Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

Odpowiedzialność zbiorowa

Posted by Marucha w dniu 2021-02-15 (Poniedziałek)

Ryba psuje się od głowy – powiada popularne porzekadło – i pasuje to jak ulał do systemu prawnego naszego bantustanu.

Oto konstytucja, w obronie której stają i niezawiśli sędziowie i postępowe, chociaż „wściekłe” kobiety i oczywiście – sodomici i gomoryci oraz – jakże by inaczej? – Kukuniek, co to z konstytucją podobno sypia – więc ta konstytucja stanowi, że nasz bantustan jest „demokratycznym państwem prawnym”, które w dodatku – jakby tego było mało – „urzeczywistnia zasady sprawiedliwości społecznej”.

To duża sztuka, by w tak krótkim zdaniu zmieścić tyle nonsensów, ale – jak powiada poeta – „gdy władzę twórczy szał ogarnie, to nie ma dla niej rzeczy trudnej” – a cóż dopiero, gdy uczestnikiem „grupy trzymającej władzę” był prezydent Aleksander Kwaśniewski?

Chodzi o to, że nie ma takiego zwierzęcia, jak „demokratyczne państwo prawne”. Albo demokratyczne – albo prawne. Demokracja bowiem kieruje się zasadą, że im większa Liczba, tym słuszniejsza Racja, podczas gdy Prawo opiera się na zasadach które nie są uzależnione od żadnej Liczby, tylko od Słuszności. Na przykład zasada volenti non fit iniuria, co się wykłada, że chcącemu nie dzieje się krzywda, jest słuszna, niezależnie od tego, czy ktoś się za nią opowiada, czy nie opowiada się nikt.

Ta zasada tkwi u podstaw systemu prawnego państwa wolnościowego, podczas gdy podstawę demokratycznego systemu prawnego tworzą lotne piaski masowych nastrojów. Jak pouczał średniowieczny filozof Duns Szkot, konsekwencją przyjęcia sprzeczności wewnętrznej jest cokolwiek, jest wszystko – toteż nic dziwnego, że jeśli Trybunał Konstytucyjny i to niekoniecznie pod przewodnictwem pani Julii Przyłębskiej – stawał w obliczu problemów przekraczających możliwości umysłu ludzkiego, to jako podstawę swoich rozstrzygnięć przyjmował art. 2 konstytucji – właśnie ten o „demokratycznym państwie prawnym”.

Powołując się na ten bełkot można udowodnić dosłownie wszystko, chociaż z drugiej strony każdy taki dowód tworzą jedynie pozory logiki, bo tak naprawdę, to reguły rozumowania są całkiem inne. Znakomitego przykładu dostarcza uzasadnienie orzeczenia TK do oceny ustawy tzw. „lustracyjnej” z czerwca 2007 roku. Jest ono godne uwagi nie tylko z tego powodu, że praktycznie zablokowało lustrację, ale również dlatego, że zgłoszono do niego aż 9 zdań odrębnych, a przede wszystkim, że na 41 zakwestionowanych przepisów tej ustawy, Trybunał zakwestionował aż 40 na podstawie wspomnianego art. 2 konstytucji.

Ale najwięcej wesołości wzbudza to, że wśród tych 9 zdań odrębnych, połowa polegała na skrytykowaniu wyroku za jego surowość wobec ustawy, a druga połowa – za jego łagodność. Jest rzeczą oczywistą, że wszyscy autorzy zdań odrębnych nie mogli w tej sytuacji mieć racji. No dobrze – ale którzy mieli rację, a którzy nie – i dlaczego? Poszukiwania odpowiedzi na to pytanie nakazywałaby logika, ale okazało się, że rozumowanie autorów zdań odrębnych z logiką nie miało nic wspólnego. To, czy ocena ustawy była skrytykowana za surowość, albo za łagodność zależało… od daty nominacji! Pierwsza grupa sędziów TK uzyskała swoje nominacje przed 2005 rokiem, podczas gdy druga – po tej dacie.

Taka ci to była w praktyce sławna niezawisłość sędziowska i to na długo przedtem, zanim pani Julia Przyłębska objęła przewodnictwo Trybunału. Z drugiej strony sędziowie muszą kierować się jakimiś kryteriami, więc jeśli nie można logiką, to czemu nie datą nominacji? Okazuje się, że Duns Szkot miał rację, więc nie ma co się tak tą niezawisłością nadymać.

Rozpisałem się o tych wstydliwych zakątkach systemu prawnego i wymiaru sprawiedliwości naszego bantustanu, bo skłoniła mnie do tego jeszcze jedna okoliczność. Oto u podstaw tego systemu teoretycznie leży zasada indywidualizacji odpowiedzialności karnej i cywilnej, to znaczy – że każdy w zasadzie odpowiada za to, co sam zrobił.

Od tej zasady, jak zresztą od każdej – są wyjątki – i jednym z nich jest art. 430 kodeksu cywilnego. Stanowi on, że odpowiedzialnością za szkodę wyrządzoną czynem niedozwolonym można obciążyć kogo innego, niż sprawcę tego czynu – ale muszą być spełnione jednocześnie trzy warunki: po pierwsze – że czynność będąca czynem niedozwolonym, została sprawcy przez tę inną osobę zlecona, pod drugie – że podczas wykonywania czynności będącej czynem niedozwolonym sprawca podlegał kierownictwu tej drugiej osoby i po trzecie – że podczas dokonywania tej czynności stosował się do jej instrukcji.

Wydawałoby się, że zrozumienie tego nie przekracza możliwości umysłu ludzkiego, ale nic podobnego! Oto pani sędzia Anna Łasik z niezawisłego – „oczywiście niewątplywie” sądu w Poznaniu przyznała milion złotych odszkodowania za tak zwane „molestowanie” – ale nie od sprawcy, tylko od zakonu Chrystusowców, do którego ów sprawca tempore criminis należał. Powołała się przy tym – a jakże! – właśnie na art. 430 kodeksu cywilnego, chociaż ani jeden ze wspomnianych trzech warunków nie został nawet uprawdopodobniony.

Wydawało się, że ten wyrok nie ostanie się przed również niezawisłym – jakże by inaczej – Sądem Apelacyjnym, ale gdzie tam! Sąd Apelacyjny przyklepał go w całej rozciągłości. W ten sposób obydwa sądy ostentacyjnie odeszły od zasady indywidualizacji odpowiedzialności, w stronę zasady odpowiedzialności zbiorowej, zaś Sąd Najwyższy – co prawda przy podmienionym w międzyczasie składzie – odrzucił kasację zakonu, potwierdzając tym samym zasadę odpowiedzialności zbiorowej.

W tej sytuacji trudno się dziwić, że niezawisły sąd w Opolu przyznał panu Tomaszowi Komendzie, wrobionemu w gwałt i morderstwo i skazanemu na więzienie 12 milionów złotych zadośćuczynienia – ale niestety nie od sprawców tej – najłagodniej mówiąc – pomyłki sądowej, a mniej łagodnie – od sprawców tej zbrodni – tylko od Bogu ducha winnych obywateli! Bo to obywatele będą musieli część swoich podatków przeznaczyć na zadośćuczynienie panu Komendzie, podczas gdy prawdziwi sprawcy żadnej odpowiedzialności nie poniosą.

Tymczasem zasada indywidualizacji odpowiedzialności wymagałaby obciążenia obowiązkiem zadośćuczynienia panu Komendzie w kwocie 12 milionów złotych autorów tego wyroku, to znaczy – pana sędziego Mariusza Wiązka, pełniącego funkcję ludowego komisarza w stowarzyszeniu „Iniuria”, czy „Iustitia”, jego kolegi ze składu sądzącego oraz trzech ławników – bo tej niesprawiedliwości dopuścili się wszyscy, działając wspólnie i w porozumieniu. Odpowiedzialnością trzeba by objąć również sędziów sądu apelacyjnego, którzy pierwotną karę więzienia podwyższyli do lat 25. W przeciwnym razie będzie to zachęta dla następnych sędziów do lekkomyślności, albo i gorzej – by gwoli poprawiania statystyki wrabiać kogo się da – bo nawet jeśli sprawa się wykryje, to i tak zapłacą podatnicy.

Ta sytuacja może zgodna jest z zasadą demokracji, ale na pewno nie z zasadą państwa prawnego. Żeby tę sprzeczność usunąć trzeba wykreślić z konstytucji zasadę nieusuwalności sędziów. Jak wielokrotnie mówiłem i pisałem, muszą oni czuć nad sobą bat – ale tego bata nie powinno się wkładać w ręce rządu, tylko w ręce obywateli. Każdy sędzia w swoim okręgu sądowym musiałby co 5 lat – jednocześnie z wyborami prezydenckimi – poddać się weryfikacji przez obywateli – i jeśli nie uzyskałby przynajmniej bezwzględnej większości głosów obywateli głosujących, to wylatywałby z sądownictwa beż żadnego odwołania. Wtedy były przynajmniej jakiś powód obciążania podatników odpowiedzialnością za szkody wyrządzone skutek pomyłek, czy zbrodni sądowych – że brali udział w powierzaniu takiemu sędziemu pełnienia swego urzędu – bo teraz nie mają na to najmniejszego wpływu.

Stanisław Michalkiewicz
https://www.magnapolonia.org

Komentarzy 6 do “Odpowiedzialność zbiorowa”

  1. Polecam komentarz n/t szczepionek w wersji video z napisami polskimi.

    https://rumble.com/vdtzwj-prawda-o-szczepionkach-cz-2-polskie-napisy.html

    =====================
    jasiek z toronto

    http://polskawalczaca.com (niezalezny uniwersytet internetowy)

  2. Bogdan Woźniesiński said

    Ocena pracy sędziego przez tłum, to demokracja. Pierwszy ukarany alimentami, po miesiącu zapomni nazwisko sędziego.
    Drugi na rozprawie straci majątek, zagłosuje na nie. Trzeci uzyska odszkodowanie, na tak.
    Najwięcej głosów, sędzia uzyska od swojej koterii. Na tak lub nie.
    1. Należy przywrócić pracę ławy przysięgłych.
    2. Na wniosek co najmniej jednego sędziego i
    w oparciu o opinię ławy przysięgłych, prezydent
    zdecyduje o losie tego sędziego.

  3. Żeby to zagrało dobrze, to media muszą być bezstronne. Inaczej medialny ryk zgniecie jak puszkę po Coli głos sprawiedliwych, a wyniesie pod niebiosa głos manify, czy innej intelektualnej swołoczy.

    Dziś pieniądze są ich. Media są ich. I coraz głośniej mówią „Możecie nam naskoczyć.”

  4. Ad. 2

    Alimenty należy zlikwidować. Przynajmniej w takiej postaci, w jakiej są dziś.

  5. Kula said

    Nie tyle alimenty trzeba zlikwidowac.Musimy brac sie za zydow Gdyz to oni wprowadzaja anarchie duchowa moralna I kulturowa .Ludzie zrozumcie to ze wszystko co sie dzieje dzis na swiecie czy nawet jutro.Jest wynikiem I spiskiem swiatowego zydostwa Na narodach bialej rasy .Chca nas poprostu ;;;;;;;;;ZNISCZYC UNICESTWIC”””””A my POLACY wszczegulnosci MUSIMY POWSTAC Z TYCH KOLAN I OCZYSCIC NASZA OJCZYZNE z zydowskiego ‚gowna…………DO ROBOTY

  6. Janko said

    Od wielu już lat twierdzę, że:

    Prawo RP jest nielogiczne, niespójne i wykluczające się przy zastosowaniu
    odpowiednich praw, kodeksów czy innych form prawnych.
    Prawo to jest tak nieczytelne, że nawet prawnicy mają trudności
    w jego stosowaniu, a mnogość dowolnej interpretacji czyni to prawo szkodliwym.
    Prawo RP jest wrogie, niezrozumiałe i szkodliwe dla przeciętnego obywatela RP.
    Prawo RP jest nieskuteczne, a co gorsza stosowane wybiórczo i subiektywnie.
    Porażająca jest lista przestępstw podlegających przedawnieniu wobec prawa.
    Prawo RP tworzą ludzie z kręgów polityki i biznesu nie mające na względzie dobra RP
    i jej obywateli. Implementowanie do prawa RP przepisów innych państw jest jest źródłem
    wielu nieprawości i szkodzi wręcz RP i jej obywatelom.
    Prawo RP powinno być modernizowane i przystosowywane tak aby działało na dobro
    państwa i jego obywateli. Szczególnie należy wziąć pod opiekę obywateli RP
    w sprawach finansowych oraz uważnie ustanawiać prawo w zakresie dostosowywania do
    wymagań Unii Europejskiej. Póki co, Polacy zarabiają tak jak zarabiają i niewyobrażalnym jest
    równanie cen w RP do cen europejskich. To jest zwykłe zubażanie społeczeństwa
    dla zachcianek politycznych i biznesowych.
    Zachcianki i fantazje polityczne powinny ustąpić miejsca logicznemu myśleniu.
    Wprowadzanie prawa na modłę „Nowego Porządku Świata” może doprowadzić RP do
    samodestrukcji. Są kręgi, które właśnie tylko na to czekają.
    Polacy tego nie wybaczą. Niemniej może już być za późno.
    Póki co, prawo RP jest ciągle mieszane, ale nie w tę stronę co trzeba.
    Szczególnie zastanawiający jest fakt dostępności do aktów prawnych tworzonych przez ustawodawcę RP.
    Ktoś powie, no jak przecież na stronie Sejmu RP są dostępne wszystkie akty prawne.
    Zgoda, ale kto w tym zgiełku da radę się poruszać?. Zwykły obywatel na pewno nie.
    Nawet super prawnik nie da rady znaleźć tego co potrzebne.
    Skoro ustawodawca jest finansowany z podatków obywateli, powinien udostępnić wszystkie, jakiekolwiek
    ustawy i prawa swoim obywatelom bezpłatnie, w sposób czytelny i logiczny.
    Na stronie Sejmu RP powinna być dostępna aplikacja wyszukująca i przedstawiająca całościowo prawo jakie
    tworzy ustawodawca RP. Czy Sejmu RP nie stać na program typu Lex Polonica?.
    Obywatele powinni mieć także dostęp do wszelkich dokumentów związanych z normami i pochodnymi prawami
    związanymi z techniką, produkcją, budownictwem itp..
    Przecież wszelkie prawo normatywne tworzą instytuty i podobne urzędy będące skutkiem powołania przez ustawodawcę RP.
    Jeżeli tak jest, to dlaczego bezpłatny dostęp do w/w jest utrudniony a za pieniądze można wejść w posiadanie takowych?.
    Czyli tak – Ustawodawca RP tworzy prawo obowiązujące wszystkich obywateli za ich pieniądze, ale dostęp do nich jest
    tylko płatny.
    Obecnie na stronach www można znaleźć co prawda takie czy inne prawo w takiej lub innej postaci, ale jest to niestety
    bardzo skromny zamiennik tego do czego każdy obywatel RP dostęp mieć powinien.
    Jednym słowem jesteśmy oszukiwani i to od wielu lat przez wszystkie byłe rządy jak i obecny.

Sorry, the comment form is closed at this time.