Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

  • The rainbow symbolizes the Covenant with God, not sodomy Tęcza to symbol Przymierza z Bogiem, a nie sodomii


    Prócz wstrętu budzi jeszcze we mnie gniew fałszywy i nikczemny stosunek Żydów do zagadnień narodowych. Naród ten, narzekający na szowinizm innych ludów, jest sam najbardziej szowinistycznym narodem świata. Żydzi, którzy skarżą się na brak tolerancji u innych, są najmniej tolerancyjni. Naród, który krzyczy o nienawiści, jaką budzi, sam potrafi najsilniej nienawidzić.
    Antoni Słonimski, poeta żydowski

    Dla Polaków [śmierć] to była po prostu kwestia biologiczna, naturalna... śmierć, jak śmierć... A dla Żydów to była tragedia, to było dramatyczne doświadczenie, to była metafizyka, to było spotkanie z Najwyższym
    Prof. Barbara Engelking-Boni, kierownik Centrum Badań nad Zagładą Żydów, TVN 24 "Kropka nad i " 09.02.2011

    Państwo Polskie jest opanowane od wewnątrz przez groźną, obcą strukturę, która toczy go, niczym rak, niczym demon który opętał duszę człowieka. I choć na zewnatrz jest to z pozoru ten sam człowiek, po jego czynach widzimy, że kieruje nim jakaś ukryta siła.
    Z każdym dniem rośnie liczba tych, których musisz całować w dupę, aby nie być skazanym za zbrodnię nienawiści.
    Pod tą żółto-błękitną flagą maszerowali żołnierze UPA. To są kolory naszej wolności i niezależności.
    Petro Poroszenko, wpis na Twiterze z okazji Dnia Zwycięstwa, 22 sierpnia 2014
  • Kategorie

  • Archiwum artykułów

  • Kanały RSS na FeedBucket

    Artykuły
    Komentarze
    Po wejściu na żądaną stronę dobrze jest ją odświeżyć

  • Wyszukiwarka artykułów

  • Najnowsze komentarze

    UZA o Rosyjscy eksperci będą szukać…
    Wladca o Rosyjscy eksperci będą szukać…
    zen o Rosyjscy eksperci będą szukać…
    ? o Wolne tematy (41 – …
    Voodoosch o Sztuczna inteligencja ma rządz…
    I*** o Sztuczna inteligencja ma rządz…
    Olo o SKANDALICZNE słowa eksperta.…
    I*** o Rosyjscy eksperci będą szukać…
    Cyngiel o Sztuczna inteligencja ma rządz…
    Niedźwiedź o Wolne tematy (41 – …
    revers o Wolne tematy (41 – …
    flathead o Rosyjscy eksperci będą szukać…
    Ale dlaczego? o Rosyjscy eksperci będą szukać…
    Olo o Dlaczego Biden wyprosił spotka…
    Marcin o Wolne tematy (41 – …
  • Najnowsze artykuły

  • Najpopularniejsze wpisy

  • Wprowadź swój adres email

    Dołącz do 546 obserwujących.

2021 – wojna z Iranem?

Posted by Marucha w dniu 2021-03-12 (Piątek)

Nowy amerykański prezydent jeszcze w trakcie kampanii wyborczej zapowiadał gotowość ponownego przystąpienia Stanów Zjednoczonych do umowy nuklearnej z Iranem.

Głównym przeciwnikiem powrotu do JCPOA jest Izrael, który słowami swojego premiera oraz jego najbliższych współpracowników zapowiada możliwość uderzenia lotniczego na irańskie ośrodki atomowe.

Czy w 2021 roku grozi nam nowy konflikt na Bliskim Wschodzie?

Przed kilkoma tygodniami izraelski Szef Sztabu Generalnego gen. Aviva Kochavi zapowiedział, że izraelskie wojska muszą być przygotowane do ataku na Iran w sytuacji, gdyby USA pod wodzą Joe Bidena zdecydowały się powrócić do umowy nuklearnej. Sam generał przyznał zresztą, że plany dotyczące potencjalnego ataku są przygotowywane. W podobnym tonie wypowiedział się bliski współpracownik izraelskiego premiera Benjamina Netanjahu Cachi Hanegbi, który przyznał, że Izrael może dokonać ataku na irańskie instalacje atomowe w sytuacji powrotu USA do porozumienia z Iranem.

Na wojennej ścieżce

W związku z tymi rewelacjami polskie i zachodnie media prześcigały się w masowej produkcji nagłówków o rychłym ataku izraelskiego lotnictwa na placówki nuklearne Teheranu. Zbiegło się to w czasie z nasileniem nalotów izraelskiego lotnictwa na cele w Syrii. Atakowano zarówno transporty broni do Hezbollahu, placówki Irańskiego Korpusu Strażników Rewolucji (IRGC) oraz powiązanych z nim milicji, jak i stanowiska broni przeciwlotniczej syryjskiej armii.

Liczba i częstotliwość nalotów wzrosły wraz zajęciem prezydenckiego fotela przez Joe Bidena. Bombardowano cele zarówno przy granicy z Irakiem w pobliżu miasta al-Bukamal, które stanowi irański bastion w Syrii, jak również Damaszek. Głównym celem stało się stołeczne lotnisko.

Wzmożoną aktywność izraelskiego lotnictwa oraz ostre wypowiedzi polityków z Tel Avivu zestawiono również z tzw. Porozumieniami Abrahamowymi, które zostały zawarte pomiędzy Izraelem, a Zjednoczonymi Emiratami Arabskimi, czy Bahrajnem. Zwracano jednocześnie uwagę na ocieplenie stosunków na linii Tel Aviv-Rijad. Część komentatorów wskazywała, że wspomniane układy były spowodowane chęcią porozumienia na linii Izrael-monarchie arabskie. Ich celem było prowadzenie wysiłków obronnych i ofensywnych przeciw Iranowi.

Znaczna część komentatorów uznała, że wspomniane ataki stanowią przygotowanie do ewentualnej operacji wojskowej przeciwko samemu Iranowi. Izraelscy piloci mieliby ćwiczyć na prawdziwych celach, osłabiając jednocześnie zaplecze wojskowe Teheranu w Syrii. Problem jednak w tym, że niemal na pewno się mylą, a do żadnego ataku na Iran nie dojdzie.

Strona izraelska jest świadoma, że bezpośrednie uderzenie na Teheran nie skończy się jedynie odpowiedzią ze strony samego Iranu. W chwili obecnej Izrael jest bezpośrednio zagrożony ze strony proirańskich sił stacjonujących w Syrii, Libanie, Iraku i Palestynie.

Atak na Teheran niósłby za sobą konsekwencję w postaci huraganowego wręcz ostrzału z użyciem irańskich rakiet balistycznych, który byłby prowadzony z terytoriów wspomnianych państw. Dziurawa Żelazna Kopuła, co udowodniono już niejednokrotnie, nie byłaby w stanie zatrzymać większości pocisków.

Żydowska opinia publiczna jest niezwykle wyczulona na punkcie strat w sile żywej, a jednoczesny atak z kilku stron, nawet wyłącznie z użyciem rakiet, z terytorium Syrii i Libanu skończyłby się ogromnymi stratami. Izraelczycy doskonale pamiętają klęskę w wojnie z Hezbollahem w 2006 roku, która zakończona była ogromnymi stratami. Obecnie Hezbollah jest wzmocniony i byłby wspierany przez analogiczne formacje działające w Syrii oraz Iraku. Jednocześnie doszłoby do uaktywnienia się palestyńskich bojowników z Hamasu czy Islamskiego Dżihadu.

Ponadto izraelscy wojskowi są świadomi, że atak na placówki nuklearne w Iranie mógłby się zakończyć niepowodzeniem. Po pierwsze ze względu na fakt, że w Iranie nie ma centralnego ośrodka nuklearnego, jak to miało miejsce przed laty w Syrii, czy Iraku, które łatwo było zniszczyć jednym nalotem, a po drugie ze względu na dość nowoczesne systemy obrony przeciwlotniczej.

Operacja niemal na pewno skończyłaby się stratami wśród pilotów, a co gorsza pewna ich część mogłaby dostać się do niewoli. Oznaczałoby to propagandową kompromitację. Szansa na zniszczenie wszystkich celów jest więc bardzo niska a drugiej mogłoby już nie być.

Bibi, w co ty grasz?

Skąd więc tak radykalne wypowiedzi ze strony izraelskich decydentów i obawy światowych dziennikarzy dotyczące wojny? Należy wskazać dwa główne powody – zbliżające się wybory oraz relacje na linii Netanjahu – Biden.

Zacznijmy od drugiego czynnika. Klęska Donalda Trumpa oznaczała katastrofę dla Benjamina Netanjahu, który miał w nim bliskiego partnera, jeżeli nie przyjaciela. Utrata tak cennego sojusznika w Białym Domu spowodowała silną konsternację wśród izraelskich przywódców, szczególnie u Bibiego.

Biden niejednokrotnie wskazywał, że Netanjahu nie jest dla niego partnerem, a fakt że amerykański prezydent zdecydował się zadzwonić do izraelskiego premiera dopiero po czterech tygodniach wskazuje na słabą pozycję Bibiego w notowaniach Bidena. Ignorowanie Netanjahu miało zresztą konkretny cel, a są nim wspomniane wybory, które odbędą się w Izraelu już w marcu. Jest ono również odpowiedzią na działania izraelskich wojskowych, którzy podlegają przecież premierowi.

Netanjahu mając świadomość pogorszenia swojej pozycji w wyścigu o reelekcję, co ma związek z zarzutami o korupcję, czy kryzysem gospodarczym wywołanym w znacznym stopniu pandemią COVID-19 zdecydował się na – w jego przekonaniu – doskonałe rozwiązanie w postaci wywołania sztucznego zewnętrznego zagrożenia, które miałoby zjednoczyć wyborców po raz kolejny wokół niego.

Stąd nagły wzrost częstotliwości nalotów na Syrię, co ma potwierdzać, że izraelski premier jest mężem stanu, który szybko i radykalnie reaguje na zagrożenie izraelskich granic. Stąd również kolejne medialne informacje dotyczące ewentualnego ataku na Iran, które są przygotowywane przez izraelskich lobbystów.

Z drugiej strony Netanjahu dąży poprzez te działania do wywarcia presji na nowym amerykańskim prezydencie, mówiącym wprost o chęci ponownego nawiązania porozumienia z Teheranem, które Izrael odbiera jako bezpośrednie zagrożenie dla swojego bezpieczeństwa narodowego.

Ta próba zastraszenia Bidena nie przyniesie jednak prawdopodobnie skutku, ponieważ Biden w trakcie kampanii wyborczej zagrał zbyt odważnie. Mówił otwarcie o chęci ponownego dołączenia do JCPOA. Niezrealizowanie tej obietnicy byłoby odczytywane jako sprzeniewierzenie się swoim zamiarom. Nie bez znaczenia jest również fakt, że Netanjahu wie doskonale, iż bez błogosławieństwa i wsparcia wojskowego Izrael nie jest w stanie przeprowadzić samodzielnie ataku na Iran.

Aż do samych wyborów do Knesetu możemy więc spodziewać się nasilenia tego typu retoryki oraz wzmożonych nalotów na Syrię, czy nawet Liban, lecz są to jedynie działania mające uniemożliwić wysadzenie Bibiego z siodła.

Nie walczy on przecież jednie o utrzymanie władzy, lecz także o swoje polityczne być albo nie być, a wreszcie o swoją wolność – jego porażka może oznaczać daleko idące konsekwencje – ze skazaniem go za liczne rzekome malwersacje finansowe i korupcję włącznie.

Netanjahu jest rasowym politykiem, ale jednocześnie brak mu pewnego zdecydowania. Uchodzi za polityka, który bardzo dużo mówi, lecz niewiele z tego wychodzi. Niemal pewnym jest, że tym razem będzie tak samo.

Jeżeli wojna nie wybuchnie teraz to kiedy?

Obawy co do tego, że Izrael rozpocznie prewencyjny atak na Iran, aby uniemożliwić mu uzyskanie broni jądrowej, utrzymują się już od kilku lat. Prawda jest taka, że były one jednak zawsze bardzo mocno przesadzone.

Po pierwsze, gdyby Izrael zamierzał uderzyć w irańskie obiekty nuklearne, zrobiłby to już dawno. Od czasu wojny Jom Kippur z 1973 roku, gdy armia izraelska została zaskoczona nagłym uderzeniem, Tel Aviv działa w wymiarze prewencyjnym. Izraelskie lotnictwo uderzało na iracki, a następnie na syryjski reaktor atomowy w momencie gdy nie były one jeszcze w pełni wykorzystywane. Na syryjski reaktor pod Dei ez Zor uderzono zaledwie kilka miesięcy po jego odkryciu. Tymczasem informacje o irańskim ośrodku wzbogacania uranu w Natanz i reaktorze w Arak wypłynęły do opinii publicznej już w 2002 roku, a więc niemal 20 lat temu.

Od tego czasu izraelskie służby obserwują działalność irańskich placówek atomowych, sporadycznie dochodzi w nich do akcji sabotażowych – ostatnia miała miejsce w ubiegłym roku. W chwili obecnej szanse na powodzenie ataku drastycznie spadły, biorąc pod uwagę rozproszenie irańskich instalacji nuklearnych. Placówki rozsiane są po całym kraju, a każda nich jest broniona przez silne środki obrony przeciwlotniczej, w tym systemy S-300. IDF mógłby zniszczyć część irańskiego potencjału nuklearnego, ale nie jest już w stanie go trwale wyeliminować.

Konsekwencją ataku na Iran byłaby odpowiedź zbrojna ze strony libańskiego Hezbollahu, który mógłby wystrzelić kilka tysięcy rakiet i pocisków na terytorium Izraela, co doprowadziłoby do setek ofiar wśród cywilów. Iran mógłby również starać się zmobilizować swoich sojuszników szyickich w Syrii i Iraku do ataku na cele w Izraelu.

Po drugie, Amerykanie są cały czas niechętni wobec kampanii wojennej wymierzonej w Iran. Nie zmieniło się to co najmniej od roku 2008, gdy po raz pierwszy tak głośno mówiło się o potencjalnym ataku na ten kraj. Amerykańscy decydenci są świadomi, że konwencjonalny atak na Iran prawdopodobnie byłby przeciwskuteczny. Ali Chamenei mógłby wykorzystać wzburzenie wśród Irańczyków i cofnąć wciąż obowiązują fatwę, zabraniającą posiadania broni atomowej, uzyskując jednocześnie silne wsparcie dla swojej władzy.

Innymi słowy zniszczenie części potencjału nuklearnego Iranu, bo szanse na skuteczne uderzenie na wszystkie instalacje są bliskie zeru, spowodowałoby zintensyfikowanie prac nad bronią atomową oraz zogniskowanie się Irańczyków wokół swojego przywódcy.

Po trzecie irańscy przywódcy zyskaliby nie tylko w wymiarze polityki wewnętrznej, lecz także zagranicznej. Irańczycy liczyliby – nie bez przesadnego entuzjazmu – na odbudowę swojej pozycji na ulicach arabskich miast. To mogłoby powodować silną presję na arabskich przywódców w celu ocieplenia stosunków dyplomatycznych z Teheranem.

Jest jednocześnie prawdopodobne, że globalne wsparcie dla sankcji nałożonych na Teheran uległoby osłabieniu, bo część światowych przywódców z pewnością potępiłaby izraelską operację i w kontrze do niej przywróciłaby wymianę handlową celem ułatwienia odbudowy państwa dotkniętego zniszczeniami wojennymi.

W przypadku gdyby Izrael zdecydował się na uderzenie bez poparcia USA, musiałby spodziewać się silnego ochłodzenia stosunków z tym państwem, ograniczenia wsparcia finansowego, a nawet odpowiedzi ze strony Białego Domu w postaci zwiększenia poparcia dla podmiotowości Palestyńczyków, czy zniesienia sankcji nałożonych na Iran.

Gdyby w wyniku ataków odwetowych zagrożone zostało życie amerykańskich żołnierzy lub bezpieczeństwo placówek wojskowych i dyplomatycznych, winnym byłby Izrael, który działał bez konsultacji ze swoim sojusznikiem. Zmęczona przedłużającymi się wojnami na Bliskim Wschodzie amerykańska opinia publiczna stanowczo sprzeciwia się wciągnięciu ich państwa w kolejny konflikt w regionie. Amerykanie byliby jeszcze bardziej wrogo nastawieni do sojusznika, który podejmowałby działania narażające Stany Zjednoczone na niebezpieczeństwo.

Izrael musi również brać pod uwagę, że jednostronny atak na Iran w znacznym stopniu mógłby ponownie zamrozić dopiero co przywrócone stosunki dyplomatyczne z częścią państw arabskich. Jest oczywiście prawdopodobne, że część z arabskich przywódców nie miałaby nic przeciwko izraelskim działaniom, lecz nastroje na ulicach miast mogłyby być całkowicie odmienne. Reputacja Izraela uległaby silnemu osłabieniu.

Tel Aviv musiałby się również liczyć z pogorszeniem relacji dyplomatycznych z państwami europejskimi, których przywódcy z pewnością potępiliby uderzenie na Iran, zwłaszcza, biorąc pod uwagę fakt, że Unia Europejska była jedną ze stron umowy nuklearnej i nie zerwała jej pomimo faktu, że wycofały się z niej Stany Zjednoczone.

Już odizolowany na arenie międzynarodowej Izrael stałby się globalnym pariasem, rodzajem zbójeckiego państwa obwinianego o późniejszy wzrost cen ropy, kryzysy gospodarcze i konflikt zbrojny w Zatoce Perskiej, który mógłby drenować region przez kolejne dekady.

[Jest takim pariasem już teraz, z czego niewiele wynika – admin]

Po czwarte, atak wykluczony jest przez sam fakt sprzeciwu części izraelskich decydentów. Netanjahu, czy tego chce czy nie, jest związany procesami demokratycznymi, a wszelkie działania w wymiarze bezpieczeństwa narodowego podlegają zatwierdzeniu przez gabinet bezpieczeństwa. Decyzja co do ataku na inne państwo nie byłaby podjęta przez samego Netanjahu, ani też przez jego najbliższych sojuszników. Wątpliwe jest, by udało mu się uzyskać wystarczające poparcie.

Przypomnę tylko, że w 1981 roku Monachem Begin z wielkimi trudami uzyskał poparcie dla ataku lotniczego na iracki reaktor atomowy, a zagrożenie ze strony Saddama Husajna wydało się wtedy o wiele wyraźniejsze niż potencjalna agresja ze strony Iranu. Zresztą tajemnicą poliszynela jest fakt, że Bibi nie posiada niemal żadnego posłuchu wśród izraelskich wojskowych, czy szefów agencji wywiadowczych. Bez ich poparcia atak na Teheran jest całkowicie wykluczony.

Celem nie jest Teheran

Ostrzeżenia ze strony Netanjahu nie były skierowane wobec Teheranu. Ich „celem” była nowa administracja Stanów Zjednoczonych. Izraelski premier chciał dosadnie, za pośrednictwem mediów, przekazać jasny komunikat braku zgody na nowe rozdanie, w którym weźmie udział Teheran i powrotu do stołu negocjacyjnego przez USA.

Problem w tym, że ta ostra retoryka ze strony Netanjahu prawdopodobnie nie zrobi na Bidenie odpowiedniego wrażenia. Nowy prezydent USA zna go bardzo dobrze z czasów gdy był wiceprezydentem i wspierał Obamę w jego wysiłkach zmierzających do podpisania JCPOA. Wie też jakim typem polityka jest Netanjahu, który uchodzi za przywódcę lubiącego straszyć, lecz niemal nigdy nie przechodzącego do czynów. Od 2009 roku aż do podpisania porozumienia nuklearnego izraelski premier nieustannie ostrzegał, że jego kraj podejmie działania zbrojne wymierzone w Teheran. Jednak w ostatecznym rozrachunku do żadnego ataku nie doszło.

W czasie swojej wieloletniej kariery politycznej Netanjahu udowodnił, że jest człowiekiem który boi się podejmować ryzykowne decyzje, zwłaszcza w wymiarze bezpieczeństwa narodowego. W przeciwieństwie do swoich poprzedników, którzy zaangażowali się militarnie w Libanie i Strefie Gazy, ponosząc tego dotkliwe konsekwencje, Bibi woli nie podejmować działań, które mogłyby strącić go z piedestału.

Amerykanie są dziś największym zmartwieniem dla Netanjahu, który utracił w Białym Domu swojego bliskiego sojusznika. Próba nacisków na Waszyngton ze strony Netanjahu w kwestii idei powrotu do JCPOA może spalić na panewce, ponieważ Biden jest świadomy tego, że Izrael nie zdecyduje się na zaatakowanie Iranu. Mogłoby ono bowiem raczej odizolować Izrael niż Iran, przyspieszając jedynie dążenie Teheranu do zbudowania bomby atomowej.

Prezydent Biden jest dużo bardziej zainteresowany porozumieniem z Teheranem niż operacją wojskową, ponieważ nierozwiązana kwestia nuklearna może wciągnąć Stany Zjednoczone w regionalną wojnę, której konsekwencją będzie terroryzm sponsorowany przez Iran, ataki na obiekty naftowe i trasy żeglugowe oraz operacje irańskich proxy w Iraku i Syrii, mogące zagrozić interesom USA.

Ponowne zaangażowanie amerykańskich żołnierzy na Bliskim Wschodzie zakłóciłoby kluczowy priorytet Bidena – wewnętrzne ożywienie. Wywołałoby podniesienie cen energii i wciągnęło na długie lata nową administrację w działania na Bliskim Wschodzie, w momencie, gdy chce ona kontynuować zwrot ku Azji, aby stawić czoła Chinom. Biden będzie oczywiście dążył do takich działań, które przynajmniej częściowo zadowoloną Izrael. Wykluczone jest, by wystawił Netanjahu czek in blanco na sabotowanie jego wysiłków w stosunku do Teheranu.

Niezależnie jednak od wysiłków izraelskiego premiera, bardzo trudno sobie dziś wyobrazić aby do porozumienia z Iranem doszło w najbliższym czasie. Ten z kolei gra na korzyść Bibiego, bo za kilka miesięcy w Iranie dojdzie do wyborów prezydenckich, a obecnego umiarkowanego prezydenta może zastąpić konserwatysta niezainteresowany podjęciem współpracy z USA.

Warto jednak pamiętać, że sytuacja nie jest tak czarno-biała jak lubią to przedstawiać również polskie media. Nie mamy więc do czynienia z demokratycznym Izraelem, który w uzasadniony sposób domaga się zablokowania wysiłków Teheranu i reżimem oderwanych od rzeczywistości irańskich duchownych, których jednym celem jest zamienienie Tel Avivu w atomową pustynię.

Z polskiego punktu widzenia nie ma zasadniczo znaczenia, kto z tego konfliktu wyjdzie zwycięski, ale bardzo istotne jest, abyśmy nie dawali się nadal wciągać w antyirańską retorykę zgodną jedynie z interesami Izraela i USA. Prowadzona przez polski rząd polityka zagraniczna w stosunku do obszaru Bliskiego Wschodu nacechowana jest absurdalnością, brakiem planu i działaniami zgodnymi przed wszystkim z interesem Waszyngtonu.

To polski rząd zdecydował się na umożliwienie przeprowadzenia w Warszawie niesławnego Szczytu Antyirańskiego, co mocno podkopało polską pozycję w Teheranie, z którym łączą nas silne więzi historyczne. Zmiana na fotelu prezydenckim w Waszyngtonie może pozwolić Polsce na pewnego rodzaju zakończenie zależności od USA i w konsekwencji podjęcie próby nowego otwarcia w naszej polityce wobec regionu Lewantu, a jest to w naszym żywotnym interesie.

Michał Nowak
Absolwent Uniwersytetu Kazimierza Wielkiego w Bydgoszczy. Od 2017 roku prowadzi serwis informacyjny Frontem do Syrii na Facebooku, obecnie tworzy portal frontemdosyrii.pl. Stały współpracownik kwartalnika Polityka Narodowa. Komentator telewizji internetowych Media Narodowe i wRealu24. Zajmuje się współczesną problematyką Bliskiego Wschodu oraz państw Maghrebu. Szczególnie zainteresowany konfliktem w Syrii.

https://nlad.pl

Komentarzy 19 do “2021 – wojna z Iranem?”

  1. Piskorz said

    re art Od czasu wojny Jom Kippur z 1973 roku, gdy armia izraelska została zaskoczona nagłym uderzeniem,.”” 1. Arabowie przesrali po x pierwszy jeszcze 1948 /pisałem w „G”/…mieli nawet pomagierów/najemników z Arabii S. 2 Potem po x 2…sam gen Ben-Gal mówił, że 6.X. 1973 to był czarny dzień w historii Izr. Zaatakowali ich znienacka,/!!!!!/ od północy Syria. od południa Egipt. Bitwa w Dolnie Łez była najw. bitwa pancerną w historii Izr. Gen twierdzi, że ponieśli b. duże straty, piekło na ziemi. A Syryjczycy…byli o krok od zwycięstwa, a…zaczęli się wycofywać /nie tłumaczy dlaczego/.. Gen. mówił. że gdyby zaatakowali x jeszcze…to przeciwko czołgom miałby tylko ręce. Bitwa ta trwała 4 dni. Gen Dajan oznajmił mu. że uratował Izrael. ps Z Arabów tacy żołnierze…i mają to co- mają. Ta data jak wyżej…mogłaby być końcem Izraela, to była ich /Arabów/ ostatnia szansa .

  2. z prowincji said

    „””””””To polski rząd zdecydował się na umożliwienie przeprowadzenia w Warszawie niesławnego Szczytu Antyirańskiego, co mocno podkopało polską pozycję w Teheranie, z którym łączą nas silne więzi historyczne. Zmiana na fotelu prezydenckim w Waszyngtonie może pozwolić Polsce na pewnego rodzaju zakończenie zależności od USA i w konsekwencji podjęcie próby nowego otwarcia w naszej polityce wobec regionu Lewantu, a jest to w naszym żywotnym interesie.””””””

    czy to możliwe ????? chyba jeszcze nie w tym rozdaniu ,a boję się czy kiedykolwiek zmądrzejemy .
    Chyba dobrze to już było i Polskę niezależna to mieliśmy tylko za komuny -niestety ,a to se newrati .

  3. bronek said

    Logika jest taka – jeżeli une nie atakaują Iranu – to tylko dlatego, że go kontrolują i tyle. Jeżeli chodzi o Amerykę to nie może tam być żadnego przekomarznia się na linii Ameryka a Izrael na poważnie – ponieważ mamy ogon – co to psem tam wywija. Owszem, może być medialne przekomarzanie się – ale w celu zrobienia w konia – strony trzeciej.

  4. revers said

    Do mozze do Ianu przez morze Kaspijskie? tylko trzeba odbic Krym i Donbass.

    ►12.03.2021 Ukraina – Sztab Generalny Sił Zbrojnych Rosji przygotowuje … ◄
    (Tłumaczenie i redakcja: Achim Herrman)

    Jak pokazał pierwszy tydzień marca 2021 r., W związku z pospiesznym przemieszczaniem i stacjonowaniem dywizji rakietowych systemu rakietowego 9K79-1 oraz baterii artylerii rurowej i rakietowej przez regularne jednostki armii ukraińskiej w pobliżu linii trakcyjnej w Donbasie i na północnym podejściu do Republiki Krym Sztab Generalny Sił Powietrznych Rosji jako całości, a w szczególności Dowództwo Sił Powietrznych, rozpoczęły prace nad serią środków zaradczych o charakterze operacyjnym i strategicznym, mających na celu szybkie powstrzymanie zagrożenie, które się pojawiło.
    Działania rządu Kijowa toczą się na tle przewidywanego nadania statutu przez obecną administrację 46. prezydenta USA Joe Bidena i Pentagonu do Kijowa w celu realizacji scenariusza eskalacji we wszystkich kierunkach operacyjnych regionu Donbasu.
    Poszerza się spektrum „pokojowych” misji Tu-204ON (ON oznacza „otwarte niebo”). Od monitorowania broni w ramach traktatu o otwartym niebie do strategicznego rozpoznania nad teatrem wojny azowsko-czarnomorskiej.

    W szczególności dość interesujące rozmieszczenie samolotu obserwacyjnego Tu-204ON, którego trasa została zarejestrowana przez portal internetowy Flightradar24, monitorujący ruch lotniczy w regionie i na świecie, rano 4 marca, zwróciło uwagę kompetentnych komentatorów. krajowego kanału wojskowego i analitycznego / News «Flightradar24» oraz dziennikarzy szeregu rosyjskich agencji informacyjnych.

    Po starcie z pasa startowego bazy lotniczej Taganrog-Zentralny około godziny 8:45 (4.03) samolot obrał kurs na Republikę Krymu, podążając za strefą przybrzeżną północno-zachodniego wybrzeża regionu Krasnodar (docieranego przez morze Azowa), a następnie filigranowe kontury wybrzeży Półwyspu Krymskiego i Tamańskiego (do Noworosyjska).
    Zgodnie z oficjalną wersją, przekazaną dziennikarzom RIA Novosti przez kompetentne źródło w rosyjskim aparacie obronnym, głównymi pozycjami na liście zadań był 2,5-godzinny lot Tu-204ON, który odbył się na wysokości ok. 2964 m przy 546 km / h, co następuje

    – po pierwsze, analiza stopnia kamuflażu pojazdów opancerzonych, reaktywnych wyrzutni pocisków (MLRS), artylerii rurowej, nadbrzeżnych CPRK, SAM-ów, a także trybu pasywnego wojskowo-przeciwlotniczych zespołów rakietowych i środków obrony przeciwlotniczej wojsk rakietowych przeciwlotniczych Sił Powietrzno-Kosmicznych Rosji przed przeciwstawnymi optoelektronicznymi kompleksami rozpoznania powietrznego;

    – Po drugie, ocena zdolności sieciocentrycznych, naprzemiennych systemów obrony powietrznej i przeciwrakietowej, zainstalowanych nad Republiką Krymu i obwodem krasnodarskim, do lokalizowania i śledzenia samolotów wroga w trybie radaru pasywnego.
    Ostatnim punktem w szczególności była oczywiście ocena zdolności naziemnych wielopasmowych radarowych kompleksów rozpoznawczych typu 1L222M „Avtobaza-M”, „Vega”, „Orion” i „Valeria” do wykrywania celów powietrznych wroga w pasywnej tryb (przez nadawanie radarów pokładowych lub radia łączności / taktycznej wymiany informacji, wysokościomierze radiowe aktywnych radarów samosterujących głowic itp.) w celu przeprowadzenia „przeglądu” toru lotu, a następnie skierowania instrukcji do systemu przeciwdziałania dywizje / pułki rakietowe samolotów S-300W4, S-350 „Vitjaz” i „Buk-M3” (С-300В4, С-350 „Витязь”, „Бук-М3”).

    Mogą one wykrywać cele powietrzne wroga bez użycia własnego systemu uzbrojenia – radarów celowo-kontrolnych i walczyć z nimi za pomocą niektórych typów pocisków przeciwlotniczych ze zintegrowanymi systemami sterowania (9S32M4, 50N6A i 9S36) dzięki bezpośredniemu przydzielaniu celów przez radio- rozpoznanie techniczne.
    (Chodzi o to, że pociski mogą być kierowane z zewnątrz aż do celu, a następnie, poprzez jednostki samonaprowadzające zintegrowane z pociskiem, chwytają cel i sterują nim, aż cel zostanie zniszczony).
    Jako cel warunkowy w tym przypadku zastosowano Tu-204ON, który ma masę kompleksów emitujących promieniowanie radiowe w architekturze pokładowej awioniki.
    Tym samym w warunkach intensywnych walk w ewentualnym teatrze wojny Azow-Morze Czarne (w przypadku wsparcia wojsk sojuszniczych NATO dla Kijowa) wspomniane rakiety przeciwlotnicze będą mogły przechwycić wroga. nalot bez własnej lokalizacji dla pól antenowych powietrzne zespoły rozpoznania radiowego zintegrowane z awioniką strategicznego amerykańskiego samolotu rozpoznania radiowego RC-135V / W Block 8 „Rivet Joint” (który pływa wzdłuż południowych granic powietrznych Rosji dosłownie codziennie).

    Jeśli chodzi o analizę stopnia maskowania ww. Jednostek naszego naziemnego sprzętu bojowego na pozycjach, mowa o skuteczności ich zaciemniania od rozpoznania powietrznych systemów optoelektronicznych bezzałogowych statków powietrznych, radarów strategicznych i optoelektronicznych. rozpoznawczy RQ-4 Global Hawk i MQ-4 Triton (Northrop Grumman Corporation).
    Jednak zbieżność misji powietrznej Tu-204ON z lotem rozpoznawczym Global Hawk w pobliżu południowej przestrzeni powietrznej Krymu jest pikantna i pouczająca.
    Trasy lotów rozpoznawczych strategicznego drona AEW / RR RQ-4B Global Hawk (po lewej) oraz rozmieszczenie samolotu optoelektronicznego rozpoznania / rozpoznania Tu-204ON (po prawej)
    Oczywiście głównym celem operatorów systemu optoelektronicznego i kamer lotniczych na pokładzie Tu-204ON, a wcześniej wykorzystywanych do kontroli zbrojeń na mocy Traktatu o Otwartych Przestworzach, jest zapewnienie maksymalnego kamuflażu pozycji wyposażenia tych jednostek artyleryjskich i rakietowych. Armia rosyjska z przednich środków optoelektronicznych Global Hawk, które pospiesznie przeniesiono „w lustrzanym odbiciu” bliżej granicy do regionu Chersoniu, aby zapewnić najpotężniejszą „reakcję” kontr-baterii (uwaga) na pozycje strzeleckie aw przypadku prowokacji z Kijowa na granicy rosyjsko-ukraińskiej Ukraińskie Siły Zbrojne (USK) dostarczają.
    (Uwaga: specjalnie przygotowane jednostki artyleryjskie (ArtE) mogą dzięki specjalnej technologii określić ich współrzędne, gdy wrogi ArtE zostanie zestrzelony po raz pierwszy i natychmiast ostrzelać je w celu ich zniszczenia.)
    Ponadto pokładowe zespoły optoelektroniczne Tu-204ON były w stanie dostarczyć operatorom i dowódcom rosyjskich sił powietrznych dużej ilości informacji o formowaniu ofensywnej pancernej „pięści” przez 36 Samodzielną Brygadę Sił Powietrznych. Ukraińska piechota morska (36. sBrigMI) w Kierownictwie Operacyjnym Nowoazowsk w Mariupolu, a także poprzez relokację ukraińskich jednostek zmechanizowanych na północną granicę Republiki Krymu.

  5. NC said

    Nie mógł Pan po prostu zamiescic linku?

  6. Martusia said

    Moze Iranowi bedzie darowane, dzis kontener iranski zostal uszkodzony w wyniku malej eksplozji przez niezintyfikowaneho sprawce na Morzu Srodziemnym. A moze cos sie stanie, bo w regionie goraco, ano, wybory w Kurniku maja sie odbyc 23 marca i nie wroza nic dobrego dotychczasowemu szefowi, a wojna z Iranem, zapewne pomoglaby powstrzymac wysiadke..

  7. revers said

    re NC
    Po prostu nie ma linku z tlumacznem googla, znalezione na facebook w jezku niemieckim rowniez, i tylez razy tekst tlumaczony z rosyjsiego na niemiecki, z niemieckiego na polski, wymaga dalszej obrobki, ale najlepiej z tekstu zrodlowego ktory trudno znalezc w rosyjskojezycznej sieci.

    Wersja facebookowa miala jeszcze dodatkowo dokumentacje lotu TU 204 ON „Otwarte Niebo”., i jak to bywa w ocenzurowanych pejsbokach , i pejstubach nie wiadomo czy jeszcze wisi bez blokady.

    Za to sytuacja jest na tyle powazna, jak w tekscie pisze noworosjanie wykonali rowniez pare prewencyjnych super dokladnych ostrzalow artylerysjkich, troche przetrzebyili szyki ukraincom w rejonie Mariupola i na innych odcinkach mozliwego natarcia ukrow.

    Na Krymie mialo miejsce kilka zatrzyman dywersantow z zewnatrz.

  8. Marucha said

    Re 3:
    Panie Bronku, logika jest też taka, że skoro nie atakują Rosji ani Chin, to znaczy że je mają pod kontrola.
    Wniosek? Wystrzegajmy się uproszczeń.
    Wniosek dodatkowy: między „kontrolowaniem” a posiadaniem wpływów, jest duża różnica,

  9. revers said

    Atak Iranskich rakiet balistycznych na us army baze w Iraku Al Assad z poczatku b.r.

    zeby nie bylo, ze nic sie nie dzieje w azji mniejszej, lub kolejna teoria spiskowa.

    Dla przypomnienia przed tem zabito podstepem gen. iranskiego Sulimana, a parlament Iracki wydal ustawe o wyprowadzeniu tzw koalicjantow w wojnie z „terrorem” z terenu Iraku.

    Dziwna byla ostatnia wizyta papy Franka w Iraku, jakby ustawodastwa irackiego i sunitow irackich nie bylo.

  10. Ale dlaczego? said

    Miejmy nadzieję, że autor się nie myli.
    Ta wojna mogła by pogrążyć cały świat.
    Tym bardziej że agentura usraellska w Polsce w postaci pisiorów aż przebierała nóżkami na myśl wsparcia „braci” polskim mięsem armatnim.
    Polskie f16 i jednostki specyjalne już operowały w tamtym rejonie na zlecenie Izraela. Nie wiem jak obecnie.

  11. Anucha said

    Gdzie nie ma żyda.
    Gdzie można schronić się przed żydem.

    W obu Amerykach orle nosy tubylców zapewniają wtopienie się w krajobraz.
    Felaszowie zapewniają zapluskwienie Afryki
    W Australii stary żyd i żydówka robi za Aborygena.
    W Rijadzie za Araba.
    Potomek Sary i Aryjczyka zaszczurzył Europę.
    W Azji fizjonomia Mongoła też im pasuje.

    Kuźwa , zostaje tylko Rów Mariański.
    Ale okazuję się , że żydzi to najwięksi miłośnicy męskich rowów.
    Czyli tam też bylibyśmy w czarnej doopie.
    Hahaha
    Kocham was żydzi , zadusiłbym was z miłości

  12. Boydar said

    Nie ma śmiacia Panie Anucha, une też bez nas żydź nie mogą, chyba nawet bardziej. Gdyby nas gojów nagle zbrakło, zeżarli by się nawzajem przez miesiąc.

    A może to jest patent ? Tak „w imię zasad, squrwesyny” …

  13. bronek said

    Re 8:
    „Re 3:
    Panie Bronku, logika jest też taka, że skoro nie atakują Rosji ani Chin, to znaczy że je mają pod kontrola.”
    —————-
    Na osi czsu znajdziemy punkty – gdzie atakowana była i Rosja i Chiny. Te ataki odcisnęły piętno na tych krajach na wieki.
    —————–
    „Wniosek? Wystrzegajmy się uproszczeń.
    Wniosek dodatkowy: między „kontrolowaniem” a posiadaniem wpływów, jest duża różnica,”
    —————–
    To prawda – i dlatego w niektórych krajach ogon psem merda a w innych wpływa się na te kraje poprzez uwikłanie ich w różne, obiektywne zależności.

  14. Marucha said

    Re 13:
    Jakie to były ataki? (Nie liczmy werbalnych popierdułek).
    Jakie piętno na kim odcisnęły?

  15. bronek said

    Re 14:
    ————–
    „Jakie to były ataki? (Nie liczmy werbalnych popierdułek).
    Jakie piętno na kim odcisnęły?”
    ————–
    Natura preferuje ewolucje – więc można śmiało przyjąć, że rewolucje są wbrew naturze – i wcześniej czy później okaże się, że kraje dotknięte rewolucjami znajdą się na manowcach.
    Słowem – może być tak, że czas działa na niekorzyść tych krajów, które doświadczyły drastycznych rewolucji – kosztem milionów ludzi. Problem w tym, że ewentuanego upadku takiego kraju nie będziemy postrzegac przez pryzmat niegdysiejszej rewolucji – tylko bedziemy szukać bieżących przyczyn tegoż upadku.

  16. Marucha said

    Re 15:
    Panie Bronisławie, leje Pan wodę zamiast odpowiedzieć na proste, konkretne pytania.

    Ale ja Panu podsunę przykład: Rewolucja Październikowa. Istotnie odcisnęła piętno na Rosji i Rosjanach – ale nie było ono nieusuwalne, czego dowodem dzisiejsza Rosja.

  17. bronek said

    „…ale nie było ono nieusuwalne, czego dowodem dzisiejsza Rosja.”
    —————-
    Sęk w tym, że nie jesteśmy w stanie sprawdzić – jak wyglądałby dzisiaj dany kraj – gdyby nie rewolucja. Rweolucja, która przestawia wajchę kierunku i szybkości rozwoju dla danego narodu. Ten kierunek jest ważny w dłuższym przedziale czasowym – bo może prowadzić na manowce.

    ———–
    Nie jesteśmy, zatem nie ma co snuć fantazji.
    Admin

  18. Boydar said

    Palestyńczycy też nie byli w stanie, zwłaszcza przed ’48

  19. NICK said

    (15).
    „Natura preferuje ewolucje ”
    Jaka natura i jakie ewolucje.

Sorry, the comment form is closed at this time.