Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

Rejterada spod Ostrołęki

Posted by Marucha w dniu 2021-02-01 (Poniedziałek)

W ubiegłym roku zakończyła się wojna o polski węgiel i energetykę. O jedyny surowiec, którego mamy pod dostatkiem, w odróżnieniu od ropy czy gazu. Wojna zakończyła się sromotną klęską, wręcz rejteradą spod Ostrołęki.

Historia zmagań nie jest zbyt długa.

PiS na zakończenie rządów w 2007 r. obiecał budowę nowej elektrowni węglowej w Ostrołęce. Blok C (o mocy 1000 MW, ponad 3% polskich mocy dyspozycyjnych) miał być wybudowany do 2015 r. Wydano na ten pomysł wiele milionów, ale następcy, rząd PO, inwestycję wstrzymał w 2012 r.

Przed poprzednimi wyborami PiS zaczął z wysokiego C, uroczyście przyjmując 11 czerwca 2014 r. dokument pod podniosłą nazwą „Deklaracja ostrołęcka”. Zjechali się politycy hurmem do Ostrołęki, ogłaszając miastu i światu, że „polskie zasoby surowców energetycznych muszą stanowić podstawę dla produkcji energii w naszym kraju”, i rutynowo „potępiając rząd PO-PSL” zadeklarowano uroczyście „uzdrowienie polskiego górnictwa węgla kamiennego, dokończenie budowy realizowanych bloków węglowych w Polsce i powrót do budowy nowej elektrowni na węgiel kamienny w Ostrołęce”.

Nie dotrzymali jednak przyrzeczenia, zrobili to samo, co Platforma. Gorzej, bo wykończyli własny projekt, a nie konkurentów politycznych.

Po wygraniu wyborów w 2015 r. rząd PiS rzeczywiście jednak wziął się za budowę, a jej promotorem był minister energii Krzysztof Tchórzewski. Projekt bloku na węgiel kamienny „Ostrołęka C” przeszedł cały proces decyzyjny, miał zaplanowany budżet (6,76 miliarda zł), jego udziałowcy (Energa i Enea) zobowiązali się do finansowania, wstępne prace ruszyły po zawarciu w lipcu 2018 r. kontraktu z generalnym wykonawcą (5,05 mld zł netto). W sierpniu 2023 r. miał już pracować.

Jednak po kolejnych wyborach Ministerstwo Energii przestało istnieć, sprawami zajął się minister od klimatu (nasuwają się tu słowa Herberta: „zabili pana od przyrody łobuzy od historii”). Wokół Ostrołęki C zaczęły się naciski lobby klimatycznego, a w końcu maja 2020 r. wyrok śmierci na węglowym bloku wykonał PKN Orlen – nowy właściciel Enei.

Nie powstanie „ostatnia polska elektrownia na węgiel kamienny”, zadecydował prezes Obajtek, który ma pełne usta pięknych haseł, takich jak „patriotyzm gospodarczy”. Jego stosowanie jednak ogranicza do półeczki polskich soczków na stacjach paliw. Na więcej patriotyzmu miejsca nie ma.

Do upadku polskiego węgla nie doprowadziła jedna decyzja, ale cały ich szereg, narzucający na węgiel koszty (emisje CO2) i dający szereg przywilejów i hojnych dotacji dla zielonej energetyki. Generacja węglowa nie ma szans, jest skazana na ponoszenie strat.

PiS już w przy ostatnich wyborach przechodził na lewą stronę, jednak jeszcze dyskretnie, a później po prostu się poddał niekorzystnej dla nas polityce unijnej (ale wiadomo, stamtąd płyną fundusze, z których żyje klasa polityczna). Do tego dochodzi brak własnych kapitałów i banków, bezkarne buszowanie w Polsce rozmaitych zielonych lobbystów (zagranicznych koncernów, banków, aktywistów NGOs, think-tanków, portali), którzy przenikają do władzy państwowej (długi marsz przez instytucje). To wszystko doprowadziło do porzucenia inwestycji, na którą wydano ponad miliard złotych, przy zaledwie 5-procentowej realizacji prac.

Ta porażka jest znacząca – to rezygnacja z potężnego atutu Polski – własnych zasobów energetycznych, dających rentę ekonomiczną, czyli pracę setkom tysięcy ludzi i zyski, które pozostają w kraju, a nie płyną szerokim strumieniem za granicę (101 miliardów zł w 2019 r.).

Upada potężna polska branża, a w jej miejsce wchodzi międzynarodowy kapitał. A co najgorsze, oferuje produkt dużo gorszy, nie mogący zaspokoić podstawowych wymogów – stałych i nieprzerwanych dostaw energii.

Jednak władza może spać spokojnie, huraganowy ogień krytyki mediów go nie zmiecie. Cała elita polityczna (łącznie z narodowcami) jest już po tej właściwej, zielonej stronie mocy. Media też są właściwej stronie mocy. A narodowi chciałoby się powiedzieć: „nie śpij, bo cię okradną”.

Andrzej Szczęśniak
Myśl Polska, nr 5-6 (31.01-7.02.2021)
https://myslpolska.info/

Komentarzy 7 do “Rejterada spod Ostrołęki”

  1. Roman B said

    „Jednak władza może spać spokojnie, huraganowy ogień krytyki mediów go nie zmiecie. Cała elita polityczna (łącznie z narodowcami) jest już po tej właściwej, zielonej stronie mocy. Media też są właściwej stronie mocy. A narodowi chciałoby się powiedzieć: „nie śpij, bo cię okradną”.
    Komentarz może być tylko jeden. Nie ma co krytykować politycznych partii, nie ma co utyskiwać na społeczeństwoi z złe wybory!!! !!!
    Jesteśmy w UE eurosojuziei sami NIC NIE ZNACZYMY W TYMTOWARZYSTWIE I DO TEGO NIE MAMY NIC DO GADANIA!!! !!!
    Jak pójdzie prikaz z Berlina wysadzać ,niszczyć,palić i zalać złoża wodą-zdrajcy to zrobią -volksdojcze zawsze się znajdą w każdym miocie!

  2. Prawda said

    Mimo zdrajców i tak idziemy do przodu > https://www.youtube.com/watch?v=9d4CLAMJ0c0

  3. revers said

    Inne elektownie sie rozbudowalo, przynajmiej o dwa bloki jak elektrownia Opole.

    https://www.rmf24.pl/tylko-w-rmf24/niesamowite-miejsce/news-twoje-niesamowite-miejsce-w-rmf-fm-nowe-bloki-elektrowni-opo,nId,2286707

  4. Art. said

    Po co nam węgiel i elektrownie skoro mamy prąd w gniazdkach i ciepłe kaloryfery? A tak na poważnie, to idziemy , pełną parą, na dno…

  5. Joannus said

    Ad 4
    ”Po co nam węgiel………….”
    Przecież mamy w bród gazu zza oceanu

  6. Tutaj said

    Gaz nie jest czystą ideologią, tylko rozsądnym rozwiązaniem. Jak się mówi a trzeba powiedzieć b, skoro poddaliśmy się presji eko i lewo terrorystów i budujemy fotowoltaikę i wiatraki. Im więcej eko tym system bardziej rozchwiany i wymaga sterowalnych źródeł alternatywnych. Ale węgiel nie jest łatwo sterowalny. Bloków węglowych nie da się w minutę rozpalić i w minutę wygasić. Elektrownie wodne szczytowo pompowe byłyby dobre, ale mamy ich malutko. Gaz lepiej współpracuje w systemie z fotowoltaiką i wiatrakami. No i atom, ale tego też mamy za mało,.. znaczy wcale. A węgiel można potraktować jako zasoby pozostawione na czarną godzinę. Tylko trzeba zadbać o to, by kopalni nie zasypali śmieciami.

  7. Ale dlaczego? said

    Pisiory, JarKacz, to AGENTURA. Zresztą podobnie jak reszta politykierów w Polsce. Nie służą Polsce i Polakom, ale obcym mocodawcom. Kiedyś z Moskwy, teraz z Waszyngtonu, Telawiwu, Brukseli, Berlina.
    „Po owocach ich poznacie”.
    Jeśli ktoś tego nadal nie rozumie…

Sorry, the comment form is closed at this time.