Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

Niewydolność kapitalizmu i wyjście poza niego

Posted by Marucha w dniu 2021-02-19 (Piątek)

Nie jestem wirusologiem ani epidemiologiem, nie wiem zatem jaki wpływ na transmisję SARS CoV-2 miałoby otwarcie małej gastronomii i drobnych zakładów usługowych, których działalności nie dopuszczają obecnie obostrzenia pandemiczne, ani też nie zamierzam się na ten temat wypowiadać.

Nie czuję się też kompetentny do zabierania głosu w debacie o tym, czy rzeczywiście mamy do czynienia z pandemią, ani jak groźna dla człowieka jest choroba COVID-19. Staram się śledzić i krytycznie analizować poważne doniesienia na temat SARS CoV-2, a nawet kilka razy je w tym miejscu referowałem, nie chciałbym jednak wypuszczać się na niepewne wody kategorycznych wniosków w tym obszarze, zwłaszcza, że nawet te wysuwane w kręgach władzy politycznej określającej warunki naszego życia, okazują się bardzo chybotliwe i wątpliwej .

Niezależnie jednak, jak oceniamy zasadność obostrzeń pandemicznych, obnażyły one wyraźnie słabość liberalnego kapitalizmu i zachodnich społeczeństw konsumpcyjnych. Już pierwsza, zaledwie przecież dwutygodniowa kwarantanna narodowa z początku poprzedniego roku dobiegła końca w atmosferze narastającej frustracji i wręcz paniki w związku z nałożonymi wtedy na społeczeństwo ograniczeniami w konsumpcji.

Okazało się, że dwa tygodnie wyłączenia z normalnej aktywności, zagraża kapitalistycznym gospodarce i społeczeństwu załamaniem i rozpadem. W polskich miastach brakom w zaopatrzeniu i społecznej panice jaką niewątpliwie by wywołały, zapobiegła jedynie dobra aprowizacja i sprawna obsługa klienta w portugalskiej sieci dyskontów „Biedronka”. Zapowiedziana później przez PiS narodowa sieć sklepów spożywczych szybko rozpłynęła się we mgle politycznych utopii.

Obecnie jesteśmy świadkami rosnącego nacisku drobnego, polskiego kapitału na odblokowanie rynku. Nie jest przy tym ważne, czy akcja ta – której najgłośniejszym wariantem jest „góralskie veto” Sebastiana Pitonia – jest słuszna politycznie, czy zamknięcie gospodarki było legalne, ani nawet, że na proteście tym, jak zawsze w podobnych sytuacjach, „powieźć się politycznie” próbują liberalni chadecy z „Ruchu Narodowego” i libertarianie z KORWINA.

Największe znaczenie ma ten wymiar protestu, na który relatywnie niewiele osób zwróciło uwagę: gospodarki zachodnie, tak więc gospodarki najbogatszej części świata, nie są w stanie przetrwać kilkutygodniowego wyłączenia z działalności. Gdy kapitałowi, ale też konsumentom, na kilka tygodni odetnie się dopływ gotówki, bankrutują. Ich uliczni i polityczni rzecznicy twierdzą nawet, że sytuacja taka doprowadzi konsumentów i drobny kapitał, tak więc większość Polaków, do nędzy i samobójstw.

Znaczy, że ludzie ci nie mają żadnych oszczędności ani „poduszki finansowej”, chroniącej ich przed sytuacją kryzysową. Żyją najwyraźniej „od pierwszego do pierwszego”, skoro odcięcie na miesiąc lub dwa od dopływu gotówki, sprawia, że nie są w stanie opłacać rachunków i rat od kredytów, tracą majątek i licytują ich banki i wierzyciele.

U korzeni mentalności mieszczańskiej i kapitalistycznej, tak jak opisywali ją Max Weber i Maria Ossowska, a jak uosabiać miał ją Benjamin Franklin, leży tymczasem oszczędność i przewidywanie. Kapitalizm premiować ma racjonalność, zapobiegliwość, oszczędność, planowanie. Jak się okazało, w rzeczywistości premiuje konsumpcjonizm i życie ponad stan, na kredyt. Dogodnym jego uzupełnieniem okazało się również mieszczące się w tej logice „państwo opiekuńcze”, także premiujące życie ponad stan i konsumpcjonizm.

Cokolwiek śmiesznie brzmią więc alarmistyczne głosy libertarian i lobbystów drobnego kapitału, wzywających do natychmiastowego odblokowania gospodarki, pod groźbą nędzy i poniewierki kapitalistów. Ci sami ludzie – zarówno libertarianie jak i drobny polski kapitał – dali się bowiem poznać jako lobbyści zniesienia jakichkolwiek płacowych i dotyczących stosunku pracy ograniczeń w odnoszeniu się przez kapitalistów do zatrudnionych. Ewentualne zwolnienia i odcięcie od dochodów pracowników środowiska te argumentowały wówczas w ten sposób, że przecież ludzie ci powinni się ubezpieczyć, zgromadzić oszczędności, stworzyć sobie „poduszkę finansową” na czarną godzinę. Że powinni, to oczywiście też prawda, ale to samo co zatrudnionych, dotyczy też zatrudniających i kapitalistów.

Kilka dni temu sensacją stało się upublicznienie rezultatów gry wojennej „Zima-2020”, według których, w przypadku wojny polsko-rosyjskiej, po pięciu dniach Rosjanie stanęliby pod Warszawą.

Nie będę tu teraz roztrząsał na ile scenariusz taki ma pozory prawdopodobieństwa – choćby w świetle tego, w jakim stanie jest rosyjska gospodarka i jak wyglądała rosyjska ingerencja na Ukrainie po 2014 roku, choć obydwa te punkty odniesienia każą wizję rosyjskich czołgów pod Warszawą wypchnąć raczej w sferę fikcji bardzo odległej od rzeczywistości. Tym niemniej, zakładając że taki rozwój wypadków by się jednak urzeczywistnił, jak wyglądała by wewnętrzna i gospodarcza odporność państwa polskiego, w świetle tego, co ujawnił kryzys związany z SARS CoV-2?

Jeden z komentatorów geopolitycznych trafnie zwrócił uwagę, że doszłoby najprawdopodobniej do społecznego buntu przeciwko polskiemu rządowi pod hasłem natychmiastowego zakończenia wojny i przywrócenia standardowego funkcjonowania gospodarki i warunków konsumpcji. Jeśli jednak nawet by się tak nie stało, to jeśli alarmistyczne doniesienia korwinistów o pozbawieniu społeczeństwa środków do życia przez częściowe choćby zatrzymanie gospodarki nawet na krótki okres mają związek z rzeczywistością, dotknęłaby nas gospodarcza, społeczna, a być może nawet humanitarna katastrofa. Innymi słowy, obserwacje te prowadzą nas do wniosku, o elementarnym braku odporności liberalnego, kapitalistycznego i konsumpcyjnego społeczeństwa na kryzys.

W różnego sortu mniej lub bardziej poważnej literaturze ekonomicznej, poradnikowej a nawet „motywacyjnej”regularnie wraca wątek oszczędności; powtarza się, że biedny zaraz po wypłacie wydaje większość pensji, by później biedować właśnie, podczas gdy rozumny najpierw opłaca należności, potem odkłada sobie z góry określoną kwotę, żyje zaś za pozostałą część pensji. Wskazuje się, że zarówno osoby fizyczne jak i podmioty gospodarcze powinny mieć zgromadzone zapasy, pozwalające na funkcjonowanie przez przynajmniej trzy miesiące odcięcia od dochodów i środków do życia. To samo zresztą zalecają różne poradniki z zakresu modnego w ostatnich latach „surwiwalu”i „prepperstwa”, tyle że rozciągają treść tej zasady również na zasoby materialne.

W przypadku podmiotów wyżej zorganizowanych, których zatrzymanie i ponowne uruchomienie są bardziej kapitałochłonne, okres na jaki powinno się mieć zabezpieczone środki jest jeszcze dłuższy. Jeśli, na przykład, fabryka posługuje się maszynami, wyłączenie których równoznaczne jest z ich zniszczeniem lub kosztownym w naprawie uszkodzeniem, właściciele powinni mieć zgromadzone środki, by podtrzymywać pracę zakładu, pomimo braku możliwości zbycia produktów, aż do upłynięcia okresu, gdy koszty nieproduktywnej pracy maszyn przewyższą koszty nabycia i uruchomienia nowych. Zazwyczaj okres taki określa się na około trzech lat.

Spośród państw znany jest szerzej przypadek Chile, gdzie istnieje prawny wymóg przelewania każdorazowej nadwyżki budżetowej na specjalny fundusz oszczędnościowy na okres kryzysu. Chile notowało w ostatnim czasie regularnie nadwyżki budżetowe, stale jednak przy tym oszczędzając.

Również Rosja wdrożyła strategię oszczędnościową, w ramach której zgromadziła rezerwy kapitału, pozwalającego na funkcjonowanie przez siedem lat w warunkach kryzysu. Z tego powodu zachodnie sankcje nałożone na Rosję po 2014 r. i gospodarczy wymiar kryzysu związanego z pojawieniem SARS CoV-2 nie zrujnowały doszczętnie gospodarki naszego wschodniego sąsiada, pomimo że gospodarka ta anachronicznie ukierunkowana jest w większości na kooperację z tracącym dotychczasowe geoekonomiczne znaczenie Zachodem .

Jest zatem głęboką, strukturalną wadą kapitalizmu, że doprowadził do powstania formacji cywilizacyjnej, odrzucającej leżące u jego korzeni „cnoty mieszczańskie”. Było to oczywiście nieuchronne, ponieważ centralną ideą kapitalizmu jest zysk. Kapitalista nie wytwarza dla zaspokojenia potrzeb, lecz dla zysku. Kapitalistyczna idea zysku łączy się z ideą postępu obecną w liberalizmie, który, postulując zniesienie ograniczeń dla jednostki, jest naturalnym ideologicznym dopełnieniem kapitalizmu. Postęp ma nie mieć końca, w liberalnym kapitalizmie oznacza więc rosnące bez końca zyski. A zyski z działalności wytwórczej ciągnąć można jedynie w warunkach stale rosnącej konsumpcji.

Kapitalizm, mając za podstawę „cnoty mieszczańskie” z oszczędnością i ascezą włącznie, prowadzi więc do powstania społeczeństwa konsumpcyjnego (przez francuskiego antysystemowca Alaina Sorala nazywanego „społeczeństwem pożądania” – franc. “société du désir”), premiującego życie ponad stan na kredyt, a oszczędność odrzucającego jako anachronizm. Na ten paradoks kapitalizmu „ścinającego gałąź na której siedzi” zwrócił w 1976 r. uwagę jankeski socjolog Daniel Bell w swej książce „Kulturowe sprzeczności kapitalizmu”.

Dla rozwiązania tego paradoksu, przezwyciężenia opisanej tu słabości, oraz wyjścia z kryzysu, należy zatem wyjść poza kapitalizm. „Wyjść poza kapitalizm” znaczy wyjść poza logikę gospodarowania dla zysku, którą to logikę kapitalizm dzieli zresztą z innymi, nowoczesnymi teoriami ekonomicznymi pokroju socjalizmu, wywodzącymi się zresztą w dużej mierze z samego kapitalizmu, a w każdym razie biorących sobie teorie kapitalistyczne za punkt odniesienia – tak jak Karol Marks brał sobie za punkt odniesienia teorię Adama Smitha.

Wyjście poza logikę zysku doprowadzi nas do koncepcji gospodarowania celem zaspokojenia rzeczywistych potrzeb człowieka, określanych na podstawie tradycyjnej antropologii filozoficznej (czyli nie nowoczesnych teorii psychologicznych w którymkolwiek ich wariancie). Takie rozumienie ekonomii obecne jest w w każdym wywodzonym z Tradycji nurcie myślowym, z nauczaniem społecznym Kościoła rzymskokatolickiego włącznie.

Wyjście poza kapitalizm, to również wyjście poza indywidualistyczny egoizm. I tu wracamy do zjawiska „protestu przedsiębiorców” i „góralskiego weta”. Powtórzę, że nie zamierzam wypowiadać się na temat zasadności tego ruchu, ponieważ nie czuję się kompetentny oceniać skali zagrożenia stwarzanego przez COVID-19. Pozwolę sobie jedynie na konstatację, że polityka wielu rządów, jak i postawa środowisk naukowych, jest w związku z tą chorobą tak bardzo niekonsekwentna, groteskowa, porywcza i nacechowana wewnętrznymi sprzecznościami, że obniża znacznie zaufanie do tych kręgów.

Postępowanie polskiego rządu sprawia wrażenie chaotycznego miotania się od ściany do ściany wymieszanego z działaniami impulsywnymi, w przypadku których motywy medyczne zdają się być często na drugim miejscu wobec ulegania presji ośrodków lobbujących za interesami zachodnich firm farmaceutycznych, presji ideologicznej ponadpaństwowych biurokracji jak WHO i UE, a także ideologicznych i geopolitycznych uprzedzeń wobec Rosji i szerzej pojętego Wschodu.

Już od czasu niesławnego zakazu wchodzenia do lasów i okresowo powracającego zakazu wchodzenia do parków narodowych, wiarygodność polskich władz i stojących w tym przypadku za nimi środowisk medycznych jest bardzo niska.

Zakładając zatem na chwilę, że uległość ekipy Mateusza Morawieckiego wobec zachodnich ośrodków kapitalistycznych i zachodnich ponadpaństwowych biurokracji oraz ewidentna nieudolność rządu uzasadniają protesty drobnego kapitału, stwierdzić należy, że ich ograniczona skuteczność jest następstwem rozbicia i niezorganizowania tej grupy zawodowej.

Osobiście jestem zwolennikiem ekologii głębokiej, byłem więc też zwolennikiem nowelizacji ustawy o ochronie zwierząt zakazującej uboju rytualnego na eksport i hodowli norek na futra. Żałuję, że nowelizacja ta została ostatecznie porzucona. Faktem politycznym który należy poddać wolnej od uprzedzeń ocenie, jest jednak, że dokonało się to między innymi za sprawą zorganizowanej akcji rolniczego związku zawodowego AgroUnia kierowanego przez Michała Kołodziejczaka (choć może ważniejszym, acz bardziej dyskretnym czynnikiem był nacisk wielkich kapitalistów z zagrożonych branż, powiązanych z ojcem Tadeuszem Rydzykiem).

Obecnie protestujący przedsiębiorcy podobnie zorganizowani nie są, wobec czego ich protest jest nieskoordynowany; ot, niektóre hotele i restauracje się otwierają, a inne nie, jednych właścicieli udaje się Systemowi zastraszyć lub spacyfikować przy użyciu presji administracyjnej, a innych nie. Protestują więc tylko niektórzy – pewnie zależy to od indywidualnej sytuacji gospodarczej przedsiębiorstwa i oceny czy złamanie obostrzeń jest konieczne dla ratowania działalności, czy mogłoby jej zaszkodzić. Pewnie znaczenie mają też indywidualne predyspozycje osobowościowe samych zainteresowanych. Dość powiedzieć, że protestujący działają w osamotnieniu, a gdy System uderzy w któregoś z nich, zaatakowany nie ma oparcia w pozostałych protestujących.

Wyjściem byłoby oczywiście zrzeszenie drobnego kapitału, reprezentujące go wobec innych segmentów wspólnoty politycznej (także wobec władz), na podobnej zasadzie jak związki zawodowe reprezentują pracowników wobec pracodawców. Dochodzimy tu, jak łatwo zauważyć, do elementów ustroju korporacyjnego, ze zbiorowymi uzgodnieniami pomiędzy różnymi segmentami społeczeństwa jak do dziś ma to miejsce w państwach o wysokiej kulturze organizacyjno-gospodarczej i politycznej, jak choćby w Austrii. Ustrój liberalny, pozostawiający osamotnioną jednostkę wobec państwowego molocha, czyni ją praktycznie bezbronną i bezradną, czego doświadczają obecnie drobni polscy kapitaliści.

Jeśli prawdą miały by się okazać pojawiające się ostatnio teorie spiskowe, że liberalno-kapitalistyczna międzynarodówka zbierająca się na Forum Ekonomicznym w Davos dąży do przeforsowania, pod pretekstem walki z SARS CoV-2, nowego modelu globalizacji władzy przez zastąpienie neoliberalnego kapitalizmu nowym ustrojem ekonomicznym, w którym własność miałaby zostać skoncentrowana w rękach wielkiego, ponadpaństwowego kapitału i ponadpaństwowych biurokracji, klasa średnia gospodarująca na swojej własności miałaby zaś zostać de facto wywłaszczona przez pogłębianie jej zadłużenia od finansjery, rząd PiS-u pod kierunkiem Mateusza Morawieckiego miałby natomiast być pasem transmisyjnym wdrażania tej strategii w Polsce, to zorganizowanie się przez polski drobny kapitał staje się dla niego kwestią egzystencjalną.

„Zorganizowanie się” rozumiem tu jako wyjście poza logikę kapitalizmu: poza logikę gonienia za zyskiem na rzecz tworzenia solidnej bazy materialnej pod niezależność i elementarną samowystarczalność, pochodną możliwości zaspokojenia swoich rzeczywistych potrzeb, a także poza logikę indywidualizmu i egoizmu ku solidarności wszystkich pracujących (zarówno pracujących na swoim, jak i pracowników najemnych), wobec zakusów tych, którzy owoce ich pracy chcą im odebrać – tak więc przeciwko finansjerze i biurokracjom, dziś na dodatek zideologizowanym w duchu liberalnym i postmodernistycznym. Wymieniony wyżej francuski narodowy rewolucjonista Alain Soral, parafrazując znany marksistowski slogan, ukuł kiedyś na określenie tego imperatywu zgrabne hasło: „Pracujący wszystkich klas, łączcie się!” (franc. „Travailleurs de tous les classes – unissez-vous!”).

Ronald Lasecki
https://xportal.pl

Komentarzy 26 do “Niewydolność kapitalizmu i wyjście poza niego”

  1. Kapitalizm miał się jako tako dopóty, dopóki dawne elity z czasów monarchizmu miały coś do powiedzenia. Po prostu kapitalizm był moderowany przez ludzi, którzy uważali, że pewnych rzeczy robić nie wypada. Ale nadszedł czas parweniuszy i… hulaj dusza piekła nie ma! (czyli dzisiejsze róbta, co chceta).

    Już pisałem parokrotnie – demokracja stopniowa. Czyli każdy może przekazać swoje prawo głosu dowolnej osobie (komuś mądrzejszemu od siebie). Poziom osiedla, miasta, gminy, województwa i jest nadzieja, że w Sejmie kompetencji będzie więcej niż dziś. (Przy założeniu, że to Sejm jest władzą najwyższą, i nikt zza kulis tym nie manipuluje).

  2. rola said

    Ten „mondrala” lub mądry inaczej nie odróżnia kapitalisty od przedsiębiorcy.
    Cała reszta to bełkot, a te bzdury o kapitalistach broniących norek to już cymes, a do tego wygląd iście koszer!

  3. . said

    Korwinowski kapitalizm i zamordyzm rodem z XIX Anglii, kapitalizm i żydowska ekononia żyda Misesa i żyda Friedmana, który był kumplem Sorosa i propagatorem narkotyków. <— religia korwiniarzy. Dzieciarni, która nigdy w życiu nie pracowała.

    Ostatnio dwóch takich wyzywało mnie od lewaków bo miałem odwagę powiedzieć prawdę o poprzednim ustroju. Idioci korwinowcy nie wiedzą, że za Gierka był bum mieszkaniowy co = się potem bumowi demograficznemu co z kolei = się przetrwaniu narodu i Polski. No ale skąd korwinowcy mają to wiedzieć, skoro szkoła nie nauczy, a mamusia z tatusiem nie opowiedzą? Korwinowcy mają mózgi przegniłe od narkotyków.

  4. Boydar said

    „… postępowanie polskiego rządu sprawia wrażenie …” – artykuł

    Widzę tu drobne nieporozumienie. Jaki – polski (przymiotnik odrzeczownikowy), jakiego – polskiego

    Pomocna wydaje się być – https://spxvi.edu.pl/instrukcja/VII/M/168/

    Tak czy owak powinno być „rządu Polski”.

    No i drugie, równie istotne – „sprawia wrażenie”

    Społeczeństwo, metodą demokracji pośredniej wyraża zgodę na utworzenie grupy trzymającej władzę. Określeń można tu użyć różnych ale istoty to nie zmienia. Po co jest ta grupa ? Dla realizacji celów.

    To niech mi teraz ktoś wytłumaczy, dla realizacji jakich głównych celów ma ta grupa funkcjonować ?

    Pomijając ogólnoświatowe trendy, wskazujące że jakiś rząd wypada mieć, to ponieważ nikt nie odważa się dookreślić polskiej racji stanu, rola rządu w Polsce pozostaje owiana tajemnicą. Tajemnica ta, nie taka może wielka jak ogrodzenie wokół Tory nie mniej też straszna jest, jak zasieki dookoła Talmudu. Po uchyleniu rąbka okazuje się jednak, że głównym zadaniem rządu w Polsce jest właśnie … sprawianie wrażenia. Różnego oczywiście dla różnych obserwatorów ale jednak. Między innymi dlatego w rządzie zasiadają (choć tradycyjnie zwykło się mówić „występują”) najlepsi aktorzy w branży. I tak się jakoś głupio składa, że od zarania dziejów najlepiej cieli głupa aktorzy z semickimi korzeniami (np. – „czyż jestem stróżem brata mego ?”).

    Tak więc uważam, że wszystko jest w najlepszym porządku i żadnego powodu do obaw nie mamy.

    murwa kać, przeczytałem com napisał i wyczuwam starego żyda, nie jest dobrze

  5. bryś said

    Ustrój liberalny (czy jak go tam zwać) w totalitaryźmie. To nie przejdzie.

  6. Voodoosch said

    Ja tylko zwrócę uwagę na te oszczędności Polaków nad Wisłą…których nikt nie ma. Jak tylko Kowalskiemu wpada 20tys złotych to nie odłoży tylko wyremontuje łazienkę. Łazienka ma się dobrze, wszystko działa ale jest już trochę nie modna. Bo kafelki nie trendy, bo prysznic nie pizga wodą z 18 miejsc, we wszystkie kierunki. Każdy powinien mieć co najmniej od 30 – 50 tyś złotych odłożone. Czy to w banku (ryzykowne), czy to w sztuce, czy w kruszcach, czy w czymkolwiek. Daje to spokój ducha i pomaga racjonalnie myśleć w razie kryzysu finansowego wokół własnego gospodarstwa domowego. Mieszkam w tej Anglii i większość znajomych odczuło covidioze po kieszeni. Jednak nie ma paniki i ludzie spokojnie prowadzą swoje życie i biznesy. Co prawda w zawieszeniu ale jakoś dają radę. Dlaczego, a dlatego że mieli coś tam odłożone i mają opcje działania. Znajomi w Polsce tych opcji nie mają, bo wywalają jakiekolwiek pieniądze od razu. Do tego mówią, że zrobienie nowych schodów w domu i wypie*****nie 30 tyś złych to jest inwestycja. To jest inwestycja jak masz kilkaset tysięcy na koncie i możesz sobie ułamek z tego wyjąć i zrobić schody. Jeżeli nie masz odłożone nic i do tego jesteś w długach (kredyty) to jest to dla mnie niewyobrażalną głupotą robić te schody, bo te co mam są brzydkie. Jeden poślizg, jedno nie powodzenie i twoje życie może runąć. Możesz stracić dom, rodzinę, życie. Kupowanie k***a aut za roczny przychód, bo „somsiad” ma nowsze!!! Kupowanie domów za 600000 tys. na morderczy kredyt, bo Kowalski policzył, że rata to „tylko” 60% całego przychodu w domu. Wakacje na kredyt, bo koleżanka była na Kanarach to ja też muszę, przecież za 3 lata spłacę.

    Nie ma pokory, nie ma cierpliwości. Jest tylko materialne patrzenie na świat.

  7. Isreal said

    ad3
    a toś mi otworzył oczy ….
    cóś tam pamientam z tamtych lat, ale tera dopiro wim, jak to było ….
    gierek polakiem wszech …….

  8. bryś said

    Dokładnie. Gdyby nie Gierek to byśmy dawno byli w UE, tzn. we wspólnocie węgla i stali. A ten na siłę jakieś kredyty na niedochodowe fabryki, jakiaś wielka płyta – przecież taka brzydka, jak by nie wiedział że tuż za granica czeka raj. I tylko 2 kanały w TV to i nie dziwota że głupie polactwo się z nudów mnożyło.

  9. assasello said

    najzabawniejsze jest kiedy autor nazywa przeregulowany i opresyjny system kapitalizmem 😀

    i jeszcze pisze że on „nie działa” 😀

    rynek regulowany nigdy nie zadziała, to jego główna cecha

    i nazywa się socjalizm, nie kapitalizm

    ale najlepsze jest lekarstwo pana autora:
    wincyj regulacji! 😀 😀 😀

  10. Piskorz said

    re art Niewydolność..niewydolność..Ale na Łotwie sobie radzą fryzjerzy…klientów strzygą w lasach..!!

  11. UZA said

    „Czyli każdy może przekazać swoje prawo głosu dowolnej osobie (komuś mądrzejszemu od siebie)”.

    Mam pewne wątpliwości odnośnie do tej propozycji – no bo jak głupiec może stwierdzić, kto jest od niego mądrzejszy ? Głupiec może jedynie zauważyć, kto jest częściej zapraszany do telewizji i najchętniej zaufa jakiemuś celebrycie .

    „Jak tylko Kowalskiemu wpada 20tys złotych to nie odłoży tylko wyremontuje łazienkę”.

    To jest racjonalne działanie, bo odłożone pieniądze tracą na wartości, a wyremontowane mieszkanie na wartości zyskuje.

    „Każdy powinien mieć co najmniej od 30 – 50 tyś złotych odłożone.”

    Świetna rada, tylko trudna do zrealizowania. Równie dobrze można powiedzieć, że każdy powinien być zdrowy i wysportowany.
    Jeżeli człowiek zarabia tylko tyle, że wystarczy na jedzenie i opłacenie coraz wyższych rachunków, to z czego ma odkładać ? I na jak długo wystarczy 50.000 zł ? Gospodarka jest zamknięta już rok, nawet jak ktoś miał kilkaset tysięcy, to już dawno wszystko poszło, a są jeszcze kredyty. Bo za 50.000 nie wyremontuje się ani nie urządzi np. hotelu, można wprawdzie kupić towar do małego sklepiku, ale co zrobić jak ten towar nie schodzi i jeszcze się psuje ?

    „Mieszkam w tej Anglii i większość znajomych odczuło covidioze po kieszeni. Jednak nie ma paniki i ludzie spokojnie prowadzą swoje życie i biznesy. Co prawda w zawieszeniu ale jakoś dają radę.”

    Kraje anglosaskie nie są raczej przykładem do naśladowania. Być może właśnie spolegliwość tamtych społeczeństw spowodowała, że globaliści tak po nich jadą. Anglosasi z zasady nie narzekają – choćby było najgorzej zaciskają zęby i mówią, że jest OK. To wcale nie musi znaczyć, że sobie radzą. W gospodarce nie ma cudów – skoro biznes jest miesiącami zamknięty, to musi upaść.

  12. Piskorz said

    re 6 Jednak nie ma paniki i ludzie spokojnie prowadzą swoje życie i biznesy.
    A fryzjerzy to gdzie strzygą klientów…jeszcze w parkach czy tak jak na Łotwie
    w lasach.?! Tak poważnie pytam..!

  13. Isreal said

    ktoś stymuluje tak , żeby wszystko było jak jest – wynagrodzenie za pracę, które wystarcza na bieżąco plus ewentualna mała inwestycja , remoncik czy agd ….
    i tyle żadnych oszczędności – niezależności,
    chcesz wakacje – chwilówka czeka …. a potem schody w dół, problem ze spłatą lichwiarskiej pożyczki ………

  14. UZA said

    „ktoś stymuluje tak , żeby wszystko było jak jest – wynagrodzenie za pracę, które wystarcza na bieżąco plus ewentualna mała inwestycja , remoncik czy agd ….i tyle żadnych oszczędności – niezależności.”

    Ano właśnie : żadnej niezależności. Ten ktoś dba też o to, żeby nie było pewnej lokaty (dla nas – małych misiów, bo duże misie, to co innego) : wkładasz pieniądze do banku, a tu bank czy państwo może na wszystkim położyć łapę , inwestujesz w nieruchomości – dostaniesz po łbie podatkiem katastralnym, kupisz złoto, a państwo je znacjonalizuje i pod groźbą surowych kar będzie trzeba wszystko oddać (był już precedens w „ojczyźnie demokracji”). Żeby inwestować w dzieła sztuki, trzeba mieć grubą kasę – na zakupy i na zabezpieczenia (pięćset tysięcy może nie wystarczyć, nie mówiąc o pięćdziesięciu) . Nawet w skarpecie nie warto trzymać, bo zrobią denominację i wymianę banknotów albo w ogóle zlikwidują gotówkę i stóweczki ze skarpetki staną się makulaturą.

  15. Piskorz said

    re 14 Żeby inwestować w dzieła sztuki, trzeba mieć grubą kasę”…to zależy od tzw. dzieła sztuki! Fotografia czarno-biała wraca do łask i takie piękne fotki idą w górę..Grafika np. cieszy się małym zainteresowaniem, ale ceny jej idą w górę, trzeba tylko wiedzieć co kupić. Sztuka ludowa, ta prawdziwa, np. Walczaka na szkle malowane lub Pęksowej z Zakopanego…też poszło to w górę. ps Swego czasu na ten temat pisywał Miliszkiewicz / w Rzepie/, tam można była znaleźć b. dobre. info. A ludzie będą kupować malarstwo, bo na ścianach trzeba coś powiesić, niech każdy kupuje wg swojego gustu i możliwości finansowych. ps Zainteresowanym tematem polecam „Wielcy kolekcjonerzy” Wyd. Lit. O tym jak powstawały prywatne kolekcje obrazów..

  16. . said

    Pierwszy komentarz nie przeszedł.
    To napiszę kolejny:

    pocałujcie mnie w odwłok! Wy tam trzej wyżej.

  17. Leo said

    (…)”Wyjście poza kapitalizm, to również wyjście poza indywidualistyczny egoizm. ” – to zdanie dobrze posumowuje utopijną treść tekstu. Aby się powiodło i wszyscy byli szczęśliwi musimy zmienić fundamentalną naturę ludzi. Tych przymusić a tamtych, nieprzymuszalnych, poczęstować kulką. Słabością tekstu jest całkowite pominięcie rakowatej narośli na kapitalizmie jaką jest obecny system finansowy będący decydującym jeśli nie jedynym czynnikiem i sprawcą patologii.

  18. Voodoosch said

    Ad Piskorz,
    W UK fryzjer dostaje teraz co miesiąc pieniądze od rządu, nawet jak siedzi w domu i nic nie robi (tak wiem, że to popi***one). Oczywiście nie da się usiedzieć bezczynnie czyli taki fryzjer, albo tnie na boku znajomych i rodzinę, albo dowozi żarcie na uberze. Czyli często ma więcej hajsu niż normalnie. Gdyby w Polsce fryzjer miał w odłożone 20 tysięcy złotych to mógłby teraz jakoś operować. Mógłby ciągnąć od rządu trochę pieniędzy i do tego te odłożone 20 by mu pomogły zacząć coś na boku i przetrwać. Bez oszczędności praktycznie stoisz na krawędzi klifu i jak wiatr mocniej dmuchnie to lecisz w dół.

  19. Voodoosch said

    Myślenie Polaka nad Wisłą kończy się na 3 miesiące wprzód. Potem to już co będzie to będzie. Tragedia.

  20. Re: Artykul…
    Obecny zydowski „kapitalizm” NIC nie ma wspolnego z Kapitalizmem ani zydowska „wolnosc” z Wolnoscia… To tylko zwykle zydowskie „szyldy”, ktore sa powtarzane przez tych, co nie rozumieja co wykrzykuja na wiecach czy jakichkolwiek spotkaniach publicznych….w wersji „zyczen swiatecznych”…
    ===================
    jasiek z toronto

    http://polskawalczaca.com (niezalezny uniwersytet internetowy)

    ———–
    A czy jest jakiś inny kapitalizm, prócz żydowskiego?
    Admi
    n

  21. Boydar said

    judaizm – tak, wypaczenia – nie !

  22. revers said

    Wszystko zalezy od prawa bicia monety, jak narazie wszsytkie przejecia ponad stu letniego FED spalily na pnaewce, ostanio za czasow Kennediego.

    BRICS probuje wokol Yuana i Rubla stworzyc malaa alternatywa, ale to brzmi jak kolejna punicka wojna miedzy G7 a BRICS5, ktoora jak wiadomo skonczyla sie zrownaniem z ziemiaa Kartaginy i posypaniem sola.

    Czesc tego procesu dokonano wymazujac z mapy politycznej swiata Libie Kadafiego a stwiajac jakis korporacyjny twor z otomanami w tle..

  23. Kar said

    –>15/Pisk/inwestowac

    – zamiast inwestycji w tani lzawy-gryzmol blichtr, to lepiej kupic kawalek ziemi. I nauczyc sie uprawiac…uprawiac-egzystencja dla nastepnych pokolen. Ziemia przetrwa, i ludzie przetrwaja posilukujac sie z niej. Patrzac na koszmar wypocin. Zawieszonych na scianie. Nie daje mozliwosci papu, ani regulaminowo-ustawowego wyknocenia sie..Patrzac bedzieta jesc, ale nie bedzieta lykac drodzy parafianie

  24. Kapitalizm rozwija się w kierunku koncentracji całego kapitału w jednych rękach. I na końcu tego procesu jeden człowiek będzie właścicielem wszystkich robotów które produkują, robotów, które je produkują i naprawiają, robotów które wydobywają surowce itd. Więc ludzkość będzie mogła być zredukowana do tego jednego człowieka, bo reszta, to będą darmozjady.

  25. Re: 20 – Admin komentarz.

    Owszem jest kapitalizm spoleczny i jest panstwo kapitalistyczne. (Libia, Kuwejt, Syria, kiedys byla Grecja, Imperium Rzymu, USA …)

    Kapitalizm jako system polityczny i kapitalizm jako system spoleczny.

    Jesli w jakimkolwiek panstwie np: „komunistycznym” (system polityczny) rece wytworcy i uslugodawcy (czyli zwyklego Czlowieka) nie sa opodatkowane i oprocentowane wlacznie z jego wlasnoscia (nieruchomoscia) jest kapitalizmem w doslownym tego slowa znaczeniu w sensie spolecznym.

    Natomiast jesli w jakimkolwiek panstwie kapitalistycznym (lub komunistycznym) rece wytworcy i uslugodawcy nie sa opodatkowane i oprocentowane, a srodki publiczne czyli budzet Narodowy jest opodatkowany i oprocentowany (wlacznie z kredytami finansowymi) to takie panstwo NIE mozna nazywac Kapitalistycznym w sensie politycznym.

    I warto przypomniec ze „KAPITAL” to Czlowiek (wytworcy, uslugodawcy i ich owoce pracy)
    A Pieniadze, to tylko srodki finansowe jako system wymiany ustalany przez tworcow i uslugodawcow, lecz NIGDY przez „posrednikow”…czyt. lichwiarzy…czy bankierow…

    =========================
    jasiek z toronto

    http://polskawalczaca.com
    (Niezalezny Uniwersytet Internetowy)…

  26. cd…
    Jak wiec nazwac panstwo w ktorym publiczne (spoleczne) srodki finansowe sa opodatkowane i oprocentowane a rece wytworcow i uslugodawcow rowniez sa opodatkowane i oprocentowane wlacznie z ich wlasnoscia (nieruchmosciami) ????…

    Mozna nazwac takie panstwo panstwem w ktorym panuje ZAMORDYZM w sensie politycznym jak i w sensie spolecznym (Narodowym)… I w takim „panstwie” Nam Polakom przyszlo zyc jako swego rodzaju „bydlo podatkowe”..

    Czy mozna to zmienic? Owszem, mozna to zmienic i zlikwidowac w sensie politycznym i w sensie spolecznym zniewolenie oprocentowania (lichwy) i opodatkowania kazdego Czlowieka – czyli Polki i Polaka we wlasnej Ojczyznie, ktora jest nasza Wlasnoscia, a My Polacy jestesmy Jej Wlascicielami… Pytanie tylko: Czy My Polacy tego chcemy, aby nie byc opodatkowanymi i oprocentowanymi Ludzmi??? To juz zupelnie inna sprawa…
    ===================
    jasiek z toronto

    http://polskawalczaca.com

Sorry, the comment form is closed at this time.