane. Z tego właśnie powodu dba ono przede wszystkim o powołania, uświęcenie kapłanów oraz wierność Mszy wszech czasów. Jakie są aktualne troski Bractwa tym zakresie?

Dokładnie takie, jakie wymieniono w pytaniu. Osobiście jestem przekonany, że o ile tylko całym sercem będziemy się starać realizować te trzy cele, we właściwym czasie będziemy otrzymywać łaski oraz światło potrzebne dla zapewnienia nam przyszłości oraz podjęcia właściwych decyzji.

Broniąc kapłaństwa, bronimy najdroższego skarbu FSSPX oraz całego Kościoła. Mówiąc wprost, każde powołanie posiada nieskończoną wartość. Powołanie jest niezaprzeczalnie najcenniejszą łaską, jaką Zbawiciel może dać duszy oraz swemu Kościołowi. Tak więc seminarium jest najświętszym miejscem, jakie można sobie wyobrazić czy też znaleźć na tej ziemi. W seminariach Duch Święty kontynuuje swe dzieło, rozpoczęte w Wieczerniku, przeobrażając dusze kandydatów do kapłaństwa i czyniąc ich prawdziwymi apostołami. Z tego właśnie powodu musimy w dalszym ciągu skupiać na nich (tj. seminariach – przyp. tłum.) większość naszej energii, wspierając je tak duchowo, jak i materialnie. Wszystko, co opieramy na kapłaństwie ustanowionym przez Chrystusa i co czynimy dla przekazania dalej tego kapłaństwa, posiada wartość nieprzemijającą.

Jakie słowa zachęty skierowałby Ksiądz do kapłanów oraz świeckich wiernych Tradycji?

Chciałbym przypomnieć im wszystkim, że opatrzność Boża zawsze kierowała Bractwem Kapłańskim Św. Piusa X i zawsze chroniła je pośród tysięcy najrozmaitszych trudności. Opatrzność jest zawsze wierna swym obietnicom, jest zawsze czujna i hojna. Tak więc nie może opuścić nas także w przyszłości, ponieważ w takim przypadku przestałaby być tym, czym jest – co jest po prostu niemożliwe, ponieważ Bóg się nie zmienia. Pozostaje zawsze taki sam.

Mówiąc prościej: po 50 latach istnienia FSSPX nasza ufność jest jeszcze silniejsza, dzięki niezliczonym dowodom Bożej życzliwości, okazywanych nam w całym tym okresie.

Jednak wolę pozostawić ostatnie słowo samemu Zbawicielowi: „Nie bój się, trzódko mała, bo spodobało się Ojcu waszemu dać wam królestwo” (Łk 12, 32).

Źródło: IInterview with the Superior General

Za https://news.fsspx.pl/

Komentarzy 15 do “Obecne wydarzenia dowodzą wyjątkowej, nadprzyrodzonej intuicji naszego Założyciela”

  1. NyndrO said

    To bractwo to jest coś oddzielne jakby administracyjnie od Watykanu?

    ——
    Sytuacja jest skomplikowana.
    W każdym bądź razie Bractwo należy do Kościoła, nie jest żadna schizmą ani herezją, jak kłamliwie twierdzą różne nieuki. To potwierdził nawet Bergoglio.
    Admin

  2. galicyja said

    Panie Marucha zupełnie nie znasz naukę katolicką jak widać. Jedynie co potrafisz to wyzywać ludzie słusznie krytykujących i to w sposób prymitywny i prostacki jak już wielokrotnie udowodniłeś. Tym samym pokazujesz, że nie masz pojęcie czym jest bycie Katolikiem z obowiązkami z tego tytułu wynikającymi(praca nad cnotami np.) Bractwo wyznaje swoją postawą uznawania i stawiania oporu herezje koncyliaryzmu i gallikanizmu potępioną przez Kościół Katolicki i to wielokrotnie. To schizmatycki twór, który nie rozumie, że uznawanie posoborowych apostatów za prawowitą hierarchię jest sprzeczne z nieomylnością kościoła i niezawodnością ogłoszoną przez Św. Ignacego Antiocheńskiego. Msze przez nich odprawiane są schizmatyckie bo w kanonie wymieniając imię bergoglia i uznając resztę psychopatów za prawowitą hierarchę obiektywnie stawiają się poza Kościołem(schizmatycy) .To co powiedział argentyński wypaczeniec nie ma znaczenia na marginesie pisząc.
    Jak widać jest Pan pysznym megalomanem, czekającym tylko i wyłącznie na pochwały swoich komentarzy. Nic w tym co Pan prezentuje nie jest katolickie. Trzeba się pogodzić, że mamy czasy ostateczne i ten świat ulegnie zagładzie. Przygotować na wczesną śmierć, zamiast wyzywać i zionąc jadem. W ten sposób pomożesz Pan swojej duszy. Amen

  3. Listwa said

    @ 2 Galicyja

    Narobiłoś Galicyja tylko bełkotu

  4. galicyja said

    kolejny nie rozumujący. rozumiem, że jesteś alternatywą do posoborowych pisiaków rozumiem? to jest gorzej niż źle jak widać.

  5. Listwa said

    @ 4 Galicyja

    Oj daleki jesteś od zrozumienia. Silisz się tylko na rozumowanie i jeszcze nogi ci się przy tym plączą.

  6. Marucha said

    Re 2 I inne Galicyi.
    Zamknij twarz, dupku.

  7. Takisobieczlowiek said

    Galycyja ma 100% racji, szkoda tylko ze zwraca sie do Pana Gajowego niegrzecznie. Niegrzecznoscia sie nikogo nie przekona.
    Ja kiedys tez myslalem ze tylko Bractwo to jedyny prawdziwy Kosciol Katolicki, a sedewakantystow uwazalem za bande czubkow. Ale zrobilem wysilek samoksztalcenia, i zrozumialem, ze sedewakantyzm to nie jest jakis poglad polityczny oparty li tylko na wlasnych odzczuciach lub wymyslach. Sedewakantyzm wynika bezposrednio z TRADYCYJNEJ eklezjologii Kosciola Katolickiego. Dla znajacych angielski polecam wysluchanie 28 wykladow (Tradcastow) na ten temat na stronie: https://novusordowatch.org/tradcast/
    https://novusordowatch.org/ ma wiele doskonalych artykow na ten temat, ale duzo trudniej jest znalesc czas i cierpliwosc na spokojne czytanie przez dluzszy czas.
    Tradcasty mozna sobie sciagnac za darmo na telefon i sluchac w samochodzie, albo robiac cikolwiek innego w domu.
    Uznawanie bluznierczego apostaty Bergolia i jemu podobnych „biskupow” za KK to teologiczna schizofrenia. Ale zeby to zrozumiec to trzeba znac tradyjna eklezjologie. A ilu ja zna?
    Wedlug mnie bp. Fellay, i moze paru innych, zdradzili Bractwo, bo nie chce mi sie wierzyc zeby nie mieli na tyle inteligencji ze nie wiedza co zrobili. Dlatego Bractwo zostalo bardzo oslabione, bo odeszla Rezystancja.
    Bractwo do 2005 uwazalo ordynacje kaplanskie i konsekracje biskupie w sekcie Novus Ordo za „watpliwe”, czyli praktycznie nie wazne, bo katolik nie moze uczestniczyc w watpliwych sakramentach. Po wyborze Benedykta w 2005 Bractwo zmienilo stanowisko o 180 stopni i zaczelo uzanawac ordynacje i konsekracje jako „z pewnoscia wazne”. To o czym to swiadczy? Na pewno nie swiadczy to o wiernosci tradycyjnej teologii. Jak wiem to biskup Tessier de Malarais do tej pory uznaje ordynacje kaplanskie i konsekracje biskupie w sekcie Novus Ordo za niewazne. Abp. Lefebvre tez uwazal ordynacje kaplanskie i konsekracje biskupie w sekcie Novus Ordo za niewazne i ksiezy ktorzy przyszli do Bractwa z Novus Ordo kazal warunkowo wyswiecac po raz drugi, ale niestety pozniej zmienil zdanie, w 1983 wyrzucil 9 ksiezy, a reszta jest historia.

  8. Listwa said

    @ 7 Takisobieczlowiek

    A gdzie ta Galicya ma 100 % racji? Chyba tylko w tym że skończył pisać.

    „Sedewakantyzm wynika bezposrednio z TRADYCYJNEJ eklezjologii Kosciola Katolickiego.”
    – tak? Sedewakantyzm to ideologia nachalnie wciskana.

    Bractwo pragnie zapewnić ważne sakramenty i to robi. A ty głupot nie nawijaj, bo nikt na to czasu nie ma.

  9. Marucha said

    Re 7:
    Nie, Galicyja nie ma racji, nawet 10%…. ale o tym już wielokrotnie pisaliśmy i argumentowaliśm.
    Nawiasem mówiąc – nie rozumiem gwałtownych ataków sedewakantystów na Bractwo. Ja sam mam do sedewakantystów nastawienie raczej sympatyczne, choć krytyczne.,

  10. Takisobieczlowiek said

    Re 8: Szanowny Panie Listwa, ja nie oczekiwalem ze od razu Pan zrozumie dlaczego sedewakantyzm jest jedynym poprawnym wyjsciem w obecnej sytuacji. Musialby Pan byc geniuszem zeby to od razu zrozumiec, a geniuszem Pan oczywiscie nie jest. Dlatego dalem odnosnik do Novusordowatch.
    Re 9: Dlaczego Pan Gajowy nie odniosl sie do merytorycznych zarzutow ktore postatwilem w #7? Moze wielokrotnie pisaliscie na ten temat, ale jakie to ma znaczenie, jesli sie nie zbadalo glebiej problemu?
    Dam jeszcze jesten przyklad jakim nonsensem jest pozycja Bractwa „Recognize & Resist”:
    Dogmatem KK jest to ze wyswiecenia swietych sa nieomylne, jednak Bractwo odrzuca formalnie swietosc JPII, J23, i P6, jednoczesnie twierdzac ze uznaje dogmat KK o nieomylnosci swiecen.
    Dogmat KK mowi ze swiecenia sa nieomylne, a nie „ze sa nieomylne chyba ze Bractwo sie z nimi nie zgadza”, tak?
    Pozycja „Recognize & Resist” to teologiczna schizofrenia.

  11. Marucha said

    Re 10:
    Najwidoczniej to Pan jest geniuszem i dlatego rozumie to, czego inni pojąć nie mogą.
    Do merytorycznych zarzutów nie odniosłem się, bo nie było takiej potrzeby. Bez trudu można w gajowce wyszukać artykuły na temat sedewakantyzmu.

  12. Takisobieczlowiek said

    Re 11: Mnie nie chodzi o artykuly, tylko o merytoryczne zarzuty. Jesli Pan Gajowy jest takim ekspertem to powinien miec w malym palcu odpowiedzi na zarzuty z #7 i #10 i moglby je tu umiescic, chocby w kilku zdaniach.
    Geniuszem nie jestem, ale po 8 latach w Bractwie zrozumialem ze problem z posoborowymi „swietymi” jest nie do pogodzenia z tradycyjna nauka KK, i zadalem sobie trud i zbadalem sprawe doglebnie. Zdaje sobie jednak sprawe ze w jez. polskim nie ma tak dobrych analiz tego problemu jak w jez. angielskim.

  13. Listwa said

    @ 10 Takisobieczlowiek

    Możecie sobie tylko pogadać i to między sobą. Tanie żarty sobie robisz i liczysz na hecę. Naiwny.

    „Dogmatem KK jest to ze wyswiecenia swietych sa nieomylne”
    – u was jest tylko dogmatem.

    „jednoczesnie twierdzac ze uznaje dogmat KK o nieomylnosci swiecen.”
    – to też przykład popapraństwa.

  14. Joannus said

    Zaprezentowali się dwaj duchowi synowie Sanhedrynu, który w imię czystości swej doktryny nawet odrzucił i umęczył Zbawiciela.
    Szatański jad pali im wnętrza z powodu istnienia i pełnionej misji FSSPX.

  15. NICK said

    Wniosek.
    Bractwo jest tyle warte co x. Natanek.
    Zostaliśmy sami.

    Absolutnie.

    Bractwo.

    Gadajcie z bergolniętym.

    Powodzenia.

Sorry, the comment form is closed at this time.

 
%d blogerów lubi to: