Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

  • The rainbow symbolizes the Covenant with God, not sodomy Tęcza to symbol Przymierza z Bogiem, a nie sodomii


    Prócz wstrętu budzi jeszcze we mnie gniew fałszywy i nikczemny stosunek Żydów do zagadnień narodowych. Naród ten, narzekający na szowinizm innych ludów, jest sam najbardziej szowinistycznym narodem świata. Żydzi, którzy skarżą się na brak tolerancji u innych, są najmniej tolerancyjni. Naród, który krzyczy o nienawiści, jaką budzi, sam potrafi najsilniej nienawidzić.
    Antoni Słonimski, poeta żydowski

    Dla Polaków [śmierć] to była po prostu kwestia biologiczna, naturalna... śmierć, jak śmierć... A dla Żydów to była tragedia, to było dramatyczne doświadczenie, to była metafizyka, to było spotkanie z Najwyższym
    Prof. Barbara Engelking-Boni, kierownik Centrum Badań nad Zagładą Żydów, TVN 24 "Kropka nad i " 09.02.2011

    Państwo Polskie jest opanowane od wewnątrz przez groźną, obcą strukturę, która toczy go, niczym rak, niczym demon który opętał duszę człowieka. I choć na zewnatrz jest to z pozoru ten sam człowiek, po jego czynach widzimy, że kieruje nim jakaś ukryta siła.
    Z każdym dniem rośnie liczba tych, których musisz całować w dupę, aby nie być skazanym za zbrodnię nienawiści.
    Pod tą żółto-błękitną flagą maszerowali żołnierze UPA. To są kolory naszej wolności i niezależności.
    Petro Poroszenko, wpis na Twiterze z okazji Dnia Zwycięstwa, 22 sierpnia 2014
  • Kategorie

  • Archiwum artykułów

  • Kanały RSS na FeedBucket

    Artykuły
    Komentarze
    Po wejściu na żądaną stronę dobrze jest ją odświeżyć

  • Wyszukiwarka artykułów

  • Najnowsze komentarze

    zen o Rosyjscy eksperci będą szukać…
    ? o Wolne tematy (41 – …
    Voodoosch o Sztuczna inteligencja ma rządz…
    I*** o Sztuczna inteligencja ma rządz…
    Olo o SKANDALICZNE słowa eksperta.…
    I*** o Rosyjscy eksperci będą szukać…
    Cyngiel o Sztuczna inteligencja ma rządz…
    Niedźwiedź o Wolne tematy (41 – …
    revers o Wolne tematy (41 – …
    flathead o Rosyjscy eksperci będą szukać…
    Ale dlaczego? o Rosyjscy eksperci będą szukać…
    Olo o Dlaczego Biden wyprosił spotka…
    Marcin o Wolne tematy (41 – …
    Zenon_K o Rosyjscy eksperci będą szukać…
    Maria o Rosyjscy eksperci będą szukać…
  • Najnowsze artykuły

  • Najpopularniejsze wpisy

  • Wprowadź swój adres email

    Dołącz do 546 obserwujących.

Marzec 68

Posted by Marucha w dniu 2021-03-04 (Czwartek)

Nigdy nie miałem dobrego zdania o filozofii. Uważałem, że to nauka czy dziedzina oderwana od rzeczywistości, ale myliłem się. Leon Leszek Szkutnik to autor samouczków do języka angielskiego i niemieckiego, ale również tomików poezji czy refleksji pisanych w tych językach. W jednym z nich wyłowiłem taką perełkę.

Es gibt keine Wirklichkeit an sich. Eine Wirkichkeit kann sich ereignen. Muss aber nicht. Ein unwirkliches Leben nennt man normal. – Nie ma rzeczywistości samej w sobie. Rzeczywistość może się wydarzyć. Może, ale nie musi. Nierzeczywiste życie nazywamy normalnym.

Jeszcze nie tak dawno temu powiedziałbym, że jest to filozofowanie, jakieś chore wymysły. Ale obecnie, w naszej „pandemicznej”, sztucznie wykreowanej rzeczywistości, to już nie jest filozofowanie, to nasza rzeczywistość. Szkutnik napisał, że rzeczywistość może się wydarzyć. Może nie chciał napisać dosłownie, że ktoś tę sztuczną rzeczywistość stwarza, może chciał, by czytelnik sam domyślił się, jaka jest rzeczywistość, czy może nierzeczywistość.

Prawie wszyscy chodzą w maskach, choć nie ma żadnego zagrożenia, bo śmiertelność jest na poziomie zwykłej grypy. A że ludzie chorują? Zawsze na coś chorują. W mediach jest tylko jeden temat, inne nie istnieją. Żyjemy w podstawionej rzeczywistości. No właśnie! – W podstawionej. I tę podstawioną zaczynamy uważać za normalną. Czy zatem, oprócz tej podstawionej, istnieje jakaś niepodstawiona? Czy istnieje rzeczywistość sama w sobie? Może więc ta filozofia nie jest taka zupełnie oderwana od rzeczywistości. Od rzeczywistości czy nierzeczywistości?

Ten wstęp był po to, by ułatwić zrozumienie tego, że Marzec 68 był również podstawioną rzeczywistością. To był sztucznie wykreowany konflikt. Przeczytałem wiele artykułów dotyczących tej problematyki, ale najpełniej opisuje to wydarzenie Wikipedia i z niej pochodzą poniższe informacje.

Przykręcanie śruby zaczęło się w parę miesięcy po Październiku 56. Na początku lat 60-tych pojawiła się w partii frakcja tzw. Partyzantów pod przewodnictwem Mieczysława Moczara. Reprezentowali oni nurt patriotyczno-narodowy i antysemicki. „List 34” z 1964 roku to był protest intelektualistów, dotyczący swobód w dziedzinie kultury. W listopadzie 1964 roku wykluczono z partii Modzelewskiego i Kuronia. W odpowiedzi skierowali oni list otwarty do członków partii krytycznie analizujący sytuację w kraju. Za jego rozpowszechnianie zostali w marcu 1965 roku skazani na 3 lata więzienia. W październiku tego roku zostaje usunięty z PZPR Leszek Kołakowski. Druga połowa lat 60-tych to też szereg procesów twórców takich jak m.in. M. Wańkowicz, który zostaje skazany na pozbawienie wolności, ale wyroku nie wykonano.

Tak naprawdę coś się zaczęło dziać od 5 czerwca 1967 roku, od wybuchu tzw. wojny sześciodniowej, wojny izraelsko-arabskiej. Związek Radziecki potępił Izrael i zerwał z nim stosunki dyplomatyczne. Podobnie postąpiły władze polskie. Zaczęły one organizować wiece w zakładach pracy, potępiające żydowskie „zapędy imperialistyczne”. Jednak większość obywateli sympatyzowała z Izraelem. Tak przynajmniej utrzymuje Wikipedia.

MSW i podległe służby zaczęły rejestrować proizraelskie wypowiedzi. Tego typu ludzi określano mianem syjonistów. Czy tak faktycznie było? Być może ludzie faktycznie cieszyli się, że sojusznicy Związku Radzieckiego ponieśli porażkę. Nie sądzę jednak, by ktoś na ulicy czy w innych publicznych miejscach wyrażał swoje zadowolenie. Zaczęto sztucznie kreować antysemityzm, a pretekstem do tego był fakt, że niektórzy cieszyli się ze zwycięstwa Izraela. Tylko czy to był fakt, czy tak ustalono, że ktoś się cieszy? A nawet jeśli ktoś się cieszył, to co z tego? Czy to stanowiło dla kogoś jakieś zagrożenie, a już szczególnie dla państwa?

Wojna sześciodniowa to była wojna pomiędzy Izraelem a Egiptem, Jordanią i Syrią. W tę wojnę zaangażowały się także Irak, Arabia Saudyjska, Kuwejt i Algieria. 13 maja 1967 przewodniczący Prezydium Rady Najwyższej ZSRR Nikołaj Podgorny przekazał egipskiemu wiceprezydentowi Anwarowi Sadatowi fałszywą informację o koncentracji 12 izraelskich brygad przy granicy z Syrią. Wprowadzeni w błąd Egipcjanie byli przekonani, że Izrael przygotowuje się do inwazji. Dlatego ich reakcja była natychmiastowa i zdecydowana. 14 maja prezydent Naser zarządził mobilizację armii i rozpoczęto przerzucanie wojsk na półwysep Synaj, na którym stacjonowały siły UNEF – Doraźne Siły Narodów Zjednoczonych.

Zawsze wydawało mi się, że od rozpoznania zagrożenia zewnętrznego danego państwa jest jego wywiad wojskowy. Niby na granicy z Syrią Izrael skoncentrował 12 brygad, a informacja jest przekazana wiceprezydentowi Egiptu, który oddziela od Izraela Półwysep Synaj, na którym stacjonują wojska ONZ. Skąd więc taka panika, skoro informacja jest niepotwierdzona, a Egipt nie jest bezpośrednio zagrożony?

16 maja 1967 szef sztabu egipskiej armii generał Mohammed Fawzy zażądał wycofania międzynarodowych sił pokojowych UNEF z Synaju. Fawzy napisał w liście do dowódcy sił UNEF: „Do twojej wiadomości, wydałem rozkaz wszystkim siłom zbrojnym Egiptu być gotowym do działań przeciwko Izraelowi, który może przeprowadzić agresywne działania przeciwko jakiemukolwiek państwu arabskiemu. Z powodu tego rozkazu nasze wojsko już jest skoncentrowane na Synaju na naszej wschodniej granicy. Przez wzgląd na bezpieczeństwo wojsk ONZ, które stacjonują wzdłuż naszych granic, proszę abyś wydał rozkaz natychmiastowego ich wycofania”. Dowódca sił UNEF, generał Indar Jit Rikhye, odpowiedział, że musi poczekać na decyzję sekretarza generalnego ONZ.

Sekretarz U Tant podjął próbę negocjacji z Egipcjanami, a następnie 18 maja zaproponował Izraelowi przegrupowanie międzynarodowych sił pokojowych UNEF na terytorium Izraela, by mogły one nadal wypełniać swoją misję rozjemczą na granicy. Wobec odmowy, 18 maja 1967 U Thant wyraził zgodę na ewakuację sił UNEF z półwyspu Synaj i ze Strefy Gazy.

Czyż to nie jest jakaś kpina? Wyraźne kreowanie konfliktu: fałszywa informacja Podgornego, wojska ONZ-tu, ze względu na bezpieczeństwo, wycofują się z terenu, na którym ma być prowadzona wojna, bo tak im zasugerował egipski generał, a sekretarz U Tant wyraża zgodę na wycofanie wojsk ONZ. To już nawet nie jest kpina, to cyrk na kółkach, tym większy, jeśli się porówna siły obu walczących stron.

Siły Izraela i krajów arabskich (Egipt, Syria, Jordania, Irak):

żołnierze 264 000 – 310 000
samoloty 197 – 780
czołgi 1 300 – 1 600
działa artylerii 960 – 1700

Straty Izraela i krajów arabskich odpowiednio:

zabitych 779 – 20 000
rannych 2 563 – 34 500
samolotów 46 – 463
czołgów 80 – 725
dział artylerii 0 – 750

10 czerwca 1967 roku o godzinie 18.30 ogłoszono zawieszenie broni na froncie izraelsko-syryjskim. W momencie wprowadzenia rozejmu wojskom izraelskim brakowało kilku godzin, by dotrzeć do przedmieść Damaszku. Dziwna wojna. Dla porównania stosunek niemieckich do polskich sił w kampanii wrześniowej:

działa 10 000 – 4 300
czołgi 2 700 – 880
samoloty 1 300 – 400
żołnierze 1,6 mln – 1 mln
zabici 16 843 – 66 000
ranni 36 473 – 133 700.

Kampania wrześniowa trwała ponad miesiąc, a tam tylko 6 dni. W kampanii wrześniowej silniejszy przeciwnik wygrał dopiero po miesiącu. W przypadku wojny sześciodniowej słabszy przeciwnik nie tylko nie przegrywa, ale ponosi minimalne straty. W wyniku tej wojny Izrael zajmuje Półwysep Synaj od strony Egiptu i Wzgórza Golan od strony Syrii. Strona arabska miała przewagę praktycznie we wszystkim. Do tego była to wojna na dwa fronty: Egipt od zachodu, pozostałe państwa od wschodniej strony Izraela. Czy wojska arabskie i ich dowództwo było rzeczywiście tak nieudolne, czy to wszystko zostało wyreżyserowane? A jeśli tak, to w jakim celu?

19 czerwca 1967 roku Gomułka wygłasza przemówienie, w którym oskarżył Żydów mieszkających w Polsce o działanie na szkodę państwa. Określił ich mianem piątej kolumny. Podobno taka reakcja była wynikiem rozmowy, podczas której Breżniew zwracał Gomułce uwagę, że towarzysze żydowscy otwarcie krytykują politykę Związku Radzieckiego wobec państwa Izrael.

Tak więc w sztuczny sposób podsycano w Polsce nastroje antysemickie. Przeprowadzano czystki w wojsku, milicji, organach bezpieczeństwa i innych instytucjach państwowych. Podobnie było na uczelniach. Usuwano profesorów pochodzenia żydowskiego.
[Bardzo słusznie! – admin]

W sumie można by sobie zadać pytanie: z jakiego powodu ich usuwano? Tylko dlatego, że byli Żydami? Przecież mieli obywatelstwo polskie, byli zatrudniani na podstawie jakichś umów o pracę i jeśli nie łamali regulaminu pracy i przestrzegali przepisów prawa, to nie było podstawy do ich zwolnienia. Nie było takiego paragrafu, który dawał podstawę do zwolnienia na podstawie narodowości i na podstawie tego, że ktoś otwarcie cieszył się z sukcesów armii izraelskiej. Poziom tej argumentacji każe przypuszczać, że to właśnie Żydzi byli inspiratorami tej nagonki. A dlaczego nie używali innych argumentów? Innych nie było. Skoro odstawiono taki cyrk jak wojna sześciodniowa, to znaczy, że wszystko można.

Krytyką zajmowali się towarzysze żydowscy. Czy tak było, czy tak powiedział Breżniew? Prawdy nie dowiemy się. Znamy tylko oficjalną wersję i to, że zwolnienia dotyczyły nie tylko towarzyszy żydowskich, ale i wielu innych osób. A czy były to faktycznie zwolnienia, czy te osoby same się zwalniały, podając jako przyczynę antysemityzm? Tego też się nie dowiemy. Jednak masowość zjawiska, z partii zwolniono ponad 8 tys. członków, wskazuje, że chyba nie o krytykę tu chodziło. Co miał do powiedzenia przeciętny członek partii, nawet jeśli był Żydem, i kto by się liczył z jego zdaniem?

W listopadzie 1967 roku przypadała 50 rocznica wybuchu rewolucji październikowej. Z tej okazji przygotowano w Polsce szereg imprez o charakterze propagandowym, kulturalnym i naukowym. Dyrektor Teatru Narodowego w Warszawie Kazimierz Dejmek zdecydował się wystawić w nowoczesnej inscenizacji Dziady Adama Mickiewicza. Premiera odbyła się 25 listopada 1967 roku.

Spektakl nie spodobał się Wydziałowi Kultury KC PZPR w związku z czym zakazano drukowania pozytywnych recenzji. 21 grudnia Kazimierz Dejmek został wezwany na rozmowę z kierownictwem Wydziału Kultury KC. Spektakl skrytykowano za wydźwięk antyradziecki i „religianctwo”. Dejmek argumentował, że utwór nie jest antyradziecki tylko antycarski. Natomiast Gomułka stwierdził, że „Dziady” wbijają nóż w plecy przyjaźni polsko-radzieckiej. Jednak było inaczej. W dzienniku Prawda ukazała się pozytywna recenzja i rozważano wystawienie Dziadów w Moskwie.

Tak to opisuje Wikipedia, ale nie dodaje, że w PRL-u funkcjonowało coś takiego jak cenzura. Nic nie mogło trafić do publiczności, jeśli wcześniej nie zostało sprawdzone i zaakceptowane przez cenzora. I tak było z tym spektaklem. Tę inscenizację musiał wcześniej obejrzeć cenzor i ją zaakceptować. Gdyby Dejmek próbował zrobić coś inaczej, to w pięć minut przestałby być dyrektorem. A skoro tak zrobił, to znaczy, że miał na to zgodę władz. Czyli że władza sama szykowała prowokację.

Inna sprawa to to, że do obchodów rocznicy rewolucji wybrano utwór, który w żaden sposób nie nawiązywał do niej. Bo gdyby nawiązywał, to publiczność nie miałaby okazji do żywiołowych reakcji. Wszystko zostało dokładnie wyreżyserowane i prawdopodobnie publiczność również starannie dobrana i poinstruowana, jak ma reagować.

Po czterech pierwszych przedstawieniach poinformowano Dejmka, że spektakl może być grany tylko raz w tygodniu i ma on odnotowywać reakcję publiczności, która podobno wznosiła hasła antyradzieckie i antyrosyjskie. 16 stycznia zawiadomiono Dejmka, że 30 stycznia odbędzie się ostatnie przedstawienie. Po ostatnim, jedenastym przedstawieniu, doszło do manifestacji studentów, którzy złożyli pod pomnikiem Mickiewicza białe i czerwone kwiaty i transparent „Żądamy dalszych przedstawień”. Już praktycznie po manifestacji interweniowała milicja. Aresztowano 35 manifestantów, z których dziewięciu pociągnięto do odpowiedzialności i ukarano grzywnami od 500 do 3000 zł. Wśród ukaranych byli m.in. Andrzej Seweryn i Jan Lityński.

Studenci zaczęli zbierać podpisy pod petycjami do rządu, w których protestowano przeciwko ograniczeniom w kulturze i żądano przywrócenia przedstawień. Najbardziej aktywne było środowisko tzw. Komandosów, w którym prym wiedli Adam Michnik, Henryk Szlajfer, Seweryn Blumsztajn, Jan Lityński, Karol Modzelewski i inni. Nazywali się tak ze względu na fakt, że często znienacka pojawiali się na zebraniach organizacji młodzieżowych, podczas których zadawali kłopotliwe pytania i wygłaszali kontrowersyjne opinie. Pojawili się oni w połowie lat 60-tych.

22 lutego przywódcy ruchu studenckiego podjęli decyzję o zorganizowaniu wiecu w obronie studentów usuniętych z uczelni. Miało to nastąpić w tydzień od zebrania się Związku Literatów Polskich. Zebranie miało odbyć się 29 lutego, a więc data wiecu na UW wypadała na dzień 8 marca. 4 marca usunięto z uczelni Adama Michnika i Henryka Szlajfera za przedstawienie relacji z zajść reporterom prasy francuskiej. 7 marca władze Uniwersytetu Warszawskiego wydały zarządzenie, zgodnie z którym uznano zgromadzenie za nielegalne. 8 marca rano władze aresztowały przywódców studenckiego protestu Szlajfera, Seweryna, Blumsztajna, Lityńskiego, Modzelewskiego i Kuronia.

W południe 8 marca odbył się na dziedzińcu UW wcześniej zaplanowany wiec. Rozdawano ulotki i wzywano do obrony podstawowych praw obywatelskich. Uchwalono rezolucję, w której domagano się przywrócenia praw studenckich Michnikowi i Szlajferowi oraz zwolnienia od odpowiedzialności innych studentów.

Gdy studenci rozchodzili się, na dziedziniec wjechało kilka autokarów, z których wysiadły oddziały ZOMO i ormowców ubrane po cywilnemu i zaczęły wyłapywać pojedyncze osoby i wywozić je poza teren uniwersytetu. Około godziny 13-tej prorektor wezwał studentów do rozejścia się. Po kwadransie zgodził się na rozmowy, w wyniku których milicjanci opuścili teren uniwersytetu. Ale już o godzinie 14-tej wrócili ormowcy, a pół godziny później pojawili się umundurowani milicjanci z długimi pałkami. Na dziedzińcu rozpoczęła się akcja pacyfikacyjna. Milicjanci atakowali studentów i pracowników naukowych. Później walki przeniosły się na ulice miasta. Według informacji MSW 9 marca do walki ze studentami na ulicach Warszawy użyto 1335 umundurowanych funkcjonariuszy, 510 cywilnych i 400 ormowców.

Manifestacje i starcia z milicją miały miejsce nie tylko w Warszawie, ale również w Gdańsku, Gliwicach, Katowicach, Krakowie, Lublinie, Łodzi, Wrocławiu, Szczecinie, Poznaniu, Radomiu. Spokojnie było w Białymstoku, Bydgoszczy, Olsztynie, Opolu i Toruniu. 15 marca w Gdańsku odbyła się największa w skali kraju manifestacja. Udział w niej wzięło 20 tys. osób. 1 maja 1968 roku miała miejsce manifestacja we Wrocławiu.

W kilka dni po wydarzeniach 8 marca odbyło się zebranie aktywu spoleczno-politycznego w Komitecie Wojewódzkim PZPR, na którym podjęto decyzję o zorganizowaniu „masówek” w zakładach pracy. Ich uczestnicy domagali się ujawnienia i ukarania wszystkich winowajców awantur, oczyszczenia PZPR z „syjonistów, rewizjonistów i kosmopolitów” oraz wyrażali poparcie dla Władysława Gomułki. Powszechnie używanymi hasłami podczas tych spotkań były: „Literaci do pióra, studenci do nauki”, „Syjoniści do Syjonu”, „Syjoniści do Dajana”, „Oczyścić partię z syjonistów”. Ale najbardziej znane, bo błędne, było: „Syjoniści do Syjamu”. Syjam to obecna Tajlandia. Wiece były transmitowane przez telewizję. Tak więc zadbano o to, by marginalne wydarzenia utrwaliły się w powszechnej świadomości.

19 marca odbył się więc w Sali Kongresowej. Główne wystąpienie należało do Gomułki. Przemawiał przez dwie godziny. Stwierdził, że prawdziwe podziały nie przebiegają na linii robotnicy-studenci, lecz pomiędzy zwolennikami i przeciwnikami socjalizmu. Potępił liderów protestu, a pozostałych nazwał „nieświadomymi”. Skrytykował „Dziady” i zaatakował Związek Literatów Polskich. Skrytykował Stefana Kisielewskiego, Janusza Szpotańskiego i Pawła Jasienicę.

Odnosząc się do wiecu na Uniwersytecie Warszawskim stwierdził, że winnymi byli studenci pochodzenia żydowskiego. Podzielił też obywateli Polski pochodzenia żydowskiego na trzy grupy: nacjonalistów, kosmopolitów i tych, którzy uznali Polskę za jedyną ojczyznę. Nacjonalistom, jak stwierdził, jest gotów wydać paszporty emigracyjne. Jako przykład kosmopolity podał Antoniego Słonimskiego, który jeszcze w 1924 roku stwierdził, że nie czuje się ani Polakiem, ani Żydem. Co do trzeciej grupy, to stwierdził, że jedynym miernikiem oceny obywatela polskiego jest jego postawa wobec ustroju socjalistycznego oraz żywotność interesów Polski i Polaków.

A więc pojawił się już pierwszy sygnał, że coś się zaczyna w tej polityce zmieniać. Już nie wszyscy Żydzi są źli, tylko syjoniści. Co więcej, są nawet dobrzy Żydzi, którzy pracują dla dobra Polski.

21 marca Politechnika Warszawska ogłosiła 48-godzinny strajk okupacyjny, a na Uniwersytecie Warszawskim odbył się kolejny więc. Zwolniono kilku profesorów i docentów. 28 marca odbył się ostatni wiec. Po nim władze uczelni skreśliły z listy studentów 34 osoby i zawiesiły w prawach studenta kolejne 11. Pod koniec marca rozwiązano wydziały Ekonomii i Filozofii, cały trzeci rok na Wydziale Matematyczno-Fizycznym oraz psychologię na Wydziale Pedagogicznym.

Osoby pochodzenia żydowskiego usuwano nie tylko z uczelni. Z PZPR wyrzucono ponad 8 tysięcy członków, zwalniano z SB i MO, z urzędów centralnych i terenowych, administracji państwowej, wojska, mediów, oświaty, służby zdrowia i środowisk naukowych. Za tą akcją stała przede wszystkim frakcja „Partyzantów”, widząca w rozrzedzeniu dotychczasowych struktur rządzących szanse na awans.

5 maja dochodzi do spotkania Gomułki z egzekutywą Komitetu Wojewódzkiego PZPR w Warszawie. Gomułka podczas przemówienia stwierdza, że wystąpiło szereg wypaczeń, że jedna sprawa to praca, a druga polowanie na Żydów. Co do działań aparatu partyjnego, w rozmowie z Józefem Kępą, stwierdza: „To jest niedopuszczalne w Partii. Jeśli Partia ma być antysemicka, to ja mam w dupie taką partię!” Podczas spotkania kierownictwa partii z Sekretariatem KC (29 maja) Władysław Gomułka poleca zakończyć akcję rozliczeniową. 24 czerwca na zlecenie władz cenzura wprowadziła zalecenie, by zaniechać kontynuowania kampanii.

W czerwcu egzekutywa Komitetu Wojewódzkiego partii w Warszawie kieruje do swoich członków list, w którym stwierdza:

„W słusznym dążeniu do poprawy sytuacji kadrowej wystąpiły jednak pewne nieprawidłowości oraz miały miejsce nietrafne i niesprawiedliwe decyzje. (…) Trzeba zwrócić uwagę, że wystąpiły próby wykorzystania sytuacji dla przeprowadzenia porachunków osobistych, dało sobie znać niepotrzebne zacietrzewienie, gromadzenie różnymi metodami i za wszelką cenę tzw. dowodów i argumentów, niekiedy z odległej przeszłości zamiast odpowiedzialnej i rzeczowej oceny (…) (…) Miały miejsce pożałowania godne wypadki przedstawiania świadectwa chrztu jako dowodu polskości. Podejrzenie, iż dany towarzysz jest pochodzenia żydowskiego, było dla niektórych ludzi faktycznym powodem szerzenia różnego rodzaju, częstokroć niesprawdzonych zarzutów. Te z gruntu obce naszej partii metody postępowania, wymagające zdecydowanego potępienia, były niejednokrotnie stosowane przez elementy skorumpowane, pragnące „odegrania się” (…). Partii naszej obce są wszelkie próby wartościowania ludzi według narodowości, obcy jest wszelki nacjonalizm, wszelki rasizm. (…) W procesie politycznego ożywienia wypłynęli tu i ówdzie różni „sezonowi aktywiści”, poszukujący dla siebie taniego poklasku chociażby za cenę krzywdzenia niewinnych ludzi, szerzenia nacjonalizmu i wypaczania sensu naszej polityki.”

W latach 1968-1969 wyemigrowało z Polski około 15 tys. Żydów bądź osób pochodzenia żydowskiego. Wśród nich było m.in. około 500 pracowników naukowych, około 1000 studentów, a także dziennikarze, filmowcy, pisarze i aktorzy. Wyjechało również około 200 byłych pracowników bezpieczeństwa i informacji wojskowej, odpowiedzialnych za zbrodnie stalinowskie. Tak podaje portal DZIEJE.PL.

Cała akcja trwała więc od czerwca 1967 roku do czerwca 1968 roku. Niewątpliwie kierowała tym partia, bo robotnicy, sami z siebie, nie zorganizowaliby wieców w zakładach pracy i w godzinach pracy. Ich udział miał utwierdzić w przekonaniu, że Polacy są antysemitami. Zdjęcie „Dziadów” również było wyreżyserowane, co wyżej uzasadniłem. Dało to pretekst do wywołania protestów i pojawili się niezawodnie Komandosi, którzy już od 1965 roku zdobywali doświadczenie. Do robienia w partii za antysemitów wykorzystano Partyzantów Moczara. Protesty studenckie stały się okazją do usuwania studentów i kadry profesorskiej.

I nagle 5 maja 1968 roku następuje odwrót od dotychczasowej polityki i Gomułka stwierdza, że jeśli Partia ma być antysemicka, to on ma w dupie taką partię. A rok wcześniej sam nazwał Żydów cieszących się ze zwycięstwa Izraela nad krajami arabskimi piątą kolumną.

Ktoś, faktycznie rządzący, uznał, że cel został osiągnięty. A poza tym trzeba było skoncentrować się na innych zadaniach. Trwała Praska Wiosna, zainicjowana przez słowackiego Żyda Aleksandra Dubczeka. Zapewne planowano już inwazję na Czechosłowację, a Polska, choć „antysemicka”, miała brać udział w tej bezsensownej operacji, bo tam nic szczególnego się nie działo. Tak jak w Polsce, preteksty wystrugane z kija.

Gomułka, podobnie jak w 1956 roku, dobrze służył Żydom. Początkowo udawał patriotę i mówił o piątej żydowskiej kolumnie, a rok później stał się ich obrońcą.

Najprawdopodobniej uznali oni, że swój cel osiągnęli i że trzeba zakończyć tę maskaradę. Kilkanaście tysięcy Żydów uzyskało status uchodźców politycznych na Zachodzie i mogli tam osiedlić się. Czy chodziło tylko o polepszenie losu poszczególnych jednostek? Po co im była potrzebna ta antysemicka kampania?

10 czerwca kończy się wojna sześciodniowa, a 19 czerwca Gomułka już wie, że Żydzi w Polsce działają na szkodę państwa. Związek przyczynowo-skutkowy obu wydarzeń jest wyraźny. Trudno jednak sobie wyobrazić, by wojna sześciodniowa została wywołana po to, by rozpocząć w Polsce akcję antysemicką.

Zapewne tym, co najmocniej spaja żydowską społeczność, jest antysemityzm. Po Marcu obraz Polski jako kraju antysemickiego utrwalił się w Europie i na świecie. Dla Żydów mieszkających w Polsce było to korzystne. Do dziś Marzec 68 to dla nich koronny dowód na polski antysemityzm. Sami to wszystko zrobili, wykorzystując swoją pozycję w państwie i w PZPR, a winą obarczyli Polaków.

A Polacy? Czy trudno dotrzeć do dokumentów, które wyjaśniłyby, w jaki sposób wszyscy ci ludzie byli zwalniani, a może nie zwalniani, tylko sami wyrażali zgodę na rozwiązywanie umów o pracę, zachęcani perspektywą lepszego życia na Zachodzie. Najwyraźniej trudno, bo pewnie Polacy nie mają dostępu do tych dokumentów. Przeszłość, jak powiedział Norwid, to dziś, tylko cokolwiek dalej. Ten rządzi teraźniejszością, kto ma dostęp do przeszłości.

Wiesław Liźniewicz
https://bb-i.blog/

Komentarzy 12 do “Marzec 68”

  1. jok said

    Powiedziałbym, że jednak lepiej i pełniej to ujmuje ksiązka „Rewolta marcowa”. No, wiem tam duzo więcej miejsca niż w artykule.

    Podkresłiłbym, ze w „Rm” autor dostrzega, że „studenci”, nie mieli problemu z kupnem, kolejny raz biletów ani dotarciem, wejściem na spektakl, co autor niniejszego artykuł najwyżej przypuszcza.

    To może szczegół. W Rm autor znacznie mocniej dostrzega inicjatywę żydów w wydarzeniach, w chęciach „zmian w Polsce”, w tym i „gremialnego powrotu do włądzy”, niż autor niniejszego artykułu, który inaczej rozkałada akcenty. Dużą, a może lwią część sprawstwa oddaje tzw. radzieckim i proradzieckim polskim towarzyszom….

    O ile czytałem, „nagonka” była na kosmpolityzm, pojawiały niespotykane wcześniej a później dość oszczędnie o tym że oficerowie „wybierający wolność”, czyli według kryteriów każdego wojska – dezerterzy, są najczęściej pochodzenia ż-skiego oraz ujawniano, dużą nadrperezentację Żyów w UB i okolicach. Taka to była propaganda i nagonka.

    Przypominam to po to, by polemizować ze stwierdzeniem autora artykułu: „A więc pojawił się już pierwszy sygnał, że coś się zaczyna w tej polityce zmieniać. Już nie wszyscy Żydzi są źli, tylko syjoniści.”
    Naprawdę? Naprawdę był okres, przed „pierwszym sygnałem”, że w prasie PRL, w przemowach notabli PRL i PZPR, pojawiały się twierdzenia, że „wszyscy Żydzi są źli”??? Skąd Autor to wziął???? Chyba nawet wspomniana przez autora wikipedia tak nie twierdzi….

  2. jok said

    Uzpełniam – polemizując z dość nieracjoanlmym stwierdzeniem Autora o ataku Gomuki/PRL/PZPR u „na wszystkich Żydów”
    Wyrwany z konteksktu, skrótowy cytat, pokazany na portalu, który nie broni Gomułki, lecz raczej wie z której strony jest chleb posmarowany,
    Cytat z przemówienia Gomułki z dnia 19 czerwca 1967 r. Nawet ten wyrwany z kontekstu cytat, nie wskazuje, że Gomułka -na wszytkich….

    „W związku z tym, że agresja Izraela na kraje arabskie spotkała się z aplauzem w syjonistycznych środowiskach Żydów – obywateli polskich, pragnę oświadczyć co następuje: nie czyniliśmy przeszkód obywatelom polskim narodowości żydowskiej w przeniesieniu się do Izraela, jeśli tego pragnęli. Stoimy na stanowisku, że każdy obywatel polski powinien mieć tylko jedną ojczyznę – Polskę Ludową” – powiedział Gomułka w wystąpieniu transmitowanym przez radio i telewizję.

  3. Piskorz said

    re art Strona arabska miała przewagę praktycznie we wszystkim.” Pisałem o tym trochę tu w „G”. Przy okazji dodam, że Arabowie mieli nawet….najemników z Arabii Saudyjskiej !! ps Ale nic nie wiem o liczbie .

  4. Liznęła lizidupa kał z zimnego trupa. Chcecie docierać do dokumentów? A może wytaczać ym procesy za sto lat? A może pisać petycje?

    Od frontu kręcą „film”, a od tyłu robią „złodziejskie porządki”. Wpadł na to już dawno niejaki Tolek Banan. Cofnijmy się do 1968 roku… Właśnie! Towarzysz „Wiesław” postanowił pozbyć się części pasożydów, bo tak kazała koniunktura „Wielkiego Komtura”, któren na ów czas przygasił swoich rodowytych, bo zaczął „wspierać” akurat Arabów na rozkaz papierza, no…, tego od drukowania zielonych papierów – Szylda z domu Bauer. Żona naszego „Wiesława” (rodowyta) dbała zaś o to, żeby „wypędzanym” wielka krzywda się nie działa. „Wiesław” utrzymał się jeszcze dwa lata. Potem zainstalowano „wołającego o pomoc”, jako że był on, czy miał być spowinowacony z „Wielkim Komturem” poprzez dziatwę i chyba dlatego, że miał ukierunkować pospólstwo na „zachodnie wartości”, a co ważniejsze jeszcze: wprowadzić Polaków bezwiednie w lichwiarskie kieszenie. Gdy Polska się już dość w ychniej ocenie zadłużyła, zrobili taki przekręt (jak zwykle), że dług sobie urósł bez podlewania i już bliski spłacenia stał się w cudowny sposób nie do spłacenia. Górnik z Zachodu stał się bezużyteczny, bo nasycenie „zachodnimi wartościami” osiągnęło takie rozmiary, że zaczęło się w tym garnku gotować. Co robią wówczas „filmowcy”? Obsadzają główne role do nowego przedstawienia. Objawia się papież „Polak”, bo poprzedni aktor w tej roli na zdrowiu niedomagał i musiał iść na wieczny urlop. Margulis ogarnia chaos, bo Polacy myśleli, że walczą o Polskę i troszkę za bardzo się rozochocili. Kilka lub trochę więcej tysięcy patriotów (Polaków) udaje się na zagraniczne wywczasy, ale bez biletów powrotnych. Ci z nich, co jeszcze żyją, do dziś się tam „wczasują”. Potem instalują Głąba dla odwrócenia uwagi, a przyszłych włodarzy tego zaścianka osadzają w luksusowych pensjonatach, jako męczenników. Ci oto cierpiętnicy, po wypuszczeniu na „wolność” stają na czele „Solidarności” w miejsce tych, którzy „uciekli” byli za granicę. Przypadkiem tylko nowi przywódcy nie są Polakami. To znaczy są! Mają polskie nazwiska, jakieś tam życiorysy itp. Wspiera ych też rodowyty papież a po ośmiu latach pisania scenariusza na nowy film, Margulis, po otrzymaniu sygnału z matecznika, oddaje ym władzę nad Polską. Przez te osiem lat Margulis rżnie patryjotę a cichcem po wytyczne nie leci już do Moskwy tylko do Felera; oczywiście na rozkaz Moskwy. Kombinują też coś z jakimś ychnim „Mostem” i wysyłają na tzw. Zachód Kuklinosia w funkcji „zdrajcy-bohatera”. Ot, tak, żeby było ciekawie i żeby publika się nie nudziła. 31 lat z okładem „wrogie sobie” ekipy rozkradają wspólnie na tzw. dobrą zmianę cały majątek narodowy, a pospólstwo sterowane po bożemu i nie po bożemu, zajęte jest występami na scenie. Nikt nie patrzy na zaplecze. To znaczy, byli tacy, ale to, co zobaczyli, przeraziło ich do tego stopnia, że wbrew zdrowemu rozsądkowi, bez pomocy osób trzecich (drugie osoby celowo się pomija), postanowiły przenieść się do innego świata. Rodowyci kolejni prezydenci otwierają zakazaną furtkę do „lepszego” świata dla 25 milionów (docelowo) Polaków. Teraz, ci z „wymyślonego narodu”, jak zawsze wiecznie pokrzywdzeni i prześladowani, widząc okoliczności sprzyjające, zapałali ni stąd, ni zowąd wielką miłością i tęsknotą do ziemi swoich ojców, czyli Polin. Trudno jest określić ych liczbę, jak też ilość wydanych ym polskich paszportów i przyznanych nieruchomości. W pierwszej kolejności są to „ofiary holokałsta” oraz „spadkobiercy”. Ale Polska, to nie cała Polin! Bo cała Polin to tam, skąd wywodzi się niemal całe Holyłud, czyli jeszcze Litwa, Białoruś i Ukraina oraz Krym. Słowem, pomniendzy morzamy! No, wracamy do Watykana. Jest tam już trzeci aktor po „Polaku”. Kolejny, któremu pstrykają fotki przy murze szlochania, więc nic się nie zmieniło… chyba że na gorsze, bo to kuzyn Szyldów jezd. Służebnicy jego, w 33 guzikowych kierejach nadal mącą w Polsce wodę sękatym kijem. Dostali profity za udział w tzw. edukacji oraz jakieś nieruchomości i ruchomości, które nie wiedzieć czemu, wbrew naukom przez nich samych głoszonym gromadzą z wielką i zachłanną starannością na „tej ziemi”. Przy wydatnym moralnym wsparciu owegoż Kościoła (watykańskiego), gdzie nie wiadomo dlaczego ze świecą, by w Polsce szukać jakiegoś biskupa Polaka (chociaż prymas ma na nazwisko Polak!), i wsparciu finansowym dziesiątek fundacji o polsko brzmiących nazwach, dokonuje się cyklicznie podtrzymywanie nadziei w zdurnowaciałym narodzie i sukcesywnie przygotowuje się go do zwolnienia kwaterunku dla zawsze bardziej potrzebujących. Nie… Nie chodzi tu wcale o tych, co rusz pokazywanych w Tellavivzyji nachodźców! Dlaczego uny postanowili wymieszać kolory skóry? Dziel i rządź itd., po to, żeby w spokoju żąć sobie to, co ym goje zasiali. Skąd się bierze ta czerń (dosłownie i w przenośni)? Myślałem, dumałem, kombinowałem… i nijak nie pasuje mi ych bełkot, echem powtarzany przez moich otumanionych współplemieńców. Taka na przykład wioska, gdzieś w Afryce… Otóż wszyscy jej mieszkańcy, chcąc wyprawić do Europy jednego tylko przykładowego ogra, musieliby sprzedać wszystko, co posiadają, a i tak nie starczyłoby to na bilet, że o całej reszcie nie wspomnę. Zatem… kto ich finansuje? Pewnie sami już to wiecie, więc nie będę się nad tym rozwodził. I teraz… meritum: „Polska nie musi przyjmować imigrantów ekonomicznych z Afryki Północnej i Bliskiego Wschodu, zwanych uchodźcami”. Oczywiście, że jest to wieeeelka zmyła. Po pierwsze, używają wciąż nazwy „Polska”. Po drugie, niepotrzebne ym tu som jakieś ochlapusy, bo tu uny som spadkobiercy i w ogóle biercy. Po trzecie, po takim stwierdzeniu, oczywiście wyrwanym jak zawsze z szerszego kontekstu, tubylcy pomyślą, że to polski rząd jest, że to patrioci są i inne takie bzdury. Nawet na żydów nagadują, co poniektóre żydziaki. A jak! Ostatni rok to już istny majchersztyk – ełtanazja pełna fantazji, łamanie prawa przez tych, którzy obiecali głupolom, że tego prawa będą strzec, strzyżenie i golenie na sucho do gołej dupy wszystkich, którzy jeszcze cokolwiek posiadają. Mało tego! Zażądali sobie zapłaty za nieistniejące parchate mienie od naszych dzieci, wnuków, i prapraprapraprapraprawnuków. I wiecie co? Te złodziejskie kurwy udające Polaków już ym płacą. A trzeba wam wiedzieć, że kwota jest taka, że płacąc 1 milion złotych dziennie, bez lichwiarskich odsetek zajmie to jakieś 2 tysiące osiemset lat!

    Ot, takie moje liźnięcie po żydowskiej krzywdzie.

  5. JerzyS said

    Marzec 68, to był pretekst,
    aby zasilić armię Izraela w oficerów z PRL.

  6. JerzyS said

    Skoro:
    „13 maja 1967 przewodniczący Prezydium Rady Najwyższej ZSRR Nikołaj Podgorny przekazał egipskiemu wiceprezydentowi Anwarowi Sadatowi
    fałszywą informację
    o koncentracji 12 izraelskich brygad przy granicy z Syrią. Wprowadzeni w błąd Egipcjanie byli przekonani, że Izrael przygotowuje się do inwazji. Dlatego ich reakcja była natychmiastowa i zdecydowana. 14 maja prezydent Naser zarządził mobilizację armii i rozpoczęto przerzucanie wojsk na półwysep Synaj, na którym stacjonowały siły UNEF – Doraźne Siły Narodów Zjednoczonych.”

    To nie była informacja w świetle cybernetycznym!

    Informacja to jest przekaz, potwierdzony z 3 niezależnych źródeł.
    z 2 źródeł do dopiero prawdopodobieństwo.,
    a z 3 niezależnych źródeł pewność.

  7. Lily said

    Bolek i Lolek, rowniez brali UDZIAL.

    TAK oswiadczyl jeden z Nich.

    „POSZLISMY z BRATEM w BUTACH
    bez sznurowek, bo matka je wyciagnela,bo
    NIE CHCIALA, zebysmy TAM POSZLI”.
    Gra aktorska.
    Jakie bidy,mieli TYLKO po jednej parze butow?.
    .
    .

  8. błysk said

    Wydaje się ,że można tu wyłonić dwie orientacje : żydowską ,która przynajmniej w Polsce ,dążyła do wzmocnienia swojej władzy ,czego wyrazem były wiece studentów z hasłem „Morawski do Biura” i moczarowskiej ,która dążyła do zdobycia władzy ; jak się wydaje moczarowcy działali tu na własną rękę ,bez poparcia Moskwy .Warto także powołać się na informację Albina Siwaka w książce „”Trwałe ślady” ,który miał dostęp do niepublikowanego pamiętnika Gomułki ,gdzie Gomułka w rozmowie ze Stalinem stwierdził, że nie jest możliwe powołanie w Polsce rządu zdominowanego przez żydów i Stalin to przyjął. Trzeba też zawrzeć informację o formacji komandosów ,wspieranych przez odłam żydowski w PZPR ,która miała na Uniwersytecie Warszawskim opanowany ZMS i całą organizację żydowską na wyższych uczelniach w kraju. Nie można nie wspomnieć ,że działo się to w roku 1968 , roku ogromnej aktywizacji żydowskiej na wyższych uczelniach na Zachodzie . Jeśli jednak pamiętam ,sygnał do zakończenia akcji antyżydowskiej w partii ,dał Zenon Kliszko /mieszaniec polsko – żydowski / ,który zresztą , wbrew opozycji prymasa Wyszyńskiego ,przeforsował na stanowisko biskupa Karola Wojtyłę . Na zakończenie trzeba dodać ,ze akcja moczarowców wygasła ,kiedy Moskwa nie zgodziła się na Moczara ,jako I sekretarza partii ./Siwak podaje ,że Moczar był babiarz i otruła go podstawiona mu żydówka ./

  9. Abc said

    Polski marzec był jednym z pionków na ówczesnej szachownicy przemian, tak jak przykładowo zachodnioeuropejski maj czy czeski sierpień.
    Daty – punkty zwrotne w dziejach, 1968/69 tak jak 2020/21, 1916/17, 1863/64 czy 1811/12.
    Kolejne przełożenie wajchy wypada za 52 – 53 lata, w 2072/73.
    Starszy Wajchowy i jego następcy mają zatem sporo czasu.

  10. Nigdy nie miałem dobrego zdania o filozofii.

    Jak się nie ma kontaktu z filozofią, to tak jest. … Jedyna prawdziwa filozofia, to filozofia realistyczna (Arystoteles -> św. Tomasz -> o.Krąpiec). Wszystko, co poza tym, to brednie.

  11. Kar said

    –>8..gdzie Gomułka w rozmowie ze Stalinem stwierdził, że nie jest możliwe powołanie w Polsce rządu zdominowanego przez żydów i Stalin to przyjął…
    ______________

    – dla Stalina nie byl to zaden problem. Skwitowal krotko (przyjal). Przyslal Gumulki-pierdoly duplikat. Duplikowal oportunistow (Bierut, Jaruzelski…psio-Gotowych). Robil hokus-pokus i wyciagal za uszy z kapelusza nastepnego spadochroniarza..mnogo ich bylo w lubelskich krzakach

  12. NICK said

    KrzysztofM. (10).
    „filozofia realistyczna”
    Ot; mniej więcej tak.

Sorry, the comment form is closed at this time.