Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

  • The rainbow symbolizes the Covenant with God, not sodomy Tęcza to symbol Przymierza z Bogiem, a nie sodomii


    Prócz wstrętu budzi jeszcze we mnie gniew fałszywy i nikczemny stosunek Żydów do zagadnień narodowych. Naród ten, narzekający na szowinizm innych ludów, jest sam najbardziej szowinistycznym narodem świata. Żydzi, którzy skarżą się na brak tolerancji u innych, są najmniej tolerancyjni. Naród, który krzyczy o nienawiści, jaką budzi, sam potrafi najsilniej nienawidzić.
    Antoni Słonimski, poeta żydowski

    Dla Polaków [śmierć] to była po prostu kwestia biologiczna, naturalna... śmierć, jak śmierć... A dla Żydów to była tragedia, to było dramatyczne doświadczenie, to była metafizyka, to było spotkanie z Najwyższym
    Prof. Barbara Engelking-Boni, kierownik Centrum Badań nad Zagładą Żydów, TVN 24 "Kropka nad i " 09.02.2011

    Państwo Polskie jest opanowane od wewnątrz przez groźną, obcą strukturę, która toczy go, niczym rak, niczym demon który opętał duszę człowieka. I choć na zewnatrz jest to z pozoru ten sam człowiek, po jego czynach widzimy, że kieruje nim jakaś ukryta siła.
    Z każdym dniem rośnie liczba tych, których musisz całować w dupę, aby nie być skazanym za zbrodnię nienawiści.
    Pod tą żółto-błękitną flagą maszerowali żołnierze UPA. To są kolory naszej wolności i niezależności.
    Petro Poroszenko, wpis na Twiterze z okazji Dnia Zwycięstwa, 22 sierpnia 2014
  • Kategorie

  • Archiwum artykułów

  • Kanały RSS na FeedBucket

    Artykuły
    Komentarze
    Po wejściu na żądaną stronę dobrze jest ją odświeżyć

  • Wyszukiwarka artykułów

  • Najnowsze komentarze

    MatkaPolka o Traditionis Custodes
    JanuszT o Wolne tematy (53 – …
    JanuszT o Wolne tematy (53 – …
    JanuszT o Wolne tematy (53 – …
    JanuszT o Wolne tematy (53 – …
    Sebastian o Wolne tematy (53 – …
    podczaszy o Wolne tematy (53 – …
    podczaszy o Wolne tematy (53 – …
    podczaszy o Wolne tematy (53 – …
    Sebastian o Wolne tematy (53 – …
    plausi o Klęska ministra Niedzielskiego…
    plausi o Klęska ministra Niedzielskiego…
    lewarek.pl o Wolne tematy (53 – …
    Yagiel o Wolne tematy (53 – …
    NyndrO o Wolne tematy (53 – …
  • Najnowsze artykuły

  • Najpopularniejsze wpisy

  • Wprowadź swój adres email

    Dołącz do 549 obserwujących.

Początki tradycjonalizmu katolickiego w Polsce – lata 1986–1994

Posted by Marucha w dniu 2021-01-31 (Niedziela)

W odróżnieniu od innych europejskich krajów, w Polsce praktycznie nie kontestowano reform posoborowych i ogólnie zmiany kursu Kościoła po II Soborze Watykańskim.

Powodów możemy wymienić kilka. Z pewnością decydujący był fakt, że znajdowaliśmy się wówczas za żelazną kurtyną. Ominęły nas przez to wszelkie zachodnie trendy – tak te pozytywne, jak i te negatywne.

Z jednej bowiem strony rewolucja kulturowa, rewolucja seksualna 1968 roku przebiegła u nas bardzo łagodnie, a z drugiej – nie mając kontaktów z francuską, niemiecką czy włoską prawicą ominęło nas również na przykład powstanie ruchów narodowo-rewolucyjnych podobnych do tych, jakie funkcjonowały w tamtych krajach, jak i powstanie środowisk tradycjonalistów katolickich odrzucających reformę i liberalizację Kościoła.

Kolejnym czynnikiem był na pewno generalny sceptycyzm ówczesnego Prymasa Polski, Stefana kard. Wyszyńskiego wobec zachodniego nowinkarstwa oraz zakorzenienie polskich katolików w tradycyjnej, maryjnej pobożności ludowej. Uniknęliśmy w Polsce burzliwych eksperymentów liturgicznych w rodzaju Komunii świętej na rękę (aż do niedawna, niestety) i podobnych nadużyć.

Reforma liturgii przebiegła dość ewolucyjnie, co sprzyjało uśpieniu czujności wiernych, wobec których stosowano taktykę „salami”. Było, co prawda, kilku kapłanów, którzy nie przyjęli reformy i do końca życia pozostali wierni tradycyjnej liturgii, bądź takich, którzy celebrowali ją dodatkowo obok nowego rytu Mszy – jednak są to praktycznie pogłoski, wiedza nasza o nich jest niestety fragmentaryczna i sprowadza się właściwie do relacji z drugiej ręki.

Z pewnością jest to temat do dalszych badań, podobnie jak stosunek wiernych do reform – a słyszałem na przykład o przypadkach wiernych, którzy po wprowadzeniu nowej Mszy przestali uczęszczać na Mszę w ogóle, i powrócili do praktyk dopiero wtedy, gdy w latach 90. tradycyjna liturgia na nowo zawitała do Polski.

Prapoczątki

Pierwszy polski ślad, jeśli chodzi o tradycjonalizm katolicki, jest związany z Zachodem. Mieszkający od 1946 roku w Londynie Jędrzej Giertych publikował w wydawanym przez siebie piśmie „Opoka” informacje dotyczące Tradycji katolickiej. W 1969 roku wydał książeczkę W obliczu zamachu na Kościół, w której w znakomity sposób poddawał analizie kryzys toczący Kościół. W 1977 roku opublikował na łamach czternastego numeru „Opoki” uzupełnienie pod tytułem „Jeszcze o zamachu na Kościół” wydane w 2002 roku jako broszura przez wydawnictwo „Ostoja” z Krzeszowic.

Na łamach wydanego w 1974 roku „Curriculum Vitae” Jędrzej Giertych tak opisuje swoje zaangażowanie w ruch tradycji katolickiej: „Bywam na zjazdach w Lozannie, które znajdują się pod kierownictwem ludzi wywodzących się z dawnej Action Française. (…) Jestem w bliskich stosunkach ze środowiskiem «Approaches» w Szkocji i «Keys of St. Peter» w Anglii, a także z odgałęzieniem tych środowisk w Irlandii i Stanach Zjednoczonych. Byłem w kontakcie ze środowiskami tradycjonalistycznymi w Brazylii, Argentynie i Chile i miewałem tam odczyty. Należę do Latin Mass Society i jestem w kontakcie z Una Voce we Francji”. Jędrzej Giertych został pochowany w 1992 roku w Kórniku koło Poznania zgodnie ze swoją wolą w obrządku tradycyjnym.

Pierwszy „tradycjonalistyczny” trop pochodzący z Polski związany jest z osobą Jana Bogdanowicza (1905–1985), przedwojennego działacza narodowego, członka Młodzieży Wszechpolskiej i Obozu Wielkiej Polski, w PRL członka endeckiej opozycyjnej Ligi Narodowo-Demokratycznej założonej w 1958 roku. Na początku lat 70. nawiązał kontakt ze środowiskami francuskich tradycjonalistów katolickich, od których otrzymywał biuletyny.

Jan Bogdanowicz w 1972 roku wysłał do przewodniczącego Komisji Liturgicznej Episkopatu Polski biskupa Franciszka Jopa memoriał w sprawie wypaczeń w liturgii. W 1975 roku wysłał do 27 biskupów polskich memoriał zatytułowany „Fakty i zmiany, które zaszły w Kościele katolickim po II Soborze Watykańskim”. Otrzymał odpowiedź od 17 biskupów. Memoriał ten był powielony w kilkuset egzemplarzach i rozprowadzany w kościołach. Oto wybrane fragmenty (całość zawarta była w sześćdziesięciu punktach):

– powstanie w łonie Kościoła obozu złożonego z duchownych i świeckich, który przeciwstawia się tradycji kościelnej i dąży do zmian doktrynalnych, prawno-strukturalnych, dyscyplinarnych i liturgicznych, upodabniających Kościół katolicki do wyznań protestanckich, oraz kładącego nacisk nie na służbę Bogu, ale raczej ludziom, przez zajęcie się przede wszystkim sprawami socjalnymi, politycznymi i ogólnie doczesnymi;

– tolerowanie rozpowszechniania się wśród członków Kościoła doktryn modernistycznych – teillhardyzmu, liberalizmu oraz tendencji zmierzających pod hasłem zniesienia „paternalizmu” i „feudalizmu” kościelnego oraz wprowadzania „demokracji” i „unowocześnienia” Kościoła – do pomniejszenia autorytetu hierarchii kościelnej, ograniczenia jej roli i dopuszczenia świeckich do kierowania sprawami Kościoła;

– powstanie w Kościele rzymskokatolickim wyjątkowego chaosu liturgicznego na skutek wielokrotnie dokonywanych zmian w rozporządzeniach, usunięcia dotychczasowego kalendarza liturgicznego, wprowadzenia nowych stałych i zmiennych części Mszy św., wprowadzenia do Liturgii języków narodowych, a nawet plemiennych, nader liberalnego stosunku władz kościelnych do sposobu odprawiania Mszy św. przez pozbawionych skrupulatności kapłanów, przy równoczesnym stosowaniu przez niektórych Ordynariuszy, a nawet Episkopaty krajowe bezwzględnych represji wobec tradycyjnej katolickiej liturgii i odprawiających ją kapłanów;

– usunięcie dotychczasowego kalendarza liturgicznego, przechowującego w sobie dorobek duchowy dwudziestu wieków życia wewnętrznego i zewnętrznego całego Kościoła, zastąpienie go porządkiem zubażającym Liturgię, boleśnie i treściowo godzącym w uniwersalność i ponadczasowość Kościoła.

W 1977 roku wysłał siódme, poprawione wydanie tegoż memoriału sekretariatowi Synodu Krakowskiego. W 1978 roku został powołany do prac końcowych tegoż Synodu. Aktywnie działał przeciw publikacji wzorowanego na heterodoksyjnym „Katechizmie Holenderskim” Katechizmu religii katolickiej. Wystosował w tej sprawie pismo do Prymasa Wyszyńskiego. Biskup pomocniczy archidiecezji krakowskiej Julian Groblicki powołał komisję do spraw zbadania prawowierności tego katechizmu. W wyniku badań katechizm nie został opublikowany. Być może stało się to dzięki wpływowi Jana Bogdanowicza.

Należy również wspomnieć o wydanych w Londynie książkach Józefa Mackiewicza „W cieniu Krzyża” (1972) i „Watykan w cieniu czerwonej gwiazdy” (1975), które zawierały krytykę „polityki wschodniej” Watykanu, „dialogu” z komunizmem, destrukcji Mszy św. i innych działań modernistów. Prace Mackiewicza stały się bardziej dostępne od 1986 roku, gdy zostały wydane w drugim obiegu przez niezależne oficyny wydawnicze.

W 1980 roku w ramach Warszawskiej Pielgrzymki na Jasną Górę uformowała się akademicka grupa „błękitno-złota”, której organizatorami byli studenci z katolickiego-narodowego Polskiego Związku Akademickiego. Grupa ta, pod kierownictwem jednego z księży pallotynów, brała udział w pielgrzymkach do 1984 roku. Wyróżniała się bardziej tradycyjnym i pokutnym charakterem. W sierpniu 1981 roku działacz narodowy Krzysztof Kawęcki (późniejszy wiceminister edukacji w rządzie AWS oraz radny sejmiku województwa mazowieckiego z ramienia Prawicy Rzeczypospolitej) wygłosił tam konferencję pod tytułem „Wewnętrzne zagrożenia Wiary”, która niemal doprowadziła do wykluczenia grupy Polskiego Związku Akademickiego z pielgrzymki. Oto fragment konferencji:

Stoją dziś naprzeciw siebie w Kościele dwa obozy: jeden reprezentujący tradycjonalistów i drugi – progresistów. To, co się dzieje w świecie katolickim jest zjawiskiem szerszym i wiąże się z dominacją lewicy, która rządzi społeczeństwami i nadaje ton na każdym niemal odcinku życia państwowego. Moderniści uderzyli we wszystko: w liturgię, teologię, filozofię, dogmaty, hierarchiczną strukturę Kościoła, moralność chrześcijańską. Dla szerokich rzesz wiernych najbardziej widoczne okazały się zmiany w liturgii. (…) Mszę-Ofiarę zastąpiła Msza-Uczta. Pierwsza odprawiana była przy ołtarzu. Wysunięcie ołtarza na środek Kościoła, a także uczynienie go możliwie pustym, przybliża Mszę św. wyłącznie do uczty. Ksiądz we Mszy-Ofierze to kapłan mający dar przemienienia Chleba i Wina w Ciało i Krew Chrystusa; natomiast ksiądz we Mszy-Uczcie to tylko przewodniczący zgromadzenia wiernych. (…) Za całą tę destrukcyjną działalnością stoją wrogowie Kościoła, „wilki w owczej skórze”.

Kolejnym Polakiem, który bardzo wcześnie opowiedział się za tradycjonalizmem katolickim był ks. Michał Poradowski (1913–2003), przed wojną działacz Młodzieży Wielkiej Polski OWP, podczas II wojny światowej kapelan Narodowych Sił Zbrojnych. W 1950 roku wyemigrował do Chile, gdzie został wykładowcą na uczelniach katolickich.

Ks. prof. Poradowski zajmował się naukowo marksizmem i rewolucją, wydawawał m.in. antykomunistyczny kwartalnik „Estudios sobre el Communismo” finansowany przez gen. Andersa i rząd gen. Franco. Kwartalnik ten był czytany przez antykomunistyczną kadrę oficerską Ameryki Południowej, i to między innymi dzięki niemu udał się antykomunistyczny pucz oficerski w Chile w 1973 roku.

W 1983 r. ukazała się w Londynie w języku polskim książka ks. Poradowskiego „Kościół od wewnątrz zagrożony”. Zasadnicza jej część została napisana jeszcze w 1946 roku, a w 1978 roku opublikowana w formie artykułów w „Duszpasterzu Polskim Zagranicą” w Rzymie. Książka ta mówiła o kryptoprotestanckiej, modernistycznej i marksistowskiej dywersji wewnątrz Kościoła katolickiego. W 1993 roku ksiądz Poradowski wrócił do Polski, gdzie zmarł w 2004 roku we Wrocławiu. Do końca życia, jak pisze prof. Jacek Bartyzel, odprawiał wyłącznie Mszę świętą w tradycyjnym rycie.

Pierwsze spotkanie z Bractwem

15 sierpnia 1986 roku wspomniany już wcześniej Krzysztof Kawęcki napisał w imieniu kilku osób list do arcybiskupa Marcela Lefebvre’a. W odpowiedzi ówczesny Przełożony Generalny Bractwa św. Piusa X ksiądz Franz Schmidberger przysłał zaproszenie do złożenia wizyty. W końcu 1987 roku wraz z Arturem Timofiejewem Kawęcki odwiedził Dom Generalny Bractwa w Rickenbach, gdzie spędzili dziewięć dni. Następnie spotkali się z arcybiskupem Lefebvrem w Econé. Złożyli na jego ręce prośbę, by Bractwo podjęło trud przywrócenia w Polsce Tradycji Katolickiej.

Wkrótce rozpoczęły się pierwsze przyjazdy księży z Bractwa, kapłanami tymi byli ks. Dominik De Vriendt z Flavigny, ks. Gerard Mura z Zaitzkofen oraz ks. Franz Schmidberger. Zatem rok 1986 to rok pierwszego kontaktu wiernych z Polski z Bractwem Kapłańskim św. Piusa X, a więc z Tradycją katolicką. Jak wiemy, przed 1988 rokiem inne zgromadzenia o tradycjonalistycznym charakterze nie istniały.

Gdańskie kontakty

W latach 70. w Gdańsku powstała endecka organizacja Niezależna Grupa Polityczna, która w 1982 roku przyjęła nazwę Ruch Narodowy. Od początku jednym z jej głównych celów była walka z modernistycznymi wpływami w Kościele. W tej sprawie jej działacze pisali do biskupów i księży listy dotyczące głównie przejawów desakralizacji liturgii. Ruch Narodowy utrzymywał kontakt ze szkockim tradycjonalistą katolickim Hamishem Fraserem, który wydawał czasopismo „Approaches”.

Najciekawszą w tym wszystkim rzeczą jest fakt, że kontakty te zaowocowały prawdopodobnie jedynym w historii przedrukiem artykułu z pisma katolicko-tradycjonalistycznego w pierwszoobiegowej prasie wydawanej w kraju komunistycznym. W „Dzienniku Bałtyckim” datowanym na 28–30 stycznia 1983 roku opublikowano bowiem fragmenty artykułu Hamisha Frasera z „Approaches” dotyczącego stanu wojennego w Polsce. Fraser otrzymywał informacje na temat sytuacji politycznej Polski od działaczy Ruchu Narodowego, sami siebie określali mianem „niekomunistycznej opcji proradzieckiej”. Ich poglądy na sytuację w kraju były standardowe dla ówczesnej endecji pewnego typu, nazwijmy go „giertychowskiego” (mimo konfliktu tego środowiska z samym Jędrzejem Giertychem), a więc za największe zagrożenie uważali Republikę Federalną Niemiec, ośrodki syjonistyczne i zachodnią masonerię.

Te trzy grupy nawoływały polskich robotników do buntu przeciwko władzy, co skończyłoby się wyniszczającym konfliktem Polski ze Związkiem Radzieckim, zaś w sensie geopolitycznym ZSRR jest naszym sojusznikiem, gdyż strzeże naszych zachodnich granic na Odrze i Nysie. Tak w skrócie można określić poglądy Ruchu Narodowego (nawiasem mówiąc, identyczną linię prezentował wspomniany wcześniej Jan Bogdanowicz). Pisze więc dziennikarz „Dziennika Bałtyckiego” podpisany inicjałami „A.M”:

Biorąc pod uwagę, że w tym pierwszym, spontanicznym etapie protestu, udział księży [w ruchu Solidarności] mógł mieć swoje uzasadnienie, to widowiskowość tego udziału licznych polskich i zagranicznych katolików budziło wiele zastrzeżeń, zdziwienia i pytań wcale niebłahej natury, zaś w niektórych przypadkach pełnych głębokiego niepokoju, czy Kościół katolicki w Polsce wstąpił na właściwą drogę uczestnicząc w skomplikowanej rozgrywce politycznej, której znaczenie wykraczało już wtedy daleko poza granice naszego kraju. Najistotniejszy chyba głos w tej sprawie pochodzi od katolików brytyjskich i sformułowany został w szkockim wydawnictwie „Approaches” pod tytułem „Stan wojenny w Polsce”. Ukazał się on w kilka zaledwie miesięcy po wprowadzeniu w Polsce stanu wojennego. Dla wielu czytelników może to być informacja zarówno zaskakująca jak niewiarygodna, ale to właśnie wydawnictwo katolickie wykazało daleko idące, a może i całkowite zrozumienie dla decyzji gen. Jaruzelskiego i uznało w pełni jego racje dla wprowadzenia zarządzeń nadzwyczajnych w celu wprowadzenia w Polsce politycznego porządku i spokoju.

I dalej „Dziennik Bałtycki” szeroko cytuje Frasera piszącego o trockistach z KOR-u, ateizmie Michnika i Kuronia, katolickiej fasadzie „Solidarności” sterowanej przez KOR itd.

Pod koniec lat 80. skontaktował się z Ruchem Narodowym szukając kontaktów w polskich grupach konserwatywnych Leonardo Przybysz, Brazyliczyk polskiego pochodzenia będący członkiem TFP (Tradição, Família e Propriedade, czyli Tradycja, Rodzina i Własność), który zorganizował wyjazd do Francji. Tam w 1989 roku działacz Ruchu Narodowego Piotr Błaszkowski z Gdańska po raz pierwszy uczestniczył we Mszy Trydenckiej w kościele św. Otylii. Była to Msza indultowa.

W 1990 roku Ruch Narodowy wydał we współpracy z TFP broszurkę dotyczącą Fatimy. Tak oto ogniskują się w jednym miejscu, w Gdańsku, dwa początki – początki działalności TFP w Polsce (obecnie jako SKCh im. ks. Piotra Skargi) oraz początki Tradycji katolickiej w Polsce. W 1994 i 1995 roku Ruch Narodowy (wśród nich m.in. obecny dyrektor Wojskowego Biura Historycznego prof. Sławomir Cenckiewicz) zorganizował pikiety antymodernistyczne pod katedrą oliwską w Gdańsku, w ramach sprzeciwu wobec wprowadzenia świeckich szafarzy Komunii św. Członkowie Ruchu Narodowego zaangażowali się też w apostolat Bractwa św. Piusa X na Wybrzeżu.

Konserwatyści, monarchiści i tradycjonaliści

Począwszy od 1987 roku zaczęły ukazywać się publikacje o wydźwięku tradycjonalistycznym we wrocławskim piśmie konserwatystów i liberałów „Stańczyk” wydawanym przez Tomasza Gabisia – opublikowano tam między innymi artykuły dotyczące francuskiej tradycjonalistycznej organizacji Chrześcijańskie Centrum Andre i Henriego Charlier oraz na temat TFP, natomiast w numerze 13 z 1990 roku opublikowany został fundamentalny dla ówczesnego środowiska tradycjonalistycznego tekst Adama Gwiazdy „Potrzeba frontu tradycjonalistycznego”. Tekst ten był wskazówką dla grup tradycjonalistycznych jak postępować – integrować rozproszone grupki, umacniać, budować, zbierać bez względu na zapatrywania polityczne oraz to, którą konkretnie opcję tradycjonalistyczną się popiera. Była to taktyka swoistego „tradycjonalistycznego ekumenizmu”.

Wtedy, kiedy pierwsi polscy tradycjonaliści byli pozbawioną zaplecza grupą licealistów i studentów, koncepcja ta wydawała się najlepszym rozwiązaniem – tak długo, jak to możliwe, wykorzystywać wsparcie różnych grup bez wikłania się w zachodnie spory. Mogło to być tylko chwilową taktyką, bo wraz z pojawieniem się FSSPX w Polsce sytuacja uległa zmianie. Nastąpiła polaryzacja – jedni wybierali abp. Lefebvre’a, inni linię Ecclesia Dei. Kontakty między tradycjonalistami – często bardzo serdeczne – wraz z wyborem jednej opcji szybko stawały się zimne, albo wygasały.

Adam Gwiazda, członek założyciel Klubu Zachowawczo-Monarchistycznego wespół ze swoim szkolnym przyjacielem, zmarłym kilka lat temu posłem Arturem Górskim, redaktorem „Stańczyka”, był początkowo klerykiem seminarium księży misjonarzy w Polsce, potem za namową Marka Jurka wstąpił do seminarium Bractwa Kapłańskiego św. Piotra w Wigratzbad, a następnie w 1994 roku przeszedł do seminarium Bractwa św. Piusa X we Flavigny, skąd później odszedł, po czym osiedlił się we Francji na stałe, gdzie działał w znanej narodowo-rewolucyjnej grupie Czarne Szczury (GUD) (można poczytać jego ciekawe artykuły na temat działalności GUD w „Szczerbcu”).

W swoim artykule pisze na temat braku istnienia w Polsce środowisk tradycjonalistycznych: „Skoro sytuacja Kościoła w Polsce wygląda dość dobrze w porównaniu z Europą Zachodnią, to nie mógł się wyłonić silny ruch broniący Tradycji. Spór między orientacjami progresywną i zachowawczą przybrał kształt polemiki wewnątrz niepodzielnego organizmu”.

Jako inne przyczyny wskazuje płytką pobożność i brak prawicy działającej w realiach politycznych. Stawia też kapitalną tezę wynikającą w historii Polski, jakże aktualną i dzisiaj! „Pobożność ludowa może być znakomicie pogłębiana przez dobrych duszpasterzy, których zawsze Polsce brakowało – ksiądz nie ma czasu zajmować się chrztami i spowiedzią, kiedy ma inne ważniejsze zadania: przechowywanie broni i kontaktowanie się z chłopcami z lasów lub choćby z komitetami strajkowymi”.

W kolejnych numerach „Stańczyka” drukowano m.in przedruk notki z niemieckiego pisma „Puermagazin” na temat śmierci abp. Lefebvre’a (numer 17 z 1992 roku) czy artykuł ks. Franza Schmidbergera o chrześcijańskim ładzie społecznym (nr 20 z 1994 roku), od numeru 17 w niemal każdym numerze omawiano też biuletyn niemieckiego dystryktu Bractwa Kapłańskiego św. Piusa X w rubryce „z czasopism”, w której omawiano obszernie zagraniczne periodyki prawicowe.

W 1988 roku na łamach tygodnika „Forum”, w którym drukowane się polskie tłumaczenia z prasy zagranicznej ukazało się tłumaczenie francuskiego tekstu na temat święceń biskupich dokonanych przez abp. Lefebvre’a. W 1990 roku wydano pierwszy numer czasopisma „Prawica Narodowa”, którego redaktorem naczelnym był wspomniany wcześniej Krzysztof Kawęcki. W numerze tym ukazało się tłumaczenie kazania abp. Lefebvre’a z konsekracji z 1988 roku. Była to pierwsza w Polsce publikacja stawiająca działalność Arcybiskupa w pozytywnym świetle.

W późniejszych numerach temat Tradycji i modernizmu wracał regularnie, m.in. publikowano artykuły ks. Poradowskiego i innych kapłanów dotyczące modernizmu w Kościele. W 1990 roku ukazał się w organie Polskiego Stronnictwa Narodowego Bolesława Tejkowskiego „Polska Myśl Narodowa” artykuł Andrzeja Kowzana „Marcel Lefebvre i schizma XX wieku”, który niepochlebnie wyrażał się o Arcybiskupie. Artykuły na temat abp. Lefebvre’a ukazywały się też m.in. w „Gazecie Warszawskiej” Macieja Giertycha (1988 rok) i „Słowie Narodowym” (organ SN „senioralnego”).

W 1992 roku wspomniane już wcześniej Chrześcijańskie Centrum Henriego i Andre Charlier zorganizowało wyjazd Francuzów (związanych m. in. z Frontem Narodowym czy Akcją Francuską) do Częstochowy (gdzie prelekcję dla nich wygłosił Marek Jurek), w Bieszczady i do Lwowa (gdzie wzięli udział w uroczystościach ponownego pochówku zmarłego w 1984 roku grekokatolickiego kardynała Józefa Slipyja). Podczas wizyty w Polsce Francuzom towarzyszyli m. in. Leszek Królikowski, Adam Gwiazda i Ryszard Mozgol.

Liga Katolicka i ZChN

W 1990 roku zaczął wychodzić wydawany przez ZChN dwumiesięcznik „Wiadomości Katolickie”, który był nastawiony na apostolat i akcję polityczną na Białorusi, Ukrainie i Litwie. Był on dość konserwatywny, opublikowano tam m.in. encyklikę św. Piusa X „Pascendi” czy fragmenty dzieł św. Tomasza z Akwinu. Jakiś czas później pismo zostało przejęte przez Bractwo Kapłańskie św. Piusa X. W numerze 7 wydanym w 1991 roku w stopce redakcyjnej widnieje już ks. Gerard Mura FSSPX, wykładowca seminarium w Zaitzkofen.

W 1991 roku Tomasz Maszczyk i Ryszard Mozgol (który dzięki rodzinie z Niemiec nawiązał kontakty z kapłanami FSSPX, głównie z ks. Gerardem Murą) powołali do życia na Śląsku Ligę Katolicką. Wkrótce zaczęły dołączać inne osoby z całego kraju (wśród nich m. in. późniejszy przewodniczący sejmiku lubelskiego Konrad Rękas).

Działania Ligi były sporadyczne i ograniczone do pisania listów do hierarchii kościelnej – pisano listy do Watykanu w sprawie indultu, legalności tradycyjnej Mszy, uczęszczania na liturgię sprawowaną przez księży FSSPX (listy te były publikowane w „Pro Fide, Rege et Lege”, „Zawsze Wiernych” i „La Nef”, organie FSSP we Francji); w sprawie komentarzy do Biblii Tysiąclecia oraz w sprawie tradycyjnej dyscypliny kościelnej, a także składano prośby o indult do biskupów w Katowicach i Gliwicach.

Publikowano również stanowiska w sprawach związanych z kwestiami religijnymi (Liga dwukrotnie publikowała w „Dzienniku Zachodnim” oświadczenia – w sprawie kary śmierci oraz w sprawie aborcji, w związku z decyzjami UE), członkowie Ligi pomagali w redagowaniu działu religijnego „Pro Fide Rege et Lege”, pisma Klubu Zachowawczo-Monarchistycznego, a także w organizacji Mszy tradycyjnych, rekolekcji (np. rekolekcje przeprowadzone przez ks. Johna Emersona FSSP w parafii pw. Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny w Chorzowie-Batorym w 1993 roku) i pielgrzymek (polska grupa na pielgrzymce tradycjonalistycznej do Chartres). Działalność Ligi zakończyła się w 1994 roku. Zachowało się 18 deklaracji członkowskich Ligi Katolickiej. Deklaracje były wypełniane pomiędzy 6 września 1991 roku a 19 października 1993 roku. Przytłaczająca większość to studenci (UJ, UŚl., KUL, UWr.), ale również lekarz, przedsiębiorca, uczeń szkoły zawodowej, rolnik. Wśród nich była tylko jedna kobieta. Członkowie Ligi pochodzili z Wrocławia, Torunia, Sosnowca, Miechowa, Tarnowa, Lublina, Krakowa, Chorzowa i Katowic. Trzon stanowili członkowie Klubu Zachowawczo-Monarchistycznego, ale zdarzali się również członkowie Stronnictwa Narodowego, Konfederacji Polski Niepodległej i Unii Polityki Realnej. Część z tych osób pozostaje aktywna politycznie do dziś, niektórzy związani są z apostolatem Bractwa św. Piusa X. Jeden członek został kapłanem – ks. Leszek Królikowski z Gdyni, wstąpił do seminarium FSSPX w Zaitzkofen w 1995 roku, wyświęcony został w 2001 roku, a w 2006 roku przeszedł do Instytutu Dobrego Pasterza.

Równolegle, w tym samym czasie rozwijała się linia tradycjonalistów związana ze Zjednoczeniem Chrześcijańsko-Narodowym (Krzysztof Kawęcki, Jacek Bartyzel, Konrad Szymański, Marek Jurek, Ryszard Mozgol – w obu tych środowiskach, Piotr Spyra – wicewojewoda śląski w l. 2011–2015). W Poznaniu wokół Konrada Szymańskiego (obecnie minister do spraw Unii Europejskiej) działał Ruch Młodych o charakterze konserwatywnym, narodowym, tradycjonalistycznym i studenckim. Tradycjonalizm Ruchu Młodych był „ekumeniczny”, tzn. otwarty na FSSPX, FSSP, i TFP. Spotkania organizowane były ze wszystkimi chętnymi – Leonardo Przybyszem, ks. Johnem Emersonem FSSP, ks. Jean-Marie Piotrowskim FSSPX.

Poza środowiskiem Ligi Katolickiej na Śląsku swoje kontakty z Bractwem posiadał także Mariusz Siwoń (FSSPX w Wielkiej Brytanii). To spowodowało, że faktycznie na początku istniały dwa środowiska. To pierwsze, Liga Katolicka, było ekumeniczne, zaś drugie utrzymywało kontakt wyłącznie z FSSPX i Derekiem Hollandem z Międzynarodowej Trzeciej Pozycji (International Third Position, ITP), dzięki któremu do Polski przyjeżdżali tradycyjni kapłani z Wielkiej Brytanii (diecezjalni księża współpracujący z FSSPX). W tym środowisku powołano do życia chorzowskie Wydawnictwo Canon, które opublikowało w 1995 roku dwie książki (abp. Lefebvre’a i bp. Fellaya).

W 1991 roku Ryszard Mozgol został redaktorem działu religijnego „Pro Fide, Rege et Lege”. Razem z Adamem Gwiazdą (wtedy jeszcze klerykiem FSSP) po cichu przyjęli, że linia musi być elastyczna – godząca spory z Zachodu. Jak przyznaje dziś sam Mozgol, było to trochę idealistyczne.

Wraz z twardym opowiedzeniem się po stronie FSSPX w 1994 roku skończył się tradycjonalistyczny „ekumenizm”. Klub Zachowawczo-Monarchistyczny organizował dwa razy w roku konferencje edukacyjne. W pierwszym kwartale 1993 roku tematem konferencji był tradycjonalizm katolicki. W numerze 2 „Pro Fide Rege et Lege” z 1993 roku ukazały się dwa wykłady wygłoszone na tej konferencji. Pierwszy, autorstwa ówczesnego kleryka FSSP Adama Gwiazdy, nosił tytuł „Zagrożenia współczesnego Kościoła” i dotyczył zagadnień ekumenizmu, wolności religijnej i liberalizmu. Drugi, autorstwa ks. Martina Lugmayra FSSP „Tradycja i Kościół” dotyczył katolickiego rozumienia tradycji. We wcześniejszym numerze PFReL (1/1993) ukazał się artykuł Adama Gwiazdy piszącego pod pseudonimem „Paweł Adamski” pt. „Owoce rewolucji liturgicznej” dotyczący protestantyzacji liturgii po II Soborze Watykańskim, a także list Ligi Katolickiej do Ecclesia Dei w sprawie tradycyjnej Mszy.

Oficjalny apostolat Bractwa

Bractwo Św. Piusa X rozpoczęło swój apostolat w pokomunistycznych krajach Europy Środkowo-Wschodniej z inicjatywy ks. Franza Schmidbergera, który był Przełożonym Generalnym Bractwa od 1982 do 1994 r. Zaczynając od 1991 r. kapłani Bractwa odwiedzali Budapeszt, Pragę, Mińsk, Tallin, Kowno, Moskwę i Kijów.

Początkiem apostolatu Bractwa w Polsce były rekolekcje ignacjańskie, które w nadbałtyckim miasteczku Jastrzębia Góra na przełomie stycznia i lutego 1991 r. poprowadził ks. Jean-Marie Piotrowski, kapłan polskiego pochodzenia z Belgii. W rekolekcjach tych wzięło udział 6 osób. W tym samym roku ks. Piotrowski rozpoczął wydawanie pierwszego pisma Bractwa św. Piusa X po polsku – „Pod Twoją Obronę”. W piśmie publikowano przedruki zagranicznych tekstów na temat abp. Lefebvre’a i FSSPX, zaś jakość druku była dość słaba (jako ciekawostkę można podać fakt, że drukowała go gdańska drukarnia Pallotynów). Z niego wykrystalizowało się późniejsze „Zawsze Wierni”. Nowy tytuł prawdopodobnie zawdzięczamy o. Benedyktowi Huculakowi, który niekiedy zastępował ks. Stehlina, odprawiając Msze św. w kaplicach Bractwa.

W 1992 r. w Poznaniu Mszę św. odprawił stary kapłan z Wielkiej Brytanii ks. Klaudiusz (być może był on związany z Derekiem Hollandem), zaś jesienią w prywatnym mieszkaniu w Gdańsku-Wrzeszczu Mszę odprawił ks. Jean-Marie Piotrowski. W pierwszej połowie lipca 1993 roku bp Richard Williamson odwiedził m.in. Gdańsk (gdzie odprawił Mszę św. w kaplicy domowej pallotynów przy kościele pw. św. Elżbiety, dzięki zaprzyjaźnionemu z Tradycją tamtejszemu ojcu pallotynowi – wizytę organizował Leszek Królikowski). Ks. biskup zwiedził wówczas Westerplatte i odbył spacer po sopockim molo. W Warszawie zaś udzielał bierzmowania w piwnicy jednego z bloków.

W dniach 29–31.05.1993 r. grupa Polaków uczestniczyła w pielgrzymce Tradycji na trasie z Chartres do Paryża. Na jesieni 1993 r. zorganizowano Mszę św. trydencką w kościele pw. św. Andrzeja Boboli w Sopocie. Odprawił ją przełożony tradycyjnych redemptorystów, o. Michael Mary Sim, który odwiedził również inne miasta, w tym Chorzów. Katoliccy tradycjonaliści ze Śląska i Pomorza uczestniczyli również we Mszach w obrządku ormiańskokatolickim, w Gdańsku odprawiał je ks. Kazimierz Filipiak, zaś w Gliwicach ks. Józef Kowalczyk (w ostatnich latach niekiedy posługujący na indulcie na Ziemi Lubuskiej).

Pewnym problemem zarówno wówczas, jak i dziś, jest birytualizm. Jak napisał w jednym z listów jeden z pierwszych polskich tradycjonalistów Maciej Przebindowski: „tak długo, jak osoby deklarujące się jako tradycjonaliści będą uczęszczać na nową Mszę, tak długo nawet nie będzie komu animować czegokolwiek”.

Era indultów

Pierwszoplanową postacią ruchu katolickiego tradycjonalizmu w Poznaniu był niewątpliwie Marek Jurek. Wokół niego skupiała się grupa katolików, głównie studentów, która zainteresowana była Tradycją katolicką. Marek Jurek w ramach spotkań duszpasterstwa akademickiego przy poznańskim kościele pw. św. Stanisława Kostki opowiadał im o historii i bieżących wydarzeniach w ruchu Tradycji katolickiej w Europie, wyjaśniając genezę jego powstania i rolę, jaką odegrał w Kościele arcybiskup Marceli Lefebvre i inni duchowni przeciwstawiający się modernizmowi.

Również w jego domu, a później przy ołtarzu św. Piusa X w poznańskim kościele farnym, odbywały się spotkania modlitewne, których uczestnicy rozważali tajemnice różańca świętego. Stali się oni z czasem zalążkiem późniejszej grupy wiernych, która wystąpiła do abp. Jerzego Stroby z prośbą o wydanie indultu na Msze św. sprawowane w rycie klasycznym. Należeli do niej m.in prócz Marka Jurka również Konrad Szymański, Marcin i Jan Filip Libiccy, oraz Piotr Tryjanowski, którzy odwiedzali seminarium FSSP w Wigratzbad. Dzięki kontaktom Marka Jurka z tradycjonalistami z Europy Zachodniej Poznań odwiedzili ks. Jean-Marie Piotrowski czy ks. Paul Crane SI, twórca miesięcznika „Christian Order”, a także księża Bractwa Św. Piotra. Msze odprawiane były najpierw w mieszkaniach prywatnych, a później w poznańskich kościołach pw. Św. Stanisława Kostki na Winiarach w kościele pw. Najświętszej Krwi Pana Jezusa przy ul. Żydowskiej, gdzie w kwietniu 1993 r. odprawiono pierwsze tradycyjne rekolekcje wielkopostne.

Był to jeszcze czas, gdy poznańscy tradycyjni katolicy, wszyscy bez wyjątku, mówili o księżach, którzy otrzymali sakrę z rąk abp. Lefebvre’a: „nasi czterej młodzi biskupi”. Niebawem jednak miało się to zmienić. 5 kwietnia 1994 roku abp Stroba wydał zgodę na indult. Był to pierwszy indult w Polsce.

Środowisko powstałe wokół Ligi Katolickiej rozpoczęło w 1994 roku starania o zgodę na indult. Metropolita katowicki abp Damian Zimoń udzielił zgodę, a opiekę powierzył swojemu sekretarzowi ks. infułatowi (w latach 2005–2014 biskupowi diecezji legnickiej) Stefanowi Cichemu. Grupa spotykała się na wykładach w domu sekretarza raz w miesiącu. Tematyka związana była z historią Kościoła. Ks. Cichy wiedział o tym, że niektóre osoby z tamtej grupy miały kontakt z FSSPX (ks. Stehlin odprawił w 1995 roku Mszę św. w tym samym kościele, w którym odprawiał Mszę wcześniej ks. Emmerson). Nie ukrywali tego, a on nie potrafił ukryć dostatecznie, że pilnowanie «monarchistycznych ekscentryków» nie jest jego wymarzonym zadaniem. Ks. Stefan Cichy udzielił w 1995 roku ślubu w tradycyjnym rycie Ryszardowi i Małgorzacie Mozgolom. Mniej więcej w tym samym czasie ks. Jean-Marie Piotrowski FSSPX udzielił w jednym z warszawskich kościołów ślubu Rafałowi i Magdalenie Mossakowskim.

Nowy rozdział

W dniu 15 sierpnia 1993 r., w święto Wniebowzięcia Najśw. Maryi Panny, Przełożony Generalny Bractwa założył Przeorat pw. Matki Boskiej Fatimskiej dla krajów Europy Wschodniej. Przeorat był nazwany ekstraterytorialnym (założonym poza swym terytorium). Państwa Bałtyckie, Polska, Rosja, Białoruś, Ukraina i Albania, które to kraje zostały wzięte pod jego opiekę, przez Europejczyków z Zachodu były postrzegane jak jakiś inny świat, więc przeorat był żartobliwie zwany „ekstraterrestrialnym”.

Siedzibą przeoratu znalazła się w siedzibie dystryktu Austrii, w Jaidhof. Jednak początki jego działania skończyły się niepowodzeniem. Nastąpiła konieczność dokonania zmian personalnych. W maju 1994 r. decyzją Przełożonego Generalnego, nowym przełożonym przeoratu w Jaidhof został mianowany ks. Karol Stehlin. Jego współpracownikami zostali Szwajcar ks. Werner Bösiger (do dzisiaj jest on odpowiedzialny za apostolat na Białorusi i w Rosji) i brat zakonny Klaus Meckes, Niemiec ze Szwabii, z pewnością znany wszystkim wiernym warszawskiego Przeoratu.

Odtąd zaczyna się kolejny rozdział obecności Tradycji katolickiej w Polsce. Ale to już zupełnie inna historia…

Źródła:

Chciałbym serdecznie podziękować Ryszardowi Mozgolowi i Piotrowi Błaszkowskiemu za przekazanie wiedzy na temat tamtych wydarzeń, a także ks. Leszkowi Królikowskiemu za cenne poprawki. PP.

Piotr Pętlicki
https://www.piusx.org.pl

Komentarze 24 do “Początki tradycjonalizmu katolickiego w Polsce – lata 1986–1994”

  1. Isreal said

    roraty 2019 poświęcone Kardynałowi Prymasowi Tysiąclecia Stefanowi Wyszyńskiemu … (jak zresztą cały rok…), celebrant na pierwszej mszy opowiada o szczególnym udziale Prymasa w ustaleniach soboru watykańskiego 2 … ksiądz opowiadał w dobrej wierze …

  2. lewarek.pl said

    Bardzo ciekawy temat. Ale znając temperament jednych gajówkowiczów i sekciarstwo innych wiem, że będzie draka, wyzwiska i różne takie.

  3. Joannus said

    ”Jędrzej Giertych został pochowany w 1992 roku w Kórniku koło Poznania zgodnie ze swoją wolą w obrządku tradycyjnym.”

    Zgodność z wolą nie była dopełniona jak należy.
    Obrządek tradycyjny nie pasował aby ciało zostało spalone. Po Mszy pogrzebowej novusowej w kościele, zanim skrzyneczka z prochami została zagrzebana w dole, w małej kapliczce cmentarnej Ksiądz staruszek odprawił ok 15 minutową Mszę po łacinie.

    Dalej.
    Szkoda, że P. Pętlicki dobił tylko do 1994 roku. widać ćwierćwiecze apostolatu FSSPX nie bardzo pasuje by nad nim się pochylić i przypomnieć dla wielu.

    ————
    Każdy artykuł ma ograniczoną objętość.
    Admin

  4. Koncert z kościoła p.w. św. Stanisława Biskupa i Męczennika w Boguchwale.

  5. Fred said

    z tekstu widzimy wyraznie PUSTO I CISZA na polu TRADYCJI w PRL – wymieciona kompletnie – ostatni ks. Poradowski uciekł do Chile przed bolszewikami –
    a poza rozlewaniem trucizny modernizmu i pojeniem wiernych ściekami herezji (poczytaj Pascendi) „katolickie” autorytety doby PRLu zadusiły wtedy
    jakiekolwiek elementy Tradycji Katolickiej; jak można nazwac wynaturzenie (msza?) big beatowe Trapistow z Podkowy Lesnej gdy wieczorem tego samego dnia Watykan zamykał Sobor Watykanski II a w Polsce huczały gitary elektryczne w kosciele, za wiedza Wyszynskiego i Wojtyły przyklaskiem te Trapistowe gitarowki wyszły na eksport do Europy Zachodniej i pamiętamy je z każdej parafii. Haniebne? no nie Novus Ordo na takie traktowanie zasługuje…
    ks. Michał Woźnicki z Poznania przypomina czesto o podmianie religii w PRLu w latach 50-tych, czego nie mowi ks. Guz (KUL wie skąd bierze pieniądze)
    Dobrze ze Hamish Fraser (dawny komunista potem Tradycjonalista gorliwy) pojawia sie w artykule – warto zajrzeć do opisu zniszczenia katolicyzmu w Polsce, czy raczej podmiany religii — opisanego w detalach w artykule- “Fatima – Lessons from Poland” which appeared in Apropos 29 – a publikowanego przez syna pana Frasera Tony – w
    Apropos ( bo to PRL jako satelita bolszewizmu rozlała błędy na cały świat Kościoła z pozycji siedziby Sw. Piotra)

    https://gazetawarszawska.com/index.php/historia/429-wojtyla-i-zydomasoneria-dossier-on-ido-c

    WNIOSEK – Zza granicy przybyli księża Tradycji i pomogli Polsce dopiero 50 lat po zabiciu przez czerwonych z PPR kwiatu doktryny w latach czystek 1945-53

    Jak ktoś z Tradycji chce zobaczyć mszę pogrzebowa za krola Ludwika XVI ( prawie 2 tyg. temu była rocznica śmierci )-
    Messe solennelle de Requiem pour Louis XVI – REQUIEM ÆTERNAM

  6. lewarek.pl said

    Zastanawiające jak łatwo księża o przedsoborowej formacji dostosowali się do posoborowia. Czy był jakiś opór – nie wiadomo. Kiedyś na śp. Rebelyi poszukiwano takich „nieposłusznych” księży, rozpytywano, ale nie dało to żadnych rezultatów. O wyjątkach, takich jak ks. Poradowski, wiedziano, ale to były tylko jednostki. Wiedziano też o księżach, którzy potajemnie odprawiali Mszę Trydencką, np. w bocznych kaplicach na Jasnej Górze, lecz nie miało to żadnego przełożenia na ich codzienne działania. Katolicki prezbiteriat w Polsce pod względem wdrażania posoborowych nowinek liturgicznych okazał się wyjątkowo zdyscyplinowany. Na szczęście, jeśli idzie o katolicką etykę, spowiedź i inne praktyki religijne, to zachowały się przedsoborowe wzorce postępowania. Plus dla komuny, która skąpiła rodakom paszportów i utrudniała przenoszenie dekadencji zachodniego Kościoła do Polski.

  7. . said

    „Ale znając temperament jednych gajówkowiczów i sekciarstwo innych wiem, że będzie draka, wyzwiska i różne takie.”

    Jak się na początku pisze taki komentarz to się samemu sobie wystawia zła opinię.

  8. błysk said

    Cenna publikacja .Od lat trochę rzeczowych informacji. Trzeba by próbować wyjaśnić milczenie Kościoła w Polsce na temat Vaticanum II i powolne kruszenia się Kościoła. Tu chciałbym zasygnalizować publikacje K. Zagozdy na temat prymasa Wyszyńskiego.,Był on w prezydium Soboru i z tego co wiadomo nie oponował przeciwko niszczycielskim uchwałom min. o wolności religijnej i ekumenizmu .Oczywiście nikt nie podważa jego zasług w walce z komuną. Sam Pan Bogdanowicz skarżył sie ,że Wyszyński bronił w pewnym zakresie uchwał soborowych ,uczestniczył także w tzw. sacrosongu tj. wrzaskliwych koncertach muzycznych
    w kościolach warszawskich .Pamiętam,że na zamkniętym spotkaniu studentów na pytanie na temat skutków usunięcia łaciny w Kościele odpowiedział, że sa zyski duszpasterskie i straty w nauce., nie wspierał także walki z ustawą o aborcji /słownie , tak/. Autor publikacji zdaje się nie wie ,że Krzysztof Kawęcki wyjechał do arc. Lefebwre,a w imieniu osoby ,która miała zakaz wyjazdu.,ale z którą uzgodnił treść rozmowy. Nadto pozytywnie przedstawił Ruch Narodowy z Gdańska ,którego szef – Mariusz Urban miał kontakty z wywiadem sowieckim .Potwierdzam także ,ze nie uszanowano woli Jędrzeja Giertycha co do jego pogrzebu, ponieważ skremowano Jego zwłoki ,a Msza trydencka na cmentarzu w Kórniku miała miejsce tylko z udziałem kilku osób . Co do Bractwa Piusa X , które zawitało do Polski i rozwinęło się dzięki inicjatywie Kawęckiego ,mam takie uwagi : Bractwo interesuje się wyłącznie religią ,natomiast Kościół w Polsce łączył wiarę z patriotyzmem . Dobrze byłoby pisać szerzej i o innych , RACZEJ NIEZNANYCH INICJATYWACH KRAJOWYCH .

  9. Joannus said

    Ad 5
    ”ks. Michał Woźnicki z Poznania przypomina czesto o podmianie religii w PRLu w latach 50-tych, ”
    Ksiądz Woźnicki zdaje się doznał oświecenia i to nie tak dawno.
    Strzela jak z karabinu oskarżeniami ad personam, niczym zbuntowany Luter. Sedewakantyści w stosunku do niego, postępują bardziej godnie jak przystoi katolikom Tradycji.

    Zanim nastał PRL niemiaszki wymordowali najgorliwszych z duchowieństwa, a i banderowcy się nie hamowali. Za okupacji przechowywano dużo z nacji starszych we wierze, którzy po wojnie przywdzieli szatki duchownych i usadowili się gdzie trzeba, także i bez szatek -vide Tygodnik Powszechny.

    Przejmowanie, czy podmiana szła sporo wcześniej.
    Sięgając głębiej do piłsudczyzny. Podczas audiencji Ad Limina , Ojciec święty Pius XI chłodno przyjmując biskupów wyrzekł- wracajcie do Polski , trzeba zerwać z masonerią.
    Wymownym jest zachowanie się biskupów wobec nagonki na Stefana Kardynała Sapiehę, po usunięciu truchła piłsuda z miejsca poświęconego.
    Tylko dwóch biskupów – łomżyński i siedlecki, wraz z Arcybiskupem Teodorowiczem, wsparło Sapiehę.

  10. Fred said

    zdrajcy Wiary z bolszewickiego posoborowia dalej na pomnikach! Choć mija sporo czasu od tej konferencji w 2019 roku.
    Uświadomienie Polakom trucizny Novus Ordo, którą to truciznę „autorytety z pomników” serwowały wielu pokoleniom Polaków jest bez echa:

    Pojawia się oczywiście niejaki (czuć tu Opus Dei)

    co sieje kąkol u „człowieka rozumnego”

    Czyli ciągle taka presja na niekumatych … ale też na tych z Tradycyjnych oficyn wydawniczych w PRLbis, którzy pomimo otrzymania 7-8 lat temu obszernych tekstów, dalej mają dokumenty na autorytety pomnikowe w szufladzie – było jasno powiedziane –
    „Panie nie wydrukuję tego – nie chcę aby mnie Polacy-Katolicy zlinczowali!”, inaczej mówiąc lud jest ciemny – „bo człowiek rozumny z NOMu/OD”- nie chce prawdy!

  11. . said

    „Ksiądz Woźnicki zdaje się doznał oświecenia i to nie tak dawno.
    Strzela jak z karabinu oskarżeniami ad personam, niczym zbuntowany Luter.”

    Dobrze przynajmniej, że nie broni z ambony jawnych zdrajców, kanalii i renegatów tak jak to robi wielu innych księży przy okazji sprytnie pokorę i posłuszeństwo udających.

  12. Przemysław Jakub said

    Katolicyzm w Polsce został głównie rozwalony przez sektę tzw. charystów, czyli stowarzyszenie osób duchownych, związanych z podwarszawskimi Laskami i tamtejszym ośrodkiem dla niewidomych dziewcząt, prowadzonych przez siostry zakonne. Główną rolę odegrał tutaj x. Korniłowicz – wiadomego pochodzenia. Dużo dziewcząt, które wstępowały do sióstr z Lasku również były wiadomego pochodzenia, m. in. Zofia Steinberg. Z tym środowiskiem bardzo ściśle byli powiązani xx. Wojtyła i Wyszyński. O tym ma odwagę mówić tylko pan Krzysztof Zagozda, reszta milczy na ten temat. Brak wiedzy, czy celowe przemilczanie prawdy? Dlaczego wiadomości na ten temat są tak mocno spowite mgłą tajemnicy?

    Tutaj wywiad z panem Zagozdą, przeprowadzony przez Rafała Mossakowskiego, gdzie wspomina o charystach:
    https://www.cda.pl/video/46221381c/vfilm

  13. Boydar said

    Panie Przemysławie.

    Żadna sekta ani stowarzyszenie nie były w stanie tego dokonać. Mogła natomiast organizacja międzynarodowa o ogromnych wpływach i nieograniczonym budżecie. I dokonała. A w Laskach to una miała ekspozyturę d/s szczególnych. Takich ekspozytur było więcej, o bardzo różnych specjalnościach, bo i „dzieło” było skomplikowane.

  14. lewarek.pl said

    12. Przemysław Jakub
    Katolicyzm w Polsce został głównie rozwalony

    Panie, czy pan jesteś przy zdrowych zmysłach? Katolicyzm w PRL po II wojnie światowej został postawiony na nogi jak nigdy chyba w historii Polski. Cały naród skupiał się wokół Kościoła i Prymasa Wyszyńskiego. Setki tysięcy pielgrzymów na Jasnej Górze, pełne kościoły, budowa setek nowych świątyń mimo zakazów i represji władz; nawet funkcjonariusze partyjni, milicjanci i wojskowi chrzcili potajemnie swoje dzieci i brali śluby kościelne – to ma być „katolicyzm rozwalony”? Jeżeli charyści mieli z tym coś wspólnego, to chwała im!
    Teraz dopiero możesz pan zobaczyć jak się rozwala katolicyzm. Nie potrzeba do tego charystów. Ryba psuje się sama. Od głowy.
    A Krzysztof Zagozda z zalinkowanego nagrania, sugerujący, że kardynał Wyszyński doszedł do stanowiska po trupach kardynała Hlonda i biskupa Łukomskiego, to paranoik i zwyczajny osioł.

  15. Kowalski3 said

    Panie lewarek – proszę o mały dystans . . . od spraw, których Pan nie akceptuje!

    Proszę dokładniej prześledzić CV, zarówno, Kard.: Hlonda,jak i Wyszyńskiego – np. co do,

    ich wyświęcenia na biskupów, to dopiero maestria podstępów! – wystrzeleni z procy, takie są fakty.

    Kopanie się ze ścianą faktów, ma tą przypadłość, że ściana zawsze stoi – jak FAKTY!

    – a kopiący wciąż kopie i kopać będzie po wieki, ale z jakiej perspektywy?! – czy aby na pewno . . .

    niebiańskiej?!

    Ani Wyszyński, ani Wojtyła, nie byli zupełnie obecni w gronie Kapłanów Katolickich i do tego

    Patriotów-Polaków! – – oto FAKTY!

  16. Lily said

    UCZESTNICY II SOBORU WATYKANSKIEGO.
    Kardynal Stefan WYSZYNSKI.Kard.1000 lecia.
    Biskup Karol J.WOJTYLA.Obecnie „sw” J.P.II.
    Biskup Antoni BARANIAK,byly metropolita
    poznanski,jak obecnie ks.S.Gadecki,od D.J.w K.K, i organizator wspolnie z M.Morawieckim
    „Dni czytania Pisma Sw”,dla „ukochanego”ludu.

  17. lewarek.pl said

    15. Kowalski3
    Ani Wyszyński, ani Wojtyła, nie byli zupełnie obecni w gronie Kapłanów Katolickich i do tego Patriotów-Polaków! – – oto FAKTY!

    Gówno, a nie fakty! Internet przyjmie każdą bzdurę, również to, co pan napisał.
    Życiorys kardynała Wyszyńskiego, syna prostego organisty z Zuzeli nad Nurcem, który dzięki swojemu zaangażowaniu w pracę dla Kościoła został prymasem Polski, znam na wylot. Wielokrotnie słuchałem jego kazań i podziwiałem jego kult maryjny. W mojej ocenie był to wielki patriota i wybitny kapłan. Losy Kościoła w Polsce po II wojnie światowej, którym on kierował, są na to najlepszym dowodem.

  18. Przemysław Jakub said

    Re 17:
    Ja też do tej pory byłem zafascynowany postacią naszego prymasa, a jednak to za jego czasów wprowadzano soborową destrukcję do Kościoła w Polsce. Prawda, że czyniono to bardzo delikatnie i subtelnie oraz stopniowo, a nie tak, jak np. we Francji, czy Holandii, gdzie od razu wzięto się za np. burzenie starych, zabytkowych ołtarzy, jednak modernizm już wkraczał na nasze ziemie. Są opinie, że to kard. Wyszyński wstrzymywał te destrukcyjne zmiany. A czy nie było czasem odwrotnie: że nieśmiało i po cichu dawał przyzwolenie na „aggiornamento” Jana XXIII?

  19. Joannus said

    Ad 17 Lewarek

    Właściwie to, nic dodać, nic ująć.

    Ale coś dodam.
    Zarzut braku patriotyzmu u Prymasa Wyszyńskiego to nikczemność i podłość.
    Zagozda robi za dywersanta.
    Prymas na soborze działał ze skrzydłem konserwatywnym, tak jak Arcybiskup M. Lefebvre. Sekowany był nawet przez samego Pawła VI, po donosach środowiska postępowców min. z Tygodnika Powszechnego.

  20. Boydar said

    A niektórzy za Ziuka to by się dali nawet rozstrzelać. Co zresztą wcale rzadkie nie było.

  21. lewarek.pl said

    18. Przemysław Jakub
    Odetchnąłem z ulgą widząc, że ma pan jednak rozsądne podejście do działań kardynała Wyszyńskiego. On był w bardzo trudnym położeniu. Z jednej strony był konserwatystą i był niechętny reformie wprowadzonej przez Pawła VI, zwłaszcza Novus Ordo Missae. Z drugiej jednak strony był mocno uformowanym kapłanem przedsoborowym, rozumiał co znaczy posłuszeństwo i nie mógł się przeciwstawić woli papieża. To oznaczałoby zerwanie ze Stolicą Apostolską – rzecz dla kardynała Wyszyńskiego nie do pomyślenia. Wprowadził więc reformy jakich domagał się papież, ale zrobił to tak, żeby nie wywołać rewolucji. Polscy katolicy przełknęli to dość gładko i wielu w ogóle nie zorientowało się, że w kościołach obowiązuje już nowy ryt. Odwrócenie kapłana i zastąpienie łaciny językiem polskim zauważył każdy, ale przeciętny katolik nie zastanawiał się nad gestami i modlitwami mszalnymi. No i jakoś poszło.
    Tak więc odpowiedź na ostatnie zdanie pańskiego wpisu jest taka: w duchu posłuszeństwa papieżowi kardynał Wyszyński wprowadził zmiany, których chciał papież, ale zrobił to tak, żeby nie odebrać polskim katolikom ich wiary. Tak jak to się stało na Zachodzie.
    Dopiero od niedawna, od dwudziestu lat z okładem, do kościołów wraca Tradycja. Co ciekawe, przywracają ją ludzie młodzi – młodzi kapłani i młodzi wierni. Sadzę, że gdyby kardynał Wyszyński dziś żył, bardzo by się z tego cieszył.

    19. Joannus
    Tak, ma pan rację. Kardynał Wyszyński był wymieniany nawet wśród papabili skrzydła konserwatywnego i na konklawe w 1963, tak samo w 1978 dostał podobno (podobno – bo to jest tajemnica konklawe) głosy kardynałów-elektorów.

  22. błysk said

    Ad.19. Ja też do niedawna tak uważałem ,ale publikacje Pana Zagozdy otworzyły mi oczy. Zacząłem sobie kojarzyć i przypominać. Trudno mi uczynić podsumowanie prymasowstwa Stefana Wyszyńskiego jako całości ,ale podam pewne fakty .Pierwszy to zawarcie ugody z PRL w 1950 r. ,ocenianej negatywnie przez Watykan i nie dotrzymanej przez komunę.Drugi – odezwa „przebaczamy i prosimy o przebaczenie ” do Niemców, która przyniosła szkody Kościołowi .Trzeci – to tolerowanie dość licznej grupy księży ,szkodników Kościoła ,takich np. jak Korniłowicz ,pod którego wpływem pozostawał .Dodajmy tu zdradę biskupów ,po aresztowaniu Prymasa , którzy to zaakceptowali .Najgorsze jednak ,o czym wspomina Zagozda, że Wyszyński jeszcze przed soborem ustanowił dwie parafie ,gdzie odprawiano msze twarzą do ludzi .I ostatni fakt, to niedocenianie morderczej ustawy o warunkach dopuszczalności przerywania ciąży z 1956 r,która przyniosła śmierć co najmniej 20 milionom Polaków. Prymas ,owszem wydał bardzo dobry list do wiernych ,ale ograniczał sie do wysyłania pism do władz ,postulując zmianę ustawy . Jedynym konkretnym osiągnięciem było dopilnowanie w Watykanie uznania naszych praw na Ziemiach Zachodnich. Raz jeszcze powtarzam ,że na soborze prymas ,jak się wydaje, nie wyrażał sprzeciwu wobec najgroźniejszych uchwał – o wolnośći religijnej i o ekumeniźmie. Także skład przedstawicieli na soborze był dziwny : Prymas ,Wojtyła i Baraniak. Zdaje sie ,że Wyszyński i Baraniak byli charystami.

  23. lewarek.pl said

    22. Błysk
    Trochę bawi mnie, że występuje tu w roli obrońcy kardynała Wyszyńskiego, ale jest to ktoś, o kim mam jak najlepsze zdanie i drażni mnie, gdy stawia mu się niesprawiedliwe zarzuty. Z zarzutami, które pan stawia Prymasowi, nie zgadzam się. Proszę wniknąć w sytuację, w której znajdował się kardynał Wyszyński i polski Kościół we wczesnym PRLu i dopiero mieć do niego pretensję na przykład o ugodę z komunistami.
    Odniosę się jednak do czego innego. Pisze pan: „I ostatni fakt, to niedocenianie morderczej ustawy o warunkach dopuszczalności przerywania ciąży z 1956 r,która przyniosła śmierć co najmniej 20 milionom Polaków. Prymas ,owszem wydał bardzo dobry list do wiernych ,ale ograniczał się do wysyłania pism do władz ,postulując zmianę ustawy „.
    Co, pana zdaniem, miał zrobić? Pójść z cekaemem na Dom Partii? Zapewniam pana, że kwestia dopuszczalności przerywania ciąży była jedną z najważniejszych jaką Prymas się zajmował. Wiem, bo wielokrotnie zdarzyło mi się słuchać jego kazań na ten temat. Pamiętam jeden, jedyny przypadek, gdy ten spokojny i opanowany duchowny krzyczał z ambony warszawskiej archikatedry, że „rząd” morduje małych Polaków. Krzyczał! To była wręcz jego obsesja, a pan pisze: „niedocenianie morderczej ustawy”.
    Nie bardzo rozumiem o co chodzi z tymi charystami. Jak wiem, była to grupa księży wzajemnie się wspierających w różnych sprawach. Dogmatów katolickich nie ruszali, modernistami nie byli. Inne profesje czy środowiska też tworzą takie struktury, formalne czy nieformalne. O co więc te pretensje do charystów?

  24. Boydar said

    O nic specjalnego, tylko o masoństwo i judaizm, takie tam, drobiazgi.

Sorry, the comment form is closed at this time.