Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

  • The rainbow symbolizes the Covenant with God, not sodomy Tęcza to symbol Przymierza z Bogiem, a nie sodomii


    Prócz wstrętu budzi jeszcze we mnie gniew fałszywy i nikczemny stosunek Żydów do zagadnień narodowych. Naród ten, narzekający na szowinizm innych ludów, jest sam najbardziej szowinistycznym narodem świata. Żydzi, którzy skarżą się na brak tolerancji u innych, są najmniej tolerancyjni. Naród, który krzyczy o nienawiści, jaką budzi, sam potrafi najsilniej nienawidzić.
    Antoni Słonimski, poeta żydowski

    Dla Polaków [śmierć] to była po prostu kwestia biologiczna, naturalna... śmierć, jak śmierć... A dla Żydów to była tragedia, to było dramatyczne doświadczenie, to była metafizyka, to było spotkanie z Najwyższym
    Prof. Barbara Engelking-Boni, kierownik Centrum Badań nad Zagładą Żydów, TVN 24 "Kropka nad i " 09.02.2011

    Państwo Polskie jest opanowane od wewnątrz przez groźną, obcą strukturę, która toczy go, niczym rak, niczym demon który opętał duszę człowieka. I choć na zewnatrz jest to z pozoru ten sam człowiek, po jego czynach widzimy, że kieruje nim jakaś ukryta siła.
    Z każdym dniem rośnie liczba tych, których musisz całować w dupę, aby nie być skazanym za zbrodnię nienawiści.
    Pod tą żółto-błękitną flagą maszerowali żołnierze UPA. To są kolory naszej wolności i niezależności.
    Petro Poroszenko, wpis na Twiterze z okazji Dnia Zwycięstwa, 22 sierpnia 2014
  • Kategorie

  • Archiwum artykułów

  • Kanały RSS na FeedBucket

    Artykuły
    Komentarze
    Po wejściu na żądaną stronę dobrze jest ją odświeżyć

  • Wyszukiwarka artykułów

  • Najnowsze komentarze

    JW o O śp. Janie Ciechanowiczu słów…
    Greg o Dziennik Apokalipsy: Każda nie…
    Enya o Pisać trzeźwo o wyklętych…
    Ale dlaczego? o Kotka każdego miesiąca rodziła…
    Boydar o Wolne tematy (4 – 2…
    Ale dlaczego? o Kotka każdego miesiąca rodziła…
    bryś o Wolne tematy (4 – 2…
    NC o Dziennik Apokalipsy: Każda nie…
    bryś o Wolne tematy (4 – 2…
    Piskorz o Szwecja: Wojsko rozlokowało si…
    Enya o Co jedzą Polacy?
    Jacek o Kolejny sukces przewoźnika lot…
    Zenon_K o Wolne tematy (4 – 2…
    bryś o Co jedzą Polacy?
    bryś o Co jedzą Polacy?
  • Najnowsze artykuły

  • Najpopularniejsze wpisy

  • Wprowadź swój adres email

    Dołącz do 584 obserwujących.

Transatlantyckie rozstaje

Posted by Marucha w dniu 2021-01-12 (Wtorek)

Zdobycie Kapitolu przez dziwolągów przypominających ekipę z filmu „Mad Max” absolutnie mnie nie zaskoczyło. Podobnie nie zaskoczyłoby mnie pojawienie się w fotelu spikera Izby Reprezentantów Kaczora Donalda, Batmana czy Lorda Vadera.

Od dłuższego czasu bowiem uważam Stany Zjednoczone za państwo mające więcej wspólnego z Disneylandem, aniżeli z mocarstwową demokracją, za którą chciałyby uchodzić.

Niestety, pomimo wesołości, jaką mogą wywoływać współczesne Stany Zjednoczone, są one dzisiaj tak naprawdę problemem dla świata, a kto wie, czy nie zagrożeniem. Nie tylko dlatego, że amerykańska demokracja jest w stanie wygenerować kolejnego ekscentrycznego, gotowego na wszystko prezydenta, ale przede wszystkim dlatego, że nie wiadomo, czym są tak naprawdę dzisiejsze Stany Zjednoczone i jak będą się pozycjonować w najbliższej przyszłości.

A jest to kluczowa sprawa, bo wciąż mamy do czynienia z wiodącym mocarstwem światowym, które długo jeszcze nim będzie, wbrew licznym sugestiom, że za chwilę palmę pierwszeństwa dzierżyć będą Chiny. Amerykańska mocarstwowość, to nie tylko imponujący potencjał militarny i najnowocześniejsza technika, pozwalające Stanom Zjednoczonym operować w każdym punkcie globu, ale także wciąż pulsujące światowe centrum nauki i innowacji, choć mocno podgryzane w tym obszarze przez azjatycką konkurencję.

Ostatnie wydarzenia na Kapitolu niewątpliwie zachwieją wizerunkiem USA. Obrazy niczym z bananowych parlamentów jakie mogliśmy oglądać, trwale zapiszą się w historii świata. Historii, dodajmy, w której jedną z czołowych ról – przynajmniej w jej nowożytnej odsłonie – pełnią właśnie Stany Zjednoczone, uchodzące za przysłowiowy „metr z Sevres” światowej demokracji. W tym kontekście Ameryka, taka jaką znaliśmy i za jaką uchodziła, właśnie się skończyła.

Tąpnięcie wizerunkowe Stanów Zjednoczonych, a właściwie ich kompromitacja, odebrało im praktycznie mandat do ustalania i implementowania standardów demokratycznych w przestrzeni międzynarodowej. Od dzisiaj każde państwo, będące na bakier z demokracją, skakać będzie na USA niczym koza na pochyłe drzewo. Nikt nie będzie zważał na opinie, że nic takiego się nie stało, bo amerykańska demokracja przecież się obroniła i że tak naprawdę mieliśmy jedynie do czynienia z „incydentem” wywołanym przez niepogodzonego z porażką prezydenta.

W dobie polityki medialnej opartej na sterowanej kakofonii informacyjnej, krótkotrwały „para-Majdan” na Kapitolu, będzie żyć własnym życiem. Analizowany będzie przez dziesięciolecia, jako koronawirus, który przeniknął przez system immunologiczny amerykańskiej demokracji. Będzie też poręcznym obuchem, którym tłuc będą w Stany Zjednoczone wszyscy dyktatorzy i dyktatorkowie, wskazując nie bez racji, że zanim zacznie się komuś meblować ustrój, trzeba go najpierw poprawić u siebie.

I na koniec mała uwaga dotycząca Polski. Groteskowy koniec prezydentury Donalda Trumpa w wymowny sposób kończy polsko-amerykańskie „partnership in leadership” w wydaniu prezydenta Andrzeja Dudy. Protrumpowskie zauroczenie, bezalternatywny, głęboko podległy, by nie rzec poddańczy stosunek pałacu prezydenckiego w relacjach z administracją odchodzącego w niesławie prezydenta, obnażył miałkość i nicość takiej polityki, po której, poza niesmakiem, niewiele pozostanie.

Już za chwilę nowy prezydent Stanów Zjednoczonych Joe Biden pokaże Andrzejowi Dudzie jego miejsce w szeregu. Bardzo szybko zdemontuje buńczuczny w swojej nazwie „Fort Trump”, resetując przy okazji wyobrażenia polskiego prezydenta o roli jaką pełni on w relacjach transatlantyckich. Reset dotknie także koncepcji tzw. „Trójmorza”, która poza Polską, Węgrami i częścią nawiedzonego republikańskiego establishmentu nie wzbudza w nikim zachwytu.

Myliłby się jednak ten, kto uznałby, że Stany Zjednoczone zmniejszą swoje zaangażowanie w Polsce. W żadnym wypadku. Polska dla administracji amerykańskiej, to kraj niezwykle przyjazny i uczynny. To kraj awanturniczy na odcinku wschodnim, a ten w optyce amerykańskiej nie ulegnie przecież zmianie.

Nadal więc będziemy amerykańską forpocztą lub jak kto woli jaczejką, oddelegowaną do „kłapania” w sprawach ukraińskich i białoruskich oraz wygrażającego pięścią Rosji. Nigdzie indziej na starym kontynencie Stany Zjednoczone nie znajdą tak posłusznego sojusznika, który z takim wyczuciem, a właściwie uczuciem, byłby zestrojony z kierunkami polityki amerykańskiej w tej części Europy.

Niestety, kiedy Andrzej Duda wydusi w końcu z siebie formułę „umarł król, niech żyje król”, zrywając pępowinę łączącą go z Donaldem Trumpem, przyjdzie Polsce zapłacić wysoki domiar za utrzymanie amerykańskiej obecności wojskowej oraz kontynuowanie reorientacji surowcowo-energetycznej, które są głównymi koordynatami naszej polityki transatlantyckiej. By uniknąć kłopotów dodatkowy trybut zostanie przez nas skwapliwie zapłacony do ostatniego dolara.

Ale nie przejmujmy się, możemy przecież za św. Pawłem, lekko parafrazując jego słowa, zawołać: „Si USA pro nobis, quis contra nos”! Czyż nie genialnie opisują one naszą politykę transatlantycką?

Maciej Eckardt
Myśl Polska, nr 3-4 (17-24.01.2021)
https://myslpolska.info

Komentarzy 18 do “Transatlantyckie rozstaje”

  1. A może to i wasza polityka transatlantycka… Któż to może wiedzieć lepiej, jak nie wy?

  2. Katarzyna T said

    Wtedy- co dopiero wybranemu Prezydentowi Dudzie nie zapomni się podpisania w 12 maja 2016 roku ( patrz data 12 maja 1926r) zgody na stacjonowanie obcych wojsk.
    „Mądrej głowie dość po slowie”.

  3. Listwa said

    „Bardzo szybko zdemontuje buńczuczny w swojej nazwie „Fort Trump”, resetując przy okazji wyobrażenia polskiego prezydenta o roli jaką pełni on w relacjach transatlantyckich. Reset dotknie także koncepcji tzw. „Trójmorza”, która poza Polską, Węgrami i częścią nawiedzonego republikańskiego establishmentu nie wzbudza w nikim zachwytu.”

    – oj nie wiadomo.. Nazwę moze tylko zmieni.

  4. Egzystencja ludzi uzależniona jest od decyzji władz, czy podobnych cyganów, lecz ośrodki władzy faktycznej leżą poza kukłami wyłonionymi w ustawionych „wyborach”. Tzw. Polska, od okresu rozbiorów nie jest państwem Polaków, a kolonią szydowską. Okres międzywojenny cechował się wielkim wysiłkiem budowania prawdziwych polskich elit. Te elity zaczęli mordować szydziaki poprzebierani w mundury SS, Gestapo i NKWD i od tamtego okresu odbywa się szydowska rzeź Polaków – i to na wszystkich frontach.

    Paradoksalnie największą ochronę i fizyczną i duchową Polacy osiągnęli w okresie PRL-u po 1956 roku, gdzie mieli zapewniony jakiś byt socjalny, prawo do wykształcenia, granice państwa i ochronę prawną oraz wolność religijną wyznania katolickiego. Demontaż tego wszystkiego przez dywersantów zaczął się pod koniec epoki gierkowskiej, a zakończył go Margulis, który oczyścił Polskę z resztek patriotów i oddał pełnię władzy szydziakom. Okres po tzw. Okrągłym Stole to jedynie bezustanne spuszczanie krwi z państwa i narodu polskiego.

    Za plecami czołowych „polityków”, „sędziów” i podobnych wysokich „urzędników”, czyli kukieł dobieranych z zaufanych przebierańców i zdrajców kryją się szydowscy animatorzy. Takoż w tzw. Polsce, jak i w Szatanach Zjeboczonych. Kto postrzega to inaczej, jest chyba durniem lub agentem wpływu. Są ci animatorzy podwójnie opłacani, raz płaci im formalny zleceniodawca, drugi raz wynagradza go tajny faktyczny szef. Tak uplasowani specjaliści dostają od swych zwierzchników faktycznych, tajnych zlecenia na określone wyniki popularności czy rezultaty wyborów do władz danego kraju. Ich zwierzchnikami, zleceniodawcami są formalnie drobne firmy paru-osobowe, ale za nimi stoi cała hierarcha co raz to bardziej mglistych tajnych instytucji i tak po nitce aż do felerów i szyldów. Taka oficjalna mała firma przyjmuje oficjalne zlecanie od państwowego polityka na określone kroki zabezpieczenia wizerunku, a ta faktyczna ukryta, tajna decyduje o tym jak ta praca wizerunkowa ma faktycznie wyglądać. Czy wizerunek powinien być zmanipulowany na lepszy, czy też na gorszy?
    Wyborcy, czyli bezrozumny naiwny motłoch, najczęściej nie mają zielonego pojęcia o tym, że zachowanie jakiegoś „polityka” jest wynikiem wyrachowania manipulacji specjalistów od wizerunku, którzy stojąc za nim, faktycznie pociągają za sznurki. I że na takie cele są marnotrawione wielkie finansowe środki publiczne pochodzące i ich własnych podatków.
    Mendia oraz ychnie biura badań opinii publicznej pokazują spreparowane wydarzenia, zamówione wyniki badań na popularność, a jak przychodzą tzw. wybory, to pokazują zamówione sfałszowane wyniki. Tam wszędzie są szydowscy specjaliści od wizerunku i wszystko jest umówione. A jeśli już zdarzy się, że ktoś bryknie niezgodnie z wyznaczonym taktem lub wyskoczy przed orkiestrę, lub coś innego, co wskazuje na chęć odcięcia sznurków sterujących marionetką, to taki „polityk” jest przyczepiany na ogół do jednego solidnego sznura przy udziale osób drugich nadzorowanych przez specjalistę od wizerunku. Specjaliści od wizerunku są prawie wyłącznie szydami, a to ułatwia im pracę i osiągniecie porozumienia ponad podziałami, ponad interesem Polski, Szatanów Zjeboczonych, czy jakiegoś innego państwa a dla interesu szydostwa.

    Szydziaki nieodwołanie i masowo już, umocnili się na funkcjach rządowych w Polsce i innych krajach. Une władzy nie oddadzą, a jak trzeba to do ochrony tego porządku, który kreują na naszych oczach, wezwą posiłki wyselekcjonowanych i oddanych ym służb. Une nie cofną się przed niczym, tym bardziej, teraz gdy już ym tak blisko do upragnionego celu.
    Odwrotu – demokratycznego odzyskania władzy przez ludzi nie będzie, a jeśli już, jeżeli jest jakaś szansa na ratowanie Polski i świata, to wyłącznie za pomocą przemocy zbrojnej Narodu przeciwko temu odkrytemu już przecież okupantowi szydowskiemu.

    Jeśli jest tak straszne to, co widać, to o ile gorsze jest to, co jest zakryte?

  5. Birton said

    na zdjęciu po lewej służalec żydostwa wszelakiego, zawodowy palacz Chanuki, dupoliz jankeski- Duda Andrzej

  6. Ale dlaczego? said

    Właśnie Dupa odznaczył Burdelmame przed jej powrotem do domu
    Krzyżem Wielkim Orderu Zasługi Rzeczypospolitej Polskiej…

    Pisiory ronią łza za swymi panami. Kto wie, czy nowy pan przygarnie motłoch pisiorowaty?

  7. Kubuś Fatalista said

    re 4 – żenada , inflacja jak widać dotyczy nie tylko pieniądza

  8. rycho08 said

    Hulajdsznik (4),

    Ty tak na poważnie?

    „Okres międzywojenny cechował się wielkim wysiłkiem budowania prawdziwych polskich elit”.

    Wymień jakichś, może nie znam. Pamiętam, Piłsuda, Składkowskiego, Rydza, Becka.

    A może masz na myśli Zagórskiego, Rozwadowskiego, lokatorów Berezy.

    ————
    Ktoś zbudował Gdynię. Ktoś stworzył Centralny Ośrodek Przemysłowy. Ktoś zbudował chorzowskie Azoty, linie kolejowe.
    Produkowano – a nie montowano – polskie samochody, rowery, maszyny do pisania, lokomotywy, samoloty…
    Admin

  9. rycho08 said

    „Elita – kategoria osób znajdujących się najwyżej w hierarchii społecznej, pod jakimś względem wyróżnionych z ogółu społeczeństwa. Elity mają często zasadniczy wpływ na władzę oraz na kształtowanie się postaw i idei w społeczeństwie” – wiki.

    Ci co budowali robili to z myślą o zysku. Elity znały drogę na Zaleszczyki…

  10. Marucha said

    Re 9:
    Pierdoli Pan insynuacjami, których nie jest w stanie uprawdopodobnić.
    Co taki min. Kwiatkowski miał z tego za zysk?

  11. rycho08 said

    Znów pluje się Pan bez powodu. Pisałem o elitach nie Kwiatkowskim chociaż o nim też można.
    Zna Pan może kogoś jeszcze…?
    Może kogoś kto chciał ratować kraj przed tragedią?

  12. Elity to grupy ludzi w różnych dziedzinach, wyróżniające się ze względu na cenioną wysoko wiedzę, umiejętności, kulturę, charyzmę. – Definicja z moich osobistych notatek z czasów studenckich.

    W mniemaniu dzisiejszym to są łżejelyty, zwane w pewnych kręgach „szlachtą jerozolimską”. Są to zorganizowane grupy przestępcze, działające pod płaszczykiem legalności, którą kreują na własne potrzeby za pieniądze pochodzące z grabieży majątku narodowego i wielkich szwindli w majestacie „prawa” lub nawet poza nim. Jedynymi atrybutami ychniej jelytarności są przywileje, jakie sami sobie nadają oraz dobra, jakie sobie zawłaszczyli, ograbiając bezpardonowo ludzi pracy na wielką skalę przy pomocy przeróżnych machlojek. Nie mogą jednak mieć wszystkiego, bo nie wszystko można kupić, czy ukraść.

  13. Kowalski3 said

    No ale oni tej wiedzy nie chłoną spontanicznie, gdy się narodzą, to już mają ojcowską namaszczeniówkę: ty na prawo, ty na lewo, a ty boś głupek na księdza!!!

    Kto ma prawo dochodzić do tej wiedzy?! Ty podludziu?! – marne szanse jak u Stendala . . .

    Elita gdyby się! – tworzyła, to by mogła być nawet naszą elitą, ale ta, która nas za pysk trzyma,

    się nie tworzy – jest programowo selekcjonowana, jak groch czy pietruszka, tylko nasza i tylko bezwzględnie POSŁUSZNA, jak pitbull! – albo śmierć!

    Nawet pomarzyć jest ciężko, o tym, żeby nasze dzieci i wnuki zostały nakarmione

    siłą ducha i wiedzą na miarę naszych przekonań i Wiary Katolickiej, bo niby gdzie i jak!?

    Ano dumajmy, dopingujmy się nawzajem, jak to osiągnąć, nawet za ceną dąsów . . .

    Ale wkładajmy nasz kij w ich mrowiska, aby nasze zaczęły żyć . . . !!!

  14. lesnick said

    Stosunek elit i ich zaslugi dla Polski najlepiej podsumowała tragedia września 39roku.

    ——
    Rząd a elity to dwie różne rzeczy.
    Admin

  15. Archiw said

    Wszystkie ustalone przez Witkowskiego fakty w sposób fundamentalny podważają całą dotychczasową wiedzę na temat śmierci ks. Jerzego……..Jaruzelski natychmiast wezwał do siebie szefa MSW – gen. Cz. Kiszczaka i w trakcie ożywionej rozmowy na temat księdza oznajmił mu wprost:Zrób coś z nim, niech przestanie szczekać…

    .Gdy w lutym 1984r. funkcjonariuszom SB udało się zarejestrować jako „Desperata” w ewidencji operacyjnej osobistego kierowcę księdza Waldemara Chrostowskiego, sprawa zaczęła rokować jakiś postęp. W. Chrostowski mógł bowiem dać SB to czego od dawna oczekiwała, czyli „świeżych” informacji o działalności księdza, a przede wszystkim mógł pomóc w realizacji strategicznych planów jakim był werbunek księdza…

    …Wszystkie działania, jakie były prowadzone w ramach sprawach TERESA, TRAWA i ROBOT, osobiście nadzorował sam szef gen. Cz. Kiszczak osobiście dokonując adnotacji na dokumentach i sugerując dalsze kierunki działań operacyjnych……Gdy w maju 1985 r. szefem Departamentu IV został ściągnięty z Katowic płk. Zygmunt Baranowski, niebawem został znaleziony martwy za biurkiem po, jak to określone zostało w dokumentach, rozległym zawale, a jego ciało nigdy nie zostało wydane rodzinie. Po latach okaże się, że płk. Z. Baranowski nigdy nie był leczony na schorzenia mogące spowodować natychmiastowy rozległy zawał.

    Na szczęście zachowały się jego akta osobowe…..Kiszczak miał świadomości tego, że wersja zdarzeń dotycząca uprowadzenia księdza, jego zabójstwa i sprawców tego zabójstwa, jaka została utrwalona w wyniku procesu toruńskiego jest fikcją i wcale nie jest pewne, czy uda się ten scenariusz utrzymać przed opinia publiczną…
    ..Z kierowcą księdza Waldemarem Chrostowskim zawarto w dniu 31 sierpnia 2007 r. [ugoda pomiędzy pomiędzy mecenasem E. Wende reprezentującym W. Chrostowskiego a Skarbem Państwa reprezentowanym przez MSW] ugodę, co nigdy nie było praktykowane w MSW. W świetle cytowanej ugody MSW wypłaciło W. Chrostowskiemu niebotyczną jak na owe czasy sumę 1 650 000 zł za straty materialne i w ramach jednorazowego odszkodowania, zamykając drogę do ewentualnych roszczeń w przyszłości, jak zostało to zaznaczone w tekście ugody. Kuriozalne jest to, że nawet gdyby MSW chciało naprawiać szkody, to w pierwszej kolejności tego typu ugodę powinno zawrzeć z rodziną ks. Jerzego pogrążoną na zawsze w bólu i cierpieniu po starcie ukochanego syna.

    Tymczasem propozycja rzekomego naprawienia szkód fizycznych i moralnych została wystosowana jedynie wobec kierowcy księdza….Gdy w 1990 r. prokurator Witkowski wraz z innymi prokuratorami podjął śledztwo dotyczące istnienia związku przestępczego w strukturach MSW, pojawiła się realna szansa na wyjaśnienie sprawy morderstwa księdza i roli w tym kierownictwa MSW. Jednak jego odsunięcie od sprawy zahamowało dalsze postępy w sprawie. Istniejący wówczas klimat polityczny i obowiązująca filozofia „grubej kreski” utopiły proceduralnie to śledztwo, podobnie jak wiele innych, w których przedmiotem były czyny przestępcze mające związek z działaniami resortu spraw wewnętrznych.
    Gdy w 1999 zaczęto organizować IPN, ponownie pojawiły się szanse powrotu do sprawy ks. Jerzego. Jeszcze bardziej stało się to realne gdy w 2001 r. sprawę podjęli prokuratorzy Oddziałowej Komisji Ścigania Zbrodni w Lubelskim Oddziale IPN. Wszystko wskazywało, że tym razem sprawa zostanie doprowadzona do końca, zwłaszcza, ze merytoryczny nadzór nad nim sprawował prokurator A. Witkowski. Jednak i tym razem, podobnie jak w 1991 r., gdy ustalono szereg niezwykle istotnych faktów i rozważane było przedstawienie zarzutów Gen. Cz. Kiszczakowi, A. Witkowski został odsunięty a sprawę przekazano prokuratorom IPN z Katowic a następnie prokuratorom IPN………….Nic nie wskazuje, że i tym razem uda się sprawę śmierci księdza wyjaśnić do końca. Czy i tym razem prawda przegra, a śledztwo utonie w proceduralnych zaułkach?

    Bez tej prawdy nie będziemy mogli jednak zrozumieć istoty komunistycznego systemu, jego brutalności, zakłamania i deptania godności człowieka, a więc tak naprawdę nie będziemy mogli poznać tragicznej historii Polski doby komunizmu. Wreszcie tylko poprzez prawdę możemy oddać hołd człowiekowi który swoje życie poświęcił głosząc ją i za nią ginąc.

    Leszek Pietrzak („Polska The Times”, 19 października 2008

  16. Archiw said

    Wszystkie ustalone przez Witkowskiego fakty w sposób fundamentalny podważają całą dotychczasową wiedzę na temat śmierci ks. Jerzego……..Jaruzelski natychmiast wezwał do siebie szefa MSW – gen. Cz. Kiszczaka i w trakcie ożywionej rozmowy na temat księdza oznajmił mu wprost:Zrób coś z nim, niech przestanie szczekać…

    .Gdy w lutym 1984r. funkcjonariuszom SB udało się zarejestrować jako „Desperata” w ewidencji operacyjnej osobistego kierowcę księdza Waldemara Chrostowskiego, sprawa zaczęła rokować jakiś postęp. W. Chrostowski mógł bowiem dać SB to czego od dawna oczekiwała, czyli „świeżych” informacji o działalności księdza, a przede wszystkim mógł pomóc w realizacji strategicznych planów jakim był werbunek księdza…

    …Wszystkie działania, jakie były prowadzone w ramach sprawach TERESA, TRAWA i ROBOT, osobiście nadzorował sam szef gen. Cz. Kiszczak osobiście dokonując adnotacji na dokumentach i sugerując dalsze kierunki działań operacyjnych……Gdy w maju 1985 r. szefem Departamentu IV został ściągnięty z Katowic płk. Zygmunt Baranowski, niebawem został znaleziony martwy za biurkiem po, jak to określone zostało w dokumentach, rozległym zawale, a jego ciało nigdy nie zostało wydane rodzinie. Po latach okaże się, że płk. Z. Baranowski nigdy nie był leczony na schorzenia mogące spowodować natychmiastowy rozległy zawał.

    Na szczęście zachowały się jego akta osobowe…..Kiszczak miał świadomości tego, że wersja zdarzeń dotycząca uprowadzenia księdza, jego zabójstwa i sprawców tego zabójstwa, jaka została utrwalona w wyniku procesu toruńskiego jest fikcją i wcale nie jest pewne, czy uda się ten scenariusz utrzymać przed opinia publiczną…
    ..Z kierowcą księdza Waldemarem Chrostowskim zawarto w dniu 31 sierpnia 2007 r. [ugoda pomiędzy pomiędzy mecenasem E. Wende reprezentującym W. Chrostowskiego a Skarbem Państwa reprezentowanym przez MSW] ugodę, co nigdy nie było praktykowane w MSW. W świetle cytowanej ugody MSW wypłaciło W. Chrostowskiemu niebotyczną jak na owe czasy sumę 1 650 000 zł za straty materialne i w ramach jednorazowego odszkodowania, zamykając drogę do ewentualnych roszczeń w przyszłości, jak zostało to zaznaczone w tekście ugody. Kuriozalne jest to, że nawet gdyby MSW chciało naprawiać szkody, to w pierwszej kolejności tego typu ugodę powinno zawrzeć z rodziną ks. Jerzego pogrążoną na zawsze w bólu i cierpieniu po starcie ukochanego syna.

    Tymczasem propozycja rzekomego naprawienia szkód fizycznych i moralnych została wystosowana jedynie wobec kierowcy księdza….Gdy w 1990 r. prokurator Witkowski wraz z innymi prokuratorami podjął śledztwo dotyczące istnienia związku przestępczego w strukturach MSW, pojawiła się realna szansa na wyjaśnienie sprawy morderstwa księdza i roli w tym kierownictwa MSW. Jednak jego odsunięcie od sprawy zahamowało dalsze postępy w sprawie. Istniejący wówczas klimat polityczny i obowiązująca filozofia „grubej kreski” utopiły proceduralnie to śledztwo, podobnie jak wiele innych, w których przedmiotem były czyny przestępcze mające związek z działaniami resortu spraw wewnętrznych.
    Gdy w 1999 zaczęto organizować IPN, ponownie pojawiły się szanse powrotu do sprawy ks. Jerzego. Jeszcze bardziej stało się to realne gdy w 2001 r. sprawę podjęli prokuratorzy Oddziałowej Komisji Ścigania Zbrodni w Lubelskim Oddziale IPN. Wszystko wskazywało, że tym razem sprawa zostanie doprowadzona do końca, zwłaszcza, ze merytoryczny nadzór nad nim sprawował prokurator A. Witkowski. Jednak i tym razem, podobnie jak w 1991 r., gdy ustalono szereg niezwykle istotnych faktów i rozważane było przedstawienie zarzutów Gen. Cz. Kiszczakowi, A. Witkowski został odsunięty a sprawę przekazano prokuratorom IPN z Katowic a następnie prokuratorom IPN………….Nic nie wskazuje, że i tym razem uda się sprawę śmierci księdza wyjaśnić do końca. Czy i tym razem prawda przegra, a śledztwo utonie w proceduralnych zaułkach?

    Bez tej prawdy nie będziemy mogli jednak zrozumieć istoty komunistycznego systemu, jego brutalności, zakłamania i deptania godności człowieka, a więc tak naprawdę nie będziemy mogli poznać tragicznej historii Polski doby komunizmu. Wreszcie tylko poprzez prawdę możemy oddać hołd człowiekowi który swoje życie poświęcił głosząc ją i za nią ginąc.

    Leszek Pietrzak („Polska The Times”, 19 października 2008

  17. Archiw said

    P. prof Żaryn komenując zgon Chrostowskiego ocenił go w mediach jako bohatera, tymczasem prawda jest inna, dzięki zapiskom, jakich tysiące czyniłem z róŻnych wydarzeń

  18. NICK said

    No bo „żaryn” ma więcej ciepła z ‚ogarka’ niźli ze ‚świeczki’.
    Jeszcze ciepło nie do-piekło.

Sorry, the comment form is closed at this time.

 
%d blogerów lubi to: