Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

  • The rainbow symbolizes the Covenant with God, not sodomy Tęcza to symbol Przymierza z Bogiem, a nie sodomii


    Prócz wstrętu budzi jeszcze we mnie gniew fałszywy i nikczemny stosunek Żydów do zagadnień narodowych. Naród ten, narzekający na szowinizm innych ludów, jest sam najbardziej szowinistycznym narodem świata. Żydzi, którzy skarżą się na brak tolerancji u innych, są najmniej tolerancyjni. Naród, który krzyczy o nienawiści, jaką budzi, sam potrafi najsilniej nienawidzić.
    Antoni Słonimski, poeta żydowski

    Dla Polaków [śmierć] to była po prostu kwestia biologiczna, naturalna... śmierć, jak śmierć... A dla Żydów to była tragedia, to było dramatyczne doświadczenie, to była metafizyka, to było spotkanie z Najwyższym
    Prof. Barbara Engelking-Boni, kierownik Centrum Badań nad Zagładą Żydów, TVN 24 "Kropka nad i " 09.02.2011

    Państwo Polskie jest opanowane od wewnątrz przez groźną, obcą strukturę, która toczy go, niczym rak, niczym demon który opętał duszę człowieka. I choć na zewnatrz jest to z pozoru ten sam człowiek, po jego czynach widzimy, że kieruje nim jakaś ukryta siła.
    Z każdym dniem rośnie liczba tych, których musisz całować w dupę, aby nie być skazanym za zbrodnię nienawiści.
    Pod tą żółto-błękitną flagą maszerowali żołnierze UPA. To są kolory naszej wolności i niezależności.
    Petro Poroszenko, wpis na Twiterze z okazji Dnia Zwycięstwa, 22 sierpnia 2014
  • Kategorie

  • Archiwum artykułów

  • Kanały RSS na FeedBucket

    Artykuły
    Komentarze
    Po wejściu na żądaną stronę dobrze jest ją odświeżyć

  • Wyszukiwarka artykułów

  • Najnowsze komentarze

    błękitnyocean o Najbogatszy człowiek na ś…
    Olo o Marokańczycy uczcili zwycięstw…
    Olo o Generał Surowikin radykalnie z…
    Olo o Wygląda na to, że Rosja nie bę…
    bryś o Marokańczycy uczcili zwycięstw…
    bryś o Generał Surowikin radykalnie z…
    revers o Wolne tematy (83 – …
    NC o Polska dla Polaków
    Szczepan Zbigniewski o «Batalion Monako»
    niepostepowyoszolom o Generał Surowikin radykalnie z…
    minka o Wolne tematy (83 – …
    Szczepan Zbigniewski o «Batalion Monako»
    ats42 o Najbogatszy człowiek na ś…
    Szczepan Zbigniewski o Wolne tematy (83 – …
    Zorard o Najbogatszy człowiek na ś…
  • Najnowsze artykuły

  • Najpopularniejsze wpisy

  • Wprowadź swój adres email

    Dołącz do 625 obserwujących.

Konieczność przesterowania polskiego myślenia narodowego (1)

Posted by Marucha w dniu 2020-10-23 (Piątek)

Z wielkim zainteresowaniem przeczytałem dyskusję Małżeństwa Wielomskich nt. nowoczesnej polskiej myśli narodowej. Przyznaję, że od dłuższego czasu przymierzałem się do napisania tekstu poświęconego problemom zarysowanym przez Wielomskich, ale dopiero ich ostatnia rozmowa stała się dla mnie katalizatorem.

Tekst poniższy jest głosem w dyskusji, a nie traktatem o historii polskiego Obozu Narodowego, stąd skróty myślowe i założenie, że fragmenty historii ruchu, do których się odnoszę, są znane ludziom uważającym się za narodowców.

Od pewnego czasu obserwuję ewolucję P. Wielomskich w kierunku narodowym i przyjmuję ją z radością. Tym bardziej, że zawsze miałem problem z konserwatyzmem, zwłaszcza z tym potocznie rozumianym, jako utrwalenie np. porządku społecznego czy politycznego z przeszłości, tylko dlatego, że jest on z przeszłości, często mającym wyraz bezkrytycznego kultu przeszłości.

Naturalnie nigdy nie pomyślałbym, żeby prof. Wielomski traktował swój konserwatyzm w tak prymitywny sposób, jednak pozostaje faktem, że wielu konserwatystów, nawet pozostających pod wpływem idei wyznawanych przez stronę konserwatyzm.pl, w taki sposób wydaje się rozumieć ideę konserwatywną.

Moja diagnoza sytuacji we współczesnym polskim ruchu narodowym, który jest niejednorodny jak nigdy dotąd, całkowicie pokrywa się z diagnozą P. Wielomskich. Przypomnę zasadnicze słowa, pod którymi się podpisuję:

„obecnie, polskie środowiska endeckie zdominowane są przez myślenie i idee przyniesione im z zewnątrz, ze środowisk przyznających się do tradycji piłsudczykowsko-sanacyjnej. Jest to skrajny antykomunizm, który nie przejawia się w walce z socjalizmem i biurokracją, lecz w walkach z komunistami prawdziwymi lub urojonymi, którzy od lat nie żyją. Idea powstańcza w postaci kultu Żołnierzy Wyklętych. Idea Trójmorza będąca odświeżeniem koncepcji prometejskiej i federacyjnej Piłsudskiego. W zupełne zapomnienie poszła główna idea endecka, a mianowicie koncepcja państwa narodowego (…)”.

Dokładnie tak! Są tego praktyczne konsekwencje. W czasie ostatniego Marszu Zwycięstwa (poświęconego stuleciu zwycięstwa w Bitwie Warszawskiej) Młodzież Wszechpolska gloryfikowała Piłsudskiego, obnosząc transparenty z jego nazwiskiem obok tych z nazwiskiem gen. Rozwadowskiego.

Od czasu przesilenia na Ukrainie 2013/14 kilka środowisk używających nazwy „narodowe” określiło się jako zwolennicy majdanowej i de facto neobanderowskiej Ukrainy. Była to grupa J. Siemiątkowskiego i „Polityka Narodowa”, tzw. Autonomiczni Nacjonaliści, Niklot, NOP, czy dr Mariusz Patey podpisujący manifesty z neobanderowcami i np. Adamem Słomką.

Przy okazji zaznaczam, że nie śledzę na bieżąco ewolucji poglądów tych środowisk, które są dla mnie zewnętrznymi, zatem być może ktoś spośród ich przedstawicieli mógł w międzyczasie zmienić zapatrywania na powyższe problemy.

Wspomniany dr Patey występuje niedawno w Radiu Wnet (znanego z ohydnej i całkowicie zakłamanej kampanii m.in. J. Targalskiego przeciwko polskim środowiskom sprzeciwiającym się neobanderyzmowi; sugerowanie ich agenturalności wobec Moskwy i czarnosecinnego antysemityzmu) i „śpiewa” na nutę organizatorów kolorowych rewolucji, „że nawet jeżeli ta brutalna siła czasowo złamie te protesty, to jednak pamięć o nich pozostanie i w sprzyjającym momencie Białorusini upomną się o swoją wolność”.

Jedno i drugie czyni pod szyldem Instytutu im. prof. Romana Rybarskiego, zwolennika ułożenia stosunków z ZSRR i konsekwentnego przeciwnika polityki federacyjnej.

Obok wymienionych podmiotów występują różni samozwańczy „narodowcy”, umundurowani lub nie, pełni mistycyzmu i przekonani do idei wybraństwa Polski, tyle tylko, że na swój sposób, a nie na sposób, dajmy na to, piłsudczyków.

Czy to się komuś podoba, czy nie, na spalonej ziemi, pełnej fałszywych szyldów i dziwnych osobników, pozostaje „Myśl Polska” i jej środowisko, jako czynnik poważny, jednocześnie odwołujący się do tradycji obozu narodowego, jak i dokonujący koniecznej modyfikacji jego stanowiska w oparciu o analizę współczesności. Nie jest to żadna pycha, samouwielbienie, czy zdanie podyktowane utylitaryzmem piszącego. Każdy, kto wie, jak działa „MP”, wie, że zarzut myślenia kategoriami spodziewanych korzyści (lucrum cessans), to w naszym przypadku uderzenie kulą w płot. A zatem różnica musi i opiera się na ideologicznym rozejściu się środowisk zwanych narodowymi z myślą i tradycją polskiego ruchu narodowego.

Tak jak moim zdaniem ruch narodowy musi być semper modernus (zawsze nowoczesny), gdyż musi brać pod uwagę zmieniające się okoliczności zewnętrzne i wewnętrzne, po prostu zmieniający się świat, także w ujęciu czysto technicznym (ileż to setek ludzi spotkałem w tzw. katolicko-narodowo-konserwatywnych środowiskach od 1989 r., którzy najzwyczajniej w świecie odrzucali komputery, internet, telefony komórkowe itd., bo to panie, Żydzi za tym stoją, więc lepiej żyć jak za króla Ćwieczka), to jednocześnie nie może być semper reformandus, w znaczeniu nadawania narodowym szyldom, nie narodowej treści, czyli tak, jak nie przymierzając, stało się w Kościele Katolickim po II soborze watykańskim.

Ruch endecki, kiedy powstał, był zaiste naprawdę nowoczesny – odróżniał się zasadniczo od epigonów szlachetczyzny, od ruchów klasowych, od ówczesnych konserwatystów, od trójlojalistów i ugodowców. Wynikało to nie tylko z przyjęcia realizmu w polityce bieżącej, jako fundamentu działania, ale i z odrzucenia tragicznego bagażu powstań, celebrowania klęsk i nieznośnego cierpiętnictwa i wszystkich innych fatalnych cech, jakie ideologia walki zbrojnej o wolność wytworzyła. Przyjęcie zasady wszechpolskości, a zatem odrzucenia nie tylko partykularyzmów regionalnych, ale i klasowości, oznaczało uderzenie o wiele bardziej w szlachetczyznę i uświęcone dogmaty tej warstwy, niż w klasowo zorientowany lud.

Pierwsza endecja to także wzajemna autonomia endeka jako polityka i Polaka oraz Kościoła, który traktuje się w kategoriach przydatności dla interesu narodowego – zasługuje on na obronę wtedy, kiedy służy temu interesowi (i występuje wówczas jako instytucja narodowa), a kiedy jest przeciwnie, zasługuje na słowa krytyki. To była koncepcja nowego (nowoczesnego właśnie) Polaka, bo miały go tworzyć wszystkie dotychczasowe warstwy i klasy, bez podziału społecznego i geograficznego. Faktem jest, że pełnego wprowadzenia w życie tej koncepcji nie udało się Endecji przeprowadzić, przeciwnie, w kolejnych dziesięcioleciach odżyły w niej w pewnym zakresie tendencje romantyczne, mesjanistyczne, negatywnie konserwatywne, które zaowocowały ideowym klinczem podczas drugiej wojny światowej i podziałami, ze wszystkimi konsekwencjami po wojnie aż po dzień dzisiejszy.

I wojna światowa to najbardziej endecki okres w historii Polski, kiedy siła wpływu myślenia ND na naród powoduje, że nawet epigoni romantyzmu nie są w stanie przeszkodzić odbudowie Polski swymi marginalnymi i zupełnie jałowymi działaniami w stylu XIX wieku (legiony, próby powstańcze itd.). Tymczasem współczesna narracja w Polsce na temat odzyskania niepodległości, gdzie dominuje rzekomy „wysiłek zbrojny” pokazuje najlepiej, jak bardzo wytarto ze świadomości polskiej prawdę historyczną i zastąpiono ją opowieściami z krainy mchu i paproci.

Niestety, okoliczności związane w wojną polsko-bolszewicką i bitwą pod Warszawą, sprawiły, że po stronie narodowej otwarto furtkę przez którą do realistycznego ruchu narodowego weszły prądy mistyczne i zaraziły go chorobą XIX-wiecznego mistycyzmu. Dmowski pod koniec lat 20-tych znalazł się w bardzo trudnej sytuacji. Jako wielki realista i pragmatyk musiał zaryzykować i spróbował przejąć Kościół dla Endecji w imię ratowania młodych, bardzo idealistycznych pokoleń wchodzących do ruchu.

Były to pokolenia, dla których części Dmowski nie był już autorytetem w sprawach politycznych, ale co najwyżej symbolem, idolem, kolejnym królem-duchem, i które, zapatrzone w triumfujący wokoło totalizm, gotowe były wprowadzić w czyn mickiewiczowskie ultimatum „zemsta na wroga z Bogiem i choćby mimo Boga”. Aby nie pchnąć młodzieży, np. odcięciem się od niej, w objęcia pogańskiego szowinizmu, Dmowski zdecydował się właśnie na próbę wygrania Kościoła dla Endecji (broszura „Kościół, naród i państwo”). Dzisiaj możemy powiedzieć, że poniósł porażkę, gdyż elementy naturalnego dla Wiary i Kościoła mistycyzmu, wygrały w duszy młodzieży walkę z endeckim pierwiastkiem realizmu, a Kościoła i tak, poza masami szarego duchowieństwa nie udało się wygrać (i polski Kościół, wcześniej ulegając w sprawie Piłsudskiego, potem, bez nacisku struktur państwowych, symbolicznie odmówił pochowania Dmowskiego w katedrze poznańskiej).

W latach 30-tych zapanował w ruchu endeckim neoromantyzm, który zrodził neomocarstwowość i zbliżył młodych narodowców do młodych, mocarstwowych sanatorów. Bezkompromisowość w polityce wewnętrznej, do której cegiełki dołożył sam Dmowski, unikając jak ognia choćby taktycznych sojuszy z pozostałą opozycją antysanacyjną w Polsce, dopuszczenie do władzy W SN młodych totalistów kosztem starych, zaowocowały taką a nie inną polityką SN w czasie wojny. Byłoby uproszczeniem, żeby winić za tę politykę jednego tylko Tadeusza Bieleckiego.

Oczywiście był jej twarzą, był liderem i nie znosił sprzeciwu wewnętrznego, ale też opozycja przeciwko niemu była w mniejszości i głównie realizowana była przez „starych” endeków pokolenia Dmowskiego. Jeżeli porównamy politykę londyńskiego SN z polityką Dmowskiego podczas I wojny światowej, to trudno o polityki bardziej różniące się od siebie. Bielecki, Berezowski i inni formalni przywódcy Obozu Narodowego w czasie wojny działali w zupełnej opozycji do realnej i aktywistycznej polityki Dmowskiego. Nie miejsce tu na rozpatrywanie, dlaczego tak się stało.

Wystarczy stwierdzić fakt, że SN pozostała w Londynie siłą bierną, której działalność przejawiała się w permanentnej krytyce rządów gen. Sikorskiego i Mikołajczyka, do nierealistycznych żądań, do głoszenia haseł antyrosyjskich, w postaci co prawda werbalnej chęci ułożenia stosunków z ZSRR, ale pod warunkami niemożliwymi do spełnienia (miało to charakter występowania względem ZSRR z niczym nie uzasadnionych pozycji mocarstwowych), ze względu na słabość rządu emigracyjnego, z której SN jakby nie zdawało sobie sprawy, rażąco przeliczając swoje oczekiwania w stosunku do sojuszników anglosaskich, aż do popadnięcia w nieformalny sojusz z piłsudczyzną i wejście do rządu Arciszewskiego, kiedy nie miało to już najmniejszego sensu i było owszem drogą „dumy i honoru” narodowego, ale z punktu widzenia realizmu politycznego, kompletnym nieporozumieniem.

W Kraju było niewiele lepiej, generalnie do połowy 1944 r. narodowcy spodziewali się efektu II wojny w postaci mocarstwowej Polski od Odry i Nysy po Dniepr. Wiele złego przyniosły działania dysydenckich organizacji obozu narodowego w dziedzinie wojskowej. SN już podczas wojny musiało odcinać się od działań Brygady Świętokrzyskiej. Popularna teoria dwóch wrogów, realizowana głównie przez Brygadę, ale nie tylko, była politycznym i wojskowym absurdem.

Prawdziwym realizmem wykazała się inna przedwojenna grupa dysydencka, pod kierunkiem prof. Zygmunta Wojciechowskiego, która nie potrzebowała wkroczenia Armii Czerwonej, aby zrozumieć zadania ruchu narodowego na najbliższą przyszłość. Nieco później zrozumiał nową sytuację, bliski przed wojną ideom mesjanistycznym i mocarstwowym Bolesław Piasecki.

Wielkim nieszczęściem dla młodych ludzi stały się oddziały wojskowe organizacji narodowych, które jak wiemy prowadziły w bardzo ograniczonym zakresie pracę ideową albo nie prowadziły jej wcale, stąd oddziały te, zwłaszcza po zakończeniu wojny ześliznęły się w stuprocentowo obcy ideowo nurt beznadziejnej walki do końca z nową władzą komunistyczną.

Nic dziwnego, że dziś kierunek piłsudczykowski z taką konsekwencją pracował nad stworzeniem kultu wyklętych i podał go na tacy współczesnym młodym narodowcom, którzy przyjęli go za swój, nie rozumiejąc bądź w ogóle nie znając stosunku klasycznego ruchu narodowego do tego typu zagadnień. Nic dziwnego, że Antoni Macierewicz apelując do młodych narodowców powołuje się na „najbardziej antyrosyjską formację polską II wojny – Brygadę Świętokrzyską”. To wszystko daje efekt, który obserwujemy za oknem.

CDN

Adam Śmiech
Myśl Polska, nr 43-44 (26.10-1.11.2020)
http://mysl-polska.pl/

Komentarzy 5 do “Konieczność przesterowania polskiego myślenia narodowego (1)”

  1. rast said

    sugerowałbym operowanie ‚interes narodowy’ – tzn. tych, którzy zamieszkują ziemie ‚tu i teraz’- ich byt fizyczny-duchowy-zamiast
    pojęć ‚etnicznych’ i oczywiście dekalog jako wytyczna współżycia w sensie indywidualnym i narodowym>żyć w zgodzie z sąsiadami
    i
    to w zasadzie wystarczy, żeby być tępionym przez neoliberałów-globalistów spod znaku zjednoczonych prawiczków (teraz przerabiający się na ‚konserwatystów’ ) czy ‚totalnej opozycji'( >niemiecka CDU+CSU to są ‚chadecy’) – bo tak się nazwali nie wspomnę o tzw. ‚lewicy’
    i środowisko mysl-polska.pl jest właściwym miejscem do tego rodzaju dyskusji.

  2. Nie wskrzesimy autentycznego ruchu narodowego, ani nie stworzymy jego współczesnej, nowoczesnej kontynuacji bez posiadania niezależnych, prezentujących narodowe poglądy, mediów. Możemy jedynie łudzić się i liczyć na jakiś cud, na szczęśliwy zbieg okoliczności, że po upadku światowego żydowskiego kapitalizmu i syjonizmu, polskie sprawy same ułożą się pomyślnie, że żydowska V kolumna oraz Kościół nie staną na naszej drodze do nacjonalizmu i suwerenności. Ale jak to zwykle bywa nadzieja jest matką głupich, a żydowska V kolumna w Polsce oraz Kościół to struktury istniejące, rzeczywiste i silne w przeciwieństwie do nieistniejących autentycznych polskich organizacji narodowych.

    Nacjonalizm a religia

    Polski nacjonalizm miał charakter narodowo-katolicki. Był związany z wartościami kultury łacińskiej, a więc i religii katolickiej. Zawsze szczególną wagę przywiązywał i przywiązuje do zasad etyki i moralności (nie tylko w aspekcie religijnym, ale szerszym, humanistycznym), które według polskiego nacjonalizmu muszą stanowić niepodważalny fundament dla wszelkich rozważań ekonomicznych, ponieważ właśnie one (etyka i moralność) nadają polityce ekonomicznej wymiar ludzki i racjonalny sens.

    Polski nacjonalizm nie może zajmować bezkrytycznego stanowiska wobec hierarchii Kościoła katolickiego w Polsce. Od przełomu lat 1970./80. hierarchia polskiego Kościoła ulegając wpływom elementów liberalno-globalistycznych świata zachodniego, których ideologie i działania zmierzają do zniszczenia narodowych państw i ich kultur, nie tylko nie wspiera narodowych wysiłków Polaków, ale przechodzi coraz wyraźniej na pozycje liberalistyczne, co znajduje wyraz w faktach i wypowiedziach relatywizujących nawet treści religijne.

    Między polskim Episkopatem i Polskim Narodem trudno doszukiwać się więzi bazujących na patriotyzmie, a tym bardziej na nacjonalizmie. Episkopat nie podejmuje żadnych wysiłków na rzecz odbudowy narodowej świadomości Polaków, na rzecz obrony Polski, Polskości i Polaków. W sytuacji, w której Polski Naród pozbawiony został całkowicie własnych mediów przez elementy rządzące, polski Episkopat nie czyni dla Narodu Polskiego niczego, mając do dyspozycji własne kościelne media.

    Paradoksalnie dzisiaj, bardziej niż w czasach socjalistycznej PRL, potrzebne są wśród księży postawy godne ks. Jerzego Popiełuszki. Postawy niezachwiane w swojej katolickiej posłudze, ale które winny obejmować Naród i Jego Państwo. Katolicki internacjonalizm – budujący wspólnotę duchową (filozoficzną) katolickich narodów – powinien wyrażać się wsparciem dla współczesnego nacjonalizmu rozumianego i pojmowanego jako filozofię budowy własnej narodowej państwowości przy zachowaniu szacunku dla takich samych praw innych narodów.

    Takich postaw oczekujemy dzisiaj od ludzi Kościoła katolickiego w Polsce. Dzisiaj, gdy władza w Państwie Polskim jest opanowana przez antypolskich zbirów likwidujących wszystko, co polskie, co narodowe, co słowiańskie, a także i co katolickie.

    Ponieważ nacjonalizm nie jest doktryną życzeniową, a opiera się na realnych i racjonalnych przesłankach, dlatego w związku z ogromnym regresem religii chrześcijańskiej oraz tego, co nazwać trzeba polityką Watykanu w wymiarze narodowym i w wymiarze ludzkich praw, został (nacjonalizm) zmuszony do modyfikacji swojej wykładni politycznej odnośnie religii.

    A zatem, z narodowego punktu widzenia realizacja polityki narodowej (nacjonalistycznej) nie może i nie powinna szukać oparcia w religii (u nas w katolickiej), jeśli ta jest religią kosmopolityczną (nie narodową) i której hierarchia realizuje cele światowego globalizmu (a katolicyzm stał się właśnie taką religią). Byłoby to niebezpieczne i niekorzystne dla Państwa i dla Narodu, dla ich żywotnych interesów, a więc dla bezpieczeństwa i rozwoju w każdej sferze funkcjonowania Państwa.

    Jeśli religia – ściślej: hierarchiczne władze Kościoła -, jest kosmopolityczna, czyli popierająca lub współtworząca politykę globalizmu, a więc wspierająca interesy przeciwne do narodowych (do nacjonalistycznych) i domaga się dla siebie pełni niezależnych praw istnienia i funkcjonowania w społeczeństwie, to mamy prawo twierdzić, że religia ta jest także szowinistyczna. Taką religią jest niewątpliwie judaizm rabiniczny mniejszości żydowskich i taką religią stał się katolicyzm wywodzący się, podobnie jak judaizm rabiniczny, z judaizmu biblijnego.

    „Polska będzie katolicka, albo nie będzie jej wcale” – jest to często przytaczana myśl prof. F.Konecznego. Czy jednak jest ona słuszna? Przyglądając się polityce Kościoła na przestrzeni jego dziejów należy stwierdzić, że polityka ta w pierwszym rzędzie realizowała interesy Kościoła, najpierw Rzymu, potem Watykanu. Interesy narodowe państw chrześcijańskich o tyle znajdowały zrozumienie Rzymu, o ile pokrywały się z jego planami politycznymi. Po bitwie pod Grunwaldem Rzym przestrzegł króla Władysława Jagiełłę przed próbą konfiskaty zagrabionych Polsce ziem przez zakon krzyżacki grożąc wyprawą krzyżową przeciw Polsce – w tym przypadku myśl prof.Konecznego wydaje się być wnioskiem błędnie wyprowadzonym z historii naszych dziejów. A klątwa papieża Marcina V nałożona na króla i Polskę za to zwycięstwo posiada wiążącą moc do dzisiaj – tej klątwy nie zdjął z Polski nawet św. JPII. Wiek XVII to wyniszczające Polskę wojny, które prowadziła z Rosją, ze Szwecją, z Turcja w interesie Rzymu – w obronie świętej wiary. Już tych kilka faktów historycznych prowadzi do wniosku, że jedynymi sprzymierzeńcami polskiej polityki narodowej, polskich interesów, możemy być tylko my sami, my Polacy – i to tylko jeśli sami skutecznie zadbamy o własną świadomość narodową, historyczną i polityczną.
    https://programwps.wordpress.com/2016/05/15/dlaczego-nacjonalizm/

  3. Boydar said

    „… dzisiaj, gdy władza w Państwie Polskim jest opanowana przez antypolskich zbirów likwidujących wszystko, co polskie, co narodowe, co słowiańskie, a także i co katolickie …”

    Dzisiaj ? A wczoraj to nie, oszuście ? Przestali się podobać, gdy pojawiło się realne zagrożenie że was wezmą za dupę. Tak, to są zbiry, krew z waszej krwi i kość z waszej kości, tylko że nas, Polaków, praktycznie nie ma. Jesteście za to wy ! Jest was dużo i macie dużo pieniędzy. Nietrudno więc zgadnąć, na kogo szykują polowanie. Poza tym, to wy stanowicie jądro wypaczeń judaizmu, które zagrażają jego dalszemu istnieniu i działaniu. Więc apelacja od wyroku wam nie przysługuje.

    A my spokojnie na tą teksańską masakrę popatrzymy. Zagrożeniem dla nich nie jesteśmy, w przeciwieństwie.

  4. @ 3 – Boydar

    Chyba „kowidowa” paranoja do reszty zniszczyła twoje szare komóry.

  5. Boydar said

    Moje ??? Jest takie stare polskie – „jak cię widzą tak cię piszą”, tu, „tak cię oceniają jak piszesz”. I tak właśnie piszesz, jak żyd i mason. A kim jesteś to nie wiem, bo nie znam i znać nie chcę.

Sorry, the comment form is closed at this time.

 
%d blogerów lubi to: