Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

  • The rainbow symbolizes the Covenant with God, not sodomy Tęcza to symbol Przymierza z Bogiem, a nie sodomii


    Prócz wstrętu budzi jeszcze we mnie gniew fałszywy i nikczemny stosunek Żydów do zagadnień narodowych. Naród ten, narzekający na szowinizm innych ludów, jest sam najbardziej szowinistycznym narodem świata. Żydzi, którzy skarżą się na brak tolerancji u innych, są najmniej tolerancyjni. Naród, który krzyczy o nienawiści, jaką budzi, sam potrafi najsilniej nienawidzić.
    Antoni Słonimski, poeta żydowski

    Dla Polaków [śmierć] to była po prostu kwestia biologiczna, naturalna... śmierć, jak śmierć... A dla Żydów to była tragedia, to było dramatyczne doświadczenie, to była metafizyka, to było spotkanie z Najwyższym
    Prof. Barbara Engelking-Boni, kierownik Centrum Badań nad Zagładą Żydów, TVN 24 "Kropka nad i " 09.02.2011

    Państwo Polskie jest opanowane od wewnątrz przez groźną, obcą strukturę, która toczy go, niczym rak, niczym demon który opętał duszę człowieka. I choć na zewnatrz jest to z pozoru ten sam człowiek, po jego czynach widzimy, że kieruje nim jakaś ukryta siła.
    Z każdym dniem rośnie liczba tych, których musisz całować w dupę, aby nie być skazanym za zbrodnię nienawiści.
    Pod tą żółto-błękitną flagą maszerowali żołnierze UPA. To są kolory naszej wolności i niezależności.
    Petro Poroszenko, wpis na Twiterze z okazji Dnia Zwycięstwa, 22 sierpnia 2014
  • Kategorie

  • Archiwum artykułów

  • Kanały RSS na FeedBucket

    Artykuły
    Komentarze
    Po wejściu na żądaną stronę dobrze jest ją odświeżyć

  • Wyszukiwarka artykułów

  • Najnowsze komentarze

    AlexSailor o Rosjanie Południowi, nie …
    zagobasum o Zatrzymanym w Mariupolu Chorwa…
    AlexSailor o Rosjanie Południowi, nie …
    AlexSailor o Zatrzymanym w Mariupolu Chorwa…
    AlexSailor o Zatrzymanym w Mariupolu Chorwa…
    JW o Zatrzymanym w Mariupolu Chorwa…
    AlexSailor o Zatrzymanym w Mariupolu Chorwa…
    maxi o Zatrzymanym w Mariupolu Chorwa…
    Greg o Wolne tematy (59 – …
    bryś o Zatrzymanym w Mariupolu Chorwa…
    Aryjczyk z pochodzen… o Niemiecka minister zachęca do…
    Leo o Filozoficzny wymiar Specjalnej…
    Józef Bizoń o Kaczyński – fałszywy kate…
    Greg o Wolne tematy (59 – …
    Adrian o Wolne tematy (59 – …
  • Najnowsze artykuły

  • Najpopularniejsze wpisy

  • Wprowadź swój adres email

    Dołącz do 616 obserwujących.

Strajk Kobiet szansą dla Kościoła?

Posted by Marucha w dniu 2021-01-15 (Piątek)

Nie sposób zaprzeczyć, że październikowe tumulty spowodowane ogłoszeniem wyroku TK w sprawie aborcji eugenicznej wielu boleśnie uświadomiły kryzys polskiego Kościoła. Już nie tylko wzburzenie w internecie, ale realne ataki na świątynie, liturgie i wiernych (!) pokazują, że Kościół utracił pozycję na której wkroczył w III RP.

Jednak wbrew rodzącemu się w tej sytuacji czarnowidztwu, uważam że widać szansę jaka stoi przed polskim kościołem. Oddolna odpowiedź wiernych, którzy zorganizowali samoobronę podczas milczenia biskupów i ku niezadowoleniu wielu internetowych kaznodziejów, ukazuje brak zaufania dla instytucji, nie bez powodu kojarzonej z bezpośrednią polityką, a nie jej moralną oceną.

Trudno pozbyć się wrażenia, że latające kostki brukowe to owoc, między innymi, wieloletnich zaniedbań ze strony instytucji właśnie.

Przez lata podejmowane z uporem i zapałem godnymi lepszej sprawy, próby ,,uatrakcyjniania” Kościoła, dały przede wszystkim roztańczone grupki bębniarzy z miejskich parków, którym w postrzeganiu świata bliżej do newage’owych hipisowskich grup, niż do percepcji katolickiej, a wiele z tych osób z piorunem na ubraniach pojawiło się pod świątyniami. Niech to będzie najlepszym świadectwem dla drogi „przyciągania”.

Jeśli dodamy do tego katechezę ujętą w sztywne ramy administracyjne systemu edukacji, to zobaczymy, jak nieskuteczne, a wręcz szkodliwe są to metody. Zmiana pozwalająca Kościołowi na formowanie swoich wiernych tak, by świadomie kształtowali swoje otoczenie, nie może się dokonać rękami kleru z nieznacznym tylko udziałem świeckich. Nie jest to zgubny progresywizm i wiara w fetysz postępu, ale konstatacja rzeczywistości, w której żyjemy.

Kościół nie ma już autorytetu sprzed lat (głównie na własne życzenie), który to opierał się właśnie na episkopacie, skromnym w wypowiedziach na żywo, a jakże wylewnym w listach. Przez lata powtarzano, że „90% Polaków to katolicy”, trudno było więc nie przywyknąć do modelu, w którym to „ktoś” zajmuje się tematami takimi jak edukacja czy dzieła miłosierdzia.

Religia w szkołach, księża kropiący obficie wodą święconą nowo otwierane szkoły, ronda, pomniki Jana Pawła II czy kebab bary, zachłyśnięcie się wolnością III RP (budowanej wszak na liberalnym fundamencie, równie wrogim myśleniu wspólnotowemu i etyce chrześcijańskiej co marksizm!) sprawiły, że Kościół sprowadzony został do specyficznego urzędu państwowego. Urząd ów w powszechnej świadomości odpowiadał za uświadamianie młodzieży zagrożeń, takich jak Owsiak czy Harry Potter oraz protekcjonalnie ciągał za uszy polityków.

Jednak wszystko płynie – entuzjazm III RP opadł odwrotnie proporcjonalnie do wskaźników plag społecznych ją trapiących, a dzieci, które poszły na religię do szkolnych sal zaczęły dorastać. Nagle okazało się, że program nauczania katechezy nie zdaje egzaminu, gdy te najważniejsze w życiu (a przede wszystkim po nim) kwestie próbuje się przekazać między matematyką, a sprawdzianem z dwutaktu, a „tańczenie dla Pana” nawet w największej radości nie zastąpi podstawowej znajomości katechizmu.

Nie dziwi, że ochrzczone i najczęściej uczęszczające na lekcje religii dzieci ochoczo rzuciły się do ataków na świątynie, skoro ich cała edukacja religijna zamyka się w przeżywaniu emocji, a nie formowaniu sumienia. Nie dziwi też, że postrzegają Kościół jako totalitarnie zarządzaną korporację z rozbudowanym działem charytatywnym. Taki obraz sprzyjał przyjmowaniu również wśród wiernych postawy, w której religia jest „prywatną sprawą” każdego człowieka, nic to że katolicyzm jest integralny i przenikać powinien każdą sferę życia. Najwyraźniej „czucie i wiara”, czyli hipisowska wersja sentymentalizmu, w miejsce formacji intelektualnej i duchowej, wydawać zaczęły pierwsze owoce.

Dotychczasowe próby realizacji katolickiej nauki społecznej w naszej przestrzeni publicznej zarezerwowane były dla partii, które katolickość utożsamiały z klerykalizmem, a do wyborczego boju ruszały z błogosławieństwem poszczególnych hierarchów, co bardziej znanych duchownych oraz z własnym przekonaniem o swojej dziejowej misji.

Wspomniany wcześniej argument „z ilości”, niejako wyrywał Kościół ze sfery metapolityki, w której to powinien stać na straży wartości, do polityki bezpośredniej, gdzie poszczególni duchowni oceniali skuteczność danych metod ich realizacji. W końcu skoro jest nas 90%, to może się okazać, że przychylność Kościoła zadecyduje o wyborczym wyniku. Fakt, że zamiast moralnej oceny programów wyborczych oraz dotychczasowej działalności, pojawiały się po prostu rekomendacje wyborcze (często w formie fantasmagorii poszczególnych kapłanów) sprawił, że wielu wiernych zaczęło postrzegać takie sprawy jak choćby ochrona życia, jako zarezerwowane dla niejasnych układów biskupów z politykami.

Przede wszystkim zaś, jako jeden z punktów politycznej narracji, a nie kwestię fundamentalną. Jednak stopniowy odpływ wiernych, spadek zaufania do Kościoła, archaiczność klerykalnego dyskursu oraz dynamiczne zmiany społeczne zaczęły powodować erozję klerykalno-partyjnego systemu.

Wymusza ona na nas pytanie o to, jakie jest miejsce wiary i religii w naszym życiu. Widok biskupów tulących się z politykami to pomału pocztówka z przeszłości, jednak perspektywa wściekłego i wojującego antykatolicyzmu i brutalnej wojny kulturowej nie pozwala zamknąć się w swojej bańce i uznać swoją wiarę za sprawę całkowicie prywatną.

Aktywność na niwie kościelnej i obywatelskiej to nie tylko plakaty wyborcze co kilka lat czy statystowanie w wiecowym tłumie, tak jak solidaryzm to nie tylko wrzucenie do skarbonki przed kościołem. To konieczność świadomego uczestnictwa w kościelnej codzienności, od organizacji lekcji religii dla swoich dzieci począwszy, po organizację pomocy dla niepełnosprawnych czy osób w trudnej sytuacji.

Działania pro-life to nie tylko działania anty-aborterskie, ale przede wszystkim tworzenie realnej alternatywy dla morderczego biznesu. Działanie na niwie swojej rodziny, parafii oraz dzieł miłosierdzia rodzi potrzebę zapewnienia sobie i członkom swojej wspólnoty swobody w kształtowaniu rzeczywistości. Oznacza to potrzebę dopasowania politycznej przestrzeni do kształtu społeczeństwa.

Nawet jeśli katolicy mieliby stanowić realnie mniejszość, to mniejszość dobrze zorganizowaną i potrafiącą walczyć o poszanowanie swojej obecności w życiu publicznym. Pomimo bycia mniejszością, to będącą zakorzenioną głęboko w tożsamości narodu tworzącego państwo. Świadomość tego, jak ważne są bezpieczne ramy prawne dla społecznej i edukacyjnej działalności Kościoła, rodzi potrzebę wpływania na najbliższą rzeczywistość (państwo), poprzez prawa tę rzeczywistość kształtujące. Zmienia się więc forma udziału katolików w życiu politycznym na partie nie kładące nacisku na klerykalizm, ale realizację wartości bezpośrednio wynikających ze społecznych działań katolickich organizacji, siłą rzeczy więc, zakorzenione w strukturach społecznych.

Szansa, jaką aktualny kryzys niesie, to właśnie większy udział świeckich, to okazja by zintensyfikować obecność katolickiej narracji w przestrzeni publicznej. Trudno byłoby znaleźć ludzi, których porywa charyzma „pochylających się z troską” i „z niepokojem odnotowujących” biskupów, nawet wśród wiernych. Jednak rozmiar agresji wymierzonej we wspólnotę Kościoła paradoksalnie ją wzmocnił.

Fakt, że liderka tzw. „strajku kobiet” wzywała do ataków na kościoły i wiernych, wpłynął na zmniejszenie populacji „letnich katolików”. Zauważalna radykalizacja wiernych może zostać z pożytkiem dla Kościoła zagospodarowana.

W wypadku bezpośredniego zagrożenia dla swojej egzystencji w przestrzeni publicznej, należy upatrywać wyjścia nie w miłych uściskach i uroczych gestach z politykami
partii rządzącej, a w budowaniu silnej i świadomej struktury instytucjonalnej z dużym udziałem świeckich. Niech więc doświadczenia ostatnich miesięcy będą dla nas pobudką, a nie powodem do lęku. Warto w tym zamęcie szukać planu Bożego, nie diabelskiego spisku.

Benedykt Więcek
Mąż i ojciec, zainteresowany historią kościoła oraz filozofią.

https://nlad.pl

Komentarzy 48 do “Strajk Kobiet szansą dla Kościoła?”

  1. lewarek.pl said

    Jeszcze jeden artykuł stawiający dobrą diagnozę i dający dobre rady, który przepadnie w czeluściach internetu. Polscy biskupi in gremio są odporni na wszelkie sugestie dotyczące ożywienia życia religijnego.
    Z moich obserwacji wynika, że spory potencjał kryje się w diecezjalnych środowiskach tradycji katolickiej. Nie tylko rosną one z roku na rok, nie tylko przybywa księży, którzy chcą odprawiać Tridentinę, ale rośnie też zaangażowanie osobiste ludzi z tych środowisk. Wykłady, filmy, akcje modlitewne i charytatywne, pielgrzymki, nawet pozaszkolna katechizacja dzieci (teraz to wszystko wstrzymał koronawirus) – to są inicjatywy, których świadkiem jestem w ciągu kilku ostatnich lat. W ubiegłym roku w Wielkim Poście, gdy na Kościół nałożone zostały surowe restrykcje, kapłani Tradycji w moim mieście odprawiali zwiększoną liczbę mszy św. (w tym msze „katakumbowe”) i praktycznie zawsze byli do dyspozycji wiernych. To są przeważnie młodzi księża, pełni zapału i gorliwości, którzy obok swojej pracy duszpasterskiej w parafiach poświęcają wolny czas na pracę w środowiskach tradycyjnych. Mógłbym o nich dużo jeszcze pisać i ich chwalić.
    A wierni? Cały przedział wiekowy, ale nadzieję budzą przede wszystkim młodzi, których liczba stale rośnie. Dlatego nie ma problemu ze zrealizowaniem kolejnych projektów: utworzeniem scholi i śpiewem gregoriańskim, działalnością wydawniczą, zaangażowaniem instytucji katolickich, pracami porządkowymi itp.
    Teraz zrodził się pomysł zbudowania kościoła. Nie ma ani działki, na której ten kościół mógłby stanąć, ani pieniędzy, ale pomysł żyje i ma już nawet prawną otoczkę. Jak Bóg dopuści, to i z kija wypuści…
    Nie widzę takiego ruchu w parafiach. W mojej parafii liczba wiernych na mszach św. dramatycznie spadła, Komunia św. jest udzielana do ręki (po uprzednim zdezynfekowaniu rąk w automacie, który stoi na środku kościoła), księża z ambonki nieustannie przypominają, że mamy „straszliwą pandemię” i że powinniśmy nosić maski (na szczęście bez maski nie wyrzucają z kościoła) nie ma żadnych dodatkowych mszy. Ale i przed koronawirusem prowadzona była tylko rutynowa działalność, skupiająca niewielką liczbę parafian, w zasadzie ciągle tych samych. A proboszcz co roku po kolędzie narzekał, że znów mu ubyło wiernych. Dwa lata temu do kościoła na niedzielną mszę chodziło już niespełna 18 proc. parafian. Strach pomyśleć, ile to jest teraz.
    Tak więc – stawiajmy na środowiska tradycyjne.
    | jeszcze jedna ważna rzecz. Potrzebny jest dobry biskup. Niekoniecznie angażujący się w działania tradycjonalistów, ale przynajmniej życzliwy. Nie obojętny, bo duszpasterstwo tradycyjne budowane jest na gruncie diecezjalnym i niektóre działania wymagają zgody czy też aprobaty biskupa. Jest trochę takich życzliwych biskupów i ja mam szczęście mieszkać w diecezji jednego z nich.

  2. Semusz said

    To co dzieje się w Kościele można podsumować jednym zdaniem:
    – Siewcy kąkolu osiągnęli sukces.
    Na lekcjach religii, z ambon nie jest głoszona nauka Pana Boga, ale wypociny domorosłych kabareciarzy. W ostatnim roku słyszałem ok. 4 może 5 kazań zaczynających się od opowiadania kawału, w dwóch przypadkach dla mnie niesmacznych i to w takim stopniu, że mamie takich nie opowiedziałbym. Zrelacjonowano mi „kazanie” gdzie jedynym wątkiem był dystans społeczny szmaty na ryje, odpowiedzialność za drugiego człowieka, a więc to wszystko co można usłyszeć w propagandzie telewizyjnej i a słowo Bóg padło tylko w kontekście ochrony drugiego człowieka przed zarażeniem.
    Nauka przekazana przez Boga jest tak dowolnie interpretowana, jeżeli czasem zdarzy się o niej mówić, że nie wiem czyją ona jest, bo że Bożą mam wątpliwości, a czasami wręcz pewność.
    Zachętą dla dzieci do przyjścia na Roraty (organizowane wieczorem) nie było zbawienie duszy, piękna modlitwa do Boga, lecz konkurs z atrakcyjnymi nagrodami!!! – ogłoszenie proboszcza (prof. uczelnianego, dr. hab. a w wolnych chwilach czasami księdza(?)
    Jeżeli wychowankom seminarium – księżom (???) bo na pewno nie kapłanom, udało się zrobić z Mszy św. cyrk, czasami kabaret to powinni zmienić zawód, może tam, na scenie kabaretowej, czy cyrkowej osiągnęliby sukcesy.
    A kiedyś w zamierzchłych czasach uczono mnie, że ksiądz może przekazywać tylko to co otrzymał od poprzedników, treść i sens tego co mówi może ubrać w piękne słowa, lecz nic poza tym co w Ewangelii, lecz to byli jeszcze kapłani.
    Jak ktoś zachwyca się lub chwali jakieś kazanie, które dla mnie jest wątpliwe, to pytam się takiego cmokającego nad tym, a gdzie to jest napisane w Ewangelii, w katechizmie, niech mi pokaże, abym też mógł się zachwycać. Niestety odpowiedzi są przerażające, jeżeli chodzi o poziom wiedzy religijnej.
    Dziś zbieramy polny tych siewców kąkolu, nauki nie pochodzącej od Boga, bo te młode dziewoje z błyskawicami na ryju atakujące kościoły, to dzieło niestety także i dzisiejszych katechetów, dzisiejszych księży głoszących to co ich nauczono w seminariach.

  3. Ale dlaczego? said

    Dodam tylko w kwestii nauki religii.
    Mam dzieci, więc widzę co się dzieje.
    Religia w szkole wprost odpycha dzieci od Boga…
    Program religii jest tak ułożony, jakby to była jakaś historia lub ina polonistyka.
    A więc sprawdziany, zadania domowe (u jednego dziecka NAJWIĘCEJ zadań domowych wśród przedmiotów!), rysuneczki, pioseneczki.
    Religia stała się przedmiotem do odfajkowania, i to wcale nie łatwym. Gdyby Jezus tak nauczał, nie było by dziś żadnego chrześcijaństwa!
    Co za DURNIE wymyślili taki kształt nauczania religii w szkołach???
    Lekcje religii to powinno być OPOWIADANIE o życiu głównie Jezusa. Następnie opowieści związane z resztą religii katolickiej.
    Żadnych zadań, żadnych „zaliczeń”…
    Durnie, durnie, durnie!

  4. Boydar said

    Dywersanci, dywersanci, dywersanci !

    Już ładnych parę lat temu tłumaczyłem w Gajówce że religia w szkole to gwóźdź do trumny.

    Niektórzy wówczas w komentarzach wyrazili na mój temat opinie, różne, lecz w sumie takie same.

    Nigdy jednak zdania nie zmieniłem, i nie zmienię.

    ———-
    Za głebokiego PRL była wszakże religia w szkole i dobrze ją wspominam, zwłaszcza pewną zakonnicę, która umiała z niej zrobić fascynującą opowieść.
    Admin

  5. . said

    „Z moich obserwacji wynika, że spory potencjał kryje się w diecezjalnych środowiskach tradycji katolickiej. Nie tylko rosną one z roku na rok, nie tylko przybywa księży, którzy chcą odprawiać Tridentinę, ale rośnie też zaangażowanie osobiste ludzi z tych środowisk”

    A co da samo odprawianie Mszy Trydenckiej?
    Skoro np. młodzież narodowo korwinowska skupiona wokół ks. Kneblewskiego wyśmiewa tych, którzy ostrzegają przed NWO i masonerią? To samo ks. Bańka z FSSPX w swoich filmach na youtube.

    Oczywiście stara Msza to wielki +. Lepiej być tam niż na NOM. Ale co z tego skoro tam księża i wierni tak samo zieloni jak reszta?

    Na jakieś nawracanie, akcje katolickie w stylu trads bym nie liczył, bo tego nie widać. A o uświadamianiu owieczek w jakich czasach żyją, kto wrogiem i co się zbliża to już w ogóle można zapomnieć.

    Rosną to z kolei „odnowy” w jakimś duchu, „egzorcyzmy” Baszobory i temu podobne dziwactwa. Nie wspomnę już o wyznawcach jakiegoś Jackowskiego, którym okultystyczne rzygi jakoś nie przeszkadzają nazywać siebie katolikami. Do tego jeszcze fanatyzm PiSo wojtyliański kleru i wiernych + kowidianizm.

    Została garstka wiernych świeckich. Tu na Ziemi bez pasterzy. Rozproszonych i rozbitych jak dzban gliniany. Ale Bóg ostatecznie i tak zwycięży. Po prostu musi się stać to co zapowiedziano.

  6. NICK said

    Hm.
    Religia. Tu i tam.

    Kto sam.
    W sobie Wiary nie ma.
    Niech nie szuka.
    Nigdzie.

  7. NICK said

    Admin.
    Zakonnica?
    (4)

    Zakon?
    Pustka.
    Robią wszystko.
    I dobre i złe.

  8. Listwa said

    @ 5

    „A co da samo odprawianie Mszy Trydenckiej?
    Skoro np. młodzież narodowo korwinowska skupiona wokół ks. Kneblewskiego wyśmiewa tych, którzy ostrzegają przed NWO i masonerią? To samo ks. Bańka z FSSPX w swoich filmach na youtube.

    Oczywiście stara Msza to wielki +. Lepiej być tam niż na NOM. Ale co z tego skoro tam księża i wierni tak samo zieloni jak reszta?”
    – od rzeczy i do bani.

  9. Listwa said

    @ 4 Boydar

    Nie gdzie uczy , tylko kto i co podaje .

    @ 3 Ale dlaczego?

    Czy durnie ? to celowa robota głupców.

  10. . said

    Semusz @

    Msza, ostatnio w Rudzkim Moście, diecezja pelplińska. Księdza opowiada jak to na innej Mszy świętej rozmawiał z dziećmi na kazaniu! I jeden chłopczyk podniósł rękę i powiedział: „A wie ksiądz? Mój tata też lubi wino. Ma w piwnicy.” I całe towarzystwo w śmiech.

    To nie jest już Ofiara. To nie jest ceremonia dla Boga. Msza, kościół, stały się miejscem spotkań towarzyskich i czasem agitacji politycznej. To człowiek, a nie Bóg jest tam w centrum. Spełniło się to o czym marzyli gnostycy, katarzy, różokrzyż, masoneria, karbonaryzm (Alta Vendita). Już nawet papieża mają swojego.

    A teraz kiedy ktoś słyszał ostatni raz kazanie o szatanie?

  11. . said

    Troszkę mnie on już wkurza (sprawami religijno – politycznymi). Więc wyjaśnię teraz krótko.

    Kto to jest Listwa?

    Zna niemal wszystkie kwestie dotyczące religii. Będzie zaginał kadego: zarówno zwykłego wiernego – szaraczka jak i kleryka z seminarium. Zna się przyznać trzeba, gdy chodzi o Pismo, święta, nauczanie Kościoła itp. Ale jak się czasem (rzadko ale jednak) pomyli to nie ma żeby uderzył się w pierś i przyznał do błędu jak na honorowego człowieka i mężczyznę przystało.

    Gdy ktoś ukaże mu złe postępowanie jakiejś osoby, którą lubi to niestety nie usłyszymy od Listwy obiektywnej oceny a jedynie „moja racja jest najmojsza”.

    A na polityce to już w ogóle się nie zna. Już kilka lat temu marzył o prezydenturze Bosaka – sympatyka neobanderowców.

    Wiedzę to on jakąś ma. Ale czy wiarę i miłość?

    Faryzusze też się znali na przepisach religijnych i pismach ale jadem tylko pluli. Kogo nawrócili, a ilu poszło za Panem Jezusem i Jego naukami?

    Miedź brzęcząca. Cymbał brzmiący.

    ps. Ksiądz Bańka niestety albo jest ignorantem prezentującym butę i nieuctwo albo wtyką modernistów i masonów. Innej opcji nie ma.
    Mam wyartykułowane mnóstwo jego błędów i kontrowersji. Spisku masonerii i NWO jego zdaniem nie ma i nie było. Ks. Malachi Martin to dla niego bajkopisarz i kłamca. Mówił, że aborcja czasami nie jest grzechem. No i jeszcze powiedział, że katolik powinien chodzić tylko do Bractwa na Mszę albo wcale. Ciekawe czy te kilkanaście milionów wiernych w Polsce uczęszczających na coniedzielną Mszę zmieści się w tych kilku kaplicach FSSPX? Nie wierzysz? Szkołę Akwinaty sobie oglądaj. Linki dostałeś tutaj już niejeden raz.

    Jeszcze jedna uwaga: Myślisz, że co ja robiłem przez ostanie trzynaście lat? Napi-lałem tylko w klawiaturę? Różne grupy w Polsce czy to religijne czy polityczne (tak te narodowe) znam od wewnątrz. Trzeba być ślepym, żeby nie widzieć, iż to zbieranina nie mających wiedzy ludzi sterowanych przez żydowskie wtyki i zwykłych karierowiczów. Młodość można tam zmarnować a gowno się Kościołowi i Ojczyźnie przysłużyć.

    Jak chcesz zrobić coś pożytecznego. Zamilcz i w ogóle nie komentuj moich wpisów.

  12. Dinozaur said

    Co do wspomnianego tzw. piorunka:
    Ten gustowny zygzaczek ( figurujący m. in. na masce Wielkiego Europejczyka Pana Tuska ) to jest na razie ogólnie znana pojedyńcza Siegrune–runa zwycięstwa — herb najpierw SA a potem Hitlerjugend . W „ liniowym ” wojsku używała go tylko jedna jednostka – 12. Waffen-SS-Panzer-Division Hitlerjugend. Przy okazji dowiedzieliśmy się , gdzie sługiwał sławetny Dziaduś Pana Tuska – sam w TV stwierdził , że to maska po dziadku . Dalsze rozwinięcie to symbol Brytyjskiej Unii Faszystowskiej pod przywództwem barona Mosleya , polecam obejrzenie :
    https://pl.wikipedia.org/wiki/Brytyjska_Unia_Faszyst%C3%B3w
    Dwie Siegrunen było odznaką internacjonalistycznej organizacji – SS.
    Dowiedzieliśmy się ostatnio też , kto kieruje akcją rozpowszechniania ww. symbolu SA i Hitlerjugend.
    Jest to podobno urzędniczka z Biura Marketingu Miasta Warszawy niejaka Pani Jasinowska .
    Dla przypomnienia : Powiedzenie „polskie obozy koncentracyjne” nie pojawiło się z powietrza .
    Na początku 1956 r. Alfred Benzinger, były nazista, ( st. wachmistrz Geheime Feldpolizei -wojskowej gałęzi Gestapo ) a zarazem szef tajnej zachodnioniemieckiej komórki kontrwywiadowczej „Agencja 114”, wpadł na pomysł jak zmniejszyć odium ciążące na Niemcach za wojnę i Holokaust Żydów. Benzinger (zwany „Grubasem”) zaproponował, aby rozpocząć w mediach propagowanie terminu „polskie obozy koncentracyjne” w odniesieniu do niemieckich obozów zagłady na terytorium Polski. „Odrobina fałszu w historii, po latach może łatwo przyczynić się do wybielenia historycznej odpowiedzialności Niemiec za Zagładę” . W rozpropagowanie tych haseł ( w latach 90-tych do tego „Polish gas chambers”, co się jednak nie przyjęło włożono kilkadziesiąt lat ciężkiej roboty i wiele milionów.

  13. Boydar said

    Aż przytoczę cały – „… za głębokiego PRL była wszakże religia w szkole i dobrze ją wspominam, zwłaszcza pewną zakonnicę, która umiała z niej zrobić fascynującą opowieść …”

    No i co ? No i nic.

    Po pierwsze – wtedy, a nie dzisiaj, diametralnie inne uwarunkowania. Une nie wierzą, góry przesuwają spychaczem i koparką albo dynamitem. Góra, pomimo wojny (a może tym bardziej), stała gdzie stała, należało rozbierać ją systematycznie i konsekwentnie, oraz ostrożnie żeby katastrofa budowlana nie nastąpiła przypadkiem.
    Po pierwsze bis – widzicie jakie my dobre ? Zostawcie mrzonki i kochajcie nas a dobrze pożyjemy razem, wasza religia nam nie przeszkadza, ważna jest spójność bloku pod przewodnictwem i plan pięcioletni, dostawy na rynek, realizacja zobowiązań i siła UW.

    Po drugie – nie wiem kto płacił zakonnicy. A tak zazwyczaj bywa, że kto płaci ten określa co ma być za te piniądze zrobione. W przedmiotowym obszarze (nauka religii) jeszcze nikt się odważał na jawną herezję wobec dzieci; na pontyfikat Lolka i „ziarno” w tiwi trzeba było poczekać.

    Po trzecie – zakonnice też, mimo że ówczesne to przecież jeszcze „starej daty”. Demoralizacja i dywersja, nie były w tych sferach jeszcze wszechogarniające, jak dzisiaj. Chciały dobrze, najlepiej jak potrafiły. Dzisiaj nie tylko nie chcą, dzisiaj nie wiedzą nawet co znaczy „dobrze”. A to co wiedzą dobre nie jest.
    —-

    Nauka religii musi zostać z tej szklarni wyprowadzona. Tam nie ma żadnej wentylacji, dostępu prawdziwego słońca ani innych warunków. Żeby zapylić ogórki musowo paczkę czmieli kupować. „System” musi zregenerować się naturalnie. Tak, to potrwa. Ale Pan Jezus pomoże, kiedy zobaczy że „dobrze”.

  14. Boydar said

    @ Pan Dinozaur

    Znaczy się co, wieszczy Pan wkrótce maseczki z dwoma piorunkami ? To się skończy tak, jak Gustlik powiedział – „nie będzie komu po niemiecku mówić”. Przez analogię, oczy-wiście.

  15. Boydar said

    Ten artykuł to oczy-wiście czysty przypadek

    https://biznes.interia.pl/gospodarka/news-kosciol-katolicki-w-hiszpanii-ma-finansowe-problemy,nId,4988725

    a tej bestii inaczej niż głodem nie weźmie, z ludzkich metod biorąc

  16. Marucha said

    Re 13:

    „Aż przytoczę cały – „… za głębokiego PRL była wszakże religia w szkole i dobrze ją wspominam, zwłaszcza pewną zakonnicę, która umiała z niej zrobić fascynującą opowieść …”

    No i co ? No i nic.”

    A miało być coś, oprócz takiego sentymentalnego wspomnienia?

    Czy wie Pan, że gdy ta zakonnica wchodziła do klasy, myśmy WSTAWALI I SKANDOWALI „Siostra! Siostra! Siostra!” z czystej radości?

  17. NICK said

    Ss. Klaryski, Gdańska ulica, Bydgoszcz; „okno życia”.
    Wszystko to jest sponiewierane.
    Non Amen.
    Zakaz.
    Nie przychodzą z bólem kolan.
    Nie przychodzą z bólem Krzyża.

    Ja tu tylko opisuję świat.
    Amen.

  18. Boydar said

    Nie tyle nie wiem, bo już wiem, ale wyobrazić to sobie potrafię. Nie dość że była Autorytetem to jeszcze ją kochano, choćby i za to to że jest.

    Ja już miałem (podstawówka i liceum) w salkach przy św. Annie i św. Antonim. I też ci, którzy uczęszczali, a zdecydowana większość, szli chętnie. To było dla nas coś miłego i normalnego. Także otarcie się o wyższe i niepojęte.

  19. lewarek.pl said

    5. kropka
    A co da samo odprawianie Mszy Trydenckiej?

    Nie o tym pisałem, tylko o aktywności środowisk tradycyjnych, silnie kontrastującej z biernością wspólnot parafialnych. A więc nie „samo”. Msza Trydencka jest hasłem, czynnikiem skupiającym tych ludzi, którzy najwyraźniej chcą być żywym Kościołem. Ale wiadomo, że tu nic się nie stanie od razu. Takie procesy przebiegają powoli, zwłaszcza że Tradycja w Polsce nie jest ulubienicą biskupów i proboszczów.

  20. lewarek.pl said

    3. Ale dlaczego?
    Oczywiście, ma pan rację. Ale zapomniał pan o jeszcze jednym – o modlitwie. Na lekcjach religii dzieci powinny być uczone pacierza i podstawowych prawd wiary i praktyki Kościoła zawartych w katechizmie. W wielu domach ludzie się nie modlą, nie uczą dzieci modlitw, pieśni, nie mówiąc już o przekazywaniu innej wiedzy religijnej. Zwyczajnie, sami jej nie mają. Szkolne lekcje religii powinny te braki uzupełniać. Tymczasem dużo w nich sentymentalizmu i rozrywki (no tak, posoborowie) zamiast tworzenia solidnych podstaw wiary.
    To dotyczy małych dzieci. W szkołach średnich lekcje religii powinny przekazywać zaawansowaną wiedzę na tematy religijne. Ja tak miałem – a były to lekcje prowadzone nie w szkole, lecz w przykościelnym budynku, chodził kto chciał – i wiele z nich wyniosłem. Ksiądz, zwykły wikary, doskonale dawał sobie radę. Zwłaszcza elementy katolickiej filozofii, dogmatyki i historia Kościoła wniosły wiele do późniejszego rozbudzenia zainteresowania tymi tematami.
    Mam wrażenie, że Kościół od trzydziestu lat marnuje wielką szansę religijnej edukacji dzieci i młodzieży. Kiedy religia zostanie wyrzucona ze szkół, będzie o wiele trudniej.

  21. Boydar said

    Panie Lewarek, kierując się fabrycznym przeznaczeniem – „weź koło i pier*dolnij się w czoło”.

    Pan przecież ani nie rozumiesz co jest mówione (pisane) ani z tym polemizujesz (polemika to przedstawienie przekonujących argumentów). U Pana argument to „będzie o wiele trudniej”. Komu i co będzie trudniej ?

    O kole już wspomniałem.

  22. Boydar said

    cytat: „Trudno uwierzyć, że pół wieku temu idolem polskich dzieciaków i nastolatków był starszy pan opowiadający w telewizji o zwierzętach…”

  23. Ale dlaczego? said

    Panie Lewarek.
    Najpierw trzeba przyciągnąć dzieci i młodzież do Boga.
    A jak który chce pogłębiać wiarę, to powinna być inna droga, niż lekcje religii.
    Modlitwa owszem, ale bez przesady.
    Zawsze, cokolwiek się robi, nie wolno tracić z oczy celu naszych działań.
    Lekcje religii zdaje się mają na celu przyciągnięcie dzieci i młodzieży do Boga i katolicyzmu, a nie pogłębianie wiary, której większość nie ma.
    To tak jakby w przedszkolu próbować nauczać całek.

    Panie Boydar, ma pan rację, zapewne, z tymi dywersantami.
    Ale to ci układający program religii w szkołach.
    A ci zaś bezpośrednio nauczający, czyli katecheci i kapłani? Czy można ich WSZYSTKICH posądzać o dywersję? Przecież mimo programu, mogli by inaczej prowadzić lekcje religii.
    Myślę, że to po prostu DURNIE bez wyobraźni…

  24. zen said

  25. zen said

  26. Boydar said

    Tak, to znaczy nie, nie można posądzać ich o dywersję. Oni są „święcie” przekonani, że służą swojej sprawie najlepiej jak potrafią i dokładnie tak, jak oczekują ich mentorzy.

    Tylko tak jakoś się głupio składa, że ani nie jest to sprawa Boga ani nawet nasza. A jak się bliżej przyjrzeć …

  27. Listwa said

    @ 11 . said

    Następny jakiś pokrzywdzony. I się wkurza jak mu ktoś pogląd sprostuje. Nie przejmuj się, to typowe.

    „Ale jak się czasem (rzadko ale jednak) pomyli to nie ma żeby uderzył się w pierś i przyznał do błędu jak na honorowego człowieka i mężczyznę przystało”
    – pokaż pomyłkę, a będę się przyznawał. Dlaczego nie pokazałeś jak widziałeś? Nie tak dawno Lewarek wytknął mi błąd i przyznałem mu rację.
    Żaden to dla mnie problem. W przeciwieństwie do ciebie cenię ludzi, którzy coś sensownego dołożą, nawet jeśłi jest to kosztem wskazania mi błędu. Jak coś dostrzeżesz i znajdziesz błąd to nie zakiszaj tego w sobie, tylko zaraz to pokaż. Tak bez krępacji.

    „Gdy ktoś ukaże mu złe postępowanie jakiejś osoby, którą lubi to niestety nie usłyszymy od Listwy obiektywnej oceny a jedynie „moja racja jest najmojsza”.
    – też nie wiem co to za ocena i z jakiej studni wydobyta. Od razu powiem, że ks Knieblewskiego nie zamierzałem bronić, bo jest posoborowy, ani młodzieży korwinowskiej nawet jak mają sie za narodową. Nawet mogę powiedzieć, ze nie znoszę zarówno ich kanciastych poglądów wolnorynkowych, jak i tępego stylu egzystencji.

    „A na polityce to już w ogóle się nie zna. Już kilka lat temu marzył o prezydenturze Bosaka – sympatyka neobanderowców.”
    – może się nie znam, ale że marzyłem o Bosaku to znowu z jakiejś studni. Tylko z innej, bo z głebszej. Cos ci się zwidziło po prostu.
    Nawet mogę powiedziec że cenię Bosaka za pewne rzeczy, ale przekonania do niego specjalnego nie mam.

    „Wiedzę to on jakąś ma. Ale czy wiarę i miłość?”
    – to musisz też dobadać.

    „Jeszcze jedna uwaga: Myślisz, że co ja robiłem przez ostanie trzynaście lat? Napi-lałem tylko w klawiaturę? Różne grupy w Polsce czy to religijne czy polityczne (tak te narodowe) znam od wewnątrz.”
    – i coś przez to zaniedbałeś. Bo braki masz.

    Co do wtyk to niestety, wróg czuwa i jest aktywny. A nie pitoli farmazony.

    Co do ks. Bańki, to nie za bardzo wiem o jakich linkach mówisz. Był jeden jego artykuł niedawno, nie doczytałeś, nie zrozumiałeś, tylko młócisz swoje żale. „Spisku masonerii i NWO jego zdaniem nie ma” – to też z jakiejś studni. Bo masoneria jest nieprzejednanym wrogiem Kościoła, a NWO jest produktem planów i myśli, więc spisku nie robi.

    „Mówił, że aborcja czasami nie jest grzechem.:
    – a skąd to wygarnąłeś? pewnie ze studni twojej jaźni.

    „Ze katolik powinien chodzić tylko do Bractwa na Mszę albo wcale.”
    – generalnie słuszna teza. Żeby nie powiedzieć bardzo słuszna.

    „Ciekawe czy te kilkanaście milionów wiernych w Polsce uczęszczających na coniedzielną Mszę zmieści się w tych kilku kaplicach FSSPX?”
    – to nie jest twój problem i żaden problem. Poza tym chyba cię to przerasta.

    Czy wierzę, to masz to dobadać.

    „Jak chcesz zrobić coś pożytecznego. Zamilcz i w ogóle nie komentuj moich wpisów.”
    – a ty jakaś świeta krowa jesteś, czy swięty byk? Moze w tych grupach cię przeszkolili tylko o tym nie wiesz.

    To byłoby na tyle. Nie ma to jak wyjasnić sporne kwetie.

  28. . said

    „Moze w tych grupach cię przeszkolili tylko o tym nie wiesz.”

    To chyba o sobie napisałeś?

    Bez odbioru!

  29. Listwa said

    @ 28

    Ty tam chodziłeś, a mnie przeszkolili – jesteś płodny w koncepcjach.

  30. Przemysław Jakub said

    Protestuję przeciwko szkalowaniu x. Bańki, jak i innych kapłanów z Bractwa! Gdyby nie oni, to w Polsce ludzie nie mieliby dostępu do sakramentów świętych, sprawowanych godnie i prawidłowo…i przede wszystkim ważnie i owocnie.

  31. Joannus said

    Ad 30 Przemysław

    Ja również.

    Niektóre zwierzęta jak i ludzie, zamiast iść z trudem po dostęp do wody czystej, wolą mętną z kałuży, bo pod nosem.

  32. Błysk said

    Chciałem zaproponować przeczytanie książki ” Bp Athanasius Schneider – Wiosna Kościoła ,która nie nadeszła ” .Jest to wywiad biskupa Kazachstanu z Pawłem Lisickim .Prawie nikt jej nie zna ,a szkoda ,bo książka jest rozpowszechniana przez Naszą Przyszłośc ,podległą ojcu Rydzykowi i mówi o wszystkich plagach Kościoła : o sekcie Amazońskiej , o soborze Wat.II, który w większości potępia , o arc. Lefebrze ,którego ks. biskup pochwala ,o Mszy trydenckiej i o wielu innych współczesnych kwestiach. .Daje też odpowiedź na pytanie dlaczego dzisiejsi ,a więc posoborowi księża tak słabo uczą dzieci religii. Zachęcam do przeczytania . P.S. Autor artykułu dość słabo zachęca do aktywności .

  33. . said

    Joannus, Przemysław Jakub @

    Złą etykietę wystawiacie świeckim tradycjonalistom. Myśleć trzeba.

    Jeśli ks. Bańka w wielu filmach Akwinaty wyraźnie powiedział, że nie ma żadnej zmowy masonów, że NWO to bzdura i co ciekawe w negatywnym świetle przedstawił twórczość ks. Malachiego Martina to jaki ten ks. Bańka jest?
    To on szkaluje myślących ludzi. Tak samo jak posoborowi księża, którzy na słowa „NWO itp.” odpowiadają „teorie spiskowe”. Wam się to podoba? Wszystko ok???

  34. Boydar said

    Z żalem stwierdzam, że to jednak Kropa ma rację.

    Jeżeli inaczej się nie da to po prostu „ciszej nad tą trumną”. Czasy są wojenne i byle trawa może się okazać wąsem od zapalnika, ostrożnie trzeba.

    Wróg nie ma żadnych skrupułów bo i nigdy nie miał, przebierze się nawet za Matkę Boską.

  35. Listwa said

    @ 33 .

    Sądzę że coś źle zrozumiałeś albo wcale nie zrozumiałeś. Przykład tego już dałeś.
    Więc tyle nie gadaj tylko podaj przykłady na potwierdzenie tego co głosisz. .

  36. Listwa said

    @ 34 Boydar

    Kropiasty pisze o „zmowy masonów”. Masoneria istnieje od wieków, ma swoje plany i cele i nie robi żadnej tajnej zmowy, nawet jeśli cele ma ukryte. Zmowe to może zrobić Kropka z lewicą, żeby siac tu „narodowy” ferment.

    Po za tym nie ma takiej organizacji która by istniała i nie miała zarazem planów i celów. Moze poza organizacją kropek.

  37. Listwa said

    ad 35

    Chodzi mi o ks. Bańkę, a nie postawę posoborowia. (widze że poprawiłeś o NWO)

  38. Boydar said

    Już napisałem, ciszej nad tą trumną. Ja tego nie ciągnę i Pan nie ruszaj, uczciwie będzie poczekać. Nie ukrywam, że byłbym znacznie szczęśliwszy gdyby się moje słowa w gów*no obróciły.

  39. Listwa said

    @ 32 Błysk

    Wywiad z polskimi napisami:

  40. Listwa said

    ad 27

    Patrz Kropka, przyznaję się do błędu, niedawno podałem informację, że zmiana słów „za wielu” na „za wszystkich” w trakcie konsekracj jest barierą co do ważnej konsekracji. Byłem przekonany, że ten tekst jest w całości istotny:

    HIC EST ENIM CALIX SANGUINIS MEI, NOVI ET AETERNI TESTAMENTI: MYSTERIUM FIDEI: QUI PRO VOBIS ET PRO MULTIS EFFUNDETUR IN REMISSIONEM PECCATORUM.

    TO JEST BOWIEM KIELICH KRWI MOJEJ, NOWEGO I WIECZNEGO PRZYMIERZA: TAJEMNICA WIARY: KTÓRY ZA WAS I ZA WIELU WYLANY BĘDZIE NA ODPUSZCZENIE GRZECHÓW.

    Okazuje sie że nie jest. Zapewne ks. Bańka wie lepiej.
    Zatem przyznaję sie do swojego błędu i wszystkich uniżenie przepraszam oraz proszę o wybaczenie i przyjęcie prawdy w tym zakresie. .

    0.45 – 0.27 oraz odpowiedzi w innych kwestiach

  41. Listwa said

    @ 38 Boydar

    Jak pan coś znajdziesz, to trzeba zareagować, dopóki nic nie ma, to i pożaru nie ma.

  42. Listwa said

    ad40

    miało być 0.45- 1.27

  43. Boydar said

    Każda przedwczesna lub nerwowa reakcja mnie spłucze, jestem może wariat ale nie samobójca. Trzeba spokojnie czekać i być czujnym.

  44. Listwa said

    @ 43 Boydar

    Ok. to może to dla zmyłki

  45. Boydar said

    Jeżeli się nie ogląda tylko słucha to idzie wytrzymać 🙂

  46. Listwa said

    @ 45

    To tylko to zostało:

  47. revers said

    Wlasnie ojciec rydzyk z wspolnotami okolo radyjkowymi otrzymal ok miliona pomocy z Funduszu Walki z pandemia.

    W tym samym czasie samotna matka wychowujaca dziecko nie moze otworzyc nawet baru bistro zeby utrzymac siebie i dziecko.

    Torche uawzac na roszczenia platnych macic a kobiet z brazny pandemicznych jak gastronomia, turystyka ktore odcieto po chamsku i Morawiecku od czesto jedynego zrodla utrzymania.

    Zreszta cala ta zadyma aborcyjna byla wyrezyserowana zeby przepchnac wiekszosc ustawek o pandemii bez odpowiedzialnosci, jak rowniez przykryc kilka afer zwiazanych z rozdawnictwem wielkeigo szmalu za nic.

    Na szczeblu bruksleskim tez powstalo niby Veto z powodu braku prawa do aborcji a przepchnieto trylionowy pakiet pandemiczny, tylko coraz wiecej firm zachodnich sklada do saadow wnioski o upadlosc, ostatnio nawet z przemyslu cukierniczgo i slodzyczy w Numbergu.

    Juz jak czosnki opodatkuja lepiej cukier to spalajtuja i milki i kinder czekoladki.

  48. revers said

    ad47

    https://www.onet.pl/informacje/onetwiadomosci/o-tadeusz-rydzyk-spolki-zwiazane-z-duchownym-otrzymaly-gigantyczne-wsparcie/r1k4pxv,79cfc278

Sorry, the comment form is closed at this time.

 
%d blogerów lubi to: