Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

  • The rainbow symbolizes the Covenant with God, not sodomy Tęcza to symbol Przymierza z Bogiem, a nie sodomii


    Prócz wstrętu budzi jeszcze we mnie gniew fałszywy i nikczemny stosunek Żydów do zagadnień narodowych. Naród ten, narzekający na szowinizm innych ludów, jest sam najbardziej szowinistycznym narodem świata. Żydzi, którzy skarżą się na brak tolerancji u innych, są najmniej tolerancyjni. Naród, który krzyczy o nienawiści, jaką budzi, sam potrafi najsilniej nienawidzić.
    Antoni Słonimski, poeta żydowski

    Dla Polaków [śmierć] to była po prostu kwestia biologiczna, naturalna... śmierć, jak śmierć... A dla Żydów to była tragedia, to było dramatyczne doświadczenie, to była metafizyka, to było spotkanie z Najwyższym
    Prof. Barbara Engelking-Boni, kierownik Centrum Badań nad Zagładą Żydów, TVN 24 "Kropka nad i " 09.02.2011

    Państwo Polskie jest opanowane od wewnątrz przez groźną, obcą strukturę, która toczy go, niczym rak, niczym demon który opętał duszę człowieka. I choć na zewnatrz jest to z pozoru ten sam człowiek, po jego czynach widzimy, że kieruje nim jakaś ukryta siła.
    Z każdym dniem rośnie liczba tych, których musisz całować w dupę, aby nie być skazanym za zbrodnię nienawiści.
    Pod tą żółto-błękitną flagą maszerowali żołnierze UPA. To są kolory naszej wolności i niezależności.
    Petro Poroszenko, wpis na Twiterze z okazji Dnia Zwycięstwa, 22 sierpnia 2014
  • Kategorie

  • Archiwum artykułów

  • Kanały RSS na FeedBucket

    Artykuły
    Komentarze
    Po wejściu na żądaną stronę dobrze jest ją odświeżyć

  • Wyszukiwarka artykułów

  • Najnowsze komentarze

    Boydar o Prawdziwa Europa szuka azylu w…
    Boydar o Czy tragiczne losy gwiazd świa…
    Boydar o Wolne tematy (48 – …
    Boydar o Wolne tematy (48 – …
    Boydar o Wolne tematy (48 – …
    Gość o Tożsamość Ukrainy
    Andre Chmi. o Czy tragiczne losy gwiazd świa…
    Boydar o Wolne tematy (48 – …
    NC o Tożsamość Ukrainy
    ojojoj o Ławrow: nazywanie NATO sojusze…
    ojojoj o Upały i irracjonalizm z b…
    ojojoj o Prawdziwa Europa szuka azylu w…
    Marcin o Wolne tematy (48 – …
    I*** o Upały i irracjonalizm z b…
    I*** o Upały i irracjonalizm z b…
  • Najnowsze artykuły

  • Najpopularniejsze wpisy

  • Wprowadź swój adres email

    Dołącz do 616 obserwujących.

Bircza – niewygodne zwycięstwo Polaków nad mordercami z OUN/UPA?

Posted by Marucha w dniu 2021-01-08 (Piątek)

Jedno jest pewne: sprawa ataków morderców z OUN/UPA na Birczę jest cały czas dość mocno żywa, o czym świadczy tajemnicza sytuacja z zamianą tablic upamiętniających walki o Birczę z Grobu Nieznanego Żołnierza w Warszawie.

Dlaczego tak się stało? Kto podjął decyzję i czym się kierował? Poza pokrętnymi tłumaczeniami, z których nic nie wynika tak naprawdę nikt nie wie, o co chodzi. Strona ukraińska jednak bardzo mocno interesuje się kwestią Birczy, więc może właśnie to zainteresowanie jest tutaj częścią odpowiedzi – mówi w rozmowie z PCh24.pl prof. Tomasz Panfil (Biuro Edukacji Narodowej IPN).

[Trzeba być jełopem (to nie do autora!) aby nie wiedzieć, iż jest to robota Piątej Kolumny OUN/UPA – admin]

Styczeń roku 1946. II Wojna Światowa zakończona, a Polacy nadal są mordowani przez dwóch wrogów…

Przepraszam, ale kto Panu powiedział, że II Wojna Światowa wówczas się zakończyła?

Tak mnie uczono w szkole.

No tak… Może i się skończyła, ale nie dla Polaków, o czym świadczą lata 1946, 1947, 1948 i tak aż do 1963, kiedy poległ w walce ostatni członek podziemia niepodległościowego i antykomunistycznego, ostatni żołnierz wyklęty-niezłomny Józef Franczak ps. Laluś.

Do kiedy trwa wojna z ukraińskimi mordercami z band OUN i UPA?

Kres walce zbrojnej kładzie Akcja „Wisła”, czyli lato 1947 r. Nie można jednak lekceważyć tych, którzy mówią, że ta wojna trwa nadal, już nie w formie działań militarnych, tylko jako wojna hybrydowa.

Odnoszę wrażenie, że panuje powszechne przekonanie, że ludobójstwo Polaków dokonane przez ukraińskich morderców z OUN i UPA jest ograniczane tylko do terytorium Wołynia, a przecież Ukraińcy mordowali Polaków również poza Wołyniem. Przykładem jest chociażby Bircza, na którą 75-76 lat temu przeprowadzono aż trzy ataki.

Takie skróty myślowe czy uproszczenia są powszechne. To samo tyczy się przecież zbrodni katyńskiej. W samym Katyniu zostało zamordowanych 4 404 polskich oficerów. W sumie NKWD zabiło prawie 22 tysiące polskich oficerów. Miejsc, w których byli oni mordowani jest znacznie więcej m. in. Charków i Twer, ale ujmujemy całość tego ludobójstwa mianem zbrodni katyńskiej. Pod tym pojęciem rozumiemy całość zbrodni dokonywanych przez NKWD w wielu różnych miejscach.

Tak samo pod pojęciem ludobójstwa wołyńskiego powinniśmy rozumieć całość akcji ludobójczej, antypolskiej wykonywanej przez morderców z OUN/UPA na terenach Wołynia, Małopolski Wschodniej, Lubelszczyzny i Rzeszowszczyzny.

Zgadzam się, ale w przypadku zbrodni katyńskiej mówimy jednak o prawie 22 tysiącach ofiar bestii z NKWD. W przypadku rzezi wołyńskiej bardzo często bilans ofiar zamyka się na 60 tysiącach Polaków zamordowanych właśnie na Wołyniu i zapominamy o co najmniej 60 tys. Polaków zamordowanych poza Wołyniem.

Nie zapominamy. Po prostu za słabo przypominamy, że ludobójstwo ukraińskie to tylko… Tylko! Boże Święty! 60 tysięcy Polaków zamordowanych na Wołyniu, ale również co najmniej drugie tyle zamordowanych na kolejnych terenach. Fala się przesuwała z Wołynia przez Małopolskę Wschodnią aż po San i Lubelszczyznę.

Ludobójstwo ukraińskie nie jest więc jedynie przeprowadzone na Wołyniu. Ono trwa i ciągnie się na zachód i musimy o tym nieustannie przypominać. Jeszcze raz: Wołyń, Małopolska Wschodnia, Lubelszczyzna i Rzeszowszczyzna – to są tereny objęte ludobójstwem ukraińskim, na których to w sumie z rąk ukraińskich morderców ginie około 120 tys. Polaków. Ginie z przyczyn etnicznych! Zbrodnia dokonana przez Ukraińców spełnia w całości definicję ludobójstwa sformułowaną przez Rafała Lemkina w 1944 roku i przyjętą przez społeczność międzynarodową. Obowiązuje ona do dzisiaj i mówi o pięciu czynnikach przy pomocy których definiuje się zbrodnię dokonaną przez Ukraińców na Polakach jako zbrodnię ludobójstwa.

To 120 tysięcy Polaków zamordowanych przez Ukraińców wydaje mi się taką „dolną granicą”. Spotykałem się z analizami mówiącymi o 150 tysiącach czy nawet 200 tysiącach zamordowanych…

Nie ma sensu się przerzucać liczbami, bo nigdy nie poznamy dokładnej liczby Polaków zamordowanych przez Ukraińców.

Dlaczego?

Wiemy, że Ukraińcy zniszczyli około 2 000 polskich wsi. Ile w rzeczywistości? Tego nie wiemy. Jak mamy podać dokładną liczbę ofiar skoro nie jesteśmy w stanie powiedzieć, ile dokładnie wsi zostało zniszczonych, a nawet wskazać, gdzie one były?! Polskie wsie zostały starte z powierzchni ziemi przez Ukraińców! Powtórzę: nie wiemy gdzie były, więc skąd mamy wiedzieć, ile osób w nich mieszkało, ile się chroniło, więc ile zostało zamordowanych, a ile z Bożą pomocą uratowało się.

Powtórzę raz jeszcze, bo to również jest zbyt rzadko przypominane. Ludobójstwo ukraińskie nie było tylko masowym mordem. To było również wycinanie zasadzonych przez Polaków drzew, palenie zabudowań czy zasypywanie studni, żeby po Polakach nie pozostał nawet ślad. I w tak wielu przypadkach nie pozostał…

Przejdźmy teraz do wydarzenia, które jest przyczynkiem naszej rozmowy. 7 stycznia 1946 roku, czyli 75 lat temu bandy OUN i UPA dokonały trzeciego w bardzo krótkim czasie ataku na polską miejscowość Bircza. Dlaczego tak bardzo zależało im właśnie na tym miejscu?

Możliwość pierwsza: w planach OUN/UPA Bircza miała odegrać jakąś ważną rolę, być punktem strategicznym. Możliwość druga: Ukraińcy się zawzięli i chcieli już nie tylko przelać krew niczemu niewinnych Polaków, ale odnieść zwycięstwo nad wojskiem polskim.

W przypadku Birczy nie mamy bowiem do czynienia z próbą dokonania masakry ludności cywilnej. Walki o Birczę to regularna wojna. W Birczy ścierają się siły Wojska Polskiego z siłami OUN/UPA. Do starć dochodziło również – tyle że na dużo mniejszą skalę – we wsiach zlokalizowanych nieopodal Birczy. Atak na te miejscowości był dużo łatwiejszy i zginęło w nich wielu Polaków. Bircza z kolei była dość silnie obsadzona przez przyzwoite siły w skład których wchodzili żołnierze frontowi, mocno doświadczeni w boju. Część z tych oddziałów została stworzona z żołnierzy podziemia, którzy wcześniej brali udział w walkach czy to w szeregach AK, czy innych organizacji podziemnych.

Walki o Birczę były więc starciami czysto wojskowymi. Polscy żołnierze bronili polskiej miejscowości przed atakami Ukraińców, którzy chcieli polskiej krwi i amunicji propagandowej dla swego krwawego dzieła, a taką dałoby im zdobycie Birczy.

Podejrzewam, że prawdy o motywach ukraińskich działań nie poznamy nawet w ukraińskich dokumentach, o ile takie w ogóle istnieją.

Może po prostu pierwszy nieudany atak na Birczę był jakąś ujmą na honorze morderców OUN/ UPA, jeśli oczywiście użycie słowa honor nie jest tutaj nadużyciem?

I taką możliwość należy brać pod uwagę, zwłaszcza że wokół Birczy były słabiej bronione wsie, które Ukraińcy atakowali i niszczyli mordując przy tym wielu Polaków.

Powtórzę: Bircza to jeden z nielicznych przypadków, w którym mordercy OUN i UPA nie dokonują rzezi Polaków, ponieważ zostają pokonani przez polskich żołnierzy.

Do dzisiaj nie wiemy, ile osób zginęło z jednej i drugiej strony w wyniku walk o Birczę. Liczby zawarte w polskich dokumentach znacznie różnią się od tego, co podali Ukraińcy, a to z kolei jeszcze bardziej różni się od tego, co pokazały ekshumacje. Dlaczego?

Według Ukraińców w trzecim ataku na Birczę zginęło 23 żołnierzy UPA, a 22 zostało rannych. Czytamy w nim również, że straty polskie wyniosły 70 zabitych i nieznaną ilość rannych.

Polskie źródła podają zaś, że zginęło 140 żołnierzy UPA a 12 zostało wziętych do niewoli. Z kolei wśród Polaków rany odniosło 9 osób.

W 1999 roku przeprowadzono ekshumację w miejscu wskazanym jako teren pochówku ukraińskich agresorów i odnaleziono tam 28 szkieletów.

Tylko ta ostatnia liczba jest pewna, ale czy jest ostateczna? Tego nie wiemy, ponieważ odkopanie jednej mogiły nie daje nam konkretnej odpowiedzi na pytanie ilu poległo, tylko pozwala powiedzieć, że co najmniej tylu i tylu. Jeżeli nie wiemy, gdzie są kolejne mogiły, to oczywiście nie możemy powiedzieć, ile osób zginęło.

Źródła w tym wypadku są zupełnie niewiarygodne i poza tym nie mamy możliwości ich zweryfikowania. Jedynym, co mogłoby dać odpowiedź byłoby przekopanie ogromnego obszaru, na którym prowadzono walki o Birczę z nadzieją, że może gdzieś tam będą kolejne szkielety ukraińskich morderców – to zaś jest niemożliwe.

Ostrożność jest zatem wysoce wskazana. Możemy jedynie mówić, że w czasie ekshumacji odnaleziono tyle ciał, Polacy podają liczby takie, a Ukraińcy takie. Tylko tyle.

Strona ukraińska nie chce przeprowadzać dalszych ekshumacji w poszukiwaniu swoich „bohaterów”?

Proszę o to zapytać przedstawicieli strony ukraińskiej. Zapewne nie otrzyma Pan odpowiedzi, a nawet jeśli tak się stanie, to po niedługim czasie okaże się, że była ona niekoniecznie prawdziwa.

Jedno jest pewne: sprawa Birczy jest cały czas dość mocno żywa, o czym świadczy tajemnicza sytuacja z zamianą tablic upamiętniających walki o Birczę z Grobu Nieznanego Żołnierza w Warszawie. Dlaczego tak się stało? Kto podjął decyzję i czym się kierował? Poza pokrętnymi tłumaczeniami, z których nic nie wynika tak naprawdę nikt nie wie, o co chodzi. Strona ukraińska jednak bardzo mocno interesuje się kwestią Birczy, więc może właśnie to zainteresowanie jest tutaj częścią odpowiedzi.

[Ależ dobrze wiemy, o co chodzi! – admin]

Bircza zostaje obroniona. Co dalej?

Ukraińcy nadal napadają na polskie wsie i nadal mordują Polaków. Dzieje się tak aż do końca akcji „Wisła”.

Ukraińcy nadal są tak bestialscy jak na Wołyniu?

Nie są aż tak bestialscy, ale nadal, gdy tylko mogą, próbują być maksymalnie krwawi.

Skąd ta „zmiana”?

Warunki się zmieniły. Polacy na Wołyniu byli kompletnie bezbronni i w dodatku totalnie zaskoczeni. W latach późniejszych 1946-1947 na atakowanych przez Ukraińców terenach stacjonowały już albo regularne oddziały wojska polskiego albo oddziały zbrojne podziemia niepodległościowego, które mogły skutecznie walczyć z bandami OUN-UPA.

Czy Wołyń został zdradzony przez dowódców AK? Czy można było uniknąć tej tragedii jak twierdzą niektórzy historycy? Czy pierwsze informacje o rzezi Polaków nie powinny wywołać kontrreakcji ze strony AK?

Jest to kwestia niezwykle skomplikowana.

Niektórzy twierdzą, że sprawa była niezwykle prosta. Wołyń został zdradzony i koniec dyskusji.

Po pierwsze nawet jeśli do polskich oficerów docierały informacje o ludobójstwie ukraińskim to trzeba było w nie uwierzyć. Nam dzisiaj jest trudno w nie uwierzyć, a polskim dowódcom było jeszcze trudniej. Trwała wojna – okrutna, brutalna i nie mająca nic wspólnego z dawnymi zasadami wojny cywilizowanej. Jesteśmy w samym środku Holocaustu, więc właściwie ci, do których docierają informacje z Wołynia powinni w nie uwierzyć, ale jak w takie coś uwierzyć?

Równie dobrze można powiedzieć, że prezydent Roosevelt powinien uwierzyć Karskiemu w to, ze żydzi są mordowani w Auschwitz, a nie uwierzył [bo nie chciał! – admin]. Przypomnę tylko, że Karskiemu podpowiadano, żeby nie mówił, iż dziennie w komorach gazowych mordowanych jest kilkaset osób, tylko żeby powiedział o kilku, kilkunastu, bo nikt mu nie uwierzy. Według mnie w przypadku Wołynia mamy do czynienia z tym samym mechanizmem.

Ludziom z komendy głównej AK, rezydującym w Warszawie w Generalnej Guberni, przyzwyczajonym wprawdzie do codziennego terroru, mimo wszystko trudno było uwierzyć, że sąsiedzi powstają przeciwko sąsiadom, że mąż zabija żonę i dzieci tylko dlatego, że płynie w nich polska krew. Do dzisiaj nie mieści się nam to w głowach i to mimo że znamy fakty, że mamy zeznania świadków liczone w tysiącach etc.

Proszę się postawić na miejscu kogoś z komendy głównej AK, kto dostaje 2-3 takie głosy. Zareaguje jak Roosevelt i powie: to niemożliwe, przesadzacie, mąż i ojciec nie zabije własnej żony i dzieci, tak być nie może.

Możemy oczywiście dyskutować czy rzeczywiście sensowne było odciąganie z Wołynia 27. Wołyńskiej Dywizji Piechoty i czy rzeczywiście miało sens w tych warunkach wydanie rozkazu, aby żołnierze tego oddziału wykonywali plan akcji „Burza”, czyli walkę z Niemcami. To jest jednak zupełnie inna sprawa na dużo szerszą dyskusję.

Nie było kogokolwiek, kto mógłby zweryfikować te pogłoski?

Pewnie byli tacy, ale jak mieli to zrobić? Najpierw trzeba było się dostać do Wołynia, potem wrócić. Kraj nie był tak skomunikowany jak obecnie, trwała okupacja niemiecka i sowiecka. Misja wywiadowcza na Wołyń to ryzykowne, długotrwałe przedsięwzięcie bez pewności powodzenia.

A nie można tego było wykonać przy pomocy radiostacji?

Proszę pamiętać, że łączność radiowa utrzymywana przez jednostki AK szła przez Londyn. Proszę sobie wyobrazić, że w czasie Powstania na przykład Mokotów komunikuje się ze Śródmieściem przez Londyn. Trudno nam to sobie wyobrazić, ale tak właśnie było! Władze powstania warszawskiego wysyłały depeszę do Londynu, tam ją odszyfrowywano i przekazywano dalej. Ktoś jej się przyjrzał, potem zastanowił, o co chodzi, znowu szyfruje i wysyła do miejsca docelowego. Z Mokotowa do Śródmieścia taka depesza szła nawet 5 dni. Gdybyśmy dziś szli ulicami Warszawy zajęłoby to nam kilkanaście minut, to niewiele ponad kilometr.

Takie były realne warunki wojny. Nie można patrzeć na wojnę przez pryzmat amerykańskich filmów, bo wtedy może się nam wydawać, że wszystko było proste, łatwe, przyjemne i do załatwienia poprzez pstryknięcie palcami. Nie! W czasie wojny nic nie było proste i łatwe! Tego typu teorie mogą dzisiaj wysnuwać kanapowi historycy, wyposażeni w wiedzę, której nie mieli ówcześni decydenci, a przez to pozornie od nich mądrzejsi.

Powtórzę: nie jest tak jak w amerykańskim filmie, gdzie nad jakiś obszar wyśle się samolot zwiadowczy, którego pilot wszystko sfotografuje, a informacje drogą radiową w moment dotrą i do odpowiedniego dowódcy. Nie! W okupowanej Polsce, a zwłaszcza na Wołyniu wojna była zupełnie inna. Siły polskiego podziemia niepodległościowego zostały błyskawicznie zinfiltrowane – przy pomocy sąsiadów Polaków – i rozbite przez Sowietów, setki tysięcy Polaków wywieziono na Syberię i uniemożliwiono w ten sposób tworzenie ruchu oporu. Inni, którzy mogli stworzyć ruch oporu od wiosny 1940 r. leżą w dołach śmierci w katyńskim lesie. A ci, którzy chcieli spokojnie żyć zostali zamordowani na kilkaset bestialskich sposobów przez ukraińskich zwyrodnialców.

Bóg zapłać za rozmowę.

Tomasz D. Kolanek
https://www.pch24.pl

Komentarzy 8 do “Bircza – niewygodne zwycięstwo Polaków nad mordercami z OUN/UPA?”

  1. lewarek.pl said

    Szkoda, że sprawa upamiętnienia obrony Birczy na Grobie Nieznanego Żołnierza ucichła. Powinna być, przynajmniej w mediach narodowych i patriotycznych, systematycznie przypominana.

  2. ella said

    bidoki, zwykli polscy mieszkańcy tych terenów trochę obeznani z życiem już przed II wojną wiedzieli, że Ukraińcy chcą siłą wykurzyć polską ludność cywilną i część ma całkowity amok wbity w dekiel na tym punkcie, ( zresztą chyba do dzisiaj na terenie Ukr. zachodniej czy to we władzach czy w edukacji dominuje trend podobny ) a od początku wojny wiedziano, że mają u Niemców obiecane, że tamci będą ich w tym wspierać,
    niby też dlaczego Polacy w woj. lwowskim, tarnopolskim przy pierwszej okazji zostawiali wszystko mieszkając nawet w dość bezpiecznych miastach lub miasteczkach na Kresach i zmykali do krewnych w Polsce centralnej, lub wysyłali tam dzieci i kobiety.

    NKWD wysługiwała się Żydami do organizacji wywózek na wschód czasem też nacjonalistami ukraińskimi, hitlerowcy szkolili założycieli UON-u, jeszcze przed wojną, więc niby do czego na przedszkolanki? Faktycznie może lepiej jakby zamiast akcji Burza, gdzie więcej było szkód niż pożytku – niechby się ruscy sami riezali z niemieckim wojskiem zainteresowali by się ludnością cywilną, może by wówczas nie przeszła taka oszukana linia graniczna na Bugu z 45 r. wyznaczona teoretycznie przez kryterium etniczne no i fałszowana dodatkowo przez niejakiego pana Namiera (Lewisa Bernsteina) notabene krewnego obecnego prezesa Kurskiego.

    Ostatecznie źródła mówią, że II wojna podobnie jak i I została zaplanowana przez żydowski Bank of England z Londynu dla swoich celów, Hitler, hitlerowcy i niemiecka machina wojenna byli tylko środkiem do tego więc i tak ostatecznie przeznaczeni na przegraną. AK-owcy siedzący w Londynie by tego nie wiedzieli?

  3. Ale dlaczego? said

    Z różnych źródeł jest wiadome, że zamiana tablic na Grobie Nieznanego Żołnierza to robota kancelarii Judy.

    Na blogu kresywekrwi jest dokładny opis obrony Birczy.
    Zaś w sklepie wprawo.pl można kupić koszulkę upamiętniającą tamte wydarzenia.

  4. I*** said

    Film dokumentalny „Placówka” z 1976 roku (WFDiF) – reportaż historyczny w reżyserii Lucjana Jankowskiego.

    Dramatyczną obronę Birczy przed zbrodniarzami z tzw. UPA wspominają uczestnicy walk i rodziny poległych.

  5. JADAM said

    Ilu w WARSIAWSKIM parlimencie na wiejskiej jest :
    – wyznawców komuny (paryskiej i dalej )
    – ” DEMONKRACJI ( kto liczy głosy , ten wódz )
    – ” państwa prawa wg TALMUDu
    – ” MAMONA
    ……..
    Kto poza tą klasyfikacją ?
    ( chiba ten 461 poseł & 101 senator )
    …………
    prdpbnie osioł

  6. JADAM said

    Ilu w WARSIAWSKIM parlimencie na wiejskiej jest :
    – wyznawców komuny (paryskiej i dalej )
    – ” DEMONKRACJI ( kto liczy głosy , ten wódz )
    – ” państwa prawa wg TALMUDu
    – ” MAMONA
    ……..
    Kto poza tą klasyfikacją ?
    ( chiba ten 461 poseł & 101 senator )
    …………
    prdpbnie osioł
    kiedy to b…… weżmie sobie za wzór niemców

    …….
    było tak i tak … bo to jest w papierach (i nawet filmach )

  7. Tadeusz said

    Pan profesor nie douczył sie tematu. Dowództwo AK składało sie z oficerów , którzy wywodzili sie z Legionówi doskonale pamietali Rusinów w 1918i 1919 roku. Wielu z oficerów walczyło z nimi we Lwowie. Druga sprawa to …”setki tysięcy Polaków wywieziono na Syberię i uniemożliwiono w ten sposób tworzenie ruchu oporu. Inni, którzy mogli stworzyć ruch oporu od wiosny 1940 r. leżą w dołach śmierci” …Zgoda tylko kto w tym czasie organizowała się 27 Dywizja AK która stała z bronią u nogi czekając na przybycie Armii Czerwonej. Napadniętym Polakom natomiast pomagali i Niemcy i partyzantka radziecka. A co do wiosek i chutorów zrównanych z ziemią , to na forach internetowych można kupić bardzo dokładne mapy sztabowe polskie ,niemieckie ( nota bene wzorowane na polskich) i rosyjskie. Tam są wszystkie wioski i osady.

  8. Ale dlaczego? said

    A to bardzo ciekawe…
    https://wolnemedia.net/banderowcy-zadaja-przeprosin-od-izraela-za-holodomor/

Sorry, the comment form is closed at this time.

 
%d blogerów lubi to: