Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

  • The rainbow symbolizes the Covenant with God, not sodomy Tęcza to symbol Przymierza z Bogiem, a nie sodomii


    Prócz wstrętu budzi jeszcze we mnie gniew fałszywy i nikczemny stosunek Żydów do zagadnień narodowych. Naród ten, narzekający na szowinizm innych ludów, jest sam najbardziej szowinistycznym narodem świata. Żydzi, którzy skarżą się na brak tolerancji u innych, są najmniej tolerancyjni. Naród, który krzyczy o nienawiści, jaką budzi, sam potrafi najsilniej nienawidzić.
    Antoni Słonimski, poeta żydowski

    Dla Polaków [śmierć] to była po prostu kwestia biologiczna, naturalna... śmierć, jak śmierć... A dla Żydów to była tragedia, to było dramatyczne doświadczenie, to była metafizyka, to było spotkanie z Najwyższym
    Prof. Barbara Engelking-Boni, kierownik Centrum Badań nad Zagładą Żydów, TVN 24 "Kropka nad i " 09.02.2011

    Państwo Polskie jest opanowane od wewnątrz przez groźną, obcą strukturę, która toczy go, niczym rak, niczym demon który opętał duszę człowieka. I choć na zewnatrz jest to z pozoru ten sam człowiek, po jego czynach widzimy, że kieruje nim jakaś ukryta siła.
    Z każdym dniem rośnie liczba tych, których musisz całować w dupę, aby nie być skazanym za zbrodnię nienawiści.
    Pod tą żółto-błękitną flagą maszerowali żołnierze UPA. To są kolory naszej wolności i niezależności.
    Petro Poroszenko, wpis na Twiterze z okazji Dnia Zwycięstwa, 22 sierpnia 2014
  • Kategorie

  • Archiwum artykułów

  • Kanały RSS na FeedBucket

    Artykuły
    Komentarze
    Po wejściu na żądaną stronę dobrze jest ją odświeżyć

  • Wyszukiwarka artykułów

  • Najnowsze komentarze

    Enya o Dlaczego kobiety w średnim wie…
    marcinxw o Wolne tematy (10 – …
    Bezpartyjna o Wolne tematy (10 – …
    Boydar o Wolne tematy (10 – …
    Bezpartyjna o Dlaczego kobiety w średnim wie…
    Boydar o Wolne tematy (10 – …
    Enya o Wolne tematy (10 – …
    Listwa o Wolne tematy (10 – …
    Yagiel o Wolne tematy (10 – …
    Liwiusz o Dlaczego kobiety w średnim wie…
    Bezpartyjna o Wolne tematy (10 – …
    Yagiel o Wolne tematy (10 – …
    Bezpartyjna o Wolne tematy (10 – …
    Peryskop o Dlaczego kobiety w średnim wie…
    Krystian Szeliga o Szymowski prześwietla premiera
  • Najnowsze artykuły

  • Najpopularniejsze wpisy

  • Wprowadź swój adres email

Między Arabami a Chazarami – Słowianie na Przedkaukaziu i na Kaukazie

Posted by Marucha w dniu 2020-11-14 (Sobota)

Słowian w VIII – IX wieku znajdujemy nie tylko nad środkową Wołgą i w dorzeczu Kamy, ale także nad dolną Wołgą, na Przedkaukaziu, a nawet w górach Kaukazu.

Na początek pozwolę sobie przytoczyć taki oto opis stolicy państwa Chazarów, jaki zamieścił w swej znakomitej pracy Złote łąki Abu al-Hasan Ali ibn al-Husayn ibn Ali al-Mas’udi:

„Atil, gdzie obecnie mieszka król Chazarów, składa się z trzech części, na które dzieli go wielka rzeka, która wypływa z górnych części turskich ziem. Od niej z kraju Burgas oddziela się odnoga, która wpada do Majtasa [Morze Azowskie – al-Masudi uważał, że Don jest odnogą Wołgi]. Omawiana stolica leży na obu brzegach rzeki. W środku rzeki znajduje się wyspa, gdzie znajduje się rezydencja (dar al-mlk) królewska. Zamek króla położony jest po jednej stronie wyspy, który mostem z łódek połączony jest z jednym z brzegów.

Mieszkańcy stolicy – muzułmanie, chrześcijanie, wyznawcy judaizmu i poganie. Wyznawcami judaizmu są: król, jego otoczenie i Chazarowie z jego rodu (dżins). Król przyjął judaizm w czasach panowania kalifa Charun ar-Raszida (170 – 198 r. h / 786 – 814). Szereg Żydów przyciągnęło do niego z innych muzułmańskich krajów i z Imperium Bizantyjskiego. Przyczyna tego była taka, że imperator, panujący obecnie, tj. w roku hidżry 332 (943), a noszący imię Armanus zmuszał Żydów mieszkających w jego kraju do przyjęcia chrześcijaństwa siłą i prześladował ich, więc wielka liczba Żydów uciekła z Rzymu do kraju Chazarów. Tutaj nie miejsce opowiadać o okolicznościach przyjęcia judaizmu przez króla Chazarów, jako że zostało to omówione we wcześniejszych pracach.

Co się tyczy pogan w kraju Chazarów, to pośród tego rodzaju są Słowianie i Rusowie, którzy mieszkają na jednej stronie tego miasta. Oni palą swoich zmarłych wraz z żywymi końmi, wyposażeniem i ozdobami. Kiedy umiera mężczyzna, jego żonę żywcem spalają wraz z nim, a jeśli umiera kobieta, to mężczyzny nie spalają. Jeśli ktoś umiera kawalerem, żenią go pośmiertnie, i kobiety gorąco pragną być spalone, aby z duszami mężów wejść do raju. Jak już wspominałem, takiż też obyczaj u Hindusów, ale żony bez zgody męża nie są spalane wraz mężami.

Większość w tym mieście stanowią muzułmanie, tak że z nich to składa się wojsko królewskie. Oni są znani w mieście pod nazwą al-larisija i jawią się przybyszami z krajów Choresmu. W dawnych czasach, w czasach narodzin islamu w kraju ich doszło do wojny i nastała zaraza i oni przenieśli się do chazarskiego królestwa. Znani z dzielności i odwagi, służą za główną podporę (mu’awwal) króla w toczonych przez niego wojnach.

Zostali oni w jego włościach (baład) na szczególnych warunkach, z których jednym było to, że mogą oni otwarcie wyznawać swoją wiarę, posiadać meczety i wołania na modlitwę; a także to, że stanowisko królewskiego wezyra będzie im zagwarantowane, tak i obecnie wezyrem jest jeden spośród nich, Achmad b. Kuja.; a także to, że jeśli król prowadzić będzie wojnę z muzułmanami, oni pozostawać będą w jego wojskach oddzielnie (wakafu mufidin) i nie będą brali udziału w walkach., za to będą oni walczyć się u boku króla przeciw innym wrogom – niewiernym. Obecnie około 7 tysięcy z nich siada na konia wraz z królem, uzbrojeni w łuki, ubrani w pancerze, hełmy i kolczugi. Pośród nich są i kopijnicy, uzbrojeni jak przystało na muzułmanów. Są u nich i muzułmańskie sądy.

W stolicy Chazarów po prawdzie jest siedmiu sędziów (kadi); dwa z nich dla muzułmanów, dwa – dla Chazarów, których sądzą zgodnie z Torą, dwa dla chrześcijan, których sądzą zgodnie z Ewangelią, i jeden dla Słowian, Rusów i innych pogan, którzy sądzeni są wmyśl obyczajów pogańskich, tj. podłóg rozumu. A kiedy ma miejsce zdarzenie szczególnej wagi, która przerasta ich wiedzę, zbierają się u muzułmańskich kadi, siadają przed nimi i śledzą to, co należy uczynić wedle szrariatu. Pośród wschodnich królów tych krajów tylko król Chazarów posiada wojska, otrzymujące żołd. Każdy muzułmanin nazywany jest w tych krajach larisi.

Rusowie i Słowianie, którzy jak już powiedziałem, są poganami, także służą w wojsku króla i są jego sługami (abid). W kraju tym, prócz larisija, znajduje się wielu muzułmańskich kupców i rzemieślników, którzy przybyli do kraju króla Chazarów z uwagi na sprawiedliwość i bezpieczeństwo panujące tam. Jest tam zborowy meczet z minaretem, który góruje nad zamkiem królewskim, a także inne meczety ze szkołami, w których dzieci poznają koran. Gdyby muzułmanie i chrześcijanie doszli do porozumienia, król nie miałby środków przeciw nim.”

Jak widzimy, Słowianie (ale i Rusowie) stanowili znaczącą część ludności Atilu, stolicy państwa Chazarów, leżącej nad dolną Wołgą. Zresztą stanowiła ona prawdziwą mozaikę etniczną i religijną. Ale Słowianie w państwie Chazarów zamieszkiwali nie tylko jego stolicę…

Pamiętamy, że Tadeusz Lewicki pisał, iż niektórzy autorzy arabscy nazywali Wołgę Rzeką Słowian. Ibn Hurdadbeh ok. poł. IX wieku pisał, iż wpadająca do Morza Kaspijskiego (Morza Dżurdżana) rzeka (chodzić może tylko o Wołgę) płynie z kraju Słowian. Opisuje on bowiem drogę, jaką przebył z Dżurdżanu do Chamlidży, miasta chazarskiego, leżącego na północy i przynależnego do Chazarów. Z Dżurdżana do Chamlidży, która to leży u ujścia rzeki płynącej z kraju Słowian, płynie się (przy pomyślnych wiatrach) Morzem Dżurdżana osiem dni.

Dalej autor wymienia (najważniejsze?) miasta chazarskie: Chamlidż, Bałandżar, al-Bajdę. Dodam, że Dżurdżana to miasto na południowym wybrzeżu Morza Kaspijskiego, w owych czasach ważne centrum handlowe (stąd czasami Morze Kaspijskie zwane było przez Arabów Dżurdżańskim).

Z kolei Al-Hamadhani ibn al-Fakih w 903 roku pisał o kupcach słowiańskich, którzy wieźli skóry lisów i bobrów z najodleglejszych krańców kraju Słowian nad Morze Rzymskie (Morze Czarne), od których to cesarz rzymski pobierał dziesięcinę. Al-Hamadhani ibn al-Fakih pisał, że kupcy słowiańscy kierują się następnie morzem do grodu Samkusz al-Jahud (jak Arabowie nazywali chazarską twierdzę Tamatarcha), po czym udają się do Słowian, a następnie z Morza Słowian kierują się oni, póki nie dotrą do cieśniny chazarskiej, gdzie dziesięcinę pobiera od nich władca Chazarów, ku morzu Kaspijskiemu (Chorasańskiemu) rzeką, która nazywa się Rzeką Słowian. Czasem udają się oni do Dżurdżanu i tam sprzedają wszystko, co mają z sobą.

Dodajmy, że pierwszym z autorów arabskich, który użył nazwy „Rzeka Słowian” na określenie Wołgi, aczkolwiek w jego przypadku sprawa nie jest tak oczywista, był Abu Muchammad Achmad ibn-Asama al-Kufi, który pisał o wojnie arabsko – chazarskiej, która miała miejsce w roku 737, przy czym walczono nad „rzeką Słowian”. Nie jest powiedziane wprost, że chodzi o Wołgę, ale trudno wyobrazić sobie, by walki arabsko – chazarskie toczone były w tym czasie nad jakąś inną rzeką…

Wojska arabskie wyruszyły przez Kaukaz i dotarły nad Wołgę, którą to Abu Muchammad Achmad ibn-Asama al-Kufi określił mianem „rzeki Słowian”. Wojna skończyła się klęską chana Chazarów, który zmuszony był przyjąć islam.

Nim jednak przejdę do opisu tej wyprawy autorstwa al-Kufiego pozwolę sobie przedstawić opis tych wydarzeń w zawarty w tekście wcześniejszym, mianowicie w Kitāb futuh al-buldān (Księga podbojów krajów), której autorem był, piszący w połowie IX wieku, Ahmad ibn Jahjā ibn Ğabir al-Balāduri. Oto interesujący nas fragment:

„[Hišām ibn ‚Abd al-Malik] mianował następnie gubernatorem Pogranicza Marwāna ibn Muhammada, który wyruszywszy ku północy, zatrzymał się w Kasāk. Zbudował on [główne] miasto tego kraju, oddalone od Barda’a o czterdzieści farsahów, zaś od Taffisu o dwadzieścia. Następnie wkroczył do ziemi Chazarów od strony Bab al-Lan i rozkazał wkroczyć do niej Usajdowi ibn Zāfir as-Sulamiemu Abu Jazidowi, z którym byli królowie gór, od strony al-Bab wa’l-Abwab. Marwān najechał Słowian przebywających w ziemi Chazarów i wziął z nich do niewoli 20.000 rodzin, [które] osadził w Hahit. Potem zabili oni swego naczelnika i uciekli, [Marwan] zaś dopędził ich i pozabijał.

Opowiadają: Skoro doszła do wielkiego [władcy] Chazarów [wieść] o mnogości ludzi, z którymi wkroczył Marwān do jego kraju i w jakiej liczbie i sile idą przeciw niemu, przeraziła [ta wiadomość] jego serce i napełniła je strachem. Skoro [Marwān] zbliżył się do niego, wysłał doń posła, wzywając go do przyjęcia islamu, albo też do walki. [Władca Chazarów] odrzekł: „Przyjmuję islam. Poślij mi kogoś, kto mi go wyjaśni”. Zrobił [tak] i przyjął islam, zaś Marwān zgodził się zatwierdzić go na jego królestwie. Wyruszył potem Marwan wraz z grupą ludzi spośród Chazarów i osiedlił ją między as-Samur a aš-Sabiran, na równinie ziemi al-Lakz.”

Oczywiście, nas najbardziej interesuje w tym opisie fragment o przesiedleniu przez Arabów 20.000 rodzin słowiańskich do m. Hahit (Marquart czyta tą nazwę Chachet i utożsamia ją z gruzińską prowincją Kachetią). Należy odnotować, że al-Balāduri pisze wyraźnie o rodzinach, nie może więc tu chodzić o słowiańskie oddziały posiłkowe, ale o mieszkańców tych terenów; do tego rzecz ewidentnie dotyczy mieszkańców ziem położonych na południowy – zachód od dolnej Wołgi, gdzieś na Przedkaukaziu.

Teraz z kolei przytoczę opis, znanych nam z lektury al-Balāduriego, wydarzeń z roku 737, którego autorem był wspomniany już wcześniej Abu Muchammad Achmad ibn-Asama al-Kufi:

„Mówi: Po tym jego wojska ruszyły i wkrótce dotarły do miasta al-Bajda, w którym przebywał hakan, król Chazarów.

Mówi: Hakan zaczął wycofywać się przed Marwanem i wkrótce dotarł do gór.
Marwanowi i muzułmanom w kraju Chazarów sprzyjało powodzenie i i dotarli oni nawet do ziem położonych za Chazarią. Następnie oni zorganizowali oni najazd na Słowian i na inne sąsiednie plemiona bezbożników i wzięli spośród nich 20 tysięcy rodzin. Potem oni poszli dalej i dotarli do rzeki Słowian. Wezwał on jednego z syryjskich zuchów, którego nazywano Kausar ibn al-Aswad al-Anbari i który zaliczany był do jego osobistej ochrony, i powiedział mu: „Awansuję cię, o Kausarze! Przybył do mnie zwiadowca, który powiadomił mnie, że hakan Chazarów, skierował przeciwko nam jednego ze swoich Tarchanów, imieniem Chazar – Tarchan na czele 40 tysięcy dzieci Tarchanów. Przejdź rzekę na wprost nich i zorganizuj na nich zasadzkę z takąż liczbą żołnierzy. A jeśli zdołasz to zrobić, to ja ciebie wynagrodzę, o ile Allach pozwoli. A nie ma siły, ani mocy, prócz Allacha, sławnego i wielkiego.

Mówi: Następnie al-Kausar wybrał 40 tysięcy ludzi z grona konnych żołnierzy, po czym podzielił ich na grupy i sam przeprawił się wraz z oddziałem, w składzie którego było przeszło tysiąc ludzi.

Mówi: W tym dniu al-Kausar wystąpił przeciwko Chazarom i, gdy nadeszło południe, natknął się on na jednego z dowódców chazarskich, który w towarzystwie 20 jeźdźców, którzy byli na polowaniu z psami i sokołami.

Mówi: Al-Kausar rzucił się na niego i zabił go. Wybici zostali także będący z nim jego towarzysze Ani jeden z nich nie ocalał.

Mówi: Muzułmanie zdobyli broń i konie. Następnie al-Kausar i jego żołnierze posunęli się dalej i dotarli do leśnej gęstwiny. A kiedy oni rozłożyli się na odpoczynek, wkrótce zobaczyli dym, który unosił się z głębi gęstwiny.

Al-Kausar spytał: „Co to za dym?” A ktoś odpowiedział: „Niewątpliwie są tam jacyś chazarscy żołnierze.”

Mówi: Wtedy al-Kausar wezwał swoich żołnierzy, którzy dosiedli koni i skierowali się w stronę dymu. Chazarowie niczego się nie spodziewali. Al-Kausar na czele 40 tysięcy żołnierzy ruszył naprzód. Zaatakowali Chazarów, wybili 10 tysięcy z nich, a 7 tysiecy wzięli do niewoli. Pozostali rzucili się do ucieczki przed Arabami, kryjąc się po gęstwinach, górach i dolinach. Następnie al-Kausar zwrócił się do wziętych do niewoli Chazarów: „ Powiedzcie mi, co porabia wasz głównodowodzący Chazar-Tarchan?” A oni odpowiedzieli: „On udał się na polowanie z kilkoma sowimi żołnierzami i my nie wiemy, co się z nim stało.”

Mówi: Wtedy al-Kausar zrozumiał, że napotkanym przez nich był Chazar-Tarchan. Wszyscy oni zostali odnalezieni w porannej mgle. Następnie, na drugi dzień, kiedy słońce jeszcze nie wzeszło, al-Kausar pociągnął z powrotem i przybył z żołnierzami do Marwana, dostawiwszy nadzianą na kopię głowę Chazara-Tarchana i jego żołnierzy.

Dowiedział się o tym Hakan, król Chazarów, popadł w beznadziejny smutek i uniósł ręce ku niebiosom. Następnie posłał on do Marwana ibn Muchamada człowieka, aby ten spytał go: „O emirze! Wziąłeś do niewoli Chazarów i Słowian, pozabijałeś ich i osiągnąłeś, co pragnąłeś! Czego ci jeszcze potrzeba?” Marwan odpowiedział posłańcowi: „Pragnę, by on przyjął islam, w przeciwnym razie zabiję go, zajmę jego królestwo i przekażę je komuś innemu.”

Nie będę ciągnął tego opisu dalej. Wiemy wszak, co się potem stało… Istotne jest dla nas, że mamy tu tą samą informację, którą kilkadziesiąt lat wcześniej zapisał Ahmad ibn Jahjā ibn Ğabir al-Balāduri, a mianowicie o przesiedleniu 20 tysięcy rodzin, przy czym tutaj mowa jest o Słowianach i innych bezbożnikach (podczas gdy al-Balāduri pisał wyłącznie o Słowianach). Kolejna różnica jest taka, że według al-Balāduriego Słowianie ci mieli mieszkać na terenie Chazarii, zaś według al-Kufiego poza Chazarią.

Nie będziemy rozstrzygać, kto tu ma rację, bowiem i tak do tego nie dojdziemy, natomiast zastanówmy się, gdzie owi Słowianie mogli żyć. Jakkolwiek jednak byśmy się nie zastanawiali, trudno o inną odpowiedź, niźli taką, że żyli oni gdzieś na północ od Kaukazu. Trudno też o inną identyfikację „rzeki Słowian”, aniżeli Wołga. Kontekst historyczny jest jasny, a do tego tym mianem określają Wołgę współcześni al-Kufiemu – Ibn Hurdādbeh oraz Ibn al-Fakih al-Hamadāni.

Ale przytoczmy jeszcze inne opisy wspomnianej wyprawy Marwana. Abu-Dżafar Muchamed ibn-Dżarir ibn-Jazid At-Tabari tak o niej pisał około roku 914 – 915:

„Giszam […] przysłał Marwana, który skierował się z Syrii do Armenii ze 120.000 żołnierzy, przybył w miejsce obozu Kisał, niedaleko Bahdaju, i podjął walkę z wodzami Armenii, podporządkował ich sobie i zawojował całą armeńską ziemię. Następnie napisał rozkaz do tych wojsk, które były w Bab-al-Abwabie żeby one przybyły do niego. Następnie Marwan postanowił zawezwać wojsko, zabrał je do doliny, która zwie się Bab al-Allan, zabijając wszystkich, aż doszedł do Samandaru, który jest jednym z chazarskim miast. Także wojsko z Bab-al-Abwaba przyszło z człowiekiem o imieniu Asyd al-Lam i wojsko będące przy Marwanie osiągnęło liczebność 150.000 ludzi. Z tym wojskiem dotarł on do miasta Samandar, w którym mieszkał król Chazarów. Chakan uciekł i Marwan ruszył dalej, pozostawiając miasto za sobą, rozłożył się obozem przy słowiańskiej rzece, napadł na miejscowości niewiernych, zabijając ich wszystkich i burząc 20.000 domów.”

Kilkadziesiąt lat wcześniej, mianowicie w latach sześćdziesiątych IX wieku o wyprawie Marwana pisał Al-Baładuri:

„Następnie uczynił zarządcą granicy Marwana ibn-Muchamada, który skierował się do Kisala – on to zbudował główne jej miasto, znajdujące się w odległości 40 farsangów od Bardaju, a od Tyflisu 20 farsangów. Następnie on (Marwan) wkroczył na ziemię Chazarów od strony Bab al-Allana i wprowadził na nią Asida ibn-Zafira as-Sulami abu-Jazida, z nim byli także królowie z gór z twierdzy Bab-al-Abwaba. I Marwan wykonał uderzenie na Słowian, zamieszkujących ziemię Chazarów, wziął spośród nich 20.000 osiadłych ludzi i osadził ich w Kachetii. Za jakiś czas, kiedy oni uśmiercili swojego naczelnika i uciekli, on (Marwan) dopędził ich i pozabijał.”

Tenże al-Baduri zapisał jeszcze jedną informację, którą warto w tym miejscu przytoczyć. Tak oto bowiem scharakteryzował on niejakich Salmana i Zijada:

„Salman i Zijad pochodzą z tych Słowian, których Marwan ibn-Muchamed postawił na granicy. Słyszałem, jak ktoś opowiadał, że ten Salman – spośród Słowian i na jego cześć nazwano twierdzę. Zresztą Bóg jeden wie.”

Przytoczone przeze mnie teksty tyczące się wyprawy Marwana na Chazarię z 737 roku (a uzbierało się tych tekstów już w sumie cztery) różnią się w szczegółach, jednak nie pozostawiają one cienia wątpliwości, że między Kaukazem a dolną Wołgą w interesującym nas czasie musieli mieszkać Słowianie, i to w sporej liczbie. Co więcej – oni to w głównej mierze padli ofiarą tego najazdu.

Zauważmy, że owych przesiedlonych z Przedkałkazia Słowian miała być przeogromna ilość – 20 tysięcy rodzin, czyli jakieś 50 – 80 tysięcy osób. Co się z nimi stało? Czy wszyscy zostali wymordowani, po tym jak zabili swojego (narzuconego im?) naczelnika i podjęli próbę ucieczki?

Otóż istnieje kilka źródeł z IX wieku, odnotowujących obecność Słowian na Kaukazie. Przede wszystkim są to dwa teksty arabskie – znany nam już Ibn al-Fakih al-Hamadāni, ale także Ahmed ibn Abu Jakub ibn Dżafar ibn Wadich al Katib al Abbasi al Ja’kubi. Odnotujmy w tym miejscu także dzieło bizantyjskiego autora Josepha Genesiusa, który opisując wydarzenia na Kaukazie z lat 821 – 822 po Abchazach, Czerkiesach i Kabarach wymienia Słowian (Σκλάβοι).

Zresztą rzućmy okiem, co konkretnie napisał wspomniany Ibn al-Fakih al-Hamadāni napisał między innymi:

„W górach Kaukazu (al-Qabq) występują 72 języki. Żaden człowiek nie rozumie [tu] mowy drugiego bez pośrednictwa tłumacza. Długość tych gór wynosi pięćset farsahów. Przytykają one do kraju ar-Rum (Bizancjum) w stronie granicy [ziemi] Chazarów i Alanów; łączą się też z krajem Saqlabów [Słowian]. Również i w nich samych mieszka pewien lud słowiański; pozostali mieszkańcy to Armeńczycy.”

Warto w tym kontekście raz jeszcze wrócić do tego, co pisał Ibn Hurdadbeh, tym razem sięgając do jego opisu krajów Al Garbi:

„Al Garbi to kraj północny. Na tym obszarze znajduje się Arminija, Adarbjğan, ar-Rájj, Dumawand. Leży tam również Tabaristan. W tej okolicy żyją także ludy al-Babr, al-Tjalasan, al-Hazar, al-Lan, as-Saqaliba i al-Abar.”

Wszystkie wymienione tu ludy i krainy to Kaukaz i obszary położone na jego przedpolu. I w tym to gronie znajdujemy as-Saqaliba, czyli Słowian.

Tak więc źródeł, które mówią o Słowianach żyjących na Kaukazie jest sporo. Ale czy możemy identyfikować ich z potomkami owych przesiedleńców, których Marwan osadził w Gruzji? Pewności mieć nie możemy, ale wydaje się to bardzo prawdopodobne.

Natomiast, wracając do przytoczonego przed momentem cytatu z dzieła Ibn Hurdadbeha, interesująca jest także informacja, iż Góry Kaukazu łączą się z krajem Słowian, z czego należy wnosić, że Słowianie nie tylko musieli żyć w stosunkowo niewielkim oddaleniu od północnych stoków Kaukazu, ale też musieli stanowić tam dominujący czynnik etniczny. Koresponduje nam to zresztą idealnie z omówionymi przekazami al-Balāduriego, al-Kufiego i innymi…

Tymczasem przejdźmy do informacji przekazanych nam przez bizantyjskiego kronikarza Teofana, będącego autorem obszernej Kroniki (Chronografía) napisanej pomiędzy 810 a 814 rokiem i stanowiącej kontynuację kroniki Jerzego Synkelosa. Oto pod rokiem 6156 (664) Teofan zapisał:

„W tym roku zaszło zamieszanie w zakresie przestrzegania postów, i Abderachmanm syn Chiledama wkroczył do Cesarstwa Rzymskiego z wojskiem i tam spędził zimę i spustoszył liczne kraje. Sprzymierzyli się z nim Słowianie, którzy przyszli wraz z nim do Syrii o osiedlili się w okręgu Apamei, w miejscowości Skewokowole.”

Rodzi się pytanie, skąd pochodzili Słowianie, którzy sprzymierzyli się z Arabami i którzy wraz z nimi uderzyli na Syrię? Raczej mało prawdopodobne jest, by ich siedzib szukać gdzieś nad Dnieprem czy Dunajem… Ale wróćmy do tekstu Teofana, który z kolei pod rokiem 6246 (754) napisał był:

„W tymże roku umarł Muamed, znany jako Abulabas, który panował pięć lat. Jego brat Abdellas przebywał w tym czasie w Mekce, ich centrum religijnym. Napisał on do Abumuslima, który przebywał w Persji, aby zatrzymał dla siebie tą część państwa, która przypada mu tytułem dziedzictwa. Abumaslim, dowiedziawszy się, że Abdellas, syn Alego i brat Salima, samodzielnego dowódcy wojskowego w Syrii, chce przejąć władzę, i skierować się na Persję, by ją opanować, działając przeciw woli Persów, i zamierzając uczynić Syryjczyków swymi sojusznikami, zebrał wojska syryjskie, starł się z nim pod Tijanem i odniósł krwawe zwycięstwo. Lecz zabito więcej Słowian i Antiochińców.”

Ostatnie zdanie nie jest dla mnie jasne. Nie wiadomo w zasadzie, po której stronie walczyli owi Słowianie, których tak wielu zabito. W tym momencie jest to jednak dla nas kwestią drugorzędną. Ważniejsze jest stwierdzenie faktu, że w walkach toczonych między Arabami (gdzieś na obszarze dzisiejszego północnego Iraku) brali udział Słowianie. Jasnym jest, że ich siedziby musiały znajdować się gdzieś niedaleko…

Ale oto dwa lata później miało miejsce inne zdarzenie z udziałem Słowian. Ahmed ibn-abn-Jakub ibn-Wadich al-Katib, znany jako al-Jakubi, pisze:

„Po tym, jak kalifatem zaczął rządzić Abu-Dżafar al-Mansur […] wybudował on miasto między Kufą a Chirą i nazwał je Al-Gaszimija, po czym pozostał w nim przez jakiś czas, póki nie postanowił skierować swego syna Muchamada al-Magdiego na wojnę ze Słowianami w 140 roku hidżry (rok 757/8), a on udał się do Bagdadu i zatrzymał się tam i spytał: „Jak nazywa się to miejsce?”. A jemu odpowiedzieli: „Bagdad”…”

I znowu brak jakiejkolwiek wzmianki, gdzie miałyby być siedziby owych Słowian, przeciwko którym wyprawili się Arabowie, ale z całą pewnością rzecz może dotyczyć wyłącznie ziem leżących na północ od Kaukazu, albo nawet w górach Kaukazu (mamy wszak w pamięci Słowian, których miał do Gruzji, do gruzińskiej prowincji Kachetia, przesiedlić w roku 737 Marwan).

Ale na tym nie koniec – wspomniany przed momentem al-Jakubi napisał o poselstwie, które – mieszkający właśnie w owej gruzińskiej prowincji Kachetia – Sanarijcy wysłali w roku 853 do władz Bizancjum i Chazarii, a także do państwa Słowian, z prośbą o pomoc przeciwko Arabom. Trudno wyobrazić sobie, by malutkie plemię, jakim byli Sanarijcy, wysyłało posłów mających prosić o pomoc w ich konflikcie z Arabami, do jakichś odległych Słowian (na przykład do Siewierzan), o których zapewne nawet nie słyszeli. Z całą pewnością owi Słowianie musieli mieszkać gdzieś przy granicy z Arabami (najprawdopodobniej rzecz dotyczy właśnie owych Słowian, których przesiedlić miał Marwan).

W tym miejscu należałoby zająć się pytaniem, czy nie jest czasem tak, że Arabowie i Persowie rozciągnęli nazwę Słowian na inne ludy północno – wschodniej Europy. Otóż wydaje się to mało prawdopodobne, chociażby z tego powodu, że Arabowie stosunkowo wcześnie zetknęli się ze Słowianami. Źródła z VIII wieku pełne są opisów Słowian, którzy dość licznie reprezentowani byli na obszarach podległych Arabom (czy to w charakterze niewolników, czy to kupców). Mamy więc z tego okresu wiele opisów tak wyglądu Słowian (jasna cera, blond, względnie jasno-rude włosy), jak i ich obyczajów (wszędzie przewija się kwestia palenia przez nich zmarłych). Co więcej – kalif abbasydzki al-Musta’in był synem Słowianki, imieniem Muhāriq.

Ów Musta’in otaczał się Turkami i Słowianami, którzy tworzyli jego gwardię przyboczną. Co ciekawe, to właśnie owi słowiańscy gwardziści doprowadzili w roku 865 do jego obalenia i przejęcia władzy przez jego przyrodniego brata al-Mu’tazzę. Wydarzenie to doczekało się licznych opisów źródłach arabskich i raczej trudno byłoby podważać jego wiarygodność. W tym kontekście raczej nie można mieć wątpliwości, iż w Bagdadzie w okresie tym orientowano się, kim byli Słowianie (Saqaliba).

Można by jeszcze zastanawiać się, skąd pochodzili owi gwardziści Musta’ina. Czy wywodzili się spośród wyzwoleńców, którzy trafili (oni albo ich przodkowie) do Bagdadu za pośrednictwem handlarzy niewolnikami? A może zostali oni zwerbowani jako ludzie wolni? Ale w tym drugim przypadku trudno byłoby wyobrazić sobie, że werbowano ich w dalekich krajach, raczej musieliby oni zamieszkiwać gdzieś bliżej Kalifatu Bagdadzkiego.

W tym miejscu warto zauważyć, że w okresie od początków VIII wieku po przełom IX/X wieku na obszarze od przedgórza Kaukazu po górny Doniec i od dolnej Wołgi po azowskie stepy funkcjonowała kultura sałtowo – majacka, o której zresztą była już mowa. Kultura ta łączona jest z Kaganatem Chazarskim, który to pod względem etnicznym był organizmem silnie zróżnicowanym. Źródła pisane nie pozostawiają cienia wątpliwości, że tak właśnie było. Wszak na obszarze objętym przez kulturę sałtowo – majacką żyli, obok Chazarów i innych ludów turkojęzycznych, chociażby irańscy Alanowie czy Madziarowie. A czy na obszarze zajmowanym przez tę kulturę żyli też Słowianie?

Potwierdzeniem zróżnicowania etnicznego ludności kultury sałatowo – majackiej są źródła archeologiczne, które dają obraz zróżnicowania kulturowego Kaganatu Chazarskiego. Wyrazem tego jest chociażby fakt, iż „sałtowcy” zamieszkiwali jurty, półziemianki i budowle naziemne. Zróżnicowany były również obrządek pogrzebowy oraz ceramika, przy czym licznie występuje tu ceramika określana jako słowiańska; co ciekawe występuje ona przede wszystkim w półziemiankach.

Zarówno źródła archeologiczne, a w jeszcze większym stopniu źródła pisane – arabskie, perskie i bizantyjskie dowodzą w sposób niepodważalny, że na Przedkaukaziu we wczesnym średniowieczu żyli Słowianie. Co więcej, wygląda na to, że stanowili oni tam wręcz większość ludności. Niestety, nie jesteśmy w żaden sposób w stanie stwierdzić, od kiedy datuje się ich tam pobyt i skąd się tam wzięli.

Wojciech Kempa
https://www.magnapolonia.org

Komentarzy 9 do “Między Arabami a Chazarami – Słowianie na Przedkaukaziu i na Kaukazie”

  1. Krzysztof said

    Czytam to i dalej nie wiem o co chodzi?

  2. Jak w ogóle w tak zwanej historii świata pojawiły się informacje o kaganacie Chazarskim?

    Puszkin? Raczej nie mógł znać prawdy, jak było w rzeczywistości. Czy jakieś inne źródła pozostały? Znów wszystko jest oparte na „Opowieści minionych lat”, a dokładniej na liście Radziwiłłowskiej, w którą dzisiaj wierzy jedynie Prezydent Akademii Nauk FR, prawdopodobnie, a i co do tego są wątpliwości.

    Dalej co? Jest jeszcze jedna „pamiątka” starego żydowskiego piśmiennictwa, która nazywana jest „dokumentem Cambridge”. Właściwie nazwa już wystarczy, ale mimo wszystko.

    Otóż tak zwany dokument z Cambridge lub inaczej pismo Schechtera (od imienia odkrywcy. Kto miałby wątpliwości! Dokumentu takiej wagi nie mógłby znaleźć nikt inny tylko żyd!) to rękopis napisany w języku hebrajskim. Zawiera on fragment listu nieznanego żyda, poddanego chazarskiego króla Josepha (Józefa) do bezimiennego pana z kraju śródziemnomorskiego. Jest to jeden z dwóch (obok listu króla Josepha) tak zwanych zabytków piśmiennictwa pochodzenia chazarskiego.

    Autor w momencie pisania znajdował się w Konstantynopolu. Adresatem listu z dużym prawdopodobieństwem był dostojnik Chasdaj ibn Szaprut z Kordoby, zbierający informacje o Chazarii. Czas pisania może być datowany na około rok 949.

    List zawiera unikalne informacje o historii i religii Chazarii, osiedleniu się żydów w Chazarii, działaniach trzech ostatnich królów chazarskich: Benjamina, Aarona i Józefa. Szczególnie interesująca jest historia współczesnej autorowi rusko-chazarsko-bizantyjskiej wojny w regionie Morza Czarnego, gdzie ruski przywódca zwany H-l-g-w, w tłumaczeniu ze skandynawskiego nazywa się Oleg.

    Czy jest jakaś przypadkowa wzmianka o Wieszczym Olegu w liście Schechtera? Jasne, że nie ma. Ten, kto fałszował „dokument”, dokładnie znał twórczość A. S. Puszkina i dlatego, żeby nikt nie miał wątpliwości o autentyczności listu, nie mógł wspomnieć w nim o Olegu. Prawdopodobnie miało to miejsce w przeddzień pierwszej wojny światowej, żeby było bardzo przekonujące, ale już nie dziś.

    Jest jeszcze jeden „przekonujący” dokument … składający się aż… z jednej frazy w „starożytnym chazarskim”:

    Tak… Co jeszcze mają, oprócz prac histworyków z XIX i XX wieku? Aha! Z pewnością jak w przypadku innych cywilizacji z tego czasu, na terytorium starożytnej Chazarii powinny pozostać jakieś monety, brosze, dzbany i pierścienie z napisami w języku chazarskim? Guzik! Wszystkie rzeczy znalezione przez archeologów w tym rejonie mają wyraźne oznaki przynależności scytyjskiej, sarmackiej i słowiańskiej. To są tylko ewoluujące nazwy, bowiem zarówno Scytowie jak i Sarmaci byli naszymi przodkami, przodkami Słowian. Świadczy to o tym, że nie tylko żadnych żydów tam nigdy nie było, ale również, że Kumanowie z Pieczyngów nie byli Turkami, lecz takimi samymi Słowianami jak ich sąsiedzi.

    Fałszywy dokument z „Cambridge” napisano w Konstantynopolu. Wymieniony tam kniaź H-l-g-w (Oleg), którego wymyślono, przeszedł do histworii jako pierwszy bojownik z upiorami chazarskimi, i nawet zginął podobno z ich rąk, swoją tarczę miał przybić do wrót właśnie Cargrodu (Konstantynopola). Teraz pytanie: A dlaczego to on Chazarów (, którzy w domyśle dzisiejszych, pożal się Panie Boże histworyków byli żydami) we krwi moczył a tarczę Bizantyjczykom zawiesił?

    Języka chazarskiego nie ma, rzeźb, budowli, przedmiotów użytkowych, narzędzi, broni nie ma, dokumentów żadnych też, może na mapach gdzieś istnieje? Owszem na tych namalowanych współcześnie przez żydów. I z tym jest duży problem. Jest pewna mapa, z pewnym prawdopodobieństwem z VIII wieku, i na niej jest masa ciekawych szczegółów, tylko że nie ma na niej żadnej Chazarii.

    Chazarowie oczywiście byli, i nigdzie nie zniknęli. Mieszkają sobie na północy Iranu, a nawet w Afganistanie. Jak i byli małym narodem, tak i są nim nadal. Nie wyginęli. Nikt ich nie unicestwił.
    Jeżeli przeszło 300 lat jacyś żydzi rządzili w Sarmacji, to jak to jest, że we krwi współczesnych odwiecznych mieszkańców Kubania i północnego Kaukazu nie pozostawili żadnego genetycznego śladu?

    Bo żadnego żydowskiego imperium pod nazwą „kaganat Chazarski” na terytorium, które zajmuje współczesna Rosja, nigdy nie było.

    Ani języka. Ani pisma, ani artefaktów, niczego nie ma. Ani jednego zaczepienia dającego uzasadniony powód na istnienie żydowskiego imperium na Kubaniu i północnym Kaukazie. Może zachowały się jakieś podania o słynnym chazarskim (żydowskim) „Kaganacie” lub jego wodzach? Jest takie! Kagan Bulan, jakoby założyciel imperium chazarskiego, ale przecież wiemy o nim z fałszywej Radziwiłłowskiej listy. O jakich jeszcze „kaganach” Chazarii słyszeliśmy? Chanuka i Pascha, jakoby też byli chazarskimi wodzami. No nie wiem, co powiedzieć. Purima tylko brakuje.

    No tak. Słowianie, te niepiśmienne, pogańskie obdartusy pospadali z drzew do prypeciowych bagien i potem rozmnożyli się szybciej niż króliki. I każde inne pojmowanie naszej historii jest z wściekłością atakowane w całym Internecie, który jakimś dziwnym zrządzeniem losu już prawie cały jest w ychnich łapskach. Nic to, że tradycja przetrwała. Nic to, że budowle przetrwały. Nic to, że języki nasze są wciąż tak bliskie, że można je śmiało uznać za dialekty jednego języka. Nic to, że na przykład Chorwaci czy Serbowie liczą tak samo jak my, mają takie same nazwy dni tygodnia i temu podobne. Nic to, że znaleziono i przetłumaczono słowiańskie runy. Nasi przodkowie byli analfabetami i chuj! To skąd we wszystkich słowiańskich dialektach jest taki wyraz jak pismo? No… pewnie sobie tak nazywali pisemne ukazy żydowskiego, chazarskiego kagana i tak im się spodobało, że przetrwało w niezmienionej formie we wszystkich słowiańskich językach. Nic to, że ślad genetyczny naszych przodków rozpościera się na całym niżu europejskim, i to od tysięcy lat. W dupie to mają. Kultury jakieś wymyślili i namolnie z uporem maniaka powielają te brednie w milionach egzemplarzy.

  3. Ad. 2

    W dupie to mają. Kultury jakieś wymyślili i namolnie z uporem maniaka powielają te brednie w milionach egzemplarzy.

    Taka ich natura. Ks. prof. Chrostowski to wyjaśniał. Ich nie interesuje, czy coś jest prawdziwe – ich interesuje, czy to jest dobre dla nich.

    Potrzebne są badania nad ich umysłowością. Nad sposobem działania ich mózgów…Bo te mózgi mają inne właściwości niż nasze…

  4. Ad: 3

    Panie Krzysztofie M, obraz ychniej umysłowości, czy umyślunku raczej zawarty jest między innymi tu:

    Click to access 63839.pdf

    oraz tu:

    Click to access Protoko%C5%82y%20Medrc%C3%B3w%20Syjonu%20z%201919%20roku%20w%20formacie%20PDF.pdf

    _____________________________________

    Pierwsza pozycja to „Program światowej polityki żydowskiej”, autorstwa ks. dr. Stanisława Trzeciaka, profesora Akademii Duchownej w Petersburgu, wydane w Warszawie w 1936 roku.

    Druga pozycja to „Protokoły Mędrców Syjonu”, najstarsze polskie wydanie z 1919 roku, tu w formacie PDF.
    ========
    Szczególnie kontrowersyjny dokument, którego tytuł jest całkowicie mylący oraz doprowadzający żydów do szału. Oczywiście podaje się światu, że jest to fałszerstwo. Fałszerstwo czego? Gdzie jest oryginał? Są tacy, którzy argumentują, że jest to plagiat Maurycego Joli. Po bliższym zbadaniu sprawy okazuje się, że „Protokoły” są jeszcze starsze, znacznie starsze i niewiele mają wspólnego z Jolim.

    Wartość „Protokołów” leży nie w ich pochodzeniu, ale w ich treści!
    Mamy więc dwa plany – „Plan trzech wojen”, oraz „Protokoły”.
    „Plan trzech wojen” przewiduje trzy wojny poprzedzające NWO.

    Protokoły planują ychnie działania do czasu objawienia się Mosjacha (Antychrysta, który podobno już jest w Izraelu, i z którym podobno już tam jeden rabin jakieś sprawy obgadał). „Protokoły” są detalicznym wyjaśnieniem „Planu Trzech Wojen”.

    Protokoły są planem Masonerii, wyznawców religii lucyferiańskiej – ostatnim ich edytorem był Albert Pike.
    =========
    Lucyferaza:

    https://stillnessinthestorm.com/2020/09/must-read-an-enzyme-called-luciferase-is-what-makes-bill-gates-implantable-vaccine-work-vaccine-id/

    Syjon:

    >>>
    Szwajcaria. Miasto Syjon i góra Syjon (w centrum w oddali).
    Nasuwają się sensowne pytania: Dlaczego Szwajcarię omijają wszelkie wojny i katastrofy spowodowane przez człowieka?, Dlaczego w tym rajskim zakątku przechowywane są podstawowe rezerwy żydowskiego złota, które nagromadzili z tak zwanej dziesięciny (10% podatek od wszystkich ich nieświątobliwych dochodów) oraz z globalnej grabieży ludzkich dóbr?

    Pokrewieństwo języków – klucz do rozumienia historii narodów. Na przykład, narody słowiańskie, ludzie ci są uważani za ściśle ze sobą związanymi, rozdzielonymi historycznie na trzy większe grupy. Podstawą takiego myślenia są języki tych narodów pasujące do siebie w 70%.
    To samo mamy w przypadku szwajcarskich miliarderów i finansistów, jak i żydów aszkenazyjskich oraz przedstawicieli świata przestępczego!!! Jedni, drudzy i trzeci, jak się okazuje, korzystają z blisko spokrewnionych języków, z tak zwanej niemieckiej grupy.
    Fakt 1. Największa językowa grupa w Szwajcarii – niemco-szwajcarzy (65 %), następnie franko-szwajcarzy (18 %), włocho-szwajcarzy (10 %). W kraju również żyją ludzie używający języka retoromańskiego – romański i łacina, grupa licząca około 1 % ludności. Tak więc niemco-szwajcarzy są większością w Szwajcarii i mówią dialektem niemieckim.
    Fakt 2. Największa gałąź żydów – tak zwanych aszkenazyjskich. To słowo tłumaczy się jako „Niemcy”. Ich potocznym językiem jest jidysz. Jak tłumaczą sami żydzi, ich naród utworzono z dwóch potężnych gałęzi z mnóstwem gałązek w każdym – tzw. plemion. Te dwie największe gałęzie – dwie stare etniczne grupy to żydzi sefardyjscy i aszkenazyjscy. „Sefarad” w ychnim języku oznacza „Hiszpania”, „Aszkenazi” – dosłownie oznacza „Niemcy”. [Nie Chazaria!]
    Nazwy te zawierają odpowiedź na pytanie – gdzie żyli jedni i drudzy, i gdzie uwili swoje „rodowe gniazdka”? Jeżeli Sefardyjczycy są uchodźcami z półwyspu Iberyjskiego, to należy przypuszczać, że praojczyzną Aszkenazyjczyków są Niemcy. Dowodem jest ich język ojczysty – jidysz – uważany za dialekt języka niemieckiego. Na początku XX wieku jidysz mówiło koło 11 milionów żydów z całego świata. Informacja: słowo „jidysz” powstało z niemieckiego słowa Jüdische (judisze, tzn. judejski). Dla oznaczenia oddzielnego dialektu był on wykorzystywany tylko w XIX wieku. Przedtem sami żydzi nazywali swój język tajcz (דייַטש), co dosłownie oznacza niemiecki (dojcz, Deutsch). Czasem, dla uściślenia żydzi mówili, że mówią w żydowsko-niemieckim (idisz-tajcz, ייִדיש ־ טײַטש). Później, słowo „tajcz” odpadło i pozostał po prostu jidysz. Tak więc widzimy, że 65% Szwajcarów mówi w dialekcie niemieckim, i, że żydzi aszkenazyjscy mówiący w jidysz, który również jest dialektem niemieckim, mają podobnie jak my Słowianie spokrewnione języki.
    Fakt 3. Dzięki artykułowi opublikowanemu niedawno w Internecie autorstwa Eleny Cetlin okazało się, że cały kryminalny świat rozmawia, grypsując – mieszaniną języków żydowskich! Szczegóły w pozycji „Więzienie dla żydów – dom rodzinny!”:

    https://blagin-anton.livejournal.com/311629.html

    Wychodzi bardzo ciekawy łańcuch językowy: niemco-szwajcarzy > judeo-syjoniści > kryminalny świat. Wiąże ich razem język — dialekt niemiecki.
    ========

    Ot, macie „Chazarów”. Ot, macie pobieżnie nakreślony przez unych samych schemat działania ychnich mózgownic, które skażone genetycznie wrodzoną po neandertalską schizofrenią, namaczane, prane, wyżymane, odwirowywane, suszone i prasowane od małego przez ychnich rabinów, dotknięte często zjeboczeniami zeksalnymi wskutek chowu wsobnego, uważają się za ubermenszów.

  5. Przepraszam, okazało się, że pierwszy odnośnik nie zadziała. Oto ten działający:

    https://docplayer.pl/63839-Program-swiatowej-polityki-zydowskiej.html

  6. zen said

    Wszyscy nie mogą mieć racji, prawda jest jedna, uniwersalna. Owocem Ducha i wolnej woli jest prawda, którą dzisiaj zastąpiono relatywizmem w każdej dziedzinie, naukowej również. Prawda, piękno, dobro, harmonia istnieją niezależnie od tego co głoszą ci, którzy to podważają.

    https://marucha.wordpress.com/2013/05/15/od-kaina-do-chazarii/

  7. Ryotaro said

    Ad.4

    Dziękuję, klasowy komentarz.

  8. Ad. 4

    Myślałem o badaniach i wnioskach naukowych. Te dokumenty obrazują, ale nie wyjaśniają, nie dotykają źródeł zjawiska. Prof. Łobaczewski (i paru współczesnych mu psychologów) badał to, ale po nim już nikt.

  9. Na UWr był żart: DLACZEGO W FINLANDII JEST TAK DOBRZE? – BO BYŁA ZA BIEDNA DLA ŻYDÓW.

    W początku VII wieku ne. chińskie cesarstwo Szui chciało ZLKIDOWAĆ koreańskie królestwo SILLA z powodu zatargu o KOGURJO-Mandżurię. Królestwo Silla zawarło jednak sojusz z Wielką Lechią, której armia stacjonowała nad Bajkałem. Sejm wysłał nad Amur wodza TAGRASA z Kiteżu alias Nowogrodu Niżnego nad Wołgą, który, gdy Szui najechało Silla siłą MILIONA STU TYSIĘCY żołnierzy uderzył za TURKAMI na Kogurio-Mandzurię, odcinając armię Szui od dostaw z Chin, co wobec zwycięstwa floty koreańskiej nad chińską spowodowało upadek Cesarstwa Szui.
    Tagras poszedł DALEJ, bo zdobył Pekin, gdzie się Ukoronował na Pierwszego Cesarza Dynastii TANG.
    Po uporządkowaniu spraw chińskich Tagras-TANG powrócił do Europy, gdzie założył nową stolicę Wielkiej Lechii w ASTRACHANIU. Stąd obległ Konstantynopol, który zdobył, gdzie zrobił rzecz niesamowitą, ale w stylu AZJATYCKIM, bo wysiedlił Romejów i osiedlił POLAKÓW. Nie Słowian ale POLAKÓW !!!
    Słowianie mieszkają więc nad Morzem Kaspijskim od TAGRASA.

Sorry, the comment form is closed at this time.

 
%d blogerów lubi to: